34 y/o
For good luck!
194 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion/jego
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

nie wierzę w "długo i szczęśliwie"
ale mam nadzieję, że jestem w błędzie
STATUS: trwają rozmowy | 20/04
ObrazekObrazek
Dawno, dawno temu, żył sobie pewien chłopiec. Chłopiec, który nie sprawiał problemów i nie zadawał zbyt wielu pytań. Cichy, grzeczny i posłuszny, o ufnych oczach i trochę zbyt miękkim sercu. Udany syn, który wyrósł na człowieka, z jakiego dumny byłby każdy, nawet najsurowszy rodzin: naukowca z pasją, lekarza z przyszłością, który nigdy nie popełnia błędów. Do szczęścia brakowało mu tylko jednego...

Ashish, pochodzący z tradycyjnej rodziny imigrantów z Indii, żyje zgodnie ze scenariuszem, jaki rodzina napisała dla niego jeszcze przed jego narodzinami. Jego zadaniem zawsze było dobrze się uczyć, nie wychylać poza szereg, i dbać o honor rodziny. Od dziecka funkcjonując w przestrzeni między oczekiwaniami ojca, a własnym, skrupulatnie zachowywanym milczeniem, śpiewająco spełnił wszystkie rodzicielskie wymagania oprócz jednego. Nigdy nie znalazł sobie tej drugiej połówki.
Ash nie wierzy w „długo i szczęśliwie”, przynajmniej nie dla siebie, a to dlatego, że nigdy nie byłby w stanie kochać autentycznie, nie tracąc przy tym akceptacji i miłości rodziców. Dlatego bardziej niż w romantyczne zakończenia, wierzy raczej w kompromisy i w to, że w życiu nie można mieć wszystkiego.
I właśnie tu pojawiasz się Ty: mężczyzna, który sprawi, że po raz pierwszy Ash zada sobie jedno, proste pytanie. A co, jeśli jednak...?

Szukam postaci:
– płci męskiej, bo ku rozpaczy rodziny, Asha ciągnie właśnie ku facetom;
- najchętniej w przedziale wiekowym ±10 lat względem wieku Asha;
– z kompletnie odmiennego innego świata — najchętniej pod względem kultury, klasy, rasy i środowiska;
- kogoś, kto w przeciwieństwie do Asha, nigdy nie musiał udawać kogoś, kim nie jest...
– i kto, przede wszystkim, potrafi być cierpliwy;

Jestem otwarty na najróżniejsze możliwe scenariusze: Twoja postać może mieć własne wady, dramaty i sekrety, i im ich więcej, tym oczywiście ciekawiej. Dzieci z poprzedniego związku? Super! Przeszłość kryminalna na koncie? Bosko! Nieuleczalna choroba? Damy radę (tylko błagam, niech przynajmniej nie będzie śmiertelna!). Jednym słowem, jest to wstępny zarys raczej klimatu relacji, którego szukam, a nie z góry narzucona fabuła.
Uprzedzam przy tym, że Ash nie jest łatwy w obyciu. Cierpi na pracoholizm i dość poważne OCD; co jakiś czas zalicza okresy depresji i nasilonych lęków; kocha ład i porządek, i totalnie gubi się w chaosie. Poza tym jest niemal chorobliwie lojalny rodzinie i przyzwyczajony, żeby szczęście innych przedkładać ponad własne. Mogę zagwarantować, że kiedy już pokocha i zaufa, to całym sercem, a jednak nadal będzie się wycofywał, milczał, próbował zamknąć drzwi, zanim ktoś zdąży je tak naprawdę otworzyć. Dlatego też potrzebuję kogoś, kto o niego zawalczy i nie podda się po jednej nieudanej próbie, żeby dostać się za warowny mur jego upartego serca.
Nie gwarantuję "długo i szczęśliwie", ale to jest jedna z tych relacji, która - mam nadzieję - pozwoli nam rozwijać i poznawać nasze postaci w pisaniu, kazać im się mierzyć z pytaniami, których nigdy wcześniej sobie nie zadawały, i mierzyć się z różnymi sercowymi dramatami (wybieranie pomiędzy ukochanym i rodziną? *chef's kiss*

