ODPOWIEDZ
34 y/o
REKRUTER
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granic między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie wątpił, że Pilar to załatwi, wątpił tylko w to, że Dalton się da łatwo spławić, bo oni oboje już tyle razy to robili, a wciąż kręcili się koło siebie. I teraz też on się tak na niej zakręcił, że tylko wywrócił oczami, ale nic nie powiedział. Przecież doskonale wiedziała jakie miał podejście do Daltona, podobne jak ona do Cherry? A może nawet gorsze? A to podobno Madox się kręcił koło swoich eksów, ale przecież on z nimi nie pracował, jak Pilar. Może jeszcze by coś dodał, ale poczuł jej zimne palce nie ciepłej już skórze, a to sprawiło, że po plecach przeszedł mu przyjemny dreszcz, schylił się, żeby musnąć ustami jej rękę, szczypnąć skórę zaczepnie zębami. Jeszcze zanim ją przeprosił. Zanim zdobył się na te słowa. Madox umiał to robić, owszem, ale też nie tak, że zawsze, że przed każdym on się umiał do błędu przyznać. A przed nią umiał. I to jeszcze patrząc jej prosto w oczy. On tymi swoimi zaraz wywrócił, kiedy powtórzyła po nim to maldito idiota, chociaż kiedy wylądowała na nim, to te jego ciemne tęczówki znowu spoczęły na jej pięknych, dużych oczach.
- Su - twój, dla niej to nawet mógł być idiotą, chociaż pewnie jakby to usłyszał od kogokolwiek innego, to by się obraził. Ale teraz to nawet o tym nie myślał, kiedy czuł już na swoich wargach te jej ciepłe, słodkie usta, siegnął do niej, wplatając palce w ciemne kosmyki, przyciągając ją do siebie bliżej, smakując, powoli, czule. Od razu zrobiło mu się cieplej, ale też dużo mniej źle, nie chciał jej puszczać, tylko, że już ktoś stukał w szybę.
Kurwa - dosłownie.
Jeszcze przez chwilę leżał w tym samochodzie, zanim się z niego wygramolił, żeby zebrać myśli, bo to teraz już w ogóle nie było łatwe. W końcu stanął na śniegu okrywając się szczelniej kocem, wyglądał jak jakiś dziwny hipis, w kocu i śmiesznej czapce z pomponem, albo jakiś bezdomny. Uniósł jedną brew, kiedy facet uznał, że w czymś przeszkodził, nawet już miał powiedzieć, że skoro widział, to po co się wpierdalał, ale ubiegła go Pilar.
A później to już pojawił się Nick Dalton i oni rzeczywiście we trójkę wskazywali na siebie palcami jak te spidermany, albo jak na kolacji zapoznawczej u rodziców Fiony. Shrek, Fiona, Osioł?
Ciekawe który z nich był Osioł. Według Madoxa to na pewno Dalton, zwłaszcza kiedy on tak ruszył do Pilar, aż Noriega się spiął. Jak on to wytrzyma i mu nie wyjebie, to będzie dobrze. Szkoda, że z niego już zupełnie zeszła faza przyjemniaczka, bo może by to jakoś sprawniej przebiegło. Był za to w tej chwili jakiś taki podirytowany, utkwił ciemne spojrzenie w Daltonie, który skakał koło Pilar i już jej przedstawiał jakiegoś menela. Kolejnego. Madox zerknął na niego raz.
- Jaką pracę? - zapytał, ale nikt mu nie odpowiedział, bo Dalton był wpatrzony w Pilar jak w obrazek, a Ed... Ed tak samo był wpatrzony w Toyotę.
W końcu Nick ruszył odprowadzić swojego kumpla do auta, tak jak Pilar mu zasugerowała. Rzeczywiście on to wszystko tak szybko łapał, że może Madox byłby pod wrażeniem, ale nie był. Skrzyżował ręce na piersi i poprawił sobie ten koc.
- Mięczak - mruknął w odpowiedzi na te jej słowa, a spojrzenie wbił w plecy Daltona. Chociaż zerknął też z ukosa na Stewart, no przecież by się jej to nie podobało, że on tak koło niej skakał... Chyba.
Poprawił czapkę i owinął się jeszcze szczelniej kocem, a w tym czasie Dalton już leciał do nich z powrotem, znowu się ślizgnął, bo buty to miał podobne do tych eleganckich Madoxa, ale z pełną gracją utrzymał równowagę, aż Noriega sięgnął do swoich pleców i przejechał po nich palcami, już czuł, że miał tam siniaki. Nabrał powietrze w płuca, bo Nick Dalton go denerwował z sekundy na sekundę coraz bardziej. Zwłaszcza kiedy on już znowu stanął przed Pilar, bardzo blisko, kiedy już znowu wlepiał w nią te swoje zielone ślepia.
- Pilar możemy porozmawiać na boku? - zapytał zerkając krzywo na Madoxa - w cztery oczy - musiał to doprecyzować i zacisnął palce na jej ramieniu, żeby ją odciągnąć na bok. Noriega nie ruszył się z miejsca, chociaż powiódł za nimi spojrzeniem, ale Dalton już pytał Pilar czy nic jej nie jest, jak ona się czuje, czy wszystko w porządku. Nawet ją obszedł dookoła, jakby to sprawdzał, a Madox w tym czasie strzelił oczami i wrócił do samochodu.
- A co tutaj się właściwie stało? - teraz Nick patrzył na auto, na tą maskę, którą oni w zasadzie zapomnieli opuścić, a która cała uwalona była proszkiem z gaśnicy - i co on tu robi? - tu spojrzał na Madoxa, ale jak zawsze robił jej z jego powodu wyrzuty, tak dzisiaj to się patrzył na nią z pełną troską. Opierał jej lekko palce na przedramieniu.
- Tak się wystraszyłem jak mi powiedziałaś o wypadku - może nie powiedziała o wypadku, ale że jej auto nawaliło, ale Nick oczywiście to nadinterpretował, już się zbliżał do Pilar coraz bardziej, z tą pełną troską wymalowaną na twarzy, tylko wtedy Madox trzasnął drzwiami od Toyoty z rozmachem, aż huknęło, bo akurat sobie sięgnął po kawałek pizzy.
- Nie przeszkadzajcie sobie - rzucił, kiedy Nick się na niego obejrzał z wyrzutem.
29 y/o
LEĆ, ADAM, LEĆ
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Pilar zdecydowanie nie chciałaby, że Noriega tak koło niej latał. Nienawidziła pantoflarzy, chociaż może tego wieczoru nieco mniej niż zwykle? Bo przecież tyle złego się już stało tej nocy, tak wiele przypałów, z których oni ledwo uszli z życiem, jak to zapalone auto, więc ta posłuszność u Nicka akurat teraz wcale jej nie przeszkadzała. Dlatego też rzuciła komentarzem na ten temat przy Madoxie. Bo gdyby on się jej tak słuchał, już dawno byliby w domu, zajadali się pizzą i z pewnością robili o wiele bardziej p r z y j e m n e rzeczy, niż cokolwiek, co działo się tutaj.
Z plusów: Dalton bardzo szybko pozbył się Eda. Z minusów: już stał przy Pilar, zasypując ją masą pytań i odciągając na bok, by porozmawiać w cztery oczy. Chuj z tym, że dookoła nich panowała grobowa cisza i Noriega byłby w stanie usłyszeć wszystko nawet gdyby przeszedł się jeszcze dziesięć metrów do przodu. Ale niech będzie — odeszła z nim kawałek dalej, pozwalając mu osadzić miękko palce na ramieniu. Chociaż na tyle mogła, skoro przejechał taki kawał, by im pomóc. Jej pomóc.
