Pewnie Tony i typy jego pokroju to uważały jednak, że psy nie mogą być gorące, ani inteligentne, że w ogóle to jest jakiś gorszy sort. Bo on jednak był
gangusem z bardziej prawdziwego zdarzenia niż Madox na przykład. Więc Pilar mogłaby to uznać za jakiś super komplement z jego strony. Za to Tony to co powiedziała Stewart odebrał chyba za zaczepkę, kiedy tak przesunął językiem po jej szyi, złapał zębami za płatek ucha, a później jeszcze powiedział, że jak będzie
miła to wszystko jej powie.
Tylko, że po chwili to on sam zaczął być
bardzo niemiły, agresywny wręcz, co oczywiście musiało zwrócić uwagę tańczących. I w pierwszej chwili to Madox nawet sobie pomyślał, że jakby go teraz odjebali, to byłby jakiś spokój, bo Tony dzisiaj był naprawdę denerwujący, ale później sobie przypomniał, że to jest śledztwo Stewart i jak jej na nim zależy. Na tym śledztwie.
Chociaż może na Noriedze też jej trochę zależało, kiedy ona tak szarpała teraz Laina, oboje go szarpali, jak
pojebani. A on stał miedzy nimi w tym swoim białym stroju, że niby taki niewinny?
Nie, wcale nie był niewinny, a kiedy Ruby ruszyła z nim na górę po schodach, to zaraz zacisnął rękę na jej tyłku. Mogli mu nie dawać tego koksu.
Przez chwilę Madox patrzył za nimi, ale to był moment, bo zaraz już stali z Pilar pod tymi schodami, w cieniu, między jakimiś starymi głośnikami i skrzyniami po alkoholu. Trochę znajomy klimat.
A już zwłaszcza obudziły się jakieś wspomnienia, kiedy Pilar sięgnęła do tego jego policzka. Chociaż bolał, ale ten jej dotyk w tym momencie w najlepszy możliwy sposób mieszał ból z przyjemnością, tak, jak oboje to lubili. I kiedy jej paznokieć zahaczył o jego wargę, kiedy rozsunęła ją, to Madox od razu zrobił krok do przodu, tak, że teraz dzieliły ich już tylko centymetry, może nawet nie, bo kiedy nabrał mocniej w płuca powietrza, to mogła poczuć tą jego unoszącą się do góry klatkę piersiową. Pochylił do przodu głowę, przysunął wargi na których czuł jej smak, do jej pełnych, gorących ust, tylko, że ona wtedy zabrała rękę i się cofnęła. Ale Madox się nie poddał, znowu zrobił krok w jej kierunku, a te jego ciemne oczy utkwione były w tych jej, pięknych, czekoladowych, tych, za którymi tak
kurewsko tęsknił. Za tymi oczami, tymi ustami, tą szyją. I kiedy to jego spojrzenie przesunęła się na nią, na jej szyję i obojczyk, to wtedy Pilar powiedziała o Ruby, a Madox aż się skrzywił. Momentalnie się cofnął i strzelił oczami w sufit.
-
Chuj mnie obchodzi Ruby... - rzucił tylko, bo taka była prawda, że Ruby nigdy go nie interesowała, a podchody robiła jeszcze zanim Madox chciał jej roztrzaskać łeb o biurko... Chociaż po tej akcji łaziła za nim jeszcze bardziej. Może też jakaś
popierdolona?
Zresztą nie byli tu po to, żeby gadać o Ruby, a raczej o Lainie, a przede wszystkim to o tej ochronie, wiec Madox zaraz powiedział o tym Pilar. Szczerze to nie zdziwiła go wcale jej reakcja, bo jego była jakaś podobna, a przecież ten jego rusek, to był chłop jak dąb, sprytny i Madox często chodził z nim na sparingi, a nawet nie raz, nie dwa, po prostu od niego dostał. Nie postawił przy tylnym wejściu żółtodzioba, a i tak dali mu radę, aż pokręcił głową.
-
To znaczy tylko, że na Tony'ego nie poluje jakiś amator - stwierdził, bo co miał jej powiedzieć, że jego chłopaki znowu zjebali? Nie, nie zjebali, Madox dałby sobie za to rękę odciąć. Dzisiaj cała załoga była postawiona do pionu, sami jego najbardziej zaufani, najlepsi ludzie. Dzisiaj nie było miejsca na jakieś pomyłki, na zdradę.
A to oznaczało tylko jedno, że oni się dzisiaj musieli tutaj naprawdę pilnować. A przede wszystkim to pilnować tego jebniętego Tony'ego.
