ODPOWIEDZ
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ależ miała dobry humor! Nie mogła się doczekać wieczoru. Była wyraźnie podekscytowana już wczoraj, ale zdążyła w międzyczasie ochłonąć. Wystarczyło jednak, że zaczęły się przygotować i emocje wróciły na swoje miejsce. Wreszcie szły się nieco rozerwać! Ostatnio przeżywały mnóstwo emocji – tych dobrych i złych, ale raczej z gatunku tych mocno osadzonych w sercu. Czasem jednak trzeba było skupić się na dupie i kręceniu nią! Były jeszcze takie młode, nie pora przecież na osiadanie. A trafiła się doskonała okazja. Ekipa składająca się głównie ze znajomych April z pracy wybierała się razem na miasto, a Teddy akurat miała wolne. Trzeba było to połączyć. Skoro impreza ze strażakami udała się tak dobrze, to ta też na pewno będzie świetna. A przynajmniej z takiego założenia wychodziła April.
Czy mogły trafić lepiej niż impreza w klimacie lat 2000 uświetniona występami kilku drag queens. Na scenie miała pojawić się na przykład Anna Marena, która była partnerem Liama, czyli jednego z pracowników April. Finch nie miała okazji jeszcze widzieć jej na żywo, ale zawsze była absolutnie zachwycona nagraniami, które pokazywał jej Liam. Martwiła się nieco, czy Teddy nie poczuje się przez tych wszystkich wariatów nieco przytłoczona, ale to przecież była taka otwarta kobieta, w której wszyscy zakochiwali się w sekundę. Powinno być dobrze.
Udało im się nawet nie spóźnić! No dobrze, może kilka minut, bo Finch zachowywała się dzisiaj gorzej niż Teddy na co dzień i musiały wracać się do mieszkania dwukrotnie po jakieś głupoty. Ale w takich miejscach jak to czas nie miał wielkiego znaczenia, a występ Annie zaplanowany był w drugiej połowie wieczoru, więc nie miały się o co martwić. Rozejrzała się uważnie po kiczowato przystrojonym wnętrzu, szukając swojej paczki. Duch Rihanny, która właśnie prosiła z głośnika DJ-a, żeby song pon de deplay, nastrajał ją pozytywnie, a widok przyjaciół wywołała szeroki uśmiech na twarzy. Pociągnęła Teddy za rękę w stronę stolika, z którego machała do nich Emma.
— No dzień dobry! A czemu wy wszyscy jesteście za wcześnie? — zawołała w ramach przywitania, zatrzymując się przy zajętej przez niej loży. Nie chciała brać na barki faktu, że to one się spóźniły. W końcu była szefową – to ona decyduje, kiedy jest o czasie!
— Wszyscy, to jest Teddy. Wiecie już o niej absolutnie wszystko, macie dziesięć sekund na aplauz i pokochanie jej — przedstawiła narzeczoną, rozkładając szeroko ręce, jakby prezentowała główną nagrodę w jakimś teleturnieju. Banda przy stoliku podniosła wrzawę, rozległy się głośne brawa i gwizdy, do której szybko dołączyło sporo innych osób obecnych już w barze, nie mając pojęcia, czemu to właściwie robią.
— Teddy, poznaj wszystkich — zaczęła, gdy wokół zrobiło się już ciszej. Wyciągnęła rękę w stronę stolika.
— Emmę już znasz, to druga połowa mojego mózgu. Poznałaś też niedawno Jaspera, jednego z naszych influencer campaign managerów. — Burnett wywróciła rozbawiona oczami, słysząc ten dziwaczny komplement. Jej strój wyraźnie miał nawiązywać do Beyonce w trakcie rozdania MTV VMAs w 2001 roku. Jasper uśmiechnął się szeroko. On z kolei wyglądał jak Christina Aguillera na AMAs w 2000 roku.
— To jest Liam Champan, nasz art direction. No wiesz, lepiej znany jako chłopak Ani Mareny — wyjaśniła, wskazując na wyjątkowo wysokiego blondyna z włosami postawionymi w kolce, ubranego w jasną, jeansową kurtkę i jeansy tego samego koloru. Przywitał się krótkim cześć.
— Flavia Beaumont, czyli jeszcze jedna influencer campaign managerka. Nie wierz w jej rozmiary, przepiłaby nawet Jetta — ostrzegła narzeczoną z całkowicie poważną miną, wskazując na drobną brunetkę z warkoczykami, koszulką na ramiączkach i szerokich dzwonach.
