30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ach, ile by dała, żeby móc usłyszeć wszystko, co April mówiła przy stole! Chyba żołądek wywróciłby jej się na lewą stronę i to wcale nie od ilości spożytego alkoholu. A w ogóle to Teddy wyrosłyby skrzydła i odleciałaby w pizdu. Tyle że zaraz by zawróciła, bo przecież nie mogła jej tak po prostu zostawić. Niestety Darling, pomimo wielu wspaniałych umiejętności, nie posiadała tej jednej — czytania w cudzych myślach. I wcale nie musiałaby czytać we wszystkich, bo wystarczyłoby zajrzeć do głowy Finch. Na pewno zaoszczędziłoby to im wielu nieporozumień i niejednej bezsensownej sprzeczki o pietruszkę.
Ale Teddy nie umiała czytać w myślach. Ba, nie potrafiła nawet podsłuchiwać na odległość, więc stała zaparta o bar i zamawiała frytki z majonezem dla swojej dziewczyny, nieświadoma tych pięknych wyznań miłości. Może Jett jej pewnie potem o wszystkim opowie. Nie, pewnie nie, bo zdąży się tak najebać, że do jutra o wszystkim zapomni.
Wróciła do stolika niczym prawdziwa kelnerka — z tacką, na której znajdował się ogromny talerz frytek (nie żartowała, kiedy mówiła barmanowi, że ma być ich dużo, bo jej dziewczyna jest strasznie głodna!), dzbankiem wody i kilkoma szklankami. Blaze pomógł jej poukładać wszystko na balcie, a kiedy Darling usiadła na krześle, spojrzała z czułością na April. Ujęła jej twarz w swoje dłonie, zmuszając do zabrania głowy ze stołu, czym pewnie pozbawiła ją najwygodniejszej pozycji świata, po czym podsunęła jej talerz z frytkami pod nos.
Gdzie Erik? — zainteresowała się, bo coś jej się tutaj ilościowo nie zgadzało. Zabawne, że stwierdziła to po ilości przyniesionych szklanek, a nie po znajomych twarzach.
Wietrzy się — odparł Darnell, sięgając przez ramię do talerza z frytkami z nadzieją, że Finch nie zauważy, jak podpierdala jej kilka pasków smażonego ziemniaka.
Zostawiliście go samego? — Teddy nawet nie starała się ukryć swojego oburzenia. — A jak coś mu się stanie? Co, jeśli się przewróci się i rozłupie sobie czaszkę o beton? Albo zamarznie? Albo ktoś go napadnie i ukradnie mu buty? — zapytała poważnie i to było poważne. Secado miał na sobie nowiutkie adidasy i sam chwalił się któregoś dnia, że kosztowały fortunę!
Nie wszczynaj paniki, Teds — poprosił Donovan. — Zaraz po niego pójdę. Popatrz, Jamal sprawdza, czy ma jakieś pary na Tidnerze — wskazał podbródkiem na drugiego bliźniaka. A może pierwszego? Daling nigdy nie zapytała o to, który z nich jest starszy, a teraz, w stanie upojenia alkoholowego, wydało jej się to wiedzą niezbędną. Chciała o to dopytać, ale zapomniała. Dalej jednak pamiętała o tym, że zostawili Secadę na mrozie.
W piździe mam jego pary! Co z was za koledzy, żeby... — urwała, bo przez jej twarzą pojawiła się dłoń Jamala, który właśnie włączył aplikację i próbował pokazać April, że faktycznie sparowało go aż z pięcioma laskami.
Teddy też spojrzała, ale na Finch. I jakoś automatycznie zrobiła się spokojniejsza. A przecież nie zrobiła nic szczególnego. Nawet nie uśmiechnęła się wyraźniej niż zwykle. Po prostu było. I to wystarczyło. Jej obecność miała w sobie coś uziemiającego. Darling próbowała sobie przypomnieć, czy zawsze tak było. Pewnie tak. Tylko dotychczas jakoś się na tym nie łapała. Teraz jednak westchnęła cicho i przycisnęła policzek do jej ramienia i spojrzała na ekran telefonu Jamala, który chwalił się swoimi tinderowymi parami. Dwie dziewczyny nawet napisały do niego wiadomość. Jedno to było zwykłe hej, ale druga zapytała czy pokaże jej swoją sikawkę, co wywołało niepohamowany rechot wśród chłopaków.
