30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Była wpisana w jej pokręcony łeb dużo mocniej niż tatuaż pod skórę. Nie było żadnej możliwości, by kiedykolwiek z tej głowy wyszła. April dobrze wiedziała, że Teddy dobrze wie, że tak jest. Tak się tylko pewnie głupio zgrywała. Przecież Finch nie zapominała o swoich miłościach. Dobrze pamiętała każdą swoją byłą! Oczywiście nie planowała, by jej partnerka kiedykolwiek przestała nią być.
— Ależ się zrobiłaś naćpana łasa na komplementy... Przecież wiesz, że jesteś w niej non stop i na zawsze. — Pogłaskała ją czule po policzku, chcąc wlać w ten gest całą miłość, jaką do niej miała. Nie było to w ogóle możliwe, ale intencje miała dobre. Nie nadążała już za tym, jak bardzo w tym momencie pożądanie mieszało się z nieskończoną dawką ciepła, jaką chciała otoczyć ukochaną.
— Mhmm. Najgorzej. — Chwyciła zębami jej dolną wargę i pociągnęła zaczepnie. Dobrze, że pracowała jako strażaczka, a nie jakaś tajna agentka, bo jeśli miałaby się tak kryć, to by ją wyrzucili na zbity pysk po pierwszym tygodniu. Wszystko było widać przecież jak na dłoni. Całą tę miłość, całe to wariactwo podawała jej na złotej tacy pod sam nos. A przecież April uwielbiała być traktowana jak księżniczka. Nic dziwnego, że tak szybko dała się wkręcić w tę relację.
Jej bezwstydność miała swoje plusy, jak i minusy. Pozorna odwaga, którą kochała się popisywać, mogła niektórym imponować. Na pewno otwierała jej w życiu wiele drzwi. Równie dużo zatrzaskiwała z hukiem przed nosem. W relacjach nie bała się pójść zawsze o krok dalej, kiedy tylko czuła taką potrzebę. Nie wstydziła się własnych potrzeb. Wiedziała, że zawsze powinna dostawać, to, czego chciała. A teraz chciało jej się ruchać. Z każdym kolejnym pocałunkiem kompletnie zapominała, po co tu przyszły i jaki był plan na ten wieczór. Wszystko strasznie przyspieszyło, narkotyki rozwaliły jej skrzętnie rozpisany harmonogram. Darling kompletnie zawróciła jej w głowie, sprawiając, że muzyka i taniec przestały się liczyć. Na świecie istniała wyłącznie Teddy.
Nabrała powietrza, chcąc zacząć protestować. Była gotowa nawet wszcząć awanturę, przekrzyczeć się przez te dudniące basy i dać strażaczce prawdziwą nauczkę za to, że teraz to ona śmiała ją odtrącić. Na szczęście wcale nie o to w tym wszystkim chodziło. Zmarszczyła brwi, trochę nie rozumiejąc, co teraz zamierzają zrobić. Posłusznie ruszyła za nią, spodziewając się, że zaraz zamówią Ubera i wrócą do domu. Ale wcale się na to nie zapowiadało.
Zatrzymały się w okolicach łazienki. Korytarz był oczywiście strasznie zatłoczony. W toaletach pewnie odbywała się sodoma, gomora, sikanie i ćpanie. Trochę pewnie zajęłoby dopchanie się do środka. Zaśmiała się, widząc zirytowanie swojej partnerki. Ukrywała się naprawdę ultra kiepsko, może powinna nad tym popracować? A może to Finch powinna popracować nad wyciąganiem z niej tego jeszcze szybciej i mocniej?
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Język się suce rozwiązał, że trzeba go związać na supeł. Wzrok pilnie za nią podąża, ja zatrzymać tego nie umiem
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wchodząc we wszystkie poprzednie związki, April prawdopodobnie nigdy nie zakładała, że coś się nie uda i każda relacja miała być tą na zawsze. Z Teddy było jednak inaczej. W pewnym momencie po prostu przestała się angażować, nauczona i zmęczona doświadczeniem, które nauczyło ją, że większość kobiet miała zupełnie inne wyobrażenie życia u boku strażaczki. Nie chciały godzić się z nieustanną nieobecnością partnerki w domu, z serią niebezpiecznych sytuacji i ryzykiem, które wiązało się z jej pracą. Darling zdawała sobie sprawę, że nie każdy potrafi znieść ten tryb relacji i powoli zaczęła odpuszczać oczekiwania wobec innych. Nie, przecież to nie tak! Wszystko było tylko po to, żeby po tylu latach zrozumieć, że jej jedyną, prawdziwą miłością jest Finch! To brzmiało o wiele lepiej.
