ODPOWIEDZ
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

048.
Dijiste que debía llamar,
así que llamé.
trigger warning
przekleństwa
Nie rób tego.
Tak brzmiała każda, jedna myśl w jej głowie, zaraz po tym, jak wyszła z gabinetu Eliota, trzaskając mocno drzwiami.
Jak zwykle nie mogli się dogadać. On jedno, ona drugie. A przecież to miała być jej szansa. Okazja, żeby w końcu zrzucic zwykły policyjny mundur i oficjalnie zdobyć tytuł śledczej, prowadzić własne sprawy, a nie tylko pomagać i przyglądać się, jak inni zbierali laury za jej pracę. Po dziurki w nosie miała tyrania na cudzą sławę.
Chciała własną.
Chciała realnie mieć wpływ na łapanie ludzi półświatka i przestepców. Dlatego kiedy tylko nadarzyła się okazała w sprawie narkotykowej z Salazarem, od razu się zgłosiła. Wiedziała, że była na tyle sprytna by zdobyć wszystkie potrzebne informacje i próbkę dla Eliota. Dowody na winę faceta odpowiedzialnego za śmierć wielu ludzi. Szkoda tylko, że Eliot nie chciał jej jej dać.
Jeszcze większa szkoda, że Pilar postanowiła i tak to zrobić.
Problem w tym, że musiała jakoś dostać się do środka. Wpleść w tłum na imprezie za kilka dni i zdobyć niezbędne dowody, a był to spęd invitation only. W pierwszym odruchu chciała zakręcić się wokół kogoś z ich otoczenia lub wkręcić się jako obsługa, jednak przecież sama dobrze wiedziała, że był jeden sposób… o wiele prostszy. Szczególnie biorąc pod uwagę, że pewna osoba miała u niej dług. I dlatego chociaż wiedziała, że nie powinna tego robić, chwyciła za telefon i wykręciła numer do klubu. Przecież nawet nie miała jego prywatnego. Trzy groźby i dwa przekleństwa zajęło jej przekonanie Maddie, żeby dała szefa do telefonu, a kiedy w końcu to zrobiła, Pilar oparła się o chłodną ścianę przy składziku, patrząc gdzieś przed siebie za okno.
— Potrzebuje twojej pomocy — zaczęła, gdy tylko usłyszała jego głos po drugiej stronie słuchawki. — Możemy to potraktować jako odebranie przysługi za akcje z Flecherem — wyjaśniła, gdyby miał jakiekolwiek wątpliwości. Słyszała jak złapał w płuca więcej powietrza i chociaż nie znała go dobrze, czuła, że zaraz zacznie swój niekończący się słowotok. Dlatego go ubiegła, znowu się wcinając.
— El Cuervo. Znasz? — podała przezwisko kruka i zamilkła na moment, gdy akurat Eliot przechodził korytarzem, udając, że nie robi nic specjalnego. Komendant spojrzał na nią podejrzliwie, jednak finalnie przeszedł do kuchni. — Adrián Salazar. Handluje ciężkimi dragami. Ostatnio zaczęli rozprowadzać jakieś nowe prochy, mówią na nie polvo magico, podobno to jakaś popierdolona mieszanka różnych narkotyków, kilka ludzi już od tego zeszło… — nawijała, przechadzając się po korytarzu i przycisz kajać głos, kiedy tylko ktoś przechodził, aż w końcu zamknęła się w łazience. — W każdym razie… za dwa dni podobno organizują jakąś zamknietą imprezę. Pewnie będą tam to rozprowadzać, a ja potrzebuje, żebyś mnie wkręcił — żadnego proszę, żadnego byłoby miło, po prostu powiedziała mu jasno jak się sprawy miały i zaprezentowała własne żądania.

