ODPOWIEDZ
28 y/o
Dungeons & Dummies
162 cm
podcasterka actual play show oraz edytorka Toronto Sun
Awatar użytkownika
Daughters of darkness
Sisters insane
A little evil
Goes a long, long way
We stand together
No we're not afraid
We'll live forever
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Naprawdę ją porąbało, że zgadzała się na coś podobnego. Abby już dawno dałaby jej naprawdę ostry opierdol i być może dlatego właśnie nie mówiła jej, że spotyka się na cmentarzu z kompletnym randomem, który do niej zagadał na tinderze. To brzmiało jak przepis na rolę w dokumencie o seryjnych mordercach. Tylko, że w roli ofiary. Była jednak gotowa na wszelką ewentualność.
W kieszeni spodni poza telefonem miała jeszcze przezornie scyzoryk, który kiedyś dostała od ojca, a w kieszeni kurtki gaz pieprzowy, który… też dostała od niego. Nie ma to jak zapobiegliwy tatuś. W dodatku udostępniała swoją lokalizację współlokatorce, więc co mogło pójść nie tak? Nawet paralizator dokupiła. Tak na wszelki.
Czuła się jakby szła na wojnę, a nie na randkę z tindera. Niech Alex będzie przeklęty za to, że postanowił jej zainstalować apkę i zmontować na niej konto. W końcu gdyby nie Hall to ten gość w życiu by się do niej nie odezwał i nie dostawałaby teraz ataków paniki przez to, że się z nim umówiła w środku nocy na pobliskim cmentarzu, bo facet ma fetysz zawstydzania kobiet, a do tego uznał, że takie miejsce do niej pasuje. To jednak brzmiało bardzo podejrzanie, gdy się o tym myślało.
Powinna po prostu odmówić mu i dać kosza. To byłoby w zasadzie najlepsze dla wszystkich, ale nie… Zamiast tego musiała po prostu przytaknąć i teraz tkwiła w tej sytuacji. Brawo, Lindberg. Zero instynktu przetrwania.
Furtka skrzypnęła, gdy przez nią przechodziła. Była stara, a całe szczęście nikomu nie chciało się jednak jej zamykać na noc. Sprawdziła jeszcze godzinę na wyświetlaczu telefonu i skupiła się na odszukaniu swojej przedziwnej randki, która miała gdzieś na nią czekać. Dostała dokładne instrukcje odnośnie miejsca spotkania i miała nadzieję, że nie zostanie przywitana szpadlem oraz nożem pod żebra.

Lysander Westhall
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
32 y/o
For good luck!
190 cm
weteran, mechanik samochodowy Scarborough Auto Care
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Powinien poważnie zastanowić się nad własnym zachowaniem, serio. Ostatnio odnosił wrażenie, że działa na siebie wyjątkowo destrukcyjnie i podejmuje decyzje, których do tej pory nie brałby nawet pod uwagę. Jak chociażby założenie Tindera. Wszystko z winy Mikhaila, który na ich ostatnim spotkaniu zaczął poruszać temat aplikacji i rzucać komentarzami, że Lysek powinien spróbować. No i spróbował, w wyniku czego przesunął w odpowiednią stroną kilka naprawdę dobrze wyglądających przedstawicielek płci pięknej, równie wiele odrzucając. Przynajmniej przez internet nie musiał mówić nikomu co kierowało jego decyzją, ale umówmy się - świat był brutalny i jeśli coś komuś nie odpowiadało w drugiej osobie nie było co liczyć na szczęśliwe zakończenie. Ba, Westhall ogólnie w takowe przestał wierzyć po kolejnych rozczarowaniach, które o dziwo nie miały niczego wspólnego ze sferą uczuciową.
Wpatrywał się chwile w telefon rejestrując, czy faktycznie miejsce spotkania padło na cmentarz. Owszem, idealnie pasowało do niewiasty, ale cholera, czy nie mógł zaproponować czegoś mniej creepy, żeby ta nie pomyślała, że ma więcej wspólnego z seryjnym mordercą, niż z byłym żołnierzem, za którym ciągnęło się całkiem sporo traum?
Teraz, kiedy wszystko zostało przypieczętowane, nie miał nawet sposobności, by się wycofać i jedyne, co mu pozostało to udanie się do miejsca wiecznego spoczynku licząc, że sam nie padnie ofiarą jakiejś psychopatki, która na ładną buzię wabiła naiwniaków.
Ubrał się stosunkowo normalnie - pokusił się nawet o założenie jaśniejszej kurtki, by całkiem nie zlewać się z otoczeniem. Kusiło, było to jeden z nawyków, który wykształcił w wojsku, jednak teraz chciał wzbudzić zaufanie, a nie stać się obserwującym cieniem.
Na miejscu spotkania znalazł się pierwszy tak, jak ustalili i oparł się o ścianę pobliskiej krypty, żeby być lepiej widocznym. nie mogła go przegapić podobnie, jak on nie mógł przegapić jej, kiedy tylko się znajdzie. O ile przyjdzie, ponieważ w Internecie wiele było osób, które coś obiecywały, by później wycofać się bez słowa. Może to wcale nie byłoby taką złą opcją?
Uśmiechnął się na widok zbliżającej się postaci, która poruszała się jednak nader bezpiecznie. Przed oczami pojawiły się urywki z misji, na której był z przyjaciółmi - podobnie poruszali się na terenie wroga. Potrząsnął głową. Nie czas i miejsce na to.
-Jednak przyszłaś. Zacząłem się zastanawiać, czy ostatecznie się nie wystraszysz i nie postanowisz mnie zignorować - powiedział do niej, kiedy znalazła się w odległości, z której mogła go normalnie usłyszeć. - Jak wiele broni ze sobą przyniosłaś? - zainteresował się.


