ODPOWIEDZ
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

34
Od tej choroby zaraz się chyba pochoruje. Ileż można? Każdy dzień gorączki i smarkania był jak wyrok. Nie miała na takie pierdoły czasu! Chciała korzystać z coraz śmielej panoszącej się po dworze wiosny. Na szczęście pogoda była dla nich łaskawa, bo od kilku dni ciągle lało i było zimno. Miała mniejsze wyrzuty sumienia, gnijąc pod kocami. Mimo wszystko wolałaby chodzić po tych wilgotnych chodnikach i wrócić do pracy. Starała się być względnie na bieżąco i działać z domu, ale momentami po prostu nie miała na to siły. Czytała te same mejle po dziesięć razy i caly czas zapominała ich rozumieć. To było męczące. Nie chciała jednak zostawiać wszystkiego bez opieki – jak zawsze. Tym razem jednak od roboty nie odsuwała ją chęć zatapiania się w Teddy, tylko totalne osłabienie.
Nie czuła się lepiej, że jej ukochana również cierpi. Dobrze, że miała ją w domu na dłużej, ale wolałaby, żeby pojechała do jednostki pełna energii i bez kaszlu. Serce jej się krajało, jak patrzyła na zmarnowaną Teddy. Chciała się nią zaopiekować, ale musiała też zająć się sobą samą, żeby nadawać się do czegokolwiek. Szło im po prostu kiepsko.
— Dobra, zamówiłam te zupy — oświadczyła, wychodząc z łazienki. W ogóle nie była głodna, ale wiedziała, że muszą zjeść ciepły posiłek. Udało jej się namówić Teddy, żeby nie zrywała się do garów, ale dość długo zajęła im debata, co w ogóle mają w siebie wcisnąć. Problemem był oczywiście brak apetytu. Uznała wreszcie, że potrzebuje prysznica i pod nim na pewno coś wymyśli. Pod ciepłą wodą nieco zapomniała, nad czym miała się zastanowić. Skojarzyła, że jej partnerka mówiła coś wcześniej o zupach i po prostu chwyciła się kurczowo tej myśli.
Prysznic był dobrym pomysłem. Poczuła trochę więcej energii. Warto też było zmienić piżamę, przepoconą już od gorączki. Miała rozkoszować się obecnością Darling i być dla niej najbardziej seksownym zjawiskiem na świecie. A tu proszę. Snuła się po pokoju w nieco spranej koszulce z Cyberpunka, kompletnie pozbawiona seksapilu. Zgarnęła koc, który pieprznęła wcześniej na podłogę i opadła leniwie na kanapę.
— Emma powiedziała, że wyglądam jak zjawa, dasz wiarę? — mruknęła, jeszcze raz odpalając przedni aparat w telefonie. Jęknęła cicho, bo widziała, że przyjaciółka miała rację. Zdecydowanie potrafiła wyglądać dużo lepiej.
— Kazała cię też ucałować, ale kazałam się jej pierdolić — dodała, uśmiechając się słabo. Akurat o Burnett nie była zazdrosna, to był tylko żart. Wiedziała, że przyjaciółka w życiu nie próbowałaby się w żaden sposób dobierać do Teddy. Chociaż jedna kobieta na tej smutnej planecie nie marzyła o tym, żeby dobrać się jej narzeczonej do gaci!
— To co, Gwiezdne Wojny czy Harry Potter? — zapytała, odkładając telefon i przenosząc wzrok na strażaczkę. Wcześniej zaproponowała jej porządny maraton filmowy. Najlepiej taki, przy którym nie będą musiały się skupiać. Obie te serie znały przecież doskonale, fabuła ich nie zaskoczy, a dodatkowo zrobi im się cieplej od poczucia nostalgii! Jak raz nie od gorączki. Otuliła się mocniej kocem, bo miała wrażenie, że zdążyła strasznie przemarznąć od chwili wyjścia z łazienki.

Chora na wrzaski, chora na słowa, chora aż mnie boli głowa
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

046.