No jak to co się stało? Samochód się zjebał — wzruszyła ramionami, racząc go poziomem odpowiedzi na poziomie Noriegi. Pewnie najebany Madox byłby z niej dumny. Chociaż w tym przypadku przecież to była najprawdziwsza prawda. Nie mieli żadnego wypadku, nic złego się nie stało — on po prostu przestał działać. I tyle. A to, że kiedy otworzyli (kto otworzył, ten otworzył) maskę, pojawił się ogień, to już zupełnie inna historia i zwykły przypadek. Tylko, że Nica ta odpowiedź wcale nie urabiała i wciąż patrzył na nią wyczekująco. Westchnęła. — No jechaliśmy, przed siebie i nagle zobaczyłam, że dymi mi się spod maski. Więc zatrzymałam auto i kiedy otworzyłam maskę zobaczyłam ogień. Wzięłam gaśnicę i go ugasiłam. A potem zadzwoniłam od razu do ciebie. Ot cała historia — proszę bardzo. Jeśli to miało go jakoś bardziej ukontentować. I chociaż Pilar po prostu chciała nakreślić mu sytuacje, on już chyba myślał o czymś zupełnie innym.
Od razu do mnie zadzwoniłaś? — zapytał, a oczy mu się zaświeciły. Ale się kurwa przyczepił. Przecież wiadomo, że teraz mu nie powie, że pierwsze obdzwoniła dwadzieścia innych miejsc, a on był ostatnią deską ratunku. Kiwnęła więc jedynie głową, a na pytanie o Madoxa, również przelotnie spojrzała w jego kierunku.
Nie mogę powiedzieć — rzuciła, krzyżując ręce na klatce piersiowej.
Jak to nie możesz? Pilar, przecież mi możesz powiedzieć wszystko — znowu zrobił krok w jej kierunku, a jego dłoń wylądowała na jej policzku. — Wiesz o tym — jego głos był ciepły, delikatny, przepełniony troską, supełnie jak spojrzenie, którym ją obdarzał. Pewnie nie jedna kobieta rozpłynęłaby się w kilka sekund. Pilar? Niekoniecznie.
Nie mogę, bo to jest związane ze sprawą — najprostszy argument, na jaki mogła się powołać. Policjanci nawet między sobą nie powinni dzielić się najważniejszymi aspektami sprawy, chyba, że tyczyło się to ich bezpośrednio, a więc Dalton akurat nie miał prawa, dopytywać jej o cokolwiek w tej kwestii. Co wcale nie znaczyło, że tego nie zrobi.
A co on do tego ma?
Jest zamieszany.
Jak zamieszany?
Nie będę ci podawać dokładnych informacji ze sprawy, Nick.
Ale Pilar, widziałaś go? On jest zalany w trupa! — podniósł głos, wskazując dłonią na auto, w którym siedział Noriega. Stewart jedynie wzruszyła ramionami. — Jak możesz w ogóle z nim przebywać? Pilar, kurwa, on jest niebezpieczny. Ja akurat wiem o tym najlepiej. Poza tym… — zawahał się na moment, wbijając w nią zielone tęczówki. — Uważam, że jego intencje względem ciebie nie są szczere — wydusił w końcu, podchodząc jeszcze bliżej. Był tak blisko, że jego płaszcz bezpośrednio opierał się o kurtkę Stewart. — Powinnaś trzymać się od niego z daleka.
Chociaż Nick miał z pewnością dobre intencje — widziała to w jego spojrzeniu i trosce — tak nie miała zamiaru go słuchać. Sama wiedziała swoje o Madoxie, ba, wiedziała więcej niż ktokolwiek inny i z pewnością kilka słów z ust Nicka Daltona w żaden sposób tego nie zmieni.
Nie znasz go… — zaczęła spokojnie, wciskając ręce do kieszeni i robiąc krok w tył.
A ty znasz?! — uniósł się. — Co ty o nim wiesz, co? Bo ja akurat wiem sporo i uwierz mi, nie chcesz być blisko niego — mówił, a Pilar w pierwszej chwili chciała do dopytać, co to niby takiego było, z czystej ciekawości, jednak nie było jej dane, bo on wciąż mówił. — Znam za to ciebie, Pilar. I oboje dobrze wiemy, że taka nie jesteś… — znowu sięgnął ręką do jej policzka i chociaż ręce miała w kieszeni, wykonała wystarczająco wymowny ruch głową, żeby ściągnąć z ciała jego dłoń.
Kiedy będzie ta pomoc? — zmieniła temat. Nie miałą zamiaru dyskutować z nim na temat Noriegi. A tym bardziej nie, kiedy sam zainteresowany siedział dwa metry dalej i wszystko słyszał.
Jest już w drodze — odpowiedział, chociaż po jego twarzy widać było zawód. Zawód faktem, że ona tak jawnie zignorowała jego słowa. — Odholuje ci samochów do warsztatu obok komisariatu, więc będziesz go mogła łatwo odebrać. I ten no, pojedziemy teraz moim autem. Zawieziemy go do domu, a potem pojedziemy do ciebie, co ty na to? To znaczy odwiozę cię.

Madox A. Noriega
kasik
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
REKRUTER
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granic między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

To pierwsze usłyszał doskonale, to o tym zjebanym samochodzie, pewnie by mu powiedział to samo, po pijaku, czy na trzeźwo, bo przecież było to widać. Auto padło, dalej nim nie pojadą. Kiedy Pilar zaczęła tłumaczyć Daltonowi co się stało dokładniej, to on już wsiadał do samochodu, bo chyba nie chciał tego słuchać? No i oni przecież z Pilar mieli udawać, że się nie znają, nie lubią, czy coś, a jak on by jeszcze chwilę tam posterczał, posłuchał, a przede wszystkim to popatrzył na tą dłoń Daltona, która raz za razem próbowała ułożyć się na policzku Stewart, to w końcu by nie wytrzymał.
Madox zajął się pizzą, która w tym momencie naprawdę już była zajebista, smakowała mu. Ale co z tego, skoro zaraz Nick Dalton się podniecił, że Pilar jako pierwszy wybrała jego numer. Bo tak się składa, że oni rozmawiali w te cztery oczy dość blisko samochodu, Noriega wszystko słyszał, aż zawiesił ten kawałek pizzy przed twarzą. Spuścił głowę, kiedy do jego uszu dotarła odpowiedź Pilar na pytanie o niego. Całkiem sensowna, tylko, że zaraz Dalton powiedział to, że ona mu może wszystko powiedzieć, a Madox aż odrzucił z powrotem do pudełka ten swój kawałek pizzy.
- A jakby ci powiedziała, żebyś spierdalał - mruknął do siebie pod nosem, a kiedy ręka Daltona w końcu dotknęła twarzy Pilar, to walnął głową w szybę, trochę chyba mocniej niż chciał, bo znowu było to słychać. No nie kurwa. Nie wytrzyma tego.
A może wytrzyma?
Tej kolejnej ich wymiany zdań nie słyszał tak dobrze, ale to zalany w trupa oczywiście, już przecież nie był taki zalany. Już nawet jakby miał tego Nicka Daltona walnąć, to by to zrobił bez problemu. Chętnie nawet.
Niebezpieczny... no tak, to akurat fakt. Nieszczerze intencje... Bo Nick Dalton to akurat taki szczery był. No może był, aż Madox przechylił na bok głowę zerkając na niego z ukosa. Szczery, dobry, czego chcieć więcej?
Aż strzelił oczami, kiedy Nick tak tłumaczył Pilar, jak to powinna trzymać się od niego z daleka.
Tylko zaraz z jej ust padło to nie znasz go, nie znał, a Pilar akurat znała, bardzo dobrze...
Mogła się tego spodziewać, że Madox w końcu nie wytrzyma, wysiadł z auta i trzepnął znowu drzwiami, a nawet zrobił kilka kroków w ich kierunku.