:stickpolicja:
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
LO SIENTO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Numerek i cytat dodam jak wrócę z pracki okej?
trigger warning
przekleństwa
To był kolejny ciężki dzień w Emptiness. Baby i Amanda wciąż były na urlopie, chociaż trzeba przyznać, że dochodziły już do siebie. Ale i tak jedna tancerka od sekcji VIP to było trochę mało. I Noriega szukał jeszcze kogoś, może na chwilę, na zastępstwo?
Rozmawiał właśnie przez telefon z Patricią Fernandez, zawsze załatwiała mu najlepsze, chętne dziewczyny. Chętne, żeby dodatkowo zarobić. Maddie krzywiła się na to, bo nie przepadały za sobą z Pati. Uważała, że Fernandez ma coś za uszami. Madox na to nie zważał, miał dzisiaj ważnych klientów, musiał ich jakoś zabawić. Telefon na barze odebrała Laura, była nowa, dlatego zamiast od razu powiedzieć, że szefa nie ma, to oddała słuchawkę Maddie. Oczywiście, że blondyna chciała ją spławić, ale... finalnie kiwnęła na Madoxa, może żeby skończył już rozmawiać z Pati?
- Stewart dzwoni - rzuciła oglądając swoje paznokcie.
- Kto to jest Stewart? - zapytał Madox przystając przy barze. Doskonale wiedział, ale przecież musiał trochę przyaktorzyć, poudawać, że nie zapadła mu w pamięć. Zapadła.
- A to ty... - rzucił, kiedy usłyszał głos Pilar w telefonie, nawet miał dodać coś jeszcze, nabrał w płuca powietrze, ale wtedy ona rzuciła to potrzebuje twojej pomocy, więc Madox się zamknął. Słuchał jej. Miał u niej dług wdzięczności, co zaraz zresztą mu wypomniała - zakładałem, że to będzie jakieś no nie wiem, zrobisz mi dobrze, postawisz drinka, albo nakarmisz rybki jak wyjadę za miasto... Masz rybki? Czy jednak chcesz mnie zaprosić do siebie i... - no i nie dokończył, bo mu nie dała, przerwała ten jego niekończący się monolog. I wtedy padła ta ksywka, a potem nazwisko. A Madox... no kurwa ona znał wszystkich. Nawet jeśli nie osobiście, to coś tam słyszał, to mógł się dowiedzieć, ale tutaj akurat... - bywa u mnie w klubie - rzucił tylko. W Emptiness też były prochy, ale Madox wpuszczał sprawdzonych dilerów, same pewne rzeczy, nie potrzebował tam jakiegoś nowego gówna. Chociaż o polvo magico słyszał. Proponowała mu to dupa, którą wyrwał w klubie, ale jej odmówił, ona za to nie odmawiała mu wtedy niczego.
Westchnął ciężko do słuchawki opierając się o ladę.
- Za dwa dni mam... - zaczął, ale urwał, bo w zasadzie po chuj miał jej to mówić, że za dwa dni miał urodziny i liczył na jakieś ruchanie, może domową kolację, u Dolly na przykład? - Imprezę w klubie - to też miał, ale akurat nie musiał brać w niej udziału, wszystko było zaplanowane, dopięte na ostatni guzik - ale zobaczę co da się zrobić - zakończył i może to by wystarczyło? A jednak odezwał się znowu - masz pamięć  do numerów? - zapytał nagle, a już po chwili dyktował jej jakieś dziewięć cyfr - nie dzwoń na klubowy - bo ten numer, który jej wcześniej podał to był jego prywatny, tylko... czy go zapamiętała?