Jej powrót do pracy poszedł się jebać. Zanim zdążyła dobrze wybrać numer do kapitana Whitmana i poinformować go o pomyślnym powrocie do zdrowia, dopadło ją paskudne przeziębienie. Nie tylko ją, April też wyglądała jak siedem nieszczęść. Ale czy można było spodziewać się czegoś innego po ich wojażach w parku podczas deszczu? Po powrocie do domu przed dobre pół godziny wyżymały ubrania z wody. Nic nie dało rozgrzanie się seksem ani podwójna dawka witamin, bo nazajutrz Teddy obudziła się zawalonymi zatokami i chrypą, jakby była nałogową palaczką. Przez to wszystko swój powrót do służby musiała odwlec na następny tydzień. Jej narzeczona nie wydawała się zbyt zawiedziona tym faktem, ale sama Darling, nawet jakby bardzo chciała, nie miała wystarczająco siły, żeby pojawić się w jednostce.
Mięśnie autentycznie paliły ją żywym ogniem, a płuca bolały tak, jakby przebiegła półmaraton albo dzień w dzień wyciskała na klatę stu kilogramową sztangę. Miała nadzieję, że przynajmniej Finch poczuje się lepiej po orzeźwiającym prysznicu. Ona czuła się po nim jeszcze gorzej niż wcześniej. Niby była odświeżona, ale gorączka chyba znowu wróciła. Już nawet zapomniała, że miały wybrać co do jedzenia. Dopiero, gdy ukochana wyszła z łazienki i opadła obok na kanapie, informując, że zamówiła dla nich zupy, Teddy pokiwała głową bez większego entuzjazmu. Może coś w tym stylu postawi je na nogi albo przynajmniej zbije temperaturę. Absolutnie nie była marudna w chorobie, raczej słaba i cicha. Czasem nie miała nawet siły odpowiadać, tylko wydawała z siebie bliżej niezidentyfikowane pomruki albo potakiwała bolącym łbem.
Nie słuchaj jej, bo wygaduje bzdury. Dla mnie zawsze wyglądasz zjawiskowo — powiedziała, bo co taka Emma mogła wiedzieć? Nic. Nie znała się i tyle. I chociaż Darling na wzmiankę o całusach automatycznie nachyliła się nieznacznie, upominając o swoje buziaki, wcale nie były jej do niczego potrzebne. Emma nawet nie była w jej typie! Tylko czy strażaczka w ogóle miała jakiś typ? To akurat bardzo dobre pytanie.
Nie do końca była przekonana, czy miała ochotę gapić się na którąkolwiek z wymienionych serii. Nie dlatego, że ich nie lubiła, wręcz przeciwnie, ale widziała je już tyle razy, że nawet jej schorowany i zasmarkany mózg potrzebował jakiejś odskoczni.
A może jakieś odcinki Gry o tron? — zaproponowała, przysuwając się bliżej, aby oprzeć głowę o ramię April. — Bitwa Bękartów albo Deszcze Castamere? — zerknęła na na partnerkę, chociaż podejrzewała, że będzie jej dosłownie wszystko jedno.
Ale co się dziwić, skoro obie czuły się tak paskudnie? Jedynym pocieszeniem faktycznie była okropna pogoda, która właściwie nie zmieniała się ani na chwilę, odkąd wróciły z parku. Ciągle tylko lało i grzmiało. A tak miało być jeszcze prze kolejne dni, więc mogły chorować ile wlezie. A tak naprawdę, to wcale nie i lepiej byłoby, gdyby jak najszybciej stanęły na nogi. Przecież miały tyle ambitnych planów wobec siebie! Miały nie wychodzić z łóżka i pieprzyć od rana do nocy. No i nie wychodziły, ale to tylko dlatego, że tak je poskładało i nie miały siły kiwnąć nawet palcem. A pieprzyć, to co najwyżej mogły pieprzyć głupoty pod wpływem gorączki.
W sumie to puść cokolwiek — machnęła obojętnie ręką. Co za różnica, co poleci na ekranie, jak i nie zdołają się w pełni skupić, a w połowie i tak zasną? — Netflix sugeruje jakieś nowe, durne reality show — resztkami sił sięgnęła po pilota i podała go April. Sama nie miała siły wykonać żadnego, innego ruchu.

i ty leczysz mnie, ja leczę ciebie, miasto nie śpi
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Dobrze, że wiedziały wcześniej, jak ta druga zachowuje się w chorobie. W takich momentach z człowieka wychodzi czasami wszystko, co najgorsze, bo nie ma siły na jakiekolwiek panowanie nad ludzkimi odruchami. Przykro by było, gdyby nagle któraś uznała, że ta druga jest nie do zniesienia. Dzięki stażowi ich znajomości mogły wybaczać sobie wszystkie głupoty i marudzenia. April i tak starała się jak największą część dni przesypiać. Nie myślała wtedy o pracy i choroba mijała nieco szybciej. Wyśpi się teraz za wszystkie czasy!
