Scott zdawał sobie sprawę z tego, że Cynthia jest ostatnią osobą, która migałaby się od roboty, dlatego też prawdę powiedziawszy wątpił w to, że zgodzi się na ten krótki urlop. Nie oznaczało to jednak z kolei tego, że nie mógł jej trochę przycisnąć w tej kwestii i może, biorąc pod uwagę jej stan, brunetka pozytywnie go zaskoczy tymi kilkoma dniami urlopu? No bo przecież jak już brać wolne, to nie pod jeden dzień, żeby się tylko wyspać i już myśleć o pracy, którą jutro będzie się wykonywało.
- Jeśli to miałoby pozwolić ci odpocząć, tak - przyznał wprost, nie kryjąc swoich intencji oraz tego, że jego zdaniem Ward powinna zrobić sobie chwilę przerwy, chociażby po to by poukładać pewne rzeczy.
Letexier sam przecież należał do tych, którzy nawet w słabszym stanie dzień w dzień stawiali się w biurze, toteż taka postawa była mu znana. Niemniej znał pewien umiar i kiedy było się na skraju, wątpił w leczniczą funkcję porwania się w wir pracy. A już zwłaszcza u osób, które wykonywały zawody ważne społecznie, takie jak oni.
Mężczyzna uniósł lekko brew i spojrzał na nią podejrzliwie.
- Od razu porwać... - wywrócił oczami.
- Zabrać na wycieczkę - poprawił ją, delikatnie chichocząc, bo rzeczywiście tak się szczęśliwie złożyło, że on również mógł wziąć sobie urlop w pracy. Od dawna nie był nigdzie poza Toronto, wyłączając rzecz jasna jakieś podróże służbowe, więc może weekend gdzieś z dala od zgiełku miasta w towarzystwie Cynthii nie byłby taki zły? A już na pewno, gdyby mieli do dyspozycji przytulny domek z jacuzzi...
- Ja zawsze jestem głodny - odparł rozbawiony, choć nie zaśmiał się.
Rzeczywiście, mężczyzna bardzo często chodził głodny, ponieważ z reguły nie miał czasu jeść i jego posiłki bywały nieregularne. W dodatku alkohol maskował jego głód, toteż bardzo często nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, że organizm potrzebuje czegoś innego do przyswojenia. Do tej pory zachodził w głowę jakim cudem dawał sobie radę na siłowni czy sali treningowej, mimo pewnych deficytów żywieniowych. Wszak ostatnie co można było o nim powiedzieć, to że średnio się stołował.
Pokiwał przecząco głową.
- Daj spokój, jesteś moim gościem. Zapłacisz, jak będziemy u ciebie - rzekł spokojnie i znów przeczesał jej włosy, jak gdyby chciał zaznaczyć tym czułym gestem, że choćby nie wiadomo jakie próby podjęła, nie uda jej się odwieść go od tego.
Kiedy mu podziękowała, siłą rzeczy zrobiło mu się cieplej na sercu. Nigdy nie oczekiwał od nikogo wdzięczności, ale w tym przypadku było mu bardzo miło, że mu zaufała i że jego słowa czy czyny jakkolwiek jej pomogły. Widać było po jej zachowaniu, że już trochę się uspokoiła i nie jest tak roztrzęsiona, jak jeszcze te kilkanaście minut wstecz, dlatego też mógł uznać swoją misję za ukończoną sukcesem.
Jej kolejne słowa trochę zbiły go z tropu, ale nie zawstydziły go w żaden sposób. Gładził ją za to po policzku, nie przerywając kontaktu wzrokowego, w który i on się zbyt mocno wkręcił. Nigdy nie patrzył na nią w taki sposób i może to był błąd?
- Wiem - odparł ze spokojem i jednocześnie podobną miękkością do niej, dając jej wyraźnie do zrozumienia, że znał jej potrzeby i zdawał sobie sprawę z tego, kim teraz dla niej był.
Spoglądając dłużej w jej oczy, serce nieznacznie przyspieszyło, ponieważ nigdy dotąd nie mieli "okazji" znajdować się w takiej sytuacji i dopiero teraz Letexier zdał sobie sprawę z tego, jak bardzo są sobie bliscy. Odbiegało to trochę od jego definicji przyjaźni, bowiem przez większość swojego życia w takich sytuacjach pocieszał zaledwie jedną osobę - swoją żonę.
- Ok - skinął głową i odprowadził ją wzrokiem do łazienki, za której drzwiami niedługo później zniknęła.
Scott od razu zawędrował do swojej sypialni i wyciągnął z niej jedną z pierwszych koszulek, którą odnalazł w szafie. Miał je poskładane, wyprane i czyste, wszak większość dni spędzał w eleganckiej odzieży, by godnie reprezentować policję Toronto, więc szybko załatwił temat. Zmierzając do łazienki trochę się zawahał, ponieważ Ward najwidoczniej zapomniała, że jego prysznic był oszklony i tym samym, łatwo można było dojrzeć za szybą coś więcej, o ile nie zaparowała ona odpowiednio mocno. Ostatecznie jednak wszedł cicho do środka.
Choć walczył z tym przez jakąś chwilę, tak nie potrafił powstrzymać się od chęci zerknięcia na nią przez szybę, nim nie opuścił łazienki. Tym samym, miał całkiem dobry widok nie tylko na jej długie nogi, ale przede wszystkim na pośladki, które choć były nieznacznie zasłonięte przez zaparowaną szybę, tak dalej uwydatniały się na tyle, by Letexier mógł je zobaczyć. Podniecenie skoczyło jeszcze mocniej, gdy w ferworze obmywania się, Cynthia obróciła się lekko i tym samym przez moment widział też jedną z jej piersi. Była to zaledwie krótka chwila, jednak Scott zdołał zobaczyć to, co każdy na jego miejscu chciałby zobaczyć w tym momencie.
Bez słowa położył koszulkę na ręczniku, który sama sobie znalazła i opuścił łazienkę, zamykając za sobą drzwi. Od razu zaczął rozpamiętywać widok, który nie tylko go zaskoczył i trochę skonsternował, ale przede wszystkim... podniecił. Dotąd Cynthia była dla niego wyłącznie przyjaciółką. Ładną, ale poza jego zasięgiem przez ich zażyłość oraz wzajemny brak zainteresowania. A teraz? Zachodził w głowę, jak mógł nie dostrzec jej seksapilu aż do teraz, skoro Ward nim wręcz ociekała?
Wrócił na kanapę i tym razem to on pociągnął łyka prosecco, choć nie przepadał za winami. Mimo to skończył je i zaraz poszedł po następne, pewien tego, że Cynthia nie będzie chciała kończyć wieczora - sama wszak to zapowiedziała kilka chwil wcześniej.
Cynthia A. Ward