34 y/o
GOLDEN BOY
182 cm
Prezes z przypadku, skandalista z wyboru | Northex Industries
Awatar użytkownika
Oficjalnie - prezes Northexu, nieoficjalnie - człowiek, który potrafi zamówić kawę w czterech językach, ale nie pamięta hasła do służbowej poczty.
Mówią, że wszystko mu się udaje. Ale nikt nie widzi, ile razy prawie nie spadł z własnego piedestału.
Żył szybko, kochał mocno, wydawało mu się, że jest niezniszczalny, że jest królem świata, do momentu, kiedy serce tego nie wytrzymało...
Teraz stara się je poskładać.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimki
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Pewnie tak było, że to najlepsze, to było najdroższe wino, ale czy Galen się tym przejmował? Wcale. Jakby chciał to pewnie mógłby kupić... nawet ten hotel.
- Tak? - zapytał unosząc brew, kiedy powiedziała to, że lubi whisky - to musisz spróbować tego, Crown Royal XO - podał jej swoją ciężką szklankę, a kiedy ujęła ją w ręce, to musiał ją poinstruować - zamocz usta, później na język, ale delikatnie, bo na początku jest trochę ostre... - zmrużył powieki przyglądając jej się. Crown Royal XO był wyjątkowy, można w nim było wyczuć aromat suszonych owoców, imbiru, maślanych ciasteczek i karmelu, prawdziwa eksplozja smaku. Galen naprawdę go lubił.
- Nie wątpię... - rzucił tylko na to, że jeszcze kiedyś go zaskoczy, bo w to akurat nie wątpił. Odebrał od niej swoją szklankę gdy spróbowała whisky, palcami przesuwając po jej skórze - i jak? - musiał zapytać. Bo akurat Galen nie znał za wielu kobiet, które lubiły whisky, zawsze wybierały wino, albo szampana. Nie było to złe, ale Galen lubił jakieś takie nietypowe zachowania, połączenia. A Nelly była mu trochę za słodka na whisky. Bardziej właśnie jak to białe, słodkie wino... Ale może miała też w sobie coś z tej pikanterii, jak drink, który jej dał?
Na pewno miała.
Był zadowolony, że nie drążyła tematu jego nazwiska, no bo w zasadzie to mieli przecież inne, lepsze, rzeczy do roboty, na przykład te truskawki i szampan.
- Może i tak... a jaka jest pijana Nelly? - zapytał podając jej kieliszek, bo go to ciekawiło, różnie ludzie zachowywali się po alkoholu, Galen był na przykład... bardziej dziecinny, nieznośny, śmieszny. Ale rzadko się upijał aż do tego stopnia, bo zazwyczaj po prostu trzymał klasę. Stuknęli się kieliszkami, a Galen też się uśmiechnął, szczerze, na ten toast Nelly. Szalone pierwsze randki, brzmiały mu dobrze.
- I żeby żadna kolejna nie zostawała w tyle - no tak, bo nie może być nudno, bo musi się dziać, przecież. Zamoczył usta w szampanie, Icewine Sparkling miało delikatne bąbelki, które łaskotały w podniebienie, a aromat z nutami brzoskwini, miodu i kwiatów, bardzo luksusowe połączenie. Przysunął się lekko do Nelly i oparł nonszalancko łokieć o jedną z poduszek, przechylił na bok głowę kiedy powiedziała te ruskie nazwy. Oczywiście, że Galen ich nie znał, ale jak on nie znał nawet batonów Wunderbar, albo kurczaków z Wendys, to co się dziwić?
- A co to za szampan? Jakiś dobry? - zapytał i napił się jeszcze szampana, ten mu się wydawał całkiem dobry, delikatny, ale przy tym aromatyczny. Skinął głową, kiedy Nelly powiedziała, że do szampana chyba powinno się jeść truskawki, nawet miał po jedną sięgnąć, ale kiedy zaproponowała, że wybierze mu najładniejszą, to znowu się uśmiechnął.
- Jak ty wybierzesz, to na pewno będzie najsłodsza - no bo jak inaczej? Chociaż Galen nawet nie spojrzał na talerzyk, bo jego niebieskie tęczówki spoczęły na twarzy Nelly, na jej pełnych, ustach, które już za chwilę otoczyły ten owoc, który wybrała... dla niego.
- I jak? - zapytał i znowu kącik jego ust uniósł się do góry, trochę zaczepnie, a kiedy wystawiła truskawkę w jego kierunku, to się pochylił i w pierwszej kolejności, jego wargi musnęły jej palec, oczywiście, że z pełną premedytacją, a dopiero później truskawkę, odgryzł kawałek.
- Bardzo, bardzo słodka, ale wiesz co... - odezwał się kiedy przełknął i znowu delikatnie pochylił w jej kierunku - nie ma porównania do smaku twoich ust - znowu niebieskie tęczówki zawiesił na jej brązowych, pięknych oczach, ale zaraz zjechał nimi na jej pełne, miękkie usta. Poprawił się odrobinę i sięgnął do talerzyka z truskawkami.
- To teraz ja wybieram? - Galen musiał chwilę na nie popatrzeć, bo może wszystkie były ładne, ale któraś musiała być bardziej czerwona i taką właśnie wybrał. Taką wystawił w kierunku Nelly.
