31 y/o
Welkom in Canada
169 cm
pielęgniarka na oddziale ratunkowym Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
And I don't want the world to see me 'cause I don't think that they'd understand.
When everything's made to be broken I just want you to know who I am
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiŻeńskie
typ narracji3os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description



Michael Graham
36 y/o
ORIGAMI BOY
183 cm
ratuję życie nie tylko w Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
He has been burned before.
Now he keeps his hands just far enough away to feel the warmth without the pain.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

trigger warning
erotyka
Spoiler
Tam, brzmiało jak odległa historia, standardowe dawno i nieprawda, coś, lubi powracać w przebłysku pamięci, czy senna mara, nie zaś rzeczywistość, którą chciałoby się rzeczywiście przywołać. Tyle że w przypadku tych dwojga rzeczone tam naprawdę wiązało się ze wszystkim, co najlepsze. Nawet jeśli oboje głęboko byli wtedy zakorzenieni w kłamstwie, które za nic w świecie nie mogło wyjść na światło dzienne, to jednak towarzyszące im szczęście kojarzyło się z większą beztroską niż tutaj.
Wpatrywał się w nią z zadowoleniem, nie chcąc dopuszczać do świadomości istnienia tego, co poza czterema ścianami dyżurki. Bo wszelkie różnice między tam i tu wolał zamienić na zwykłe teraz. Dostrzeżony uśmiech jaśniał w ciemnościach, rozwiewając burzowe chmury, a jednocześnie wzmacniał coś innego, o co dawno się nie posądzał — zgromadzone w brzuchu infantylne motyle. Trzepot skrzydeł rozchodził się ciepłem po całym ciele i jedyne, czego teraz pragnął, to trwać, nie zaś nadawać im jakąkolwiek etykietę.
Tyle mi ze szczęścia zostało, cisnęło się na usta, lecz nie wybrzmiało na głos, bo przez złączone w pocałunkach wargi zdołało wydostać się wyłącznie westchnienie.
Niezależnie ile czasu zostało, wyspać się nie zdążę — odparł również rozbawiony, bo choć zaszył się na odosobnieniu celem podreperowania utraconej trudem dyżuru energii, to za sprawą gorących ust prędko ożywił się i potrzeba snu odeszła w zapomnienie.
Chciał więcej i mocniej, wrażliwy na każdy, najdrobniejszy nawet dotyk. Zadrżał pod naciskiem dłoni niebezpiecznie sunącej ku dołowi. Wciąż pobudzony i gotów do dalszej zabawy, na którą nie chciał sobie pozwolić — a raczej pragnął jej okrutnie, acz nie mógł w takim stanie wydostać się z pokoju.
Wiesz, jak problematyczne może być moje następne spotkanie z pacjentem? — sapnął bez zamiaru odsuwania się. Ręka wślizgnęła się na kobiecą talię i dalej na tył, by tym mocniej przyciągnąć ją do siebie. Odwrócił się na plecy, wciągając kochankę na siebie, na poły zmyślnie, by drobna dłoń przestała go drażnić, na poły zaś strzelając sobie w stopę. Nagle każda wypukłość ciał zaczęła ocierać się o siebie wzajemnie, tym bardziej utrudniając proces dojścia do siebie i uspokojenia oddechu. Krew burzyła się w żyłach, a żądza domagała się spełnienia. Cóż, brzmiało to, jak problem dla przyszłego Michaela.
Iris Valentine
space cadet
31 y/o
Welkom in Canada
169 cm
pielęgniarka na oddziale ratunkowym Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
And I don't want the world to see me 'cause I don't think that they'd understand.
When everything's made to be broken I just want you to know who I am
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiŻeńskie
typ narracji3os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description



Michael Graham
36 y/o
ORIGAMI BOY
183 cm
ratuję życie nie tylko w Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
He has been burned before.
Now he keeps his hands just far enough away to feel the warmth without the pain.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

