-
Rumors can spread even from the lips of the dead if the secrets they conceal are powerful enough.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- On był przede wszystkim do pracy - przypomniała jej, a po chwili doznała nagłego olśnienia. - Cholera jasna... Ja tam miałam draft z poprawkami!
Czy to się zapisało? Bóg jeden raczył wiedzieć. Była też przekonana o tym, że znalazłoby się kilka plików, których nie zdołała załadować jeszcze do chmury. Zwykle robiła to od razu, ale pracowała nad nimi ostatnio offline, bo nie chciało jej się udostępniać wifi, gdy pracowała poza domem.
Nie mogła się jednak pogrążyć w swojej rozpaczy, bo musiały zająć się tym cholernym kocem, który całe szczęśce wchłonął sporo wody choć wciąż była to niejako kropla w morzu rozlewającym się aktualnie w ich mieszkaniu.
Jeśli dzianina wcześniej wydawała się ciężka to teraz ważyła chyba z tonę, ale finalnie udało im się ją przenieść do łazienki i wrzucić do wanny. Erika raz z tym ruchem poczuła jak coś subtelnie przeskakuje jej w kręgosłupie.
- Dobra czyli może być niedługo - skomentowała, przeciągając się jeszcze dla większego komfortu swoich pleców przeciążonych dźwiganiem tego cholerstwa do łazienki.
Z odrobiną szczęścia ich tragedia niedługo zostanie uleczona cudownym dotykiem pana hydraulika. Lub pani hydrauliczki... lub ogólnie osoby, która hydrauliką się zajmowała. W końcu najważniejsze było, aby znalazły kogoś kto będzie umiał się zająć rurami a nie to jakiej płci miała być ta tajemnicza osoba.
- Mogłabym ubrać jakąś seksowną bieliznę do otwierania drzwi... Gdybym jakąś miała - mruknęła i już ściągnęła z siebie t-shirt, który rzuciła na w kierunku pustego kosza na pranie.
Koszulka z mokrym plaśnięciem uderzyła w plastikowy pojemnik, a Lindberg pomaszerowała do swojego pokoju, gdzie mogła swobodnie przebrać się w jakieś czyste, a przede wszystkim suche ubrania. Na wszelki wypadek zdecydowała się na wciągnięcie szortów, bo jednak wciąż wszędzie było pełno wody i ubranie dłuższych spodni było w takich warunkach ryzykownym zagraniem.
W końcu jednak rozległ się dźwięk gościa u drzwi. Nadeszła w końcu ta długo wyczekiwana chwila. Miały przed sobą prawdziwego fachowca. Erika z zadowoleniem ruszyła ku wejściu do mieszkania i oniemiała w momencie, gdy zobaczyła przed sobą niezwykle hojnie obdarzonego brzuszkiem piwnym mężczyznę w brudnym podkoszulku oraz roboczym kombinezonie.
Wcześniej mogły żartować z Abby na temat tego, że jeszcze trafi im się hydraulik niczym z produkcji dla dorosłych, ale patrząc na to jak wyglądał mężczyzna Lindberg zyskała pewność, że podłoga i meble w mieszkaniu jako jedyne mogły być mokre.
Abby Wallace
-
life is brutal
and full of zasadzkas
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona jejtyp narracji3 osczas narracjiprzeszłypostaćautor
Teraz jednak nie było na to czasu, bo spodziewały się hydraulika, który miał lada moment zadzwonić do drzwi, więc kiedy tylko Erika pobiegła się przebrać w seksowną bieliznę do otwierania drzwi, której wcale nie miała, Abby jeszcze pokręciła się przy kuchni, wycisnąć trochę wody do kwiatka, a potem sama poszła się przebrać. Oczywiście nie zdążyła, bo kiedy naciągała na siebie suche majtki, wybrzmiał dzwonek do drzwi. Liczyła jednak na inicjatywę przyjaciółki i to, że przyjmie (tym razem chcianego) gościa.
Dołączyła do nich po jakiś dwóch minutach, wchodząc do kuchni w krótkich, sportowych spodenkach, które kiedyś kupiła na siłownie w przypływie jednodniowej motywacji lepszego stylu życia, na którą finalnie nigdy nie trafiła. Cóż, przynajmniej przydały się w dzień powodzi. Zawsze coś. Uśmiechnęła się do mężczyzny, witając go skinieniem głowy i oczywiście nie omieszkała zlustrować jego non-porno sylwetki. Następnie przysunęła się nieznacznie do Eriki, zerkając na nią ukradkiem.
— Przynajmniej nie kusi — mruknęła cicho, próbując zatrzymać rozmowę tylko między nimi, chociaż facet poruszył się pod zlewem i stęknął głośno.
