Kiedy tylko razem z April wyszły z budynku i ruszyły w kierunku parku, Darling natychmiast pokazała ukochanej wszystkie wyniki, łącznie z opisem kontrolnego prześwietlenia. Zgodnie stwierdziły, że skoro szpital znajduje się w centrum, to nie muszą brać samochodu. Wprawdzie było pochmurnie, ale ciepło, a spacer dobrze im zrobi. Musiały się trochę wyrwać z domu i dotlenić. Oczywiście Teddy mogła udać się do lekarza sama, ale był to idealny pretekst, żeby odciągnąć Finch od komputera.
— Badania wyszły dobrze, sama zobacz — zachęciła ją skinieniem głowy, żeby rzuciła okiem na to, co zanotował doktor Caldwell. — Powiedział, ze to normalne, że na razie będę czuła jeszcze dyskomfort, ale w sumie spodziewałam się tego. Jak po wybuchu w banku straciłam na chwilę słuch, to szumy powracały jeszcze miesiącami. A i ta rana na przedramieniu goiła się długo. No wiesz, ta po odłamku szkła — paplała jak najęta, totalnie wniebowzięta, że nie musi już użerać się z tym cholernym temblakiem. I podjarana, że najprawdopodobniej niedługo wróci do służby. Może jeszcze w tym tygodniu? Nie, lepiej wstrzymać się przez weekend i zacząć od nowego tygodnia. Jeszcze wcisną jej zmianę na sobotę i niedzielę, a przecież mogła ten czas spędzić w towarzystwie narzeczonej!
— Chcesz kawę? — wskazała głową na małą budkę przy ogrodzeniu, w której można było kupić na wynos napoje i coś słodkiego. — Rurkę z kremem? Lody? — obsypała ją propozycjami. To było dobre popołudnie i aż się prosiło, żeby je jakoś uczcić. Kawa i ciastko wydawały się idealnym zwieńczeniem zakończonego etapu leczenia. W końcu lekarz zalecił Teddy ostrożność i unikanie przeciążenia, ale nie wspominał nic o odmawianiu sobie drobnych przyjemności. Miała zwichnięty bark, a nie problemy z cukrem!
— O, mają też drożdżówki z malinami — zauważyła na rozpisce, gdy podeszły już nieco bliżej. — I brownie. Eklerki też wyglądają fajnie — wskazała podbródkiem na przeszkloną ladę, za którymi znajdowały się te wszystkie fantastyczne smakołyki.
lubię, że uśmiech znów masz, gdy mijasz cudzego psa