Mogła zawinąć ją na chatę, ale jaki w tym sens, skoro i tak pewnie zaczęłyby się dobierać do siebie na oczach taksówkarza? W zasadzie trudno powiedzieć, czy w ogóle zdołałyby utrzymać ręce przy sobie. Dość wątpliwa sprawa, więc po co tak wymyślać? Lepiej było ulotnić się na moment w ustronne miejsce, zamiast ruchać się na parkiecie. Na stówę ktoś uwieczniłby ten moment na telefonie i stałyby się viralem. Niby nic takiego, ale nie dla psa kiełbasa.
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


ja rozbieram cię oczami, a i tak już jesteś mokra
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Jebać grę wstępną, następną noc masz zajętą
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Najchętniej zamknąłbym Cię w klatce, bo kocham na Ciebie patrzeć
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Mogłyby to robić nawet codziennie. Nie wytrzymałyby pewnie zbyt długo, gdyby biegały nafurane od rana do wieczora, ale przynajmniej byłoby im wesoło i przyjemnie! No dobrze, to dość idiotyczny pomysł. Nieważne, jak bardzo ją to wszystko jarało. Wiedziała, że w tej kwestii muszą się nieco ograniczać. Dobrze, że na trzeźwo też traciła dla niej głowę. Zmysły nie były powykręcane do granic możliwości, a miłość i przyjemność i tak nie miały końca. Na pewno muszą codziennie kończyć w jednym łóżku. Albo na jakiejś innej powierzchni, wszystko jedno. Przy ich trybach życia na pewno nie będzie to proste, ale April postawiła sobie za punkt honoru, by dochodzić dzięki niej jak najczęściej. No i jak najczęściej sprawiać jej przyjemność.
Chciała, żeby patrzyła na nią w ten sposób jak najczęściej. Miała szczerą nadzieję, że to się nigdy nie zmieni, że się jej w żaden sposób nie znudzi. Właściwie była tego niemalże pewna. Trudno jej było wyobrazić sobie sytuację, w której ktoś, kto patrzy na nią w ten sposób, nagle o tym wszystkim zapomina. Nie było opcji, żeby Teddy, która rozsypywała się teraz w jej ramionach, kiedyś stwierdziła że ma tego dosyć. Prawda? Prawda....?
Wtulała się w nią mocno, rozkoszując się ciepłem ciała. I bez tego było jej cholernie gorąco, ale przecież dla niej była gotowa się roztopić jak podgrzane złoto. Z wyuzdanego pieprzenia się przeszła w miękką czułość jak za dotknięciem magicznej różdżki. Wystarczyło tylko kilka sekund. Nie widziała w tym nic dziwacznego, przecież obie te rzeczy w pewien sposób z siebie wynikały. Trwałaby tak w tej swojej mantrze w nieskończoność, gdyby nie wybudziły jej słowa ukochanej.
Zmarszczyła brwi, bacznie się jej przyglądając. Wietrzyła w tym wszystkim jakiś fortel. A może mówiła coś wcześniej, a April jak zwykle nie słuchała? To było przecież bardzo prawdopodobne. Przyglądała jej się tym magicznym, jasnym oczom, nadal widząc w nich przede wszystkim miłość... ale też mdma. Wszystko jasne!
— A ty co, naćpana jakaś jesteś? — rzuciła żartobliwie. Położyła jej dłoń na potylicy, delikatnie przyciągnęła ją do siebie, żeby ucałować czubek tej głupkowatej głowy.
— Przecież mamy to już wszystko ustalone. Oczywiście, że z tobą zamieszkam. I nie musisz niczego dla mnie zmieniać. Znaczy się, aż tak zmieniać — wyjaśniła, zsuwając ręce i splatając ich dłonie. Nie po to szlajały się po tej pieprzonej IKEI, żeby nagle w międzyczasie zrezygnować z tego pomysłu. Nikt o zdrowych zmysłach nie wchodził do tego sklepu z własnej woli albo dla zabawy.
