30 y/o
REKORD SKOCZNI
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
i can take you higher
oh, oh, oh, i'm on fire
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Mogłaby się zapierać i udawać niedostępną. Pewnie, że tak. Tylko… Czy to w ogóle miało jeszcze sens? Jak długo dało się oszukiwać April, a przede wszystkim samą siebie, że tego wszystkiego nie czuła? Nie potrafiła tego jeszcze nazwać, brakowało jej słów i definicji, ale jedno było pewne — nie mogła zepchnąć tego wyłącznie do sfery seksu. To było coś więcej i wymykało się prostym kategoriom. Może mówiła dokładnie to, co przyjaciółka chciała usłyszeć. Może nawet trochę się do tego dopasowywała. Ale jak miała mówić inaczej, skoro to była prawda? Czy naprawdę miała dalej brnąć w to wieczne droczenie się, wyłącznie po to, żeby Finch nie znudziła się nią zbyt szybko? Teddy nie miała już na to ani ochoty, ani siły. Podchody męczyły ją tak samo, a może nawet bardziej. I to już od dłuższego czasu. W końcu sama powtarzała, że nie wie, na czym stoją ani dokąd to wszystko je zaprowadzi.
Ta kobieta? Może i tak — odparła, wzruszając ramionami, chociaż wcale nie miała pewności, czy faktycznie spodobałaby jej się wspomniana mommy. Tylko raz umawiała się z kimś sporo starszym od siebie i wcale nie było tak fajnie. Tamta to dopiero potrafiła kontrolować i wymagać cudów na kiju. A najlepiej, żeby Teddy rzuciła wszystko i była na każde jej zawołanie. W dodatku były zbyt poważna, nawet w łóżku. A później to już w ogóle zrobiło się nadzwyczaj poważnie i trzeba było spierdalać.
Podparła się na łokciu, aby móc lepiej przyjrzeć się twarzy April. Przez chwilę nic nie mówiła, po prostu gapiła się na nią, procesując w głowie jej słowa. Nie potrafiła odgadnąć, czy mówiła poważnie, czy było to jednak podszyte jakimś żartem.
Znowu? — powtórzyła za nią, unosząc brwi w geście, w którym było tyle samo zaskoczenia co niedowierzania. — A kiedy właściwie kazałam ci czekać? To ty przecież chciałaś, żebym spróbowała się tym wszystkim nie przejmować — dodała ciszej, nawiązując do tamtej nocy po urodzinach przyjaciółki, gdy po durnej sprzeczce leżały obok siebie w łóżku, udając, że sen przyjdzie sam. — Bycie razem to cały pakiet ograniczeń. Nawet nie wiem, czy byś tego chciała. I czy jesteś na to gotowai czy ja jestem gotowa, dopowiedziała w myślach, nie pozwalając, żeby te wątpliwości wydostały się na powierzchnię.
Randkowanie nie niosło ze sobą zobowiązań. Było wygodne właśnie dlatego, że niczego nie wymagało. Ani deklaracji, ani wyłączności, ani odpowiedzialności za cudze oczekiwania. Żadna z nich nie miała prawa żądać więcej, niż druga była skłonna dać. Umawianie się wciąż nie oznaczało związku, bo było zawieszone gdzieś pomiędzy bliskością a ucieczką. Dopóki nie padną konkretne słowa, wszystko pozostawało niepewne i boleśnie otwarte na interpretacje.
Jesteś strasznie wygodna — mruknęła w jej szyję i to nie dlatego, że właśnie przerzuciła sobie nogę przez jej biodro. — Oczekujesz wielkich rzeczy, a sama jakoś nie jesteś skora, żeby zapytać, czy chciałabym z tobą być. Ja wiem, że zazwyczaj to funkcjonowało trochę inaczej i laski zabijały się o twoją atencję, ale ty i ja — w tym miejscu Teddy przycisnęła sobie palce do mostka, po czym przyłożyła go do ramienia April. — To co innego — przypomniała, bo przecież przyjaciółka nie musiała jej niczego udowadniać. Znały się wystarczająco długo, żeby wiedzieć, jak Finch działała na kobiety. A ona wiedziała, jak działa na nie Darling.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
Prepare for the cold
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Do you wanna be more than friends?
