30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
dotknięta przez słońce, dotknij mnie tam, gdzie ja zaczynam a nie kończę, przychodzisz do mnie w snach
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nigdy nie była przesadnie pewna siebie. W pracy potrafiła wykazać się odwagą, ale wtedy robiła swoje buzująca w żyłach adrenalina. Na co dzień, kiedy przychodziło co do czego, raczej wychodziła z niej nieśmiała pizda. Teddy właściwie od zawsze uważała, że niespecjalnie dobrze porusza się na parkiecie. Kiedy wypiła, muzyka przestawała jej przeszkadzać, bo wtedy najzwyczajniej w świecie przestawała przejmować się tym, czy wygląda jak człowiek, czy jak ktoś, kto właśnie dostał skurczu wszystkich mięśni jednocześnie. Na trzeźwo było już zdecydowanie gorzej. Wtedy każdy ruch analizowała, a im bardziej próbowała tańczyć normalnie, tym bardziej przypominała kogoś, kto zapomniał, jak właściwie działają nogi i tkwiła w przekonaniu, że ma dwie lewe. W dodatku koślawe. Pewnie gdyby ktoś ją odpowiednio długo męczył układ, jakimś cudem udałoby jej się odtworzyć choreografię z Lip Sync Battle. Tylko że nie byłoby to nic szczególnie spektakularnego. Mogłaby za to zafundować April prywatny pokaz. Kiedyś. Gdzieś. I najlepiej po kilku drinkach, żeby Darling nie zdążyła się zorientować, że właśnie robi z siebie skończoną kretynkę. Zresztą już kilkakrotnie jej to obiecywała, ale jakoś tak się nie złożyło.
To i dobre jedzenie — sprecyzowała, bo sala eventowa była połączona z włoską restauracją. A kto nie lubił włoskiego żarcia? Chyba tylko ktoś niespełna rozumu. Makarony, pizza, jakieś tiramisu na deser. Sama perspektywa, że po tych wszystkich przemowach będą mogła w końcu coś zjeść, była całkiem przyjemna! — Chyba już dawno zauważyłaś, że strażacy mają bzika na punkcie bezpieczeństwa? — zaśmiała się krótko. Skoro Finch żyła z taką jedną, to powinna już dawno zarejestrować ten nawyk. Wystarczyło, że wybrały się na zakupy do galerii handlowej, a Teddy automatycznie zaczynała zwracać uwagę na rzeczy, których normalny człowiek nawet nie zauważał. Wyjścia ewakuacyjne, oznaczenia, rozmieszczenie schodów, drzwi, gaśnice. Czasami sama orientowała się dopiero po fakcie, że znowu to robiła. Właściwie mogła wejść do jakiegokolwiek budynku i po kilku minutach wiedzieć, którędy najlepiej byłoby z niego spierdalać w razie pożaru. To zachowanie wrosło w nią tak mocno, że że mogła tego odruchu tak po prostu wyplewić.
Jett faktycznie wydawał się trochę rozdrażniony i to na pewno nie chodziło o żart. Siedział jakiś taki nadąsany i trudno stwierdzić, o co mu właściwie chodziło. Ale to chyba nie była odpowiednia pora, żeby wiercić mu dziurę w brzuchu. Burknął tylko coś pod nosem i wzruszył ramionami. Może czuł się niedoceniony, że nie dostał żadnej nagrody? Albo był niepocieszony, że Emma jednak nie mogła mu towarzyszyć? Cholera wie.
Nie przejmuj się nim — mruknęła cicho do narzeczonej. — Przejdzie mu — dodała, chociaż nie miała takiej pewności. Mogła tylko liczyć, że faktycznie Donovan zapomni o wszystkich troskach, kiedy trochę wypije. — Ja wiem, że wręczyłabyś mi wszystkie statuetki świata. Nawet taką za najlepszą dupę — wyszczerzyła się i cmoknęła April w policzek.