Wow — to jedyne, co zdołała wydobyć z siebie Teddy, która właśnie wciągnęła frytkę. A podobno to ona miała słabą gadkę na podryw. Dobrze, że nadrabiała inteligencją urokiem osobistym i fajnym tyłkiem. Bywała też zabawna! Albo po prostu żałosna śmieszna, w zależności od interpretacji i punktu widzenia.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Długo nie pozostałaby przy zdrowych zmysłach, ani szczęśliwa, gdyby była w stanie czytać w myślach April. Ona sama ledwo dawała z nimi radę, a miała je na co dzień od trzydziestu lat. Był czas przywyknąć, a jednak nadal była dla siebie sporym wyzwaniem. Na pewno nie chciałaby wpuścić Teddy do głowy na stałe. Raz na jakiś czas – jasne. Na pewno dogadywałyby się wtedy lepiej, a jej serce zrobiłoby się lżejsze. Ale nie pozwoliłaby jej ślęczeć tam cały czas. Za bardzo jej na niej zależało, by tak się znęcać.
Wyprostowała się i uniosła uradowana ręce do góry. Zawsze tak reagowała na ziemniaki, właściwie w każdej postaci. A jeszcze takie, które podsuwała jej pod nos własna dziewczyna? Po prostu pokarm bogów.
— Frytki — zawołała radośnie, chwaląc się przy tym znajomością potraw ze świata. Od razu wpakowała sobie kilka do buzi. Były całkiem niezłe. Typowe mrożone fryty z paczki, ale to nic. Przynajmniej z takiej porządnej paczki! Albo wszystko smakowałoby dla niej teraz całkiem dobrze. Wszystko jedno.
Przyglądała się Darling z nowymi, wielkimi pokładami miłości. Czyli jednak miała rację, to nie było takie miłe, że go tam zostawili samego! I strażaczka też to zauważyła. I walczyła dzielnie o kolegę! Może nie zależało jej na tyle, by ruszyć dupę na mróz i go tu przyprowadzić, ale April naprawdę doceniała intencję.
— Masz takie dobre serduszko. Ale to jest dorosły chłop, zaraz pewnie się tu przyrut... przyturla. — Ostatnie słowo powiedziała wolniej, niemal z namaszczeniem. Sprawiło jej nieco problemów, było naprawdę dziwaczne. Ale w końcu się udało. Ucałowała oba policzki strażaczki w nagrodę za to, jaka była miłosierna. To nawet lepsze niż odznaki w harcerstwie! Przynajmniej nie było takie frajerskie. Na pewno nie jeden harcerz i harcerka woleliby się migdalić z April niż latać po lesie w krótkich portkach.
— Jestem genialna — pochwaliła samą siebie, przejmując telefon od bliźniaka. To był naprawdę świetny start. Teraz powinno mu już pójść z górki, liczy się ten pierwszy krok. No i żeby potem tego nie popsuć. Ale na pewno sobie facet poradzi, przecież nie był jakimś pierwszy lepszym. W April zdążył wzbudzić sympatię. Zresztą jak wszyscy tu obecni.
Przeglądała profile wszystkich dziewczyn, wczytując się w opisy i oglądając wszystkie zdjęcie, jakie wstawiły. A było tego sporo. Jedna obdarowała widzów maksymalną możliwą liczbą i wyglądała na taką, która chętnie dałaby więcej. Nie bez powodu w pierwszej linijce opisu miała nick swojego Instagrama. Większą uwagę April przyciągnęła piękna i wyjątkowo urocza Kyla. Miała w sobie coś, co obiecywało, że okaże się niezwykle ciepłą i dobrą osobą. Albo skończoną pizdą. Ale raczej to pierwsze.