Nie było jej dane nawet tego sprawdzić, bo kilka godzin później, wieczorem, kiedy dochodziła dwudziesta druga, czyli klubowe życie się dopiero zaczynało, Pilar dostała wiadomość... od nieznanego numeru, ale jeśli zapisała sobie ten jego, to wiedziała kto to.
M.
wkręciłem cię na tą imprezę
idziesz jako moja dupa, więc nie zapomnij się odpierdolić
wspominałem, że to impreza halloweenowa? przebierana? możesz wybrać motyw, chociaż najlepiej wyglądam nago, ale podobno obowiązują stroje halloweenowe
Wiadomość...
zgrozo
stania w miejscu i postów z czata
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Miała pamięć do numerów.
Nienaganną wręcz. Dlatego kiedy jeszcze tego samego wieczoru przyszła jej wiadomość, na wyświetlaczu pojawiła się pojedyncza literka M. Nie miała pojęcia, skąd on miał jej numer, ale biorąc pod uwagę, że trzymał się z Johnym, może po prostu poprosił. Treść jednak zainteresowała ją o wiele bardziej niż sam fakt posiadania numeru.
Załatwił to.
Załatwił jej wjazd na imprezę.
Minusem oczywiście była ta cała część o byciu jego dupą wcale nie, ale była gotowa to jakoś przeboleć, byleby spełnić obowiązek i dowiedzieć się czegoś więcej o doprowadzanych prochach. Eliot nie wspominał nic o klimacie przyjęcia, ale biorąc pod uwagę, że wszystko odbywało się ostatniego dnia października, nie była jakoś bardzo zaskoczona, że motywem przewodnim było Halloween.
Nie miała ochoty bawić się w przebieranki, tym bardziej jakieś obcisłe kombinezony superbohaterek i innych gwiazd kina. Problem z takimi ciuchami był taki, że nie było w nich gdzie schować najbardziej potrzebnych rzeczy, jak chociażby gnata. Miała nadzieje, że nie będzie musiała go używać, ale przecież jakoś musiała mieć go przy sobie. I wtedy ją oświeciło. Przebranie na tyle nienaganne i g e n i a l n e, że nawet nikt nie będzie wiedział, że cokolwiek z tego, co miała na sobie, było prawdziwymi przedmiotami. Dlatego jeszcze tego samego wieczoru, tuż przed pójściem spać wysłała Noriedze informacje o tym, że w takim razie przebierają się za…

Stewart
idziemy jako Judy i Nick ze Zwierzogrodu.
jak nie wiesz co to, się dedukuj
potrzebuje mieć przy sobie gnata i kajdanki, a to załatwia sprawę
i nie bój się
nie zapomnę się odpierdolić.
Wiadomość...

Dzielny królik i przebiegły lis.
Co mogło pójść nie tak?
Pewnie wszystko, ale Pilar nie miała zamiaru się jakkolwiek nastawiać. Była jasno skupiona na swoim celu i z d e s p e r o w a n a, by wykonać robotę najlepiej jak tylko się dało. W końcu od tego mógł zależeć jej awans. Do tego stąpała po bardzo cienkim lodzie, biorąc pod uwagę, że Eliot o niczym nie wiedział. Tak, zdecydowanie mogło być źle.
To jednak był problem przyszłości, bo na ten moment wyskoczyła z taksówki i przeszła po kostce brukowej aż po same drzwi Emptiness. Przywitała się ładnie z ochroniarzami. Oczywiście trafili jej się ci sami, z którymi ostatnio się posprzeczała, więc tym razem wpuścili ją bez problemu. Podeszła do baru, rozglądając się dookoła. Impreza w klubie faktycznie kręciła się w najlepsze. Pewnie gdyby miała w sercu trochę więcej sumienia względem Madoxa, może nawet byłoby jej szkoda, że przegapi pół własnego przyjęcia na poczet tego u Kruka, ale nie miała. Złapała za to spojrzenie barmanki.
— Gdzie szef? — spytała grzecznie (jak na nią), a dziewczyna tylko pokręciła nosem, jakby nic jej nie chciała powiedzieć. — Kurwa, to powiedz mu, że przyszła Stewart — wywaliła oczami i oparła się o ladę. Miała na sobie wysoki kozaki, bezczelnie krótkie, obcisłe spodnie, do tego pasek policyjny ze wszystkimi zabawkami, wliczając w to prawdziwy pistolet, kajdanki i nawet gaz pieprzowy. W każdym innym wypadku wyglądałoby to dziwnie, a tu… było po prostu częścią stroju. To tego równie obcisła krótka bluzka policyjna z naszywką odznaki, bo przecież tej prawdziwej nie miałą zamiaru brać. A na głowie… no kurwa przecież nie mogło zabraknąć króliczych uszów. Policjantka przebrana za policje-królika. Ironiczne. A Madox podobno lubił numdurki.

Madox :halopolicja:
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ W czasie”