Ale nawet nie dał jej spróbować, a tak wybierał... bo kiedy pochyliła się do truskawki, to on zamiast owocu, skradł z jej ust kolejny, namiętny pocałunek.

Nelly Rowley
zgrozo
stania w miejscu; nudnego, miłego życia; postów z czata
29 y/o
For good luck!
167 cm
barista w The Bubble Tea Shop
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Bez zawahania wzięła ciężką szklaneczkę z whisky w dłoń i zakręciła nią tak, by bursztynowy alkohol obił się o grube ścianki. Absolutnie nie potrafiła smakować drogich alkoholi, ale tym razem postanowiła trochę poudawać. W końcu cała ta aura dookoła nich temu sprzyjała. I zrobiła dokładnie tak, jak jej kazał. Zamoczyła lekko usta, by następnie końcówką języka zdjąć to, co na nich pozostało. Poczekała sekundę, aż trunek rozejdzie się po jej kubkach smakowych i wtedy przeniosła ciemne spojrzenie na Galena.
- Mmm, chyba czuję… karmel? I taki… lekko waniliowy finisz - zapytała, zaraz oddając mu szklaneczkę. Tak, trochę zgadywała, bo o ile alkohol był w porządku, to Nelly absolutnie nie dałaby rady odgadnąć tych wszystkich nut, które były w nim ukryte. - Bardzo dobry. Na następny raz idealny, ale dzisiaj zostanę przy winie, bo szkoda, żeby się zmarnowało - dodała, spoglądając na Gasparda z lekkim uśmiechem.
No i jeszcze, gdyby tak zmieszała i wino i whisky i jeszcze szampana, to wtedy nie tylko byłaby pijana, ale też chora. Głowę miała całkiem niezłą, ale no, nie mogła mieszać, więc trzymała się tego, nie chcąc narobić sobie jakiegoś wstydu.
Zaraz jednak padło pytanie, jaka jest pijana Nelly, a brunetka automatycznie uśmiechnęła się kącikiem ust. Nie była pijana, odkąd przeprowadziła się do Toronto, więc musiała sięgnąć do wspomnień z Port Hope.
- Niepowstrzymana - odpowiedziała jednym słowem, bo to słowo chyba najlepiej ją opisywało. Podpita Nelly była znacznie odważniejsza, szybciej podejmowała decyzje i niekiedy dawała się do czegoś podpuścić. Na szczęście stosunkowo rzadko się upijała, a stan lekkiego podpicia nie działał na nią tak samo.
Parsknęła śmiechem, gdy Gaspard spytał, czy Sowietskoje Igristoje jest dobrym szampanem. Popatrzyła na blondyna z rozbawieniem w oczach, zastanawiając się jakim cudem nigdy nie miał z nim do czynienia. Przecież każdy, kogo znała, choć raz w życiu miał w swoich ustach to paskudztwo.
- Jak to? Nie piłeś tego nigdy? - zmarszczyła brwi, ale mina mężczyzny mówiła sama za siebie. - Nic nie straciłeś, to taki najtańszy, najgorszego sortu szampan. Robią go pewnie ze zgniłych winogron - i szczurów. Choć tego drugiego postanowiła nie mówić głośno, żeby Gaspard nie wziął jej za wariatkę. Cóż, tego szampana nie piło się przecież dla smaku, tylko żeby upić się do reszty. Dlatego też szampan, który zaserwował jej tego wieczoru Wyatt, był niezwykle miłą odmianą. Delikatne bąbelki łaskotały w język, a smak był gładki, bez kwasielizny i podejrzanych tonów stęchlizny i staroci.
- Sam oceń - odpowiedziała z delikatnym uśmiechem, podając mężczyźnie nadgryzioną truskawkę. Wtedy jego usta zmysłowo musnęły jej palce, a Nelly odruchowo, delikatnie przygryzła dolną wargę, z uwagą przyglądając się Gaspardowi. Właściwie, to jej uwaga była skupiona głównie na jego ustach, które nadal były seksownie lekko zaróżowione od pocałunków.
- Ach tak? - uniosła brew, wpatrując się błyszczącymi, ciemnymi oczami w błękitne oczy Wyatta. - Czy to oznacza, że moja usta bardziej pasują do tego szampana niż truskawki? - zapytała zaczepnie, uśmiechając się kącikiem ust. Zaraz skinęła głową w reakcji na pytanie i przez chwilę obserwowała, jak Gaspard wodzi spojrzeniem po dorodnych owocach. Gdy w końcu wystawił jeden w kierunku Nelly, ta wpierw przysunęła się trochę i wtedy nachyliła się nad mężczyzną, kompletnie nie spodziewając się tego, że zamiast nakarmić ją truskawką, to skradnie jej buziaka. Nie protestowała. Zamruczała z zadowoleniem i odwzajemniła pocałunek, z pasją pieszcząc wargi blondyna.
- Pyszne - powiedziała po dłuższej chwili prosto w usta Gasparda, zaraz jeszcze raz skubiąc jego dolną wargę i w tym samym czasie sięgając dłonią po truskawkę, którą nadal trzymał w palcach. Zabrała mu ją i odsuwając się nieco, uśmiechnęła się, jednocześnie łapiąc z Wyattem kontakt wzrokowy. Przesunęła powoli językiem po owocu, by zaraz otulić go swoimi pełnymi ustami i odgryźć kawałek. - Tak, zdecydowanie usta pasują lepiej - zawyrokowała, bo choć te truskawki były naprawdę dobre, to nic dzisiaj nie mogło się równać z tym, jak smakował Gaspard.

