ODPOWIEDZ
41 y/o
For good luck!
185 cm
projektant i krawiec w domu
Awatar użytkownika
depresja i wirujący seks zamknięte w ciele projektanta
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion, jego, jemu
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

   Sam fakt, że dał się na to namówić, był absurdalny. Nie chciał wychodzić z domu, biorąc pod uwagę, jak wiele rzeczy musiał tam jeszcze ogarnąć i pozałatwiać, nie mówiąc już o zwykłej niechęci. Uległ jednak naleganiom córki, która twierdziła, że pogoda jest tak piękna, że grzechem byłoby z niej nie skorzystać i nie wybrać się gdzieś. Nie miał zamiaru chodzić po zatłoczonych uliczkach i miejscach, więc niemal natychmiast zdecydowali się na aktywności na świeżym powietrzu. Simon uwielbiał naturę i chociaż Toronto nie oferowało tego co Lazurowe Wybrzeże to i tak miało swoje uroki, jeśli ktoś wiedział, gdzie szukać. Aktywności fizyczne nigdy też nie były czymś, przed czym się wzbraniał. Wręcz przeciwnie – dążył do tego, bo uważał i wzmacniało to nie tylko ciało, ale i umysł. Miał również cichą nadzieję na to, że spacer pomoże mu się chociaż na moment zainspirować i że wpadnie na jakiś pomysł, nawet jeśli ten miałby okazać się złym. Cierpiał bowiem na brak weny. Nie miał pojęcia o co się zaczepić, by doprowadziło go to do czegokolwiek.
   Park Samuela Smitha zawsze był jego ulubionym miejscem, nie licząc tych bardziej popularnych. Pamiętał, jak jeszcze jako nastolatek chodził tutaj po szkole, palił ukradkiem papierosy i nielegalnie wypijał piwa, dopóki ktoś ich nie przegonił. Nie mówiąc już o nocnych spotkaniach kończących się przepychankami, młodzieńczymi schadzkami i pierwszymi malinkami pozostawianymi na szyjach. To były przyjemne czasy. Wydało mu się więc, że miejsce to będzie odpowiednie do rozpoczęcia pracy nad nową kolekcją.
   Siempreviva, bo tak miała nazywać się jego kolejna i ostatnia kolekcja. Miała być ona hołdem dla życia i dla każdego kolejnego etapu. Prawdziwym zwieńczeniem i zakończeniem jego kariery. Miał ambitne plany, jak miałoby to wyglądać i jakie emocje przywoływać, jednak nie potrafił w myśli wydobyć esencji, która wszystko to by spajała w eklektyczną, ale jednocześnie spójną całość. Próby, które podejmował na szkicowaniu konkretnych projektów spływały na niczym. Nie potrafił uchwycić żadnej myśli, żadnego projektu, niczego, co mogło okazać się przydatne.
   Potrzebował więc przemyśleć kilka spraw. Przypomnieć sobie, co sprawiło, że koniec końców znalazł się w tym miejscu i na tym etapie swojego życia. Nie był on idealny, to prawda, ale ciągle był jego częścią.
   Tak jak mógł się tego spodziewać, jego córka szybko wywinęła się od pływania na kanu. Nie obwiniał jej o to, jednak trochę było mu żal, że nie chciała przyjechać tutaj z nim. Od dłuższego już czasu miał wrażenie, że oddalają się od siebie, co bez wątpienia było bolesne w realizacji.
   Miał opłacone miejsce w trzyosobowym kanu zarówno dla siebie, jak i dla córki, jednak teraz musiał sobie samodzielnie radzić z jakąś obcą mu osobą, a on nigdy nie był dobry w rozmawianiu z obcymi ludźmi, jeśli nie były to osoby, z którymi musiał rozmawiać. Ubrany w sweterek i zwykłe jeansy nie sprawiał wrażenia bogatego. Jedynym elementem, który mógłby sugerować, że rzeczywiście miał pieniądze to okulary, które miał na nosie, jednak ktoś musiał się na tym znać, by to rozpoznać. Oraz oczywiści perfumy, ale o ich prawdziwej cenie wiedział tylko on. Niewiele osób było w stanie rozpoznać po tych kilku nutach, jakie perfumy nosił.
   Usiadł w kanu, do którego go zaprowadzono i czekał, aż kolejny uczestnik wycieczki dołączy. Na szczęście nie musiał czekać zbyt długo i nieznajomy pojawił się prawie punktualnie. Obserwował uważnie, jak – całkiem urodziwy facet, wchodzi do łódki i siada niedaleko niego. W łódce nei była zbyt dużo miejsca więc nie dało się zachować odpowiedniej odległości, jednak z jakiegoś dziwnego powodu Simonowi to nie przeszkadzało.
   Siedzieli tak i siedzieli i nic się nie działo.
   – Dawno tego nie robiłem… w sumie nigdy, ktoś tu przyjdzie tym kierować, czy płaciliśmy za siedzenie i oglądanie w miejscu? – zagaił do mężczyzny, który ewidentnie nie był odpowiedzialny za prowadzenie tej łajby, bo inaczej pewnie już by wprawił ją w ruch.

Jayce Byrne
ODPOWIEDZ

Wróć do „Colonel Samuel Smith Park”