Upiła łyk wina i przyjrzała się narzeczonej z nieukrywanym zdziwieniem. Ona naprawdę mówiła poważnie? Miała zamiar podejść do Jessopa Jełopa i zasugerować mu, jakie jeszcze kategorie powinny znaleźć się na liście? Teddy już widziała oczami wyobraźni, jak April bierze go na stronę i zaczyna mu tłumaczyć, że najwyraźniej organizatorzy popełnili poważny błąd, pomijając jej narzeczoną.
Poważnie? I co właściwie mu powiesz? Wygarniesz mu, że twoja laska nic nie dostała? — zapytała, kręcąc z rozbawieniem głową. — Jesteś strasznie słodka, wiesz? — sięgnęła po jej dłoń i przystawiła ją sobie do ust.
W tym samym momencie na scenę został wywołany Blaze Young. O proszę! Czyli ktoś od nich jednak został wyróżniony! Teddy od razu spojrzała w stronę kolegi i poderwała się z miejsca, żeby obsypać go brawami. Co prawda była to statuetka za piętnastoletni staż pracy, ale to przecież i tak było wspaniałe osiągnięcie. Piętnaście lat w straży pożarnej to kawał czasu! Blaze mógł przecież zginąć. Ich jednostka straciła już naprawdę wiele osób i Darling doskonale wiedziała, że mundur wcale nie gwarantował nikomu kolejnej półtorej dekady.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu. weź mnie rozbaw!
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Dobre jedzenie było świetnym argumentem właściwie w każdej kwestii. Dla jedzenia można się postarać, to przecież świetna nagroda. April naprawdę lubiła się porządnie nawpierdalać! Fakt, że dzisiaj trafiło im się włoskie, był oczywiście fenomenalny. Faktycznie trzeba być niespełna rozumu, żeby nie lubić tej kuchni. Zawierała przecież w sobie wszystko, co najlepsze i świetnie nadawała się dla biedaków! A przynajmniej takich, którzy mieszkają w ciepłych miejscach i to najlepiej lata temu, bo obecne ceny chociażby samej oliwy to przecież jakiś pierdolony żart. Dzisiaj jednak nie musiały się tym przejmować. Za nic przecież nie będą płacić. Posiłku fundowała straż, więc powinny się najeść na ich koszt, ile tylko się da. Cholera, Finch mogła pomyśleć i wziąć ze sobą blanty, żeby dorzucić im jeszcze porządne gastro i pobudzić kubki smakowe do działania. No trudno, bez tego też sobie przecież poradzą. Rozsądnie trzeba było się porządnie najeść, zanim zaczną pić, jeżeli nie chcieli skończyć imprezy spektakularnie przedwcześnie.
— Myślałam, że to głównie twoje zboczenie zawodowe — przyznała szczerze. Nie zakładała, że wszyscy strażacy mieli takiego fioła na punkcie bezpieczeństwa jak jej narzeczona. To całe obserwowanie dróg ewakuacyjnych miało swój urok. April już dawno się do tego przyzwyczaiła, nie dziwiło jej to w żaden sposób. Jeżeli to sprawiało, że Teddy czuła się bezpieczniej, to czemu miałaby to w jakikolwiek sposób negować? Każdy miał przecież jakieś swoje dziwactwa. Kochała w niej każde odchylenie od normy, choć była zaskoczona, że może nie być jedyną, która tak ma. No dobra, jedyna to przesada, biorąc pod uwagę, że na świecie jest osiem miliardów ludzi. Zakładała po prostu, że to nie jest norma, a tu nagle padła sugestia, że większość straży pożarnej jest w podobny sposób odklejona?
