34 y/o
REKRUTER
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granic między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Spojrzał na Pilar, no bo co miał powiedzieć, że tatuaże są zajebiste i żeby sobie jakiś zrobiła? No przecież z dziećmi to nigdy nie wiadomo, a jakby jutro poszła do jakiegoś studia i sobie zrobiła, a później powiedziała mamie, że ten facet z willi jej kazał, ten cały wydziarany? Co prawda nie wziął pod uwagę tego, że nigdzie by jej tatuażu nie zrobili, bo miała może osiem lat. Ale lepiej dmuchać na zimne.
Uniósł jedną brew, kiedy młoda powiedziała, że on żyje, nie dało się zaprzeczyć, chociaż zaraz nabrał mocno powietrze w płuca, aż lew na jego piersi się uniósł.
- No ale w każdej chwili mogę umrzeć, nawet jutro, to nigdy nie wiadomo - wzruszył ramionami, co prawda jakby nie miał tych tatuaży, to też by mógł. Ale może jednak większe prawdopodobieństwo jest, jak się ma tatuaże? Niech sobie młoda poczyta na necie, czy coś. Jemu nie chciało jej się tego tłumaczyć.
Tylko zaraz się okazało, że ona miała zamiar mu wytłumaczyć tą swoją gierkę. Złapał to mordercze spojrzenie Pilar, no bo może mógł się tego spodziewać? Powinien. Trochę czasu spędzał z dzieciakami, trochę sam był jak taki dzieciak i też o swoich zajawkach potrafił opowiadać... godzinami.
Spojrzał na Stewart z jakimś pomóż malującym się w spojrzeniu, ale ona zamiast to zrobić, to znowu wywracał oczami. Wyciągnął do niej nawet rękę, kiedy już usiadł na leżaku, ale wtedy Isabel walnęła go łokciem w bok, żeby się skupił, bo ona już mu pokazuje swoją postać.
Udawał, że go to interesuje, ale miał to tak głęboko gdzieś, że nawet dupa, to słabe określenie...
- Ta... - mruknął i pokiwał głową, kiedy młoda zapytała czy rozumie. Chuja tam rozumiał. Nic.
Jakieś Pogromczynie Demonów, co to w ogóle jest? Bajka? Jak ta cała Kraina Lodu, o której mu mówiła Marshall? Ona by się pewnie z tą młodą dogadała, a Madox? On tylko coraz wyżej unosił obie brwi patrząc się w ten tablet. No jakieś lalki barbie, czy inne księżniczki. Dla niego jeden pies. Ostatnio takie lalki widział jak miał może osiem lat i z Ticiano zabierali je kuzynkom i urywali im głowy, albo obcinali włosy. No i później jak kupował prezenty do domu dziecka, ale to i tak musiał googlować te listy od dzieciaków, bo nie wiedział o co chodzi.
Niby patrzył w ten tablet, ale kiedy Pilar się odezwała, to znowu powiódł spojrzeniem za nią. A kiedy się rozbierała to aż wstrzymał powietrze.
- Zacze... - zaczął i chciał się do niej ruszyć, ale młoda już znowu walnęła go w bok, jeszcze tylko złapał spojrzeniem obłędnie czekoladowe oczy Stewart, ale już po chwili miał tablet w palcach i miał niby grać. Szło mu...
- Zobacz kurw... cze, ile mam punktów - rzucił z entuzjazmem, bo udało mu się coś zebrać. Jakieś pięć… no dobra już sześć. Młoda spojrzała na niego z politowaniem i poklepała go po ramieniu.
- Ja mam trzydzieści tysięcy - powiedziała, a Madox od razu stracił zapał, bo gdzie jego sześć do jej trzydzieści tysięcy?
- No widzisz, ja nie umiem w to grać... - rzucił oddając młodej tablet, ale ona już coś zaczęła, że się nauczy. Tylko, że Madox wcale nie chciał się uczyć, on chciał być w basenie ze Stewart, i zaraz jego ciemne oczy spoczęły na jej sylwetce.
- Wiesz co, może innym razem... - zaczął się wykręcać, ale młoda już robiła smutną minkę, wywaliła dolną wargę.
