W pewien sposób dziwiło go to, jak szybko przyzwyczaił się do jej obecności w swoim życiu, mimo tego, że przez lata utrzymywali między sobą pewną barierę. To powodowało, że był bardziej otwarty na wszystko i chociaż daleko było mu do zadurzenia się, tak czuł, że powinien przeć do przodu i nie oglądać się za siebie. Pierwszy raz od dawna Letexier widział coś więcej poza pracą i samotnymi wieczorami zakrapianymi alkoholem.
Kącik ust drgnął mu nieznacznie, gdy Ward sama sobie potwierdziła, że jej również spało się dobrze. Cieszyło go to, ponieważ to oznaczało, iż były większe szanse na powtórzenie tego, a na tym Scottowi zależało dość mocno. I choć cieszyłby się ze zwykłego weekendu spędzonego w jej towarzystwie, tak nie obrazi się, jeśli powędruje to w bardziej intymnym kierunku.
Dlatego też, kiedy odważyła się spytać, czy będą spać znowu razem, Letexier wciągnął powietrze do ust i ledwo powstrzymał się od tego, by nie wybuchnąć z radości. Spojrzał na nią jedynie kątem oka oraz z jednoznacznym uśmiechem na ustach.
- Będziemy, jeśli tego chcesz - odparł, dając jej pewne pole do manewru, jednak po prawdzie to Scott zarezerwował im domek z jedną, dużą sypialnią, w której znajduje się typowe, małżeńskie łoże.
Skinął głową, zgadzając się, że Ward powinna wyrobić sobie własną opinię na temat tego miejsca, jednak nie miał wątpliwości, że będzie ona pozytywna. Kanada skrywała w sobie wiele miejsc z potencjałem, a oni wybierali się do takiego rodem z pocztówek. Nie było lepszego miejsca na spędzenie weekendu, jeśli chciało się poczuć trochę kanadyjskiego, chłodnawego klimatu.
Kiedy dojechali na miejsce, Letexier od razu podjechał pod zarezerwowany domek i obok wejścia. Wypakował z samochodu walizki i przeniósł je pod same wejście, nim się od niego nie odbili. Z całego zaaferowania tym wyjazdem zapomniał o tym, by wbić udostępniony przez firmę kod i wyciągnąć klucz, który w tym momencie był dobrze zabezpieczony w skrzynce po prawej stronie.
Szybko naprawił ten błąd i już po chwili znaleźli się w środku. Z racji tego, że było tu dokładnie tak, jak to zapamiętał, jego zachwyt nie był aż tak duży jak u brunetki, toteż on zajął się wprowadzaniem kolejnych bagaży do środka, podczas gdy Cynthia miała szansę zapoznać się z wnętrzem.
- W zasadzie, to możemy zrobić wszystko - skwitował i wyprostował się, po czym spojrzał na zegarek na nadgarstku. Faktycznie mieli niemal cały dzień dla siebie, toteż warto było coś zaplanować.
- Możemy zacząć od jedzenia - wolisz iść do restauracji, czy zamówić coś do domku? - nie były to najtańsze domki, więc właściciele realizowali również dostarczanie posiłków pod same drzwi. Co prawda była za to dodatkowa opłata, ale wydatek kilkudziesięciu dolarów więcej przez weekend nie był dla jego portfela czymś, czego nie udźwignie.
Skrzyżował ręce na klatce piersiowej i spojrzał na nią nieco skonsternowany. Przez moment zastanawiał się, czy zasugerował jej jakkolwiek, że zbyt dużo mówi, jednak gdy doszedł do wniosku, że nic takiego nie miało miejsca, zmarszczył brwi. Postanowił też podejść do Cynthii i wyciągnął ku niej rękę, gładząc ją palcami po dłoni.
- Nie przepraszaj - odpowiedział spokojnie.
- Masz być przy mnie sobą - dodał i choć brzmiało to trochę jak rozkaz, tak nie o taki wydźwięk mu chodziło.
- Chcę prawdziwą Cynthię, nie musisz nic udawać - rzucił już znacznie lżejszym, niemal troskliwym tonem i przeniósł dłoń na jej włosy, których kosmyk zaczesał za jej ucho.
Scott uśmiechnął się lekko.
- Cieszę się - odparł, nie posądzając jej w tym momencie o jakiekolwiek koloryzowanie.
- Jest nas dwoje w takim razie - uśmiechnął się szerzej i zaraz cofnął rękę, jednocześnie przekręcając się plecami do niej w kierunku walizek, konkretnie swojej, z której wyciągnął od razu kilka podstawowych rzeczy, by zadomowić się w klimatycznym domku.
Kątem oka zerknął za siebie, kiedy to Ward obróciła się w kierunku okna i patrzyła w dal, podziwiając widoki. On podziwiał zupełnie inny widok. Jego wzrok utkwił na jej biodrach, które doskonale zostały podkreślone przez strój. W ciągu ponad trzech godzin podróży zlustrował cały jej przód, teraz miał okazję pogapić się na tył. I choć nie było w tym nic erotycznego, siłą rzeczy zrobiło mu się goręcej.
Z powrotem wrócił do walizki, z której wyciągnął również zabrany ze sobą alkohol - ten wstawił od razu do lodówki, by wieczorem mogli sobie wypić schłodzony, jeśli najdzie ich taka ochota.
- Na razie rozpakujmy się i potem pomyślimy co dalej - zaproponował.
Cynthia A. Ward