-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiżeńskietyp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Było przyjemnie; jedzenie naprawdę smacznych naleśników i oglądanie krótkich scen z serialu było wystarczającym prezentem urodzinowym, przez co Elio nie spodziewał się, że leniwy poranek zostanie wywrócony do góry nogami. 一 Co? 一 Nie krył zaskoczenia i posłał pytające spojrzenie przyjacielowi, bo trudno mu było uwierzyć w to, że naprawdę gdzieś jechali. 一 Nie żartujesz? 一 dopytywał, przygryzając wewnętrzną część policzka. Chcąc nie chcąc, Ossie został zmuszony do stu dwudziestu pięciu przytaknięć, które utwierdziły go w przekonaniu, że naprawdę wychodzili.
W żadnym momencie nie spodziewał się, że przyjaciel zaplanował dzień poza domem; budził się z myślą, że spędzą go na kanapie, ale wszystko wskazywało na atrakcję, której nie mógł się już doczekać. W czasie, w którym Sterling sprzątał po śniadaniu, Holdsworth poszedł do swojego pokoju, gdzie zadbał o spakowanie potrzebnych rzeczy (trzy razy powtarzał listę, by o niczym nie zapomnieć). Zaliczywszy kontrolę wyposażenia, wyszedł na zewnątrz i wzdrygnął się, bo było naprawdę zimno. Mróz szczypał go w policzki, dlatego koncentrował się na jak najszybszym dotarciu na dworzec kolejowy.
一 Okej? 一 rzucił pytająco, nie potrafiąc obiecać, że będzie się umiał powstrzymać. Naprawdę interesowało go, dokąd jechali; brak pewności, co do przyszłości, wywoływał w nim nie tylko zaintrygowanie, ale także niepokój. Bo co, jeśli coś pójdzie nie tak? Co w sytuacji, w której jakaś zmienna zaskoczy? Mimo strachu, postanowił zaufać Ossiemu, który na pewno nie chciał go skrzywdzić.
Wrzuciwszy plecak na półkę (upchał tak również swoją kurtkę), usadowił się wygodnie na swoim miejscu i posłał uważne spojrzenie przyjacielowi. 一 Rozbierz się, Ossie 一 szepnął z troską. W przedziale ogrzewanie działało bez zarzutu, więc Othello zmartwił się, że jeśli młodszy pozostanie w puchowej kurtce, dojdzie do przegrzania. 一 Albo ci w tym pomogę 一 dodał, bo dziś trzymało się go to zdecydowanie głupsze poczucie humoru.
Ossie Sterling
-
Dosyć myśli, które muszą być samotne - kończą rozdrapane, zawinięte z tobą w pościel.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracji3 osobaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Parsknął cicho, widząc jego zdziwienie zapowiedzią wycieczki. Pokiwał głową, i machnął dłonią, jakby chciał go ponaglać.
一 Nie żartuję, ruchy kolego 一 powiedział jeszcze, a potem przytaknął jeszcze pięć razy i wysłał go do pakowania, w międzyczasie jeszcze raz głośno przypominając co ma zabrać, żeby jego głos dotarł do Elio, który był już u siebie w pokoju, przygotowując się. Po drodze do pociągu był bardzo zadowolony i korzystając z pogody 一 lubił zimę, niskie temperatury i śnieg 一 z rozbawieniem rzucił kilka razy w chłopaka śnieżką, wygrywając tą małą bitwę i oczywiście oznajmiając to na głos, nie przyjmując sprzeciwu. Pewnie by go jeszcze porządnie natarł tym śniegiem, no przynajmniej gdyby był wyższy i gdyby jednak się tak nie spieszyli. Może później będzie miał jeszcze okazję.
W pociągu, kiedy dotarli do swojego przedziału, a nawet już po drodze, Ossie widział, że Elio jest przejęty. Chyba trochę o to mu chodziło. Chciał zrobić coś ekscytującego, coś bardziej szalonego, oczywiście jednocześnie nie niebezpiecznego, żeby chłopak miał okazję uruchomić trochę emocje i poczuć, że naprawdę żyje. Z resztą podejrzewał, że ostatecznie naprawdę mu się spodoba i długo nie zapomną tej atrakcji.