No kurwa.
Znał jedną laskę, która robiła tak samo, tylko nie miała ośmiu lat, a prawie trzydzieści... Ale zawsze go na to łapała. ZAWSZE.
- No dobra... pokaż - i znowu sięgnął po ten tablet...
Ale wtedy na schodach pojawiła się Guilia… Całe szczęście nie nago tylko w jakimś bardzo kusym bikini. A za nią też Matteo w nieźle wyciętych slipkach. Madox przeniósł na nich spojrzenie.
- O to są nowi goście, może im pokaż? - zaproponował, ale Isabela jeszcze spojrzała na niego. Guilia w tym czasie ruszyła w ich kierunku poprawiając na nosie duże okulary przeciwsłoneczne.
- Och! Co to za bambino, wasze?! - zapytała wesoło opierając się o leżak, na którym siedział Madox z dziewczynką. Noriega pokręcił głową, a mała już coś zaczęła, że jest córką właścicieli.
W tym czasie Matteo bez żadnego skrępowania wskoczył sobie do Pilar do basenu, też przepłynął się pod wodą, a później wynurzył obok niej. Przejechał palcami po ciemnych, gęstych włosach zgarniając z nich krople, które spłynęły mu po gładkim torsie, bez żadnego tatuażu. Guilia w tym czasie pochylała się do tabletu dziewczynki eksponując biust ukryty pod małymi trójkącikami, które ledwo cokolwiek zasłaniały.
- Oh Dio! Łowczynie Demonów! Uwielbiam je! - zapiszczała, a zaraz pakowała się na leżak między dziewczynkę i Madoxa. Noriega chciał wykorzystać sytuację i się cofnął, ale Guilia zaraz zacisnęła mu rękę na udzie, mocno, wbijając w nie paznokcie.
- No chodź Madox zaśpiewamy razem - rzuciła wesoło. No chyba kurwa nie.
Noriega wstał strącając jej rękę.
- Wybacz... cie, ale zbieramy się z Pilar na kolację, na randkę - jakoś się musieli z tego wykręcić, chociaż Guilia nie dawała za wygraną.
- A gdzie? My też z Matteo... - zaczęła. Ale Madox już pokręcił głową.
- No nie tam... - nawet jakby to była jedyna knajpa w mieście, to na pewno nie tam gdzie oni. Guilia na szczęście odpuściła, bo młoda jej już pokazywała swoją postać i coś tam, więc się tym zainteresowała.
Za to Madox stanął nad basenem, gdzie Matteo opowiadał coś zawzięcie Stewart.
- Pilar… pamiętasz o tej kolacji? - zapytał i spojrzał na nią znacząco. Aż go skręcało, żeby jednak zrzucić z siebie ciuchy i wskoczyć do tej wody, ale jak jeszcze przed chwilą byli skazani na tylko jedną napastliwą dziewczynkę, tak teraz już na całą trójkę... napastliwców.

Pilar Stewart
29 y/o
LEĆ, ADAM, LEĆ
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

I właśnie dlatego Stewart na razie nie planowała mieć dzieci. Były cholernie absorbujące. Wysrać się nie dało, bo ciągle trzeba się było nimi zajmować. I nawet jak już same umiały korzystać z toalety i jeść, to przecież trzeba im było dawać niesamowitą ilość atencji, jak teraz Isabel wymagała od Madoxa. Pilar osiemnaście lat spędziła w zamknięciu, w ograniczeniu do życia i wciąż miała przeczucie, że potrzebowała nadrobić ten cały stracony czas. Dla siebie. Nie oddając go w pełni innemu człowiekowi.
Przez to że nie miała też nigdy rodziny czy młodszego rodzeństwa, nie miała najmniejszych skrupułów, żeby zostawić Madoxa samego w tym wielkim chaosie Łowczyń Demonów i śpiewających księżniczek, i sama pójść sobie popływać. Będzie chciał to do niej dołączy, a przynajmniej z takiego założenia wyszła.