- Hej Dalton nie nakręcaj się tak, jeszcze nie zabrałeś mnie na randkę, żeby tak się popisywać, że tyle o mnie wiesz... - rzucił i chociaż nie chciał, to jego spojrzenie padło na tę dłoń Nicka Daltona, którą Pilar strąciła ze swojego policzka. Przez chwilę patrzył na Stewart, zastanawiając się jaka ona nie jest... Narwana? Dzika? Intensywna do bólu?
Miał już coś powiedzieć, nawet otworzył usta, tylko wtedy Stewart zapytała o tą pomoc, a Madox też spojrzał na Daltona. Jemu akurat ten zawód na jego twarzy się podobał, nawet powieka mu lekko drgnęła, bo prawie się uśmiechnął, a najchętniej to by tego Nicka walnął w ramie i powiedział, że chyba nie ma szans, no ale jednak tego nie zrobił. Jednak wysłuchał tego jego genialnego planu, aż syknął jakoś dziwnie, bo jemu się wcale nie podobał.
- No świetnie, tylko mnie możecie odstawić do klubu - wcale nie chciał do klubu, ale co miał powiedzieć? Że tak naprawdę to najbardziej nie chciał, żeby Nick Dalton odwoził Pilar? Jeszcze kurwa to pojedziemy do ciebie... Grabił sobie ten Nick Dalton, aż Madox nabrał mocno powietrze w płuca.
- Chociaż nie... - sięgnął do czoła jakby o czymś myślał, poprawił sobie jej czapkę, czy Nick Dalton to zauważył, że Madox sobie paradował w czapce Pilar? Oby nie. Chociaż sam Noriega to miał to głęboko gdzieś. Tak jak to, że on teraz zrobił nieświadomie krok w kierunku Stewart.
- Pamiętasz o czym ci mówiłem Stewart? Mam to u siebie w mieszkaniu, to chyba jednak pojedziemy do mnie - tego ostatniego może mógł nie dodawać, bo Nick Dalton już mu posłał mordercze spojrzenie.
- Ale co? - zapytał zerkając to na Madoxa, to na Pilar, ale Noriega tylko rozłożył ręce, a ten koc trochę mu się zsunął z tej krzywo pozapinanej, cienkiej koszuli.
- Ściśle tajne - no przecież nie musieli mu się tłumaczyć co. Madox nie tylko jej przekazywał jakieś informacje, on pewnie z połową policji miał jakieś swoje układy. Z Nickiem też kiedyś miał. Co prawda nigdy szczególnie za nim nie przepadał, ale rozmawiali. Madox mu nawet pomagał z pewnym śledztwem z prochami. Dawno temu.
Tylko, że Nick nie chciał dać za wygraną i on też zrobił krok w kierunku Pilar.
- Jesteś pijany Noriega, wali od ciebie jak od jakiegoś żula, powinniście sobie to dzisiaj odpuścić, cokolwiek to jest - teraz to Madox się ruszył do przodu i gdyby nie stała miedzy nimi Stewart, to może tego całego Daltona by ściągnął z bara, żeby mu pokazać jak bardzo był pijany, chociaż faktycznie waliło od niego alkoholem, okropnie.
- Ty sobie odpuść Dalton - rzucił. Za dużo powiedział? Może nie powinien, bo to już brzmiało trochę dwuznacznie.
- A zresztą niech Stewart sama zadecyduje, mogę jej to jutro podrzucić na komisariat - teraz lepiej? Lepiej się zrzucało wszystko na barki Pilar? No nieszczególnie, zwłaszcza kiedy znowu złapał jej ciemne spojrzenie.

Pilar Stewart
29 y/o
LEĆ, ADAM, LEĆ
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wiedziała, że Madox nie wytrzyma długo w środku. Najebany czy nie — miał swój narwany charakter, który nie pozwalał mu być biernym w sytuacjach, które go ruszały. A ta z pewnością ruszała. Bo nie dość, że musieli udawać przy sobie, że średnio za sobą przepadają, to jeszcze Dalton oczerniał Noriegę od góry do dołu, jakby naprawdę myślał, że fakt, że stali cały jeden metr od samochodu sprawiał, że on nic nie usłyszy. No kurwa debil. Tylko Dalton za głupotę, czy może jednak Madox za to, że prawie od razu wystartował do Nicka z pretensjami, trzaskając drzwi z impetem.
A co Noriega, chciałbyś, żebym zabrał cię na randkę? — Dalton prychnął pogardliwie, wodząc po nim spojrzeniem. — Sory ale chyba nie jesteś z mojej ligi i… — spojrzał na Pilar, jakby chciał dodać, że z jej też, ale w ostatniej chwili się powstrzymał. Cóż, Nick nie miał pojęcia jak bardzo niestety Madox był z ligi Pilar. Tak bardzo, że ostatnio błagała go, by ją pieprzył i kurwa karał na kolanach, ale tego Dalton wcale nie musiał wiedzieć. A może nawet i lepiej, żeby nie wiedział, bo jeszcze wsadziłby Noriegę do pierdla za jakieś znęcanie się. Z pewnością nagiąłby kilka paragrafów.
Sam Dalton był o wiele bardziej delikatny, czuły. Jego dotyk — trochę jak Galena Wyatta — nie był narwany i chaotyczny, bardziej miękki. I tak samo w łóżku kiedy w końcu w nim wylądowali: ciągle pytał jej, czy jest okej, komplementował jej ciało, włosy i oczy, a nade wszystko oddawał jej całkowitą kontrolę.
I tutaj też jej ją oddawał, bo przecież latał i robił wszystko, co mu kazała, bez nawet najmniejszego ale. Jej jedno spojrzenie wystarczyło, żeby się zamknął i ugryzł w język, chociaż było widać, że wcale nie przychodziło mu to z łatwością. Gryzło go pod skórą, że znowu widział Stewart z Noriegą. Nie rozumiał tego i chociaż próbował tłumaczyć sobie, że to w stu procentach związane ze sprawą, chyba nie potrafił być aż takim głupcem, żeby w to wierzyć.
Tak samo jak nie chciał być głupcem, który zostawia Pilar samą z gangusem. Nick był przekonany, że Madox był niebezpiecznym typem, dlatego kiedy Noriega oznajmi, że Pilar musi jechać z nim do domu, od razu się oburzył. Aż plecy wyprostował.
No tylko, że między nimi zrodziła się taka wymiana zdań, że pośrodku tego wszystkiego oczywiście znalazła się Pilar. Dosłownie, bo jeszcze trochę i zaczęliby zmiażdżyć jej drobne ciało twoim testosteronem. Całe szczęście w ostatniej chwili przesunęła się w tył, a ten kolejny krok Nicka sprawił, że zetknęli się z Noriegą klatami. Dziwny widok.
Potrzebuję to dzisiaj — rzuciła stanowczo, spoglądając w ciemne oczy Madoxa z wymuszoną obojętnością. — Nie po to jechaliśmy taki kawał, żebym teraz nie dostała od ciebie tych wykazów — dodała, łącząc ten ich dzisiejszy wypad bezpośrednio ze sprawą i przy okazji rzeczą, którą Stewart musiała odebrać. Brzmiało chyba wiarygodnie? Chyba tak, bo nawet Nick zaczął się zastanawiać, co to mogły być za wykazy. Może związane z Emptiness? To już pozostawiła do jego interpretacji.
Pilar… — zaczął jednak po chwili, znowu z tą swoją zatroskaną miną. Złapał ją tuż nad łokciem i znowu odciągnął na bok. — Jesteś pewna? Może wyjdę tam z tobą? Dobrze wiesz, że nie powinnaś mu ufać — znowu gadał jak nakręcony i chociaż Stewart widziała, że wychodzi to z dobra jego serca, to wcale nie znaczyło, że nie była tym poirytowana. Bo była, ale przecież nie mogła dać tego po sobie poznać.
Nick, nie jestem dzieckiem — ściągnęła brwi, postanawiając kompletnie odwrócić sytuację. — Nie traktuj mnie, jakbym była jakimś stażystą na służbie — w jej głosie było słychać pretensje.