一 To mnie rozbierz 一 powiedział rozbawiony, wyciągając do niego rękę, chociaż bardziej rękaw kurtki, w którym jego dłoń się schowała. Jak tak bardzo chciał mu pomóc, to w sumie czemu nie. Mógł się trochę popieścić i pozwolić mu zdjąć sobie kurtkę, czapkę i szalik, kiedy ten będzie biernie mu się przyglądał. Był zadowolony, że oprócz nich w przedziale nikogo nie było i mogli zachowywać się i rozmawiać swobodnie.
W trakcie podróży patrzył przez lekko zaparowaną szybę na mijaną okolicę i czasami pokazywał coś Othello i komentował. Obejrzeli też kolejną porcję filmików i pogadali o serialu i Ossie złapał się na tym, że sam już go namawiał, czy może przypominał, że jak wrócą to obejrzą serial. Nawet jak im to zajmie pół nocy.
W końcu dojechali do Niagara Falls i Oswald zabrał solenizanta do miejsca docelowego, no może w połowie, bo czekała ich jeszcze podróż statkiem wycieczkowym pod same wodospady. Cała rundka miała trwać około pół godziny.
一 Wszystkiego najlepszego 一 powiedział mu prosto do ucha i pociągnął na statek. 一 Idziemy po peleryny 一 dodał, bo mieli dostać takie na pokładzie, żeby nie przemknąć chociaż od mgły i kropel wody pewnie i tak trochę przemokną, stąd ciuchy na zmianę w plecakach. Jeżeli tylko zauważył, że Elio się trochę denerwuje, to ściskał jego dłoń. Stali przy barierce, tak jak inni ludzie na statku i w oddali mogli zobaczyć białe ściany szumiącej wody. Im byli bliżej, tym szum stawał się głośniejszy, powoli obejmowała ich mgła, a opadająca woda stawała się coraz większa, zapierając dech w piersiach swoim pięknem i siłą, wszystko było bardzo imponujące i magiczne. Zrobiło się biało od mgły, a krople wody smagały ich, wiatr poruszał pelerynami. Oswald zbliżył się jeszcze bardziej do Othello i mocno go przytulił.
othello holdsworth
-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiżeńskietyp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Pozostała część podróży minęła o wiele spokojniej (choć to wcale nie tak, że Holdsworth doszukiwał się jakichkolwiek sygnałów w zwykłym zdjęciu kurtki); gdy zaś wreszcie zbliżyli się do docelowej stacji, Elio przywdział wszystkie warstwy i wyszedł na peron, wzdrygając się przez zimno. Wszystkiemu jednak towarzyszyło ogromne podekscytowanie; starszy był naprawdę s z c z ę ś l i w y i zaczynał wierzyć, że to będą jedne z najlepszych urodzin.
一 Oswald. 一 Po raz pierwszy od dawna zwrócił się do przyjaciela pełną formą jego imienia. 一 To... 一 urwał, bowiem odnalezienie właściwego słowa okazało się zbyt trudne. O wiele prostsze było pokazanie swojej radości za pomocą gestów: Othello bez zastanowienia zatrzymał się, a potem wtulił się w ciało młodszego. 一 Nie zasługuję na ciebie 一 wyszeptał, jeszcze przez chwilę nie odsuwając się od chłopaka.
Wierzył w wypowiedziane słowa; Ossie był niesamowitym człowiekiem i Elio wielokrotnie dziękował opatrzności, że postawiła ich na swojej drodze. Bez niego nie poradziłby sobie; już dawno dałby się pochłonąć swoim lękom, które nasilały się szczególnie nocami.
Chcąc być g o d n y m, robił wszystko, by się odwdzięczyć: troszczył się, opiekował i starał się być najlepszym przyjacielem, bo przecież nie chciał, by ktokolwiek go skrzywdził; bo nie wyobrażał sobie, że mógł nadejść dzień, w którym przeszłość wedrze się do teraźniejszości, niszcząc w s z y s t k o.
一 Ale kocham cię nad życie 一 dodał, odsuwając się lekko, by wreszcie mogli wejść na pokład i otrzymać swoje peleryny. Przywdziawszy okrycia, które miały ich chronić przed wodą, stanęli przy barierce, co gwarantowało im dobry widok na wodospad. Na każde mocniejsze wtulenie się reagował szerokim uśmiechem; obejmując chłopaka ciaśniej, podziwiał niewątpliwy cud natury.
Othello mieszkał w Toronto przez całe życie, lecz nigdy 一 n i g d y 一 nie miał wystarczająco czasu, chęci i pieniędzy, by wybrać się na wycieczkę umożliwiającą podziwianie Niagara Falls.
