-
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all minenieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Madox wyraźnie się nakręcił, Peach stoi taka niepewna, ale on jej mówi, że załatwi jej hajs, więc chyba o to jej chodziło, czyż nie? - Okay... - powtarza znów, oczy jej się robią coraz większe, jak słyszy, że Madox chce na tym ukręcić pół miliona też. I mówi o tym tak jakby to wcale nie było niemożliwe. On nawija i aż jej się w głowie zakręciło, jak do niej dotarło co on chce od niej.
- CO!? - pisneła aż się baby z parteru obejrzały - Ty chcesz żebym JA szła z toba na zwiady!? Madox, ja się nie nadaje do takich akcji! - pokręciła głową i włosy to jej zatańczyły wokół głowy, nagle poczuła że te driny i szociki to jednak już zaczynają swoje robić i się oparła ręką o barierę a drugą wyciąga do Madoxa. - Poza tym ja nie chce oglądać tego frajera! Już go obejrzałam ja i całe Bali go obejrzało!! - macha ręką ale w sumie to ciekawa jest co Frankie by powiedział, jakby ją zobaczył. Tylko się musi odjebać, bo teraz to wygląda może dobrze dla Madoxa, ale dla Frankiego to jeszcze troche za tanio. Hm, jakie buty na takie coś się wkłada? Z obcasem?
Madox A. Noriega
-
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granic między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkinietyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Tylko, że trochę go niepokoi ta Peach, której oczy się robią coraz większe i coraz bardziej błyszczące i już miał jej pytać, czy się naćpała, czy co, ale ona zaraz się wydziera na cały klub. Aż barmanki zerkają tutaj na górę, a jakiś goryl Madoxa to się zerwał ze stołka, bo chyba spał. Ładnie.
- Czemu nie? Skoro to Twój problem, to powinnaś trochę przyłożyć do tego rękę - zerknął nawet na jej dłoń zakończoną tymi długimi szponami - boisz się, że sobie paznokcie połamiesz? Przecież ze mną ci się nic nie stanie - nie to, że Madox się za wszystkich podkłada pod kulki, bo tylko raz mu się zdarzyło, ale za to umiał się bić. No i trzeba mu przyznać, że miał dużo farta w ogóle, zawsze wychodził ze wszystkiego obronną ręką, trochę pokiereszowany, ale jednak żywy. Zawsze.
Wywrócił oczami, kiedy ona mu tak powiedziała, że nie chce oglądać tego frajera, a potem do niej podszedł tak, że ta jej dłoń wylądowała na jego wytatuowanym torsie, na koszuli właściwie, ale to dlatego, że tak w nią wlazł nachalnie.
- No i nie chcesz się na nim za to zemścić? - zemsta to było coś, co jednak ludzi pociągało. Noriegę to na pewno. On by na to poszedł, a jak jeszcze mógłby na tym zarobić, to byłby pierwszy. Teraz mógłby już iść.
- Odjebiesz się, a ja założę ciemne okulary i będziemy wyglądać jak para tajnych agentów - sięgnął po te jej oksy, które gdzieś tam miała na stoliku i założył je sobie na nos. Trochę jakby jej w myślach czytał, ale z drugiej strony to chyba mógł wiedzieć, że ona na jakąkolwiek imprezę, to się na sto procent odjebie. Wszystkie laski chyba tak robią, a już zwłaszcza influencerki.
Podniósł do góry te jej okulary i spojrzał jej prosto w oczy.
- Tylko nie zakładaj szpilek, bo jak trzeba będzie spierdalać, to nie będę cię niósł - znowu jej czytał w myślach? A może po prostu ją już dobrze znał. Już mu porobiła na barze ślady po tych okropnie wysokich szpileczkach. Na tym nowym barze, na którym wywijała w pończochach, czy tam rajstopach.
- Pękasz Peach? - jak nie zemsta, to może chociaż własny honor? Będzie mu może chciała pokazać, że nie pęka. Taką miał nadzieję, bo sam tam nie wlezie. Co by miał powiedzieć? Cześć Frankie nie znamy się wcale, ale chce zobaczyć twoją chałupę? Może by przeszło.
Ale Peach zawsze mogła powiedzieć, że przyszła mu przebaczyć, czy coś tam. A zresztą jej śliczne oczy trochę chyba lepiej odwrócą uwagę Ferariego niż czarne ślepia Madoxa. Tak podejrzewał.
Peach J. Pepper
-
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all minenieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Zrobiła krok do tyłu i uśmiecha się jak on tak mówi, że się odjebią i łazi w tych okularach.