trigger warning
erotyka
Spoiler
Nie potrafił ustalić, skąd to dziwne, rozlewające się po ciele ciepło, sprawiające, że poza jawnym pożądaniem towarzyszyło mu coś jeszcze. Pojawiało się za każdym razem, gdy dostrzegał uśmiech na kobiecej twarzy i gdy wybrzmiewał jej dźwięczny śmiech. Za kilka chwil, kiedy tylko oboje opuszczą pokój, doprowadzeni do względnego porządku, będzie mógł sobie uświadomić, że w zestawieniu z kiełkującym uczuciem, oddawanie się namiętności w miejscu pracy jest tu najmniejszym problemem.
Nie mówię o umiejętnościach, czy trzeźwym myśleniu. — Wywrócił oczami na tę jawną niedomyślność, lub bagatelizowanie palącego problemu. Dzięki Valentine miał okazję wyćwiczyć do perfekcji przełączanie się między zadaniami wymagającymi tak różnego nastawienia, ale wcale nie mniejszego skupienia. W obu przypadkach funkcjonował na najwyższych obrotach i pobudzony był do granic możliwości, spełniając się zarówno przy kochance, co wydłubując kulę z otwartej rany towarzysza broni. Różnica polegała na rodzaju doświadczanej przyjemności i zdecydowanie wolał spędzać czas ze swoją męskością między udami Iris niż na szpitalnej sali. — Ale o względnej przyzwoitości, by nie pojawiać się przy pacjentach ze wzwodem — mruknął, już nie udając oburzenia, a uśmiechając się w rozbawieniu. W bazie wojskowej niespecjalnie zwracano na to uwagę, lecz na tutejszym oddziale ratunkowym prędzej trafi mu się staruszka, która straciła równowagę na lodzie, czy dziecko nierozważnie biegające z nożyczkami, co nieco utrudniało cały proces. Czy bardzo mu ten fakt przeszkadzał? Zapytany przy trzeźwości umysłu i bez siedzącej na nim nagiej kobiety, zapewne nawet by przytaknął, lecz w tym momencie ciężko było dokonać innego wyboru.
Bez zadowolenia pożegnał jej usta, kiedy pozostawiła na wargach mrowiące wrażenie, uciekając spod objęć. Nawet wzniósłby zdecydowany sprzeciw, domagając się kolejnych mało subtelnych pocałunków, lecz oto stał się więźniem zaciśniętych ud i widoku górującej nad sobą pielęgniarki. Ubrać się i wyjść? Przecież pytała o to, czego chciał, a nie o to, co wypadałoby, aby się stało. Nie od dziś wiadomo, że to, co zakazane, jest tym mocniej pociągające. Seks w pracy z kobietą, którą powinien omijać szerokim łukiem, z całą pewnością piastował jedno z najwyższych miejsc na szczycie listy.
Uśmiechnął się, niespiesznie przesuwając wzrokiem po krągłościach prezentowanego ciała, a jego dłoń odnalazła drogę do kobiecej talii.
Teraz? — Zadarł lekko brodę, przybierając jawnie bezczelny i jakże typowy dla siebie wyraz twarzy. — Znasz mnie, Valentine, chcę cię zerżnąć tak, jakby jutro miało nie nadejść. Chcę dojść w środku, z twoim jękiem w ustach — wyznał bez skrępowania, bo w tym temacie nie istniało dla niego tabu. Nic nadzwyczajnego, czy skomplikowanego, acz zdecydowanie nieodpowiedzialnego. — Na liście życzeń jest jeszcze porządne spranie ci tyłka, ale wtedy ty możesz mieć ciężki powrót do pracy — dodał, wiedząc, że stąpa tu po kruchym lodzie. Valentine już zdążyła mu udowodnić, że pod fasadą miłej pielęgniarki kryje się charakterek, którego (nie) chce się podpuszczać.
Iris Valentine
space cadet
31 y/o
Welkom in Canada
169 cm
pielęgniarka na oddziale ratunkowym Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
And I don't want the world to see me 'cause I don't think that they'd understand.
When everything's made to be broken I just want you to know who I am
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiŻeńskie
typ narracji3os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description



Michael Graham
36 y/o
ORIGAMI BOY
183 cm
ratuję życie nie tylko w Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
He has been burned before.
Now he keeps his hands just far enough away to feel the warmth without the pain.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

