ODPOWIEDZ
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

048.
Dijiste que debía llamar,
así que llamé.
trigger warning
przekleństwa
Nie rób tego.
Tak brzmiała każda, jedna myśl w jej głowie, zaraz po tym, jak wyszła z gabinetu Eliota, trzaskając mocno drzwiami.
Jak zwykle nie mogli się dogadać. On jedno, ona drugie. A przecież to miała być jej szansa. Okazja, żeby w końcu zrzucic zwykły policyjny mundur i oficjalnie zdobyć tytuł śledczej, prowadzić własne sprawy, a nie tylko pomagać i przyglądać się, jak inni zbierali laury za jej pracę. Po dziurki w nosie miała tyrania na cudzą sławę.
Chciała własną.
Chciała realnie mieć wpływ na łapanie ludzi półświatka i przestepców. Dlatego kiedy tylko nadarzyła się okazała w sprawie narkotykowej z Salazarem, od razu się zgłosiła. Wiedziała, że była na tyle sprytna by zdobyć wszystkie potrzebne informacje i próbkę dla Eliota. Dowody na winę faceta odpowiedzialnego za śmierć wielu ludzi. Szkoda tylko, że Eliot nie chciał jej jej dać.
Jeszcze większa szkoda, że Pilar postanowiła i tak to zrobić.
Problem w tym, że musiała jakoś dostać się do środka. Wpleść w tłum na imprezie za kilka dni i zdobyć niezbędne dowody, a był to spęd invitation only. W pierwszym odruchu chciała zakręcić się wokół kogoś z ich otoczenia lub wkręcić się jako obsługa, jednak przecież sama dobrze wiedziała, że był jeden sposób… o wiele prostszy. Szczególnie biorąc pod uwagę, że pewna osoba miała u niej dług. I dlatego chociaż wiedziała, że nie powinna tego robić, chwyciła za telefon i wykręciła numer do klubu. Przecież nawet nie miała jego prywatnego. Trzy groźby i dwa przekleństwa zajęło jej przekonanie Maddie, żeby dała szefa do telefonu, a kiedy w końcu to zrobiła, Pilar oparła się o chłodną ścianę przy składziku, patrząc gdzieś przed siebie za okno.
— Potrzebuje twojej pomocy — zaczęła, gdy tylko usłyszała jego głos po drugiej stronie słuchawki. — Możemy to potraktować jako odebranie przysługi za akcje z Flecherem — wyjaśniła, gdyby miał jakiekolwiek wątpliwości. Słyszała jak złapał w płuca więcej powietrza i chociaż nie znała go dobrze, czuła, że zaraz zacznie swój niekończący się słowotok. Dlatego go ubiegła, znowu się wcinając.
— El Cuervo. Znasz? — podała przezwisko kruka i zamilkła na moment, gdy akurat Eliot przechodził korytarzem, udając, że nie robi nic specjalnego. Komendant spojrzał na nią podejrzliwie, jednak finalnie przeszedł do kuchni. — Adrián Salazar. Handluje ciężkimi dragami. Ostatnio zaczęli rozprowadzać jakieś nowe prochy, mówią na nie polvo magico, podobno to jakaś popierdolona mieszanka różnych narkotyków, kilka ludzi już od tego zeszło… — nawijała, przechadzając się po korytarzu i przycisz kajać głos, kiedy tylko ktoś przechodził, aż w końcu zamknęła się w łazience. — W każdym razie… za dwa dni podobno organizują jakąś zamknietą imprezę. Pewnie będą tam to rozprowadzać, a ja potrzebuje, żebyś mnie wkręcił — żadnego proszę, żadnego byłoby miło, po prostu powiedziała mu jasno jak się sprawy miały i zaprezentowała własne żądania.