— Jak zawsze będziesz tak górnolotnie mnie opisywać, to jak się naprawdę odwale i mnie skomplementujesz, to nie wybrzmi to tak mocno, wiesz? — Pokręciła głową z rozbawieniem, odsuwając ją od siebie, gdy zaczęła nadstawiać się po całusy. Nie ma tak łatwo! A w ogóle to były chore. Może nie powinny mieszać zarazków? Co jeśli żyjące w nich cywilizacje nagle zaczną walczyć? Albo co gorsza – połączą się w jeden potężny i zmutowany organizm i rozłożą je na łopatki już tak totalnie?
— Niee, nie chcę oglądać tak od środka — mruknęła niezadowolona, bo jednak minimalnie robiło jej to różnicę. Mogłyby równie dobrze włączyć serial od początku i pewnie w kilka kolejnych dni zdążyłyby go obejrzeć do końca. No, obejrzeć to może zbyt mocne słowo. Na pewno mogłyby dużo patrzeć w stronę ekranu i jakoś dokulałyby się do ostatnich sezonów. Nie była jednak pewna, czy to nieco jej nie przerasta. Te wszystkie morderstwa i latające po ekranie fiuty to jednak sporo do przetrawienia. Rano próbowała pooglądać TikToka i poczuła się przebodźcowana po kilku minutach, co raczej jej się nie zdarzało. Od tej całej krwi i kazirodztwa zrobi jej się pewnie słabo.
— Puścić to bym siebie mogła — zażartowała, uśmiechając się przy tym zawadiacko. Szybko zauważyła jednak, że w tej składni było coś nie tak. Zmarszczyła brwi, obracając pilota w dłoniach. Dała sobie moment na analizę.
— Puścić mogę siebie? — spróbowała się poprawić. Nie, chwila. W ogóle była jakaś różnica między tym, a tym pierwszym? Wpatrywała się w ekran przeklikując miniatury kolejnych programów na Netfliksie, chociaż w ogóle nie próbowała analizować ich tytułów.
— Mogę puścić... oj wiesz, o co mi chodzi. — Westchnęła ciężko, po prostu odpuszczając. Żar i tak był dawno spalony, nie ma co było drążyć i się pogrążać. Znowu kompletnie się przy niej motała i brakowało jej słów! Tym razem jednak to wina gorączki i bólu mięśni, a nie rozdzierającego serce smutku. To chyba trochę lepiej? Niemniej jednak była tym zirytowana. Przecież tak bardzo lubiła oczarowywać narzeczoną słowami i lotnością własnego umysłu!
— Patrz, ci się będą puszczać. I... jeździć konno? Mam nadzieję, że będą też skakać przez płonące obręcze. — Przez moment wpatrywała się w zwiastun, który leciał na telewizorze bez dźwięku. Program był mieszanką wszystkich kretyńskich reality show, jakie do tej pory oglądały. Cudownie! Po prostu go włączyła, od razu przewijając wstęp, bo nie lubiła takich spojlerów. Dopiero kiedy na ekranie pojawiła się młoda prowadząca, pozwoliła programowi płynąć własnym tempem.
— Może coś ci przynieść? Herbaty? Inny koc? Więcej chusteczek? Ładowarkę? — wymieniła pierwsze rzeczy, jakie przyszły jej do głowy. Ucałowała jej głowę i poprawiła koc, którym strażaczka była przykryta, żeby przypadkiem żaden skrawek jej ciała nie wystawał i nie marzł.

Jesteś lekiem na całe zło i nadzieją na przyszły rok
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wydęła usta w podkówkę, kiedy została tak brutalnie odepchnięta. Teddy wychodziła z założenia, że skoro obie są już chore, to nic złego nie może się więcej wydarzyć. Co innego, gdyby jedną z nich coś rozłożyło, a druga musiałaby się izolować. Nie zarażą się od siebie bardziej, ale najwyraźniej April była innego zdania.
