29 y/o
LEĆ, ADAM, LEĆ
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Działał na nią jak żaden inny mężczyzna. Żadna inna kobieta. Nikt. Nikt nie potrafił wzbudzić w niej tak wiele skrajnych emocji. Sprawić, że czuła tak wiele. Czuła rzeczy, których całe życie nie przyszło jej doświadczać. I ta miłość. Ona dosłownie rozsadzała ją od środka. Przerastała. Do tego stopnia, że odbierała jej zdolność trzeźwego myślenia, mrowiła skórę i rozgrzewała do czerwoności.
Przerażało ją to. Ale wcale nie w taki sposób, jak myśli o Daltonie, czy tym co się stało, kiedy to przerażenie przejmowało kontrolę, zalewało strachem i paraliżowało całe ciało, wywołując atak paniki. To przy Madoxie było inne. Przyjemne. Sprawiało, że z jednej strony bała się, że w przy nim już nie potrafiła się pohamować, że życie by za niego oddała, a z drugiej zaś ekscytowało, przyśpieszało bicie serca i sprawiło, że była szczęśliwa. Bo była. Była przy nim kurewsko szczęśliwa.
Szczególnie, kiedy spędzali takie chwile, jak ta. Kiedy w końcu mogli być sami. Rozmawiać o rzeczach przyziemnych, jak te pieprzone musy, gdzie Pilar chodziło o pyszne czekoladowe z malinami, a Madox myślał, że o owocowy szajs, które przyniósł mu Eric. Jak kiedy mogli przekomarzać się o to, czy Stewart była w stanie kiedykolwiek mieć dość deserów w postaci Noriegi. Oczywiście, że by nie mogła. Bo przecież ona nie mogła się nim nasycić. Nigdy. Wiecznie było jej mało. Nawet w momentach, kiedy ledwo łapała powietrze w płuca, kiedy on doprowadzał ją na skraj, a jej ciało drżało z rozkoszy — nawet wtedy miała wieczny niedosyt.
Zupełnie jak teraz, kiedy wymieniali się czułymi pocałunkami, przeplatając języki z dymem, który mieszał się między ich ustami i rozprowadzał po ciele, przynosząc jeszcze większe ukojenie. Kiedy on powiedział, że to też jego najlepszy blant w życiu. Kiedy wdarł się w końcu pod materiał jej klubowej koszulki i przejechał paznokciami po jej plecach. Wtedy też nie miała go dość. Ba, ona chciała go jeszcze b a r d z i e j. Bo to wszystko jedynie podsycało atmosferę, która przecież i tak była gęsta. Tak gęsta, że dało się ją zauważyć pośród kłębów dymu, które wisiały nad ich głowami.
Chciała czuć go wszędzie. Dotykać gdzie tylko się stało. Być w kilku miejscach jednocześnie. Nienawidziła być daleko od jego ust, a jednak niesamowitą satysfakcję sprawiał jej moment, gdy sunęła po jego nagiej klatce piersiowej mokrym językiem, a jego ciemne oczy, były wpatrzone tylko w nią. Tak czarne i wygłodniałe. S p r a g n i o ne.
Gdyby ktoś teraz zrobił zdjęcie jego twarzy, z tej właśnie perspektywy, jej oczami, Pilar chyba wywołałaby to sobie na formacie A1 (jeszcze większym niż prezent od Melani) i powiesiła nad łóżkiem. Tylko wtedy z tego łóżka wcale by nie wychodziła, wpatrzona w jego obłedną twarz i to spojrzenie, które samo w sobie sprawiało, że przez jej plecy raz po raz przebiegał elektryzujący prąd.
Wariowała na punkcie jego rozgrzanej skóry — całowała ją i gryzła, chociaż kiedy z jego ust padła dosadna komenda, nawet chwili nie czekała, by ją spełnić. Wszystko by dla niego zrobiła. Poderwała się do góry i już po chwili zachłannie załowała jego usta. Zatracała się w obłędnym słodkim smaku, pomieszanym z tym marihuany.
