30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Niezadowolona wydęła wargę, bo liczyła chyba na to, że do tej pory Tiffany dawno porzuci wracanie myślami do tej swojej głupiej narzeczonej i całkowicie odda się June. Totalnie widziała ich przyszłość razem, byłoby im tak dobrze! Mogłyby razem zwiedzać Afrykę i jeździć wszędzie motocyklem. Miałaby mnóstwo pieniędzy z tych ich dziwacznych prac i mogłyby szastać nimi na lewo i prawo. June nawet dałaby się przekonać, by kupić kilka rzeczy na stałe. Może nie zgodziłaby się na kupowanie ton jakichś bezsensownych gratów, ale cztery pudła dorobku życiowego to faktycznie niewiele, mogłaby na przykład zdwukrotnić tę liczbę - tak na dobry początek. Spacerowałyby po pięknych parkach, trzymając się za ręce. June miałaby na sobie obcisłe doły i mocne góry, bo sama kurtka to trochę za mało, a Tiffany nosiłaby piękne, zwiewne sukienki. Wyglądałyby razem pięknie na każdym zdjęciu, zorganizowałyby ślub w jakimiś egzotycznym miejscu i nigdy nie miałyby dzieci, bo byłby zbyt zajęte swoimi sprawami. No czekało je życie perfekcyjne, June nie miała co do tego wątpliwości. Typiara musiała być równie pierdolnięta, co April, skoro rysowała w głowie takie scenariusze po tak krótkiej rozmowie z kimś w barze. Powinny pewnie pójść do Love is Blind, to program perfekcyjny dla jednej i drugiej.
— Dla mnie żadna, ale wiele kobiet ceni sobie wygodę szerokich łóżek i miękkich pościeli ponad szybkie zrealizowanie własnych potrzeb. — Brzmiała, jakby mówiła z własnego doświadczenia. Pewnie poderwała kiedyś taką w innym barze i musiała się porządnie postarać, by laska była chętna do rozkładania nóg po odkryciu dostatecznie komfortowych warunków. June to jednak wytrwała i ambitna dziewczyna, była gotowa się postarać dla potencjalnej partnerki. Na szczęście Tiff nie przejmowała się takimi sprawami i była dużo łatwiejsza niż próbowała pokazywać na prawo i lewo!
Rzuciła tylko krótkie spojrzenie, by ogarnąć pomieszczenie, w którym się znalazły. W środku nikogo nie było, a to najważniejsze. No dobrze, może ktoś był w kabinach, ale tym się będą martwić później. Całość nie wyglądała źle. Nie były to luksusy i jedwabie, ale nie śmierdziało na kilometr i nie wyglądało na miejsce, w których wycina się ludziom nerki wbrew ich woli, a to już bardzo dużo jak na miejskie standardy.
— Tak naprawdę jestem tylko projekcią astralną zesłaną ci przez bogów przyjemności, żebyś się we mnie zauroczyła po tej rozmowie i dała się przelecieć. Rozpłynę się w niebycie, gdy tylko wzejdzie słońce — wyjaśniła cicho, nie chcąc, żeby ktoś nieproszony je teraz podsłuchał. Mówiła przecież bardzo ważne rzeczy! Pewnie musiałaby zabić każdego nieproszonego, kto tylko wpadłby tu między te wszystkie informacje. Kto wie, może wcale nie zmyślała? Przy tej kobiecie czuła się tak niesamowicie, że równie dobrze całość mogła być wyłącznie wytworem wyobraźni jakiegoś wariata. June wsunęła palce w jej włosy i odchyliła szyję, oferując dużo lepszy dostęp do nagiej skóry, ale coś ją jednak rozproszyło. Z pierwszej kabiny dobiegł dźwięk spuszczanej wody. Złapała Tiff za rękę i pociągnęła za sobą do ostatniej, przy której zielony kolor przy zamku jasno sygnalizował, że powinna być bezpiecznym wyborem. Zatrzasnęła za nimi drzwi, gdy tamte skrzypnęły, wypuszczając kogoś ze środka. Przyłożyła palec do ust, nakazując Tiffany na razie być cicho. Nie mogą dać się wykryć. Nigdy nie wiadomo, czy obok nie sikała akurat jakaś agentka CIA. June bardzo chciała pomóc Tiff skupić się na czymś innym niż krążąca przy umywalkach agentka specjalna, więc natychmiast sięgnęła do zapięcia jej spodni. Dla Tiffany to pewnie pierwsza taka niebezpieczna sytuacja, miała prawo się stresować. Dobrze, że June była taka odważna! I bezczelna, bo nie minął nawet porządny moment, jak naprała na nią mocniej, przyciskając plecami do bocznej ściany kabiny, wsuwając dłoń między jej uda. Przylgnęła wargami do odkrytej skóry na dekolcie Tiff, przesuwając palcami po materiale jej bielizny,

Chcę wiedzieć jak to jest z tobą się przespać
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Gdyby nie narzeczona Tiffany, mogłyby nawet zamieszkać razem w tej Afryce. Albo po prostu drugim końcu świata, w jakiejś Australii albo na środku oceanu. To naprawdę nie miało większego znaczenia. June wydawała się na tyle zauroczona nowo poznaną kobietą, że prawdopodobnie uznałaby to za świetny pomysł. Nie zdawała sobie jednak do końca sprawy, z kim miała do czynienia. Tiffany może była atrakcyjna i potrafiła zawrócić człowiekowi w głowie, ale pod względem materiału na partnerkę wypadała raczej przeciętnie. A właściwie fatalnie. June zdecydowanie nie chciałaby znaleźć się na miejscu jej obecnej narzeczonej i zachodzić w głowę, czy kolejny słodki komplement jest szczery, czy może dokładnie tych samych słów Tiffany używa wobec połowy napalonych panienek, które poznała zeszłej nocy w barze.