Galen L. Wyatt
Ola
Jestem elastyczna i umiem się dopasować, jeśli coś mi nie będzie pasować, to na pewno powiem.
34 y/o
GOLDEN BOY
182 cm
Prezes z przypadku, skandalista z wyboru | Northex Industries
Awatar użytkownika
Oficjalnie - prezes Northexu, nieoficjalnie - człowiek, który potrafi zamówić kawę w czterech językach, ale nie pamięta hasła do służbowej poczty.
Mówią, że wszystko mu się udaje. Ale nikt nie widzi, ile razy prawie nie spadł z własnego piedestału.
Żył szybko, kochał mocno, wydawało mu się, że jest niezniszczalny, że jest królem świata, do momentu, kiedy serce tego nie wytrzymało...
Teraz stara się je poskładać.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimki
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Oczywiście, że niebieskie tęczówki zawiesił na jej ustach, kiedy zamoczyła je w whisky, kiedy ściągała z nich językiem smak alkoholu. Uśmiechnął się delikatnie i nawet skinął głową, kiedy wymieniła te nuty smakowe, które wyczuła, bo coś w tym było, rozpoznała je. Nie krzywiąc się wyłącznie, że pali w język, podobało mu się to. I to, że postanowiła zostać przy winie, żeby się nie zmarnowało też, bo Galen nigdy nie myślał w takich kategoriach, bo on gdyby nagle się rozmyślił, to po prostu zamówiłby dziesięć innych butelek, nie przejmując się wcale tym, co się stanie z poprzednimi. Było w tym coś uroczego.
- Następnym razem zamawiam od razu whisky - stwierdził dość luźno. Galen też nie lubił mieszać, ale on w ogóle nie lubił za bardzo innego alkoholu niż szkocka. Znał się też na innych, lubił wyszukiwać jakieś białe kruki, a potem prezentować je swoim kontrahentom, ale jednak jeśli chodziło o picie, to stawiał na whisky. No chyba, że wychodził do klubu z kolegami, wtedy... było różnie, nie zwracał już tak bardzo na to uwagi, i zazwyczaj kończył rzeczywiście pijany.
Na jej kolejne słowa znowu się uśmiechnął, szczerze, a niebieskie oczy błysnęły jakoś wesoło.
- Niepowtrzymana Nelly, chyba chcę to zobaczyć - brzmiało mu to dobrze. Kusząco. Tak jakby rzeczywiście chciał się o tym przekonać na własnej skórze. Tylko czy wino wystarczy? Wino, szampan i truskawki?
Może tak.
Zaraz już dyskutowali o tym ruskim szampanie, a Galen naprawdę go nigdy nie próbował, ściągnął do siebie brwi, a usta w wąską linię, kiedy powiedziała o tych zgniłych winogronach, dobrze, że nie dodała tej drugiej części, bo przecież Wyatt w takie rzeczy wierzył. Naiwny jak dziecko.
- Brzmi ohydnie - stwierdził i aż się skrzywił - a ludzie go piją bo? - no na pewno nie dla smaku zgniłych winogron i szczurów. Ale przecież Galen w swojej bańce to wybierał tylko rzeczy, które były drogie i pyszne. Bo jego na wszystko było stać.
Truskawka rzeczywiście była słodka, ale dzisiaj Galen już próbował słodszych rzeczy, więc siłą rzeczy ciężko mu się było skupić na owocu, chociaż pochwalił jego smak... Porównał do jej ust. Nie no, gorszy od jej słodkich, ciepłych warg, na których zawiesił niebieskie spojrzenie.
- Zdecydowanie bardziej - stwierdził pewnie - powinni je serwować w zestawie do tego szampana - rzucił zerkając na nią zaczepnie - chociaż nie... jednak wolę myśleć, że to tylko taki zestaw specjalny, dla specjalnych gości - Galena Wyatta na przykład. Czarujący zestaw, szampan i słodkie usteczka. Brzmiało idealnie.
Sięgnął po truskawkę, najładniejszą, ale co z tego, skoro nawet jej nie spróbowali, bo zamiast tego znowu kosztowali nawzajem swoich ust. A te jej, które mieszały teraz w sobie owocowy posmak, bąbelki i finisz z ostrzejszej whisky, smakowały obłędnie. Galen mógłby się do tego smaku przyzwyczaić. Pyszne.
Kiedy wyjęła z jego ręki truskawkę, to spojrzał jeszcze raz w jej piękne, brązowe oczy. A później na usta, którymi znowu objęła owoc...
Galen Wyatt lubił takie gry, przeciąganie w nieskończoność, długie gry wstępne, ale... dzisiaj jego cierpliwość była wystawiana na próbę. Bo te pełne wargi mogłaby spożytkować zdecydowanie inaczej. Jeszcze przez chwilę jego klatka piersiowa unosiła się w rytmicznym, spokojnym oddechu, kiedy na nią patrzył. Jeszcze przez chwilę niebieskie oczy błądziły po jej ślicznej twarzy, ale nie wytrzymał dłużej. I już zaraz odstawił swoją szklankę, a później sprawnie wyciągnął kieliszek z jej dłoni.