— Nie zauważyłaś, że przed wyjazdem prawie nie wychodziłam z twojego loftu? Nie nawiozłam do niego jeszcze pudeł, bo nie wychodziłam również z pracy. — Wzruszyła ramionami, niespecjalnie dumna z tamtego okresu przejściowego. Na samą myśl o ilości roboty, jaką wtedy wykonała, zrobiła się zmęczona.
Odsunęła tę paskudną kotarę, wierząc, że wpuści do ciasnej przestrzeni nieco światła i powietrza. Niestety, na korytarzu było równie koszmarnie. Jakby tego było mało, kawałek dalej stała jakaś dwójka pracowników, wymieniająca się blantem. Była pewna, że w pomieszczeniach nie wolno palić, ale może barmani mieli jakieś dodatkowe przywileje? Facet nawet na nie nie zareagował, wpatrzony we własny telefon. Młoda dziewczyna uśmiechnęła się na ich widok. Pewnie podsłuchwali. A to cwaniaki! Ale na pewno trafili tu na dużo gorsze rzeczy.
Buszka?zasugerowała, wyciągając w ich stronę rękę z blantem. Finch niewiele myśląc odpowiedziała szerokim uśmiechem i ruszyła w stronę kobiety. Wysunęła skręta z jej palców i zaciągnęła się porządnie. Wypuściła dym z płuc, kiwając głową z uznaniem. Aż zapiekło ją w gardle, to zdecydowanie nie był zestaw dla nowicjuszy.
— Dobrej nocy! — rzuciła im na odchodne i pociągneła Teddy za sobą w głąb korytarza. Barmani tylko machnęli im leniwie na pożegnanie, nadal pochłonięci własną przerwą. Cel April był wyjątkowo prosty. Wydostać się stąd.
Wypadła na zewnątrz stęskniona za możliwością swobodnego oddychania. Od razu omiótł je delikatny powiew chłodnego, oceanicznego powietrza. Aż chciało się żyć. Przeciągnęła się leniwie, rozprostowując wymęczone schowkiem kości.
— Idziemy z buta czy zamawiamy Ubera? — dopytała, ruszając chodnikiem gdzieś przed siebie. Wydawało jej się, że tędy przyszły, więc pewnie tędy musiały wrócić. Oczywiście nieświadomie szła w kompletnie innym kierunku.
— Przypominam, że miałam cię jeszcze wziąć w parku, w taksówce, na tarasie, w salonie i łóżku — dodała, zatrzymując je na środku chodnika. Zarzuciła Teddy ręce na szyję, uśmiechając się figlarnie. Plan najwyraźniej bardzo się rozwinął bez udziału strażaczki. April pewnie zapomniała ją zbriefować! Wcześniej obiecywała jej przecież tylko klub, park i sypialnię. Widać miała nadzieję, że dziewczyna znowu nie będzie potrafiła jej odmówić. Żeby utrudnić jej bycie asertywną pocałowała ją z niemalże drżącą niecierpliwością.

Oddychaj ze mną zaczarowanym powietrzem. Obłędnie kochaj, bo Jutro mogę zniknąć
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Stały tak jeszcze przez chwilę, splecione w gorącym uścisku. W pewnym momencie naprawdę trudno było powiedzieć, gdzie kończy się jedna z nich, a zaczyna druga. Ich dłonie co chwilę odnajdywały się nawzajem, jakby potrzebowały upewnić się, że żadna z nich nie rozpłynęła się w powietrzu. Skóra April była jak źródło miękkiego ognia. Z tą różnicą, że nie parzyła, ale otulała, rozlewając się ciepłem po wnętrzu Teddy. Z kolei Teddy miała wrażenie, że jej ciało jest jednocześnie lekkie i ciężkie. Palce poruszały się wolniej, niż chciała, a kiedy przesuwała dłonią po ramieniu ukochanej, czuła wszystko z aż przesadną wyrazistością. Oddychała płytko, a serce łomotało jej w klatce piersiowej trochę za mocno i za szybko, ale za to bardzo szczęśliwie. Wszystko wydawało się intensywniejsze - od tkaniny, z której była wykonana kotara, po skrzypiącą pod stopami podłogę, aż oddech Finch.