Aha, no zajebiście, mam też inne zalety, wiesz?Flavia prychnęła nieco oburzona przedstawieniem jej w ten sposób. Finch machnęła jednak tylko ręką, niespecjalnie się tym przejmując.
— To z kolei Franky Bolton-Flynn, czyli totalna anielica, wierz jej w każde słowo, nie oszukałaby cię nigdy. — Dziewczyna rozłożyła ręce bezradnie, nie wiedząc, cóż ma poradzić na bycie tak doskonałą. Miała na sobie wyjątkowo puchate, krótkie futerko w zeberkę, białą koszulkę i jeansową minispódniczkę.
— A tu powinna pewnie siedzieć Amara Broadus, project managerka, czyli potencjalnie najbardziej odpowiedzialna i ułożona osoba w grupie, ale pewnie już ją poniosła impreza? — Wskazała na jedno z wolnych miejsc i spojrzała pytająco na pozostałych.
Nie mamy pojęcia. Myślałam, że będę pierwsza, a jak weszłam, to zobaczyłam ją obściskującą się z jakimś wielkim gościem. Posiedziała z nami z pięć minut, powiedziała, że zaraz wróci i kwadrans jakoś leciwyjaśniła Franky, wzruszając ramionami. Podobny gest wykonał Finch, nie będzie się przecież teraz tym przejmować.
— No to już, siadaj? Co ci wziąć do picia? — Spojrzała wreszcie na narzeczoną i zrobiła krok w tył, sygnalizując, że chce pójść dla nich do baru, dając jej krótką chwilę na próbę wdrożenia się w środowisko.

teddy darling
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

052.
Potrzebowały w końcu wyjść z domu i trochę się rozerwać. Ostatnie dni były wyjątkowo intensywne, a Teddy dodatkowo miała fatalny tydzień w pracy. Wracała ze zmian tak zmęczona, że najczęściej kończyło się na szybkim prysznicu i odsypianiu wszystkiego, co wydarzyło się przez ostatnie kilkanaście godzin. Dlatego ta impreza z ludźmi z Amplifi naprawdę spadła im z nieba. Oczywiście mogłyby po prostu wyjść gdzieś same, ale to było coś więcej niż zwykły wieczór na mieście. W końcu Teddy od dawna słyszała o większości tych osób - znała ich z opowieści April, pojedynczych anegdot i historii przewijających się przy kolacjach albo podczas wspólnego oglądania seriali. Tylko do tej pory wszystko funkcjonowało dla niej trochę abstrakcyjnie. Kojarzyła historię o kimś, kto zasnął na ważnym spotkaniu i kogoś, kto regularnie wdawał się w bezsensowne dyskusje na Slacku. Tyle że nadal nie potrafiła połączyć większości tych sytuacji z konkretnymi twarzami.
I właśnie dlatego była tak podekscytowana tym spotkaniem! Chciała w końcu zobaczyć tych ludzi na żywo, sprawdzić, kto jest kim i czy rzeczywiście są dokładnie tacy, jak przedstawiała ich April. A przy okazji po prostu odpocząć, napić się czegoś dobrego i przez kilka godzin nie myśleć ani o pracy, ani o zmęczeniu, ani o wszystkich dorosłych problemach, które ostatnio siedziały im na głowie.
Tematem przewodnim imprezy była moda lat dwutysięcznych i Teddy szybko doszła do wniosku, że moda z tamtych lat wcale nie różniła się aż tak bardzo od tego, co noszono teraz. Może była odrobinę bardziej bezczelna. Wystarczyło spojrzeć na stare zdjęcia Britney Spears albo Christiny Aguilery - niski stan, krótkie topy, jeans, który nigdy nie wychodził z obiegu i przekonanie, że im więcej odkrytego brzucha, tym lepiej. I tak założyłaby połowę tych rzeczy na co dzień. Chyba poza tym brzuchem, po trzydziestce zdecydowanie bardziej dbała o swoje nerki. W każdym razie przygotowanie stroju okazało się znacznie prostsze, niż początkowo zakładała. Wystarczyło trochę bardziej podkręcić to, co normalnie uważała za całkiem wyjściowe i nagle człowiek wyglądał, jakby właśnie wyszedł z teledysku emitowanego w MTV dwie dekady temu.