And see through my eyes
Picturing us in your bedroom
And you between my thighs
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Teraz to ona miała wrażenie, że do reszty zwariowała. Czy to Teddy zwariowała? Któraś z nich miała ostre delulu, bo ich wersje nie mogły być obie prawdziwe. Nie pokrywały się w wielu aspektach, więc albo któraś z nich odbyła ten dialog tylko w swojej głowie albo coś im się ostro zbugowało. Czy tu w ogóle pomoże wczytanie poprzedniej wersji? Czy raczej twardy reset?
— Poczekaj. Ja chciałam żebyś się tym nie przejmowała? Powiedziałam ci konkretnie, co czuję i że mogę grzeczmoe poczekać, aż ty zaczniesz czuć to samo. Nie było w tym żadnej sugestii, że masz tę sytuację olewać. — Przez moment nawet zastanawiała się, czy to jej się nie przyśniło. Ale no nie ma takiej możliwości. Pamiętała przecież, że do niej przyszła, pamiętała, że pad thai był lekko za słony, pamiętała, że orgazm był nieprzyzwoicie cichy, że pokłóciły się o brak czasu i że prawie zostawiła u niej sweter w krowy i musiała się wracać z samego dołu budynku. Miała to wszystko przed oczami w najdrobniejszych szczegółach. Może nie odtworzyła by dialogów co słowa, ale czy była aż tak pierdolnięta, że zrozumiała ich rozmowę właściwie na odwrót niż Teddy? Postanowiła, że jednak pójdzie na te terapię. Jest z nią chyba gorzej nie myślała.
— I myślisz, że na jakie ograniczenia nie jestem gotowa? — Nie była na nią zła. To wszystko było zbyt absurdalne, by się teraz wściekać. Nie miała w planach się pokłócić. Dopytywała całkiem spokojnie, prowadziła kulturalną wymianę zdań. Ale jeszcze jedno takie stwierdzanie i ją pewnie wykurwi w kosmos. Ale może wszystko będzie dobrze. Teddy na pewno chodziło o coś istotnego, nie rzucałaby takimi stwierdzeniami ot tak. April miała za sobą sporo związków, ale niewiele z nich było zdrowych. Na pewno miała jakieś braki i rzeczy, których mogła się po prostu nauczyć. Nie chciałaby jej przecież w jakikolwiek sposób krzywdzić. No, chyba że Teddy jednak znowu chodzi o kobiety. O tym zresztą też już rozmawiały. Seks wychodzi im dużo lepiej niż gadanie. Mogła sobie teraz tylko pluć w brodę, że postanowiła akurat dzisiaj być dziewicą orleańską, już pewnie by kończyły i powoli szły spać, nie musiałaby się teraz tak stresować. Zrobią jej się szybko zmarszczki.
— Ach, rozumiem. Przepraszam w takim razie. — Rozbawiona uniosła brwi. To kolejny obrót spraw, którego się dziś kompletnie nie spodziewała. Pora po prostu otworzyć szeroko ramiona i zacząć przyjmować wszystko bez zadawania pytań. Przesunęła dłonią po jej udzie, przyciskając ją bliżej do własnego ciała.
— Czyli chcesz się poczuć jak księżniczka, tak? To ja mam zabiegać teraz o twoje względy? Może jednak wyślę ci te kwiaty? 80 frezji wystarczy? Mogę też napisać jakiś list. Albo piosenkę. — Obniżyła głos do szeptu. Żartowała tylko odrobinkę. Żadna z tych rzeczy nie byłaby przecież dla niej nietypowa, z żadną nie miałaby problemów i pewnie najchętniej zrobiłaby wszystkie po kolei. Jeżeli jakkolwiek przybliżyłoby ją to do zdobycia serca Teddy, dałaby pewnie radę zrobić wszystko jeszcze przed końcem tej randki. To nic, że nie miała przy sobie instrumentów, internet dawał teraz masę możliwości zdolnym muzykom.