Tylko nim zdążyła się napatrzeć na piękny widok pomiędzy palmami, z domu wybiegła Giulia raz z Matteo. Oboje w o wiele lepszych humorach, a przynajmniej Matteo, bo przecież blondynka miała go od samego początku. Numerek chyba zakończył się sukcesem, bo brunet stanął przy basenie i od samego wejścia prężył swoje muskuły, a zaraz potem wskoczył do wody i wypłynął zaraz obok Pilar.
Bello widok, prawda? — spytał nagle, przejeżdżając dłonią po mokrych włosach, przeczesując je do tyłu. Stewart spojrzała na niego przelotnie. Był całkiem przystojny, a ciemna karnacja jeszcze dodawała mu uroku. Nie wspominając o mokrych, brązowych włosach, które zaczesane do tyłu długością przypominały te, które Madox miał jeszcze w Medellin.
Faktycznie pięknie — odezwała się w końcu, opierając łokcie o kafelki i przenosząc spojrzenie na ciągnącą się panoramę Acapulco. W basenie już wcale nie było czuć tego duszącego gorąca. Temperatura była już o wiele bardziej znośna, a słońce jedynie grzało ramiona. — Na długo przyjechaliście? — spytała po chwili i to nawet nie dlatego, że tak bardzo była zaangażowana w ich pobyt, a bo trochę liczyła na to, że może okaże się, że oni już jutro jechali do domu? Byłoby zajebiście.
Na tydzień — odpowiedział praktycznie od razu, a Pilar uśmiechnęła się blado. No to kurwa już mniej zajebiście, ale przecież teraz tego po sobie nie pokaże. Odwróciła się w stronę leżaków, żeby sprawdzić, czy Madox miał w ogóle zamiar się tu do niej wybrać, ale on wciąż siedział na leżaku, tym razem nie tylko z Isabel ale i Giulią, która rękę przyciskała do jego uda. Stewart już chciała go zawołać, może troche poudawać, że zaraz będzie sie topić, tylko nagle Matteo przystawił swojego łokcia do tego jej, przyciskając chyba wcale nie przypadkowo.
Jesteście… ah, zapomniałem parolasłowa, to akurat Pilar zrozumiała, bo po hiszpańsku brzmiało praktycznie tak samo. Tylko jakiego słowa on zapomniał? Aż odwróciła się w jego stronę, marszcząc brwi.
Kim? — dopytała, bo naprawdę nie miała pojęcia o co on właśnie chciał się jej zapytać.
No czy wy, wiesz — ociągał się z tym, co chwile grzebiąc wolną dłonią we włosach. — jesteście monoga…
Nie dokończył, bo Noriega już krzyczał coś o kolacji, chociaż Pilar chyba aż za dobrze zrozumiała, o co chciał zapytać. Dlatego nie wahając się nawet sekundy odwróciła się do Madoxa i udała wielkie zaaferowanie jego słowami. Bo przecież ją wolał, tak? WCALE nie dlatego, że nie chciała rozmawiać z Matteo o to, czy byli monogamistami.
Pamiętam! — krzyknęła, stopami odpychając się do brzegu basenu i podpłynęła na drugą stronę, gdzie już stał Madox. Kolacja brzmiała świetnie… tylko szkoda, że zostało jeszcze kilka godzin to wieczora, ale z drugiej strony pewnie musieli sie przygotować i zrobić te wszystkie inne rzeczy, które robiły normalne pary przed wyjściem na randkę. — Oczywiście, że pamiętam. Jak mogłabym zapomnieć, że zaprosiłeś mnie na randkę — wbiła w niego ciemne spojrzenie, kiedy tylko podpłynęła bliżej. I na moment się na niego zapatrzyła. W całym tym chaosie nie miała nawet kiedy na dłużej się zatrzymać, a tutaj, kiedy tak stał nad nią bez koszulki, w dodatku z paskiem przewieszonym na ramieniu, kiedy to ciepłe promienie słońca podświetlały mu skórę, wyglądał pięknie. Piękniej nawet niż ten widok na całe jebane Acapulco. Aż uśmiechnęła się do niego delikatnie, przekręcając głowę na bok i układając usta w nieme c a l i e n t e.