Dobrze, że jednak alter ego Teddy nie przekładało wygód nad własne potrzeby. Strażaczka co najwyżej mogłaby się speszyć, że ktoś jeszcze znajdował się w łazience albo mógł do niej w każdej chwili wejść. Teraz miała jednak lepsze rzeczy do roboty, niż myślenie o tym, że zostaną przyłapane na gorącym uczynku.
Ten jeden jedyny raz obejdę się bez satynowych pościeli i czerwonych dywanów. Z ciężkim sercem, ale jakoś to przeboleję — mruknęła w jej szyję, a potem parsknęła cicho na wizję, którą roztoczyła June. Brzmiała tak, jakby po szybkim numerku w damskiej toalecie Tiffany miała nagle doznać życiowego olśnienia. Chyba naprawdę liczyła na to, że po powrocie do domu spojrzy na narzeczoną i oznajmi jej, że niestety, ale właśnie poznała miłość swojego życia i teraz musi zacząć wszystko od nowa.
Naprawdę wysoko oceniasz swoje możliwości — zauważyła z rozbawieniem. Przesunęła dłonią po jej ramieniu, wciąż uśmiechając się pod nosem. — Jeszcze trochę i zacznę myśleć, że regularnie rozbijasz związki i niszczysz ludziom życia — pokręciła głową i spojrzała w kierunku, z którego dobiegł dźwięk spuszczanej wody. Automatycznie zrobiła krok w tył, ale June już ciągnęła ją w kierunku wolnej kabiny. Stęknęła cicho, przywierając plecami do ściany. Trzeba było przyznać, że dziewczyna nie traciła czasu, bo od razu zaczęła majstrować przy jej spodniach.
O ile Tiffany takie sytuacje zdarzały się systematycznie, Teddy zwykle stroniła od przygodnego seksu w miejscach publicznych. Naprawdę wolała zabierać dziewczyny w bardziej ustronne miejsca, co pozwalała zaoszczędzić wszystkim dodatkowego stresu. Właściwie April była jej wyjątkiem i przy niej nie miała oporów, żeby pieprzyć się gdzie popadnie. Wciągnęła gwałtownie powietrze, czując palce ukochanej na materiale bielizny. Szybko ujęła jej twarz w obie dłonie i pocałowała zachłannie, jakby to miało jakkolwiek ugasić pragnienie.
W tym samym momencie ktoś z impetem otworzył drzwi do głównej części łazienki. Po pomieszczeniu rozniosły się donośne chichoty i stukot obcasów o podłogowe kafelki. Najwyraźniej kilka pijanych dziewczyn postanowiło zamienić pomieszczenie w punkt spotkanie całego baru. Dwie z nich od razu dopadły do sąsiednich kabin. Darling zesztywniała, odrywając się od ust Finch.
Halo! — ktoś pociągając za klamek ich kabiny i zabębnił pięściami w drzwi. — Szybciej tam, bo zaraz się posikam! — żałosny jęk wypełnił przestrzeń. Jej koleżanka zaczęła narzekać na ciągnącą się kolejkę, która wychodziła aż na korytarz.
Zajęte! — wypaliła Teddy przy kolejnej próbie siłowania się z drzwiami.
No przecież widzę, że zajęte — odpowiedziało jej poirytowane burknięcie. — A możecie trochę szybciej? Mam mały pęcherz — dodała, chyba dostrzegając przez szparę nie jedną, a dwie pary butów.
Albo chociaż pozwólcie do siebie dołączyć — zarechotała inna panienka, co wywołało ogromną aprobatę wśród zgromadzonych.

zapraszałem ją do mieszkania, kątem oka widzę jej stanik
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Mruknęła niezadowolona, bo Tiffany ewidentnie jej nie słuchała. Powiedziała przecież, że przybyła na ten świat przed paroma momentami i zaraz z niego znika, bo jest na nim tylko dla niej, a ona jej sugerowała, że rozbija związku regularnie? No to już było po prostu bezczelne. June nigdy się coś takiego nie zdarzyło! Nawet tutaj nie rozbiła jeszcze niczyjego związku. Kto wie, jakie granice ma ta cała narzeczona Tiff? A może dziewczyny były w otwartym związku, tylko Tiffany coś strasznie kombinowała i nie potrafiła po prostu powiedzieć June, że nie do końca była w jej typie? Cały czas się miotała w zeznaniach. Potrafiła tak szybko podbudować jej samoocenę, jak ją nadkruszyć. Niesamowita kobieta. Niewiele potrafiło w niej wywołać tak dużo skrajnych emocji w tak trudnym czasie.