teddy darling
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Werka
30 y/o
REKORD SKOCZNI
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
i can take you higher
oh, oh, oh, i'm on fire
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zaraz — bardzo starała się, żeby nie wejść jej w słowo. — Mówimy o zupełnie innych sytuacjach. Ja mówię o tym, co stwierdziłaś w swoje urodziny. Wtedy, jak już byłyśmy u ciebie i zastanawiałam się, co dalej. A ty teraz o tym, jak przyszłaś do mnie robić mi wyrzuty, że mam czelność pracować — no dobra, to ostatnie trochę podkoloryzowała, ale to nie zmieniało faktu, że dokładnie o to się złapały, a dodatkowo zmęczenie zrobiło swoje. Przez obie sytuacje Teddy była równie przygaszona. — Trochę za tobą nie nadążam, jak jednego dnia mówisz mi jedno, a kolejnego drugie, a potem jeszcze wyskakujesz z tym, że znowu musisz czekać — pokręciła głową, ale chyba miało prawo być skołowana pod wpływem ciągłego zmieniania zdania. Przecież Darling czuła tak samo, a jednak w głowie miała jej wcześniejsze słowa, przez co nie potrafiła się określić. — Ale to już nieważne, okej? Teraz mamy jasność. Chcę zabierać cię na randki, bo mam fioła na twoim punkcie. I na tym poprzestańmy — lepiej przerwać tę dyskusję, zanim pójdzie w górę i na nich spadnie, bo znowu się o coś zetną.
Nie wiedziała, w jaki sposób ująć wspomniane ograniczenia, żeby nie wywlekać po raz kolejny tematu innych kobiet. Musiała jednak znaleźć słowa, które pozwoliłyby jej jasno i sensownie wyrazić swoje obawy, nie raniąc przy tym jej uczuć ani nie prowokując niepotrzebnych domysłów. Teddy przecież umiała ładnie się wyrażać!
O ograniczeniu się tylko do mnie — powiedziała spokojnie i chyba nieźle jej poszło. Nie wspomniała nawet słowem o żadnej innej lasce! — Znam twoją słabość do flirtów, więc nawet nie wiem, czy byłabyś gotowa porzucić je na poczet tego wszystkiego. Zresztą, ty pewnie myślisz o mnie podobnie — wzruszyła ramionami, bo może Darling nie podrywała nikogo bezpośrednio na oczach przyjaciółki (zapomniała nawet o kartce z numerem telefonu od tamtej kelnerki z baru z burleską, którą wyprała wraz ze spodniami), ale pod tym względem były akurat bardzo podobne. — Randki są mniej... Zobowiązujące? — dokończyła niepewnie, bo przecież nie chciała niczego zabraniać Finch. Nawet, jeśli będzie ją skręcać od środka, a potem ją popierdoli, to przecież niewiele będzie miała w tej kwestii do powiedzenia. — To nie tak, że ja się tych zobowiązań boję! — zastrzegła natychmiast, żeby nie zabrzmiało to tak, jakby umywała ręce. — Po prostu chcę wiedzieć, czego ty chcesz i na co ty jesteś gotowa — uśmiechnęła się do niej i cmoknęła w nos.
A potem wywróciła oczami. To przez te frezje. April dobrze znała jej stosunek do kwiatów. Nawet dzisiaj rozmawiały o bukietach w wazonach, których nie będą miały!