:stickpolicja:
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
LO SIENTO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

#
073.
Nos ponemos mascarillas, pero ¿estamos seguros?

trigger warning
przekleństwa
To był kolejny ciężki dzień w Emptiness. Baby i Amanda wciąż były na urlopie, chociaż trzeba przyznać, że dochodziły już do siebie. Ale i tak jedna tancerka od sekcji VIP to było trochę mało. I Noriega szukał jeszcze kogoś, może na chwilę, na zastępstwo?
Rozmawiał właśnie przez telefon z Patricią Fernandez, zawsze załatwiała mu najlepsze, chętne dziewczyny. Chętne, żeby dodatkowo zarobić. Maddie krzywiła się na to, bo nie przepadały za sobą z Pati. Uważała, że Fernandez ma coś za uszami. Madox na to nie zważał, miał dzisiaj ważnych klientów, musiał ich jakoś zabawić. Telefon na barze odebrała Laura, była nowa, dlatego zamiast od razu powiedzieć, że szefa nie ma, to oddała słuchawkę Maddie. Oczywiście, że blondyna chciała ją spławić, ale... finalnie kiwnęła na Madoxa, może żeby skończył już rozmawiać z Pati?
- Stewart dzwoni - rzuciła oglądając swoje paznokcie.
- Kto to jest Stewart? - zapytał Madox przystając przy barze. Doskonale wiedział, ale przecież musiał trochę przyaktorzyć, poudawać, że nie zapadła mu w pamięć. Zapadła.
- A to ty... - rzucił, kiedy usłyszał głos Pilar w telefonie, nawet miał dodać coś jeszcze, nabrał w płuca powietrze, ale wtedy ona rzuciła to potrzebuje twojej pomocy, więc Madox się zamknął. Słuchał jej. Miał u niej dług wdzięczności, co zaraz zresztą mu wypomniała - zakładałem, że to będzie jakieś no nie wiem, zrobisz mi dobrze, postawisz drinka, albo nakarmisz rybki jak wyjadę za miasto... Masz rybki? Czy jednak chcesz mnie zaprosić do siebie i... - no i nie dokończył, bo mu nie dała, przerwała ten jego niekończący się monolog. I wtedy padła ta ksywka, a potem nazwisko. A Madox... no kurwa ona znał wszystkich. Nawet jeśli nie osobiście, to coś tam słyszał, to mógł się dowiedzieć, ale tutaj akurat... - bywa u mnie w klubie - rzucił tylko. W Emptiness też były prochy, ale Madox wpuszczał sprawdzonych dilerów, same pewne rzeczy, nie potrzebował tam jakiegoś nowego gówna. Chociaż o polvo magico słyszał. Proponowała mu to dupa, którą wyrwał w klubie, ale jej odmówił, ona za to nie odmawiała mu wtedy niczego.
Westchnął ciężko do słuchawki opierając się o ladę.
- Za dwa dni mam... - zaczął, ale urwał, bo w zasadzie po chuj miał jej to mówić, że za dwa dni miał urodziny i liczył na jakieś ruchanie, może domową kolację, u Dolly na przykład? - Imprezę w klubie - to też miał, ale akurat nie musiał brać w niej udziału, wszystko było zaplanowane, dopięte na ostatni guzik - ale zobaczę co da się zrobić - zakończył i może to by wystarczyło? A jednak odezwał się znowu - masz pamięć  do numerów? - zapytał nagle, a już po chwili dyktował jej jakieś dziewięć cyfr - nie dzwoń na klubowy - bo ten numer, który jej wcześniej podał to był jego prywatny, tylko... czy go zapamiętała?


Nie było jej dane nawet tego sprawdzić, bo kilka godzin później, wieczorem, kiedy dochodziła dwudziesta druga, czyli klubowe życie się dopiero zaczynało, Pilar dostała wiadomość... od nieznanego numeru, ale jeśli zapisała sobie ten jego, to wiedziała kto to.
M.
wkręciłem cię na tą imprezę
idziesz jako moja dupa, więc nie zapomnij się odpierdolić
wspominałem, że to impreza halloweenowa? przebierana? możesz wybrać motyw, chociaż najlepiej wyglądam nago, ale podobno obowiązują stroje halloweenowe
Wiadomość...
Ostatnio zmieniony czw paź 29, 2026 5:12 pm przez Madox A. Noriega, łącznie zmieniany 1 raz.
zgrozo
stania w miejscu i postów z czata
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Miała pamięć do numerów.
Nienaganną wręcz. Dlatego kiedy jeszcze tego samego wieczoru przyszła jej wiadomość, na wyświetlaczu pojawiła się pojedyncza literka M. Nie miała pojęcia, skąd on miał jej numer, ale biorąc pod uwagę, że trzymał się z Johnym, może po prostu poprosił. Treść jednak zainteresowała ją o wiele bardziej niż sam fakt posiadania numeru.
Załatwił to.
Załatwił jej wjazd na imprezę.
Minusem oczywiście była ta cała część o byciu jego dupą wcale nie, ale była gotowa to jakoś przeboleć, byleby spełnić obowiązek i dowiedzieć się czegoś więcej o doprowadzanych prochach. Eliot nie wspominał nic o klimacie przyjęcia, ale biorąc pod uwagę, że wszystko odbywało się ostatniego dnia października, nie była jakoś bardzo zaskoczona, że motywem przewodnim było Halloween.
Nie miała ochoty bawić się w przebieranki, tym bardziej jakieś obcisłe kombinezony superbohaterek i innych gwiazd kina. Problem z takimi ciuchami był taki, że nie było w nich gdzie schować najbardziej potrzebnych rzeczy, jak chociażby gnata. Miała nadzieje, że nie będzie musiała go używać, ale przecież jakoś musiała mieć go przy sobie. I wtedy ją oświeciło. Przebranie na tyle nienaganne i g e n i a l n e, że nawet nikt nie będzie wiedział, że cokolwiek z tego, co miała na sobie, było prawdziwymi przedmiotami. Dlatego jeszcze tego samego wieczoru, tuż przed pójściem spać wysłała Noriedze informacje o tym, że w takim razie przebierają się za…

