27 y/o
PEACHY PEACH
178 cm
Influencerka Internet
Awatar użytkownika
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all mine
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Po miesiącu spędzonym w eksperymencie jakim było LoveisBlind Peaches była wygłodniała swojego życia poza programem, lekko zauroczona swoim nowym chłopakiem (narzeczonym Jeffem), praktycznie wyleczona z Clyde’a (wcale nie, bo co chwila łapał ją smutek za byłym loverem, który okazał się być złodziejem), oraz gotowa na zrobienie jeszcze większej kariery. Codzień rano powtarzała sobie, że ponieważ jak Charlie ją zostawił, to została influencerka z 2M obserwujących, to teraz kiedy zostawił ją Clyde którego na prawdę kochała, to zaraz będzie z niej drugą Beyonce.
Ogólnie cała ta sytuacja sercowa była w tym momencie nieco skomplikowana, bo chociaż Peach miała serce krwawiące i płaczące po stracie Clyde’a, to od tego dnia kiedy całował ją na swojej kanapie za pół miliona Galen ciągle myślała tylko o Galenie i o tych jego oczach szmaragdowych, a odkąd jej wysłał zdjęcie to też o jego abs i klacie w której chciała zatopić ząbki. No a poza tym to przecież była w programie żeby szukać miłości, więc rozmawiała najpierw z 10 chłopakami, potem dwóch jej się oświadczyło i przyjęła tego który wydawał jej się mieć bardziej rodzinne nastawienie - bo Peach też jest rodzinna dość. Po oświadczynach następował etap drugi, kiedy mieli się zobaczyć po raz pierwszy i nieźle jej serce zabiło jak zobaczyła Jeffa. Strasznie był z niego hot chłopak, jego też chciała ugryźć. Zanim to się zdarzy, to musieli jeszcze się upewnić, czy chcą brać ten ślub, więc polecieli na Hawaje trochę się pobawić.
Kiedy tylko zwrócono im telefony po pierwszym etapie, odrazu zaczęła postowac info o tym, że idzie do programu. Przy okazji była to też łatwiej już pisać z Galenem, chociaż trochę się dziwne czuła, kiedy siedziała z Jeffem i miziali się na wizji, a potem szła do łazienki i pisała sobie z Galenem i mu mówiła, że za nim tęskni. Niestety tęskniła bardzo, nawet kiedy Jeff ją całował tymi swoimi dużymi ustami.
Ale program leciał, w drugim etapie Jeff poznał nawet koleżanki Peach takie jak Maddie Lennox I chociaż Peach się zastanawiała, to jednak nie poprosiła William N. Patel-Noriega żeby wystąpił w roli jej przyjaciela. Niby się przyjaźnili, ale on na pewno nie chciał być w TV, a poza tym też nie była pewna, co William by na to powiedział. On pewnie Jeffa też zna, skoro Galen go zna!
Tak czy siak, trzeci i czwarty etap przeleciały. Peach zrobiła furorę, bo z płaczem wyszła od rodziców którzy powiedzieli, że nie zaakceptują tego związku, produkcja już zacierała rączki i kibicowali żeby Peach była pierwsza panna młoda w programie, która zrobi wbrew rodzicom, a ona szła w zaparte że to zrobi, bo im była mniej zadowolona tym większe pieniądze oferowl jej Netflix. Produkcja już jej z wielkim zadowoleniem dali jej ostatni slot podczas dzisiejszych slubow, oczekując że to będzie wisienka na torcie tej edycji.
Ale jak to w życiu wszystko jeszcze może się zdarzyć.
Jeff Lewinsky ubrany w smoking przechadzał się ze swoim wielkim uśmiechem pomiędzy gośćmi zgromadzonymi na imprezie kończącej nagrania, która miała zacząć się zaraz po ceremoniach ślubnych. Peach jeszcze siedziała na górze na włosach i makijażu, więc to Jeff pierwszy rozpoznał w jednym z gości Galen L. Wyatt
Galen Wyatt, stary co ty tu robisz?! Typie, gdybym wiedział że tu będziesz to bym poprosił Cię na drużbę! - wyraźnie się ucieszył, ale jeżeli ktokolwiek zna się na języku bogatych, to dobrze wie że pod tymi słowami kryło się coś dużo bardziej wrednego i skomplikowanego. Jeff poprawia swoje mankiety z diamentowymi spinkami i patrzy wyzywająco na swojego konkurenta, dając mu do zrozumienia, że ten nie ma czym do niego podskoczyć. - Świetnie, że przyszedłeś na mój ślub. Czekaj aż zobaczysz moją Peach, to modeleczka, słodka jak czekoladka i ma taką buźkę - cmoka swoimi wielkimi ustami i dalej gada się przechwalając trochę przychylając do swojego nemesis jakby chciał mu wypowiedzieć wojnę - Powiedzialbym ci co jeszcze robi, ale mam szacunek do mojej przyszlej żony. Trzymaj się - walnął go w ramię i poszedł przywitać kolejnego milionera którego zaprosił jego manager, żeby jeszcze podbić ego swojego klienta.