Po pierwsze, to już masz moje względy — zaczęła od najważniejszego. Bo co do tego nie było akurat żadnych wątpliwości. — Po drugie, nie myśl sobie, że zmiękną mi kolana, bo napiszesz mi piosenkę. No chyba, że będzie tak dobra, jak te, które pisze Noah Kahan — pokiwała głową, ale to w uznaniu dla Kahana i jego pięknych tekstów. — A po trzecie... — wsunęła rękę po materiał jej (a właściwie swojej) koszulki, przesunęła nią po plecach wzdłuż kręgosłupa i chwyciła zapięcie stanika między swoje palce. Dwa ruchy wystarczyły, żeby puściło. — Marudzisz, że znowu musisz czekać, a ja stwierdziłam, że jakoś sama nie jesteś zbyt chętna zapytać, czy chciałabym z tobą być — wyszeptała w rozchylone wargi, ale nie skradła przyjaciółce pocałunku. Odchyliła głowę, żeby ponownie móc spojrzeć jej w oczy.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
Prepare for the cold
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Do you wanna be more than friends?
And see through my eyes
Picturing us in your bedroom
And you between my thighs
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Uniosła oczy w stronę sufitu, żeby jednak jej nie wykurwiło. Bardzo mocno nie chciała, żeby to się stało. Najmocniej w świecie. Nie mogły się dzisiaj pokłócić, choćby nie wiem co. Nie szkodzi, że Teddy doprowadzała ją do szału, musi to jakoś przełknąć. Mogłaby jej teraz zrobić cały wykład o tym, jak działa chronologia i dlaczego miała prawo zmienić zdanie po kilku dniach, szczególnie, że przecież się nie cofała, parła tylko do przodu. Ale nie zrobi tego! Będzie dzielna, ogarnie się. Wdroży więcej czynów, mniej słów. Zdania jej w ogóle nie szły. Może zacznie mówić do niej na migi. Musi się najpierw nauczyć. Teddy mogłaby ją nauczyć! Wszystko było do zrobienia.
— Co masz na moim punkcie, bo nie dosłyszałam? — Przekrzywiła głowę, udając naprawdę zakłopotaną. Tak się tylko droczyła, dla głupkowatych żartów. Wcale nie oczekiwała, że to powtórzy. Nie miałaby nic przeciwko, gdyby mogła usłyszeć to jeszcze raz. Albo dwa. Może ewentualnie siedemnaście. Żeby nie miała jednak wątpliwości, że nie narzuca na nią żadnej presji, skradła jej drobny pocałunek. Taki na zgodę przed kłótnią.
— Teddy. Mówiłam ci, że nie spotykam się z nikim innym. Nic się w przeciągu tego tygodnie nie zmieniło. Nie planuję też żadnych innych randek na przyszły tydzień. Zastanów się po prostu, czy możesz mi już zaufać. — Chciała dodać, że poczeka, ale sobie podarowała. To chyba byłoby niemiłe. A przecież miały się nie kłócić. Mówiła całkiem szczerze. Na początku roku ponapawała się innymi kobietami już na zapas. Od tamtej pory w ogóle jej to nie w głowie. Wiedziała, że nie minęło bardzo dużo czasu i to nie był żaden wyczyn. Domyślała się, czemu Teddy może mieć wątpliwości co do jej wierności, daleko jej było przecież do aniołka. Domyślała się też, że zapewnienia tutaj niewiele zrobią i będzie się musiała po prostu przekonać z czasem, że jest teraz w głowie April jedyną lokatorką. Nie miała pojęcia, jak bardzo Darling miałoby brakować flirtowania z innymi. To, że lubiła to robić jako singielka nie musiało oznaczać, że nie jest w stanie trzymać łap przy sobie. Ale może potrzebowała się wyszaleć? Tak do listopada na przykład. Albo z listopadową.
Potrafiła być uparta. Chciała mieć na nią wielki wpływ i robić na niej wrażenie. Jeżeli jej celem ma być przekonanie jej, że dostawanie kwiatów potrafi być naprawdę miłe, to osiągnie to, choćby miała sczeznąć. Chyba że Teddy prędzej ją udusi.