I to właśnie w Finch miała ochotę wpatrywać się w nią bez końca. Nie potrafiła oderwać oczu od kształtu brwi, cienia rzęs na policzkach i smugi światła zza zasłony, która zatrzymywała się na krawędzi jej ust. Było w tym coś z zachwytu odkrywcy, który właśnie natrafił na coś absolutnie niezwykłego. Utknęła w niej totalnie.
Jesteś odurzona miłością do ciebie — pokiwała głową, chcąc nadać wypowiedzianym słowem magicznej mocy. Jakby sama miłość nie była wystarczająco nadprzyrodzonym zjawiskiem. — I nie, nie zauważyłam, że właściwie nie wychodziłaś z mojego loftu. Twoja obecność tam jest tak naturalna, że mój mózg nawet nie wyobraża sobie, że mogłoby cię tam nie być — uśmiechnęła się szeroko, bo sama wizja wspólnego mieszkania napawała ją nieopisaną radością.
Pewnie trochę będzie roboty z tym przewożeniem pudeł i innych firdygałków, ale jeśli będzie trzeba, to Darling przytarga je sama, choćby w zębach. Zawsze mogła poprosić o pomoc kolegów z jednostki, ale po co? Była przecież silną, niezależną kobietą! Jej feminizm nie kończył się tak, gdzie trzeba było wnieść meble na czwarte piętro. Przeważnie.
Dała się wyciągnąć na korytarz i zerknęła przez ramię, dopiero teraz uświadamiając sobie, jak niewiele miejsca było za zasłoną. Jak widać, wcale nie potrzebowały więcej. Właściwie dzięki tak małej przestrzeni mogły być bezwarunkowo blisko. W pierwszym momencie nie zakodowała obecności dwójki pracowników. Dopiero, kiedy April zaciągnęła się blantem, Teddy podeszła bliżej, chcąc się przywitać. Zanim jednak zdążyła otworzyć usta, została pociągnięta za rękę, więc jedynie zasalutowała im na pożegnanie.
Haust świeżego powietrza był czymś, czego jej porobiona głowa potrzebowała. Wciągnęła je przez nozdrza i rozejrzała się po okolicy. Bez większego zastanowienia zdjęła szpilki, zawieszając je sobie na palcu i ruszyła za swoją dziewczyną.
Chcesz się pieprzyć w taksówce? — objęła ją w pasie, odwzajemniając ten łapczywy pocałunek. — Lubisz, kiedy ktoś na ciebie patrzy? Kręci cię to, że ktoś będzie patrzył na mnie? — uniosła rękę i zacisnęła palce na szyi partnerki. Nachyliła się i musnęła jej usta. — Jeśli mamy iść z buta, to na pewno nie w tę stronę — zaznaczyła, bo może i miała teraz budyń zamiast mózgu, to jej orientacja w terenie pozostawała nienaruszona. Seksualna zresztą też. To akurat cudownie, przynajmniej April nie miała jeszcze dodatkowej konkurencji w postaci facetów, którzy ustawialiby się do Teddy gęsiego.
Ale poczekaj, ty grozisz czy obiecujesz z tym braniem mnie wszędzie? Mam się przed tym wzbraniać? Zgrywać niedostępną? — przesunęła ręką po jej osłoniętych topem piersiach, a gdy minęła płaski brzuch, zahaczyła o gumkę od spódniczki. Już miała wpełznąć pod materiał, ale zamiast tego pociągnęła jedynie za gumkę. — Bo mogę — poruszyła wymownie brwiami i nie czekając na odpowiedź, odwróciła się na pięcie i ruszyła na boso w przeciwnym kierunku niż wcześniej zmierzała Finch.