W tym samym czasie Peach wywaliła wszystkich ludzi z pokoju i stoi przerażona przed lustrem, analizując czy to co chce zrobić na prawdę jest warte. Przydałaby się jakaś… interwencja.
peach
Rozpadania się na miliony kawałeczków
34 y/o
GOLDEN BOY
182 cm
Prezes z przypadku, skandalista z wyboru | Northex Industries
Awatar użytkownika
Oficjalnie - prezes Northexu, nieoficjalnie - człowiek, który potrafi zamówić kawę w czterech językach, ale nie pamięta hasła do służbowej poczty.
Mówią, że wszystko mu się udaje. Ale nikt nie widzi, ile razy prawie nie spadł z własnego piedestału.
Żył szybko, kochał mocno, wydawało mu się, że jest niezniszczalny, że jest królem świata, do momentu, kiedy serce tego nie wytrzymało...
Teraz stara się je poskładać.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimki
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

067.
An after-party with you?
That sounds a lot more interesting than the show itself.


Właściwie Galen nie oglądał takich programów, on w ogóle mało oglądał, bo kiedy siedział sobie w swoim apartamencie i nie miał tam akurat żadnej laski, albo nie pracował, to zazwyczaj i tak siedział z laptopem na kolanach i przeglądał Instagrama na przykład. Wszystkie fotki Peach już polajkował. Dał jej nawet kilka komentarzy.
Kłamstwem byłoby powiedzieć, że o niej nie myślał. Gdzieś miedzy kolejnymi randkami z Nelly i tymi spontanicznymi niby randkami z Mayą. Typowy Galen Wyatt, on chyba nie potrafił mieć w swoim życiu jednej kobiety. Wiecznie był rozbity, niezdecydowany. Chociaż poprzednim razem podjął decyzję... Najgorszą w swoim życiu. Może dlatego teraz się wcale do tego nie spieszył?
Chociaż pewnie jakiś głos rozsądku powiedziałby mu, że to nieprzyzwoite kręcić z trzema kobietami na raz.
Tylko Galenowi w tym momencie brakowało takiego głosu.
On nawet jak szykował się na tą imprezę, na którą go zaprosiła Peach, to ani razu się nie zastanowił czy dobrze robi, czy powinien.
Ubrał się elegancko, ale nie założył ani smokingu, ani swoich diamentowych spinek, postawił na Armaniego, w którym wyglądał nawet lepiej niż przyszły pan młody. Idealnie dopasowany, jakby szyty na niego. Przeszedł się gdzieś pomiędzy gośćmi i kamerami. Liczył na to, że spotka Peach, ale trafił na Jeffa, tego buca.
Jego niebieskie tęczówki zaraz spoczęły na tych jego wielkich ustach, chyba sobie w nie coś wstrzykiwał, bo to jest niemożliwe, żeby naturalne wargi miały taki kształt.
- Dostałem zaproszenie, ale nie skojarzyłem, że Jeff Lewinsky to ty, myślałem, że to taki mój kolega z podstawówki, trenowaliśmy razem szermierkę... Wiesz co to? Jeffrey - wywrócił oczami. Galen nie lubił Jeffa nigdy i wcale tego nie krył. Bo Jeffrey był nowobogacki, nie tak jak Galen Wyatt dziedzic wielkiej fortuny, z francuskimi przodkami z prawdziwej francuskiej arystokracji. Jeff dorobił się sam. Może dobrze to o nim świadczyło, ale Galen uważał, że może i był bogaty, ale wciąż prostacki.
A jak zobaczył te jego spinki do mankietów to stwierdził, że dosłownie. No i jeszcze ten jego tekst na temat Peach. Galen aż wywrócił oczami i miał pytać czy na usta też razem chodzą, ale ugryzł się w język, chociaż on tak nie lubił Jeffa...