Stewart
idziemy jako Judy i Nick ze Zwierzogrodu.
jak nie wiesz co to, się dedukuj
potrzebuje mieć przy sobie gnata i kajdanki, a to załatwia sprawę
i nie bój się
nie zapomnę się odpierdolić.
Wiadomość...

Dzielny królik i przebiegły lis.
Co mogło pójść nie tak?
Pewnie wszystko, ale Pilar nie miała zamiaru się jakkolwiek nastawiać. Była jasno skupiona na swoim celu i z d e s p e r o w a n a, by wykonać robotę najlepiej jak tylko się dało. W końcu od tego mógł zależeć jej awans. Do tego stąpała po bardzo cienkim lodzie, biorąc pod uwagę, że Eliot o niczym nie wiedział. Tak, zdecydowanie mogło być źle.
To jednak był problem przyszłości, bo na ten moment wyskoczyła z taksówki i przeszła po kostce brukowej aż po same drzwi Emptiness. Przywitała się ładnie z ochroniarzami. Oczywiście trafili jej się ci sami, z którymi ostatnio się posprzeczała, więc tym razem wpuścili ją bez problemu. Podeszła do baru, rozglądając się dookoła. Impreza w klubie faktycznie kręciła się w najlepsze. Pewnie gdyby miała w sercu trochę więcej sumienia względem Madoxa, może nawet byłoby jej szkoda, że przegapi pół własnego przyjęcia na poczet tego u Kruka, ale nie miała. Złapała za to spojrzenie barmanki.
— Gdzie szef? — spytała grzecznie (jak na nią), a dziewczyna tylko pokręciła nosem, jakby nic jej nie chciała powiedzieć. — Kurwa, to powiedz mu, że przyszła Stewart — wywaliła oczami i oparła się o ladę. Miała na sobie wysoki kozaki, bezczelnie krótkie, obcisłe spodnie, do tego pasek policyjny ze wszystkimi zabawkami, wliczając w to prawdziwy pistolet, kajdanki i nawet gaz pieprzowy. W każdym innym wypadku wyglądałoby to dziwnie, a tu… było po prostu częścią stroju. To tego równie obcisła krótka bluzka policyjna z naszywką odznaki, bo przecież tej prawdziwej nie miałą zamiaru brać. A na głowie… no kurwa przecież nie mogło zabraknąć króliczych uszów. Policjantka przebrana za policje-królika. Ironiczne. A Madox podobno lubił numdurki.