— Nigdy w życiu niczego nie popsułam — zapewniła pewnym siebie tonem. W przypadku June może to nawet była prawda. W przypadku April... trudno powiedzieć. Na pewno nigdy nie podchodziła do niczego ze złymi intencjami, ale przecież dobrymi było wybrukowane piekło, więc czy zasługiwała na jakiejkolwiek usprawiedliwienie? W oczach wielu pewnie niekoniecznie. Ona czuła się nieźle z samą sobą – przynajmniej pod tym względem. Miała tyle innych rzeczy, które mogłaby sobie zarzucić, że akurat tutaj dawała sobie trochę oddechu.
Mimo wszystko Tiffany zamknęła się z nią w kabinie i z wielką chęcią zatracała się w kolejnych pocałunkach i pieszczotach. Nie trzasnęła jej po łapach, kiedy zaczęła bawić się zapięciem jej spodni i nawet pozwoliła dłoni przeprowadzić powolną wędrówkę po materiale bielizny, co wywołało na ciele June przyjemne dreszcze. Nie mogła się doczekać, aż pozwoli jej na więcej i będzie mogła spełnić rolę, po którą zesłano ją na ten ziemski padół! Los jednak rzucał im pod nogi kłody. Liczne. Takie, które stukotały i chichotały głupkowato. A potem jeszcze zaczęły szarpać za klamkę. Chciała kompletnie te laski zignorować, wychodząc z założenia, że tak szybciej się odczepią. Pewnie nawet dostrzegłyby nadprogramowy zestaw nóg, ale to nic. Nie musiałyby od razu zakładać, że w środku dzieją się bezeceństwa. Kobiety przecież wchodziły razem do kabin w różnych celach, nie tylko po to, żeby się ruchać. A nawet jeśli uznałyby, że ktoś tam się świetnie bawi, to już na pewno nie miałyby ochoty się mieszać w proces, który byłby w środku. Niestety Tiffany była całkowicie innego zdania, bo postanowiła się odezwać, na co laski oczywiście zareagowały bardzo żywo. June westchnęła ciężko i wysunęła dłoń spomiędzy jej nóg. Cofnęła się o krok i oparła plecami o ścianę na przeciwko, przysłuchując się radosnym okrzykom typiar kręcących się po łazience. Takie to wiedziały jak popsuć nastrój, no nie ma co.
— A może chociaż stwierdzicie, czy do siebie pasujemy? — zaproponowała głośno przez drzwi i sięgnęła do zamka, żeby go otworzyć. Wysunęła się z kabiny, chcąc zrobić miejsce tej od małego pęcherza. Faktycznie wyglądała na bardzo zdesperowaną. Finch spojrzała na rozbawione dziewczyny, uśmiechając się do każdej po kolei. Odsunęła się na kilka kroków od kabiny, rozłożyła szeroko ręce i obróciła się wokół własnej osi, chcąc się jak najlepiej zaprezentować.
— Próbuję jej wytłumaczyć, że jestem dla niej stworzona i to nic, że znamy się od trzech godzin — wyjaśniła, ruchem głowy wskazując na narzeczoną. Wszystkie spojrzenia zwróciły się w jej stronę, oceniając ją krytycznie.
No co ty, przecież będziecie wyglądać razem super!zawołała blondynka, która właśnie poprawiała makijaż przy nieco nadkruszonym lustrze nad umywalkami. Rzuciła im tylko krótkie spojrzenie, ale to widać wystarczyło.
Znacie się tak krótko? To takie romantyczne! Jak jej nie chcesz, to zaklepuję. Zawsze chciałam przeżyć taką romantyczną przygodęoświadczyła dziewczyna z długim, gęstym warkoczem, która wyszła z pierwszej kabiny i skierowała się do umywalek, by umyć ręce. Nie była jakąś obrzydliwą małpą, to już jakiś plus! Dobrze, że Finch i tak wolała swoją ukochaną.

Może możemy być szczęśliwi gdziekolwiek, Móc zawsze i wszędzie już polegać na sobie
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Faktycznie Tiffany strasznie mąciła i gubiła się w tym, co gada. Pewnie dlatego, że była niepoczytalna. Równie dobrze mogła zmyślić sobie narzeczoną, co miało ułatwiać jej podryw. Na swej drodze niejednokrotnie spotkała takie kobiety, co łaszą się do zajętych. Trudno stwierdzić, o co w tym wszystkim chodziło. Może naprawdę zakazany owoc smakował najlepiej? Nic dziwnego, że Tiff spojrzała na June takim spojrzeniem, jakby chciała jej uświadomić, że jeszcze niczego nie popsuła. Jeśli chodziło o samą April, to Teddy była przekonana, że ta nigdy niczego nie spieprzyła. A już na pewno nie z premedytacją. I że nie próbowałaby wyrwać zajętej kobiety, a teraz robiła to wyłącznie dlatego, że tą zajętą była jej własna narzeczona.
Zajęta była też kabina, w której się obściskiwały. Teddy po cichu liczyła na to, że wystarczą pozostałe dwie, żeby typiary z kolejki jakoś załatwiły swoje potrzeby fizjologiczne. Odezwała się tylko po to, żeby jasno dać im do zrozumienia, że ktoś zajmował się w tej ostatniej. Ale te wcale nie przestały się dobijać. Wydała z siebie cichy pomruk niezadowolenia, kiedy Finch wyciągnęła rękę z jej spodni, a gdy ukochana otworzyła drzwi kabiny, nie pozostało jej nic innego, jak po prostu zasunąć rozporek i zapiąć guzik.
