They whisper that I don’t take anything seriously.
But trust me, I take pleasure, provocation and the effect I have on people very seriously
outfit
Muzyczna gala, dwudziestolecie, impreza pełna sław, snobów i gry pozorów. Wszystko, aby dobrze wypaść, aby mieć najlepszą kreację, na czerwonym dywanie być jak król albo królowa. Nawet jego pseudo zbuntowany ojciec wskoczył w eleganckie ciuchy, oblał się flakonem najdroższych perfum, pewnie głównie po to, aby ukryć smród wódy, bo o tej godzinie nie wypada tak walić, i zaczesał długie włosy do tyłu.
Jego matka, stąpająca w wysokich szpilkach z ręką ojca owiniętą wokół jej smukłej talii, miała na sobie dopasowaną, fioletową sukienkę do ziemi. Vice podejrzewał, że ubiera się już tylko w ten kolor, odkąd przeszła duchową przemianę i spotykała się ze świrami od eko, bio, koktajlów mocy, wewnętrznej energii i trzeciego oka czy co tam jeszcze głosili w tej swojej sekciarskiej mini społeczności.
Ludzie szczerzyli się do kamer, robili wszystko, aby zwrócić uwagę dziennikarzy, być w centrum uwagi, błyszczeć wśród fleszy i lizać dupy sławniejszym od siebie. Impreza zorganizowana była nad jeziorem, częściowo na świeżym powietrzu. Od pewnej godziny alkohol lał się już strumieniami, a kelnerzy dwoili się i troili, aby obsługiwać podpitych gości i donosić przekąski do szwedzkiego stołu.
A w tym wszystkim był on, Bowie Vance, rozpierdolony przy jednym z mniejszych stolików, nonszalancko opierając się łokciem o blat, z nogami rozstawionymi, a jedna z nich wyciągnięta przez siebie, zakończona stylowym trampkiem. Co prawda matka wcisnęła go w białą koszulę (rozpiął ze trzy guziki) i marynarkę, ale nie zdołała powstrzymać go przed wskoczeniem w skórzane spodnie i czarne conversy.
Obok niego siedziała początkująca aktorka Stacy Anne Wrathley, długonoga blondynka w krótkiej, czarnej sukience i z fajnymi cyckami falującymi w sporym dekolcie. Była kilka lat starsza od niego, ale ani jej, ani tym bardziej jemu, to nie przeszkadzało.
一 No co ty, nie pierdol. Naprawdę tak powiedziała? Co za suka, ja bym tak nie mogła. A widziałeś Mayę? Chyba jej stylista się naćpał, bo wygląda, jakby się jej we włosach zalęgło jakieś zwierzę 一 powiedziała piskliwym głosem i zaśmiała się, a Bowie uniósł jedną z brwi i z aroganckim uśmiechem spojrzał prosto na jej cycki, myśląc tylko o tym, że mógłby wsadzić między nie twarz, gdyby tylko raczyła się w końcu zamknąć.
一
Poważnie, mała. Ale mniejsza o nią, myślałaś może o tym, aby zmienić miejscówkę? 一 rzucił, klepiąc się sugestywnie po udzie. Przesunął leniwie językiem po wargach, przyglądając się jej przez chwilę, chociaż z mniejszym zainteresowaniem, niż można się było spodziewać. Właściwie to trochę się nudził, ale może kolejna butelka wina zmieni jego nastawienie i ten świdrujący w uszach głosik przestanie mu tak przeszkadzać.
一 Ah… O boże, uważaj jak chodzisz, może? 一 zawołała Stacy, podskakując, gdy kelner zahaczył stopą o jej krzesło. Bowie skrzywił się nieznacznie, po czym zsunął jeszcze bardziej po krześle, leniwie przesuwając wzrok na chłopaka, który podszedł do nich z winem. Kolejny pisk zranił mu wrażliwe uszy, kiedy jednocześnie rozległ się huk i butelka rozbiła się o kant stołu, zalewając mu winem koszulę, spływając bordowymi strumieniami na ziemię. Drgnął, ale nie na tyle, żeby można było mówić o jakimś większym poruszeniu.
Mlasnął cicho, wpatrując się w młodego chłopaka, który zaskarbił sobie całą jego uwagę, co wcale takie łatwe nie było. Rozszerzył duże, niebieskie oczy, podkreślone kredką i powoli rozciągnął usta w szerokim uśmiechu, pochylając się do niego ciekawsko, gdy zaczął robić miny, jednocześnie ocierając się o niego policzkiem.
W pewnym momencie odchylił głowę i wybuchnął głośnym śmiechem, unosząc dłoń, rozprostowując palce, aby następnie przesunąć nimi po wilgotnym, zabarwionym na czerwono materiale koszuli, zsuwając je na swój brzuch. Chłopak był słodki, a jego humorki niesamowicie zabawne. W dodatku cała wpadka z winem niezwykle pobudzająca.
Zaparł się o blat, uprzednio uderzając w niego dłonią i podniósł się powoli, po czym stanął tuż przed kucającym kelnerem, o mało co nie wciskając jego nosa w swoje wilgotne od wina krocze. Zdjął marynarkę, odrzucając ją niedbale na krzesło, po czym zaczął rozpinać kolejne guziki koszuli. Całkowicie i zapewne bezpowrotnie stracił zainteresowanie aktorką, która obserwowała całą scenę z rozchylonymi w zdziwieniu wargami. Zdjął koszulę z ramion, odsłaniając szczupłe ciało pokryte tatuażami i kucnął, rzucając nią w chłopaka niedbałym gestem, przekrzywiając przy tym głowę.
一
A ja potrzebuję mniej materiału na tobie i może butelkę wódki, hmm? 一 rzucił, na koniec puszczając mu oczko. W pewnym momencie spoważniał jednak i uniósł dłoń, którą podparł się chwilę wcześniej o ziemię, na wysokość oczu, aby spojrzeć prosto na wbite paskudnie w skórę szkło.
一
Hmm 一 mruknął niskim, chrapliwym głosem, odrobinę zaskoczony, ale dalej niezbyt przejęty. Uniósł spojrzenie i powiódł wzrokiem po sali, aby odnaleźć znak wskazujący drogę do toalet.
Darren Farley