Pomożesz mi? — spytała po chwili, wyciągając dłoń w jego stronę. Co prawda schody były z dwa metry obok, całkiem blisko, ale i tak mógł jej pomóc, prawda? A nawet powinien, bo w głowie Pilar już rodził się diabelski plan, który miała zamiar wprowadzić w życie, nawet pomimo tej ich rzekomej kolacji, na którą się spieszyli.
Dlatego kiedy tylko Madox złapał jej dłoń, Stewart zaparła się o ściankę i nim on zdażył ją szarpnąć w górę, ona szarpnęła go w swoją stronę. Nie mógł nic na to poradzić, że zaraz stracił równowagę, a jej kolejne szarpnięcie niemal od razu spowodowało, że wpadł do basenu. W spodniach i pasku.
Ahh, mi amor, co się stało? — udała zaskoczoną, kiedy tylko wynurzył się z wody, a Giulia wraz z Isabel ryknęły śmiechem. Stewart nie była do końca pewna, co je dokładnie tak rozbawiło, ale sama uśmiechnęła się szeroko. — De nadanie ma za co, mruknęła, kiedy w końcu do niej podpłynął. Jasne, musieli się zaraz zbierać, ale przecież wiedziała jak mu było gorąco; chciała po prostu nieco go ostudzić.

Madox A. Noriega
kasik
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
REKRUTER
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granic między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Dobrze, że pamiętała, chociaż chyba nic jej nie mówił o kolacji, o randce coś tam, ale nie o kolacji. A może tak? Nawet się chwilę nad tym zastanowił. Ale doszedł do wniosku, że nawet jakby jej teraz zapytał, czy pamięta o tym, że mieli czytać Szekspira z podziałem na role, to powiedziałaby, że tak... Bo jednak mieli spędzić trochę czasu we dwoje, sam na sam, a na razie, to jak nie jakieś dzieciaki na gigancie, to napalona pala swingersów.
Nie wziął pod uwagę tego, że do kolacji było jeszcze trochę czasu, ale musieli się rozpakować, czy coś tam... Madox właściwie nawet nie miał zamiaru tego robić, bo on i tak zawsze ubrania wyciągał z walizki, chociaż może powinien powiesić ten garnitur, który przywiózł na pogrzeb? Całe szczęście nie będzie mu potrzebny. Znowu wrócił myślami na moment do tej akcji z komisariatu. Przypomniało mu się, że przecież miał pokazać Pilar ten list. Tylko, że wszystko odkąd tylko weszli tutaj, do tego domu, szło nie tak, jak powinno. Chociaż z drugiej strony... to oni przecież zawsze przyciągali jakieś takie abstrakcyjne rzeczy, chyba nic nie powinno ich już zaskoczyć?
Spuścił spojrzenie na dół, kiedy Pilar podpłynęła do niego, to słowo randka z jej ust brzmiało dobrze. W ogóle jakoś dobrze mu się myślało o tym ich wspólnym wyjściu, jak o randce, chociaż na takie Madox rzadko chodził. Ale może to dlatego, że wcześniej nie było w jego życiu takiej Pilar?
Kiedy jej pełne, gorące wargi ułożyły się w to słowo caliente, to uniósł jedną brew. Było mu gorąco, bo popołudniowe słońce piekło w skórę, czuł je na tych wszystkich tatuażach, na karku. Ale widok mokrej Stewart, u jego stóp, też był całkiem gorący, kurewsko gorący. Wyciągnął do niej rękę, żeby jej pomóc, zacisnął mocno palce na jej przegubie i chciał ją po prostu pociągnąć do góry, tylko ona zrobiła to pierwsza, zaskoczyła go, bo wcale się nie spodziewał, że będzie mu robiła takie numery, stracił równowagę, a później to już poleciał prosto do tej wody, która w sekundę skontrastowała z rozgrzaną skórą. Ale w całkiem przyjemny sposób. Tym razem na karku pojawiła się gęsia skórka, kiedy wynurzył się żeby nabrać powietrza. Za bardzo się tym nie przejął, że miał mokre spodnie, a pasek z metalową klamrą uderzył gdzieś o dno.