Nie wystarczy wtedy, jak przelecę cię wzrokiem? — podniosła na nią przekrwione i załzawione oczy. No teraz to nie wyglądała na zdolną do czegokolwiek, nawet do pieprzenia spojrzeniem. Ale dlaczego miałaby nie prawić swojej narzeczonej komplementów, kiedy uważała, że w każdej odsłonie wyglądała ślicznie? Nie zmieniał tego ani czerwony nos, ani co jakiś czas odrywający się kaszel.
Było jej wszystko jedno, co obejrzą. Serio. Darling lubiła włączać sobie wybiórczo najlepsze odcinki seriali, bo jakby miała robić rewatch, to w życiu nie doszłaby do tych, o których przed chwilą wspomniała. W przeciwieństwie do Finch, na co dzień nie miała tyle wolnego czasu. Pewnie dlatego oglądanie wielosezonowych produkcji zajmowało jej całą wieczność. A teraz jeszcze miałaby zaczynać je od początku? Bez przesady!
Zmarszczyła lekko brwi, słuchając tych dziwnych sformułowań. Dobrze, że rozumiały się bez słów. I chociaż Teddy początkowo uśmiechnęła się, rozbawiona kolejną próbą ułożenia sensownego zdania, natychmiast pokręciła głową.
Nie chcesz mnie nawet pocałować, ale chcesz się puszczać? No chyba nie — zastrzegła, bo wtedy dopiero by się doprawiły! Takie roznegliżowane i rozpalone, no kto to słyszał, żeby wyprawiać takie rzeczy w gorączce! Zresztą, żadna z nich nie miała na siły ruszyć się z miejsca, a co dopiero poruszać palcami i przybierać jakieś skomplikowane pozycje.
Spojrzała tępo w telewizor, ale zanim dostrzegła, co działo się na zapowiedzi, April już włączyła program, który zachwycił ją samymi fragmentami. Wspaniale tak się odmóżdżyć. I po takim reality show równie wspaniale będą wyglądać ich sny w gorączce.
Będą się puszczać z końmi? To chyba nie jest legalne — stwierdziła, zupełnie nie wyłapując, o czym jest to, co miały oglądać i z trudem dosięgnęła poduszki, którą podłożyła sobie pod głowę. Tuduuu, które rozległo się z głośników jednak potwierdziło, że to Netflix, a nie żadna erotyczna platforma.
Nie potrzebowała niczego, poza tym, żeby ukochana przestała się wiercić. Teddy właśnie znalazła doskonałe ułożenie i za żadne skarby świata nie chciałaby tego zmienić.
Mamy wodę — stwierdziła, bo nie miała ochoty na herbatę. — O właśnie! Musisz napić się wody — po omacku złapała za butelkę i podała ją Finch. — Wypacamy te wszystkie zarazki, to musimy się nawadniać — wyjaśniła skrupulatnie i zerknęła na nią, chcąc się upewnić, czy ta ją posucha.
Wprawdzie Darling było jednocześnie zimno i gorąco, co mogło oznaczać, że potrzebuje zarówno więcej, jak i mniej koców, ale nie zamierzała narzekać. Tak było dobrze.
A ty czegoś potrzebujesz? — zapytała troskliwie i uniosła rękę, żeby przystawić wierzch dłoni do czoła narzeczonej. Chyba znów dopadała ją gorączka, ale pewnie leki na zbicie temperatury jeszcze porządnie nie zaczęły działać. Poza tym na wieczór zawsze było gorzej. — Co tutaj się wydarzyło? — zapytała, bo nagle dwóch uczestników programu wdało się w sprzeczkę, a potem jeden z nich zaczął stepować i grać na flecie, a drugi postanowił kroić cebulę w maseczce pielęgnacyjnej w płachcie ze wzorem mopsa.

tak jak w stanie nieważkości, oddech twój mnie w górę unosi
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Spojrzała na nią z rozbawieniem i nutą politowania. Mimo wszelkich starań, żadna z nich nie wyglądała teraz zbyt uwodzicielsko. Mogły się tak zasypywać głupimi komplementami do woli, bo przecież wynikały z miłości, ale prawdziwe piękno wróci do nich wraz z energią życiową. April już teraz nie mogła się doczekać, aż odwali się dla ukochanej jak szczur na otwarcie kanałów. Będzie musiała nadrobić parę dni bycia przeciętniakiem jakimś jednym, wariackim dniem. Szkoda, że Teddy nadal nie wskazała jej żadnych ulubionych form, w których lubiła ją oglądać, byłoby naprawdę łatwiej, gdyby otrzymała chociaż jakiś preferowany krój albo kolor.