Z tego wszystkiego najwięcej trudności sprawiło jej zapamiętanie imion przyjaciół, który przedstawiła jej narzeczona, kiedy tylko dotarły do klubu. Oni mieli łatwiej, bo była tylko jedna.
Cześć, wszyscy — przywitała się natychmiast i zachęcona oklaskami, rozłożyła ręce na boki, żeby móc zaprezentować się w całej okazałości. W głowie jeszcze raz spróbowała zapamiętać imiona zgromadzonych. Liam, Flavia, Franky, Amara, która była, ale jej nie ma. No i Emma z Jasperem. No dobra, jakoś to pójdzie! — Fajnie was w końcu poznać. Wy wiecie o mnie wszystko, ja wiem o was wszystko, to chyba w sumie nie mamy o czym gadać? — zażartowała, co zostało odebrane niewymuszonym śmiechem.
Darling nigdy nie miała problemu z nawiązywaniem znajomości i szybko zaskarbiała sobie sympatię innych. No bo kto mógł nie lubić takiej Teddy? Chyba tylko Paul Finch, co było kompletnie niezrozumiałe!
Już wam robię miejsce. April, weźmiesz mi gin z tonikiem? — odezwała się Flavia, jednocześnie przesuwając się trochę w stronę Liama, a strażaczka, zachęcona gestem ręki, usiadła obok i przeniosła spojrzenie na April, która właśnie wybierała się do baru po drinki.
Dla mnie whisky sour. To tak na początek — powiedziała, bo nie wiadomo, jak je dzisiaj melanż poniesie. — Zabierzesz się czy potrzebujesz pomocy? — zapytała jeszcze, ale w tym samym momencie odnalazła się zaginiona Amara, która akurat też wybierała się do baru po kolejnego drinka. Odprowadziła narzeczoną wzrokiem i odwróciła się do Flavii. — Czyli masz mocną głowę, co? — zagadnęła, a Beaumont wywróciła oczami, chyba nie do końca pocieszona faktem, że została przedstawiona właśnie w z tej strony. — Ja podobno też, ale to i tak nic w porównaniu z moim kumplem Jettem. Możne powinnam was zapoznać i zorganizujemy jakieś zawody? — zaproponowała żartobliwym tonie, ale gdyby Flavia miała ochotę, to nie od dziś wiadomo, że Donovan wódki i pacierza nie odmawiał.

lubię jak pijesz ze mną wódkę i popijasz wódką
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

W barze nie było jeszcze wielkich tłumów, ale April nie miała wątpliwości, że już niedługo zrobi się gęściej. Tego typu wydarzenia zawsze przecież przyciągały ludzi i tym razem na pewno nie będzie inaczej. Nie żeby potrzebowała do szczęścia kogokolwiek innego niż ekipa siedząca w loży, ale przy tego typu imprezach tłum zawsze nadawał przyjemniejszego charakteru. Aplauzy robiły się dużo głośniejsze, artystki i artyści na scenie zostaną głośniej docenieni, no i na bank wydarzy się coś dziwacznego, co będą mogli potem wspominać ze śmiechem przez kolejne dni w biurze. Najbardziej cieszyła się, że wreszcie udało jej się połączyć Teddy z jej przyjaciółmi. Miała z narzeczoną masę wspólnych znajomych, ale jednak ich życia zawodowe były tak skrajnie różne, że rzadko miały większe okazje do mieszania tych paczek. Może przydałoby się jeszcze któregoś razu przed weselem połączyć ich na jakiejś próbnej imprezie, zamiast rzucać ich na głęboką wodę? A z drugiej strony, to byłoby dość zabawne. Na bank by się szybko dogadali! Może nawet lepiej niż April mogłaby przypuszczać.
— Jasne. Następną kolejkę też biorę na siebie, więc z łaski swojej pijcie szybciej, co macie. — Finch przyjęła zamówienie od Teddy i Flavii, po czym pogoniła resztę nerwowym ruchem ręki. Skoro wszyscy już byli na miejscu, to trzeba było ruszyć z kopyta!
Uśmiechnęła się na widok Amary i oddała jej serdeczny uścisk powitalny. Chwyciła ją za rękę i obróciła, by móc przyjrzeć się uważniej jej strojowi z każdej możliwej strony. W zdecydowanie za dużej koszulce Chicago Bulls i jeansach, w których pewnie mogłaby schować telewizor i wyjść ze sklepu niezauważona, wyglądała fenomenalnie. I nie, to wcale nie był rasistowski żart! Obie zaczęły się przekrzykiwać, która wygląda dzisiaj lepiej i bardziej slay. Finch wskazała na Teddy, chcąc uświadomić Amarze, że nie przyszła tutaj sama.