— Coś pani mówiła?! — krzyknął z głową wciśniętą między drewniane drzwiczki. — Nic tu nie słychać — i dobrze.
— Pytałam tylko czy bardzo źle to wygląda — załgała bezczelnie, próbując powstrzymać wielki uśmiech, który powoli malował się na jej twarzy.
— Bywało gorzej. Syfon jest kompletnie zapchany, pewnie nawiało mułu z cofki. Woda nie ma gdzie schodzić, dlatego wybija — oznajmił, łapiąc przy okazji jakieś narzędzia i jeszcze bardziej się nachylił, ukazując im drugi już tego dnia męski rowek, wystający spomiędzy spodni. Swoją drogą co to był za case: za małe spodnie, czy po prostu taka pozycja, która odsłaniała konkretne rejony?
— Da się to naprawić? — dopytała, od razu podchodząc nieco bliżej, żeby lepiej go słyszeć i przy okazji złapać ścierkę, aby jeszcze powyciskać nadmiar wody z podłogi.
— Jasne. Rozkręcę, przepłuczę i powinno być dobrze. Może tylko przez parę dni trochę śmierdzieć — spojrzała wymownie na Erikę. Świetnie. Jeszcze tego im brakowało, żeby oprócz powodzi na chacie mieć jeszcze odór z kanalizacji. W y b o r n i e.
Erika Lindberg
-
Rumors can spread even from the lips of the dead if the secrets they conceal are powerful enough.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- Dzięki, ale... Na razie nie trzeba. Zajrzę do niego później czy na pewno jest totalnie kaput - odpowiedziała z lekkim westchnieniem, wiedząc, że na pewno nie będzie to łatwa walka pod żadnym ze względów.
Wciąż jednak miała w sobie iskierkę nadziei, że mimo wszystko były to jedynie przejściowe problemy. Podobnie jak miała nadzieję na to, że zamówiony hydraulik jednak okaże się wyjątkowo utalentowany i pomoże im się pozbyć usterki. Ich mieszkanie byłoby wtedy na tyle uratowane na ile byłoby to tylko możliwe.
Abby zostawiła ją na chwilę samą, ufając najwyraźniej, że przez te kilka minut Erika nie zdąży nic więcej zepsuć. Była to niezwykle ujmująca wiara w możliwości Lindberg, która pewnie samą swoją bytnością w kuchni mogłaby zakłócić czakry hydrauliki i coś podobnego przez co rury postanowiłyby jednak wybuchnąć, bo czemu by nie?
Zanim jednak do tego doszło. Szczęśliwie na miejsce przybył hydraulik. Oby tylko poziom jego atrakcyjności pod względem wyglądu był odwrotnie proporcjonalny do jego zdolności, gdy szło o naprawianie zaworów i ujęć wody. Zanim jednak zdążyła cokolwiek odpowiedzieć na jakże błyskotliwy komentarz współlokatorki wynajęty fachowiec zaczął opowiadać na temat tego, co należało zrobić z ich nieszczęsnym zlewem.
- A da się zrobić tak by nie śmierdziało? - zapytała od razu profesjonalisty, a ten jedynie wzruszył ramionami.
- Jak bóg pozwoli - odparł co najmniej tajemniczo zanim z powrotem wsunął się w odmęty szafki.
Świetnie. Zatem poziom swojego życia musiały uzależnić od boskiej interwencji, która jak wiadomo działała niezawodnie jedynie raz w tygodniu i to wyłącznie u kleryka dwudziestego poziomu, a żadna z nich nim nie była. Lindberg chyba najbardziej pasowała na barda, a Wallace? Ona pewnie mogłaby się nadawać na druida. Na pewno jednak żadna z nich nie była szczególnie religijna.
Dodatkowo podcasterka była wyjątkowo głupia, co przekładało się na jej żarty na odpowiednim poziomie. Dlatego też, gdy tylko mężczyzna zajmował się ich hydrauliczną usterką, Erika przysunęła się do Abby i wspięła lekko na palce, aby móc użyć swoich zaawansowanych aktorskich umiejętności, aby jęknąć jej cicho i zmysłowo wprost do ucha.
- Przepchaj mnie jak ten zatkany zlew - wyjęczała cicho do współlokatorki, ale raczej nie na tyle cicho by hydraulik tego nie dosłyszał.
Skubany miał chyba jakąś echolokację. Miała nadzieję, że jęk i treść wypowiedzi do niego nie dotarły, a nawet jeśli... Dziewczyna jedynie oblała się mocnym rumieńcem, mając nadzieję, że jednak nie zostanie uznana za jakąś nimfomankę z kinkiem na hydraulikę.
Abby Wallace