O mnie:
Na forum jestem nie od dzisiaj, regularnie, i nigdzie się nie wybieram. O wiele bardziej niż sztywne scenariusze, kocham dynamiczny i kreatywny proces twórczy, więc zamiast cokolwiek Ci narzucać wolałbym, żebyśmy ich historię zbudowali już wspólnie. Jestem otwarty na wszelkie zmiany i modyfikacje. Zależy mi tylko na kimś, kto lubi dywagować o życiu wewnętrznym postaci, gustuje w głębszych postach i wszelkiego rodzaju traumach i dramatach, i ma ochotę eksplorować tematykę kultury i rasy, zdrowia psychicznego, inności i dyskryminacji, uprzedzeń i akceptacji. Poza tym poetyckimi (i zakrawającymi o grafomanię) hajdami też nie pogardzę...
Jeeeśli czujesz ten klimat — odezwij się na PW, i będziemy myśleć <3
Ostatnio zmieniony pn kwie 20, 2026 10:56 am przez ash kapoori, łącznie zmieniany 1 raz.
gall anonim
32 y/o
For good luck!
162 cm
modelka i czasem aktorka
Awatar użytkownika
Insane inside the danger gets me high. Can’t help myself got secrets I can’t tell
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

demage was done
the moment our eyes met
STATUS: AKTUALNE | 19/04
ObrazekObrazek
in another life
we'll meet each other again
Na początku było między nimi soczyste uczucie — intensywne, pełne czułości i ciepłych poranków, które smakowały kawą i wspólnymi planami. Z czasem jednak miłość ta zaczęła zmieniać swój kształt. Stała się bardziej obrazkiem, niż doznaniem. Ciszą, między kolejnymi kliknięciami aparatu.

Więcej pamiątką, niż rozmową.

and our story
will be a happy ending
Kiedyś podnosił jej włosy z karku i szeptał coś świętego między żebrami. Byli młodzi i głodni bliskości. Składali się z dotyku i oddania, jakby każda noc była ich wspólnym rytuałem, wspólnym sacrum, w które wchodzili dobrowolnie. Ale z czasem emocje się rozmyły, wpełzły gdzieś pod beton jak pod fundamenty miasta. Przestały grzać, a w zamian stały się ozdobą ich medialnego życia.

(...) a ona upadła, by wreszcie zejść z wysokości i dotknąć ziemi, pachnącej zwyczajnością, małżeńskim trudem, słabością i solą łez.

Więcej informacji
  • Poszukiwany ex mąż do skomplikowanej, wielopłaszczyznowej relacji.
  • Relację widzę jako pełną napięć, niedopowiedzenia i wzajemnych antypatii, z których wybija się dawne/bieżące uczucie.
  • Oboje wiedzieli, że związek zbliża się ku rozpadowi. Żadne z nich nie było gotowe przyznać tego wprost. Plotka mediów o zdradzie męża przez Jolene otworzyła im furtkę do rozwiązania małżeństwa.
  • Zależy mi na osobie, która podobnie jak ja, lubi zanurzać się w uczuciach - zgłębiać psychikę postaci i budować nastrój wokół silnych emocji. Nie zakładam endgejmu, ale także go nie wykluczam.
  • Inne: różnica wieku między nimi do +/- 6 lat oraz status materialny postaci bogaty lub zamożny. Postać jest rozpoznawalna medialnie i uznawana za Pana Idealnego. Reszta do wspólnego ustalenia.

    O mnie
    Lubię mieć kontakt ze współautorem, staram się pisać zgrabnie i nie pospieszam z odpisami. Nie bawią mnie wątki, które wegetują, dlatego obiecuję zaangażowaną grę, która dokądś prowadzi. Nie zawsze wiem dokąd, bo kieruję się uczuciami swojej postaci i wzajemnym flow. Nie pogardzę też dobrą dramą i elastycznym podejściem do relacji. Jeśli czujesz, że się dogadamy, zapraszam na PW.