一 Zróbmy sobie zdjęcie 一 poprosił, chcąc zatrzymać tę chwilę nie tylko w pamięci, ale też na fotografii, by móc do niej wracać podczas gorszych momentów.
Ossie Sterling
-
Dosyć myśli, które muszą być samotne - kończą rozdrapane, zawinięte z tobą w pościel.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracji3 osobaczas narracjiprzeszłypostaćautor
一 Dziękuję 一 powiedział wesoło, nie pozwalając by jakiekolwiek jego wahania wyszły na jaw. To był dzień Othello, jego urodziny, i mieli świetnie się bawić, stawiając potrzeby solenizanta na pierwszym miejscu. Z resztą humor i tak mu dopisywał, cieszył się bardzo jak widział, że Elio dobrze się czuje i chętnie spędza z nim czasu. Gdy dotarli na miejsce, założył kurtkę, szalik, czapkę i rękawiczki, po czym zarzucił na plecy plecak, który Elio zdjął z półki.
Kiedy Othello zauważył już co ich czeka i zwrócił się do niego pełnym imieniem, Ossie stanął przodem do niego i spojrzał pytająco na jego twarz. Powoli uśmiechnął się szeroko, widząc już, że mu się podoba. Kiedy jednak tylko dotarły do niego słowa o tym, że Elio na niego nie zasługuje, zmniejszył dzielący ich dystans i złapał go za brodę.
一 Zasługujesz na wiele więcej, ok? 一 powiedział poważnie, spoglądając na niego tak, jakby chciał go wzrokiem prześwietlić. Kiedy ten się przytulił, zarzucił mu ręce na szyję i objął go mocno, a przynajmniej na tyle, na ile pozwalały im grube kurtki. Wtulił policzek w jego ramię i westchnął głęboko, po chwili odchylając się i spoglądając na niego spod lekko przymkniętych powiek.
一 Ja ciebie też. Jesteś moją rodziną, moim wszystkim 一 wyznał szczerze i całkiem naturalnie, jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie. Obaj wiedzieli, że nie mają dosłownie nikogo poza sobą. Co prawda Elio niewiele mu zdradził, ale sam wiedział, że rodzice Ossiego już dawno nie żyli, a oprócz nich nikogo nie miał. a nawet jeżeli, to o tym nie wiedział. Nikt nigdy się nim nie interesował. Nie kojarzył żadnych ciotek, wujków czy kuzynów. Był sam, tułając się po rodzinach zastępczych, potem domu dzieciak, aż nie poznał Othello.
Na statku było magicznie, czuł się trochę jak w Krainie Lodu i nie zdziwiłby się, gdyby nagle wyskoczyła skądś Królowa Śniegu. Był coraz bardziej mokry, ale to nie sprawiało, że jego entuzjazm malał. Uśmiechał się, czasami śmiał, kiedy za bardzo go zawiało i wciskał wtedy twarz w kurtkę Elio.
一Dobrze! 一 odkrzyknął, bo szum był strasznie głośny. Wygrzebał z plecaka aparat fotograficzny i podał go mężczyźnie, instruując go jak zrobić zdjęcie i przypominając, żeby mocno trzymał, Był wyższy, więc łatwiej było mu trzymać urządzenie dalej i objąć ich na tle wodospadu.
Kiedy już wracali wodę miał chyba dosłownie wszędzie. Czuł ją jak przemakała przez czapkę i moczyła jego włosy, czuł ją w ustach, w nosie i w uszach i tylko gratulował sobie w duchu, że miał coś na przebranie, bo inaczej pewnie następnego dnia byliby chorzy. Kiedy podpłynęli bliżej portu, mogli zejść do jednej z kajut, żeby się przebrać.
一 Mi się już zaczyna robić nieprzyjemnie zimno. Spakowałeś sobie rzeczy, prawda? Ubrania? 一 mówił, ściągając z siebie bluzę, która miała wilgotny brzeg i rękawy, a potem koszulkę, której brzeg też się przemoczył i Ossie nawet nie wiedział jak to się w ogóle stało. Dobrze, że majtki miał suche. Zsunął z ud spodnie i prawie od razu zaczął drżeć, sięgając do plecaka zaróżowionymi dłońmi, żeby wyciągnąć z niego suche ciuchy.
othello holdsworth
-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiżeńskietyp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Brakowało ułamka sekundy, by wypowiedział te słowa na głos.