- Nie no taki kandydat na narzeczonego... więcej klasy ma tylko un chiffon trouvé dans le caniveau - Galen wiedział, że Jeff i tak nie umie francuskiego, a brzmiało nawet mądrze, chociaż prawda jest taka, że nazwał go szmatą z rynsztoka, Galen nie używał na co dzień takich słów... Chociaż po francusku używał, bo matka go uczyła zawsze, że przeklinanie po francusku się nie liczy.
Jeff się oddalił, a Galen zapytał jakiegoś kamerzystę gdzie znajdzie Peach, wskazali mu jej pokój, więc już po chwili wspinał się po schodach na górę. A potem bez pukania nacisnął na klamkę i wszedł do środka. Akurat Peach była tam sama, dobrze... bo Galen spodziewał się, że będą musieli rozmawiać przy całej ekipie.
Oparł się o drzwi, a jego niebieskie tęczówki przesunęły się po jej sylwetce ubranej w białą sukienkę. Uderzyły w niego jakieś wspomnienia, kiedy Cherry oglądał w takiej sukni. Aż go zemdliło.
- Peach... - wydusił z siebie zanim zrobił krok w jej kierunku - cześć... jak się masz? Jak się... czujesz? - bardziej mu chodziło o to, że jak się czuje z tym ślubem. Bo dla niego to było dziwne. Galen Wyatt zawsze walczył o to, żeby jednak taki ślub był przypieczętowaniem prawdziwego uczucia, a nie jakąś farsą tylko po to, żeby sobie podbić oglądalność...
On by się czuł z tym źle.
Podszedł do niej bliżej.

Peach J. Pepper 🪞🕊️🤍✨
zgrozo
stania w miejscu; nudnego, miłego życia; postów z czata
27 y/o
PEACHY PEACH
178 cm
Influencerka Internet
Awatar użytkownika
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all mine
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Jeff już nic nie odpowiedział, bowiem był bardziej zainteresowany networkingiem na swoim ślubie, oraz kręceniem kolejnych scen, więc Galen już nigdy nie dowie się, ze Lewińsky wcale nie zrozumiał nic co usłyszał po francusku. Niestety nie wiadomo również czy on skojarzył, że był to język francuski. W odróżnieniu do swojego rywala, Jeff nie umiał francuskiego, ale znał chiński. Różnic a może podobieństw, pomiędzy oboma panami było jednak więcej i może nic dziwnego, że Cosmopolitan zrobił porównaniu obu panów, a TMZ podkręca ich rywalizację przynajmniej raz na tydzień. Peach nic zupełnie nie wiedziała o tym, ale chyba podświadomie sobie wybrała chłopa który był w 99,9% taki sam jak Galen. To, że dla Galena Jeff byl jego nemezis, bo rywalizowali na każdej płaszczyźnie, było nawet takie znaczące, bo teraz Peach miała też wpaść w jego łapska, kiedy wolałaby wpaść w te drugie, ale najwyraźniej prościek było isc do programu i poznać bilionera niż zostać dziewczyną bilionera, którego zna się od dziesięciu lat.
Ale kiedy Jeff brylował na dole, ona przeżywała bardzo ciężkie momenty. Chciała do niego napisać smsa, ale kiedy spojrzała na telefon to zobaczyła tam zdjęcie jakie zrobiła sobie w aucie Clyde’a z Moto i zaraz się rozkojarzyła. Wtedy też wywaliła ludzi z garderoby i kazała wszystkim iść w diabły.
Siedziała taka przejęta przed lustrem i oddycha szybko, do oczu jej cisną się łzy i już wie, że coś jest nie tak. Na pewno trochę dojechało ją to, że jej właśni rodzice wcale nie chcieli przyjechać na jej ślub, nawet nie odpowiedzieli na zaproszenie, a mzoe to, że była ubrana w białą sukienkę jakby wcale nie miała żadnych korzeni indyjskich, albo to, że jeszcze dwa miesiące temu myślała że będzie brała ślub z zupełnie inna osobą, tak mogła ją dojechać każda z tych rzeczy osobno, ale wszystkie naraz sprawiały, ze chociaż rano przyszła na plan pewna siebie, to teraz czuła się absolutnie nie na miejscu.