— No elo! Wyglądasz zajebiście i... — April nie dała jej dokończyć, bo objęła ją w pasie i pociągnęła za sobą w stronę baru. Amara faktycznie wyglądała, jakby była już kilka drinków do przodu. Ważne, że też doskonale się bawiła! Należało ją jednak nieco ogarnąć, zanim się nie rozpędzi. Finch za dobrze znała jej ciągoty do wariactwa, żeby puszczać ją wolno już na samym początku. Przynajmniej potrafiła ją porządnie zagadać, przez co spędziły na paplaniu przy barze ciut dłuższą chwilę niż było to konieczne, by zamówić drinki.
— Lojalnie ostrzegam, że wypytam potem Teddy co i jak. Kogo polubi najmniej, ten w poniedziałek leci — oświadczyła, szczerząc się głupkowato, gdy wróciły z Amarą do stolika. Postawiły drinki przed Flavią i Teddy, po czym wpakowały się na wolne miejsca.
Obiecujesz, że nas od siebie uwolnisz średnio trzy razy w miesiącu i jakoś nigdy do tego nie doszło. Jesteś strasznie niesłowna.Franky pokręciła głową rozbawiona, niespecjalnie zmartwiona wizją bycia zwolnioną. April oczywiście żartowała i nie miała zamiaru nikogo się pozbywać, a już na pewno nie z tak błahego powodu.
Czy ty w ogóle kiedykolwiek kogoś zwolniłaś?zapytał Jasper, opierając łokcie na stoliku, ny podeprzeć podbródek na dłoniach. Wpatrywał się w nią intensywnie, jakby chciał odczytać odpowiedź z jej myśli.
Wystarczyłoby, żeby ktoś zrobił smutne oczy i wyszedłby z tej rozmowy z awansem i podwyżkąodpowiedziała Emma, wzruszając ramionami. Cała reszta zareagowała uśmiechami albo krótkimi śmiechami. Wieczór zapowiadał się naprawdę uroczo. April westchnęła ciężko i sięgnęła po swojego drinka.
— Jak widzisz, moi pracownicy darzą mnie wielką estymą. — Uśmiechnęła się kwaśno do narzeczonej. Nie była oczywiście ani smutna, ani zmartwiona. Mogli sobie w ten sposób żartować do woli. Przecież byli teraz poza biurem.
— Jebać was wszystkich — dodała nieco głośniej, unosząc szklankę nad stolik, co najwyraźniej było znakiem do wzniesienia toastu, bo to samo zrobili pozostali, dbając o to, by każdy z każdym się stuknął.

Kiedy wpadają koleżanki, zaczynają się hulanki
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Połączenie chłopaków z jednostki z ekipą z pracy April brzmiało jak wyjątkowo dziwny eksperyment społeczny, ale Teddy miała dziwne przeczucie, że to mogłoby zadziałać. Może nie od razu i może nie bez kilku kompletnie idiotycznych sytuacji po drodze, ale jednak! Teoretycznie były to dwa zupełnie różne światy. Tylko kto powiedział, że alkohol nie stałby się wspólnym mianownikiem? Po kilku drinkach wszyscy zaczęliby gadać ze sobą tak, jakby znali się od lat. Właściwie powinny zorganizować coś takiego jeszcze przed ślubem. Po co czekać z wieczorkiem zapoznawczym rok albo dwa? Kto wie, może do tego czasu jeszcze potworzą się jakieś pary i przy okazji odpadnie im kilka problemów logistycznych z zaproszeniami. W międzyczasie Flavia nawet wyraziła chęć na alkoholowy pojedynek z Donovanem, więc już znalazł się doskonały pretekst do kolejnego spotkania!
Tylko jeśli Finch dalej będzie tak szastać pieniędzmi, stawiając wszystkim kolejki, to chyba pobiorą się za pięć lat. Nie, Darling wcale tak nie myślała. Zresztą, to była jej kasa i mogła z nią robić, co chciała.