Dobrze wiesz, że nigdy bym tego nie zrobił! Jesteś najlepszą p…
No to tego nie rób i skończmy tą dyskusję — weszła mu w pół słowa, a Nick aż cofnął się do tyłu, dając jej przestrzeń i chyba się przejął? — Idę zabrać rzeczy z auta, a wy sobie pogadajcie — oznajmiła i faktycznie poszła. Bo jeśli lada moment miał przyjechać typ z holownikiem, mogła chociaż upewnić się, że najpotrzebniejsze rzeczy przy sobie, jak klucze do mieszkania, czy telefon. I pizza też wydała się ważna, dlatego zaczęła wyciągać pudełka na dach, podczas gdy Dalton stał tuż obok Noriegi, przyglądając mu się uważnie.
Zawiesił spojrzenie nieco dłużej na jego czapce — dałby sobie rękę uciąć, że widział w takiej Pilar, ale może się pomylił? Może po prostu miała podobną? No i dalej nie rozumiał, dlaczego Noriega był owinięty kocem i nie miał na sobie kurtki.
A tak swoją drogą — zaczął więc, postanawiając rozwiać swoje wątpliwości, skoro i tak stali tu obaj i czekali na Pilar. — To gdzie ty masz kurwa kurtkę? I co ci się stało, że wyglądasz jak siedem nieszczęść? Wpadłeś do szamba czy chodzisz tak na co dzień? — aż w tym samym czasie poprawił swój nienaganny, czysty płaszczyk i starannie ułożone włosy. Czy chciał tym pokazać wyższość nad Madoxem? Zdecydowanie, a przynajmniej próbował. A potem nagle pochylił się do Noriegi, zaciskając palce na jego kołnierzu.
Słuchaj no — warknął już mniej przyjemnie. — Masz ją zostawić w spokoju. Nie wiem, co dokładnie kombinujesz, ale się kurwa dowiem. I nie będzie miło.

Madox A. Noriega
kasik
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
REKRUTER
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granic między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Czy Madox tak bardzo się przejął tym, co Nick Dalton o nim mówił?
Nie, wcale. Nie obchodziło go to, akurat Dalton to też nie był dla niego jakikolwiek wyznacznik, jego opinie miał głęboko gdzieś. W dupie konkretnie.
Bardziej go ruszało, że on się tak do Pilar zbliżał i tak jej ładnie mówił, nawet nie to, że on jej powtarzał, żeby sobie dała z nim spokój. Bo dała by? Dlatego, że Nick Dalton jej kazał? Noriega w to nie wierzył. Bardziej go dotknęło to, że on jej tak powtarzał, że ona mu może powiedzieć wszystko, bo może mu kiedyś powie? Jak Madox znowu zrobi z siebie tego maldito idiota, i co wtedy? Jak kurwa przecież to wszystko, było zarezerwowane dla nich, a nie dla jakiegoś Daltona. Chyba.
- A twoja liga to co? Jakieś ślepe i głuche? - zapytał, bo Madox to wcale nie mógł na niego patrzeć, ani go słuchać już. A już zwłaszcza, kiedy on tak patrzył na Pilar, znowu. Czego się spodziewał, że ona zaraz powie, że z jej też nie? Bo lubi grzecznych, wymuskanych chłopców z policji? No chyba nie ona.
Dobrze, że Galen w łóżku się nie pytał cały czas czy jest okej… Nie oddawał też kontroli, był inny niż Madox, ale też inny niż Nick najwidoczniej. Ale Pilar się tego nie dowie, bo już nie pójdzie z Galenem do łóżka. A może pójdzie?
Wracając do tematu, do Madoxa, który aż się zetknął z Nickiem klatami, który już się przesunął, żeby go walnął barkiem, ale tego nie zrobił, bo w ostatniej chwili odezwała się Pilar.
Potrzebuje to dzisiaj - świetnie, czyli jednak nici z tego Daltonowego pojedziemy do ciebie, Nick sobie mógł jechać sam, do siebie, znowu czekać na telefon od Pilar i płakać w poduszkę.
- Zwłaszcza, że sytuacja jest dynamiczna - zerknął na Daltona, ale później ciemne tęczówki skierował na Stewart - intenso - jeden kącik ust drgnął mu do góry, no ale przecież jakieś wykazy mogły się zmieniać, Emptiness cały czas pracowało, na wysokich obrotach, tam wszystko było w ruchu. Bo Madox też od razu powiązał to ze swoim klubem. Nabrał mocno w płuca powietrze, kiedy Dalton znowu odciągał Pilar na bok, on sam się nie ruszył, chociaż przez moment rozważał, czy jednak sobie stąd znowu nie pójść. Wywrócił oczami, kiedy Pilar powiedziała to, że nie jest dzieckiem. Już to gdzieś słyszał.
I to, że ona jest najlepszą policjantką też. Chyba to była jakaś bardzo powszechna opinia.
Kiedy Stewart stwierdziła, że to koniec dyskusji, to Madox znowu strzelił oczami. Ona to dzisiaj naprawdę była jakaś tak stanowcza i tylko wszystko miało być bez dyskusji, nawet trochę mu się to podobało... Chociaż to kiedy stwierdziła, żeby sobie pogadali z Daltonem, to wcale nie, bo o czym niby oni mieli gadać?
Tylko zaraz się okazało, że Nick Dalton to jednak chciał z nim gadać, przesłuchiwać go chyba chciał, z przyzwyczajenia może.
- Chodzę tak na co dzień, a i tak wyglądam lepiej od ciebie Dalton - rzucił, jak dziecko, oni to dzisiaj wszyscy chyba się pozamieniali na mózgi z jakimiś ośmiolatkami, a Madox to na pewno - lepiej niż ta twoja kurteczka ze śmietnika - w sumie Dalton miał ładną kurteczkę, nudną jak flaki z olejem, szarą, ale dość dobrze skrojoną, pasowała mu do tych jego brązowych kędziorków i zielonych oczów, ale Noriega by pewnie wyglądał w niej jak cwel. Już lepiej wyglądał w tym kocu, a nawet jakby się poprawił, to lepiej by wyglądał pewnie w tej samej koszuli i eleganckich spodniach. Koszuli, za którą za chwilę go chwycił Dalton, a Madox tylko spojrzał na tę jego rękę.
- I co mi zrobisz? - zapytał, bo przecież on zawsze o to pytał, jakby teraz Dalton miał mu odpowiedzieć...
Właściwie odpowiedział.
- Dowiesz się Noriega, dowiesz się - ale się dowiedział, aż znowu strzelił oczami, a później zacisnął palce na ręce Nicka, żeby ją zdjąć ze swojej koszuli, która kiedyś to w zasadzie była piękna i droga, a teraz to się nadawała do śmieci. Ciekawe jest to, że większość jego koszul po jednym razie to się już nadaje do kosza, bo albo są porwane, albo upaprane tak, że ich się nie dopierze, albo postrzelone na przykład...
- Czekam, kurwa, czekam na to Dalton - co oni tak powtarzają? Bo może jeden drugiego ma za idiotę, który by za pierwszym razem nie zrozumiał? Bardzo prawdopodobne.
Madox już chciał go wyminąć, podejść do samochodu, tylko, że przecież jakby to zrobił grzecznie tak jak Nick Dalton, to by nie był sobą, więc przechodząc obok, to ściągnął Daltona z bara, mocno. No i to był błąd, bo Nick Dalton nagle go złapał za ten koc i szarpnął do siebie. Który był szybszy? Który się pierwszy odwinie?
Zaraz się okazało, że żaden bo te ich śliczne buty, które oboje nosili, sprawiły, że Noriega się poślizgnął, Dalton też i razem wylądowali na tym lodzie. Tylko, że to i tak nic nie dało, bo oni już się zaraz dalej szarpali za fraki, do tego stopnia, że wylądowali w głębokim rowie. Gdzieś tam w dole... W całkowitej ciemności, na którą nie padało żadne światło z pobliskich latarni. Jak dzieci. Gorzej nawet.