— Zabiłabym za taką cerę — podsunęła telefon bliżej Teddy, by razem z nią mogła zachwycić się twarzą czarnoskórej potencjalnej pani Johnson. Zastanawiała się przez moment, jakich mogła używać kosmetyków, ale to pewnie jedna z tych, które po prostu rodzą się z taką skórą i zachowują ją do śmierci. Kolejna dziewczyna prawdopodobnie szukała na Tinderze tego samego, co chłopaki. Przynajmniej się dobrze dogadają! Z pełną świadomością własnych walorów eksponowała na zdjęciach dupsko, a było co eksponować. April odruchowo stuknęła w zdjęcie dwa razy, ale przecież to nie Instagram, tu się tak nie lajkuje. Najciekawszą okazała się ostatnia kandydatka, która przywitała się prostym hej.
— Znam ją! — Obróciła telefon w stronę strażaka, żeby pokazać mu, o którą chodzi. Wedle opisu przyjechała z rodzicami do Kanady w podstawówce prosto z Kolumbii. Susana nie poświęciła zbyt wiele uwagi opisowi, niestety. April była ciekawa, co tam teraz u niej.
— Spałam z nią — dodała, bo głupio było tak zacząć temat i nie skończyć. Oddała Jamalowi telefon i znowu sięgnęła po frytki. Było ich zadziwiająco mało jak na to, ile do tej pory zjadła. A może tylko jej się zdawało? Spojrzała podejrzliwie na pozostałych. A niech jedzą! Sięgnęła po wodę, żeby w międzyczasie tu nie zemdleć.
— Kyla wygląda na dziewczynę do randkowania, dla pozostałych chyba najważniejsza jest twoja sikawka. Ale pewnie je oczarujesz swoją osobowością, jak już się spotkacie. — Uśmiechnęła się do niego ciepło, żeby nie miał żadnych wątpliwości, że mówiła szczerze. Była przecież w stanie ułożyć każdej potencjalnej parze długą i burzliwą historię miłosną.
Nie rób mu złudnej nadzieirzucił żartobliwie Erik, materializując się przy stoliku. Nie zauważyła, kiedy wrócił do środka. Opadł ciężko na krzesło na przeciwko i od razu sięgnął jedną ręką po wodę, a drugą po frytki. Chyba było mu jako tako lepiej.

teddy darling
Werka
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Teddy zmieniła zdanie. Chyba nie chciałaby jednak bezustannie siedzieć w głowie April. Na pewno było tam mnóstwo siks, o których myślała. O, jak ta z Tindera, z którą spała. Dlaczego nie była nawet zdziwiona tym faktem? Czy istniała w Toronto jakaś laska, której nie przeleciała? I w ogóle na świecie, skoro niejaka Susana przyleciała prosto z Kolumbii? W dupie była, gówno widziała. Pewnie w rzeczywistości wychowała się w jakiejś pipidówie pod Ottawą.
No jasne, że znasz — parsknęła pod nosem, ale bardziej z rozbawienia niż z zazdrości. Chociaż z zazdrości trochę też. Ale to była taka zdrowa, nieszkodliwa zazdrość!
Dopiero po chwili Darling zdała sobie z czegoś sprawę i zanim Jamal zdążył wziąć do ręki swój telefon, przechwyciła go zręcznie i sama przyjrzała się lepiej zdjęciom. Ona też znała tę dziewczynę. I też z nią spała, mimo że dopiero teraz poznała jej imię. Zadziwiające, jaki ten świat był mały! Ona jednak nie zamierzała się do tego przyznawać na głos. Zaraz chłopaki zaczną żartować, że brat po bracie na jednym warsztacie czy coś, więc grzecznie oddała bliźniakowi telefon.
Pomyślała o Secadzie. Normalnie sama poszłaby po niego, ale jeśli leży gdzieś pod ogrodzeniem, to nie będzie go tachać na plecach. Dałaby radę, na co dzień zdarzało jej się dźwigać większe ciężary, ale teraz miała od tego swoich ludzie, dlatego posłała Jettowi wymowne spojrzenie. Ten westchnął, wychylił jeszcze jeden kieliszek i już miał podnieść się z miejsca, żeby zgarnąć Erika, który zdołał doczłapać się do środka o własnych siłach. Zaraz, czy on wylazł na ten ziąb w krótkim rękawku? No debil.
Nie wiedziałem, że wy też myślicie tylko o jednym — odezwał się Jamal, odnośnie zainteresowania jego sikawką.