I wtedy drzwi się otworzyły, Peach już chciała krzyczeć żeby ją zostawiły te raszple z produkcji, że ona nie mzoe pracować w takich warunkach ach, ale okazało się, że w drzwiach nie stały babeczki z Netflixa, ale ktoś zupełnie inny.
- Galen- Peach wstaje i rękę do klatki piersiowej przyciska, w obawie, że jej serce wyskoczy z wrażenia - Nie możesz tu być - niby on nie może, a jednak Peach się uśmiecha szeroko na jego widok, więc może jednak on może tu być? Gdyby tylko wiedziała, że jej widok tak na niego podziałał, że go zemdliło, to by się pewnie aż tak nie uśmiechała do niego szeroko, ale no nie wiedziała. Wzdycha ciężko, co pewnie miało być odpowiedzią na jego pytanie jak się czuje i oczy jej błyszczą, ale chyba nie od wzruszenia tym, że przyjechał ją ewidentnie odratować z małżeństwa, tylko dlatego, że czuje jakby miała się popłakać z tego stresu. Więc kiedy w końcu się zbliżył do niej, ona się zaraz idzie do niego przytulić i jeszcze bardziej wzdycha zestresowana. - Tak się cieszę, że tu jesteś. Bałam się, że nie przyjedzie nikt z moich bliskich - mówi mu w kołnierz od Armaniego.

Galen L. Wyatt
peach
Rozpadania się na miliony kawałeczków
34 y/o
GOLDEN BOY
182 cm
Prezes z przypadku, skandalista z wyboru | Northex Industries
Awatar użytkownika
Oficjalnie - prezes Northexu, nieoficjalnie - człowiek, który potrafi zamówić kawę w czterech językach, ale nie pamięta hasła do służbowej poczty.
Mówią, że wszystko mu się udaje. Ale nikt nie widzi, ile razy prawie nie spadł z własnego piedestału.
Żył szybko, kochał mocno, wydawało mu się, że jest niezniszczalny, że jest królem świata, do momentu, kiedy serce tego nie wytrzymało...
Teraz stara się je poskładać.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimki
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Właściwie to kiedy Galen sobie siedział w swoim prezesowskim fotelu, w swojej firmie, to nawet nie myślał o Jeffie. Sam uważał się za lepszego od niego pod każdym względem. Przystojniejszego, bogatszego, miał więcej klasy, był dziedzicem fortuny, miał więcej lasek. Tylko te usta... Ich nie miał takich jak Jeff, ale może to nawet dobrze, bo jak spotkali się na dole, to Wyatt nie mógł oderwać oczu od tych jego ewidentnie zrobionych warg.
Galen może nie znał chińskiego, ale za to znał francuski, włoski i hiszpański, bo jego matka o to zadbała. Zadbała też o jego dobre wychowanie, więc kiedy Galen wszedł do tego pokoju, gdzie szykowała się Peach, a ona mu powiedziała, że nie może tu być, to się zawahał, ale tylko przez chwilę.
Bo oprócz tego, że Galen Wyatt był dobrze wychowany, to był też lwem. Walczył o swoje. Dla niego nie było czegoś takiego, jak nie możesz tu być.
- Nieważne Peach, ja muszę... - zaczął, chociaż sam jeszcze tak do końca nie wiedział co chce jej powiedzieć. Żeby nie brała ślubu przez program? A może żeby nie brała ślubu z Jeffem? A może, że o niej myślał przez ten ostatni czas?
I to nie tak wcale, że go zemdliło na jej widok, bo na jej widok serce zabiło mu jakoś mocniej. Tu bardziej chodziło o białą sukienkę, w której on oglądał już kiedyś Cherry. Powtórka z rozrywki, bo on wtedy też Marshall odwodził od ślubu, z niewłaściwą osobą.
Nabrał jakoś ciężko powietrze w płuca. Galen nie chciał się znowu pakować w to samo. Nie chciał tego przechodzić od nowa. Leczyć złamanego serca. Mieszać się w jakieś śluby. Może nie powinien?
A jednak kiedy patrzył w te błyszczące oczy Peach, to zamiast się wycofać zrobił krok w jej kierunku. A później ona się do niego przytuliła, a Galen odruchowo sięgnął palcami do jej pleców, przesunął nimi po koronce sukienki.
- No ale jestem Peach... - chciał ją trochę wesprzeć, ale wciąż nie wiedział jak. Wciąż bił się z myślami, a kiedy powiedziała to, że myślała, że nie przyjdzie nikt z jej bliskich, to jakoś to w niego uderzyło. Dotknęło go.