Madox :halopolicja:
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
LO SIENTO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Judy i Nick ze Zwierzogrodu.
Co kurwa? Oczywiście, że musiał się doedukować w tym temacie i jeszcze potem zakręcić za odpowiednim przebraniem. Chociaż może z tymi swoimi kolorowymi koszulami on wcale nie musiał się za Nicka przebierać? Wystarczyłyby jakieś lisie uszy i tyle, bo koszule pasowały, pasował też ten przebiegły uśmiech i zadziorny błysk w oku.
Szkoda tylko, że Madox dzisiaj do klubu wcale nie założył żadnej ze swoich kolorowych koszul... Nie zastosował się do jej poleceń? Olał to?
Na pewno nie olewał za to jakiejś ładnej blondynki, która przebrana za diablicę opierała się o ladę i bawiła jego opaską... no z lisimi uszami właśnie. Trochę mu się zapomniało, że był umówiony ze Stewart, bo blond demonica szeptała mu właśnie na ucho co mogłaby mu dzisiaj zrobić, tak z okazji jego urodzin, ale wtedy obok niego zakręciła się jedna z barmanek, wskazała mu druga stronę długiej, obleganej lady.
- Stewart już jest, czeka na ciebie - rzuciła, a Noriega w pierwszej chwili machnął na to ręką, bo dłoń blondynki już sunęła po jego torsie na szyję, szkoda tylko... że spojrzenie jakoś tak mimowolnie uciekło mu w tamtym kierunku. A tam kurwa co?
Miała na sobie policyjny mundurek, i to jeszcze kurewsko seksowny, przez chwilę stał przy ladzie i gapił się na nią. Ciemne spojrzenie sunęło po długich, zgrabnych nogach, wyeksponowanych idealnie w tych kozakach i krótkich spodenkach, po piersiach, na których opinała się policyjna kamizelka, na twarz... i królicze uszy.
Madox poprawił te swoje przejmując je od diablicy.
- Spotkamy się później? Zaintrygowałaś mnie tym urodzinowym dmuchaniem... świeczek, czekaj... gdzie miałaś sobie ją włożyć? - zapytał, ale zanim blondi odpowiedziała, to Stewart już zaczęła się rozglądać, a przecież Noriega też musiał zrobić wejście smoka, czy tam lisa... - zapisz sobie mój numer - podyktował jej go, ale zanim blondyna wyjęła telefon to on już sobie poszedł. Był prawie pewny, że go nie zapamięta, ale... nie ta, to na pewno trafi mu się jeszcze jakaś chętna na dmuchanie czarownica, czy inna zmora. A w tej chwili, to jednak miał sprawy z pewnym królikiem policjantką.
Stanął za nią, a jego ciemne tęczówki prześlizgnęły się po jej sylwetce, zatrzymując dłużej na jej tyłku. Bez słowa wcisnął się obok niej do baru, a kiedy jakiś facet, którego zdzielił z bara spojrzał na niego krzywo, to Madox się na niego obejrzał.
- Wypierdalaj - rzucił, a gość już otwierał usta, ale Noriega machnął na niego głową - już - warknął, a dwóch ochroniarzy przysunęło się, gotowych go pewnie wyjebać, ale facet sam się skapnął z kim ma do czynienia i odsunął. Madox za to oparł się o ladę koło Pilar, mierząc ją bezczelnie spojrzeniem - ten królik rzeczywiście tak się ubierał? Chyba powinienem dokładniej to obejrzeć - Pilar mogła zauważyć, że on też miał na sobie... ciemną policyjną koszulę, krawat i cały sprzęt, nawet kamizelkę kuloodporną i odznakę, wszystko wyjątkowo realistyczne, wyglądał dobrze, poprawił lustrzane okulary, które miał na nosie, a potem jeszcze lisie uszy - postawiłem na drugą cześć - wyjaśnił jej. Czy Madox rzeczywiście w przed dzień swoich urodzin, zamiast wyrywać w klubie jakąś dupeczkę to zaszył się w biurze i oglądał dwie części Zwierzogrodu?
Może...
Ale przecież się do tego nie przyzna, chociaż prawda jest taka, że on lubił być przygotowany i kiedy mu to rzuciła, tą nazwą, no to przecież musiał wiedzieć na co się pisze. Dopatrzył się też pewnych podobieństw w przemądrzałej króliczce i jego... towarzyszce.
- Dzisiaj jedziemy moim - pokazał jej kluczyki, które zawiesił sobie na palcu, od czarnego, klubowego SUVa, bo przecież nie jego beemki, za bardzo rzucałaby się w oczy, a tego nie chcieli...
I tak się rzucali. Zanim jednak zdążyli ruszyć się od baru, to Laura stanęła obok nich z jakąś babeczką, w którą miała wbitą urodzinową świeczkę.
- Madox... - zaczęła, a Noriega spojrzał na nią krzywo, bo przecież mówił, że nie chce tutaj takich rzeczy, machnął ręką.
- Później, jak wrócę - rzucił oschle, a zaraz odepchnął się od lady, już nie zważając na barmankę i ruszył do wyjścia z lokalu. Oczywiście liczył, że Pilar pójdzie za nim, bo on się już wkurwił, to była impreza halloweenowa, a nie urodziny, przecież Madox ich nie obchodził. To znaczy... tylko z tymi swoimi jednonocnymi przygodami, dupami na raz, w porywach do trzech, w klubie kategorycznie zabronił jakiś tortów, prezentów i innych. A Maddie i tak mu zawsze podrzucała jakiś prezent. A dzisiaj jeszcze Laura...
I jak on miał sprawiać pozory tego najgorszego na świecie szefa?