Elio nie wiedział, co się z nim działo, ale dzisiejszego dnia władzę nad nim przejęły nieznane siły. Chłopak nie rozumiał, dlaczego w ogóle dopuszczał do siebie myśl interpretującą relację w kategoriach innych niż przyjaźń; przecież to nie powinno mieć prawa bytu; przecież to mogło ich zniszczyć, co stanowiło wystarczający powód, by sobie odpuścić. 一 Okej 一 szepnął cicho, przymykając lekko powieki.
Podobnie zareagował na kolejne słowa; gdyby tylko miał taką możliwość, n i g d y nie wypuszczałby go ze swojego uścisku. Przy Ossiem było mu dobrze; przy nim czuł, że mógł być w stu procentach sobą i chyba nie było na świecie kogokolwiek, kto kiedykolwiek choćby w połowie był mu tak bliski, jak Sterling.
Elio uwielbiał dzisiejszą niespodziankę; był pod niemałym wrażeniem świetnej organizacji i widoków, które zostaną w jego pamięci na zawsze. Dodatkowym atutem dnia było doświadczanie z przyjacielem; to wszystko czyniło chwilę magiczną i wzruszało go dogłębnie, dlatego cieszył się, że mieli pamiątkę w postaci zdjęcia. 一 Przypniemy je na lodówce 一 zaproponował, biorąc na siebie jego wywołanie.
Wreszcie jednak podziwianie wodospadu dobiegło końca, a oni znaleźli się w porcie. 一 Tak, gdzieś je... 一 urwał, nerwowo rozglądając się, by namierzyć plecak. Niestety, akcesorium zdawało się wyparować; Elio nie wiedział, gdzie go zostawił, bo jego brak uświadomił sobie dopiero w chwili, w której chciał przebrać się w suche ciuchy.
一 Cholera, chyba zgubiłem plecak 一 mruknął, czując że zalewa go fala wstydu. Było mu głupio; gubienie przedmiotów nie było dla niego niczym nadzwyczajnym (tylko w ostatnich miesiącach zgubił dokumenty, telefon i portfel), ale tym razem było to podwójnie problematyczne.
Łudząc się, że być może plecak leży gdzieś tutaj zrobił parę kroków w tę i z powrotem, lecz nigdzie go nie dostrzegł. 一 Nie wiesz, czy miałem go ze sobą jak wysiadaliśmy z pociągu? 一 zastanowił się, nie mogąc skojarzyć momentu, w którym zapomniał o plecaku. Może nie zdjął go z półki? Może ktoś ukradł mu go później? S z l a g. 一 Musimy szybko wracać do domu albo będziesz musiał się do mnie przytulać, jak będę miał czterdzieści stopni gorączki 一 dodał, już teraz zaczynając drżeć z zimna.
Naprawdę nie chciał psuć dzisiejszego dnia i niespodzianek, ale o sobie dała znać siła wyższa
Mimo wszystko nawet przez sekundę nie myślał o tym, by zabrać suche ubrania przyjacielowi, bo Ossie potrzebował ich bardziej.
Ossie Sterling
-
Dosyć myśli, które muszą być samotne - kończą rozdrapane, zawinięte z tobą w pościel.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracji3 osobaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Obaj mieli bardzo trudny start i chciał zrobić wszystko, żeby jakoś to Othello wynagrodzić. Bardzo się cieszył, że ten wyglądał teraz na zadowolonego i musiał tylko dopilnować, żeby dzień zakończył się równie dobrze, jak się zaczął. Uśmiechał się, przesuwając spojrzeniem po jego rozjaśnionej szczęściem twarzy i wiele by dał, może wszystko, żeby tak zostało już na zawsze.
Pokiwał głową na propozycje zawieszenia zdjęcia na lodówce. Bardzo mu się spodobała, bo będzie mógł często patrzeć na fotografię i przypominać sobie ten wspaniały moment. Obaj będą mogli. Kiedy wracali robiło mu się coraz chłodniej, ale dobry humor wcale go nie opuszczał. Musieli teraz tylko jak najszybciej się przebrać i ogrzać, a potem wrócić do domu, gdzie czekał ich miły wieczór przy filmie, winie i ulubionych przekąskach Othello.
Przestał grzebać w plecaku i wyprostował się nagle, słysząc słowa mężczyzny, kiedy byli już w kabinie, aby się przebrać. Otworzył szeroko oczy, odwracając się i patrząc na niego zaskoczony. Nie spodziewał się takiego zwrotu akcji, nie brał pod uwagę, że coś mogło pójść nie tak i to coś takiego. Na skórze miał gęsią skórkę i zaczynał lekko drżeć, ale nie miał zamiaru się ubrać, dopóki Elio też nie będzie miał ubrania.