    PS. Z reguły piszę mężczyznami w wątkach damsko- i męsko-męskich, więc Jolene to mój pisarski eksperyment.
Ostatnio zmieniony pn kwie 20, 2026 5:48 pm przez Jolene Collet, łącznie zmieniany 4 razy.
nihilista
wszystko przejdzie, jeśli trzyma się w lore postaci
27 y/o
Mr Potato Head
180 cm
tester gier w Ubisoft, barman w Emptines i przewodnik po Toronto.
Awatar użytkownika
Jutro to problem przyszłego mnie, a przyszły ja na pewno coś wymyśli.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

ERROR 404:
błąd w kodzie pt. OJCOSTWO
STATUS: AKTUALNE | 20/04
ObrazekObrazek
Kogo szukam?

Wariatki z rodzinnych stron, czyli z Whitby. Najlepiej w zbliżonym wieku, mogą znać się ze szkoły lub sąsiedztwa bo to ma być kumpela - ta od niezobowiązujących spotkań w Whitby. Co istotne - w zaawansowanej ciąży - takiej, że widać ją z drugiego końca Toronto. 🤰

🏠 Pamiętasz Whitby? Ja pamiętam głównie nudę, jezioro i nas spotykających się raz na jakiś czas. Ty miałaś to gorzej – podczas gdy w mojej rodzinie zawsze był przyjazny gwar, śmiech i góra jedzenia na stole, ty wracałaś do domu, w którym jedynym towarzystwem był:
  • gburowaty dziadek
  • pijany ojciec
  • matka kleptomanka
  • wszystko powyższe, albo jeszcze jakiś inny większy shit.
Millerowie byli dla ciebie jak ekipa z serialu, w którym zawsze chciałaś wystąpić. Kiedy ja wyjechałem podbijać Toronto i psuć gry w Ubisofcie, ty utknęłaś. Ale hej, nie próżnowałaś! Kiedy raz na jakiś czas wpadałem do rodziców, nasze drogi się przecinały. Było miło, było bez zobowiązań... a przynajmniej ja tak myślałem… do dziś.
Nagle pojawiasz się w Toronto. Wyglądasz, jakbyś połknęła dość dużą piłkę lekarską i twierdzisz, że to mały Miller.

Prawda?

Jest pewnie taka, że ojcem jest jakiś totalny lamus z Whitby, gość bez przyszłości, który jedyne co potrafi, to pić piwo pod sklepem. Ty jednak uznałaś, że twoje dziecko zasługuje na coś lepszego. Na nazwisko Miller. Na babcię, która zawsze robi za dużo jedzenia. I na tatę, który – choć sam potrzebuje opieki – jest najlepszym błaznem w twoim zasięgu.
Może być nim też inny lamus z Toronto, żeby bardziej wpasować postać w realia miasta i gry na forum. Jeśli będziesz mieć inną zajawkę lub pomysł to również wysłucham.

W co sobie będziemy pogrywać? 🎮
W simsy tylko reel life i na speedzie. :lol:
🍼 Na początek będzie sporo kłamstwa, głównie z twojej strony, więc może zaczniemy od tego, jak dopisujesz całą historię swojego brzucha do Archiego i kłamiesz mu w żywe oczy, choć wiesz, że z kimś innym zaszalałaś bez zabezpieczeń i ta różnica dwóch tygodni bardziej pasuje do twojego dziecka w brzuchu niż do tamtej nocy z nim.

👶 Zanim prawda wyjdzie na jaw chcę rozegrać motyw jak Archie wchodzi w to całe przygotowanie do porodu, jak kupują używany wózek, jak próbuje zamontować fotelik w swoim beznadziejnym samochodzie i jak czyta poradniki o noworodkach.

🍼 Jego rodzice cię znają i też zaczynają wierzyć w historię (choć czekają do porodu, by wszystko sprawdzić gdy dziecko przyjdzie na świat) i ich też trochę do siebie zaczynasz przekonywać.