-To zrób tak, żeby nie trzeba było spierdalać tak? Bo idziemy tylko zadać pytania i zrobić rekonesans? - w sumie Peach nie wie czy Madox rozumie co ona powiedziała, ale no to już nieważne, ważne że nie pękała i chociaż trochę się bała, to uznała, że dobra, no musi to w końcu załatwić z tym typem a skoro Madox mówi, że trzeba to robić w ten sposób, no to sie poświęci i zrobi to w ten sposób.
- To kiedy idziemy?
Bo chyba musi sobie kosmetyczke ogarnac conie? Wyjmuje zaraz telefon z torebusi i odblokowuje go.
- Może od razu do niego napiszę?
Madox A. Noriega
-
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granic między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkinietyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- Co mi zrobisz? - zapytał, bo przecież jakby nie zapytał, to by nie był sobą, no i jeszcze tak zerknął na te jej palce na jego klacie, no bo co ona mu mogła zrobić? Oko wybić tym tipsem? W sumie mogła, a Madox miał przecież takie ładne oczy, to jednak lepiej żeby ich nie stracił.
Odsunął się od niej i złożył te okulary, gdyby jednak mu chciała te oczy wydrapywać.
- No dobra... To załóż te szpilki - znowu wywrócił oczami i podniósł okulary, żeby na nią spojrzeć sponad szkieł. Bo był święcie przekonany, że mu to powiedziała, żeby właśnie iść w szpilkach. Chociaż dobrze by też było, gdyby jednak nie musieli spierdalać. Zadali te kilka pytań i zrobili rekonesans, a najlepiej to jakby coś od razu znaleźli na tego Frankiego. Jakiegoś haka, może wtedy by nawet zarobili na tym jeszcze więcej, bo by go mogli sprzedać gdzieś dalej. Madox to przecież miał swoje gangsterskie kontakty, aż sobie usiadł z powrotem na krześle i sięgnął znowu po butelkę z rumem, żeby sobie nalać, bo go to szczerze podekscytowała taka akcja. I takie pieniądze.
- No a kiedy się chodzi na imprezy? W weekend? - zapytał, chociaż on to przecież codziennie miał imprezy, ale normalni ludzie, to jednak robili je w weekend. Ciekawe jak Frankie Ferrari.
- No napisz, zapytaj co robi w weekend, no i wyślij mu jakieś nudesy, to od razu będzie inaczej gadał - powiedział Madox znawca tematu, ale on by inaczej gadał, jakby dostał nudesy. Chociaż teraz to by się też musiał z nich tłumaczyć, to lepiej, żeby mu ich nie wysyłali.
- Albo najpierw zapyta czy ma dziewczynę - stwierdził, bo to jest jednak ważna kwestia, bo jak miał, to nudesy odpadają, też by się potem musiał chłop tłumaczyć.
Peach J. Pepper
-
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all minenieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Wszyscy nagle chcą na Bali, Madox chce na Bali, Clyde chce na Bali, pewnie nawet Wiliam by chciał, a pół roku żadnego tam nie można było uświadczyć.
No dobra, czas się zająć sytuacją, której nie można już dłużej przeciągać, oto własnie Peach wchodzi w ten plan Madox A. Noriega i postanawia faktycznie do dziada napisac. Najpierw to go oblokowała i nagle przyszło jej z piętnaście smsków od Frankiego. Przez chwilę nawet chciała je przeczytać, ale w końcu zescrollowała na sam dół, bo nie, jednak nie ma cierpliwości żeby czytać co ten pajac jej napowipisywał. Pewnie słowa przeprosin, ale nie ma tak łatwo! Zapłaci za to co zrobił.
- Nudesy, aphi - parsknęła na tę propozycję, ale chyba jeszcze bardziej parsknęła, jak Madox powiedział, żeby najpierw sprawdziła, czy Frankie Ferrari ma dziewczynę. No ta, tego jeszcze brakowało, żeby nadążała za jego lampucerami! - Ja mam chłopaka, Madox, jak będe komuś kiedykolwiek wysyłać nudesy, to jemu anie Frankiemu Ferrari - wywróciła oczami i przez chwilę zastanawia się co mu napisać, ale po prostu zaczęła od tego, że spytała jak się czuje po powrocie z Bali i czy chce się spotkać. Nawet nie zdążyła jeszcze spojrzeć czy Clyde jej przypadkiem nic nie napisał (nie napisał), a Frankie już odpisał. - Ło, odrazu odpisał. Mówi, że... - marszczy czoło, bo wyczytać z tych smsów Frankiego cokolwiek jest mega trudno. Może jak sie ma takie gigantyczne paluchy jak on ma, to faktycznie cieżko pisać smski. Ale na facetime jeszcze z nim gotowa nie była. - Narazie nic nie robi, bo się troche źle czuje po podróży - cienias - Okej, to spytam, czy mogę wpaść i pomóc mu się lepiej poczuć - już to pisze, ale jeszcze spojrzała na Madoxa - Czy to brzmi już mega zdzirowato?