ODPOWIEDZ
26 y/o
LOT NA 240 METRÓW
171 cm
rezydentka w mount sinai hospital
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Chapter I
Obrazek
001.
Kto: April
Gdzie: viewtopic.php?p=25161#p25161
Opis: Nie wiem jak ty, ale mnie osobiście wystarczy… — nie dokończyła. Głos ugrzązł jej w gardle w sekundzie, w której ciało przekręciło się nieznacznie w lewo, a oczy napotkały doskonale znajome, ciemne spojrzenie. Serce zabiło mocniej w piersi, chociaż na twarz Abby wymalowało się jedynie zaskoczenie.
April? — spytała głupio, bo przecież doskonale wiedziała, kogo miała przed sobą. Jak mogłaby zapomnieć? Dobra, może ktoś z alzheimerem albo wrodzoną prozopagnozją faktycznie by mógł, jednak Wallace nie należała do żadnej z tych grup. I pamiętała ją doskonale, razem z całym zestawem randek, na jakie się wybrały. Pamiętała również tą ostatnią, po której Abby bawiła się tak dobrze, że kiedy wróciła do domu… usunęła jej numer.
Obrazek
002.
Kto: Cora
Gdzie: viewtopic.php?p=25273#p25273
Opis: Stanęła jak wryta, czując, jak przez ciało przebiegł chłodny, nieprzyjemny dreszcz. Nie była walczakiem — nie potrafiła się bić ani nawet nie miała przy sobie żadnego pożytecznego narzędzia, które pomogłoby w samoobronie — a jednak bez większego namysłu ruszyła w stronę hałasu.
Na żwirowej ścieżce tuż obok rzędu drewnianych ławek stała drobna kobieta w towarzystwie mężczyzny, który mocno osadzał palce na jej ramieniu. Dziewczyna zawzięcie szukała czegoś w torebce i może nawet miałaby szansę to wyciągnąć lub jakoś się facetowi odwinąć, jednak Wallace była szybsza. W ułamku sekundy znalazła się w bliskiej odległości od całej sytuacji.
Hej!! — krzyknęła na całe gardło i nie myśląc zbyt wiele, cisnęła tym w połowie zjedzonym hot-dogiem prosto w mężczyznę. Chociaż nie umiała się bić, cela miała wyjątkowo dobrego. Bułka trafiła szemranego typa prosto w twarz, a keczup, który z niej wyleciał chyba dostał się do oka mężczyzny, bo już po chwili zgiął się w pół, klnąc pod nosem i przykładając dłonie do twarzy.
Obrazek
003.
Kto: Stanley
Gdzie: viewtopic.php?p=25552#p25552
Opis: Co… — tyle zdążyła powiedzieć, nim zerwała się z miejsca i odwróciła z impetem bez żadnego ostrzeżenia, wpadając prosto na chirurga. Papiery, które trzymała w lewej dłoni w ułamku sekundy rozsypały się po podłodze. — Kurwa — rzuciła niekontrolowanie. Dopiero kiedy jej ciemne spojrzenie osadziło się na twarzy Knoxa, wyprostowała się jak struna. — To znaczy przepraszam — poprawiła się niemal od razu, w następnej chwili schodząc do parkietu, by zabrać się za zbieranie papierologii z wynikami badań. Dopiero klęcząc na podłodze doszło do niej, co właściwie chirurg starał się jej przekazać. Dlaczego Savannah jej szukała? I co do tego wszystkiego miał Knox?
Obrazek
004.
Kto: Tony
Gdzie: viewtopic.php?p=25598#p25598
Opis: Pod skalpel pójdzie w pierwszej kolejności ten, kto bardziej tego potrzebuje — wyjaśniła, jakby jeszcze tego nie zrozumiał. Bo chyba nie rozumiał, biorąc pod uwagę jak gromił ją wzrokiem. Szkoda tylko, że Abby nic sobie tego nie robiła. Chociaż ogień w jego oczach powodował, że i krew w żyłach Wallace zaczęła szybciej płynąć. A kiedy się tak działo, człowiek potrafił powiedzieć o dwa słowa za dużo… — My tu ratujemy życia. I gówno kogoś obchodzi fakt, że nosicie mundury — dodała już bez ogródek. Może niepotrzebnie, może faktycznie nie powinna, ale stało się. Nie było czasu się teraz nad tym zastanawiać, dlatego posłała mu jeszcze jedno spojrzenie, a potem w końcu trąciła z barku i poszła po krew, na którą czekał pacjent w potrzebie.