hipnotyzuje wzrokiem, okej, ona to diva jak sophia loren
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wszystko, co jej mówiła, było doskonałe. Aż trudno było jej uwierzyć, że dało się być tak uroczym, szczerym i pełnym ciepła, jak Teddy. Nigdy wcześniej nie wplątała się w taką relację. A przynajmniej nie na długo. Poprzednie partnerki, które stały się dla niej takie być, zaczynały się jej szybko nudzić. Zawsze musiała szukać dziury w całym i doprowadzać do eskalacji kretyńskich konfliktów. A tu w ogóle nie miała na to ochoty. Może to dzięki temu, że nakłóciły się, zanim się oficjalnie zeszły? To był jednak bardzo dobry plan. Czyli ten cały początek roku, który odwaliła April, wyszedł im na dobre! Kto wie, gdzie byłby teraz, gdyby nie wparowała do niej wystrzelona w kosmos i umazana cudzą szminką. Prawdopodobnie nie za kotarą. I pewnie wcale nie planowałyby wspólnego mieszkania. A ona bardzo chciała, żeby to się wydarzyło. Teddy miała rację, to było totalnie naturalne i oczywiste. Aż dziwne, że nigdy nie zamieszkały ze sobą na stałe przez te wszystkie lata. Wtedy na bank przespałyby się ze sobą dużo szybciej.
Chłodne, wielkomiejskie powietrze było dokładnie tym, czego potrzebowały. Finch poczuła, jakby nieco otrzeźwiała. To w ogóle nie była prawda, przecież narkotyki tak nie działały. Ale ważne, że poczuła się pewniej i stabilniej. Mogła pruć dalej przed siebie, zwojować cały świat. A przynajmniej ten jeden stan, bo przecież strasznie się dziś nie wyspała i jak zejdzie z niej w końcu adrenalina, to padnie jak kawka.
— Bardzo dobre pytanie. Nie mam pojęcia! Nigdy czegoś takiego nie przeżyłam. Jak myślisz, lubię? — Najpierw sprawiła wrażenie podekscytowanej, potem zmartwionej, a wreszcie znów nakręconej. Nikt nie zadał jej nigdy takiego pytania, a przynajmniej nie była w stanie sobie teraz tego przypomnieć. Kolejny dowód, że Teddy była absolutnie wyjątkowa. Żałowała, że nie może jej odpowiedzieć, ale myślenie wychodziło jej strasznie powoli. A przecież jak na nią, to było strasznie dziwaczne. Ale przecież dziewczyna znała ją na wylot, na pewno znała odpowiedź na własne pytanie.
— Wiedziałam — mruknęła, wzruszając ramionami. Oczywiście, że nie wiedziała. Wcale jej nie testowała. Postawiłaby każde pieniądze na to, że szła w dobrym kierunku. Dobrze, że pilnowała ją Darling. Kiedyś się pewnie zgubi w ich własnym mieszkaniu w drodze do łazienki. Historia zna takie przypadki.
Drgnęła pod wpływem jej dotyku, wciąż nienasycona. Teraz mogły oglądać się w lepszym świetle. Wprawdzie była noc i miały do dyspozycji tylko światła miasta, ale to i tak więcej niż w klubie. Spuściła wzrok, obserwując jej dłoń przesuwającą się obok widocznych przez materiał sutków, kierującą się coraz niżej i niżej. Niezadowolona wypuściła powietrze przez nos, gdy strażaczka się od niej odwróciła. Nie tak miało być.
— Chyba żartujesz. Uważasz, że mogłabyś zgrywać niedostępną? Niepodatną na mój urok? Nie ma szans. — Ruszyła za nią, stukając obcasami o chodnik. Przynajmniej przez ten krótki moment nie czuła się kurduplowata, na pewno nie będzie z tego rezygnować dla wygody. Zwolniła na moment, by móc z porządnej perspektywy przyjrzeć się jej dupie. A przecież było na co patrzeć! Uśmiechnęła się zadowolona i klepnęła ją w tyłek, zrównując się z nią krokiem.

Każdy dzień i każdą noc chcę być tylko przy Tobie. Jesteś dla mnie najpiękniejszą, najwspanialszą z kobiet 🤌
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

To, że nie zamieszkały ze sobą dużo wcześniej, wcale nie był wyznacznikiem tego, że nie przespały się ze sobą dużo wcześniej. Sam fakt dzielenia jednego lokum nie jest przecież jedyną sytuacją, w której dwoje ludzi może się do siebie zbliżyć. Miały ku temu wiele okazji znacznie wcześniej. Przecież nieraz zdarzało się, że nocowały u siebie nawzajem. Takie momenty sprzyjały spędzaniu czasu tylko we dwie. Nie stroniły od bliskości i czułości. Obie lubiły się przytulać, a nawet kłaść się jedna na drugiej, bez żadnych podtekstów. Czy to oznaczało, że wtedy nie miały na siebie ochoty? Wszystko na to wskazywało. Doprawdy żałosne. Musiały być strasznie durne.
