ODPOWIEDZ
31 y/o
Welkom in Canada
170 cm
marszand, art dealer w Maison Aurélien
Awatar użytkownika
You were my town
Now I'm in exile, seeing you out
I think I've seen this film before
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracji3os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Georgina nie była w najlepszej formie, bo to nie był najlepszy okres w jej życiu. Problemy w małżeństwie to jedno i do nich zdążyła się już trochę przyzwyczaić, chociaż nie były jej ulubioną częścią rzeczywistości. Ale nigdy nie spodziewała się, że zacznie mieć też problemy zawodowe i to tak poważne. Najgorsze jednak, że musiała trzymać język za zębami, żeby nie skończyło się jeszcze gorzej. Najgorzej. Męczyło ją to przeokropnie, więc szukała sobie każdej możliwej okazji, żeby nie siedzieć samej w domu. O dziwo – uciekała też z galerii, gdy tylko mogła, a to nie było dla niej normalne. Cóż… wyjątkowe czasu potrzebowały wyjątkowych rozwiązań.
Dlatego, gdy usłyszała, że Zella wróciła do miasta wiedziała, że to dobra okazja, żeby nie siedzieć samej ani w domu ani w pracy. Uprzedziła ją, że wpadnie i po drodze wstąpiła jeszcze do ulubionej restauracji i na małe zakupy, żeby nie wpadać z pustymi rękoma. No i żeby mieć wymówkę do spędzenia u niej trochę więcej niż kilku minut.
- Heeej, przepraszam, że dopiero teraz… – bo oczywiście, że powinna do niej wpaść dużo wcześniej – a tak naprawdę to mnie życie pokonało, a nie ją – ale wszystko jej się rozjechało i dopiero próbowała to poskładać do kupy – Ale nie ma tego złego. Zdążyłaś się na powrót ogarnąć przynajmniej! – dodała, wchodząc w głąb mieszkania panny Gardner i podając jej torby – Przyniosłam chińszczyznę i wino. I tak wiem, że wino nie pasuje za bardzo do chińszczyzny, ale uznałam, że nie ma to większego znaczenia. – wyjaśniła, uśmiechając się pogodnie, bo kim one niby były, żeby marudzić na niedopasowanie alkoholu do jedzenia – bratem Zelli albo ojcem Gigi?! No nie. Więc spokojnie mogły tak zaszaleć – No i wiesz, że masz sporo do opowiadania, prawda? Wyjazdy, powroty… musisz się wytłumaczyć. – teoretycznie wcale nie musiała, ale mimo wszystko Georgina miała nadzieję, że zdecydowanie więcej będzie mogła słuchać niż mówić. Naprawdę na to liczyła!



Zella Gardner
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
gall anonim
32 y/o
For good luck!
168 cm
owner, nail stylist at Atelier N°9
Awatar użytkownika
It’s no use going back to yesterday, because I was a different person then.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracji1os (bio), 3os (reszta)
czas narracjiprzeszły
postać
autor

006.
Przez swoje własne obowiązki i zabieganie Zella mogła nawet nie zauważyć, że Georginę trapi coś więcej niż problemy codziennego życia. Dopiero co wróciła do miasta, gdzie od razu wróciła do pracy pełną parą, nawet nie dając sobie większego czasu na odpoczynek. Ale taka kolej rzeczy bardzo jej odpowiadała, bo naprawdę lubiła swoją pracę. Biznes rozwijał się całkiem dobrze, przez co czuła się nie tylko dumna, ale i w połowie szczęśliwa. Tylko w połowie, bo do szczęścia brakowało jej jeszcze bratniej duszy u własnego boku. Po świeżo przebytych Walentynkach wciąż odczuwała ten brak drugiej połówki, co ją niepotrzebnie irytowało. Wiedziała, że to minie, natomiast nie działo się to na tyle szybko, jak ona by tego chciała.
Georgina spadła jej zatem jak z nieba. Żona jej brata była nie tylko idealna do spędzenia wspólnego czasu i krótkiego odpoczynku, ale dała jej też doskonałą okazję do tego, by dopytać co ją ominęło w czasie, gdy przemierzała jeszcze ulice Vancouver. Niby spotkała się już z Percivalem, ale była również ciekawa jak miewała się jego małżonka. Zwłaszcza, że obie panie całkiem się lubiły, a Zella traktowała Georginę jak pełnoprawnego członka rodziny.
Ależ nie masz za co przepraszać, kochana. — bez względu na to, kogo życie pokonało (mnie trochę też, więc spokojnie), ważne że ostatecznie pojawiła się w jej skromnych progach, nawet niosąc drobne rekompensaty. Bez których by się obyło, ale z pewnością Zella przyjmie je z pocałowaniem ręki – tak samo, jak i samą Georginę. Wpuściła ją do środka, od razu odpowiadając jej równie sympatycznym, a nawet i lekko rozbawionym uśmiechem. — Wszystko jedno. Ważne, że mamy co jeść i pić. Dziękuję ci bardzo za te dary, daj mi je tutaj i rozgość się. — przede wszystkim chciała wszystko naszykować, ale także odciążyć jej gościa, by ta mogła swobodnie pozbyć się odzieży wierzchniej. — Wytłumaczyć się? Dobrze, dobrze, jak usiądziemy to się wyspowiadam. — zaśmiała się, ciesząc się w duchu, że będzie miała do kogo otworzyć usta w dniu dzisiejszym. Oczywiście miała już do tego okazję w pracy, ale jej to nigdy nie było mało.

Georgina Gardner
Lin (shad0wlin_)
kierowanie moją postacią bez mojej zgody
ODPOWIEDZ

Wróć do „#11”