Wsunęła rękę pod (chwilowo) własną bluzkę. Szybkim, zdecydowanym ruchem zsunęła z siebie stanik, który przyjaciółka przed chwilą rozpięła. Zaraz, czy ona nie miała być wstrzemięźliwa? Miała takie postanowienie. Ciągle próbowało się przebić przez jej myśli, dać o sobie znać. Uciszyła je szybko, bo przecież nie zrobiła nic takiego. Lubiła siedzieć bez stanika, było jej tak wygodnie, a przecież miały się odprężać i niedługo iść spać. Spanie w staniku w ogóle nie wchodziło w grę. W tym nie było żadnych prowokacji. W życiu. Wsunęła dłoń w jej włosy, delikatnie zacisnęła na nich palce.
Teddy, chcesz ze mną być? — zapytała wprost. Przysunęła ją do siebie, żeby przesunąć wargami po skórze tuż obok jej ust. Serce od razu zaczęło jej bić nieco szybciej. Z ekscytacji. Albo strachu.
— Bądź ze mną, Teddy. Wiesz, jak ci będzie ze mną dobrze? Doskonale ci będzie. — Pociągnęła za włosy, odchylając nieco jej szyję. Odchyliła palcami materiał koszulki, żeby móc ucałować wgłębienie przy jej obojczyku, a potem ramię, przejechała językiem po szyi.
— Bądź tylko moja, Teddy — wyszeptała prośbę prosto do jej ucha. Palce wyplątały się z włos. Ułożyła dłoń na jej łopatce, trzymając ją blisko przy sobie.

teddy darling
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Werka
30 y/o
REKORD SKOCZNI
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
i can take you higher
oh, oh, oh, i'm on fire
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Może to i lepiej, że April nic nie powiedziała i udawała, że wychwyciła jedynie to ostatnie zdanie. Teddy zareagowała na to teatralnym wywróceniem oczami, ale na tym poprzestała. Obie wyjątkowo pilnowały się, żeby dzisiaj się nie pokłócić. I bardzo dobrze! Wystarczyłby jeden niewłaściwy komentarz, żeby czar tej randki prysł bezpowrotnie. A przecież kłócić się mogły zawsze. Dziś chciały po prostu pozwolić temu wieczorowi trwać.
Co? Nic nie mówiłam — zastrzegła natychmiast, uśmiechając się przy tym zawadiacko. Jeszcze niejednokrotnie powtórzy, że miała fioła na jej punkcie. Bzika. Pierdolca. I że nikt na świecie nie doprowadza ją do takiego szału pod każdym względem. Ale dzisiaj w tym momencie nie zamierzała dać jej tej satysfakcji.
Darling też nie spotykała się z nikim innym. Nie randkowała. Od przeszło trzech miesięcy całowała się tylko z czterema kobietami — nie licząc Finch. Jedną z nich była heteroseksualna przyjaciółka, w której Darling miała krasza jeszcze w liceum, więc nawet nie do końca wiedziała, jak to właściwie skategoryzować. Bo od Jarmarku, w jej głowie istniała już tylko April. Nie miała ochoty na przelotne flirty ani na sypianie z kim popadnie. Nie czuła potrzeby rozpraszania się cudzym dotykiem i przypadkowymi rozmowami. A nawet gdyby, to zwyczajnie nie miała na to czasu. Ani energii. Wszystko, co w niej żywe i uważne, było skierowane w jedną stronę. Poza tym już dawno zdążyła się wyszaleć.
April — spojrzała na nią pobłażliwie. — A na za dwa tygodnie? Wtedy planujesz jakieś inne randki? — nie mogła powstrzymać się od tego tej małej uszczypliwości, którą zaraz wynagrodziła jej czułym cmoknięciem w policzek.
Ufała jej. Pomimo drobnych wątpliwości, mimo strachu, który odzywał się czasem cicho gdzieś pod żebrami, ufała jej bezgranicznie. Nie wiedziała, czy kiedykolwiek nadejdzie lepszy moment, żeby zaufać jeszcze bardziej, ale wiedziała, że odkładanie tego w nieskończoność nie ma sensu. Co innego, gdyby poznały się pół roku temu, gdyby wszystko było nowe. Ale po tylu latach? W ich przyjaźni zaufanie i szczerość zawsze były fundamentem. Były czymś oczywistym i obecnym od samego początku. Dlaczego więc cokolwiek miałoby się zmienić w chwili, gdy miałyby przejść na wyższy poziom znajomości? Dlaczego związek i jeszcze większe uczucia miałaby nagle podważyć coś, co tak długo było ich siłą?