Lo que quierasCo tylko chcesz, wydyszała pomiędzy pocałunkami, a jęknięciem, które opuściło jej gardło, gdy złapał ją mocno za pośladki i przycisnął do swojego ciała. Sama Pilar docisnęła się do niego jeszcze bardziej, dosłownie przywierając do rozgrzanej klatki piersiowej. Chciała go czuć dokładnie, całą sobą.
Tylko nie mogła.
Przeszkadzała jej w tym wciąż opadająca na ramiona koszulka.
Dlatego nawet nie czekając na jego inicjatywę, opuściła na moment dłonie, by złapać za materiał i zrzucić go przez głowę. Cisnęła ją gdzieś za siebie. I chciała kurwa Bogu, że nie na bok, bo tam jeszcze żarzyła się pozostałość po skręcie. Wypalając dziurę w kanapie. Całe szczęście spalili go prawie do końca, bo jeszcze tylko w dzisiejszym dniu pełnym wrażeń brakowało im pożaru do całego bingo. Nawet by pewnie tego nie zauważyli, bo on już na nowo kradł powietrze z jej ust. Już o wiele bardziej intensywnie, mocno, zachłannie. Jakby całą tą tęsknotę za sobą nawzajem przelewali teraz w gorących pocałunkach.
Háblame, Madox Mów do mnie, Madox, rzuciła na ostatnich oparach powietrza, odsuwając się na moment i spoglądając w jego piękne, ciemne oczy. Jej dłoń, która wcześniej gładziła szorstki policzek, przesunęła się nieco niżej, na żuchwę, wciskając kłąb dłoni w szyję, podczas gdy kciuk zadarł jego podbródek w górę. — ¿Qué deseas?Czego pragniesz? Zapytała bezpośrednio, zaciskając nogi na jego udach. Była gotowa dać mu wszystko. Bo sama chciała, ale też w formie wdzięczności za to, jak pięknie o nią tego dnia walczył. Jak nie poddał się, kiedy zrobiło się ciężko i niewygodnie; kiedy odepchnęła go od siebie, a on sukcesywnie nie odpuścił. Wszystko by mu teraz dała. Całą siebie. I jeszcze więcej.

Madox A. Noriega
kasik
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
REKRUTER
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granic między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Haj rozchodzący się po ciele, uderzający do głowy, sprawiał, że każdy jej dotyk był podwójnie elektryzujący. Każdy budził pod skórą te iskry, które gryzły i sprawiały, że chciał jej więcej. Zawsze chciał jej więcej. Nawet kiedy była tak blisko, kiedy czuł mokre pocałunki na swoim torsie, jej język, który sunął mokrą ścieżką, po tym dzielnym lwie, pod którym biło szaleńczo jego serce, rwało się do niej. Przyjemny dreszcz zbierał się po kręgosłupie, powodował na karku gęsią skórkę. Wbił w nią intensywne spojrzenie, ciemne, drapieżne. Wyczekujące.
I chociaż jego palce zaciśnięte na jej czarnych kosmykach, tych czarnych gęstych kudłach, gdzieś przy karku poprowadziły ją na moment niżej, na ten napis Medellin, na idealnie wyrzeźbiony brzuch, na którym poczuł jej zęby, jej gorące, pełne wargi. Wargi, którymi mogłaby schodzić niżej i niżej, póki jej usta nie objęły by go tak szczelnie, tak namiętnie, jak ten ustnik blanta. To dzisiaj chciał mieć ja przy sobie, tuż obok, chciał widzieć jej piękne, błyszczące oczy, w których teraz było więcej tego spokoju. Chciał czuć jej namiętne, miękkie usta, na swoich. Ich smak, który dzisiaj miał w sobie ten intensywny posmak zioła, ale też całą słodycz, której tak mu brakowało. Przez te ostatnie dni, które były raczej cierpkie. Które doprawione były alkoholem i jakimiś wyrzutami, które spoczywały gdzieś na dnie duszy. Dzisiaj one wyszły na wierzch, dzisiaj zostały tam na tym brudnym zapleczu jego klubu.