Umówmy się, April zawsze miała mały problem z asertywnością, ale nie powinniśmy tego wykorzystywać — oznajmiła, choć prawda była taka, że z nich dwóch trudno byłoby wskazać tę bardziej stanowczą. Obie miały zdecydowanie zbyt miękkie serca. I obie dawały się łatwo przekabacić.
W straży działało to trochę inaczej. Tam wszyscy byli właściwie równi, nawet jeśli jedni mieli większy staż albo więcej doświadczenia. Jasne, zdarzało się wykorzystywać czyjąś dobroć albo podrzucić komuś najgorsze zadanie na zmianie, ale ostatecznie każdy wiedział, że i tak zrobiłby dokładnie to samo dla reszty. W pracy agencji marketingowej sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Finch była tam przecież przełożoną. To ona odpowiadała za ludzi, projekty i pilnowanie, żeby wszystko się nie rozsypało. I nawet jeśli sama zgadzała się czasem na zbyt wiele albo brała na siebie więcej, niż powinna, to Teddy miała nadzieję, że jej zespół jednak potrafił to docenić. I że traktowali ją tam poważnie, a nie tylko jako zabawną przełożoną, która pozwala wchodzić sobie na głowę.
Nikt tego nie wykorzystuje! — zaprotestowała od razu Amara. — No przynajmniej nie za często — dodała z pijackim uśmieszkiem, którym udowodniła, że pomimo wczesnego wieczoru, wlała w siebie już całkiem sporą ilość drinków. Albo - w przeciwieństwie do takiej Flavii - miała po prostu słabą głowę?
Słyszeliście, co szefowa powiedziała? Jebać nas wszystkich — Emma wzniosła swoją szklankę, z której upiła kilka łyków, jakby tym sposobem chciała udowodnić, że w rzeczywistości są bardzo posłuszni i wcale nie nadużywają dobroci April.
Hej, Teddy, dalej szukacie ludzi do straży? — odezwał się Jasper, najwyraźniej dobrze zapamiętując sobie ich ostatnią, krótką rozmowę, zanim wyszedł z galerii sztuki. Chyba spodobała mu się wizja pracy z wielkimi, napakowanymi chłopami.
Cały czas — przytaknęła z uśmiechem. — Ale sam proces rekrutacyjny trwa nawet kilkanaście miesięcy. Nie mówię, że zawsze tak jest, ale to zwykle odstrasza zainteresowanych — wyjaśniła, mając na myśli świeżych rekrutów, którzy najpierw musieli przejść szereg wewnętrznych szkoleń i testów, a dopiero później zostawali zatrudnieni na okres próbny. — Pragnę jednak poinformować uczciwie, że to nie jest posada, na której można się wzbogacić. Amplifi to zdecydowanie bezpieczniejsza opcja. My nie mamy owocowych wtorków i szerokiego programu benefitów — podkreśliła, ale nie dlatego, że chciała zniechęcić Burnsa, bo nie wpisywał się w strażackie standardy. Darling wychodziła, że z każdego można zrobić porządnego strażaka, jeśli tylko wykazywał chęci i zaangażowanie. Po prostu nie mogła tak podkradać narzeczonej ludzi i jeszcze dodatkowo narażać ich na szereg rozczarowań!

tylko siup siup, hops ops i w kieliszkach zimna wóda
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zmarszczyła nos, niezadowolona, że wszyscy wokół urządzali sobie gierki wokół jej asertywności. Oczywiście, że była miękką fają, ale nie trzeba było tego tak podkreślać na każdym kroku! No i w pracy naprawdę zamieniała się w demona ogarniania. Nie należała do surowych szefów, a na pewno nie takich, których się wszyscy boją, ale nie pozwalała na zbyt mocne rozluźnianie się. Wszyscy mogli robić z siebie małpy w biurze do woli, póki robota była ogarnięta. Był w końcu czas na obowiązki, jak i czas na pajacowanie. Nie stała nigdy nad nikim z zegarkiem w ręku, nie sprawdzała im komputerów, by upewnić się, że wzięcie dnia pracy zdalnej naprawdę miało im pomóc w skupieniu, a nie służyło wielogodzinnemu opierdalaniu się za pieniądze agencji. Mgła mieć tylko cichą nadzieję, że nikt z zespołu nie spędza roboczogodzin na jakichś głupotach jak pisanie postów na forach! A z drugiej strony, co ją to właściwie obchodzi? Jak maja ochotę kombinować, to niech kombinują. Jej wystarczy, żeby miała na mejlu potwierdzenie wykonanych zadań w odpowiednim terminie i z należytą starannością. Nie przyjmowała roboty zrobionej na odwal się. Traktowała wszystkich uczciwie, jeśli oni traktowali ją tak samo. Na szczęście trafiła na zespół, który podchodził do sprawy porządnie. Doceniali to, ile dawała im swobody w codzienności oraz w wyrażaniu swoich talentów i w większości przypadków nie zawodzili jej zaufania.