Patrzyła jak Finch wyciąga ściąga stanik i kiedy tylko wyswobodziła piersi spod materiału, Teddy przejechała palcami po jej żebrach, zatoczyła krąg po brzuchu i umieściła zatrzymała dłoń na mostku. Nie próbowała zrobić niczego więcej. No proszę, nie dość, że obie dokonywały wszelkich starań, żeby się nie pokłócić, to jeszcze były wyjątkowo grzeczne!
Jak dobrze, że Darling leżała pomiędzy April a oparciem kanapy, bo inaczej na pewno gruchnęłaby na podłogę. Słysząc pytanie, wciągnęła powietrze i dopiero przeciągnięciem językiem po szyi wyrwało ją z amoku. Inaczej chyba by się udusiła.
Mówisz poważnie? — zapytała cicho, odchylając się w taki sposób, aby znów spojrzeć jej w oczy.
Dlaczego tak to ją zdziwiło? Przecież dokładnie o tym rozmawiały. Teddy zaczęła rozmyślać, czy aby wcześniejszymi słowami nie sprowokowała przyjaciółki i czy ta po prostu nie podjęła wyzwania, żeby udowodnić, że ale zaraz wyzbyła się tych niedorzecznych wizji.
Ja… — zaczęła, jakby się wahała. No jasne, świetny początek. To było głupie, bo przecież akurat tego była pewna. Tak samo jak tego, że będą dla siebie absolutnie wspaniałe. — Chcę z tobą być. Chcę być tylko twoja — wyciągnęła rękę spod koszulki i ujęła jej podbródek w dłoń. — Chcę krótkich sprzeczek, które da się łagodzić pocałunkami. Chcę słuchać z tobą muzyki i zatracać się w twoich ramionach. Chcę dawać ci prezenty, kolekcjonować nasze piosenki, wygrywać z tobą w różne gry, przyznawać ci rację, kiedy faktycznie ją masz i zabierać cię tam, gdzie nikt jeszcze cię nie zabrał. Chcę wyolbrzymiać szczęście zamiast problemów. I chcę zamienić odległość na wspólne mieszkanie. Czekaj… Czy to nie za dużo? — Teddy zacisnęła usta w wąską linię. Może przesadziła i z tym mieszkaniem to było jednak trochę za wcześnie? Przecież dopiero… Bzdura. W ich przypadku na nic nie było za wcześnie.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
Prepare for the cold
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Do you wanna be more than friends?
And see through my eyes
Picturing us in your bedroom
And you between my thighs
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Lista ekscesów April była prawdopodobnie bardziej imponująca. Nie pamiętała jej aż tak dokładnie, miała wrażenie, że ktoś jej w międzyczasie wyparował z pamięci. A może liczyła jakąś dziewczynę podwójnie? Trudno powiedzieć, wszystkie zlewały się w jedno wydarzenie. I wszystkie nie miały dzisiaj żadnego znaczenia, a tym bardziej jakiegokolwiek podjazdu do Teddy.
— Najbliższą mam dopiero w marcu. — Uśmiechnęła się do przesady słodziutko. Jedyne randki, które mogła zacząć planować na wiosnę, były z Teddy. Nie planowała szukać do tego czasu nikogo innego, a gdyby to ona jej odmówiła, to pewnie po prostu siedziałaby sama w domu. Albo w biurze. Na pewno nie pocieszałaby się nikim inny, już miała ten etap za sobą. Chciała jej udowodnić, że jest warta zaufania. I że nie próbuje jej oczarowywać słodkimi słowami, a jest w tym wszystkim bardzo szczera. Nie miała jeszcze na to żadnego dobrego planu, ale pewnie coś wymyśli. Albo będzie działać spontanicznie, jak zwykle miała w zwyczaju i trzymać kciuki, że niczego po drodze nie popsuje. Nie wybaczyłaby sobie, gdyby teraz coś namieszała.