- A usta to dopiero początek... - mruknął w jej rozchylone zmysłowo wargi, kiedy znowu się do niej przybliżył, ale teraz nie delikatnie, bardziej stanowczo, zaciskając długi palce na jej ramieniu, kiedy kładł ją na poduszkach. A gdy jej plecy dotknęły ziemi, pochylił się nad nią, zaglądając jej wciąż w oczy. Raz jeszcze musnął wargami jej usta - bo założę się, że szyja też smakuje dobrze... - mruknął w kąciku jej ust, gdzie złożył kolejny ciepły pocałunek, a potem na linii żuchwy i właśnie na tej szyi, po której przesunął językiem aż do tej ozdobnej kolii. Rękę opierając miękko na jej udzie, przesuwając po nim palcami.

Nelly Rowley
zgrozo
stania w miejscu; nudnego, miłego życia; postów z czata
29 y/o
For good luck!
167 cm
barista w The Bubble Tea Shop
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Uśmiechnęła się kącikiem ust na stwierdzenie, że następnym razem po prostu będą pić whisky. Nie miała z tym problemu. Oczywiście, że wolała wino, albo jakieś smakowite drinki na bazie prosecco, ale przecież mu tego teraz nie przyzna. Whisky też było okej. Wychowywała się z bratem, była nauczona picia męskich trunków, bo ani on, ani jego koledzy nie bawili się w winko czy jakieś inne mohito.
- Chcesz? - przekrzywiła głowę, patrząc na Gasparda z rozbawieniem. Trochę prowokacyjnie przetrzymując ten moment, na wypadek, gdyby jednak chciał się wycofać. - A dotrzymasz mi tempa, Gaspardzie Wyattcie? - zapytała zaraz, trochę go podjudzając i sprawdzając reakcję. Bo przecież nie zamierzała doprowadzić się dzisiaj do stanu, w którym niepowstrzymana Nelly zostanie aktywowana. Nie w takim pięknym miejscu i okolicznościach pierwszej randki.
Mooooże gdyby miała ten Ruski szampan, ale NA SZCZĘŚCIE nie serwowali tutaj takich frykasów. Absolutnie nie tęskniła za tym smakiem i zdecydowanie bardziej wolała ten, który zaserwował jej dzisiaj blondyn.
- Bo? - uniosła brew. - Bo chcą się upić - wzruszyła ramionami. Bawiła ją reakcja Gasparda, co dało się zauważyć w jej błyszczących oczach. Dobrze, że nie powiedziała głośno tej swojej myśli o szczurach, bo teraz to już prawie miała pewność, że uznałby ją za wariatkę. Albo co gorsza! Nie chciałby się z nią więcej całować, a ona zdążyła już polubić to, jak smakowały jego usta i byłoby jej na pewno przykro, gdyby więcej nie mogła ich skosztować…
- Mmm szampan, truskawki i moje usta… Zamawiałbyś? - zapytała zaczepnie, bo tak, ten zestaw brzmiał jak dobrze skrojony pomysł na wieczór, ale przecież nie był dostępny dla każdego. Była to pozycja luksusowa, tylko dla wybranych, a Galen miał dzisiaj to szczęście, że mógł jej spróbować. Dobrze, że oferta była no limit, bo Nelly absolutnie nie zamierzała wyliczać mu pocałunków, które miał do wykorzystania, więc pewnie wcześniej skończy im się szampan razem z truskawkami.
Swoją drogą nie protestowała, gdy Gaspard zabrał jej z dłoni kieliszek z resztką trunku. Obserwowała, jak odstawia szkło gdzieś na bok, nie odrywając od niego spojrzenia dużych, brązowych oczu. Była zaciekawiona, ale nie ruszyła się ze swojego miejsca, czekając na kolejny ruch ze strony blondyna. W końcu z jakiegoś powodu założył, że będą im potrzebne wolne dłonie.
Nie protestowała też, gdy zaraz znów znalazł się blisko, mrucząc prosto w jej usta i powodując przyjemne łaskotanie. Uśmiechnęła się, zaraz opadając plecami na miękkie poduszki, które jeszcze chwilę temu sama tak pięknie zaaranżowała. I choć mieli super wypasione, wygodne łóżko zaraz obok, to Nelly nawet nie myślała, żeby się tam przenieść. Ta podłoga, futrzasta narzuta i rozświetlony wodospad robiły klimat nie z tej ziemi.
Szyja zawsze była jej słabym punktem, więc gdy Gaspard zaczął schodzić z pocałunkami niżej, niemalże odruchowo uniosła podbródek i przechyliła głowę na bok, dając mu więcej dostępu do swojej spragnionej pieszczot skóry. Zamruczała z zadowoleniem.
- Myślę, że powinieneś posmakować również tutaj - powiedziała i gdy zyskała odrobinę uwagi, przesunęła palcem wskazującym po skórze wzdłuż jej wyeksponowanego obojczyka, aż do ramienia. Po drodze zahaczyła o ramiączko sukienki i ściągnęła je niżej, robiąc Gaspardowi więcej miejsca. A gdy jego usta znowu zaczęły powodować gęsią skórkę na jej skórze, lewą dłoń przesunęła w górę, po karku i szyi mężczyzny, by finalnie wpleść palce w jego miękkie włosy. Celebrowała chwilę, ale nie zbyt długo, po zaraz palce drugiej dłoni ułożyła na zarysowanej żuchwie i poprowadziła jego twarz z powrotem do swojej. Zachłannie musnęła usta Gasparda, by następnie odnaleźć jego błękitne oczy.