— Będą puszczać konie. Po betonie — poprawiła ją tonem prawdziwej znawczyni. Nie była pewna, czy dobrze zrozumiała fragment zwiastunu, w którym para uczestników mknęła konno przez plażę, ale to nic. Jej wersja była przynajmniej ciekawsza. Na pewno okaże się później, że to po prostu jakaś wygrana randka z romantyczną jazdą, czyli coś, co brzmi niesamowicie nudno i sztampowo. Dobrze, że jej ukochana preferowała konie mechaniczne. Finch kochała oczywiście wszystkie zwierzęta, ale konie jakoś nigdy nie wzbudzały w niej większej sympatii. Może to przez kontakty z koniarami? Umawiała się kiedyś z taką jedną i to było naprawdę dziwaczne doświadczenie.
Przejęła od niej butelkę i upiła kilka łyków. Zakręciła i chciała odłożyć na bok, ale jednak zdecydowała się napić jeszcze trochę. Nie chciała, żeby Teddy zaraz zaczęła kręcić nosem, że nawodniła się za mało albo coś. Nie można było jednak też przesadzać, bo trzeba będzie potem wstawać siku, a to będzie jakaś masakra. I tak czekało ją niedługo zwleczenie się z kanapy do kuriera, który już jechał z zamówionymi przez nią zupami.
— Wszystko mam, dziekuję — zapewniła i na potwierdzenie własnych słów znów dała jej buziaka w głowę. Niczego więcej niż narzeczona do szczęścia nie potrzebowała! No, mogłaby być jeszcze zdrowa, ale na to się chwilowo nie zanosiło. Gorączka nie odpuszczała tak łatwo. Finch właściwie nie była pewna, czy to, co widzi na ekranie, to wymysł producentów, czy jednak chore halucynacje jej równie chorego umysłu.
— Oni chyba walczą o randkę z tą białaską w dredach? Albo o immunitet... — wydęła dolną wargę, próbując dojść do jakichś wniosków. Wskakująca nagle do basenu białaska niespecjalnie pomogła rozwiać wątpliwości. Przynajmniej zrobili jej fajny montażyk ze zwolnionym tempem i w ogóle. Szkoda tylko, że ten typ od cebuli z tego wszystkiego się zaciął i zrobił z tego straszne larum. Wszyscy na setkach zaczęli opowiadać, jaki to był straszny moment, a wypowiedzi zostały przeplecione scenami wprowadzania go do karetki w czerwono-niebieskim oświetleniu. Przerażająca sprawa, no nie ma co.
— O kurwa, patrz, to Colette. — Aż otworzyła szerzej oczy, gdy w pewnym momencie na ekranie pojawiła się nowa uczestniczka. Nie spodziewała się zobaczyć w tym programie jednej ze swoich byłych. Dziewczyna nieco się zmieniła. Zrobiła sobie cycki i przefarbowała się na blond. Przestała się też wreszcie wstydzić pieprzyka nad ustami, nie zatuszowała go makijażem. Chyba bardzo chciała wyglądać jak młoda Cindy Crawford, choć daleko było jej do tego wajbu.
— Kłamstwo! — zawołała w stronę ekranu, gdy podpięta do wykrywacza kłamstw Colette odpowiedziała, że nigdy nie uprawiała sekstingu. Zachichotała niewinnie, a maszyna niestety się z nią zgodziła. Ręce opadają, jakim krętactwem były te wszystkie programidła.

Gdy jej popiół padał na beton, zakochałam się pod apteką
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Tyle razy powtarzała ukochanej, że najbardziej lubi ją bez niczego, a to dalej nie wystarczało. Jednak April nie mogła paradować po mieście całkiem goła, a Teddy, zanim faktycznie wróci do pracy, miała wobec niej przeróżne plany. Na razie jednak musiały jednak przestać myśleć o tym, co na siebie założyć, bo wpierw trzeba było się wykurować. I to tak porządnie, żeby zaraz znowu nie złapać jakiegoś paskudztwa!
Nic nie rozumiała z tego programu. Na ekranie działo się zbyt dużo jednocześnie, a uczestnicy byli strasznie kolorowi i rozdarci. Darling nie nadążała za nimi, siedząc na kanapie, a co dopiero, gdyby sama znalazła się w takim reality show. Nie odnalazłaby się w tym wszystkim. A jeszcze jakby przyszło do wyboru potencjalnej partnerki na randkę, to już w ogóle kaplica, bo jak miałaby się zdecydować, kiedy wokół było tyle ładnych kobiet?