Wypięła pierś do przodu nachylając się bardziej w jej stronę pod wpływem dotyku. Jej ciało właściwie błagało o więcej, a ona nie była w stanie tego uspokoić. Niespecjalnie chciała to robić. Wszystko było zbyt przyjemne, żeby tak całkowicie się tego pozbywać. Jej plan bycia względnie grzeczną zaczynał się malować jako totalnie nierealny. Jak ona w ogóle mogła wpaść na coś takiego? Przecież wystarczało jedno spojrzenie Teddy, by była gotowa natychmiast się rozebrać. Powinna na szybko wymyślić coś innego. Albo udawać, że wcale to na nią aż tak nie działa. Ciarki przechodzące przez skórę mogły ją troszeczkę demaskować. Dobrze, że Darling też była taka grzeczna i nawet nie musnęła jej sutków, bo to też by wszystko obnażyło. A jak dobrze, że tym razem miała na sobie majtki! Jednak odnalazła jakąś nadzieję na dotrzymanie postanowień.
Bardzo chciała ją popędzić, ale się powstrzymała. Sama musiała chcieć to powiedzieć, presja w żaden sposób by tutaj nie pomogła. Przez moment powiało jednak grozą. Wyczuła dziwne wahanie w głosie Teddy, coś zacisnęło lodowate łapska na jej płucach. Miała wrażenie, że traci dech i że zaraz dostanie wyjątkowo spektakularnego kosza. Ale nic takiego się nie stało. Przeszywające zimno zastąpił kolosalny ogień. Totalnie nie do ugaszenia. Z każdym kolejnym słowem temperatura wzrastała, wszystko robiło się dużo lepsze, smaczniejsze, bardziej kolorowe. Zaśmiała się cicho widząc jej minę. Nie próbowała z niej w żaden sposób kpić. Przejęcie Teddy po prostu ją rozczuliło w najczulszy z możliwych sposobów.
— Prędzej za mało — zapewniła. Obróciła się tak, by być do niej przodem. Nachyliła się, opierając delikatnie skroń o jej skroń, i powoli przesunęła kciukami po obu jej policzkach. Miała ochotę zatrzymać ten moment na wiele, długich godzin. W ogóle nie chciała się z niego uwalniać, było jej w nim zbyt błogo. Za bardzo ją jednak kusiło. Zsunęła dłonie na jej szyję, które ją mocno objęły. Złożyła bardzo delikatny pocałunek na jej dolnej wardze, jakby bała się, że pod jego wpływem Teddy się rozpadnie. Nic takiego się nie stało, wciąż miała ją tuż przed sobą. Przejechała po jej wardze językiem. Uśmiechnęła się wprost w jej usta.
— Jesteś moja, Teddy — uświadomiła jej szeptem. Na wszelki wypadek, gdyby już zdążyła zapomnieć. Dłoń przesunęła się na kark, druga zjechała na wysokość jej mostka. Przyciągnęła ją mocniej do siebie i pocałowała ponownie. Delikatnie, czule, prawie niewinnie. Kolejny pocałunek był śmielszy. Następny bardziej namiętny. Kolejny głębszy. Następny bardziej zachłanny. Były dużo przyjemniejsze niż tamte z okropnych czasów, gdy była wszystkich tylko nie jej.

teddy darling
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Werka
30 y/o
REKORD SKOCZNI
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
i can take you higher
oh, oh, oh, i'm on fire
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Chciała zabierać ją na te wszystkie randki, wypełniać czas mnóstwem wspólnych aktywności i niesamowitych przygód. Może nawet uda jej się przekonać ją do którejś ze swoich sportowych fanaberii? Do wspinaczki, kajaków albo joggingu o świcie? Nie, za ten jogging April chyba by ją pobiła. To może lepiej coś zupełnie nieplanowanego, byle razem i z tym charakterystycznym dreszczykiem ekscytacji, która pojawia się, gdy robi się coś po raz pierwszy we dwoje.