Wyszła na zewnątrz, robiąc miejsce dziewczynie, która prawie się poszczała w gacie i omiotła wzrokiem pozostałe, które przewijały się przez łazienkę. Cztery z nich ewidentnie trzymały się razem. Darling zaczęła podejrzewać, że April też się z nimi bujała, skoro wszystkie tak ochoczo obrały jej stronę.
O tym, że jestem zaręczona, to już nie wspomnisz? — spojrzała na nią i zaprezentowała pierścionek. Wysoka brunetka od razu chwyciła ją za dłoń, żeby lepiej przyjrzeć się biżuterii.
Jaki śliczny! — zachwyciła się i aż podskoczyła z tej całej ekscytacji. — Ale narzeczona nie ściana, można przesunąć — machnęła lekceważąco ręką, zupełnie nic nie robiąc sobie z faktu, że Teddy kogoś miała. To znaczy Tiffany. Teddy oczywiście też, ale teraz nie chodziło o nią!
No właśnie — poparła ją z kabiny ta z małym pęcherzem, która właśnie wysikiwała Niagarę. — Moja mama zawsze powtarza, że każdy wagon da się odczepić — wyjaśniła, a jej koleżanki pokiwały zgodnie z głowami. O rany, baby to naprawdę były okropne!
Dlaczego w ogóle zarywasz do zajętej? — odezwała się ta od długiego warkocza. — Wyglądacie razem rewelacyjnie, ale powiedz, nie szkoda ci tracić czasu na kogoś, kto robi na boku swoją dupę? Moja propozycja dalej jest aktualna — spojrzała w lustro i gdy dostrzegła w nim twarz April, puściła do niej oko.
Kto zdradził raz, będzie zdradzał cały czas — kontynuowała swoje mądrości laska od małego pęcherza. — Daj szansę Rory, na pewno się nie zawiedziesz — poleciła swoją koleżankę z warkoczem. Jeszcze chwila i napisze jej na kiblu oficjalną rekomendację.
Rory uśmiechnęła się łobuzersko i podeszła bliżej Finch. Już wyciągnęła rękę, żeby zachęcająco pogładzić ją po policzku, ale Darling była szybsza - natychmiast zdzieliła dziewczynę po łapie, dając jej do zrozumienia, że będzie o wiele lepiej, jeśli nie będzie pchała ich tam, gdzie nie trzeba. Czy to była ta wiekopomna chwila, w której strażaczka okazywała zazdrość i zaznaczała swoje terytorium? MOŻE.

i należysz do mnie, choć to nie kwestia posiadania
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Prawdopodobnie nie było im po prostu pisane obściskiwanie się w takich miejscach jak to, a przynajmniej nie na terenie Kanady. W Stanach wszystko było prostsze, ale to dziwaczny kraj, więc to wszystko było poza wszelką kategorią. Może Kanadyjczycy byli jednak bardziej pruderyjni i to je tak od tego odrzucało? Trudno powiedzieć. Zawsze szło im dużo lepiej, gdy nie miały gapiów na wyciągnięcie ręki. A wiadomo, że najłatwiej to było się obściskiwać w domu! Finch chciała jednak raz na jakiś czas zapewnić narzeczonej trochę odmiany, żeby się nią za szybko nie znudziła, ale chyba szło jej tak średnio. Ciągle popełniała jakieś błędy, nie planowała wystarczająco skrupulatnie i kończyły w takim niezręcznym położeniu jak teraz. Cóż, co się odwlecze, to nie uciecze. Może i między Tiffany a June nic nie będzie, ale ciągłe żyły w szczęśliwym związku tak na co dzień i tam mogły się obściskiwać do woli, jeśli tylko obie miały akurat na to czas. Z tym to, jak wiadomo, różnie bywało.
— To całe narzeczeństwo to tylko jakiś głupi szczegół w tej całej historii. Anegdotka w przyszłej historii naszej płomiennej miłości — wyjaśniła zarówno Tiffany, jak i stojącym w toalecie dziewczynom, które pokiwały ze zrozumieniem głowami. Może nie wszystkie w pełni wspierały jej pomysł, ale znajdowały w sobie jakąś empatię, by nie traktować ich jak skończonych wariatek. To była w stanie docenić, rzadko trafiała na takich ludzi!
— Uznałam, że jest warta każdego ryzyka — wyjaśniła, czemu w ogóle zabrała się za zajętą. To by się zgadzało! Oczywiście była zajęta przez nią, ale to już insza inszość. Na pewno też rzuciłaby wszystko na jedną kartę, gdyby Darling miała na palcu pierścionek od kogoś całkowicie innego. Skoro potencjalnie mogła zostać najszczęśliwszą na świecie, to czemu miałaby z tego powodu nie zaryzykować wszystkiego?
Zmarszczyła brwi, trochę zagubiona, gdy narzeczona zdzieliła Rory. Przemoc to raczej kiepskie rozwiązanie w jakiejkolwiek kwestii. No i takie niespecjalnie w stylu jej narzeczonej. A może to było po prostu coś, co Tiffany miała w zwyczaju? Całkiem prawdopodobne! Może dobrze, że uniknęła dobrania się do gaci takiej wariatce? Jeszcze by ją pobiła i tyle by z tego było.