👶 No i finałowy motyw to poród, co nie? Emocje sięgają zenitu, kiedy Archie trzyma w rękach małego gamera, a potem nastąpi jego zderzenie z rzeczywistością. Może wyjdzie to przy grupie krwi? Może przy badaniach po porodzie? A może po prostu Ty pękniesz pod ciężarem jego dobroci, której się nie spodziewałaś? Może zrobi test na ojcostwo i wyjdzie to po kilkunastu dniach, które miały być tylko formalnością…

Dlaczego i czego szukam?

🧸 Bo chciałabym mu trochę rzucić kłody pod nogi, zobaczyć jak dorasta na cito, by potem zmierzyć się ze złamanym sercem i chwilami w których biednak nie znajdzie żadnej luki by uchronić się od bólu, a że ma za wesoło w życiu to zaszalejmy!

🍼 Nie szukam tutaj tak naprawdę złej postaci…raczej kogoś, kto chciał być częścią jego świata, a to była jedyna droga, jaką twoja postać widziała. Może pragnęła lepszej przyszłości dla dziecka? Zapewniam absurdalny humor Archiego i emocje, które rozszarpią go na kawałki.

🧸 Poszukiwania wrzucam w zakładce związki, ale w ich przypadku to za wiele powiedziane. Sypiali ze sobą, ale to nigdy nie było coś wielkiego, nic zadeklarowanego, a po tym wszystkim to nawet nie będzie to coś, co miałoby swoją przyszłość… Poza tym Archiego serce bije do kogoś innego, kogo pewnie znasz, bo też jest z Whitby.
Winnie the Pooh
nudy, stania w miejscu, kierowania moją postacią
36 y/o
For good luck!
173 cm
pisarka od siedmiu boleści
Awatar użytkownika
Yeah, now you wanna be my honey. Oh, can't you see? 'Cause I don't have those fears anymore.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

You abused me!
How am I supposed to forgive you?!
STATUS: AKTUALNE | 20.04
ObrazekObrazek
Zaznaczam z góry, że to nie będzie dla każdego i wiem, że może być ciężko ze znalezieniem, ale może ktoś będzie miał ochotę wejść w taką postać...

Minęło pół roku, a ona dalej łapała się na tym, że liczy.
Nie dni, nie dokładnie — raczej momenty, które odkładały się gdzieś z tyłu głowy i wracały wtedy, kiedy najmniej ich potrzebowała. Pół roku od rozwodu. Pół roku od ucieczki. Pół roku od momentu, w którym powinna była w końcu zacząć żyć dla siebie, a nie w odniesieniu do niego.

Toronto było inne niż zapamiętała, chociaż tak naprawdę nic się nie zmieniło. To ona patrzyła na nie inaczej. Ludzie byli tacy sami — zajęci sobą, rozmowami, telefonami, kawą kupioną w biegu. Nikt nie zwracał na nią uwagi i to było dokładnie to, czego potrzebowała. Anonimowość była bezpieczna. Cisza była bezpieczna. Brak jego obecności… też miał być.

A jednak dalej zamykała drzwi na dwa zamki. Dalej sprawdzała okna, nawet jeśli wiedziała, że są zamknięte. Dalej wybierała miejsca przy ścianie, tak żeby widzieć całe pomieszczenie, każdy ruch, każde wejście. To były odruchy, których nie potrafiła się oduczyć, nawet jeśli próbowała wmówić sobie, że już nie musi.

Spotkanie miało być zwyczajne.
Kawiarnia, jedna z tych, w których ludzie przychodzą, żeby zniknąć na chwilę — w laptopach, rozmowach albo własnych myślach. Umówiła się z agentem, nic wielkiego. Kolejna rzecz do odhaczenia, kolejny krok w stronę życia, które próbowała sobie poukładać od nowa.

Usiadła przy stoliku pod ścianą, zanim jeszcze zdążyła pomyśleć, że znowu robi to samo. Zamówiła coś do picia, chociaż nie miała ochoty. Szklanka stała przed nią już dłuższą chwilę, a ona tylko przesuwała ją palcami, skupiając się na czymś tak banalnym, żeby nie myśleć za dużo.