My? — powtórzyła Teddy, unosząc wysoko brwi.
No wy. Kobiety — wyjaśnił, żeby nie było co do tego żadnych wątpliwości.
Czy ja wiem? — wzruszyła lekko ramionami. — Seks jest spoko, ale lubię robić też inne rzeczy — odparła zgodnie z prawdą. Jakby zaczęła się nad tym dłużej zastanawiać, to w końcu stwierdziłaby, że gdyby musiała, mogłaby bez tego żyć. Ale nigdy nie musiała, więc po odejmować sobie od ust? Z celibatem jej nie do twarzy, a z zakonu wyjebaliby ją szybciej niż zdążyłaby powiedzieć quidditch.
No ja bym chciał poznać taką, z którą można wyjść do kina i w ogóle — wyznał elokwentnie Jamal, czym uzyskał poparcie swojego bliźniaka, który pokiwał ochoczo głową. Kto by pomyślał, że tacy z nich romantycy? — Dajmy za przykład takiego Blaze'a — wskazał na Younga. — Ma super żonę i fajne dzieciaki. Już nie w głowie mu ruchanie innych dupeczek — w jego głosie dało się wyczuć nutę zazdrości, więc Darling wyciągnęła rękę i pokrzepiająco poklepała kolegę po ramieniu, chcąc dać mu do zrozumienia, że kiedyś nadejdzie taki dzień, w którym pozna wyjątkową kobietę. Taką, co nie będzie chciała tylko wskakiwać na jego sikawkę. To były naprawdę poczciwe chłopaki, każdy z nich zasługiwał na ogrom miłości!
A skoro już o żonie i dzieciakach mowa... — Blaze odsunął swoje krzesło. — Będę się zbierać. Zrobiło się późno i nie chcę, żeby Josie robiła mi jakieś krzywe jazdy — rzucił, a chłopcy chórem wyśpiewali Josie's on a vacation far away. — Biorę Ubera na Guildwood. Możemy wziąć łączony przejazd.
Nie no, gdze? Noc jest jeszcze młoda! — Secada wyrzucił ręce w powietrze, bo ewidentnie nabrał nowych sił.
Teddy sięgnęła po kolejną frytkę i zerknęła ukradkiem na April, próbując wyczytać z jej twarzy, czy nie myśli już o powrocie do domu. Szukała w jej spojrzeniu znużenia albo jakiegoś zniecierpliwienia. Przecież gdyby naprawdę chciała wracać, powiedziałaby to wprost, więc postanowiła poczekać, pozwalając jej podjąć decyzję za nie obie. Jak zawsze.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Drgnęła, gdy Teddy przejęła telefon. Zajrzała jej przez ramię, chcąc sprawdzić, po co to zrobiła. Nie zdobyła jednak żadnych istotnych informacji. Przyglądała się chwilę zdjęciu i to tyle. April zastanawiała się, czy to przez jej uwagę. Chciała ją obczaić, czy wpasowywała się w gust, jaki miała? A może zastanawiała się, czy ją pamięta? Na to drugie nie było szans, to tylko jednorazowa akcja. Cóż, mogła tylko spekulować, bo telefon wrócił do rąk bliźniaków bez żadnego komentarza. A szkoda! Finch na pewno uznałaby ten przypadek za wyjątkowo zabawny i chętnie wymieniłaby się z dziewczyną przemyśleniami na ten temat. Nieczęsto zdarzało im się startować do tych samych kobiet. Trzeba takie przypadki odpowiednio celebrować. Ale Darling nie miała ochoty na taką celebrację.
— A to ja na przykład myślę głównie o tym — wtrąciła swoje trzy grosze. No dobra, to nie do końca była prawda. Przy tym, jak wiele myśli w każdej minucie przewijało się przez jej łeb, trudno było znaleźć jakąś nadrzędną. Ale nie miała zamiaru kłamać, że to dla niej temat drugorzędny. Nie było szans, by miała kiedyś zrezygnować z seksu i zatracić się w celibacie. Musiałaby popaść w jakąś ciężką depresję. Albo raczej apatię. Może po prostu od typowego faceta odróżniało ją to, że równie intensywnie myślała o piętnastu innych rzeczach? Teddy zdecydowanie nie trafiła na łatwą w obsłudze partnerkę. Ale doskonale zdawała sobie z tego sprawę.