— Przepraszam, ale zdążyłam się już zakochać i najpierw musiałabym odchorować potencjalne odrzucenie, by dać szansę komukolwiek innemu niż jej — wyjaśniła dziewczynie spokojnym tonem. Nie chciała łamać jej serca! Rozumiała, że utrata szansy na umówienie się z kimś takim jak Finch mogło być bardzo bolesne, ale będzie musiała jakoś to przeżyć!
Totalnie bez sensu. Mogłybyście zaprosić nas na ślub i w ogóle. Zajebiście się z nami imprezuje. Dziewczyna od makijażu obróciła się w ich stronę, chowając wszystko z powrotem do torebki. Naprawdę sprawiała wrażenie zawiedzionej, że nie dostaną zaproszenia na melanż. Finch nawet zastanawiała się przez moment, czy ich nie zaprosić, ale chyba głupio byłoby teraz odkręcać tę całą historię i wyjaśniać, co naprawdę tu się wydarzyło.
Dobra, to po prostu nie rób jej nadziei, jeśli naprawdę nie masz zamiaru najpierw dać jej dupy, a potem całego życia. Trzeba się zdecydować, laska, na cośpouczyła ta od małego pęcherza. Najwyraźniej w tej ekipie była tą od prawienia mądrości. Finch pokiwała głową na znak, że zgadza się z jej pomysłami. W międzyczasie cała czwórka zdążyła się ogarnąć, wysikać i poprawić, co trzeba, więc zaczęły kierować się w stronę wyjścia. Po drodze Rory wyjęła z torebki jakąś karteczkę i wcisnęła ją April do ręki, uśmiechając się uroczo.
— Miłego chlania! — zawołała za nimi, kiedy zaczęły wytaczać się z pomieszczenia i trajkotać tylko między sobą, jakby zdążyły zapomnieć o obecności dwóch nieznajomych.

Jaki urok masz, skoro przyciąga tak, Że nic nie rusza mnie - jak ty dzisiaj
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nawet kiedy Teddy bardzo chciała być puszczalska, to los chciał inaczej. Biedactwo. Nic dziwnego, że nie pieprzyła się w miejscach publicznych, jak potem wychodziły z tego takie kwiatki. Pewnie nie bez powodu powtarzana, że homoseksualiści powinni obściskiwać się tylko w zaciszu własnego domu. Kiedyś to sobie z April odbiją. Gdzieś. Jakoś. Może akurat wtedy Darling nie będzie odbębniać dwudobowego dyżuru w remizie.
Najłatwiej byłoby wyjaśnić ciekawskim dziewuchom, że tak naprawdę, to są razem i bardzo się kochają, ale ta historia na bank nie wydałaby im się taka ciekawa, jak przelotny romans w toalecie, gdzie jedna z zainteresowanych była zaręczona, a druga obrała sobie za punkt honoru, że tego wieczoru ją w sobie w rozkocha. To nadawało się na jakiś serial, który cieszyłby się wcale niemniejszą popularnością, jak Off Campus czy The Summer I Turned Pretty! Musiały być jakieś niepewności i zdrady, ale koniec końców główni bohaterowie i tak byli razem. Szczęśliwa miłość bez żadnych powikłań. Co za nuda! To znaczy, dla Tiffany. Teddy była na to wszystko zbyt wrażliwa i słaba psychicznie. W takich sytuacjach trzeba było się wykłócać, a nawet nie wiadomo, czy strażaczka potrafiła podnosić głos gdzie indziej, niż w łóżku czy podczas akcji.
Z tej Tiff to był niezły pies ogrodnika - sama nie weźmie, ale nikomu też nie da. Niech się Rory cieszy, że zdzieliła ją tylko po łapach, a nie po pysku. O ile Darling była pacyfistką i szczerze brzydziła się przemocą, to z tą drugą nic nie wiadomo. Może na co dzień łamała babom nie tylko serca, ale też nosy?
Twoja strata — rzuciła nonszalancko Rory, która najpewniej i tak wyrwie w barze kogoś innego. Szybko pogodziła się z faktem, że to nie będzie Finch, chociaż nie omieszkała spojrzeć na Teddy spode łba. Wyjaśnienia April nie przeszkodziły jej również we wciśnięciu jej swojego numeru telefonu, na co strażaczka zareagowała jedynie cichym parsknięciem. Nie będzie przecież tutaj robić scen, nie była taką zazdrośnicą jak ta cała Tiffany!
Bawcie się dobrze! — rzuciła jeszcze na odchodne, a gdy mała od pęcherza potknęła się o własne nogi, przytrzymała ją za ramię, żeby nie wywinęła orła tuż przy drzwiach. Dziewczę spojrzało na nią z wdzięcznością, podziękowało puszczeniem oczka i tyle ją widziano.
Odprowadziła je wszystkie wzrokiem, a gdy drzwi zatrzasnęły się z impetem, bo Rory jednak nie wytrzymała ciśnienia, odwróciła się w stronę April i wskazała głową na karteczkę, którą trzymała w dłoni.
Nie zmarnuj okazji — skomentowała i trudno było stwierdzić, czy przemawia przez nią Tiffany, czy zazdrość zgrywa się już jako Teddy-Teddy. — Może się więcej nie powtórzyć. Przynajmniej dzisiaj zaliczysz — dodała i podeszła do umywalki, żeby przejrzeć się w ochuchanym i wysmarowanym tuszem do rzęs lustrze. Laska od makijażu chyba miała jakąś wadę wzroku, skoro wsadziła w nie całą mordę. Darling wyprostowała się i wygładziła dłonią materiał marynarki. Wciąż wyglądała świetnie, ale włosy pozostały w lekkim nieładzie po tej nieudanej próbie pieprzenia w jednej z kabin.