Ponownie wyleciało jej z głowy, że zamówiły zupy. To przez ten brak apetytu! Normalnie już sześćset razy dopytałaby, za ile będzie kurier i czemu tak długo. Potem wciągnęłaby nie tylko swój posiłek, ale dokończyłaby też ten po ukochanej. A teraz nie wiedziała nawet, czy wciśnie w siebie połowę zupy. Warto jednak podkreślić, że zupa to też płyny, dzięki którym nawodnią się jeszcze bardziej!
Mogliby powalczyć o rozum i godność — mruknęła, widząc poczynania gościa od cebuli, który prawie odciął sobie palec. To pewnie przez blondynę w dredach, która miała go ewidentnie w poważaniu. No w piździe go miała, krótko mówiąc. Tego gościa od stepowania zresztą też.
W pierwszej chwili nawet nie zakodowała, że na ekranie, całkiem znienacka, pojawiła się nowa uczestniczka, bo wtulała się w April, domagając jeszcze jednego całusa w głowę.
Colette? TA Colette? — Teddy aż poderwała się do pozycji siedzącej. — Rany boskie, co jej się stało? — wybałuszyła oczy, nie dowierzając, że laska, na którą patrzą, to była dziewczyna Finch. — W życiu bym jej nie poznała — stwierdziła zgodnie z prawdą, bo jednak tym przefarbowaniem się na blond, to Colette strzeliła sobie w kolano. W ogóle jej ten kolor nie pasował. I chyba postarzał? Wyglądała tak, jakby była grubo po czterdziestce. No i powiększony biust od razu rzucał się w oczy. Widać, że to nie były naturalne cycki.
To głupie, przecież każdy uprawiał seksting — obruszyła się i pokręciła głową na to paskudne kłamstwo. — Ciekawe, czy gdyby zapytali ją o cycki, to też zaczęłaby ściemniać. Swoją drogą, zabawne, że implanty silikonowe świecą się na pomarańczowo albo czerwono, jak przystawi się do nich źródło światła, co nie? — pokręciła ze zdumieniem głową. Kiedyś umawiała się z jedną panną, która miała zrobione piersi i robiły taki eksperyment, o którym Teddy wyczytała kiedyś w sieci.
Gdy Colette, jakimś cudem, przeszła już testy wariografem, poczuła się na tyle swobodnie, żeby wdać się w gadkę z typkiem, który niedawno popisywał się swoimi umiejętnościami stepowania. Według Darling wyglądał tak, jakby nabawił się porażenia mózgowego, ale prowadząca reality show była zachwycona. Colette chyba też, bo łasiła się do niego bezwstydnie.
Fuj — skwitowała krótko jej poczynania. Co to za lewa lesbijka. Pewnie w rzeczywistości była biseksualna albo w ogóle hetero. Absolutnie wolno ufać takim laskom! — Muszę przyznać, że gust poprawił ci się o jakieś sześćset procent — zerknęła z rozbawieniem na April i cmoknęła ją w policzek. Właściwie Darling podniosła się do pozycji siedzącej w idealnym momencie, bo akurat po lofcie rozległ się dźwięk domofonu. — Zatrzymaj! Nie chcę tego przegapić — dodała jeszcze, zwlekając się z kanapy. Scena została zapauzowana w momencie, kiedy Colette próbowała pocałować samozwańczego stepownika.

bo to nie jest mam talent, nie jesteśmy w programie. mała, tu się nie kłamie, to się czuje lub wie
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Pokiwała smutno głową, zgadzając się z narzeczoną. Rozum i godność na pewno by się im wszystkim przydała, ale raczej nie było żadnych szans, by je odnaleźli. Na pewno nie w tym programie. Przecież nie do tego służą tego typu reality show. Jak już, to przydawały się do totalne pozbywania się resztek jakiegokolwiek rozumu. Była pod wrażeniem, że niektórym to totalnie nie przeszkadzało. Wierzyła, że nadawałaby się do takiego programu, ale pewnie potem umarłaby ze wstydu, gdyby obejrzała, co wyprawiała.