- Chciałam skosztować - wyjaśniła, zaraz znowu przyciągając do siebie Wyatta i tym razem zajmując jego usta na trochę dłużej. Dłońmi powędrowała zaś na guziki białej koszuli, które przecież już wcześniej próbowała rozpiąć. Bezskutecznie, bo im przerwano. Tym razem też nie szło jej najlepiej. A raczej - była skuteczna, lecz dość powolna, bo długie paznokcie nie były sprzymierzeńcami, jeśli chodziło o zapinanie lub rozpinanie takich drobnych elementów.

Galen L. Wyatt
Ola
Jestem elastyczna i umiem się dopasować, jeśli coś mi nie będzie pasować, to na pewno powiem.
34 y/o
GOLDEN BOY
182 cm
Prezes z przypadku, skandalista z wyboru | Northex Industries
Awatar użytkownika
Oficjalnie - prezes Northexu, nieoficjalnie - człowiek, który potrafi zamówić kawę w czterech językach, ale nie pamięta hasła do służbowej poczty.
Mówią, że wszystko mu się udaje. Ale nikt nie widzi, ile razy prawie nie spadł z własnego piedestału.
Żył szybko, kochał mocno, wydawało mu się, że jest niezniszczalny, że jest królem świata, do momentu, kiedy serce tego nie wytrzymało...
Teraz stara się je poskładać.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimki
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ale dziwnie to brzmiało... Gaspardzie Wyattcie, Galen aż przełknął ślinę, nie dlatego, że nie dotrzymałby jej tempa, tylko dlatego, że połączenie tego imienia i jego nazwiska brzmiało jak... kłamstwo.
- No nie wiem, trzeba to sprawdzić Nelly - uśmiechnął się zaczepnie. Może Galen nie był niepowstrzymany... Chociaż, przecież był. Bo Galen Wyatt to był lew. Szkoda tylko, że jako Gaspard, to robił się z niego jakiś kociak...
Kociak, który nie rozumiał w ogóle dlaczego ludzie upijają się czymś takim, ale przecież Galen nigdy nawet nie próbował taniego piwa, on nawet na studenckich imprezach pił alkohol z górnej półki, w końcu liga bluszczowa rządziła się swoimi prawami. Do plastikowych kubeczków lali whisky, szampana i wódkę, ale wszystko z samej górnej półeczki.
Pokiwał głową na jej pytanie, czy zamawiałby taki zestaw, oczywiście, że tak. Ulubiony zestaw na wieczór Galena Wyatta, co prawda często było mu obojętne czyje to były usta, ale dzisiaj te Nelly brzmiały mu kosząco. Dobrze.
- Czasem z whisky, żeby dodać trochę pikanterii - bo Galen to jednak lubił, kiedy było... intensywnie.
Może dlatego on się tak już nie mógł doczekać? Tak się niecierpliwił?
Niebieskimi tęczówkami wciąż wodząc po tej jej ładnej, ale trochę niepotrzebnej już, sukience.
Nie umiał już czekać, bo kiedy szkocka i szampan uderzył delikatnie do głowy, zaszumiały, to z kociaka Gasparda, znowu wychodził lew - Galen.
Który teraz drapieżnie pochylał się nad Nelly.
- Podobasz mi się Nelly, jest z ciebie prawdziwy... kociak. Mrau - mruknął jej do ucha, Gaspard kociak? Czy Galen Lew? Chyba to drugie. Jego miękkie usta zaczepiły o płatek jej ucha, a potem zszedł mokrymi, gorącymi pocałunkami niżej, po jej szyi, do której dała mu lepszy dostęp odchylając głowę. Świetnie. Złapał w zęby ozdobną kolię, ale tylko po to, żeby delikatnie ją szarpnąć, żeby potem pozwolić jej spłynąć po jej szyi. Pięknie podkreślały ją diamenty, Galen uwielbiał taki widok. Diamenty, na długiej kobiecej szyi. Aż z jego płuc wyrwało się ciężkie westchnienie, które wylądowało na jej obojczyku, po którym przed chwilą przesunęła palcami. Czuł jeszcze na nim jej ciepły dotyk, a ona zaraz mogła poczuć jego pocałunki, gorące i pełne pasji. Na obojczyku i odkrytym ramieniu. Dłonią przesunął po jej udzie pod materiał sukienki, zahaczając palcami o koronkę jej bielizny, ale jej nie szarpiąc. Po prostu znowu ją zaczepił, podwijając materiał sukienki coraz wyżej.
Przez chwilę chciał zejść pocałunkami jeszcze niżej, do zarysowanych pod materiałem piersi, ale kiedy Nelly pociągnęła go do góry, to spojrzał w te jej piękne brązowe oczy. Uśmiechnął się na jej słowa i nabrał powietrze w płuca, chciał coś powiedzieć?