I kiedy Pilar zapytała o ten gabinet, to Madox się zamyślił, zastanowił, tylko to było chyba pierwsze miejsce, gdzie oni będą szukać Laina, a potem na górze. W tych pierdolonych lożach dla specjalnych gości. Aż przechylił na bok głowę, na prawo i na lewo, żeby te spięte mięśnie na karku puściły, ale za bardzo to nie pomogło.
Nabrał powietrze w płuca, bo wiedział gdzie go muszą zabrać, tylko nie wiedział jak to powiedzieć Pilar, bo Emptiness miało może jeszcze trochę więcej tajemnic, niż się wszystkim wydawało. A już zwłaszcza policji...
-
Weźmiemy go do piwnicy... - mruknął i znowu zrobił krok w jej kierunku, tak, że teraz to już ta jego klatka piersiowa oparła się o jej pierś, a ciemne tęczówki spoczęły na jej pięknych, brązowych oczach -
ale jak komuś o tym powiesz Stewart... - musiał jej zaufać. Ufał jej, nikomu na świecie tak nie ufał, jak jej. A jednak to znowu był jego kolejny sekret, kolejna tajemnica, którą zamierzał jej sprzedać. I chociaż odkrywanie się przed nią w
dzikim Medellin przychodziło mu z jakąś taką łatwością, tak tutaj było to trudniejsze...
Znowu się od niej odsunął, ale tym razem to ona doskoczyła do niego, nawijała jak najęta o tych białych ciuchach Tony'ego, a Madox aż wypuścił powietrze z płuc nosem, tak, że te jej ciemne kosmyki zadrgały, na jej szyi i policzku.
-
No i co miałem mu też wysłać garnitur? Przecież mówiłem mu, żeby nie rzucał się w oczy... - warknął i znowu zrobił krok w jej kierunku, tak, że jej plecy znowu spotkały się z chłodną ścianą -
to nie moja wina, że Laine to idiota - dodał jeszcze i znowu pochylił się w jej kierunku, tak, że jego ciepły oddech osiadł na jej wargach. I Madox naprawdę chciał już ją pocałować, chciał znowu kraść z jej pełnych, miękkich ust ostatni oddech, ale wtedy coś huknęło nad ich głowami. Na piętrze, jakiś łoskot. I Madox od razu spojrzał do góry, a potem od razu odsunął się od Pilar. Chociaż oddałby wszystko, żeby móc to zrobić. Móc poczuć na języku jej smak, wymieszany z tą krwią, którą przecież wciąż jeszcze miał w ustach.
Od razu ruszył na górę, ale zanim jeszcze tam weszli, to okazało się, że to Laine wywalił stolik, a Ruby kuliła się na kanapie. Madox znowu musiał szarpnąć Tony'ego za fraki.
-
Co ty kurwa odpierdalasz Tony? - syknął, ale przecież wszyscy wiedzieli co on odpierdala, bo Ruby zaraz skoczyła i schowała się za Noriegą. A Madox chociaż przecież on nie miał nigdy w sobie pokładów empatii, to jednak nie miał...
serca? Zostawiać Ruby z Lainem.
Szarpnął go znowu za koszulę.
-
Ściągaj to - rzucił, a potem sam zaczął rozpinać guziki swojej czarnej koszuli, bo chciał się z nim zamienić. I już po chwili to Madox pięknie rzucał się w oczy w tej oczojebnej koszuli, a Tony odrobinę mniej.
W pierwszej chwili spojrzał na Ruby, bo to ją chciał wysłać przodem z Tony'm, ale po pierwsze jakie szanse z Ruby miał Tony? Zerowe. A po drugie to ona wciąż chowała się w kącie tej loży.
-
Dobra - znowu spojrzał na Pilar, a później zdjął z szyi jeden z łańcuszków, klucz i wsunął go jej do ręki -
kojarzysz te drzwi pod moim biurem, pod schodami? - zapytał, bo w zasadzie nie rzucały się w oczy, można było je przegapić. A prowadziły na dół, do tej piwnicy, do podziemi, gdzie była ta sekcja dla gości z półświatka. To tam Madox przyjmował tych najważniejszych gości, tam odbywały się prywatne pokazy dla mafiosów i toczyły najczarniejsze interesy. Policja nawet nie zdawała sobie sprawy, że takie coś istnieje w Emptiness, właściwie... Może nikt sobie nie zdawał z tego sprawy.
-
Idziesz z nim pierwsza - machnął głową na Laina, który przestępował z nogi na nogę i gapił się na Ruby -
a ja z tyłu i będę Ciebie... was, ubezpieczał - schylił się, żeby wyjąc ze skrytki, spod tego stolika, który wyjebał Laine swój pistolet. Ruby aż się wzdrygnęła, a Madox włożył go z tyłu za pasek i schował pod koszulą. Miał nadzieję, że nie będzie musiał go wyjmować. Miał nadzieję, że Pilar też nie będzie musiała wyjmować swojej broni.