Pilar Stewart
29 y/o
LEĆ, ADAM, LEĆ
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Liczyła, że na spokojnie przeładuje wszystkie rzeczy do auta Daltona? No to się kurwa przeliczyła. Bo jeszcze jak z początku szło jej całkiem nieźle — wyciągała co trzeba i ustawiała na dachu, nawet zaczęła trochę ogarniać, żeby nie było przypadkiem wstydu przed mechanikiem — tak już po chwili do jej uszu zaczęły docierać podniesione głosy dwóch debili, których nie można było zostawić samych nawet na dwie minuty.
Westchnęła głośno, przez moment stwierdzając, że nie będzie się w to mieszać. Byli duzi, nie mieli po pięć lat, żey nie umieć się dogadać albo po prostu postać w ciszy i świętym spokoju. No tylko jak się po chwili okazało, to jednak mieli po pięć lat albo nawet i kurwa cztery, bo kiedy Pilar wychyliła się zza drzwi musiała się natrudzić, żeby ich w ogóle zlokalizować. Znalazła ich dopiero w parkiecie, szarpiących się za fraki. I to by było na tyle ze spokojnej Stewart.
Co wy, kurwa, robicie?! — ryknęła absolutnie wkurwiona, jednak nim zdążyła poprawić kurtkę i zamknąć drzwi, to ich znowu nie było. Bo teraz już szarpali się w jakimś rowie przy drodze.
Przez moment przez głowę przeszła jej taka samotna myśl, by ich tam po prostu zostawić. Niech dadzą sobie po mordzie i sami dojdą do tego, kto kogo powinien się bać czy tam się czegoś dowiadywać. Bo Pilar to tak szczerze mówiąc nawet nie miała pojęcia o co się szarpią, bo po Noriedze można się było spodziewać wszystkiego. On to pewnie z menelami potrafił się bić, bo kogoś okradli, ale Nick? Nick zazwyczaj bywał spokojny i stronił od wywoływania kłopotów i to w tym wszystkim zdziwiło ją najbardziej.
Podeszła do krawędzi, zaglądając w dół, jednak dookoła było tak ciemno, że kompletnie nie było ich widać. Jedynie zegarek Noriegi błysnął przelotnie podczas szarpaniny, a Stewart poczuła, jak wielka gula rośnie w jej gardle.
Możecie przestać?! Ile wy kurwa macie lat? — nie wiedziała, jak do nich mówić. Do którego? Który z nich w tym momencie był bardziej zdatny do słuchania? Facet, który przyjechał tu dla niej w środku nocy, czy może jednak ten, po którego ona przyjechała? — Nick! — krzyknęła w pierwszej kolejności, bo Dalton wydawał się bardziej posłuszny, jednak finalnie nic to nie dało, a jedynie kolejne stęki wybrzmiewały z rowu. Musiała więc wytoczyć poważne argumenty.
Déjalo en paz o no volveré a casa contigo Zostaw go, kurwa, albo nie wracam z tobą do domu, krzyknęła, oczywiscie do Madoxa, bo Dalton (w przeciwieństwie do wszystkich kochanek Madoxa i połowy Toronto) nie mówił po hiszpańsku, więc nie miał pojęcia, co powiedziała. Ale Madox wiedział doskonale. I chociaż podchodziło to pod szantaż, Stewart ani trochę się tym faktem nie przejęła. Skoro była tego dnia taka stanowcza, to nie miała wcale problemu, żeby i teraz zabrać się z Daltonem do domu. Proste.
I to chyba zdawało się zadziałać, bo cienie nagle zaprzestały szarpaniny, chociaż Pilar zaraz zajęła się czymś innym, a dokładnie wielkim autem z dźwigiem na tyłach, które podjechało. Zostawiła ich w tym rowie i wcisnęła ręce do kieszeni, podchodząc do żółtego holownika.
Dzień dobry — chociaż chyba pora nie była za dobra na tego typu przywitanie.
Witam piękną panią!! Pilar? — mężczyzna koło pięćdziesiątki wyskoczył z miejsca kierowcy i obszedł samochód, by podać Stewart rękę. — Franklin, kłaniam się nisko — i faktycznie ukłonił, przy okazji ściągając z głowy czapkę, jak na prawdziwego dżentelmena przystało. Chociaż jeden spotkany dzisiaj człowiek z kulturą osobistą — jakaś miła odmiana.
Pilar posłała mu szczery uśmiech, a zaraz potem podeszli do auta. Pokazała mu wszystko, co zadziało się pod maską, przy okazji opowiadając o całej sytuacji. Facet pochwalił ją za dobrą reakcję z gaśnicą, rozwodząc się przy tym jak źle mogło się to skończyć i rzucił również kilka powodów co mogło pójść nie tak.
Myśle, że za pięć dni będzie do odbioru — oznajmił optymistycznie, a już po chwili podniósł wzrok nad głowę Stewart. — Nick! — machnął ręką w tamtym kierunku. Pilar odwróciła się razem z nim, by zobaczyć, że dwójka debili dzieciaków w końcu wygramoliła się z rowu i postanowiła dołączyć do nich dołączyć. — A co ci się stało? Wyglądasz, jakbyś stoczył walkę z niedźwiedziem — skwitował, przyglądając się Daltonowi. I faktycznie — włosy miał jakieś rozjebane na wszystkie strony, po jego fikuśnej czapeczce nie było już śladów, a z płaszcza zniknęły dwa guziki, przez co miał go rozpiętego do połowy. Nie wspominając już o brudzie, który na nim osiadł. Madox wcale nie wyglądał lepiej, chociaż biorąc pod uwagę jego wcześniejsze ujebanie, to różnicy większej nie było. A przynajmniej dla Pilar, bo Franklin to spojrzał na Noriegę jakoś podejrzanie.
Otworzysz samochód? — rzuciła w stronę Daltona, nawet nie siląc się na życzliwość. Z pewnością nie po tym, co przed chwilą odjebali.
Pilar…
Samochód, Nick — i to chyba wystarczyło, żeby zaprzestał próby podjęcia dyskusji. Wcisnął odpowiedni przycisk na kluczykach, a już po chwili Pilar zaczęła przenosić rzeczy z dachu do środka audi.

Madox A. Noriega
kasik
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
REKRUTER
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granic między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

No jak to co oni robili?
Szarpali się, Madox już stracił dwa guziki tej swojej pięknej paskudnej koszuli, a Nick od płaszcza, ale czy to w ogóle ich powstrzymało? Czy słowa Pilar dały im cokolwiek do myślenia? Nie. Bo akurat Nick dźgnął Madoxa palcem w oko, a Noriega go szarpnął za te ładnie ułożone włosy. Śnieg mieli już wszędzie, na twarzach, pod ubraniami... Ale to też wcale nie ochłodziło atmosfery, wręcz przeciwnie oni zaraz się stoczyli do tego głębokiego rowu, a po drodze Madox dostał z łokcia, a Nick z kolana. To już chyba nie była zwykła szamotanina, bo w ruch poszły pięści, dobrze, że zmarznięte od tego śniegu, jakieś takie nieudolnie wymierzone, chociaż dostał i jeden i drugi. Powinni pewnie na tym skończyć, skoro już dali sobie po gębach, ale wtedy Pilar krzyknęła... Nick?
Dalton się obejrzał, a Madox znowu go złapał za fraki, może by go nawet znowu uderzył, ale później już Stewart odzywała się do niego. Chciał z nią wrócić do domu, ale może bardziej chciał się bić z Daltonem? Zawiesił się na moment i wtedy dostał z główki prosto w wargę, aż mu ta jej czapka spadła w śnieg, a na języku poczuł smak krwi. Ale mu nie oddał. Postęp.