Obrazek
005.
Kto: Alexander
Gdzie: viewtopic.php?f=37&t=3039&p=27016#p27016
Opis:Proponowałabym użyć CZYSTEJ — odezwała się, przysuwając nieznacznie w stronę chłopaka. Wzrok wciąż miała wbity w jego dłoń, przysłoniętą ubabranym po brzegi chisteczką. — Wtedy z pewnością łatwiej byłoby to zetrzeć — uraczyła go tą jakże błyskotliwą myślą. I pewnie na tym powinna poprzestać, przecież obiecała Gigi, że nie będzie zagadywać do typów spod ciemnej gwiazdy. Problem w tym, że nie byłaby sobą, gdy nie paplała dalej.
A tak serio, ty wiesz ile to ma bakterii? — znowu się odezwała, przysuwajac jeszcze bliżej, tak, że stała już prz ramieniu chłopaka. — Aż się prosi o jakieś zakażenie, jak zarazki trafią do tkanek. A potem już tylko ropień, zapalenie skóry, nie mówiąc nawet o ryzyku tężca… — zaczęła wymieniać i pewnie mogłaby tak jeszcze przez dobre dziesięć minut, tylko wtedy chłopak w końcu na nią spojrzał, a oczom Abby ukazała się równie zakrwawiona twarz, szczególnie łuk brwiowy i rozjebana warga. — O kurwa.
Obrazek
006.
Kto: Jax
Gdzie: viewtopic.php?p=27550#p27550
Opis: Wagon szarpnął gwałtownie. Na tyle niespodziewanie, że Abby nawet nie zdążyła zacisnąć mocniej dłoni na poręczy. Jej ciało mimowolnie poleciało do tyłu, jednak zamiast zaliczyć bliskie spotkanie z podłogą, skończyło w ramionach tymczasowego sąsiada. Zdążyła jedynie spojrzeć mu przelotnie w oczy, nim sytuacja eskalowała; światła zaczęły migać, ludzie dookoła panikować, a zaraz potem przyszła głośna, wyrywająca bębenki eksplozja.
Uderzenie wyrwało ją z nóg, zamroczyło. Wylądowała na podłodze razem z innymi ludźmi, ciała zderzały się ze sobą, szkło z okien trzasnęło w sekundzie, coś mocnego uderzyło w jej łydkę, aż zwinęła się z bólu. Chociaż i tak to wszystko nijak miało się do nieznośnego pisku w uszach, który na moment kompletnie wygłuszył otoczenie dookoła.
Nie miała pojęcia ile dokładnie minęło, nim odzyskała świadomość. Kilka sekund? Może minuta? Dwie? Powietrze wypełnił dym, zapach spalenizny oraz kurz, który obrzydliwie drapał w oczy. Przetarła powieki, próbując przywołać się do porządku. Czuła, jak adrenalina rozlewa się w żyłach, a naturalny instynkt wzywa do działania.
Obrazek
007.
Kto: Stanley
Gdzie: viewtopic.php?p=30346#p30346
Opis: Doktorze Knox — rzuciła chłodno, jednak w stu procentach profesjonalnie. Z innymi lekarzami była już na przysłowiowe ty jednak z Knoxem w żadnym wypadku. Zresztą nie było co się dziwić, biorąc pod uwagę jego p r o f e s j o n a l n e podejście do wszystkiego.
Westchnęła głośno gdy znowu zaczął ją przepraszać. Mięśnie mimowolnie się spięły, chociaż Abby nie dała tego po sobie znać. Przez moment pożałowała, że nie założyła maseczki bezpośrednio na twarz przed wejściem. Przynajmniej miałaby dobry pretekst, żeby mu nie odpowiadać.