一 Co? Nie… Znaczy nie wiem. Chyba miałeś plecak. Tak mi się wydaje 一 powiedział, i pospiesznie wyciągnął ze swojego plecaka koszulkę, dodatkowe skarpetki i bluzę. 一 Masz, załóż to. Ja zaraz zapytam kogoś czy nie widział plecaka. Może mają tu jakieś dodatkowe ciuchy na wszelki wypadek albo może wiedzą gdzie kupić.
Zaczął gorączkowo rozważać wszystkie opcje na głos. Nie przyjmował do wiadomości, że którykolwiek z nich miałby wracać do domu w mokrych ciuchach i przeziębić się albo co gorsza poważnie zachorować. Rozejrzał się po kajucie w poszukiwaniu czegokolwiek, czym mógłby chociaż okryć Elio i faktycznie natknął się na jakąś narzutę. Tylko nie był pewien co to na dłuższą metę da, skoro potrzebował spodni, a spodnie Ossiego były zdecydowanie za małe.
一 Ogrzej się 一 powiedział w końcu, okrywając go, po czym spojrzenie kierując w kierunku wyjścia z kajuty. 一 Ja założę spodnie i pójdę zapytać 一 dodał, przesuwając językiem po chłodnych wargach.
othello holdsworth
-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiżeńskietyp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Niestety, obecność przyjaciela nie mogła go jednak uchronić przed niektórymi własnymi cechami. Przy Elio nie tak mogło pójść w s z y s t k o; chłopak miał naturalny talent do gubienia rzeczy oraz pakowania się w nieciekawe sytuacje. Dziś było nie inaczej; oczywistym było, że nie myślał o pozostawieniu plecaka w bliżej nieokreślonym miejscu, ale takie rzeczy po prostu się działy, przez co musiał mierzyć się z nieprzyjemnymi konsekwencjami (i, na przykład, marznąć).
Drżał z zimna; szczękał zębami, nie mogąc się rozgrzać. Przeraźliwy chłód sprawiał, że myślał tylko o tym, aby znaleźć się pod ciepłą kołdrą (ówcześnie biorąc rozgrzewający ciało prysznic). Gdy Ossie podsunął mu skarpety oraz suchą koszulkę, posłał mu spojrzenie przepełnione miłością i wdzięcznością. 一 Nawet nie wiem, jak mogę ci podziękować 一 szepnął. Nie tracąc czasu, postanowił przebrać ubrania. Niestety, owe pomagały jedynie połowicznie, bowiem nie mieli rozwiązania na mokre spodnie Holdswortha.
Dopóki nie wrócili na stały ląd, Elio posiłkował się jedynie narzutą oraz gorącą herbatą, którą otrzymał od kapitana statku. Dopiero w mieście mogli wstąpić do pierwszego, lepszego sklepu, w którym kupili pasujące na niego spodnie.
Sucha para jeansów znacznie podniosła komfort Elio, ale minęło jeszcze wiele czasu zanim udało mu się rozgrzać (prawdę powiedziawszy nawet w gorącym wagonie pociągu wciąż odczuwał nieprzyjemne zimno).
Kiedy wreszcie weszli do domu, nie czekał na reakcję Ossiego i poszedł prosto do łazienki, gdzie zrzucił ciuchy. Nie myślał o tym 一 nie należał do wybitnie ogarniętych panów domu 一 aby nie odkładać ich byle gdzie, bowiem ważniejsze było dla niego ogrzanie ciała.
Spędził pod prysznicem paręnaście długich minut i wyłączył gorący strumień dopiero, kiedy jego ciało przestało się trząść. Wrócił do przyjaciela ubrany w samą bieliznę; na ustach Elio widniał szeroki uśmiech, który jednoznacznie wskazywał na to, że mimo problemów wynikających ze zgubienia plecaka, Holdsworth był naprawdę zadowolony, że Ossie zaplanował atrakcje specjalnie na jego urodziny.
一 Hej, jednak nie zamarzłem i żyję 一 rzucił wesoło, po czym wskazał głową na telewizor. 一 Odpalamy? 一 spytał, bo wciąż pamiętał o gorącym serialu, wokół którego krążyły jego myśli od rana.