Uśmiechnęła się z wdzięcznością do Emmy, która – jak zwykle – rozumiała ją najlepiej. Poza Teddy oczywiście, ale ona oficjalnie nie stanowiła członkini zespołu Amplifi. Jeszcze! Finch pochlastałaby się już dawno, gdyby nie obecność Burnett tak blisko. Finch skupiła się wreszcie na własnym drinku i słuchaniu rozmowy między narzeczoną a Jasperem, który wykazywał niezdrowe zainteresowanie pracą w jednostce.
Ach, czyli oni wszyscy tak gadają. Franky westchnęła ciężko i puściła do April oczko nad stołem. Dziewczyna parsknęła cicho, spoglądając na swoją ukochaną, która sprawiała wrażenie urodzonej z genem strażaczki.
— Mąż Franky jest policjantem. Nie chciałam mówić od razu, bo to wstyd, ale skoro sama się wychyliła... — wyjaśniła narzeczonej, a Bolton-Flynn wywróciła tylko oczami. Najwyraźniej też była przyzwyczajona już do przytyków względem profesji swojego partnera. Policjantom jednak łatwiej obrywało się po głowie niż strażakom. April miała okazję poznać męża Franky i darzyła go sympatią – wszelkie przytyki wynikały wyłącznie z miłości.
April wprowadza na restrykcje na korpomowę w robocie. Nie możemy już mówić, że mamy jakieś pożary w biurze i w ogóleposkarżyła się Flavia, jakby to naprawdę był dla kogokolwiek problem. Finch po prostu starała się im uświadomić, że słowa mają moc. Pracowali nimi na co dzień, na bogów, powinni już to wiedzieć!
Ale chyba są też jakieś korzyści z tej roboty, co? Tak poza twoimi kolegami.Amara uśmiechnęła się rozmarzona, wspominając zdjęcia z kalendarza, którym April oczywiście się chwaliła w pracy. Napakowane cielska najwyraźniej działały nie tylko na Jaspera. Finch podejrzewała jednak, że żadne z nich nie myślała o niczym innym w kontekście pracy w jednostce.
Nie zrozum ich źle, twoje zdjęcia też były doskonałe, Teddy. No i dużo liczniejsze. Wyglądałaś dużo lepiej niż ta tak zwana larw...Liam przerwał w połowie i zaśmiał się, łapiąc się pod stołem za łydkę, w którą April sprzedała mu kopa. Ostatnie, czego w tym momencie potrzebowała, to dyskusja na temat jej zazdrości. Mogli sobie zrobić chociaż jakieś przerwy w omawianiu jej wad. Jedna co dwadzieścia minut czy coś.

Łączy nas coś więcej niż alkohol. Mówili: nie mieszaj, a ja mieszam to z robotą
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nawet przez chwilę nie wątpiła, że jej kobieta daje komukolwiek taryfę ulgową. No dobrze, może przez moment faktycznie przeszło jej to przez myśl. Taka Emma na pewno miała czasem trochę łatwiej, zwłaszcza że zawsze stawała za April murem i często odciążała ją z obowiązków, kiedy ta tonęła w zaległościach. Ale Teddy nie widziała w tym niczego, co umniejszałoby April jako przełożonej! W jej oczach Finch była wspaniałą szefową, którą wszyscy uwielbiają i która zawsze wykonywała swoją pracę z pełnym zaangażowaniem, dając z siebie więcej, niż ktokolwiek mógłby od niej wymagać. No i kto kto nie chciałby pracować pod kimś, kto potrafi jednocześnie dopilnować projektu, a po godzinach idzie ze swoimi podwładnymi na drinka?
