Nie wiem, kim jesteś. Przez lata żyłem w przekonaniu, że moja historia zaczyna się i kończy na mnie, a matka nie zostawiła po sobie nic poza garścią bolesnych wspomnień. Myślałem, że byłem jedynym błędem, którego żałowała do końca życia. Okazało się, że było nas dwoje.
Kiedy miałem trzy, może cztery lata, ona znów zaszła w ciążę. Nie powiedziała mi o Tobie. Nie było nas stać na chleb, a co dopiero na drugie dziecko, więc oddała Cię do sierocińca zaraz po porodzie. Zrobiła to, żebyśmy oboje mieli jakąś szansę - ja przy niej, Ty... gdzieś indziej. Zabrała tę tajemnicę do grobu, a ja nigdy nie szukałem rodzeństwa, którego według mnie nie miałem.
Informacje w pigułce:

Jesteś ode mnie
młodsza o około 2-5 lat.

Masz wolną rękę, jeśli chodzi o
przeszłość. Mogłaś trafić do bogatej rodziny i dorastać w luksusach, albo spędzić życie w sierocińcu, walcząc o swoje tak samo twardo jak ja. Możesz być prawniczką, która właśnie odkryła błąd w papierach, albo dziewczyną z ulicy, która szuka odpowiedzi na pytanie, po kim ma ten cholerny charakter.

Jeśli chodzi o
nazwisko, w papierach z sierocińca widniało Hall. To, czy Twoi rodzice adopcyjni je zostawili, czy nadali Ci zupełnie nowe, zależy tylko od Ciebie.

Jeśli chodzi o
wygląd, pozostawiam Ci pełną dowolność - no, może prawie, bo jesteśmy białymi Kanadyjczykami od urodzenia.

Co jest istotne,
to Ty szukasz mnie. Ja nie mam pojęcia o Twoim istnieniu. To od Ciebie zależy, czy nasze ścieżki zetkną się ze sobą w klubie bokserskim, na siłowni, w klubie czy... pod drzwiami mojego mieszkania.

Musisz wiedzieć, że na początku pewnie
będę Cię odpychał. Nie szukam rodziny, nie potrzebuję kogoś, za kogo musiałbym brać odpowiedzialność. Ale krew to nie woda - prędzej czy później wywalczysz sobie miejsce w moim świecie.
Co oferuję?

Super wątki z super starszym bratem, który zrobi wszystko, by chronić to, co jego.

Gęstą, emocjonalną relację pełną trudnych rozmów.

Dramy.

Więcej dram.