W tych gorących pocałunkach nie było ich już wcale, było czyste uczucie, jego wiara w nią i to jak bardzo ją kochał, całym sobą. I tylko jej chciał. Nic więcej.
Ciemne tęczówki spoczęły na jej twarzy, kiedy ściągała z siebie przez głowę koszulkę z logo Emptiness. Na jej pięknej twarzy, na którą mógłby patrzeć godzinami, te usta, które łapały energicznie powietrze, gdy jego palce sunęły po jej brzuchu, gdy przesunął nimi delikatnie po tych plasterkach, dociskając je do jej skóry. Gorącej, rozedrganej pod jego opuszkami. Jego tak samo reagowała na jej dotyk, drżeniem, ale takim, które tylko pobudzało, rozpalało bardziej ten ich ogień.
Za to skręt zgasł już doszczętnie pod jakąś poduszką, chyba dzisiaj jedyny pożar, który uda im się wzniecić, to ten między nimi, między ich gorącymi, spragnionymi siebie nawzajem ciałami. Za to dziurę wypalił naprawdę ładną, pamiątkę tego wieczoru. Ale kto by się tym przejmował?
Oni też nosili na sobie wiele pamiątek, po ostatnich wydarzeniach. I może to najwyższa pora, żeby zastąpić je nowymi? Te siniaki, te zadrapania, miejsca na jej gorącym ciele, które Dalton chciał sobie przywłaszczyć, ale które przecież były całe jego. Tylko jego.
Całował ją agresywnie, głęboko, do utraty tchu, i dopiero, kiedy te serca galopowały w piersi jak szalone, kiedy jego palce odcisnęły na jej gładkiej skórze kolejne, nowe, lepsze, ślady po jego palcach, oderwał się od niej.
Mów do mnie, Madox.
Ciemne spojrzenie znowu odszukało jej bajeczne, czekoladowe oczy otoczone kurtyną czarnych rzęs. Mógłby teraz całować każda jedną tę rzęsę, każdy centymetr jej gorącego ciała.
- Te amo más que a la vida misma - kocham Cię nad życie, aż nabrał powietrze w płuca, bo chyba brzmiało to zbyt melodramatycznie jak na nich, ale co miał na to poradzić, kiedy to on teraz właśnie czuł? Coś, czego jeszcze nigdy w życiu nie doświadczył.
Zaraz szarpnął ją w kierunku poduszki, na której teraz ona wylądowała plecami, na tej poduszce, pod którą gdzieś tam leżał niedopałek blanta, a Madox już pochylał się nad nią podpierając na ręce. Już znowu całował te jej gorące, fantastyczne usta, biodrem dociskając ją mocniej do materaca.
- Te deseo - Ciebie pragnę, wychrypiał między kolejnymi pocałunkami, chociaż już po chwili zszedł nimi niżej, na jej żuchwę, gdzie ugryzienie skontrastował mokrym, długim pocałunkiem - besa cada centímetro de tu cuerpo caliente - całować każdy centymetr twojego gorącego ciała, językiem sunął po jej szyi, znacząc na niej mokrą trasę z pocałunków, do obojczyka - quiero que me sientas en todas partes - chcę, żebyś czuła mnie wszędzie, jego i tylko jego. A nie żadnego Daltona, który się ośmielił... Jebaniec.
Jego ciepłe usta muskały jej ramię, z którego już zaraz ściągał zębami ramiączko jej stanika, który wcześniej odpiął, który już wisiał na niej nieporadnie. Palcami sięgnął do zapięcia jej jeansów. Przez moment się zawahał, jedna krótka chwila, dwa uderzenia serca, kiedy nabrał w płuca mocniej powietrza. Podniósł głowę wyżej, tak, żeby znowu spojrzeć w jej piękne oczy, żeby znowu musnąć wargami jej słodkie, ziołowe usta.