Z rozczuleniem słuchała o romantycznych marzeniach bliźniaków. Tym bardziej mocno im kibicowała! Skoro nie samym seksem człowiek żyje, to niech sobie znajdą takie, które będą spełniać wszystkie pozostałe potrzeby. I które dadzą radę znieść ich uciążliwą profesję. Bycie partnerką strażaka nie było łatwe i totalnie rozumiała, czemu niektórzy mogą po prostu nie chcieć się w coś takiego pakować. A z drugiej strony, miłość przecież nie wybiera. Ona też byłaby spokojniejsza wiążąc się z jakąś księgową, ale oddałaby wszystkich finansistów świata za kilka momentów z Teddy.
Kiedy Blaze wspomniał, że pora się już zbierać, spojrzała na zegarek. Nie poświęcała mu uwagi przez cały wieczór! Bawiła się telefonami nowych kolegów, a nie swoim własnym. Naprawdę była bardzo dzielna w odsuwaniu uzależnienia na dalszy plan. Oczywiście sprawa nie była jeszcze w pełni rozwiązana. Liczba powiadomień jasno dawała jej do zrozumienia, że to ignorowanie mogło być błędem. Ale trudno, było warto.
— Cholera, też powinnam się już zbierać. Jadę jutro skoro świt do Ottawy, a na miejscu powinnam być kumata, reprezentatywna, piękna i zabawna. Czyli powinnam się choć trochę wyspać — mruknęła niezadowolona. Wolałaby imprezę niż obowiązki, to raczej oczywiste. Praca często nie znosiła sprzeciwu, a ona nie miała się jak wykręcić z podróży do stolicy. Klienci, z którymi mieli się tam spotkać, byli zbyt istotni. Niech ich szlag.
— Ale mam nadzieję, że dostaje automatycznie zaproszenie na kolejną tego typu popijawę? Postaram się nie mieć wtedy zaplanowanego miliarda spraw na następny dzień. — Uśmiechnęła się przepraszająco do chłopaków. Martwiła się, że wychodzi na jakąś frajerkę, która zmywa się z imprezy w najlepszym momencie. Jak tylko dadzą jej szansę, to na luzie udowodni im, że zdecydowanie nią nie jest.
Wiadomo. Trzymamy cię za słowo! Może wszyscy przyprowadzimy już wtedy swoje kobiety, nie?Jamal spojrzał na swoich kumpli, którzy od razu pokiwali entuzjastycznie głowami. Podobał jej się ten pomysł. Jeśli chwila jej pracy nad profilami przyczyni się jakkolwiek do tego, że któryś z nich pozna nową miłość, będzie wniebowzięta.
— Też jedziesz? Czy wolisz zostać i widzimy się pojutrze? — Obróciła się w stronę Teddy. Ujęła jej twarz w dłonie i złożyła kilka krótkich pocałunków na jej wargach. Z początku chciała jej po prostu udowodnić, że naprawdę nie ma nic przeciwko temu, by jeszcze sobie posiedziała i to wcale nie jest jakaś ukryta próba wzbudzenia kretyńskiej kłótni. Pierwszy buziak wystarczył jednak, by alkohol zaszumiał jej mocniej w bani, zachęcając do miliarda kolejnych pieszczot. Zachowała jakieś minimum przyzwoitości, nie wpakowała jej przecież przy wszystkich języka do gardła. Nawet w końcu się odsunęła, by dać jej możliwość odpowiedzenia.

teddy darling
Werka
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zdawała sobie sprawę z tego, że nie trafiła jej się partnerka łatwa w obsłudze. Oj, od samego początku doskonale o tym wiedziała. Nie było w tym jakiejś przykrej niespodzianki odkrytej między jednym a drugim rozczarowaniem. Nie, absolutnie nie brała kota w worku. Właściwie widziały gały, co brały i to z pełną świadomością konsekwencji. Co innego, gdyby poznała April miesiąc wcześniej. Wtedy może mogłaby udawać zaskoczenie, rozkładać ręce i wzdychać nad własnym losem. Ale tak weszła w ten związek uzbrojona po zęby w cierpliwość, przygotowana na kaprysy i spełnianie jej zachcianek, nawet tych najmniej racjonalnych. Finch absolutnie nie powinna mieć powodów do narzekania. A gdyby jednak zaczęła, to wtedy Teddy musiałaby uznać, że była naprawdę wyjątkowo durna.