trigger warning
erotyka
Spoiler
Czy gdyby rzeczywiście podjęli się rozmowy, udałoby im się bardziej do siebie zbliżyć? Może oczyścić atmosferę, dowiedzieć, na czym stoją? Otworzył się przed nią i wyznał niewygodną prawdę, tajemnicę, o której nie wspominał dotąd nikomu, poza byłą żoną. Danielle była jego powierniczką, która nie oceniała — a przynajmniej starała się zachować obiektywność — i nie miał przy niej wrażenia przerzucania odpowiedzialności. W głowie Grahama nadal panował istny mętlik i żaden z kolejnych pocałunków tego nie naprawiał. Czy to współczucie, sympatia, potrzeba załagodzenie bólu i wyrzutów sumienia? Pozwalał jednak podtrzymać iluzję, poczucie zawieszenia w niebycie, z którego za żadne skarby nie chciał się wydostawać.
Nikomu nie zabronię życia w słodkiej fantazji — odparł, również nie przejmując się starszymi paniami. Dla pacjentów potrafił być równie opryskliwy, co dla współpracowników, jedna uwaga powinna rozwiać wszelkie wątpliwości, ale dla odmiennego przykładu Valentine wiedziała, że szorstkie obycie nie oznaczało niechęci, nie zawsze.
Wspomniana inna okazja wcale nie stanowiła obietnicy, choć bardzo chciał, aby tak właśnie było. W tym konkretnym przypadku całość musiała zresztą wydarzyć się w innym miejscu, niż szpital, a przecież wychodzenie z ich relacją poza pracę brzmiało nierealnie, wręcz graniczące z fantazją, jaką obietnica miała być. Kusiła go, pobudzała galopującą wyobraźnię, więc wreszcie wplótł jedną rękę w ciemne włosy pielęgniarki, a drugą zsunął niżej na plecach, jakby chciał ją powstrzymać przed potencjalną ucieczką. Pęczniał pod jej dotykiem, oddychając coraz ciężej i rozpływając pod dotykiem. Przyjmował kolejne fale przyjemności, a spierzchnięte usta domagały się dalszych pocałunków. Pragnął jej każdą komórką ciała, wprost nie mogąc doczekać się spełnienia. Poruszał biodrami, wtórując jej ruchom, próbując przedłużyć namiętną udrękę do granic możliwości.
Nie mogę, Iris — z trudem przecisnęło się przez usta, gdy wreszcie odnalazł głos w gardle i wewnętrzną siłę na sprzeciw. — Każdy brak odpowiedzialności ma jakieś granice. — I żadna kusząca kibić nie zmusi go do jej przekroczenia. Zwłaszcza po rzuconym niedbale wyznaniu o niechcianej ciąży. Chwilowe uniesienie, choćby miało być najpiękniejszym w jego życiu, nie było warte potencjalnych powikłań, tego zagrożenia dla jej organizmu wyniszczonego przyjmowaną chemią. I tak miał już pewność, że po powrocie do domu prędko nie zaśnie. Pomijając fakt bezsenności, która i tak trzymała go w swoich szponach od kilku dobrych lat, to żywy obraz i fantomowy dotyk, jaki pozostanie na skórze i w podświadomości, skutecznie odwodzić go będą od spokoju umysłu. Chciał jeszcze dodać, że odbiją sobie przy następnej okazji, kiedy zdecydowanie się przygotuje, lecz gdy tylko rozchylił usta, rozległ się donośny dźwięk pagera.
Nic, co dobre, nie trwa wiecznie — westchnął, bardziej do siebie, niż do Iris i przetarł twarz otwartą dłonią. Skończyło się fantazjowanie.
Iris Valentine
space cadet
31 y/o
Welkom in Canada
169 cm
pielęgniarka na oddziale ratunkowym Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
And I don't want the world to see me 'cause I don't think that they'd understand.
When everything's made to be broken I just want you to know who I am
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiŻeńskie
typ narracji3os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zabawne, że tak właściwie… ich relacja nigdy nie wyszła poza pracę. N i g d y. Spotkanie na cmentarzu było prawdopodobnie najbliższym i najbardziej intymnym spotkaniem w ich wykonaniu, gdy nie byli w miejscu pracy. Bo przecież tam wtedy… tam zawsze byli w pracy i nawet w wolny wieczór nie można było opuścić gardy tak naprawdę. Zawsze gdzieś za ścianą byli współpracownicy. Zawsze był to w pewnym stopniu nieodpowiednie – i to raczej w większym niż mniejszym. Ale może właśnie dlatego teraz było tak łatwo odpłynąć, posunąć się dalej i chcieć tego więcej. Bo to zawsze tak wyglądało i oboje przywykli do tego bardziej niż powinni. Jednak teraz wspomnienie innej okazji przyszło jej zaskakująco łatwo i naturalnie. Naprawdę pomyślała o innych okolicznościach, że przecież za drzwiami szpitala czeka na nich cały prawdziwy świat. Mogli wyjść z tym ze szpitala…
Tylko nie dzisiaj, a dzisiaj każda jedna komórka drobnego ciała Iris domagała się jego. Wspomnienia wróciły, a razem z nimi pragnienie, którego nie byłaby w stanie ugasić w żaden inny sposób. Więc jego słowa były jak kubeł zimnej wody wylanej na głowę Valentine. Spojrzała na niego zdezorientowana, bo brak odpowiedzialności? Naprawdę? Teraz to było nieodpowiedzialne? Oczywiście, że jej myśli uciekły w kierunku pracy i że to ona stanowiła problem. Nowe. I pewnie pociągnęłaby ten temat, gdyby nie dźwięk powiadomienia… ściągnęła mocniej brwi i wyprostowała się, ciągle jednak zajmując miejsce na biodrach mężczyzny i przyglądając mu się z góry.
- Jeśli nie chodzi o zabezpieczenie, bo mam wkładkę to chodzi o pracę. Seks w pracy jest nieodpowiedzialny… a to nowość, Graham. – nie mogła się powstrzymać przed drobną złośliwością, ale mimo wszystko kącik ust drgnął jej w kierunku uśmiechu. Bo nawet jeśli jej ciało nadal drżało to przy okazji wiedziała też jak to wygląda i co oznacza dźwięk lekarskiego powiadomienia – ich potrzeby w tym momencie nie miały większego znaczenia. Zsunęła się z męskich bioder, odnajdując przy okazji własne ubrania i dając jemu możliwość ogarnięcia się – Lubiłam nasz nieodpowiedzialny seks, Graham. – i chociaż jakaś cząstka jej chciała zaproponować, żeby spotkali się po pracy… kiedyś… nie zrobiła tego – Ale i tak dzięki. Za dzisiaj. – nie żałowała ani jednej sekundy.


/koniec
Michael Graham
ODPOWIEDZ

Wróć do „Mount Sinai Hospital”