- Si algo sale mal... - jeśli cokolwiek będzie nie tak..., zaczął, bo chyba musiał to powiedzieć, tak samo jak to wszystko, co powiedział tam na zapleczu, tak tutaj musiał to w końcu z siebie wyrzucić - entonces dime - to mi to powiedz, zawiesił twarz tuż nad tą jej - eres hermosa - jesteś piękna, mruknął składając na jej pełnych ustach kolejny krótki pocałunek - caliente - gorąca, jeszcze jeden - me excitas mucho - tak bardzo mnie kręcisz, ten był mocniejszy, ale zaraz znowu się od niej oderwał - pero no tienes que hacer nada, Pilar - ale nic nie musisz Pilar, on za to musiał jej to powiedzieć. Nie chciał jej do niczego zmuszać. A z tym swoim zaborczym charakterem, to przecież czasem się po prostu rządził, czasem w ogóle nie patrząc na potrzeby innych, tylko swoje. Chociaż i tak jeśli chodziło o nią, to przecież zawsze się z tym liczył. Z nią. Może nawet była pierwszą w jego życiu kobietą, którą on tak szanował. W łóżku.
- Justo lo que quieres - tylko to co chcesz, powiedział, a później przesunął paznokciem po suwaku jej jeansów - qué deseas - co chcesz Pilar, powtórzył patrząc w te jej obłędne ciemne oczy - muéstrame - pokaż mi, palcami musnął jej brzuch, tuż obok tych plastrów, zaczepił nimi za koronkę jej stanika - dónde está esa mano... - gdzie ta ręka..., szorstkie opuszki przesunęły się po jej szyi, zacisnął je mocniej na jej żuchwie - se supone que es - ma być, powiedział to powoli, osadzając te dwa słowa na jej pełnych, zmysłowo rozchylonych wargach.

Pilar Stewart
29 y/o
LEĆ, ADAM, LEĆ
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Odpływała.
Kompletnie odpływała pod jego dotykiem. Sposobem, w jaki ją całował — jakby była jedynym powietrzem, jakie potrzebował. Jak przygryzał ją i lizał, jak dotykał jej ciała, dokładnie i z namaszczeniem, jakby teraz to sobą chciał zastąpić ślady na jej ciele. Niechciane pamiątki po tym, co działo się zaledwie kilka dni temu, chowały się pod jego szorstkimi opuszkami, sprawiając, że przyjemność nakładała się na żal. Przejmowała nad nim kontrolę. Zakryła go sobą, zastępując każde Dalton jedynym i właściwym imieniem. Jego imieniem. Jednym, jakie chciała, by jej ciało pamiętało. Jedyny dotyk, jaki już zawsze chciała na sobie czuć i jedyne usta, które chciała całować z należytą zachłannością i wiecznym niedosytem. I to właśnie robiła, napierając na niego, zlewając ich w jedność, kiedy to nagie brzuchy i ramiona ocierały się o siebie w rytmicznym tempie.
Chciała, żeby do niej mówił. Żeby dzielił się z nią wszystkim, co trzymał w głowie. Nie chciała już żadnych niedopowiedzeń ani chowania uczuć gdzieś głęboko pod sercem.
Nie był to pierwszy raz, kiedy powiedział, że ją kocha, a jednak ten uderzył ją z jakąś zdwojoną siłą. Sprawił, że na moment wszystko w niej zamarło, łącznie z sercem, które zastało w bezruchu, by w pełni pochłonąć wyjątkowość chwili i zaraz potem wyrwać się do niego jak jeszcze nigdy wcześniej. Może i było to wszystko melodramatyczne, może nie pasowało do nich i ich tych niezniszczalnych charakterów, które całe życie stroniły od pokazywania słąbości, jednak to wszystko wciąż było tak bardzo ich. Bo przy sobie oni wcale nie musieli udawać.