Darling zerknęła na telefon. Po raz pierwszy tego wieczoru. Dla niej to był mały pikuś, ale zauważyła, że April ani razu nie sprawdziła powiadomień i nie zerkała nerwowo na zegarek, nie dając się wciągnąć w ten bezdenny wir krótkich bodźców i długiego marnowania czasu. I za to należało jej się uznanie! Bo to była miła odmiana. Mały, ale zauważalny progres. Proszę bardzo, czyli jednak można się bawić, można być tu i teraz, bez tych wstrętnych pożeraczy czasu i bezustannego myślenia o pracy.
Teddy zostaje — zadecydował za nią Jett, zanim zdążyła jakkolwiek zareagować. Potem też nie miała szansy, bo April zaczęła ją całować i wpychać język do gardła, więc zatraciła się w tych czułościach na oczach kolegów z pracy, którzy zagwizdali wesoło, kręcąc przy tym wesoło.
W końcu mogła zaczerpnąć oddechu i zamrugała trochę skołowana, ale to chyba przez te pocałunki aż tak zakręciło jej się w głowie. Przecież sam alkohol nie mógł mieć z tym nic wspólnego!
Zostanę, ale tylko godzinę. I na pewno zobaczymy się pojutrze — obiecała, składając na jej ustach jeszcze jednego, słodkiego całusa, chociaż gdzieś z tyłu zapaliła jej się lampka, czy aby na pewno postępuje słusznie i czy to nie jest przypadkiem jakaś podpucha. Z drugiej strony Finch rano jechała do Ottawy, więc musiała się ogarnąć i przede wszystkim wyspać, a przy Darling pewnie nie zmrużyłaby oka. Jakby nie patrzeć, robiła to wyłącznie dla jej dobra, taką była wspaniałą dziewczyną.
Jamal i Darnell zaczęli snuć plany o tym, jak to spotkają się tutaj za miesiąc w towarzystwie pięknych kobiet, których serca zdobędą dzięki pomocy April, która chyba powinna się przebranżowić i zostać zawodową swatką. O ile faktycznie któremuś z nich uda się wyrwać jakąś panienkę. Mimo to Teddy nie omieszkała spojrzeć na chłopców pobłażliwie, kręcąc przy tym głową z lekkim politowaniem. Trzymała za nich kciuki, ale nieco przeceniali swoje możliwości. Mogli chociaż dać sobie więcej czasu. Przynajmniej z pół roku, zanim faktycznie zdobędą czyjeś serce.
Pojedziesz z Blazem? — upewniła się, zakładając Finch kosmyk włosów za ucho. — I daj mi znać od razu, jak będziesz w domu, dobrze? — poprosiła, a Young oczywiście zapewnił, że najpierw odwiezie April, a dopiero później wróci do siebie. I to była jedyna słuszna decyzja, inaczej dostałby od Darling po łbie.
A na pewno nie możesz jeszcze trochę z nami posiedzieć? — Jamal wychylił się zza pleców Teddy, żeby trochę ją nagabywać i przekonać do późniejszego powrotu. Jakby nie rozumiał, że ktoś rano musi wstać, żeby wypełnić swoje obowiązki. Ale czego spodziewać się po bliźniakach, którzy mogli wlać w siebie hektolitry alkoholu, a na drugi dzień byli jak młodzi bogowie? Pojęcia kaca zupełnie nie było im zdania. Z kolei Darling wiedziała, że jutro będzie trochę cierpieć. Dobrze, że w jednostce musiała stawić się dopiero późnym wieczorem.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie miała zamiaru się kłócić i walczyć o to, by Teddy pojechała z nią. Szczerze chciała, by mogła się dobrze bawić i nieco wyluzować z kumplami. Zresztą! Jakby wróciły razem, to pewnie April byłoby w głowie tylko jedno i nie dałaby się rady wyspać. A naprawdę tego potrzebowała. Jej partnerka była w dużo lepszym stanie. Należało jej się chociaż lekkie zeszmacenie! Nie było się czym martwić. Miała wokół sporo dobrych dusz, które były gotowe do ogarnięcia jej, jeśli jednak przesadzi. No i będą ją pilnować, by nie kręciły się wokół niej żadne inne napalone babska. O dziwo dzisiaj na takie nie trafiły. Może powinny częściej przychodzić do tego miejsca? Skutecznie odstraszało nakręcone singielki. A podrywy podobno kończyły się tutaj barowymi bójkami. Super miejsce.