Prawda była jednak taka, że Teddy nie miała pojęcia, jak wygląda praca w wielkich korporacjach ani w żadnych firmach o podobnej strukturze. Znała ten świat wyłącznie z opowieści narzeczonej i to w zupełności wystarczało, żeby zrozumieć, jak bardzo różni się od jej własnej codzienności. Straż pożarna nie zostawiała dużo przestrzeni na błędy. Tam nawet najmniejsze potknięcie miało relane konsekwencje dla czyjegoś życia. Nie było czasu na analizowanie sytuacji godzinami ani na poprawianie decyzji w nieskończoność. Trzeba było działać, ufać sobie i zespołowi, a potem brać odpowiedzialność za to, co się wydarzyło. W korporacyjnym świecie - przynajmniej w niektórych przypadkach - istniał pewien margines. Można było coś poprawić, wrócić do tematu, przesunąć termin, znaleźć inne rozwiązanie. Błąd nie był końcem wszystkiego, tylko elementem procesu, który dało się jeszcze odkręcić albo zamienić w coś innego. Dlatego czasem, kiedy April opowiadała jej o swojej pracy i całej tej korporacyjnej układance, Darling miała wrażenie, że słucha trochę innego języka. Zrozumiałego, ale jednak nie do końca jej własnego.
Usłyszawszy, że mąż Franky jest policjantem, już miała zażartować, że w jej przypadku jebać psy nabiera zupełnie innego znaczenia, ale ostatecznie ugryzła się w język i zrezygnowała z tego dość prostackiego komentarza. Chłopaków z jednostki pewnie rozbawiłoby to do rozpuku, ale w towarzystwie z Amplifi musiała najpierw wybadać grunt, zanim pozwoliłaby sobie na podobny poziom swobody. Nie chciała przecież, żeby później Finch musiała wysłuchiwać, jaka to ta Teddy jest nietaktowna.
W National at The Well co w każdy czwartek jest organizowane happy hours dla służb i spotykają się tam strażacy, ratownicy medyczni i policjanci. Może nawet piłam z twoim mężem i o tym nie wiem? Chyba, że trzymasz go na jakieś strasznie krótkiej smyczy — uśmiechnęła się znad swojego drinka. O masz, jednak nie obyło bez nawiązania do psa. A tak się starała!
Pytanie o korzyści sprawiło, że zamyśliła się na dłuższy moment. Wybierając zawód, nigdy nie kierowała się pieniędzmi. Ani nawet umięśnionymi, męskimi sylwetkami, choć wtedy to mogłaby być dodatkowa motywacja. Kiedy ostatnim razem poruszyła temat pracy, którą wykonywała dla satysfakcji, nie spotkała się ze zbyt dużą przychylnością. Wprawdzie znajomi April nie byli Paulem Finchem, ale Darling wolała ukontentowanie zachować dla siebie.
Pewnie, pełno samych korzyści. Laski lecą na mundur, co zresztą widać — wskazała podbródkiem na narzeczoną, do której mrugnęła porozumiewawczo. Czy bycie z tak cudowną kobietą nie było wystarczającą korzyścią? Wiadomo, że było!
I wszystko jasne! Ja to kupuję — skwitował Jasper, unosząc swojego drinka. Najwyraźniej totalnie zaakceptował taką odpowiedź. Sam poleciałby na mundur. Może nie akurat na mundur Teddy, ale na jej kolegów już też. A najlepiej, to jakby nie mieli na sobie zbyt dużo warstw.
Mogła się spodziewać, że jej fotki z kalendarza widzieli wszyscy z działu Finch. I to było w porządku, w końcu kalendarz było ogólnodostępny. No i faktycznie Darling wyglądała zajebiście, sama musiała to przyznać.
Dzięki, pozowanie z cyckami na wierzchu wychodzi mi całkiem nieźle — zaśmiała się, najwyraźniej nie wyłapując, że Liam został skutecznie uciszony w połowie zdania. — A widzieliście cały kalendarz? Na pewno macie tam jakiegoś swojego faworyta — dodała, spoglądając na Amarę i Jaspera. W myślach już widziała, jak później sprzeda chłopakom z jednostki historię o tym, jak ich profesjonalne, ociekające potem sylwetki zostały ocenione przez zupełnie obce osoby z branży marketingowej. — Tylko mówcie prawdę! April nie cofnie wam za to premii uznaniowej — dorzuciła jeszcze z rozbawieniem, bo przecież nikt nie uwierzyłby, że wszyscy zgodnie stwierdzili, iż kwietniowa Teddy bez dwóch zdań wypadła najlepiej.