A może po prostu spodziewał się tego kolejnego pocałunku? Zachłannego, namiętnego, dłu-gie-go, który łączył ich języki w ognistym tańcu, sensualnym, tak jak Galen lubił. Bo może i on był niecierpliwy, ale jednak nie był w tym wszystkim raptowny, chociaż oderwał się od jej ust na moment, kiedy męczyła się z guzikami jego koszuli.
- Guziczki cię przerastają Nelly? - zapytał powoli z niebieskimi tęczówkami utkwionymi w jej ciemnych oczach, szarpnął się do niej jeszcze raz, żeby drapieżnie musnąć miękkimi wargami jej ciepłe, pełne usta, a potem odsunął się od niej, klęknął i sięgnął do guzików swojej koszuli, żeby rozpiąć je powoli, jeden po drugim. Posłał jej jakieś znaczące spojrzenie, pozwalając miękkiemu materiałowi zsunąć się z jego umięśnionych ramion. Może i Galen Wyatt nie miał sylwetki bardzo atletycznej, ale odpowiednio zarysowaną, wyćwiczoną, z widocznymi mięśniami na brzuchu. Wyglądał dobrze, dopełniała ona wizerunku jego niebieskookiego księcia.
- Pomóc ci z zamkiem sukienki Nelly? - zapytał już bez żadnych ogródek, poprawiając na nadgarstku drogi zegarek, o który zaczepił rękawem, gdy ściągał z siebie koszulę. Klatka piersiowa unosiła mu się już w znacznie przyspieszonym oddechu. A serce też na pewno biło... szybciej.

Nelly Rowley
zgrozo
stania w miejscu; nudnego, miłego życia; postów z czata
29 y/o
For good luck!
167 cm
barista w The Bubble Tea Shop
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Uśmiechnęła się kącikiem ust, bo zdążyła już zauważyć, że whisky było jego ulubionym trunkiem. I to pewnie nie tylko w sytuacji, gdy trzeba było dodać odrobiny pikanterii. Teraz chyba jej nie brakowało? A nawet jeśli Galen czuł, że potrzebuje więcej, to przecież skala ostrości rosła wraz z konsumpcją. A on dopiero zaczął ją smakować.
Ten niski ton głosu, mruczący jej do ucha komplementy sprawił, że Nelly momentalnie dostała gęsiej skórki. Szczególnie wtedy, gdy usta blondyna zaczepiły o płatek jej ucha, zostawiając przedsmak tych wszystkich gorących pocałunków, które zaraz zaczął składać na jej szyi, obojczyku i ramieniu. I już nawet prawie zapomniała o diamentowej kolii, która pięknie ozdabiała jej długą szyję, ale Gaspard postanowił jej przypomnieć, łapiąc naszyjnik zaczepnie między zęby, by zaraz znowu pozwolić mu osunąć się po rozgrzanej skórze. Te jego pieszczoty, ciepły oddech, miękki i wilgotny język no i jeszcze ta dłoń, bezwstydnie sunąca po jej udzie, by stopniowo podwijać karmazynowy materiał sukienki sprawiały, że brunetka rozpływała się niczym masełko po świeżym i gorącym naleśniku. Delektowały się tym, przymykając oczy i przygryzając dolną wargę, powstrzymując się przed zadowolonym pomrukiem, który aktualnie cisnął jej się na usta
Było jej tak dobrze, że z jednej strony nie chciała, by przerywał, ale z drugiej tęskniła za smakiem jego ust. Dlatego wzięła sprawy w swoje ręce, przyciągnęła go do siebie i złączyła ich języki w namiętnym tańcu. W międzyczasie rozpracowywała te przeklęte guziki i początkowo naprawdę się starała, żeby Gaspard nie skapnął się, że idzie jej… cóż… średnio. Może gdyby mogła się na nich w pełni skupić, może gdyby jej głowa nie była zajęta czymś innym… Rozszyfrował ją.
Nie odpowiedziała. Właściwie, to nie miała za bardzo jak, bo blondyn jeszcze raz drapieżnie posmakował jej ust, a gdy wreszcie się odsunął, Nelly cicho westchnęła. Podniosła się trochę, opierając się teraz na przedramionach, podczas, gdy jej ciemne oczy były wlepione w Gasparda i cierpliwie wiodły za każdym, rozpinanym guzikiem. Celebrowała ten proces, przygryzając dolną wargę, a palcami prawej dłoni wystukując jakiś rytm na podłodze. Chyba próbowała w ten sposób rozładować rosnące napięcie.
Gdy biały materiał osunął się z ramion Wyatta, przechyliła głowę i powoli wypuściła powietrze z płuc. Przesunęła spojrzeniem po jego odkrytym torsie, by na koniec odnaleźć błękitne tęczówki. Jej wzrok był przy tym błyszczący i krył w sobie jakąś łobuzerską nutę.
- Może i przerosły mnie guziczki… - zaczęła mówić i podniosła się jeszcze bardziej, siadając przed klęczącym Gaspardem i podpierając się na dłoniach za sobą. - A może tylko blefowałam, bo chciałam na ciebie popatrzeć? I wiesz co? To był zajebiście gorący widok - dodała, unosząc trochę podbródek i wzorkiem przeskakując z pełnych ust na błękitne oczy. Nie mogła się powstrzymać. Wyciągnęła przed siebie rękę i przesunęła opuszkami palców po umięśnionym brzuchu, aż do klamry paska od spodni. Wsunęła za nią delikatnie palce i pociągnęła do siebie, chcąc nakłonić Gasparda do zmniejszenia dystansu między nimi na tyle, by mogła się znowu wpić w jego zaróżowione wargi.