Bo jednak chyba bardziej chciał wracać do domu z Pilar. Bo co jeśli ona by jednak postanowiła z Daltonem? Niedoczekanie.
Odepchnął od siebie Nicka, zrzucając go w śnieg, a potem sam już się zbierał z ziemi.
- Pojebało cię Dalton... - mruknął i jeszcze się schylił po omacku szukając czapki Pilar, ale jej nie znalazł, bo oni tu zrobili taki Sajgon, a nawet nie miał czym sobie przyświecić.
- Spierdalaj Noriega, co pękasz? - miał go już zostawić, miał się posłuchać Pilar, pierwszy raz dzisiaj? Chyba. Ale to pękasz
Wyrwał się do przodu i może by mu serio tą śliczną twarzyczkę natarł jeszcze śniegiem, ale się powstrzymał. Chociaż Nick Dalton skulił się, zasłonił rękami.
- I kto tu się boi estúpido - rzucił jeszcze, a później to już zbierał swój koc i wyłaził z tego rowu, a za nim Nick Dalton.
Wyglądali jakby wyszli z rynsztoka, a najpierw mieszkali tam pół roku.
Madox stanął sobie z boku i przejrzał się w lusterku w samochodzie Stewart, znowu będzie miał siniaka pod okiem, no i warga też znowu rozjebana, aż splunął krwią na śnieg.
A to dzisiaj miał być taki miły, spokojny wieczór, bal dla bogaczy, a później pizza razem ze Stewart. Niepotrzebnie w tym całym obrazku pojawiła się Charity Marshall, a teraz jeszcze Nick Dalton.
Nicka Dalton, który poprawiał się dość nieudolnie, wygładzał sobie kurtkę, która teraz była cała brudna i poprawiał włosy. A niedźwiedź wyprostował się i owinął szczelniej kocem. Oparł się o drzwi samochodu, chociaż przelotnie zerknął na Pilar. Pewnie mu zrobi wykład, że nie powinien się szarpać z Daltonem, czuł to w kościach, ale to przecież tamten zaczął.
Nick Dalton chciał się jakoś tłumaczyć, ale Pilar posłała mu takie spojrzenie, że się zamknął. Najpierw zamienił trzy słowa z Franklinem o samochodzie i o tym, że on to będzie nadzorował, bo przecież Pilar zadzwoniła do niego pierwszego, a już po chwili to stał z powrotem przy Stewart.
- Pomogę ci... - i pomógł jej jakieś te rzeczy przenosić, może pudełka z pizzą? A kiedy wrócili się do jej samochodu, to już znowu pochylał się do Pilar.
- Przepraszam cię, ale to jest taki typ... - zatoczył koło tymi swoimi zielonymi ślepiami i zerknął na Madoxa, który w tym czasie to sobie spacerował gdzieś koło auta Stewart, schylił się, żeby podnieść coś ze śniegu...
- Jakiś narwaniec i agresor, powinniśmy go przymknąć na czterdzieści osiem to inaczej by gadał - Nick na pewno chętnie by to zrobił. Ale ciekawe co na to Pilar?
Madox w tym czasie znalazł tą swoją samarkę z prochami, którą wcześniej zgubił i schował ją sobie do tylnej kieszeni. Farcik.
Chociaż przecież nie zamierzał z niej wcale zrobić już pożytku. Chyba.
Kiedy przepakowali wszystkie rzeczy, a w tym czasie Franklin popodpinał wyciągnik, to zaraz załadował auto Pilar na lawetę. Nick Dalton jeszcze odprowadził go do samochodu, coś mu nagadał, że Stewart to jego dziewczyna chyba, bo Franklin poklepał go po ramieniu zerkając w kierunku Pilar, ale nie było słychać o czym rozmawiają, bo samochód Franklina wciąż chodził.
Madox za to obejrzał się na Stewart.
- On zaczął - rzucił, jakby to wszystko wyjaśniało, tłumaczyło ich zupełnie.
Kiedy Franklin zapakował się do auta i odjechał, to Dalton już leciał, żeby otworzyć przed Pilar drzwi z przodu, od strony pasażera...
A co zrobił Madox?
Wystąpił do przodu i oparł palce na tych drzwiczkach.
- Nie mogę jeździć z tyłu, bo mnie muli, zarzygam ci całe auto Dalton - powiedział. I chociaż Nick przez chwilę walczył ze sobą, bo przecież chciał, żeby obok niego siedziała Pilar, ale z drugiej strony to on przecież wczoraj sprzątał to swoje ładne autko, to finalnie Noriega wylądował z przodu, a Pilar na tylnej kanapie. Madox zapiął pas jeszcze zanim Nick to zrobił. A później w końcu ruszyli. Może teraz już dotrą do Madoxa?

Pilar Stewart
29 y/o
LEĆ, ADAM, LEĆ
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Sama nie wiedziała, co właściwie się działo, ani dlaczego oni w ogóle zaczęli się bić. Jasne mogła się domyślać i pewnie doszłaby do wniosku, że zapewne o pierdołę, jebany testosteron, tylko jaki był sens? No właśnie żaden.
Szczególnie, że oni już po chwili pakowali się do samochodu Daltona. Pilar nie miała dużo rzeczy — kilka teczek ze sprawami, potrzebnymi do pracy, klucze do domu i te nieszczęsne opakowania z pizzą, na którą już chyba nikt nie miał większej ochoty. Ale przecież nie będzie zostawiać ich w swoim aucie, żeby za te pięć dni zgniły i zadomowiły się tam jakieś mrówki. Chciała nawet sprzedać jedno pudełko Franklinowi, ale Nick już go urabiał przy samochodzie, więc Stewart stwierdziła, że nawet nie będzie tam podchodzić.
Oparła się o auto Daltona ze skrzyżowanymi rękami i grzecznie czekała, dokładnie tak, jak oni p o w i n n i to zrobić kilka minut temu. Dopiero kiedy Madox odezwał się gdzieś obok, spojrzała na niego przelotnie.
No me importa quién lo empezó W dupie mam to, kto zaczął, rzuciła ostro, poprawiając kurtkę i podciągając ją sobie pod samą brodę. Nie miała nawet zamiaru z nim dyskutować i dochodzić do tego, który pierwszy powiedział coś nieładnego, który którego jako pierwszy szturchnął i który pierwszy się zamachnął. Bo nawet jeśli (jakimś cudem) to był Nick, to wcale nie znaczyło, że Noriega musiał mu oddawać. Ale czego ona od niego wymagała? Żeby chociaż raz zachował się inaczej niż zazwyczaj? Czy w ogóle mogła tego od niego wymagać? Przecież Madox właśnie taki był — narwany, impulsywny, wiecznie tylko czekał na jakiś zapalnik, żeby się napierdalać. I chociaż na co dzień wcale jej to nie przeszkadzało — a nawet ją to kręciło — tak tego wieczoru miała już wszystkiego po dziurki w nosie. Przelało jej się już w momencie, kiedy Noriega postanowił sobie pobawić się w ćpuna w jej samochodzie i od tego czasu ciągle ją trzymało. Dobra, była po drodze jedna chwila słabości, kiedy czekali na Daltona i prawie dogadali się pod kocem, ale to by było na tyle. Bo poza tą jedną chwilą, Madox intensywnie i na pełnych obrotach pracował na to, by ją doszczętnie wkurwić, wciąż podejmując złe decyzje.
I jakby tego wszystkiego jeszcze było mało, kiedy Nick otworzył jej drzwi do samochodu, Noriega oczywiście wpierdolił się do przodu. Pilar aż prychnęła pod nosem, bo doskonale wiedziała, że to wcale nie dlatego chciał wysłać ją na tyły.