Agent się spóźniał, ale to nie było nic nowego.
Raz spojrzała na telefon. Potem drugi. W końcu przestała sprawdzać godzinę i pozwoliła sobie na chwilę rozluźnienia, na tę krótką iluzję, że to naprawdę będzie zwykły dzień. Jeden z tych, które zaczynają się i kończą bez żadnych niespodzianek.

Drzwi się otworzyły i nawet nie podniosła od razu wzroku.
Najpierw przyszło to uczucie — to samo, którego nie potrafiła się pozbyć. Napięcie gdzieś pod skórą, jakby ciało reagowało szybciej niż myśli, jakby coś w niej rozpoznało zagrożenie, zanim jeszcze zdążyła je nazwać.

Dopiero wtedy spojrzała.

I przez chwilę miała wrażenie, że coś się w niej zatrzymało.

Nie powinien tu być. Nie w tej kawiarni, nie w tej części miasta, nie w jej życiu, które z takim wysiłkiem próbowała poskładać. A jednak stał w drzwiach, dokładnie taki, jakiego pamiętała — albo może tylko jej się tak wydawało, bo pamięć lubiła kłamać, wygładzać rzeczy albo przeciwnie, wyostrzać je w najgorszy możliwy sposób.

Było w nim coś znajomego i coś obcego jednocześnie. Ten sam sposób, w jaki się poruszał, ta sama pewność siebie, która kiedyś wydawała się jej czymś, do czego chce należeć, a później stała się czymś, czego nie potrafiła unieść. Patrzyła na niego trochę za długo, zanim zdała sobie z tego sprawę, a kiedy już to do niej dotarło, było za późno, żeby udawać, że go nie widzi.

Serce zaczęło bić szybciej, zbyt nierówno, jakby próbowało nadrobić wszystkie te miesiące spokoju, które wcale spokojne nie były. Zacisnęła dłonie na szklance, trochę mocniej niż powinna, tylko po to, żeby je czymś zająć. Nie chciała, żeby było widać. Nie tutaj, nie przy obcych ludziach, którzy nie mieli pojęcia, kim jest ten mężczyzna i kim ona była przy nim.

Nie podszedł od razu.

I to było chyba gorsze.

Bo przez te kilka sekund, które ciągnęły się zdecydowanie za długo, w jej głowie zdążyło pojawić się wszystko — że może jej nie zauważył, że może udaje, że jej nie widzi, że może to naprawdę przypadek. A może nie było w tym nic przypadkowego i był tu dokładnie dlatego, że wiedział, gdzie ją znaleźć.

I wtedy dotarło do niej coś jeszcze.

To nie było to, że się pojawił.

To było to, że nie wiedziała, kim on teraz jest.

Pół roku to wystarczająco dużo, żeby ktoś spróbował się zmienić. Albo nauczył się lepiej udawać. I nie miała pojęcia, która z tych wersji stoi teraz kilka metrów od niej, patrząc w jej stronę.

Pierwszy raz od pół roku naprawdę poczuła, że to wszystko wcale się nie skończyło.

SZUKAM
Pana Heffernana — byłego męża Victorii, senatora w Toronto, około 40 lat.
To jest moment pół roku po rozwodzie. Ich pierwsze spotkanie po wszystkim.
Nie narzucam jednej wersji — czy to przypadek, czy on ją znalazł, czy chce coś naprawić, odzyskać kontrolę albo po prostu zobaczyć, czy dalej ma na nią wpływ. To budujemy razem.
Mocny dramat psychologiczny i napięcie. Dużo strachu. W tle polityka, wizerunek, wpływy, ale centrum to oni. On się zmienił, a może to coś innego? Może ma problemy finansowe? Cokolwiek ci chodzi po głowie. Lubi emocjonalne, mocne gry.