Judy Hops 🥕 ༘⋆
zgrozo
stania w miejscu i postów z czata
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Była niecierpliwa.
Nie lubiła ludzi, którzy kazali na siebie czekać. Nawet jeśli byli pieprzonymi właścicielami klubu. Nawet jeśli wyświadczali jej przysługę i mieli ją wkręcić na zamkniętą imprezę. Ona była na czas i oczekiwała tego samego od Noriegi. Szkoda tylko, że on był zajęty wyrywaniem jakieś blond dupy w stroju diablicy. Przecież widziała, w którą stronę poszła barmanka, jak do niego zagadała, podczas gdy on gapił się w cycki diablicy. Dlatego kiedy łaskawie się pojawił koło Pilar, ona tylko spojrzała na niego z politowaniem.
— Już wyrwałeś co trzeba? — mruknęła znudzona. — Możemy wziąć się za robotę? Poruchasz sobie jak wrócimy — dodała i dopiero wtedy jej wzrok przesunął się po jego stroju. Przebrał się za policjanta? Otworzyła usta, żeby powiedzieć mu, że przecież miał być Lisem a nie Królikiem, a jednak Noriega zdążył jej wytłumaczyć, że postawił na drugą część. Znowu otworzyła usta. I znowu nic nie powiedziała, bo chyba… nie wiedziała co. Z jednej strony chciała go wyśmiać, a z drugiej… wyglądał kurwa dobrze. Kurewsko dobrze. Kamizelka razem z koszulą idealnie opinała jego mięśnie, a tatuaże, które wystawały zza materiału dodawały mu jeszcze większego temperamentu i…
Ogarnij się.
— Świetnie — tylko tyle powiedziała, wskazując na jego kluczyki. Świetnie się składało, bo ona nawet nie miała co od siebie zaproponować, wiec miło, że chciał ich podwieźć. Już chciała ruszyć za nim do wyjścia, kiedy obok pojawiła się jedna z kelnerek. W dłoni trzymała biały talerzyk z czekoladową babeczką, a na samym środku wbita była pojedyncza, samotna świeczka. Pilar ściągnęła brwi, patrząc na ten niecodzienny obrazek jak na klub nocny, a potem na Noriege, który od razu się ofuczał i ruszył do drzwi.
No przecież nie byłaby sobą, gdyby się nie zainteresowała.
Pilar wcinanie nosa w nieswoje sprawy miała już w genach. Pewnie po matce. Ostatnio przecież też pokazała to doskonale, kiedy zamiast zakuć go w kajdany i ostawić na komisariat, pojechała z nim na jakieś obskurne osiedle i pomogła złapać jednego z jej własnych kumpli z komendy, naginając chyba dziesięć paragrafów.
I teraz też… Madox trochę na nią poczekał, bo wcale nie poszła od razu za nim. Z jakimś dwuminutowym opóźnieniem wyszła na parking i skierowała się do czarnego SUVa. Dobrze, że ostatnio już proponował, że nim pojadą, bo z początku nie wiedziała, gdzie się udać. Dopiero po chwili zobaczyła go za kierownicą. Władowała się do środka, a w wolnej ręce trzymała… dokładnie tą samą babeczkę ze świeczką.
— Czemu nie mówiłeś, że masz urodziny? — spytała z pretensją, chociaż przecież kim ona była, żeby musiał dzielić się z nią tego typu informacjami? Nikim. A jednak przytaskała mu tą babeczkę z klubu i odwróciła się w jego stronę, zaglądając w ciemne oczy. — No co tak patrzysz? Weź pomyśl życzenie i zdmuchnij — nawet się do niego uśmiechnęła. Szkoda tylko, że Noriega wcale nie wyglądał, jakby miał ochotę bawić się z nią teraz w imprezę urodzinową. — Im szybciej to zrobisz, tym szybciej pojedziemy… — nie miała zamiaru odpuścić. Tego jeszcze o niej nie wiedział, ale przecież Pilar potrafiła być kurewsko uparta.