Wtedy padło pytanie o sukienkę, a Nelly w odpowiedzi uśmiechnęła się kącikiem ust.
- Mam nadzieję, że sukienki rozpinasz równie dobrze, co zdejmujesz koszule - odparła, po czym jeszcze raz musnęła usta blondyna i znowu opadła plecami na miękką narzutę, ale tym razem tylko po to, by zaraz przekręcić się na brzuch i znowu podeprzeć na przedramionach. Odgarnęła ciemne włosy na jedno ramię, by Wyatt miał dobry dostęp do zamka sukienki, który biegł od samej szyi i kończył się gdzieś nad pośladkami. Wtedy odwróciła głowę i obejrzała się przez ramię, czując narastające zniecierpliwienie w oczekiwaniu, aż jego palce znowu powędrują po jej skórze.

Galen L. Wyatt
Ola
Jestem elastyczna i umiem się dopasować, jeśli coś mi nie będzie pasować, to na pewno powiem.
34 y/o
GOLDEN BOY
182 cm
Prezes z przypadku, skandalista z wyboru | Northex Industries
Awatar użytkownika
Oficjalnie - prezes Northexu, nieoficjalnie - człowiek, który potrafi zamówić kawę w czterech językach, ale nie pamięta hasła do służbowej poczty.
Mówią, że wszystko mu się udaje. Ale nikt nie widzi, ile razy prawie nie spadł z własnego piedestału.
Żył szybko, kochał mocno, wydawało mu się, że jest niezniszczalny, że jest królem świata, do momentu, kiedy serce tego nie wytrzymało...
Teraz stara się je poskładać.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimki
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Galen w swoim życiu miał wiele kobiet. Lubił traktować je wyjątkowo. Lubił dawać im diamenty, prawić komplementy i zabierać w zapierające dech w piersi miejsca. Nelly nie była pierwsza, można by rzec, że jedna z wielu, a jednak ta wycieczka z nią była po części wyjątkowa. Bo pierwszy raz uwodził jakąś kobietę jako Gaspard.
Bawiło go to, ale też czuł jak gdzieś w głębi go to gniecie, to udawanie, które i tak mu przecież nie wychodziło, bo kiedy jego niebieskie tęczówki zaglądały w jej duże, brązowe oczy, czy to wciąż był Gaspard? Czy już może Galen? Galen Wyatt, który nie mógł się oprzeć jej pełnym, gorącym wargom, które znowu całował namiętnie, mieszając na językach jej słodki smak, smak tego luksusowego szampana... i truskawek.
I również potem, kiedy w końcu pozbywał się swojej nieskazitelnie białej, idealnie wyprasowanej koszuli, odpinając guziki jeden po drugim, widział przecież jej wygłodniałe spojrzenie. To jak na niego patrzyła, na jego prężące się pod materiałem mięśnie, idealnie zarysowane, wypracowane starannie na siłowni, razem z resztą jego prezesowskiego ciała… to przecież też był cały Galen. Galen Wyatt, który codziennie rano przed pracą i obowiązkami właściciela wielkiej firmy, chodził na prywatne zajęcia z trenerem, któremu płacił krocie, by wyglądać tak dobrze.
Lubił wyglądać dobrze, i lubił to jak kobiety pożerały go wzrokiem, jak reagowały na niego. A Nelly reagowała odpowiednio, widział to w jej przygryzionej zaczepnie dolnej wardze i w tych oczach, które błyszczały teraz lepiej niż ten cały pokaz świateł na Niagarze. Jego oczy też błysnęły drapieżnie, kiedy się odezwała, kiedy go zaczepiała sunąć paznokciami po wyrzeźbionym brzuchu, po ciepłej, gładkiej skórze. Niebieskie tęczówki podążyły ich śladem, aż do paska na którym zacisnęła palce.
- Z paskiem sobie poradzisz? Czy chciałabyś jeszcze trochę popatrzeć? - zapytał kiedy jego niebieskie oczy znowu odszukały jej ciemne spojrzenie. A potem usta, zamknęły te jej w kolejnym zachłannym pocałunku.
Nie chciał się od niej odrywać, od jej obłędnie słodkich truskawkowych ust, jednak sukienka sama się nie rozepnie, prawda? Uśmiechnął się pod nosem na jej uwagę. Galen Wyatt wszystko robił dobrze. Dobrze zapinał sukienki, jak i je odpinał. Obie te czynności wykonywał równie starannie i tak jak bawił się zapięciem w salonie, muskając jej nagą, gorącą skórę, tak teraz był gotowy ponownie osadzić długie palce na zamku.