Kochał ją nad ż y c i e.
Wierzyła mu. Na własne oczy widziała, jak prawie to właśnie życia za nią oddał. Raz. A potem prawie drugi raz, kiedy Pilar smacznie spała w szpitalu. Ona również oddałaby je za niego. Bez najmniejszego zawahania. W ogień by za nim wskoczyła i była gotowa spłonąć żywcem w katuszach. Tak bardzo go kochała.
Eso es bueno To dobrze, rzuciła zaraz po tym, jak jej usta wyrwały mu z płuc ostatki powietrza w zachłannym pocałunku. — Porque eres toda mi vidaBo ty jesteś całym moim życiem, dodała prosto w jego usta, z każdym słowem strącając jego rozchylone wargi, by dokładnie czuł na sobie jej wypowiedź. Pilar nie potrafiła być romantyczna, rzadko kiedy mówiła, co siedziało jej w sercu, a jednak przy nim robiła to z rozbrajającą łatwością. Przerażającą wręcz.
Jęknęła głośno, gdy szarpnął ją nagle w stronę poduszek, gdy jej rozgrzane i wciąż obite plecy uderzyły o chłodny materac, a dziura którą wypalił skręt podrapała skórę tuż przy łopatce. Może nawet poświęciłaby temu chociaż pół sekundy uwagi, ale wcale nie miała takiego zamiaru, bo on już znowu do niej mówił. B l u ź n i ł w najpiękniejszy możliwy sposób, przyprawiając ją o gęsią skórkę dosłownie na całej długości ciała. Czuła jak miejsce, które przed chwilą ugryzł w okolicy szyi mrowi przyjemnie, wysyłając natychmiastowy impuls napięcia i lokując go między jej nogami. A potem kolejne, kiedy schodził w dół, coraz niżej, kiedy mówił, że chciał wypełnić ją całą. Ona też tego chciała. Kurwa, jak ona tego chciała.
Chociaż kiedy złapał w zęby ramiączko jej stanika, na krótką chwilę i zupełnie niespodziewanie przez jej głowę przemknęło wspomnienie, kiedy Dalton robił to samo. Nie była w stanie nad tym zapanować. Było to jak pojedyncza klatka z filmu, która pojawiła się nagle na osi czasu i wyświetla tylko po to, by zaraz zniknąć. Zaraz jej nie było. Znowu był tylko Madox, jednak w ciele pławiącym się w rozkoszy, pojawiła się również nuta strachu. I to nawet nie to, ze Pilar nie czuła się bezpieczna, bo czuła, ale strachu przed tym, że to będzie jeszcze do niej wracać.
I wtedy on jakby to wyczuł. Jakby intuicja i to pierdolone połączenie dusz, które mieli, nagle mu podpowiedziało, że coś mogłaby być nie tak, nawet jeśli fizycznie ona wciąż lgnęła do niego. Uniosła ciemne spojrzenie, łapiąc jego równie czekoladowe i intensywne.
Jeśli coś będzie nie tak, to mi to powiedz.
Skinęła głową. Było dobrze. Jedno wspomnienie w żaden sposób nie było w stanie zepsuć ognia, który między nimi wybuchnął, który tlił się pod każdym stęsknionym dotykiem i pocałunkiem tak zachłannym, że prawie bolesnym. Wiła się pod nim, kiedy dłonią błądził po jej ciele, kiedy jego usta odbierały jej rozum i jakiekolwiek hamulce, wypełniając każdą żywą komórkę jego imieniem, kiedy mówił jej jaka była gorąca, jak bardzo go kręciła.