Ossie Sterling
-
Dosyć myśli, które muszą być samotne - kończą rozdrapane, zawinięte z tobą w pościel.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracji3 osobaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Widział po mężczyźnie, że przemarzł aż tak bardzo, że to nie do końca wystarczało, dlatego wrócili do domu jak najszybciej. Ossie chciał zapytać czy Elio ma ochotę na grzane wino, ale ten pognał do łazienki bez słowa i student przez chwilę stał na korytarzu, zastanawiając się czy Elio nie jest na niego trochę zły za to, że tak przemarzł. W końcu to Sterling namówił go na cały ten wypad. Zdjął buty i odwiesił kurtkę na wieszak, a szalik i czapkę wcisnął do rękawa. Sam lekko drżał, ale okrył się kocem i dopiero wtedy podkręcił trochę ogrzewanie w domu, a potem poszedł do kuchni, gdzie zajął się podgrzewaniem obiadu. Dzień wcześniej zrobił spaghetti w sosie pomidorowym z klopsami, umyślnie tyle, aby wystarczyło i na dzisiaj. Starł tylko trochę sera na wierzch i zapiekł, a potem skroił szybko prostą sałatkę z pomidorkami koktajlowymi.
Ciepło od piekarnika i koca już go trochę bardziej rozgrzało, ale i tak miał zamiar wziąć prysznic i przebrać się przed jedzeniem i filmem. Opierał się akurat o blat brzuchem, nachylony w stronę drzwi, kiedy wszedł przez nie Elio w samych majtkach. Jedną z wstydliwych przyjemności Oswalda było podjadanie nutelli łyżką i właśnie wylizywał jedną, a widząc przyjaciela parsknął śmiechem.
一 No właśnie widzę. Aż cię przegrzało 一 zażartował, wyciągając łyżkę w jego stronę. Kiedy ten ją wziął, odepchnął się od blatu i zanim się zastanowił, kopnął mężczyznę w nagi pośladek, kierując się już w stronę łazienki. To miał być żart, ale nagle zaczerwienił się, czując jak palą go policzki. Na szczęście Othello chyba tego już nie widział. Serce zabiło mu mocniej i zarzucił sobie trzy razy, że jest kretynem, a dopiero potem się odezwał.
一 Wyłącz piekarnik za pięć minut, wezmę prysznic i wtedy zjemy i możemy oglądać. Wybierz czego chcesz się napić… 一 powiedział pospiesznie, próbując zamaskować swoją niezręczność. Nie miał pojęcia czemu tak reagował, przecież wcześniej zachowywali się podobnie, a nie czuł się z tym tak… intensywnie. Wstąpił jeszcze do swojego pokoju, żeby wziąć ciuchy, a potem spędził dziesięć minut pod prysznicem, próbując ochłonąć i myśleć tylko o tym, że to na pewno przez ten głupi serial i jego głowa po prostu płata mu figle. Na pewno nic nie wisiało w powietrzu, wydawało mu się.
Wytarł włosy ręcznikiem, ubrał się i podsuszył głowę suszarką, co chyba nie było dobrym pomysłem, bo włosy postanowiły się napuszyć i żyć swoim najlepszym życiem.
一 Włączyłeś już serial? 一 zapytał, zaglądając do salonu. Uśmiechnął się lekko, widząc, że Elio nie tylko wyłączył piekarnik, ale i przyniósł już wszystko do pokoju wspólnego i ułożył na ławie. 一 Świece? Nawet nie sądziłem, że jakieś mamy 一 mruknął rozbawiony, zerkając na przyjaciela z zabawnie uniesioną brwią. Opadł na kanapę swobodnie, zsunął się nieco i ułożył dłoń na swoim brzuchu. Czuł się całkiem dobrze, jak zrobiło mu się ciepło, był czysty, miał zaraz zjeść i spędzić kolejne godziny razem z Othello i pomyślał, że właściwie nie było nic innego, co w ogóle chciałby teraz robić. Tak było idealnie.
一 Na pewno ci już ciepło? 一 zapytał kontrolnie, zerkając na niego kątem oka. Dopiero teraz poczuł, że jest już naprawdę głodny, tym bardziej, że zapiekany makaron pachniał naprawdę dobrze. Podciągnął się i nachylił nad stołem, biorąc do ręki widelec, żeby pogrzebać w swoim talerzu i spróbować makaronu. Smak od wczoraj specjalnie się nie zmienił, ale zapieczony ser dodał całości nowego, przyjemnego wyrazu.
othello holdsworth