— Jak to się świecą? Naprawdę? — Spojrzała na nią zaskoczona. Nigdy nie robiła takiego eksperymentu i teraz żałowała! Nie wiadomo, czy jeszcze kiedyś będzie miała okazję. Od razu zaczęła zastanawiać się, czy miała jakąś koleżankę ze sztucznym biustem. Ktoś by się znalazł! Ale czy taka, która byłaby chętna na rozbieranie się i oświetlanie jej dziwacznymi lampami? Trudno było to teraz oceniać, ale to pewnie wina gorączki. Sięgnęła po telefon i zaczęła czegoś w nim szukać. Chwila kombinowania i scrollowania wystarczyła, żeby dogrzebała się do sedna. Odwróciła telefon w stronę narzeczonej. Na ekranie była konwersacja z Colette sprzed kilku lat, w której wysłała jej zdjęcie samej siebie w stroju kąpielowym nad basenem. Tutaj nie miała jeszcze zrobionego biustu, miseczka była zdecydowanie mniejsza, choć wcale nie jakaś mikroskopijna! Dziewczyna umiejętnie eksponowała cycki odpowiednim stanikiem. W tej wersji była szatynką. April uniosła telefon tak, by móc spojrzeć najpierw na niego, a potem na telewizor, a potem znowu na telefon. Ludzie się zmieniają, zdecydowanie.
— Połowa naszych rozmów to był seksting. Nie wiem, kogo ona próbuje grać przed kamerami. — Wzruszyła ramionami, odkładając telefon na bok. Może zmieniła się też pod względem duchowym? Mogła zgrzecznieć i w ogóle. Ale z drugiej strony, czy spokojniejsza wersja niegdyś niespokojnej Colette poszłaby pokazywać dekolt w takim programie? Pewnie nie. To musiało być jakoś specjalnie przekminione. Może chciała zaliczyć jakiś rozwój osobowości w trakcie trwania programu? Albo założyła, że w takiej formie łatwiej będzie jej potem zdobywać popularność w social mediach, bo – nie oszukujemy się – lwia część uczestników zgłosiła się tam tylko dla followersów.
— To prawda. Lepszej już nie znajdę. — Uśmiechnęła się, obserwując, jak jej piękna kobieta podnosi się niezgrabnie z kanapy i sunie w kierunku drzwi, żeby otworzyć kurierowi. April też podniosła się z miejsca, żeby zgarnąć z kuchni jakieś porządne sztućce. Nie będą przecież jadły tym jednorazowym szajsem, który restauracja pewnie dodała do zamówienia. Pomogła Teddy rozstawić wszystko na stoliku, wręczyła jej łyżkę i odpauzowała program. Świeżo dobrana para zaczęła się obściskiwać, na co Finch tylko wywróciła oczami. Tancerz-amator wyznał na setce, że Colette od razu wpadła mu w oko, bo jest totalnie w jego guście. Nie trudno było zgadnąć, co mu się tak podobało. Ledwie był w stanie oderwać oczy od jej biustu.
— Cholera, no patrz. Mówiłam ci, że ten gej odpadnie jako pierwszy. Szkoda, wydawał się sympatyczny — westchnęła smutno, obserwując, jak wsadzają wytatuowanego faceta na katapultę a następnie wystrzeliwują go w stronę zachodzącego słońca i oceanu. Trzeba było przyznać, że wypad z programu był naprawdę widowiskowy. April nie miała pewności, na jakiej podstawie w ogóle wybierali tego, który odchodzi, ale to nie było aż tak ważne.

Uwierz nagle w różowy czas, Przecież mnie masz
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zdziwiła się szczerze, że narzeczona nie wiedziała nic o świecących, sztucznych biustach. Gdzie ona się uchowała, pod kamieniem? Poza tym Teddy była pewna, że opowiadała jej o sztucznych piersiach Rory. A może nie? Ten związek potrwał niespełna miesiąc, więc chyba Darling stwierdziła, że nie ma o czym opowiadać.
No normalnie — powiedziała takim tonem, jakby to była najoczywistsza rzecz na świecie. — Żel silikonowy jest półprzezroczysty, więc jak przyłoży się latarkę bezpośrednio do skóry, to światło przenika przez tkanki i rozprasza się w żelu — wyjaśniła pokrótce, jak to wyglądało. — Najlepszy efekt jest w ciemności — dodała jeszcze, żeby Finch miała lepsze wyobrażenie. Niekoniecznie musiała od razu podświetlać cudze cyce, wystarczyło przejrzeć internet, w którym roiło się od takich filmików. A jeśli Teddy zrobi sobie kiedyś biust, to wtedy jej pokaże!