Odsunął się od niej, żeby niebieskie tęczówki wbić w jej ciemne, piękne oczy.
- Peach właściwie... to jestem tutaj, bo musimy porozmawiać, chciałem ci powiedzieć, żebyś to jeszcze przemyślała... - zaczął, i musnął palcami jej gładki policzek pokryty makijażem - nie musisz tego robić... - powiedział to, czując jakby już kiedyś mówił dokładnie to samo, w dokładnie takiej samej sytuacji. Nie musisz tego robić Cherry…
Peach.

Peach J. Pepper
zgrozo
stania w miejscu; nudnego, miłego życia; postów z czata
27 y/o
PEACHY PEACH
178 cm
Influencerka Internet
Awatar użytkownika
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all mine
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Może to dla Galena nie było ważne, ale dla Peach już tak, bo chociaż uśmiechała się szeroko na widok Galena w pokoju przygotowań, to jednak zerknęła na drzwi za którymi stali ludzie z Netflixa. Przeleciało jej przez głowę, że musiał chyba zapłacić za to, żeby nie podpięli mu mikrofonu. Jej już dawno podpięli, ale to chyba nie oznaczało, że ich podsłuchują, prawda?
Ciekawe czy mikrofon na przykład jest w stanie wyłapać to jak szybko Peach serce biło kiedy Galen ją dotykał po policzku. Chyba te tygodnie wymieniania smsów tak na nią podziałało, bo nie miała tak wcześniej, ale teraz kiedy Galen tu był, okazywało się, że nie jest w stanie się skupić na niczym innym tylko wpatruje się w te jego niebieskie oczy. Ale wcześniej może po prostu nie było okazji, bo ona zawsze miała chłopaka, on był zaręczony, a później ona była na Bali, później z Clydem i taka sytuacja w której oboje byli singlami ostatni raz bywała miejsce chyba jak Peach miała piętnaście lat i prawie się z nim przelizala, tylko skończyło się na obrzyganiu dywaniki za trzydzieści tysięcy. Chociaż… tak technicznie, to ona znów nie jest single lady, chociaż to jak na niego zaczarowana patrzy może wskazywać na coś innego.
- Galen baby, na prawdę sądzisz, że nie przemyślałam tego?- pyta otwierając oczy szerzej, bo przecież oczywiście że to wszystko przemyślała. To jak zrobi karierę w programie, weźmie publiczny ślub, trochę się pobuja z Jeffem i za kilka lat najwyżej się głośno rozstaną, co tylko jej narobi jeszcze więcej followersow. Mzoe gdyby była taką romantyczką jak Galen, to podchodziłaby do ślubu trochę inaczej, ale odkąd każdy chłop z którym była albo ją zostawiał, albo jak się okazywało ją okradał, to teraz zamierzała trochę więcej zarobić na tym związku. Ale kiedy tak spoglądała w oczy Galena, to robiło jej się bardzo gorąco; trochę jej brakowało tchu i wydawało jej się, że nogi to już ma z waty.
- Nikt mnie do niczego nie zmusza - mówi starając się go przekonać, a mzoe i samą siebie chciała też przekonać? Naciska ręką, która trzyma na jego bajecznej klacie jakby chciała go odepchnąć, ale jest to równie nieprzekonujące co jej słowa i wtedy zaczyna się zastanawiać- czy faktycznie chciała wychodzić za Jeffa? Jeszcze trzy dni temu była to całkiem interesująca perspektywa, Jeff był oczytany, miał ciekawe życie i jeździł do Dubaju, na Malediwy i do Australii, zawsze miał jakąś historię nad podorędziu i całkiem miło się go całowało w te jego wielkie usta. Ale kiedy Galen stał tu taki prawdziwy, Peach nagle miała wrażenie, że ten jej plan był po prostu z kosmosu.
