“Y si fuera ella
quien me sacara de esta soledad…”
W opcji pierwszej:
Może jesteś kobietą, która już wszystko zbudowała. Masz nazwisko, pozycję, własne projekty i ludzi, którzy czekają na twoją decyzję. Może masz też męża, dzieci, zobowiązania, które wypełniasz bez zarzutu. I może właśnie dlatego potrzebujesz miejsca, w którym nie jesteś filarem, tylko kobietą. Przy mnie możesz zdjąć kontrolę z ramion. Ja przy tobie nie jestem profesorem, ojcem ani człowiekiem sukcesu, tylko mężczyzną, który pozwala sobie na szczerość. Niczego sobie nie obiecujemy, doskonale wiedząc, że żadne z nas nie przewróci świata do góry nogami. A jednak wracamy do siebie od już dłuższego czasu, jak do spokojnej zatoki, w której można przeczekać sztorm.
W opcji drugiej:
A może jesteś studentką. Nie dziewczyną zapatrzoną w wykładowcę, lecz kimś, kto wie, czego chce. Ambitna, skupiona, błyskotliwa. Może początkowo widziałaś we mnie narzędzie — drzwi, które można uchylić, nazwisko, które może otworzyć kolejne. Może to wyczułem, a mimo to pozwoliłem ci zostać bliżej. I coś zaczęło się zmieniać. Chemia nie była młodzieńczą fascynacją, tylko rozmową, która przeciągała się do późna. Bliskość nie była impulsem, tylko świadomym wyborem. Wiesz, że nie zostawię żony, a ja wiem, że tego nie oczekujesz. A jednak między nami jest więź, której nie da się sprowadzić wyłącznie do ambicji czy ciała.
Niezależnie od tego, którą z nich jesteś, łączy nas jedno: świadomość. To nie jest wielka miłość z planem na wspólną przyszłość. To relacja, która trwa już jakiś czas, ma swoją historię, swoje powroty i swoje ciche zasady. Bliskość, która nie burzy fundamentów, ale daje oddech.
I może właśnie dlatego jest tak niebezpieczna.
***
✧ Szukam osoby do rozegrania relacji, która trwa już od jakiegoś czasu i nie jest ani wielkim romansem, ani jednorazową przygodą. Najlepiej od kilku miesięcy, czy nawet paru lat.
✧ Może to być kobieta w jego wieku — ktoś, kto ma już własny świat, sukcesy, być może rodzinę, zobowiązania i zmęczenie byciem zawsze "tą silną”. W tej relacji nie trzeba niczego udowadniać. To przestrzeń rozmowy, chemii i czułości bez obietnic. Może są dla siebie ucieczką, może lustrem, może chwilą wytchnienia między jednym życiem a drugim.
✧ Może to być studentka — ambitna, świadoma, nie dziewczyna zapatrzona w profesora, tylko ktoś, kto od początku wiedział, czego chce. Być może na starcie była w tym kalkulacja o dostęp, możliwości, a potem pojawiło się coś bardziej niewygodnego: realna więź. Relacja dwóch osób, które wiedzą, że nie są swoją przyszłością, a mimo to są sobie bliskie.
✧ W obu wersjach ważna jest świadomość — ona wie, że Rafael nie zostawi żony, on wie, że nie tego od niego oczekuje. Nie szukam dramatu o rozwody i wielkie deklaracje, a bardziej cichego napięcia, momentów zawieszenia, przeciągających się rozmów i spojrzeń, które zaczynają znaczyć więcej, niż powinny.
✧ Relacja może być spokojna, elegancka albo trochę niewygodna, ale zależy mi na tym, żeby była czymś więcej, niż romansem w tle. To ktoś, kto go widzi, rozumie jego zmęczenie i jednocześnie staje się kontrapunktem, gdy zaczyna na nowo dostrzegać swoją żonę Marię.
✧ Nie planuję z tej relacji endgame’u. Bardziej historię o bliskości, która była prawdziwa, nawet jeśli nie miała być na zawsze, ale nigdy nie wiadomo, co przyniesie fabuła.
✧ Wiek orientacyjnie: dla wersji dojrzałej okolice 35–45 lat, dla wersji studenckiej mniej więcej 23–28 — ale nie trzymam się sztywno, jeśli pomysł kliknie.
✧ Bardzo zależy mi na postaci emocjonalnie świadomej. Bez naiwności, bez prób "ratowania go”. To relacja dwóch osób, które wiedzą, gdzie są granice i czasem właśnie dlatego je przekraczają.
✧ Reszta do dogadania — chętnie dopasuję dynamikę, tempo i szczegóły pod to, co wspólnie nam zagra. Poszukiwania dla nowej, jak i istniejącej postaci. Jeśli masz pomysł trochę obok, pisz śmiało, najlepiej na konto
Michael Graham