Kolejny flashback pojawił się przed oczami, gdy męska dłoń zachaczyła o materiał jej spodni. Kiedy odbezpieczył guzik i przejechał zamkiem błyskawicznym w dół. I chociaż dotyk Madoxa był kompletnie inny niż ten Daltona, tak nie była w stanie nic na to poradzić. Znowu zepchnęła to w tył głowy, wbijając paznokcie w jego nagie ramiona i przyciągając bliżej siebie, by puścić wszystko, co niewygodne w niepamięć.
Tak jak niewygodna była taka kanapa. A może fakt, że ona na niej leżała? Może to właśnie wyzwalało w niej te wszystkie wspomnienia? Możliwe. Dlatego kiedy tylko on jasno dał jej do zrozumienia, że oddaje jej kontrole, że teraz to ona miałą nim prowadzić, Pilar praktycznie od razu złapała go mocno wokół karku i nogi zaplotła na jego biodrach.
Primero que todo, sácame de aquí Po pierwsze weź mnie stąd, wrzuciła prosto w jego usta, zaciskając się na nim jeszcze mocniej. — En cualquier otro sitioGdziekolwiek indziej, wydyszała zaraz potem, a on jak na zawołanie zerwał się z miejsca. Podniósł ją, jakby nie ważyła absolutnie nic. Wyprostował się, podczas, gdy Steward głośno oddychała tuż do jego ucha, gryząc je i całując. — MesaStół, rzuciła, nim on zdążył powiedzieć cokolwiek. Krótki komunikat, którego nawet nie musiała mu powtarzać, bo on już kroczył w kierunku jadalni. Już kładł ją na kurewsko chłodnym blacie, powodując, że z jej gardłą wydarło sie jęknięcie, a plecy momentalnie wygięły w łuk.
Było przyjemnie.
Lepiej.
Twarda tekstura niczym nie przypominała łóżka z motelu, na którym ją rozbierał. Było dobrze. Bardzo dobrze. Tak dobrze, że zaraz pociągnęła go do siebie, żeby złożyć na jego usta zachłanny, intensywny pocałunek, przy okazji szarpiąc blond włosy.
ManoRęka, przypomniała sobie, przesuwając dłoń po jego ramieniu, by zaraz zacisnąć ją na wywawuowanych na skórze skrzydłach, podczas gdy palce nałożyła na te jego, gotowa p o k a z a ć mu, gdzie miała być jego ręka. — AquíTutaj, wcisnęła ich złączone dłonie pomiędzy rozgrzane ciała zaczynając od biodra. Przeprowadziła go wzdłuż plasterków w tęcze po brzuchu, aż do materiału spodni. Wślizgnęli się pod niego z dziecinną łatwością, by zaraz palce Pilar przycisnęły jego dłoń do przemoczonego materiału majtek. Mógł poczuć, jak bardzo spragniona go była. A zaraz potem poprawiła ich ustawienie, by znaleźli się również pod bielizną. By mógł już bezpośrednio poczuć to najbardziej wrażliwe, pulsujące miejsce. Dotknąć, pieścić. Wprawiła jego palce w okrężny ruch, ledwo radząc sobie z własnym oddechem i przyspieszonym biciem serca. Pozostawiła go tam jednak samego, by własne dłonie umieścić na jego twarzy.
A la boca…A usta… pocałowała je przelotnie lecz intensywnie, by zaraz odsunąć od siebie i poprowadzić je do piersi. — AquíTutaj, zarządziła, rozdzielając zadania, co do wykonania dając mu już pełną dowolność.

Madox A. Noriega
kasik
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
REKRUTER
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granic między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Pilar Stewart
29 y/o
LEĆ, ADAM, LEĆ
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Madox A. Noriega
kasik
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
REKRUTER
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granic między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Pilar Stewart
29 y/o
LEĆ, ADAM, LEĆ
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Madox A. Noriega
kasik
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
REKRUTER
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granic między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Pilar Stewart
29 y/o
LEĆ, ADAM, LEĆ
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Madox A. Noriega
kasik
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
REKRUTER
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granic między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Pilar Stewart
ODPOWIEDZ

Wróć do „Emptiness”