Teddy ściągnęła brwi, zastanawiając się nad odpowiedzią. Sama zadała jej takie trudne pytanie, więc teraz musiała sobie z nim poradzić. Zlustrowała April od góry do dołu i znów spojrzała jej prosto w oczy, uśmiechając się przy tym łobuzersko.
Myślę, że lubisz — stwierdziła w końcu. — Myślę, że podnieca cię świadomość, że ktoś może patrzeć i też się nakręcać. Nie mówię, że miałby to być od razu jakieś obleśny typ z taksówki, ale jakaś ładna laska? — uniosła wymownie brwi, ponownie wprawiając nogi w ruch, idąc w dobrym kierunku.
Dobrze, że pomimo stanu, w jakim się znajdowała. Teddy wiedziała, dokąd zmierzały. Nie zaszłyby zbyt daleko, opierając się wyłącznie na intuicji Finch. A właściwie nie była to nawet intuicja, ale raczej brak rozeznania w stronach świata, a to w każdej chwili mogło je zwieść na manowce
Darling nie wiedziała, jakby mogła odpowiedzieć, gdyby pytanie dotyczyło jej samej. Wolała, żeby te momenty pozostawały wyłącznie jej, całkowicie niepodzielne. Pewnie było w tym coś intrygującego. Jakieś ukryte pragnienie odkrywania nie tylko cudzych fantazji, ale także własnych, jakichś uśpionych pragnień. Prawda była jednak taka, że Teddy prędzej wybuchałby z frustracji, jeśli ktokolwiek patrzył nie tyle na nią, co na jej dziewczynę.
Spięła pośladki, kiedy tylko poczuła na nich dłoń partnerki i pokręciła głową z udawanym niedowierzaniem. A potem odwróciła się do niej i zaczęła kroczyć tyłem, ciągle trzymając w ręce swoje szpilki.
Rzucasz mi wyzwanie? — zaśmiała się, celując w Finch jednym z butów. — Wiesz przecież, że podejmę się wszystkiego. Jeśli naprawdę chcesz, żebym była odporna na twoje wdzięki, to będę —zatrzymała się na chwilę, patrząc jej w oczy. W jej tęczówkach natomiast zatańczyła figlarna odwagi. — Tylko po co ci to? Potem i tak będziesz się na mnie wściekać i zarzucać, że cię nie kocham. Nie rób sobie tego, April — uprzedziła, bo testowanie Darling w ten sposób nie było najlepszym pomysłem.
Na początku to mogłoby być zabawne. Może nawet zrobiłoby się nieco ekscytująco! Ale potem żadnej z nich nie byłoby do śmiechu. W końcu pokłóciłby się okropnie, żeby ostatecznie pogodzić dzikim seksem. Ten seks akurat był przekonujący, ale byłby również gwoździem do trumny Teddy, bo tak nie wytrwałaby w swoim postanowieniu. Tak, na pewno April właśnie dążyła do takiego scenariusza, mimo że nic takiego nie miało nawet miejsca. Chciała uśpić jej czujność i na ostatniej prostej odwrócić kota ogonem. Cholerna cwaniara! Ale Darling ją przejrzała jej niecne zamiary, więc była równie przebiegła!
Jesteś najpiękniejszą istotą na świecie, wiesz? — zwolniła i podskoczyła do niej, znów biorąc ją w ramiona. W takim tempie, to gdzie nie dojdą. Chyba, że na ławce w parku. — Jestem w tobie zajebana po uszy — mruknęła prosto w rozchylone usta ukochanej, ale zamiast skraść jej pocałunek, znowu zaczęła maszerować do tyłu.

zawsze chciałeś być z pojebaną laską, mieć wspólny tatuaż i podbijać miasto
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Świecie”