Zacisnął je na tym małym suwaczku sunąc nim leniwie w dół. Pochylił się nad nią, najpierw jego ciepły oddech omiótł jej odkryty kark, który zaraz musnął wargami, a później niżej. Zasypywał pocałunkami każdy centymetr jej skóry, który sobie odsłaniał, z którego zsuwał koronkowy materiał przesuwając palcami coraz niżej. Do krągłości jej pośladków, zarysowanych pod sukienką. Sukienką, która zupełnie nie była jej już potrzebna. I chociaż materiał zsuwał się już z jej gładkiej, rozgrzanej skóry, to pomógł mu jeszcze muskając ją opuszkami palców. Nie szarpał, odkrywał ją sobie powoli, delikatnie, z jakimś namaszczeniem. A później przekręcił ją znowu na plecy, ułożył na poduszkach, zaczepiając palcami o materiał sukienki, żeby tym razem wreszcie odkryła przed nim tę bieliznę, którą dla niego wybrała.

Nelly Rowley
zgrozo
stania w miejscu; nudnego, miłego życia; postów z czata
29 y/o
For good luck!
167 cm
barista w The Bubble Tea Shop
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Uśmiechnęła się kącikiem ust, gdy zapytał o pasek. Oczywiście, że chciała jeszcze trochę popatrzeć, ale była świadoma tego, że okazji będzie miała jeszcze sporo. Może nawet z lepszych perspektyw niż teraz, gdy siedziała naprzeciwko Gasparda i wędrowała maślanymi oczami po jego nagim torsie. Szarpnęła za klamerkę i w dwóch szybkich ruchach rozpięła wspomniany pasek. Nic nie odpowiedziała, bo blondyn skutecznie i bardzo przyjemnie jej to uniemożliwił, łącząc ich usta w gorącym pocałunku. Trochę na oślep, korzystając z tej chwili bliskości, sięgnęła jeszcze i palcami rozpracowała guzik jego spodni. Był zdecydowanie większy, niż te w koszuli, więc poszedł jej dość sprawnie i zaraz już leżała na brzuchu, podpierając się na przedramionach i czekając, aż Wyatt rozpracuje zapięcie jej sukienki.
Robił to powoli, co z jednej strony było bardzo sensualne, ale równocześnie wywoływało u Nelly bliżej nieokreślone uczucie, coś między ekscytacją a zniecierpliwieniem, gdy tak odsłaniał jej ciało centymetr po centymetrze. Przy tym wszystkim ani śmiała go poganiać, a gdy jej odkryty kark został omieciony ciepłym oddechem, zadrżała. Jej skóra mówiła głośno i otwarcie jak bardzo te delikatne pocałunki były przyjemne, bo powodowały gęsią skórkę wraz z każdym kolejnym muśnięciem pełnych, ciepłych warg.
Proces zdejmowania sukienek zawsze był dużo bardziej skomplikowany, niżeli czegokolwiek innego. Całe szczęście, że Gaspard sam pomagał jej wybrać tę kreację i jeszcze na dodatek sam ją zapinał, bo teraz miał znacznie łatwiej, nie musząc plątać się w labiryncie suwaków, guziczków i paseczków. Szło mu to całkiem sprawnie i Nelly nie protestowała, gdy zasugerował jej przekręcenie się na plecy, by móc dokończyć dzieła.
- Brakuje mi jakiejś kokardy, skoro odpakowujesz mnie z tej sukienki jak prezent - powiedziała, wpatrując się w Gasparda, podczas gdy on zsuwał materiał niżej. Nie trzeba było długo czekać, aż jego oczom ukazała się koronkowa, czerwona bielizna. Bardzo gustowna, nie przesadnie wyuzdana, z pięknej, mięciutkiej koronki. Nelly nawet nie śmiała zapytać ekspedientki o cenę, bo ta pewnie wyrwałaby ją z butów. Jedno było pewne, ten kolor pięknie komponował się z tonem jej skóry i podkreślał lekko zaróżowione policzki.
Pomogła mu trochę zsunąć sukienkę do końca, nie dlatego, bo mu nie szło, ale chciała się już jej pozbyć. Wtedy naparła na blondyna biodrami, chcąc przerzucić go na narzutę obok siebie i gdy już opadł na nią plecami, Rowley szybko znowu zmniejszyła dzielący ich dystans, siadając na nim. Odchyliła lekko głowę i potrząsnęła nią lekko, układając ciemne kosmyki włosów. Zaraz znowu wbiła ciemne spojrzenie w Wyatta, dłonie układając na jego brzuchu.
- Jak oceniasz? Wygląda lepiej w tamtej perspektywie… Czy w tej? - zapytała zaczepnie, przechylając lekko głowę na bok. Przygryzła na sekundę dolną wargę, by następnie się nad nim pochylić, ale jej targetem - tym razem - nie były jego usta. Szturchnęła go nosem w policzek, by odbić w bok i przesunąć końcówką języka po całej długości jego szyi. Gdy była tak blisko, męskie perfumy przyjemnie mieszały się z zapachem rozgrzanej skóry. Przygryzła delikatnie miejsce gdzieś poniżej ucha, zaraz otulając je swoimi napuchniętymi od pocałunków ustami. Póki co testowała - gdzie Gaspard ma czułe punkty i gdzie jej dotyk sprawia mu najwięcej przyjemności.
Po chwili pieszczot wyprostowała się i przesunęła palcem po jego brzuchu, finalnie zaczepiając go o gumkę prawdopodobnie równie drogich, co wszystko inne, bokserek i lekko pociągnęła ją w swoim kierunku, zaraz puszczając.

Galen L. Wyatt
Ola
Jestem elastyczna i umiem się dopasować, jeśli coś mi nie będzie pasować, to na pewno powiem.
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”