- Zdaje mi się, że to za daleko zaszło Galen… może jednak nie jestem jeszcze gotowa na ślub? Co ja wiem o moim przyszłym mężu… Ty wiesz więcej o Jeffie niż ja - zagryza lekko dolną wargę, bo od tego patrzenia Galenowi w oczy, zachciało jej się go całować, a przecież teraz jest narzeczoną więc nie może takich rzeczy odwalać. Spogląda mu na usta odruchowo i szybko wraca spojrzeniem do góry - Ja po prostu dałam się ponieść… wiesz, chciałam wyciągnąć z tego programu najwięcej

Galen L. Wyatt
peach
Rozpadania się na miliony kawałeczków
34 y/o
GOLDEN BOY
182 cm
Prezes z przypadku, skandalista z wyboru | Northex Industries
Awatar użytkownika
Oficjalnie - prezes Northexu, nieoficjalnie - człowiek, który potrafi zamówić kawę w czterech językach, ale nie pamięta hasła do służbowej poczty.
Mówią, że wszystko mu się udaje. Ale nikt nie widzi, ile razy prawie nie spadł z własnego piedestału.
Żył szybko, kochał mocno, wydawało mu się, że jest niezniszczalny, że jest królem świata, do momentu, kiedy serce tego nie wytrzymało...
Teraz stara się je poskładać.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimki
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Chcieli mu dać mikrofon, chcieli nawet go podmalować i postawić z przodu, tam gdzie mieli być goście od Peach, bo przecież na Jeffa prezentował się zbyt dobrze, ale Galen skłamał, że jest tu właśnie dla niego, dla Jeffreya i jakiś ich interesów, nic ciekawego, nic związanego z handlem ludźmi, więc dali mu spokój.
A prawda jest przecież taka, że on tu był dla Peach.
Chociaż jeszcze wciąż walczył ze sobą, czy w ogóle powinien jej to mówić? Bo przecież to była jej decyzja, ten cały program, a on jej kibicował. Wymieniał z nią wiadomości, ale trzymał za nią kciuki, ale chyba nie za to, żeby w ramach nagrody została żoną... Jeffa.
- Nie wiem Peach… Pewnie przemyślałaś - powiedział jakoś smutno, no bo przecież on się kompletnie nie znał na Instagramie, na zyskiwaniu followersów i tym, co trzeba robić dla sławy. On raczej swoją opierał na kolejnych skandalach, a potem ich wyciszaniu, a jak potrzebował obserwujących to ich po prostu kupował. A zresztą, on starał się nie być osobą publiczną. Był. Za sprawą tych ciągnących się za nim kontenerów, zerwanych zaręczyn, kolejnych romansów, o których uwielbiali gadać. Teraz też w międzyczasie wyciekła jakaś fotka, jak Peach była u niego w apartamencie, wiec jego pojawienie się tutaj Netflix pewnie węszył jako kolejną dramę.
- No to... dobrze, skoro uważasz, że to jest w porządku - trochę się poddawał, chociaż kiedy Peach oparła mu dłoń na klacie, mogła czuć jak jego serce wali zdecydowanie szybciej, a Galen nie odsunął się nawet na milimetr. Wręcz przeciwnie on już zaraz zrobił krok do przodu, tak, że ta jej dłoń mocniej zaparła się na jego torsie. Na tym szybko bijącym w piersi sercu.
- Nie no to jest bez sensu Peach, Jeff to dupek, a ty zasługujesz na... na kogoś lepszego - powiedział jej to w końcu. Tylko czy miał na myśli siebie? Czy to tak ogólnie?
Słuchał jej, a te niebieskie oczy nawet na moment nie spoczęły gdzieś indziej niż na tych jej, pięknych, ciemnych, otoczonych kurtyną czarnych rzęs. Rzeczywiście on chyba wiedział o Jeffie więcej niż ona, może dlatego zaraz jeszcze dodał.
- Jeff to dupek i on zrobi wszystko, żeby wygrać... Wszystko - no bo skoro oni rywalizowali, to pewnie nie raz podkładali sobie jakieś świnie? - Wyciągnęłaś Peach, jesteś gwiazdą, chociaż... - jego spojrzenie też przesunęło się do jej pełnych wargach, ale zaraz znowu wylądowało na oczach - dla mnie zawsze byłaś gwiazdą Peach - bo chociaż Galen zawsze szanował to, że Peach kogoś miała, to przecież... jak ona miała to szesnaście lat, to chciał się z nią całować w swoim apartamencie, tylko im nie wyszło. A potem musiał czyścic dywan.
Po prostu oni zawsze się mijali, zawsze któreś z nich kogoś miało. Do teraz. Chociaż Peach przecież zamierzała wziąć ślub. Ale Galen chyba nie chciał na to pozwolić.
