Kiedy Pilar wytknęła mu, że przeżywa swoje wydatki, to wywrócił oczami.
- No bo ja nie zawsze miałem kasy jak lodu, jak przyleciałem do Kanady, to ledwo mnie było stać na kurtkę, a było kurewsko zimno, oszczędności poszły na klub, potem też całą kasę w niego ładowałem, no i spłacałem dług matki w Medellin, przez co zapierdalałem w zimę w trampkach - wyjaśnił jej wzruszając ramionami. Bo Madox przyjechał do Kanady z jakimiś oszczędnościami młodego chłopaka, miał niewiele i długo, a przede wszystkim ciężko, pracował na to, co miał teraz. I na początku wszystkiego musiał sobie odmawiać, liczyć się z każdym groszem. Trochę to trwało i chyba weszło mu w krew. Co prawda teraz też nie żałował sobie kasy na nic, na tą jego biżuterię, drogie koszule, czy dodatki, samochód, wyjazdy, ale pogadać sobie musiał. No i trzeba wspomnieć, że Noriega był sentymentalny, do tej pory miał... a raczej teraz miała go Pilar, ten pierścionek, który kupił sobie za pierwszy odłożony hajs, miał swoje ulubione błyskotki, o które dbał, naprawiał je, czyścił, i nie chciał ich zepsuć, czy zgubić, jak ten zegarek od niej. Leżał sobie pięknie zapakowany w pudełeczko między ich ciuchami i czekał, aż założy go na ślub.
Teraz jednak nie zamierzali czekać, bo czas... Mieli go coraz mniej, więc po sprawdzeniu grupki, Madox zaraz poszedł do DJki, oczywiście musiał sobie pogadać, bo jakże by inaczej. Kiedy odchodzili w kierunku baru, a laska zmieniała nuty, to rzuciła przez mikrofon informacje, że jeśli ktoś znalazł torebkę proszony jest o jej zwrócenie, więc może Noriega nic nie załatwił, ale informacja jednak poszła.
- Zaraz się tam wbijemy... - i Madox pewnie wbiłby się na chama na sam przód, bo co to dla niego, on nie był pięknookim chłopcem z manierami. Był kurwa ciemnookim gangusem. Tylko, że akurat na coś nadepnął, poczuł to pod klapeczkiem i zaraz się schylił wygrzebując z piasku jakieś okulary... Jego Prady za siedem stówek. Co już go wkurzyło, a jeszcze jak się wyprostował i zobaczył Pilar w ramionach jakiegoś kolesia, to aż uniósł jedną brew, a wytatuowane palce mocniej zacisnął na potrzaskanych okularach przeciwsłonecznych. Oczywiście, że słyszał tą ich całą wymianę zdań i to jak jego narzeczona zachichotała na ten komplement? Chujowy swoją drogą. Słaby tekst na podryw.
Niby Pilar szybko spławiła kolesia, ale przecież Madox nie byłby sobą, gdyby się nie wtrącił, a kiedy jego narzeczona doskoczyła do baru, to on stanął przed Emanuelem.
- Może ja ci postawię drinka? Też jestem piękny? - warknął krzyżując ręce na piersi, co tylko podkreśliło jego mięśnie, a gość się trochę zmieszał, coś już zaczął, że sorry.
- Następnym razem to się kurwa zastanów, bo to może być czyjaś żona i trafisz na jakiegoś pojeba, który od razu ci sprzeda strzała... - zrobił krok w jego kierunku, a facet się cofnął - i teraz lepiej... ty sobie znajdź własną... kurwa, panienkę - sięgnął do jego ramienia, żeby go po nim poklepać, ale już wołała go Pilar, więc tylko klepnął Emanuelka w ten gładki policzek i sobie poszedł.
A kiedy już pochylali się nad pudłem z rzeczami znalezionymi, a Pilar grzebała w środku, to Madox znowu założył ramię na ramię - co to było Pilar? - aż usiadł dupą na piasku, chodziło mu w ogóle o tego kolesia? Czy może o to jak jej się podobał jego komplement? A może w ogóle o to, że zaczepiała jakiś facetów? Popatrzył na nią jeszcze krzywo, ale kiedy okazało się, że nie ma tam ich rzeczy, to odchylił głowę do tyłu - ja pierdole... Nigdy nie zdążymy na to przekazanie, chyba, że zbierzemy się już teraz, a ślub... - co on chciał? Przełożyć ślub?
Tylko nawet nie dokończył, bo już machała do nich Layla z DJki… torebką Pilar.
- Ej gościu, któremu podobają się moje tatuaże, chyba mam waszą zgubę! - krzyknęła, a zaraz stanęła nad nimi, Madox od razu poderwał się z miejsca. Wystawił rękę po torebkę, ale dziewczyna uniosła ją nad głowę - nie tak szybko! Najpierw stawiacie mi drinka... - wyjaśniła i uśmiechnęła się bezczelnie, a zaraz pokazała też sukienkę Pilar - a to chyba twoje śliczna, ale nie zakładaj - puściła do Stewart oczko. A zaraz bez skrępowania złapała ją za rękę i pociągnęła w kierunku baru, gdzie bezczelnie wbiła się bez kolejki, na sam przód. Popchnęła jeszcze przed siebie Noriegę, tak, że zderzył się z ladą.
- Cześć Riri, on płaci, zrób nam jakieś zajebiste drinki, trzy - barmanka uśmiechnęła się i skinęła głową, a Layla oddała w końcu Madoxowi torebkę Pilar, chyba wszystko było na miejscu, ale kiedy oni to sprawdzali, to oczywiście w kolejce odezwał się jakiś kolejny Emanuel, że gdzie, kolejka jest. Layla na to zaraz spojrzała w jego kierunku, zmierzyła gościa bezczelnym spojrzeniem, a potem pokazała mu środkowy palec, facet ruszył się z miejsca, ale DJka też, a zaraz rzuciła - spierdalaj na swoje miejsce, bo mój facet cię dojedzie - głową wskazała na wytatuowane, umięśnione plecy Noriegi. Tylko, że on to nawet nie zauważył tego co działo się za nim, bo akurat sprawdzał czy ma wszystko w portfelu, ale miał. Co do jebanego dolara.
¿Qué fue eso, Pilar? °❀⋆.ೃ࿔*:・°❀⋆.ೃ࿔*:・