Y para que te vayas a la mierdaA żebyś się, kurwa, zrzygał, mruknęła pod nosem, nie przejmując się nawet, czy Noriega usłyszy tą uwagę, czy nie. Zachowywał się już nie tylko jak dziecko, ale również pies ogrodnika. Sam bawił się w najlepsze ze swoją byłą przez cały, jebany wieczór, a potem miał problem nawet z najmniejszym miłym słowem, które opuszczało usta Daltona. Hipokryta. Może Pilar też powinna pojechać do Marshall, znaleźć jej sale i się z nią trochę poszarpać? Przy okazji powiedzieć jej, żeby trzymała się od Noriegi z daleka? Bo to przecież działało dokładnie na tej zasadzie, z tą różnicą, że Pilar z Daltonem nawet nie była.
Władowała się do tyłu z trzaskiem drzwi, tuż obok pudełek po pizzy i kilku segregatorów, tak, żeby podkreślić swoje niezadowolenie, po czym szarpnęła za pas. Nawet nie drgnął. Zrobiła to za mocno? A może po jakaś jebana klątwa miejsca pasażera w połączeniu z narwanymi ludźmi? Spróbowała ponownie — na nic.
Kurwa — rzuciła pod nosem, ponownie szarpiąc za pas, co wcale nie uszło uwadze Daltonowi.
Potrzebujesz pomocy? — jego głos był troskliwy i ciepły.
Nie — odpowiedziała prawie od razu, znowu szarpiąc się bez skutku i już była gotowa stwierdzić, że pierdoli, nie zapina, chyba po raz pierwszy w życiu, tylko żę Nick już odpinał swój pas u nachylał się do Pilar, przy okazji nie omieszkając trącić Noriegę łokciem.
Możesz się przesunąć? — fuknął na niego. — Próbuje pomóc kobiecie — jakby co najmniej ratował jej własne życie.
Tak się nachylał, że prawie wpadł na tylne siedzenie. Aż musiał się podeprzeć dłonią, która dziwnym trafem wylądowała akurat między nogami Stewart na siedzeniu. Wolną ręką sięgnął po pas bezpieczeństwa, przy okazji zaglądając jej w oczy.
Trzeba to zrobić z wyczuciem, P i l a r — rzucił nonszalancko, przyglądając się jej uważnie, a Stewart przez moment nie wiedziała, czy wciąż mówił o zapięciu pasów, czy może jednak pił do czegoś zupełnie innego. Już chciała mu coś odpowiedzieć, jednak w ostatniej chwili ugryzła się w język. W końcu jakby na to nie patrzeć był tutaj i pomagał im z dobroci serca, a to trzeba było docenić, bo inaczej dalej by marzli w samochodzie. Przeciągnął zapięcie wzdłuż jej ciała, oczywiście nie omieszkając musnąć jej dłoni podczas zakleszczania. — I gotowe — uśmiechnał się ciepło, a następnie wrócił na swoje miejsce, przy okazji rzucając Noriedze jakieś dziwne triumfalne spojrzenie, na co Stewart jedynie przewróciła oczami.
To gdzie mam jechać? — zapytał, odpalając samochód i w końcu wprawiając go w ruch.
Distillery district — odpowiedziała za Madoxa, żeby przypadkiem nie palnął znowu czegoś durnego, przy okazji zgarniajac sobie kawałek pizzy z pudełka.

Madox A. Noriega
kasik
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
REKRUTER
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granic między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

- Yo también te quiero - też cię kocham, rzucił, kiedy ona mu tak pięknie mówiła, żeby się zerzygał. Wcześniej było to całkiem możliwe, teraz już mu przeszło, z tego wszystkiego, chociaż jak Dalton spojrzał na niego tak dziwnie, chociaż chyba nic nie zrozumiał, to Madoxa jeszcze trochę zmuliło. Jakby tak mu się w tym samochodzie porzygał, to też by było fajnie, tak przy wysiadaniu.
Zwłaszcza, że Dalton to cały czas w lusterku zezował na Stewart i Madox nawet sobie pomyślał, że mógł ją jednak dać do przodu...
Nie no nie mógł, bo by go przecież pojebało.
Chociaż to wciąż nie było wykluczone, bo zaraz Nick Dalton zauważył jak Pilar nie mogła sobie poradzić z pasem, jednak te pasy to było zabezpieczenie nie tylko przed wypadkiem, ale też chyba przed pijanymi, narwanymi i innymi takimi.
Nawet się nie obejrzał, kiedy Dalton już pochylał się do Stewart, kiedy już leżał prawie miedzy tymi przednimi siedzeniami, chociaż w pierwszej chwili to chciał mu wyjebać kolanem w żebra, bo akurat by idealnie trafił.
Aż nabrał powietrze głośno w płuca, kiedy ten Nick Dalton robił z siebie jakiegoś rycerza na białym koniu, który próbuje pomóc kobiecie.
- Tylko, że ta kobieta wcale nie chciała twojej pomocy Dalton - mruknął pod nosem, ale czy ktoś go słuchał? Oczywiście, że nie, bo Nick Dalton już opierał rękę między udami Pilar i dobrze, że Madox tego nie widział, bo się gapił do przodu w szybę, bo teraz to by już go na pewno uderzył. Chociaż już samo to trzeba to zrobić z wyczuciem Pilar, sprawiło, że się spiął, wstrzymał powietrze i na moment nawet zamknął powieki, może jak policzy do dziesięciu to mu przejdzie?
Nie przeszło, zwłaszcza kiedy Dalton mu posłał to spojrzenie, i Madox pomyślał sobie od razu, że by mu ten uśmiech chętnie starł z twarzy. Pięścią. Tylko, że jakby się tutaj zaczęli znowu szarpać, to mogłoby się to skończyć źle. A poza tym to oni się wcześniej pobili chyba o to, że powyzywali się trochę, że ta kurteczka ze śmietnika, a Madox wyszedł z szamba, bo przecież nie o Pilar…
No Nick Dalton to chyba aż taki głupi nie był, żeby się nie pokapować, że tutaj nie chodzi o Stewart właśnie, chociaż Madox się naprawdę starał. Starał się nie oglądać na nią wcale, co mu wyszło, starał się nie zwracać uwagi na to, że Dalton za to cały czas na nią spoglądał w lusterku. I nawet nic nie powiedział, kiedy Pilar podała jego adres.
Tylko, że wtedy odezwał się Nick Dalton.
- W Distillery District nie ma prądu, pozrywało jakieś linie energetyczne, podobno padło też ogrzewanie i takie tam, mówili w radio - powiedział i znowu spojrzał na Madoxa jakoś dziwnie, jakby sobie myślał właśnie - dobrze mu tak. Bo pewnie tak było.
Noriega za to przeklął pod nosem, jak on sobie tak marzył teraz o jakiejś ciepłej kąpieli i spaniu, no ale co zrobić?
Mógł jeszcze się wkręcić do Pilar, tylko chyba nie teraz, kiedy już powiedzieli Daltonowi, że jednak chcą jechać do niego.
- To może jednak Pilar załatwisz to jutro? - jeszcze próbował Nick - wysadzimy Noriegę i cię odwiozę, bo dzielnica może być sparaliżowana, nie będziesz miała jak wrócić - Madox sobie od razu pomyślał, że Nick Dalton też mógłby być, gdyby mu się odwinął, zwłaszcza, że już trochę odmarzł w tym jego ciepłym, przyjemnym samochodzie. A do tego zdecydowanie już otrzeźwiał. Pewnie przez ten śnieg, który się rozpuścił i zmoczył mu całą tę wyświechtaną koszulę. Czuł na karku jaka jest wilgotna. Czuł też tam spojrzenie Stewart, bo przecież już otworzył usta, żeby coś wypalić, może, że to on ją odwiezie, albo, że najwyżej zostanie na noc, tylko, że skoro oni tam nawet nie mieli ogrzewania, ani prądu, to może nie był najlepszy pomysł?