— Po prostu napisz mi, jak dotrzesz do domu. — Pokręciła głową z rozbawieniem. Nie potrzebowała deklaracji, że Teddy ulotni się stąd za godzinę. A niech sobie siedzi choćby i do świtu, jeśli jest gotowa rano wziąć na klatę tego konsekwencje. To na pewno dużo bardziej ucieszyłoby jej kumpli.
— Tak, tak, tak — potwierdziła wszystkie wymagania odnośnie do współdzielenia Ubera i zdania raportu z powrotu. W sumie taka podróż mogła być ciekawa. Nie miała jeszcze okazji wyciągnąć jakichś ciekawych informacji z Blaze'a! Może wcale nie był taki poważny, jaki się do tej pory wydawał? Wierzyła, że w te kilka minut, które spędzą razem w samochodzie, wyciągnie z niego naprawdę dużo.
Odciągnęła Teddy od stolika, by w spokoju móc się z nią pożegnać. Wyraźnie miała dość. Stawiała kroki niepewnie, na policzkach pojawiły się rumieńce, których nie wywoływała obecność partnerki, a wódy w organizmie. Przytuliła mocno Darling i zaczęła ją obcałowywać po twarzy, co rusz przy tym chichocząc. Przynajmniej spiła się na wesoło, to już coś.
— Dziękuję, że mnie zaprosiłaś, to było utrla miłe i kochana. U... ltra. Ultra miłe i kochane. — Powinna celować w słowa z łatwiejszymi zbitkami zgłoskowymi, ale jakoś nie mogła tego zapamiętać. Trudno! Przecież nie pierwszy raz się przed nią ośmieszała. Już chciała się od niej odsunąć i stanąć obok czekającego na zewnątrz Blaze'a, ale nie mogła się do tego zmusić.
— Ty cała jesteś taka miła i kochana, Teddy, wiesz? — dodała, znów zarzucając jej ręce na szyję. Szkoda, że ten tryb słodzenia nie włączył jej się wcześniej, tylko na sam koniec posiadówki. No bywa i tak. Pogłaskała ją czule po włosach, jakby w nagrodę za to, jaka była dla niej wyjątkowa.
— Jesteś dla mnie taka dobra, kochana i w ogóle złoty człowiek jesteś, Teddy. Jak ja cię przy sobie utrzymam? — Ujęła jej twarz w dłonie i zaczęła wpatrywać się zmartwiona w jej oczy. Nie oczekiwała żadnej odpowiedzi. To było wyzwanie, z którym sama będzie musiała dać sobie radę! Uśmiechnęła się wreszcie, odrzucając zmartwienia w kąt. Cmoknęła ją po raz enty i wyszła wreszcie na zewnątrz. Zanim zamknęły się za nią do końca drzwi, wbiegła do środka z powrotem.
— Boże, Teddy, ty musisz mi powiedzieć, czy chcesz mieć na ślubie suknię czy garnitur, bo ja nie wiem! Nic się nie bój, ja wszystko załatwię, ale zastanów się dobrze, bo jak już powiesz, to ja załatwię i nie będzie potem, że aaa nie, jednak nie April, wolę to drugie, blabla, a w ogóle brzoskwinie w torcie, czy ciebie pojebało i... no. To lecę. — Wystrzeliła z siebie krótki monolog w tempie światła April, zakończyła go ostatnim na dziś słodkim buziakiem i pobiegła na zewnątrz, bo w międzyczasie podjechał ich Uber, zostawiając pogubioną Teddy na pastwę wódki losu.
koniec
teddy darling
Werka
ODPOWIEDZ

Wróć do „National at The Well”