Pide un deseo
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
LO SIENTO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
- Żebyś wiedziała, że to zrobię - rzucił i obejrzał się na diablicę, która już rozmawiała z jakimś wampirem - ale wątpię, żeby zapamiętała numer - dodał jeszcze i kiedy Pilar taksowała go spojrzeniem, on to swoje zawiesił na blondynce.
Wyglądał kurewsko dobrze w mundurze, wiedział o tym, chociaż prawda jest taka, że za wiele razy to on go nie założył, na ślubowaniu może?
Wzruszył ramionami i wrócił spojrzeniem do Stewart, a już za chwilę prezentował jej swoje kluczyki od wozu. Uniósł jedną brew, kiedy się tak z nim zgodziła bez gadania. Dziwne.
- No co ty? A myślałem, że wypożyczyłaś nam jeszcze jakieś inne autko, może to różowe? - spojrzał na nią z ukosa, zaglądając jej na moment w oczy, ale zaraz obok nich pojawiła się Laurą, z jego prowizorycznym tortem. Czy tam urodzinową babeczką. Madox spojrzał na dziewczynę krzywo, a potem odwrócił się na pięcie i ruszył do wyjścia.
Szkoda tylko, że Pilar nie poszła za nim. A Madox obejrzał się za nią dopiero na zewnątrz. No i gdzie ona jest? Wsadził ręce do kieszeni i przez chwilę miał się nawet cofnąć i może ją opierdolić, że się wlecze, ale finalnie wsiadł do samochodu i zabrał się za poprawianiem sobie luterek, bo przecież jak tym autem jeździła Maddie, to ustawiała je pod siebie. Fotel też musiał odsunąć, ale kiedy Stewart w końcu do niego dołączyła, to podniósł lustrzane okulary, żeby utkwić w niej ciemne spojrzenie.
- Spięło cię, czy musiałaś poprawić makeup? - zapytał bezczelnie, a wtedy dostrzegł tą babeczkę w jej dłoni, aż przewrócił oczami, odchylając do tyłu głowę. No tak kurwa. Mógł się spodziewać, że Matka Teresa Pilar Stewart będzie mu tutaj... Co ona właściwie robiła? - nie mam - mruknął najpierw, ale nie brzmiał przekonywująco, ani ona mu nie wierzyła, widział to w jej spojrzeniu - dobra mam, ale... nie obchodzę urodzin - dodał, tylko, że ona już pochylała się do niego z babeczką i kazała mu dmuchać. Uniósł jedną brew, a spojrzenie utkwił w jej oczach - ciebie, czy świeczkę? - odezwał się do niej znowu bezczelnie, ale Madox taki już był. A Pilar Stewart chyba była bardzo uparta, bo pochyliła się jeszcze bardziej i już machała mu tą babeczką przed twarzą.
- Och tak? - rzucił Noriega, na to jej im szybciej to zrobisz, tym szybciej pojedziemy. Na jej oczach wsadził kluczyki do stacyjki i chciał odpalić silnik, ale ona znowu wyrwała się do przodu, on się ruszył, a potem walnął ręką w jej rękę, chcąc sięgnąć do kierownicy. Całe to ich szamotanie skończyło się tym, że... świeczka się złamała, a ta pierdolona babeczka... wylądowała Madoxowi na spodniach, prosto w kroku, kremem, który miała na wierzchu. Jak to się kurwa stało?
Aż spojrzał na to z niedowierzaniem, a potem podniósł spojrzenie na Stewart krzywiąc się.
- Jak chciałaś dobrać mi się do rozporka, to wystarczyło powiedzieć... - rzucił i podniósł babeczkę, szkoda tylko, że teraz na środku gaci miał wielką plamę z kremu, a kiedy chciał ją zetrzeć to oczywiście ją tylko roztarł na całych spodniach. Pięknie, kurwa. Teraz on wyglądał jakby go spięło, albo jakby ktoś go obrzygał.

¿Qué has hecho?
zgrozo
stania w miejscu i postów z czata
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ W czasie”