Wyobraźnia Madoxa działała na najwyższych obrotach, do momentu, w którym Cherry powiedziała, że spała z jakimś tam facetem, jej przyjacielem. Nie chciał sobie jej wyobrażać z innym facetem, więc momentalnie zaczął myśleć o tym, co działo się po drugiej stronie baru, a coś ewidentnie się działo, bo Maddie stała wściekła za ladą i rzucała jakąś szmatą w barmankę, która zasłoniła się rękami. Może Madox powinien to sprawdzić?
Spojrzał w twarz Cherry, i przemknęła mu przez głowę taka myśl, że teraz ją ładnie przeprosi, pośle jej ten firmowy uśmiech i pójdzie to sprawdzić, a potem może jeszcze tutaj wrócić...
Tylko, że ona wtedy powiedziała, że z kobietą też spała i to już trochę inaczej zadziałało na wyobraźnię, a jeszcze to
wiedzą jak doprowadzić do szału, z jej pełnych, karminowych ust, sprawiło, że on trochę też chciał doprowadzić ją do szału. A jednak gdy Cherry zapytała o te zasady to wywrócił oczami. Ona lubiła wszystko od razu wiedzieć, a Madox nie lubił tak od razu grać w otwarte karty.
Przecież na pewno jej je nakreśli, ale chciał to już zrobić na parkiecie, kiedy jego palce sunęły po jej ciepłej skórze, a spojrzenie utkwione było w jej twarzy, widział jak się zmieniła, kiedy rzucił jej tę zagadkę. Oczywiście, że zrobił to specjalnie, niech jej wyobraźnia też popracuje, tak jak ona będzie pracowała później...
Na jej kolejne słowa, jak na zawołanie przesunął dłonią po jej brzuchu, między piersiami, po dekolcie, który dla niego założyła, na szyję, na której zacisnął palce.
-
Ale czasami trzeba grę trochę podkręcić słowem - powiedział znowu pochylając jej się do ucha, ale zanim jego usta musnęły jego płatek, chociaż były tak blisko, to odchylił ją do tyłu, żeby jej ciało wygięło się w łuk, drugą ręką przytrzymując ją w talii.
A kiedy w końcu ją postawił i kiedy patrząc mu w oczy stwierdziła, że to fałsz, bo kto tego nie robił, to parsknął śmiechem.
-
Zgadza się - rzucił, chociaż prawda jest taka, że nie przypominał sobie takiej sytuacji, chociaż może kiedyś się wybrali z Medellin nad ocean? Nie zastanawiał się nad tym za bardzo, bo jeśli o Madoxa chodziło, to on po prostu mówił to, co Cherry chciała usłyszeć i chciała usłyszeć, że to robił i chciała go sobie znowu wyobrazić nago.
Na tę jej zagadkę zajrzał jej znowu głęboko w oczy.
-
Fałsz - odpowiedział od razu. Bo chociaż Cherry może chciała sprawiać pozory wielkiej Pani prezes z ręką na pulsie, to Madox widział ją w łóżku jako bardzo uległą. Nawet na potwierdzenie swoich słów, jego kolano wdarło się między jej uda, kiedy on znowu ją od siebie odchylił, a później przycisnął ją do siebie mocno, tak, że mogła poczuć... tą dużą... metalową sprzączkę jego paska.
-
Nigdy przenigdy nie robiłem tego... w loży na piętrze - powiedział powoli, znowu, żeby zadziałać na jej wyobraźnię, musiała spojrzeć na te loże na piętrze, takie zaciszne, gdzie gangsterzy robili swoje interesy. I tam sypały się też te góry koksu, aż Madox pociągnął nosem, kiedy sobie to wyobraził. A potem sobie wyobraził Cherry w tej loży, tylko zanim ona się zdążyła zdecydować, to podeszła do nich Maddie.
-
Madox kurwa... - zaczęła i Noriega naprawdę przez chwilę chciał ją ignorować, ale pierwsza obejrzała się Charity -
musisz to zobaczyć, bo mnie pojebie - kontynuowała blondynka.
-
No to niech cię pojebie - prosta, szybka odpowiedź. Tylko, że Maddie nie dała się tak łatwo spławić.
-
Możesz wziąć swoją bebé, ale musisz to zobaczyć - i wtedy Madox znowu parsknął śmiechem, bo Maddie powiedziała to bebé tak śmiesznie, tak jak zawsze mówił to on. Ale Cherry jeszcze wcale nie nazwał swoją bebé.
-
No dobra... - mruknął i przejechał palcami po przedramieniu Cherry, żeby w końcu chwycić ją mocno i pewnie za dłoń, pociągnął ją za sobą na to zaplecze.
A kiedy już tam weszli, to ich oczom ukazało się jakieś pobojowisko, na ziemi siedział jakiś chłopak, na podłodze było trochę krwi, a on przykładał sobie do krocza worek z lodem owinięty w fartuch, nad nim stała jakaś młoda barmanka, której Madox imienia nie pamiętał.
-
Co tutaj się kurwa stało?! - warknął Madox, no bo wyglądało to kiepsko.
-
Mandy go ugryzła - odpowiedziała spokojnie Maddie -
wiedziałam, że będziesz chciał to zobaczyć.
-
Ale co ja mam kurwa zrobić? - zapytał wbijając spojrzenie w blondynkę, a ona wzruszyła ramionami -
wezwijcie pogotowie - powiedział Madox, ale Maddie podeszła do chłopaka i złapała go za policzki, żeby podnieść do góry jego twarz.
-
Zobacz jaki jest naćpany, zły pomysł - rzuciła Maddie. I Madox musiał jej przyznać rację, ale się wkurzył, aż złapał szmatę, którą trzymała Maddie i rzucił nią w tę barmankę. Cherry chciała adrenaliny? To właśnie jej ją serwowali, na zapleczu klubu. Była krew, był seks i prochy. Czego chcieć więcej?
-
Ja pierdolę, to wrzućcie go do taryfy niech go zawiezie do szpitala - stwierdził, ale Maddie zmarszczyła brwi.
-
A jak się wykrwawi?
-
A jak to wygląda? - i Maddie już chciała podejść do chłopaka, żeby im pokazać, ale Madox cofnął się do tyłu, aż wpadł na Cherry -
nie chcę tego oglądać - no nie, on na dzisiejszy wieczór miał jeszcze zupełnie inne zamiary, a tak to może by mu się już wszystkiego odechciało, kto wie.
Cherry Marshall