ona ładna i szczupła o jasnych włosach, mam ochotę na lufę i papierosa
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Przy temperamencie June pewnie prędzej wyszłaby lesbijska wersja Heated Rivalry. Ale może wcale nie? Miała w sobie przecież romantyczkę, która zakochiwała się w obcych kobietach praktycznie od razu. To może bardziej jak ta druga para hokeistów, jak im tam? Albo po prostu trzeba mocniej zmieszać ich historie. Ewentualnie po prostu nagrać na ich temat coś oryginalnego, zamiast opierać się na odgrzewanych kotletach, których naprawdę nikt nie będzie chciał oglądać. Opcji jest wiele. W każdym razie ich historia miłosna to murowany sukces. Wszystko jedno, czy powstanie z tego książka, komiks czy serial – ludzie będą absolutnie zachwyceni, AO3 będzie pękać w szwach od ich tagów i... w ogóle! Oby tylko dostały za to odpowiedni procent – bo zawsze trzeba brać procent – za który ułożą sobie życie i wybudują piękny dom.
Dziewczyny zniknęła, a odgłosy ich rozmów i chichotów szybko zniknęły za drzwiami. Całkiem niezła izolacja w tej łazience, to im trzeba przyznać. Porządny bar, a nie żadna speluna, jakby się mogło wydawać na pierwszy rzut oka. Finch spojrzała na wciśniętą jej karteczkę z odnośnikami do social mediów. No tak, kto normalny w tych czasach daje swój numer! Wygląda na to, że trafiła na jakąś dietetyczkę, która pewnie prężnie prowadzi swoje profile w social mediach. April w ogóle nie była zainteresowana napisaniem do niej, June zresztą podobnie. No dobra, może April troszkę bardziej, bo mogłaby jej najzwyczajniej w świecie pomóc ulepszyć sociale. Za drobną opłatą, wiadomo. Wprawdzie jeszcze ich nie widziała, ale zawsze znajdzie się miejsce do poprawy.
— Ona zdecydowanie nie jest planem na dziś — odpowiedziała, wsuwając wizytówkę do kieszeni kurtki, bo niespecjalnie miała co z nią w tym momencie zrobić. Spojrzała w stronę narzeczonej i uśmiechnęła się szeroko, zadowolona, że znowu zostały same. W ogóle nie wyczuła w niej żadnej zazdrości. Z Tiffany znały się przecież bardzo krótko, laska nie powinna mieć żadnych powodów do złości, szczególnie biorąc pod uwagę, że gdzieś w domu czekała na nią narzeczona, a June miała być tylko odskocznią od szarej codzienności. April z kolei zdążyła już wbić sobie do łba, że Teddy nie bywa o nią zazdrosna, więc nie zakładała, że tak drobna interakcja mogłaby cokolwiek zmienić.
Podeszła więc radosnym krokiem do ukochanej, nieco się zapominając, że June miała poruszać się pewnie i seksownie, a nie jak nafurany jednorożec. Objęła narzeczoną w pasie. Chciała przytulić się do jej pleców, oprzeć podbródek na jej ramieniu i obserwować je w w lustrze z zachwytem, ale przy ich różnicy wzrostu bywało to nieco upierdliwe. Obróciła ją więc przodem do siebie.
— Myślę, że te dziewczyny to był znak, że musisz umówić się ze mną na jeszcze jedną randkę, a na dzisiejszą noc powinien wystarczyć nam seksting — zasugerowała pewnym siebie tonem. Z tymi wiadomościami szło im przecież całkiem nieźle, zdecydowanie powinny to kontynuować, a potem dać sobie szansę na kolejnej randce. Albo kolejnych siedemnastu.

Czy jakoś ten teges, dasz numer? Czy ja Cię jeszcze ujrzę?
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Gdyby z tego wszystkiego miało powstać drugie Heated Rivalry, Tiffany na pewno byłaby Rose Landry. Jedyna słuszna postać w tym porno-serialu. Teddy natomiast dostałaby rolę drzewa. Trudno byłoby znaleźć mniej interesującą osobę do rozbudowania na potrzeby telewizji. W najlepszym wypadku zostałaby wrzucona do Station 19 tylko po to, żeby zginąć w wyjątkowo spektakularny i okrutny sposób podczas jakiejś katastrofy. Widzowie pamiętaliby ją później wyłącznie przez pryzmat tej śmierci, a nie dlatego, że byłaby szczególnie lubiana.
Och, oczywiście April nie miała najmniejszego pojęcia, co zrobić z wizytówką, którą wcześniej odruchowo wsunęła do kieszeni kurtki. Nie mogła jej przecież wyjebać do kosza stojącego przy umywalkach. Jeśli Finch nie potrafiła dostrzec zazdrości, która aż biła od Darling, to była to wyłącznie jej strata. Takie rzeczy nie zdarzały się codziennie i istniała całkiem realna szansa, że już nigdy więcej się nie powtórzy. A kurtka należała do strażaczki, a wizytówka znajdowała się w jej kieszeni. Numer zapisany na kartoniku był więc, technicznie rzecz biorąc, do jej dyspozycji. Tak, myśląc w taki sposób też przemawiała przez nią zazdrość i co z tego?