Spojrzał jeszcze raz w te jej brązowe, duże oczy, dłużej niż powinien, ale nic nie powiedział. Odwrócił się do Ruby i wyciągnął do niej rękę.
-
Chodź, ty ze mną - i chociaż na początku się trochę ociągała, to jednak wstała. A kiedy Pilar w końcu złapała Tony'ego Laina pod rękę i poprowadziła go w dół po schodach, to Madox obserwował ich z góry, a potem on z Ruby też ruszyli. Szło im naprawdę dobrze...
Do czasu.
Bo w połowie parkietu Madox stanął w miejscu, kiedy usłyszał za plecami czyjś głos.
-
Noriega... - aż go wzdrygnęło. Odwrócił się powoli, a potem objął Ruby w pasie i przyciągnął mocno do siebie. Zacisnął palce na jej czerwonej sukience.
Nick Dalton.
Znowu pierdolony Nick Dalton.
-
Gdzie jest Pilar? - no tak, jego stała śpiewka. I chociaż Madox jeszcze spojrzał za Stewart i Lainem, to zaraz utkwił ciemne tęczówki w Daltonie.
-
Skąd mam wiedzieć? Nie jestem jej niańką - rzucił, a potem przesunął ręką po biodrze Ruby, żebrach, zahaczając o pierś, pochylił głowę nad jaj ramieniem -
przeszkadzasz Dalton... więc wybacz - Nick już chciał coś powiedzieć, zaczął jakieś żałosne no ale... Bo przecież Madox mu ostatnio, kiedyś tam, bez ogródek opowiadał o tym, że pieprzy Stewart. Ale teraz tak się łasił do tej Ruby, jak kot, że Dalton chyba zwątpił. A jednak zrobił krok do przodu, ściszył głos.
-
Ale miała tu jakąś sprawę...
-
A od kiedy to policja mi się spowiada jakie sprawy mają w moim klubie? Ja miałem ją tylko wprowadzić - wzruszyła ramionami i wywrócił oczami zirytowany, nawet nie musiał udawać, bo Nick Dalton naprawdę go wkurwiał. Więc jakby chcąc mu dać do zrozumienia, że naprawdę przeszkadza, to Madox złapał Ruby za pośladek i przyciągnął do siebie jeszcze mocniej, aż z jej ust wyrwało się jęknięcie. I chyba to w końcu przekonało Nicka, bo zrobił krok w tył.
-
To ja... - zaczął, ale Madox od razu mu przerwał.
-
Jak już wlazłeś, to się rozejrzyj, wypij jakiegoś drinka, na mój koszt - powiedział, chociaż w głowie od razu pojawiło mu się pytanie jak on tutaj wlazł i kto znowu zawiódł? Madox naprawdę będzie musiał porozmawiać z tymi swoimi ochroniarzami, bo już by kurwa nie miał ręki. Odwrócił się i już naprawdę zamierzał iść za Pilar i Lainem, tylko, że wtedy Ruby dotknęła jego pleców i Madox poczuł jak jego koszula klei się do tej spluwy, którą miał za paskiem.
-
Madox... - odezwał się znowu Nick i Noriegę naprawdę na moment zmroziło, bo jak zobaczył tę jego broń?
Znowu się odwrócił, powoli, na szczęście Dalton zdawał się nic nie zauważyć, tylko wskazał głową na Ruby.
-
To Twoja nowa dziewczyna? - zapytał. A Madox w pierwszej chwili chciał mu odpowiedzieć, żeby się kurwa nie interesował, bo kociej mordy dostanie, a najlepiej to, żeby już spierdalał, bo nie są przecież żadnymi kolegami. Ale zamiast tego uśmiechnął się do niego lekko, a później to już sięgnął do podbródka Ruby, żeby zadrzeć go do góry, a później wpić się dziko w jej pełne, karminowe usta, miał nadzieję, że teraz Dalton nie będzie miał żadnych wątpliwości.
Chyba nie miał, bo przez chwilę na nich patrzył, a Madox patrzył na Ruby, a później mruknął.
-
Vamos bebe - objął ramieniem Ruby, której chyba ta cała gra to się nawet podobała. I Nickowi Daltonowi też się chyba spodobało, bo może liczył, że teraz Pilar znowu do niego wróci? Na pewno tak.
Madox w końcu mógł ruszyć do tych drzwi ukrytych pod schodami, miał nadzieję, że Pilar z Tony'm trafili i już za nimi zniknęli... Ale przecież tego nie widział.
Pilar Stewart