Erika Lindberg
28 y/o
Dungeons & Dummies
162 cm
podcasterka actual play show oraz edytorka Toronto Sun
Awatar użytkownika
Daughters of darkness
Sisters insane
A little evil
Goes a long, long way
We stand together
No we're not afraid
We'll live forever
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie miała pojęcia, czego powinna się spodziewać po tej randce. Ani dokładniej po mężczyźnie, który zaciągnął ją na cmentarz. Może to był jakiś żart, który jednak zaczął się urzeczywistniać. Mógł też założyć, że ze względu na jej styl to było najlepsze miejsce spotkania, które pasowałoby do jej zainteresowań. Wiedziała, że powinna jednak dodać coś do tych zestawów kości w opisie, aby to nie brzmiało, jakby wykopywała nieboszczyków z nekropolii w wolnym czasie. No, ale już trudno.
Mimo wszystko wolała zachować ostrożność. Niby jedynie drażnili się ze sobą sugestiami, że Lysander może być seryjnym mordercą, który zwabia do siebie dziewczyny przez tindera, aby potem je zamordować i potencjalnie zgwałcić, bo w końcu najwięcej zabójstw miało jakieś podłoże seksualne. Trudno powiedzieć, czy niechcący Lys wyszedł na takiego creepa, czy może to Erika przesadziła z konsumowaniem contentu true crime? Taka opcja była również prawdopodobna.
Całe szczęście mężczyzna przynajmniej jakoś się wyróżniał ubiorem. Z drugiej strony, skoro nikogo nie było wokół to kto mógłby to zauważyć? I tak źle i tak niedobrze. No, ale skoro już tu przyszła to wypadało się zbliżyć do niego i przynajmniej postarać się skorzystać jakoś z tego, że już oboje byli w umówionym miejscu.
— A to już będziesz musiał sprawdzić w czasie rewizji osobistej — uśmiechnęła się do niego zaczepnie, gdy tylko zapytał o broń. — Oczywiście, że przyszłam. Obiecałam coś, a poza tym byłam ciekawa, co to za facet, który zaprasza mnie do tego, aby się szlajać po cmentarzu.
W dodatku był przystojny, więc chyba urok osobisty zadziałał i zaczynał ją ściągać na manowce. Naprawdę miała kiepski instynkt przetrwania. Jednak powinna skorzystać z propozycji Gabrieli i wziąć ze sobą broń palną. Albo samą Gabrielę. To był nawet lepszy pomysł, bo przynajmniej wysługując się Blais, nie ryzykowałaby przypadkowego postrzelenia się w czasie próby samoobrony.

Lysander Westhall
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
ODPOWIEDZ

Wróć do „St. John's Anglican Church”