- Loca chica - mruknął stając obok niej, kropelki wody spływały mu po twarzy i klacie, a zaraz pokręcił energicznie głową otrzepując je z krótkich, jasnych włosów, na nią trochę też - odwdzięczę ci się - stanął bliżej niej, tak, że teraz woda z niego mogła kapać też na nią. Ale długo się nie nastał, bo zaraz powiódł spojrzeniem dookoła, a później już znowu nurkował po swój pasek, zanim się wynurzył to jeszcze podpłynął do Stewart i ugryzł ją w pośladek, mocno, odcisnął na nim zęby.
- Atención tiburón - uwaga rekin, teraz to wyłonił się tuż przy niej. Założył sobie ten mokry pasek na szyję i przez chwilę jego ciemne tęczówki utkwione były w jej pięknych, czekoladowych oczach. W tych pełnych, gorących wargach, mokrych kudłach, które lepiły się jej do twarzy, potem zjechały na jej dekolt, w którym niknęły kropelki wody. Nabrał powietrze mocno w płuca.
Może nie powinien tego robić?
Ale zaraz znowu do niej sięgał, znowu szarpnął ją do góry i przerzucał sobie przez ramię przy okazji sprawiając, że w powietrze wzbiło się dużo kropel wody, gdy się wierzgnęła. Może nawet Guilia i Isabela by tego nie zauważyły, ale Matteo parsknął śmiechem, nawet coś tam rzucił po włosku, co Madox od razu przetłumaczył sobie jako un poco loco, coś w ten deseń. Blondynka też się zaśmiała.
- Selvaggi - zachichotała, ale zaraz wróciła do oglądania jakiejś walki z bossem demonem, a przynajmniej tak jej powiedziała młoda zajęta tabletem, która tylko na nich zerknęła. No i dobrze w sumie, bo nie chcieli jej gorszyć. A Madox to kiedy tylko wyszedł z basenu, od razu wsunął palce pod materiał cienkich, mokrych majtek Pilar. Właściwie to bawił się nimi już w drodze do pokoju.
- Popierdoli mnie, jeśli teraz jeszcze ktoś nam przeszkodzi - mruknął w jej bok, kiedy wchodzili po schodach. A kiedy tylko znaleźli się w swojej sypialni, kiedy tylko zamknął za nimi te wielkie, szklane drzwi, to zaraz zrywał z niej mokrą bieliznę, jednym sprawnym ruchem. Tak samo sprawnie postawił ją na ziemi.
A zanim jeszcze zdążyła cokolwiek powiedzieć, to on już stał przy niej, już zaciskał palce na jej nadgarstku, żeby poprowadzić go nad jej głowę, jeden, a później drugi, oparł ją o gorącą szybę za jej plecami, parzyła, mogła to poczuć na dłoniach... a już po chwili też na plecach i pośladkach, kiedy na nią naparł mocniej przyciskając ją do gładkiej tafli. Wpił się w jej usta mocno, agresywnie, w pocałunku, w którym ugryzł jej wargę.
- Pero estas caliente - ale jesteś gorąca, była i to nie tylko skóra nagrzana słońcem, bo ona wciąż była wilgotna od wody. Ale może dlatego była jeszcze bardziej caliente? Oderwał się od jej ust, jej dłoń którą przed chwilą trzymał w agresywnym uścisku, opierając sobie na ramieniu. Zaraz pocałunkami zszedł niżej, muskając gorącymi wargami jej skórę, szyję obojczyk, piersi ukryte pod cienkim, mokrym stanikiem, a potem brzuch, nawet na moment się nie zatrzymał, bo już schodził niżej, na podbrzusze, po którym przejechał językiem w dół. Założył sobie jej nogę na ramię, a jego usta już całowały to najczulsze miejsce. Oby tylko widownia nad basenem nie zaglądała im w okna, bo do tego dużego, wychodzącego na podwórze była właśnie przyklejona kształtna pupa Pilar. Chociaż pewnie Guilia i Matteo nie mieliby nic przeciwko temu.