Ona też nie darowałaby sobie, gdyby coś się między popsuło z jej własnej winy. Plułaby sobie w brodę do końca życia. Ale Teddy nie zamierzała robić żadnych głupich rzeczy, bo nie była przecież głupia. A przynajmniej nie aż tak. Nawet, jeśli April czasem nazywała ją durną krową. Była tak bardzo oczarowana przyjaciółką... Nie, wróć! Swoją dziewczyną. Była tak oczarowana swoją dziewczyną, że nie widziała świata poza nią. Obie miały bujną przeszłość, chociaż Finch biła Darling na głowę, ale w tym momencie przestało to mieć jakiekolwiek znaczenie. A jeśli jakaś inna kobieta stanie między nimi, to Teddy ją po prostu zabije. No dobrze, może nie zabije, ale wyjaśni na pewno!
Za mało? — uśmiechnęła się, gdy April obróciła się w jej stronę. W tym uśmiechu było coś zaczepnego, ale i ciepłego. — Jesteś gotowa rzucić wszystko i się do mnie wprowadzić? — zapytała niby takim, który pozwalał w każdej chwili się wycofać i obrócić wszystko w żart, ale mówiła jak najbardziej poważnie.
Przecież miały już za sobą ten krótki czas, kiedy zdarzało im się dzieliły przestrzeń, poranki, wieczory i drobne nawyki. Nie trwało to długo i pewnie zbyt krótko, żeby nazwać to wspólnym życiem, ale wystarczająco, żeby wiedzieć, że pasowały do siebie zaskakująco dobrze. Jakby wszystko samo układało się na swoich miejscach.
Ich usta spotkały się prawie bezszelestnie. Teddy instynktownie przesunęła palcami po udzie Finch, zahaczając palcami o materiał majtek przy biodrze. Dalej miała w sobie wystarczająco duża samozaparcia. I dalej była grzeczna. Dłoń odnalazła drogę do talii, następnie do ramienia, aż palce wplotły się w jasne włosy. Zatrzymała się na moment, spoglądając Apirl prosto w oczy. Serce szarpnęło się w piersi tak gwałtownie, że aż zrobiło jej się słabo. Darling pulsowała. Dosłownie Każda cząstka jej ciała zdawała się drżeć, jakby coś rozlało się pod skórą. Usta piekły żywym ogniem. Miała ochotę dotknąć ich palcami, sprawdzić, czy naprawdę to się dzieje, ale wtedy April znów ją pocałowała.
Ten następny z wielu pocałunków był nieco przerywany. Ciężki oddech brzmiał jak huragan, głośny łomot serca jak młot udarowy, a ciche sapnięcie imitujące krótki, rozbawiony śmiech uciekło niespostrzeżenie, kiedy Teddy nieświadomie uśmiechnęła się półgębkiem. Kolejny, chyba piąty? Zawsze była dobra z matmy, ale znała się też na innych rzeczach. To niesamowite, jak zgrywały się w zachłannym rytmie. Huczało jej w głowie. Sześć. I ręka znów wkradła się pod koszulkę, tym razem o wiele śmielej. Ujęła jej pierś, wpuszczając głośno powietrze prosto w rozchylone wargi. Otworzyła oczy z maleńką obawą, że jeśli to zrobi, to wszystko nagle zniknie. Ale nic bardziej mylnego. Dalej trwały w ciasnym uścisku, usta przy ustach.
Nie wytrzymam dłużej — mruknęła cicho, pociągając zębami za dolną wargę. — Hamowałam się przez cały wieczór, ale dłużej już nie dam rady — wyznała szczerze. Jeśli to była gra, April właśnie postawiła ostatni ruch. Teddy skapitulowała. I szczerze? Dawno żadna porażka nie smakowała jej tak dobrze.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
ODPOWIEDZ

Wróć do „#6”