Pokiwała głową na znak, że nie będzie się teraz przejmować Donovanem. Cokolwiek go gryzło, pewnie rozejdzie się po kościach. Zakładała, ze gdyby było to coś poważnego, to raczej zwierzyłby się Teddy. Skoro jednak wolał dusić to w środku, to trudno. Może alkohol nie pogorszy sytuacji, ale za to rozwiąże mu język? Zyska wtedy dodatkową słuchaczkę w postaci April, a to całkiem niezły bonus! Finch lubiła gadać i jak trzeba było, to buzia jej się nie zamykała, ale wbrew pozorom potrafiła też słuchać. Zawsze była gotowa dać przestrzeń swoim bliskim na zajęcie się problemami, jeżeli tylko tego potrzebowali, a Jetta już od dłuższego czasu zaliczała do tego grona.
— To będzie punkt pierwszy. Jak zgodzi się przyznać ci jakieś specjalne wyróżnienie, to zacznę go uczyć, w jaki sposób można ulepszyć tę imprezę, żeby wszyscy byli zadowoleni — wyjaśniła i uśmiechnęła się dumna ze swoich pomysłów. Dobra będzie z niej żona, skoro już teraz aż tak przejmowała się karierą swojej partnerki. Była gotowa pomóc jej w każdy możliwy sposób, byle tylko została właściwie doceniona.
Ucieszyła się, kiedy Blaze znalazł się na scenie. To zawsze jakaś znajoma twarz! Biła mu głośno brawo i nawet zagwizdała na palcach, chcąc nieco rozgrzać ten aplauz. Pomachała mu radośnie, gdy spojrzał zaskoczony w ich stronę. Spojrzała na wszelki wypadek w stronę stolika, do którego wrócił, ale na szczęście nie było przy nim rudych szkrabów.
— Jemu to się należy jakiś dodatek za pracę w trudnych warunkach. A właściwie to kiedy mają termin? — zwróciła się znowu do Darling. Kto wie, może Young był jednym z tych, którzy uznają pracę – nieważne jak ciężką – za odpoczynek po życiu domowym? Nie no, na pewno nie! Wyglądał na takiego, co kocha całą rodzinę nad życie.

teddy darling
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
dotknięta przez słońce, dotknij mnie tam, gdzie ja zaczynam a nie kończę, przychodzisz do mnie w snach
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Straszna szkoda, że April nie wzięła ze sobą blantów, bo dawno razem nie paliły. Teddy w ogóle rzadko jarała, bo wiadomo, że jej to nie służyło. Po kilku buchach stawała się kadłubkiem, który miał problem z wyplątaniem się z własnej bluzy i zaczynała zastanawiać się nad rzeczami, nad którymi normalnie nawet nie poświęciłaby sekundy. Nie było więc większego sensu robić sobie z tego regularnego hobby. Ale pewnie jeszcze przydarzy się okazja, żeby się razem upalić!
Darling wcale nie potrzebowała pobudzać kubków smakowych, żeby wciągnąć wszystko, co znalazło się na stole. W bemarach czekały przeróżne makarony, a w kuchennych piecach dochodziły pyszne pizze, które miały zostać zaserwowane zaraz po wręczeniu nagród. Strażaczka, jako najlepsza narzeczona pod słońcem, odpowiednio wcześnie podkreśliła, że jej partnerka nie je mięsa, więc Finch mogła przebierać spośród wegetariańskich opcji.
Nie jestem aż taka wyjątkowa — odparła z rozbawieniem. U niej też zwracanie uwagi na wyjścia ewakuacyjne i oznaczenia nie wzięło się przecież z powietrza. W dużej mierze to kapitan Whitman zaszczepił to w swoich podopiecznych. Przez lata służby tak ich wytresował, że nawet poza jednostką większość z nich mimowolnie rejestrowała rzeczy, których nikt normalny by nie zauważył. Może nie każdy strażak od razu rozglądał się dookoła, szukając drogi ucieczki i odgórnie zakładając, że zaraz wydarzą się same okropieństwa. Nie wszyscy mieli przecież aż taką obsesję jak Teddy i nie każdy obchodził się z tym tak ostentacyjnie.