Pilar Stewart
29 y/o
LEĆ, ADAM, LEĆ
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Uwielbiała, kiedy ją tak nazywał. I chociaż dosłownie nazywał ją wariatką, dla Pilar był to najpiękniejszy komplement pod słońcem, chociaż pewnie tylko wtedy, kiedy padał właśnie z jego ust. Dlatego od razu uśmiechnęła się do niego bezczelnie, a kiedy oznajmił, że się odwdzięczy, tylko prychnęła i zaraz chlapnęła go wodą.
Czekam na to — odgroziła się, pokazując, że wcale się go nie bała. Bo co on mógł jej zrobić? Chyba same rzeczy, które ona sama chciała. Dlatego podjudzała go do tego jeszcze bardziej. Chociaż kiedy nagle zanurkował po pasek i postanowił dziabnąć ją w tyłek, nawet nie kontrolowała głośnego krzyku, który wyrwał się z jej gardła.
No faktycznie rekin.
Była gotowa mu oddać. Już łapała powietrze w płuca, żeby również się zanurzyć się pod wodą i ugryźć go w jakieś wrażliwe miejsce, chociaż to najbardziej wrażliwe chowało się dzielnie pod materiałem spodni, ale może brzuch? Może nawet sutek, który dookoła miał prężącego się lwa? Cokolwiek to było, była już gotowa do swojego ataku, tylko Noriega okazał się szybszy. Złapał ją w pasie i przerzucił sobie przez ramię, przez co twarz Pilar skończyła w wodzie. Chwała Bogu, że wzięła ten wielki oddech, bo jeszcze by się biedaczka zaczęła dławić. Bo chyba nie topić, skoro trzymał ją na ramieniu. Całe szczęście w miarę sprawnie skierował się do schodów, a poziom wody zmalał, więc Stewart mogła już spokojnie oddychać.
Przekaż mamie, że wszystko jest git! — krzyknęła jeszcze w stronę Isabel, odpychając klatkę piersiową od pleców Noriegi. na co dziewczynka tylko pokazała jej kciuka w górę. Niby dobrze, a jednak przez głowę Pilar przeszła taka myśl, czy powinni ją tutaj zostawiać samą z Giulia i Matteo. Ta dwójka wydawała się dość… zgarszająca, szczególnie dla ośmiolatki, ale z drugiej strony blondynka grała z nią w grę o demonach, to może pod tym względem byli niegroźni?
Nie miała jak się nawet nad tym porządnie zastanowić, bo Madox już wnosił ją do pokoju, a kiedy sprawnie pozbawił ją bielizny, Stewart tylko westchnęła głośno, prosto w jego wciąż mokre plecy, wręcz natychmiastowo walcząc z przeszywającym prądem w okolicy kręgosłupa. Wiedziała, co to znaczy, a sama myśl sprawiła, że zrobiło się jej jeszcze bardziej gorąco. O ile to w ogóle było możliwe.
Było możliwe, a zaraz zrobiło się jeszcze cieplej, kiedy bez najmniejszego ostrzeżenia wyrwał jej nadgarstki w górę i przygwoździł do rozgrzanej szyby. Jęknęła głośno, czując, jak nagrzane szkło pali skórę już nie tylko na rękach ale i plecach oraz pośladkach. Oddychała ciężko, a po chwili nie oddychała już wcale, kiedy złączył ich usta w pocałunku. Już wcale nie miękkim i powolnym, jak wtedy w samolocie, a o wiele bardziej agresywnym. Wygłodniałym, na który czekali już przecież od wczoraj. Ciągle coś się działo, ciągle coś im przeszkadzało, a tutaj w końcu mogli się porządnie pogodzić. Właśnie tak dopowiedzieć te ostatnie kwestie, kiedy ich języki łączyły się ze sobą w gorącym, ognistym tańcu.
Ale jesteś gorąca.
On też był gorący. Kurewsko. Szczególnie jego skóra, która dosłownie parzyła, nagrzana od słońca, ale przecież i jego dzikiego temperamentu oraz pożądania, które z niego wręcz ociekały.
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Madox A. Noriega
kasik
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
REKRUTER
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granic między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Pilar Stewart
29 y/o
LEĆ, ADAM, LEĆ
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Madox A. Noriega
kasik
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
REKRUTER
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granic między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Pilar Stewart
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Świecie”