Może jednak powinni jechać do klubu? Tam w zasadzie mieli gdzie spać, ubrania też jakieś miał i nawet w tych podziemiach mieli wannę z masażem, czyli wszystko by się zgrało, tylko zanim Madox zdążył rozważyć wszystkie za i przeciw, to Dalton jednak już skręcał w zupełnie drugą stronę niż Emptiness, w kierunku mieszkania Madoxa.
- Poza tym jutro jest ta impreza z komendy, pamiętasz? Idziesz prawda? - Dalton znowu gapił się w lusterko - zamówiłem nam miejsca obok siebie, to wiesz w tym barze co zawsze - i chociaż Madox nie wiedział odkąd w barach się zamawia miejsca, to noga mu drgnęła, aż walnął nią w schowek...
No nie specjalnie przecież, to był jakiś nerwowy tik, jakieś takie niekontrolowane wierzgnięcie. Nawet nic takiego nie zrobił, gdyby nie to, że ten schowek się otworzył i wysypały się z niego jakieś zdjęcia, prosto na buty Madoxa. Sięgnął po nie odruchowo, a Nick rzucił pod nosem krótkie kurwa i zahamował z impetem, aż całą trójką na pewno szarpnęło. Madoxem zdecydowanie, aż głową przywalił w ten schowek, a z niego wypadło coś jeszcze i jeszcze. Ale on już w palcach trzymał te jakieś zdjęcia.
Tylko zaraz się okazało, że wcale nie jakieś.
Bo była na nich Pilar, zdecydowanie dużo jej, a na dwóch nawet pojawił się Madox. Czy to z tego dnia jak oni jechali do tego domu dziecka?

Pilar Stewart
29 y/o
LEĆ, ADAM, LEĆ
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Oczywiście, że nie chciała jego pomocy. Na tamten moment nie chciała n i c z y j e j pomocy — ani jednego ani drugiego. Obaj wkurwili ją na równi i chociaż jak na Daltona mogła jeszcze jakoś przymknąć oko, bo był jej raczej obojętny, tak Noriega doprowadzał ją do szału. I wcale nie miała go gdzieś. Chociaż kiedy ponownie się odezwał, Stewart aż przewróciła oczami. Planowała nawet trzepnąć go w fotel, żeby poczuł to na obitych plecach, tylko wtedy Dalton wspomniał o przerwie w dostawie prądu i Pilar już skupiła się na czymś kompletnie innym.
A co to za problem? Przecież istnieją latarki i świeczki — wzruszyła ramionami, wciskając do ust kawałek pizzy. Na ten moment była już kompletnie lodowata, ale musiała czymś przegryźć do gęste napięcie, które ciągle budowało się w samochodzie. Tym bardziej, że Nick już zarzekał się, że Stewart powinna jechać do domu i on oczywiście jak ten rycerz na białym koniu ją do niego odwiezie.
Już ci mówiłam, że nie jestem dzieckiem — jej głos był oschły. Nie miała zamiaru z nim dyskutować i w tamtym momencie nawet gdyby faktycznie chciała jechać do domu, za nic by się do tego nie przyznała. Nie będzie jej nikt mówić, co miała robić i kurewsko nie podobało się jej, że Dalton próbował jej wciskać swoje racje. Pilar była osobnikiem samowystarczalnym. Całe życie radziła sobie w pojedynkę i naprawdę nie potrzebowała faceta, żeby dyktował jej warunki. — Będę chciała wrócić do domu, to sobie wróce. Proste. O mnie się nie martw — dodała z pełną buzią, kończąc dyskusję. A przynajmniej tak się jej wydawało, bo on nagle znowu zaczął tym razem o imprezie pracowniczej w barze i wspólnym spędzaniu czasu.
Nie wiem jeszcze, czy pójdę. Mam dużo roboty i…
No co ty, Pilar! — przerwał jej. — Musisz iść!
Muszę?
Tak, to znaczy nie. W sensie nie musisz iść, ale fajnie by było jakbyś poszła. Poza tym sama załatwiałaś prezent dla komendanta i byłoby głupio dawać go bez ciebie — produkował się Dalton, ewidentnie jakiś… zestresowany? A może tylko się jej wydawało? Może nawet by go dopytała, co mu aż tak bardzo zależy na jej obecności, ale wtedy Noriega powiadomił wszystkich zebranych o swojej obecności, przypierdalając z hukiem o schowek.
Ten cuidadoUważaj, rzuciła w stronę Madoxa, akurat w momencie, w którym Dalton zahamował energicznie, kurwując pod nosem. I całe szczęscie, że Pilar miała jednak zapięty pas, bo poleciała do przodu z takim impetem, że poczuła, jak materiał wżyna się jej prosto w żebra, nawet pomimo kurtki, którą miała na sobie. Z automatu zacisnęła dłonie na fotelu przed sobą i nachyliła się nad ramieniem Noriegi.
Co jest, Dalton?! — krzyknęła, tylko jeszcze wtedy chodziło jej tylko i wyłącznie o to nagłe hamowanie. Dopiero po chwili zobaczyła, co Madox trzymał w dłoniach i aż kurwa zaniemówiła.
Co jest kurwa?
Czy Dalton ją śledził?
Tych zdjęć wcale nie było mało. Przedstawiały Stewart w różnych miejscach, dwa były nawet zrobione w Emptiness i… w dzień, kiedy Madox przyjechał do Pilar z choinką, kiedy już wracali z paczką pierogów w ręce.
Zamrugała kilkakrotnie, nie mogąc uwierzyć własnym oczom i przez moment naprawdę zaczęła się zastanawiać, czy przypadkiem ten proszek, który wcześniej wciągał Noriega, nie dostał się jej do nosa i ją ujarał. Bo przecież to było niemożliwe, że Dalton…
Auto, które jechało za nimi i które również zahamowało z impetem podjechało do przodu, trąbiąc głośno i spuszczając szybę, czy wydrzeć się na Nicka za tak niebezpieczny manewr, a kiedy ten tylko odwrócił głowę w kierunku innego kierowcy, Pilar szybko wyciągnęła rękę do Noriegi i zgarnęła dwa zdjęcia, które trzymał w dłoni.
Escóndelo rápidamente y no digas nada Schowaj to szybko i nic nie mów, wyszeptała prosto do jego ucha jeszcze nim Dalton skończył dyskutować ze starszym facetem i przepraszać go za zaistniałą sytuację, a następnie sama opadła na miejsce, przyciskając do głowę do szyby, jakby sama nic nie widziała. Przy okazji kopnęła jeszcze fotel Madoxa, by ponaglić go ze zbieraniem rzeczy.
Ja… — zaczął Nick, kiedy już zasnął szybę i spojrzał na Noriegę, a zaraz potem na Pilar, jakby już chciał się z czegoś tłumaczyć. Twarz miał całą bladą, jak ściana, a to tylko świadczyło o tym, że to wcale nie były przypadkowe foty.
No jedziemy? Koniecznie muszę do kibla — przerwała mu natychmiast, udając zniecierpliwienie, chowając zabrane z rąk Noriegi zdjęcia do kieszeni kurtki.
Dalton przez chwilę patrzył na nią podejrzliwie, a zaraz potem na Madoxa, jakby czekał, aż któreś z nich w jakikolwiek sposób skomentuje znalezisko. No tylko może oni faktycznie nic nie widzieli?
A czy…
Przysięgam, że zaraz się posikam.
Dobra, już — uniósł wysoko dłonie w geście obronnym, a już po chwili na nowo wprawił samochód w ruch. — Możemy stanąć na jakiejś stacji, jak aż tak bardzo potrzebujesz.
Nie trzeba — starała się zachować zimną krew i brzmieć tak samo jak wcześniej, chociaż jej serce już waliło w piersi jak oszalałe. Bo to jeśli Dalton faktycznie był jakiś pierdolnięty?

Madox A. Noriega
kasik
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
ODPOWIEDZ

Wróć do „#13”