Przyjrzała się zdjęciu Colette. No zupełnie inna kobieta! Wyglądała naturalnie i tak, że faktycznie można było zwrócić na nią uwagę. To znaczy tak, że April mogła zwrócić na nią uwagę, bo pewnie Darling by tego nie zrobiła. Samej Colette nie miała okazji nigdy poznać na żywi i znała ją wyłącznie z opowieści i pojedynczych zdjęć. Tego w stroju kąpielowym w ogóle nie kojarzyła, więc dziewczyna miała wtedy zdecydowanie za małe piersi. Inaczej na pewno by zapamiętała!
Połowa twoich rozmów z innymi laskami to był seksting — przypomniała, bo jakby nie patrzeć, Teddy wielokrotnie była świadkiem, jak Finch wymieniała takie wiadomości z dziewczynami, z którymi na tamten moment flirtowała albo się umawiała. — Pewnie chce wygrać główną nagrodę — pomimo gorączki i zimnych potów, Darling szybko wydedukowała, że nikt normalny nie poszedłby do takiego programu tylko dla zabawy. Musiały być z tego jakieś korzyści. A główną nagrodą na pewno było jakieś grube pieniądze. Prowadząca pewnie już z sześćset razy przypominała o wysokości wygranej, ale Teddy jakoś to umknęło. Pewnie było to sześćset tysięcy kanadyjski dolarów. A może nawet i więcej!
Zanim rozległo się pukanie do drzwi, spojrzała pobłażliwie na narzeczoną. Pewnie znalazłoby się mnóstwo lepszych kobiet od strażaczki. Takich, przez których April nie dostawałaby mini zawałów za każdym razem, kiedy ta wyjeżdżała na akcję i przez które nie zalewałaby się łzami, drżąc o ich życie. Dajmy za przykład taką Colette. O co tutaj się martwić, poza tym, że pęknie jej sylikon? No dobra, istniało spore prawdopodobieństwo, że jednak w pewnym momencie przyprawiłaby Finch rogi z jakimś gościem, ale tak to nie można było jej niczego zarzucić. Nie, wróć. Od tej gorączki Darling miała chyba jakieś urojenia. Przecież to ona była dla April jedyną, doskonałą partią. Cały wszechświat o tym wiedział i tego się trzymajmy!
O nie! — jęknęła żałośnie, kiedy wróciła z zamówieniem, bo okazało się, że uczestnicy reality show właśnie wyeliminowali geja. A może sam odpadł? W końcu miał się uwolnić z zawiązanego worka i dopłynąć do brzegu. Tak czy inaczej, zniknął z programu szybciej, niż zdążyły się do niego przywiązać.
Na szczęście produkcja nie znosiła pustki i natychmiast dokoptowała nowego uczestnika, jak to zwykle bywało na początku sezonu. Jego wejście było równie spektakularne, co wystrzał z katapulty. Nowi przybywali z rozmachem, wyskakując ze spadochronów gdzieś nad wyspą, z gracją spadającej cegły i nadzieją, że jednak trafią w okolicę willi. Rzeczywistość bywała jednak mniej łaskawa. Zamiast miękkiego lądowania przy basenie, kończyli gdzieś pośrodku dżungli, w towarzystwie dziwnych odgłosów i jeszcze dziwniejszych stworzeń. Przez pół odcinka próbowali potem odnaleźć drogę do willi przy plaży, przedzierając się przez gęstwinę. Nie wszystkim jednak to się udawało, bo część znikała gdzieś po drodze, co narrator komentował z niepokojącym spokojem, sugerując spotkanie z lokalną fauną.
Myślisz, że Colette też zostanie przez coś pożarta? — zapytała, dopiero po chwili zdając sobie sprawę z tego, że nie zabrzmiało to zbyt miło. — Bardzo dobra zupa — dodała, pakując sobie łyżkę do ust. Pewnie jakaś z dodatkiem warzyw i tofu, ale Teddy było wszystko jedno. Po pierwsze - i tak nie czuła smaku. A po drugie, to przy April nie miała problemu, żeby nie jeść mięsa.

jeździmy na skuterze i jemy tom yum, ty pachniesz jak uzależnienie
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
ODPOWIEDZ

Wróć do „#6”