Istniało niezerowe prawdopodobieństwo, że z takim nastrojem Jett upije się na smutno. No trudno. Najwyżej mu się uleje. Jak będzie potrzebował się wyrzgać, Darling użyczy mu swojego ramienia. Nie dosłownie, rzecz jasna, bo nie chciałaby potem łazić w zarzyganej marynarce. Była gotowa być dobrą przyjaciółką, ale istniały pewne granice. Każdy miał prawo mieć gorszy dzień. Albo tydzień. Miesiąc. Życie. A jeśli Donovanowi akurat przypadnie w udziale wieczór, podczas którego alkohol miał mu pomóc dojść do wniosku, że jednak świat nie jest taki chujowy, Teddy i April mogły mu w tym trochę potowarzyszyć. Nawet jeśli oznaczało to pilnowanie, żeby nie zrobił czegoś durnego albo nie skończył z mordą w spaghetti.
Tak? A twoim zdaniem na jakie specjalne wyróżnienie zasługuję? — uśmiechnęła się do narzeczonej, spoglądając jej wyzywająco w oczy. Nie miała pojęcia, jak musiała Finch musiałaby się nagimnastykować i jaki kit wcisnąć dyrektorowi generalnemu straży pożarnej, żeby ten wziął sobie do serca jej uwagi. Z drugiej strony narzeczona miała gadane i dużą siłę perswazji. A nie, to po prostu Teddy była taką uległą cipą.
Jeszcze tego brakowałoby, żeby Blaze przyprowadził ze sobą waflokruchy! Sam pewnie odetchnął z ulgą, zostawiając je w domu z żoną, która ze względu na ciążę nie towarzyszyła mu podczas dzisiejszej uroczystości. Niby ciąża to nie choroba, ale ta jeszcze do niedawna była zagrożona, więc żona Blaze’a musiała teraz sporo odpoczywać i na siebie uważać. Teddy nie zamierzała więc narzekać, że Young przyszedł sam. Wręcz przeciwnie — lepiej, żeby jego rodzina była teraz w domu i miała się dobrze.
Aha, jemu się należy, a mi to już nie? Pragnę ci przypomnieć, że do tej pory cudem uszłam z życiem jakieś sześćdziesiąt dziewięć razy — powiedziała, choć z tą liczbą trochę przesadziła. Takich naprawdę poważnych sytuacji było zaledwie kilka. Sześć? Może siedem. Nic wielkiego! — Chyba w grudniu? Albo styczniu? Coś takiego — dodała, bo nie znała dokładnego terminu porodu, ale na pewno miało to być zimą. O trzecim dziecku Youngowie dowiedzieli się dość późno, więc Teddy siłą rzeczy nie znała wszystkich szczegółów. Ciekawe, czy właśnie z tego wynikały te wszystkie komplikacje? Nie znała się na ciąży aż tak dobrze, żeby wysnuwać jakiekolwiek sensowne wnioski, dlatego wolała nie udawać ekspertki.
Blaze został oklaskany najgłośniej ze wszystkich. Johnsonowie i Secada, którzy siedzieli z nim przy stoliku, również zadbali o to, żeby kolega poczuł, że faktycznie na tę nagrodę zasłużył. Swoją drogą, bez sensu, że nie posadzili ich wszystkich razem. Trzeba będzie to później zmienić! Kiedy ostatnia statuetka zniknęła ze sceny, Darling od razu przeniosła wzrok na kelnerów, którzy zaczęli wchodzić na salę. Każdy z nich niósł ogromny włoski placek, a zapach pizzy natychmiast przebił się przez całe pomieszczenie.
Od czego zaczynasz? Makaron? Pizza? — zapytała, zerkając na narzeczoną. Teddy była człowiekiem prostych potrzeb. Mogła siedzieć przez godzinę i słuchać przemówień, udając, że bardzo ją to wszystko interesuje. Ale jedzenie? Jedzenie interesowało ją naprawdę! No i jeszcze April, ale to akurat oczywiste.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu. weź mnie rozbaw!
ODPOWIEDZ

Wróć do „Archeo”