Obrazek
008.
Kto: Donnie
Gdzie: viewtopic.php?p=30655#p30655
Opis: Skoro tu jesteś, to znaczy, że jednak coś ci jest — mruknęła pod nosem, wciąż próbując rozpracować brednie zapisane w karetce, zapewne na kolanie. — Pooglądasz sobie zachód słońca jutro — dodała, przewracając oczami. Jakby każdy miał takie problemy jak on, ludzie byliby szczęśliwsi. Abby nie pamiętała, kiedy ostatni raz miała na tyle wolnego, żeby iść pooglądać zachód słońca. Szczególnie, że w szpitalu robili dwunastki, więc każdy dzień wolny zazwyczaj odsypiała do samego wieczora. Ale przecież dzisiaj nie o niej.
Obrazek
009.
Kto: Joel
Gdzie: viewtopic.php?p=30371#p30371
Opis: Wallace już tak miała, że jak coś zaczynało się sypać, to wywalało się wszystko. Lawinowo wręcz pech przyciągał do siebie kolejne to zdarzenia i kiedy myślała, że autobus, w którym zesrał się jakiś bezdomny było szczytem jej niedoli, tak jeszcze na ostatniej prostej dwa razy wywinęła orła na chodniku, za drugim razem lądując w zaspie. Świetnie. Po prostu, kurwa, świetnie. I teraz zamiast wyglądać jak profesjonalna, szanująca się pani doktor ze szpitala, przypominała bardziej bałwana, całego oprószonego śniegiem. I w takim stanie wyjechała na jakieś pojebanie wysokie piętro i stanęła pod odpowiednimi drzwiami, pukając, a potem czekając, aż pan sportowiec łaskawie zechce jej otworzyć, w międzyczasie próbując strzepać z siebie chociaż połowę tego przeklętego puchu.
Obrazek
010.
Kto: Kira
Gdzie: viewtopic.php?p=30761#p30761
Opis: No więc Wallace pojawiła się na miejscu NAWET o czasie. Przysiadła przy barze i zamówiła dwa kolorowe drinki - jeden dla siebie, a drugi dla Kiry. Oczywiście nie tak na oślep, bo wczoraj podczas pogadanki ustaliły sobie, że która będzie pierwsza, ta stawia Sex on the beach, a druga zaś pierwsza zagaduje. Uczciwy podział obowiązków, co by nie zganiać wszystkiego na jedną osobę.
Przez moment zastanawiał się, czy powinna była zaplanować dla nich jakieś większe atrakcje, jednak finalnie doszła do wniosku, że przecież spontaniczne decyzje jakoś potrafiły przynosić o wiele więcej zabawy niż te starannie przygotowane. A przecież one chciały się świetnie bawić, czyż nie?
kasik
postów z AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
26 y/o
LOT NA 240 METRÓW
171 cm
rezydentka w mount sinai hospital
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Chapter II
Obrazek
011.
Kto: Finnick
Gdzie: viewtopic.php?p=33057#p33057
Opis: Ciężko było jej wrócić.
Harvick sukcesywnie powtarzał, że jeszcze powinna odpocząć; że po takich przeżyciach chociaż człowiek goił się fizycznie, to przecież głowa również potrzebowała odpocząć. Nabrać dystansu. Oddzielić przeszłość od teraźniejszości.
Tylko Abby wcale nie chciała odpoczywać. Nie chciała siedzieć całymi dniami w domu, kręcić się bez celu i na siłę szukać sobie jakiegoś zajęcia, żeby przypadkiem nie myśleć. Potrzebowała powrotu do normalności. Wrócić do standardowego rytmu, w którym pół dnia — jak nie dłużej — spędzała w szpitalu, skupiała się na pacjentach i rzygała w kiblu jak kot, bo na SORze pojawił się już kolejny skrajny przypadek, który ją zemdlił. Tego potrzebowała, a nie urlopu.
kasik
postów z AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
ODPOWIEDZ

Wróć do „kalendarze”