Uśmiechnęła się lekko, kiedy narzeczona objęła ją w pasie. Miło było usłyszeć, że Rory nie była planem na dzisiejszy wieczór. Tylko na dzisiejszy? Coraz trudniej przychodziło jej oddzielanie gry od rzeczywistości. Jeszcze kilka godzin temu wydawało się to banalnie proste. Wystarczyło przecież pamiętać, że są tutaj po to, żeby odegrać role, a teraz czuła kłucie tuż pod mostkiem. To chyba tylko potwierdzało, że podobne wcielanie się w postaci nie było dla niej. April odnajdywała się w tym świecie z zadziwiającą łatwością. Wyglądała tak, jakby robiła to od zawsze. Podczas swoich sesji niejednokrotnie stawała się kimś innym - elfką, czarodziejką, wojowniczką czy stworzeniem, którego Teddy nawet nie potrafiłaby nazwać. A ona była strażaczką prostą jak budowa cepa. Dobrze bawiła się tego wieczoru, ale z jakiegoś powodu jej humor nieco przygasł. No cóż, może kiedy Finch odgrywała podobne sceny z innymi dziewczynami (a przecież na pewno tak było!), wszystko szło tak, jak trzeba i finalnie lądowały w łóżku.
Może dam się zaprosić na jeszcze jedną randkę — wzruszyła nonszalancko ramionami, przypominając sobie, że przecież była Tiffany, a nie żadną Teddy. — Wspomnę o tobie narzeczonej. Kto wie, może zapragnie dołączyć? Wyglądasz na taką, co lubi trójkąty — zacisnęła palce na materiale skórzanej kurtki i nachyliła się w taki sposób, jakby chciała skraść June pocałunek, ale w ostatnim momencie zrobiła unik i zabrała ręce. Odepchnęła się od umywalki, zręcznie wymijając dziewczynę.
Spadamy stąd? Możemy zmienić lokal albo po prostu się rozejść — zaproponowała, nie mając na myśli niczego konkretnego. Nie mogła zabrać June do siebie, to już ustaliły. Tam czekała wspomniana narzeczona Tiffany. Najpierw musiała opowiedzieć jej o dopiero co poznanej dziewczynie, zanim spróbuje nagabywać ją do poszerzania horyzontów.

dzwonisz, jesteś gdzieś na mieście. pytasz, odpowiadam szeptem
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zazdrość Teddy zdecydowanie była jak jakaś kometa, która pojawia się raz na tysiąc lat i wszyscy wieszczą po niej koniec świata. Problem w tym, że najpierw trzeba tę kometę zauważyć, a nie totalnie przespać. Najwyraźniej April należała do tych, którzy spali, jak się kończył świat – jak śpiewała wieszczka. Może gdyby wyrzuciła wizytówkę, to zauważyłaby jeszcze jakąś zmianę w zachowaniu ukochanej i zaczęłaby łączyć kropki? Cholera wie, bo stało się przecież inaczej. Wsunęła karteczkę do swojej kurtki, bo to przecież nie była żadna pożyczona, tylko kupiona specjalnie dla cosplayu, zdarta z Panam. Pewnie zapomni o tej wizytówce na długo. Może odkryje ją przypadkiem, kiedy założy ten stój ponownie przy okazji jakiejś imprezy albo przebieranej sesji? Albo po prostu sprzeda kurtkę dalej z wizytówką w środku. Kto wie, może dziewczyna, która ją znajdzie, odezwie się do Rory i to one stworzą piękną miłość na długie lata? Oby! I to bez żadnego udawania i odgrywania postaci. Finch zdecydowanie musi to zostawić na podrywanie innych kobiet. Znaczy, co? Przecież przestała tak robić kilka miesięcy temu.
Serce zabiło jej mocniej, gdy tylko narzeczona znów się do niej przysunęła, obiecując słodki pocałunek. Do niczego takiego jednak nie doszło. Odsunęła się od niej jak gdyby nigdy nic, zostawiając ją taką niedopieszczoną. Powstrzymała ciche westchnięcie, starając się zgrywać taką, która ma w sobie minimum cierpliwości.
— Szczerze mówiąc wolałabym się tobą nie dzielić. Zostańmy tylko we dwie. — Obróciła się w jej stronę, nie chcąc stracić jej z oczu ani przez moment. June może i lubiła trójkąty, ale na pewno nie w takiej konfiguracji. Pewnie była ich wielką fanką, póki nie poznała Tiffany! Dopiero teraz odkryła, że jest wyjątkowo samolubna i wolałaby nikogo innego nie dopuszczać w jej pobliże. Nawet tej nieszczęsnej narzeczonej. W rzeczywistości to było oczywiście nie do przeskoczenia w głowie April. Rozszarpałaby na strzępy każdą, która chociażby spróbowała się wmieszać między nie w taką sytuację, to pewne. Może i była drobna, ale potrafiła być bojowa, jeśli trzeba było. To było tak mocno w niej zakorzenione, że nie była w stanie nawet udawać, że nie jest zaborcza. Dobrze, że dzisiaj była jedyną, która podrywała strażaczkę. A to akurat było bardzo dziwne! Zazwyczaj nie mogły się opędzić od napalonych kretynek, które podążały za Darling krok w krok. Ten bar musiał mieć w sobie jakąś strasznie dziwaczną energię, skoro do tej pory udało się uniknąć towarzystwa szalonych fanek.