za wolność, za dzisiaj, za miłość
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Miała nadzieję, że Teddy nie będzie miała żadnych wątpliwości, że w tym towarzystwie może pozostać sobą. Skoro ta banda akceptowała kogoś na tyle odklejonego, co April, to na bank zaakceptuje też Teddy! Obie po bliższym poznaniu okazywały się świetne, ale to jednak Darling uchodziła za tę mniej pokręconą. A takich łatwiej lubić! Poza tym, Finch często jej powtarzała, że żeby pracować z własnej woli w marketingu, to trzeba być co najmniej niestabilnym emocjonalnie. W jej oczach to oczywiście świadczyło dobrze o wszystkich jej znajomych z biura.
Skądże znowu. Może wyjść się pobawić, kiedy tylko chce, o ile nie będzie przesadzał z wąchaniem dupodparła Franky, uśmiechając się szeroko. Zdecydowanie miała dystans do siebie i wielkie serce otwarty na każdy okaz sympatii, nawet ten nieco złośliwy. Brak poczucia humoru to jedna z niewielu kwestii, za które April mogłaby kogoś zwolnić. No, kadrom przedstawiłaby to oczywiście inaczej. Nie wytrzymałaby jednak z kimś takim na co dzień, a zależało jej, by a biurze panowała swobodna atmosfera. Zdawała sobie jednak sprawę, że to nie jest kompetencja niezbędna w ich robocie, wiec z pewnością zadbałaby o to, by polecić taką osobę do pracy u innych pracodawców, żeby nie została z niczym. I jakoś by wykombinowała, by ów ktoś dostał ponadprzeciętną odprawę. Wiedziała, że z dziewczynami z HR-u trzeba dobrze żyć. To one były kręgosłupem tej firmy. Podsuwały dokumenty liderom, którzy ich pewnie nawet nie czytali, więc właściwie mogłyby sporo nachachmęcić. Finch nie miała wątpliwości, że należy się do nich przymliać. Robiła to bardzo intensywnie, szczególnie do takiej jednak fanki czerwonych szminek w styczniu! A może to była laska z księgowości? Cholera, nie była do dziś pewna, a głupio było je zapytać.
Pokiwała głową, zgadzając się, że mundur potrafi działać jak afrodyzjak. Nie był oczywiście powodem, przez który po raz pierwszy zwróciła na nią uwagę, ale uwielbiała ją w nim oglądać w każdej możliwej konfiguracji i na każdym etapie zakładania. Dobrze, że Teddy zdążyła się już tego nauczyć i od czasu do czasu wysyłała jej fotki z szatni w trakcie przebierania się. Czasem nawet takie bez Jetta w tle!
Lipiecpowiedziała Andrea, wskazując na Jamala.
Sierpieńpowiedział w ten samej sekundzie Jasper, wskazując na Darnella. April zaśmiała się i aż klasnęła z tej całej radochy, bo takiej doskonałej odpowiedzi się nie spodziewała. Los jednak pisze najlepsze scenariusze.
— Na pewno ucieszą, jak im powiesz. — Spojrzała na narzeczoną z szerokim uśmiechem. Bliźniaki będą się tym puszyć bardzo długo, to więcej niż pewne. A niech mają na zdrowie, dlaczego by nie! Coś im się od życia należy, skoro żaden nie znalazł jeszcze dziewczyny, mimo usilnych starań April przy ich Tinderach.
Zróbcie wielki hałas dla Am Tu Jang!dobiegło z okolic sceny, a w barze rozległ się wielki aplauz. Na scenie pojawiła się młoda Azjatka w pięknym stroju zrobionym z tylu piór, że aż człowiekowi nachodziła ochota na KFC. Zamachała pierzastymi wachlarzami i zaczęła kręcić biodrami w rytm muzyki. Szykował się pokaz burleski.
— Wiecie, że Teddy ukradła kiedyś dla mnie boa po burlesce? A jeszcze innym razem prawie dała się namówić na rozbieranie się na stole do ping ponga, ale niestety ktoś w niego wpadł z impetem i się poprzewracali — opowiedziała wszystkim, chcąc najwyraźniej jeszcze lepiej zbudować wizerunek Teddy niż robiła to dotychczas. Wspomnień z imprez wszelkich miały mnóstwo. Pod tym względem Darling naprawdę mogła ekipie zaimponować.

Z ziomalami walę łyk z ziomalami palę buch
Werka
dogadamy się
ODPOWIEDZ

Wróć do „Woody's and SAILOR”