To nie end-game, ale na pewno coś intensywnego i wpływającego na obie strony. Jak widać gram i podobno piszę przyzwoite posty ;)
gall anonim
Mało co mnie rusza.
35 y/o
For good luck!
188 cm
skrzypek solista toronto symphony orchestra
Awatar użytkownika
“Tell me where it hurts, she'd say. Stop howling. Just calm down and show me where.

But some people can't tell where it hurts. They can't calm down. They can't ever stop howling.”
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion/jego
typ narracji3 os, czas przeszły
czas narracji-
postać
autor

Is this happines?
You're a hard man to love, and I'm a hard woman to keep track of
STATUS: AKTUALNE | 21/04
ObrazekObrazek
Poznaliśmy się po moim recitalu, lata temu. Z kieliszkiem szampana w dłoni, znudzony wysłuchiwałem, jak to mój występ był doskonały, jak otarłem się o perfekcję, jak zasługuję na wszystkie te peany zapętlone przede mną jak mantra. Ty — młoda i zuchwała, z urodą podkreśloną blaskiem pereł i gładkością jedwabiu — podeszłaś, mówiąc:

— W trzeciej wariacji za bardzo przyspieszyłeś. Celowo?

To nie była krytyka, tylko uważność. I tyle wystarczyło, żebym po raz pierwszy poczuł się widziany na salonach, na których zwykle byłem tylko częścią dekoracji.

Od tamtej pory minęło kilka lat, i nadal lubię myśleć, że nie zmieniliśmy się aż tak bardzo. Lubię myśleć, że mnie rozumiesz, bo wychowaliśmy się w tych samych kręgach — w domach, w których nie brakuje niczego oprócz miłości; w których ciszę przy kolacyjnym stole da się kroić nożem, a skandale zamiata pod dywan tak skutecznie, że po latach widać tylko idealnie prostą linię. Lubię myśleć, że jesteśmy na zawsze, nawet jeśli nasz związek opiera się głównie na bólu i sekretach.

Zaręczyliśmy się jakiś czas temu, i jak większość par w tej sytuacji milczymy mówimy o ślubie, o dzieciach. Żadnemu z nas jednak jakoś się nie spieszy, jakby od ostatecznego "tak" powstrzymywała nas jakaś niewidzialna siła.

W skrócie:
Szukam (ponownie, ups) dla Monty'ego Narzeczonej z podobnego, luksusowo-arystokratycznego tła, kobiety wychowanej w świecie konwenansów, która potrafi ukrywać tajemnice i robić dobrą minę do złej gry. Zależy mi na kimś młodszym lub w podobnym wieku do niego (więc najlepiej 25 - 40 lat); zakładam, że poznali się w Paryżu, ale w żadnym wypadku nie narzucam zawodu ani narodowości!
Dodam, że raczej nie widzę tu "długo i szczęśliwie", ale jeśli lubisz prawdziwe dramy i przepoetyzowane posty, to na pewno się dogadamy, zwłaszcza jeśli - tak jak za mną - chodzą za Tobą klimaty old money, z marmurami, szampanem, i piosenkami Lany del Rey w tle.
Chętnie ustalę już wspólnie, czy Narzeczona wie o chorobie (postępującym, reumatycznym schorzeniu, które może zakończyć jego karierę) Monty'ego, o jego przewinieniach z przeszłości (czy miał romans z przyjacielem z dzieciństwa i przyczynił się do śmierci własnego ojca? może) i jakie sekrety ukrywa sama (romanse? trauma z przeszłości? ciąża, w którą zaszła - ale nie z Monty'm?).

Dodatkowo:
Jestem na forum od dawien dawna, i planuję zostać na wieki wieków (amen). Lubię pisać raczej dłuższe i emocjonalne posty, analizować wewnętrzne życie moich postaci i plotkować o nich w kuluarach. Jeśli już się wkręcam w wątek, to całym sercem, więc proszę tylko o nieznikanie i otwartą komunikację, a ze swojej strony przychylę Ci nieba <3
Zapraszam na PW!
joachim
nic co ludzkie nie jest mi obce
ODPOWIEDZ

Wróć do „Poszukiwania”