— Nie rozchodźmy się! — zawołała od razu nieco desperacko, co zdecydowanie nie kleiło się z nonszalanckim wizerunkiem June. Odchrząknęła nerwowo i wsunęła ręce do kieszeni kurtki, wzruszając ramionami.
— Znaczy jak chcesz, to jasne, ale ja z przyjemnością spędzę więcej czasu w twoim towarzystwie — dodała już dużo spokojniej i pchnęła ciałem drzwi do łazienki, żeby wreszcie się z nich wydostać. Weszły z powrotem do baru, w którym w międzyczasie pojawiło się więcej osób. Dziewczyny z łazienki zajęły ich poprzednie miejsce przy barze. Finch uśmiechnęła do Rory nich głową, gdy uniosły szoty w ich stronę, zanim wlały je sobie do gardeł. Na szczęście w lokalu wciąż było trochę miejsca, więc usiadła przy pierwszym lepszy wolnym stoliku.
— To gdzie chcesz mnie zabrać? — zapytała, opierając łokieć o blat. Wsparła podbródek na dłoni i zaczęła wpatrywać się w narzeczoną spod ciężkich powiek, znów kompletnie zatracona w zauroczeniu.

Jestem wielbicielem Twym, Fascynatem twoich słów
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

O lol, nie wiem dlaczego, ale z pierwszego opisu kurtki założyłam, że ta należy do Teddy, ale nieważne, pewnie nie umiem czytać. W każdym razie, co ja tam... A tak, zazdrość! No faktycznie strażaczka rzadko bywała zazdrosna, a jeśli już się zdarzało, to szybko dławiła te uczucie w zarodku. Mama zawsze powtarzała jej, że zazdrość sama w sobie jest bardzo brzydką cechą, chociaż odnosiło się to raczej o chęć posiadania tego, co mieli inni. Darling nigdy nie była zazdrosna o kogoś, bo nikt nigdy nie dawał jej ku temu większych powodów. Teraz też ich nie miała, a tu proszę bardzo, coś tam się jednak pojawiło. Może to i lepiej, że April tego nie dostrzegła? Lepiej niech ma strażaczkę za taką, która nie piekli się, kiedy inne kobiety flirtują z jej narzeczoną. Obie na pewno będą wtedy zdrowsze. Kolejna porcja zazdrości przyjdzie wraz zaćmieniem słońca - może za sto lat.
Tiffany westchnęła ciężko, jakby niechęć do June do trójkąta była jakimś dużym problemem. Bo dla niej pewnie była. Chciała upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. O wiele łatwiej byłoby mieć narzeczoną i kochankę. Skoro już dzieliła swoje życie z jedną kobietą, to mogłaby się z nią dzielić też innymi laskami. Co stało na przeszkodzie? Ach, June, która okazała się być bardzo, ale to bardzo samolubna. Musiała być jedynaczką, zupełnie jak Teddy.
To naprawdę egoistyczne z twojej strony, wiesz? Na szczęście dzisiaj nie musisz się mną z nikim dzielić — odparła zniżonym głosem, jakby tego wieczoru nie planowała należeć do nikogo poza June. I chyba tak właśnie było. W innym wypadku nie spędzałyby z nią kolejnej godziny.
Rzeczywiście w tym barze było zdecydowanie zbyt mało fanek strażaczki. Mogła założyć mundur, wtedy od razu zleciałoby się cało stado panienek, które piszczałyby z zachwytu na jej widok. Albo trzeba to nadrobić i dokooptować kilka napalonych npecetów, to statystki będą się w końcu zgadzać. Dobrze, że chociaż June wydawała się zainteresowana jej towarzystwem. Przynajmniej ona jedna!
Widzę, jak strasznie ci na tym zależy. A ja jakoś nie mam serca, żeby od razu cię porzucać — wysiliła się na objęty ton. Nie może tak przy niej skakać! Niech się dziewczyna postara, żeby Tiffany zostawiła dla niej swoją piękną i wspaniałą narzeczoną. Trochę gimnastyki jeszcze nikomu nie zaszkodziło.
Po wyjściu z łazienki nawet nie zauważyła, że April spogląda w kierunku siedzących przy barze panienek, z którymi miały okazję zobaczyć się chwilę wcześniej. I tylko byłoby z zazdrości Darling. Rory musiałaby dosiąść się do ich stolika, żeby cokolwiek zdołałby ją ruszyć.
Hm, poczekaj, niech pomyślę... — udała wielce zadumaną, przesuwając wzrok gdzieś ponad jej ramieniem, jakby faktycznie rozważała kilka różnych opcji. — Może jakiś punkt widokowy, z którego widać całe miasto? — przeniosła spojrzenie na June. Czy to był stary numer, który Teddy dawniej wykorzystywała na podryw innych panienek? Niemożliwe! Ale co ona mogła poradzić na to, że dziewczyny lgnęły do tego muchy do gówna miodu. To zawsze działało. A skoro April stosowała na niej swoje sztuczki, ona mogła spróbować na niej tych własnych.

podryw to dobry pomysł na wieczór - mój zapał, twój zapach unosi się w powietrzu
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
ODPOWIEDZ

Wróć do „Mimmo's Place”