- Jeśli tego nie czujesz, to nie musisz tego robić Peach... - powiedział łagodnie układając dłoń w załomku jej szyi, po której pogłaskał ją delikatnie opuszkami palców, bo chciał ją wesprzeć.

Peach J. Pepper
zgrozo
stania w miejscu; nudnego, miłego życia; postów z czata
27 y/o
PEACHY PEACH
178 cm
Influencerka Internet
Awatar użytkownika
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all mine
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Gasnąca nadzieja w oczach Galena miała się nijak do iskrzących się coraz mocniej oczu Peach, które chyba chciały się do diamentów upodobnić, żeby Galen widział w nich coś znajomego. W głowie jej się zakręciło, kiedy Galen stanowczo mówi, że Jeff to dupek i już czekała na to, żeby powiedział jej kto zamiast Jeffa by do niej pasował, a patrząc na to w jakiej właśnie byli pozie, to miała nadzieje, że wysunie swoją kandydaturę. Tyle, że... Galen nic takiego nie zrobił i Peach zagubiona stara się znaleźć w jego twarzy tego, czego nie mówią słowa. Wpatrują się sobie w oczy, jakby pomiędzy słowami wydarzało się wszystko. Ona na pewno chciałaby, żeby okazało się, że Galen jej w myślach czyta i skoro ona tak na niego patrzy to żeby tym razem ją jednak pocałował. Nie mogła wymyślić, jak to się stało, że kiedy była z Clydem to niby wysyłała mu jakieś fluidy i uznał, że może to zrobić a teraz nie wysyłała. Może jendak z Jeffem są dobrana parą??
- Nigdy mi tego nie mówiłeś - wachluje rzęsami, mile zaskoczona, że Galen-ten-Galen, twiedzi, że zawsze miał ją za gwiazdę. Ufa mu tak na jakieś sześdziesiąt procent, ale tyle wystarczy, żeby przyjąć tę rewelację z jeszcze mocniej błyszczacymi oczami. Narazie właśnie na te 60% mu wierzyła, bo przecież doskonale wie, że Galen jest kobieciarz i to właśnie miała na myśli, jak on jej mówił, że są z Jeffem do siebie podobni.
Natomiast na pewno jej bardzo pomogło to, że przyznał jej to, co w niej się jawiło jako wątpliwość: że to na prawdę było bez sensu brać ślub w tym programie. Peach to podejrzewała, ale dopiero kiedy Galen powiedział to na głos, to zrozumiała, że na prawdę nie chce robić takich kroków w swoim życiu. Wzdycha sobie od tego dotyku na szyji i wydawać się by mogło, że zaraz mu się tu w ramionach rozpłynie, ale nici z tego!!
- Dziękuję- mówi w końcu i pochyla głowę, a potem się odsuwa od niego już na dobre. Wiedziała co ma zrobić, ale ponieważ wciąż była podpięta pod mikrofon, to wiedziała też czego nie może zrobić - a mianowicie powiedzieć o swoich zamiarach. Jeżeli ktokolwiek zorientowałby się, że Peach zamierzała zmienić zdanie w ostatniej chwili, i to jeszcze z powodu wizyty przyjaciela w saloniku panny młodej, to na pewno nikt nie dałby mu nawet chwili spokoju. Mimo tego, że sama Peach z popularnością nie ma takiego problemu jak on, to zupełnie rozumie też podejście Galena. Ich sytuacja jest jednak zupełnie inna, więc kiedy on ma tyle pieniędzy, że nie chce żeby ludzie o nich wiedzieli, tak ona musi udawawać że je ma, żeby faktycznie je w końcu mieć. Wbrew temu co mówiła, jest więc troche taką dorobkiewiczówną jak te dziewczyny, które srogo oceniała kiedy ostatnio rozmawiali sobie u niego na kanapie. Niby pochodzi z bogatego domu bo jej rodzice przecież mają pieniądz, ale wiadomo że Peach to się uparła, że zostanie swoją własną przedsiębiorczą księżniczką i dlatego tak biznesy kręci, szuka sobie programów i nowych okazji. Jak się już od niego oderwała, to jeszcze tak nie do końca, bo trzyma go za rękę i patrzy tęsknie za tym księciem do na białym koniu do niej przjechał.
-Muszę iść na dół... zaraz zaczynamy nagrywać.

Galen L. Wyatt
peach
Rozpadania się na miliony kawałeczków
34 y/o
GOLDEN BOY
182 cm
Prezes z przypadku, skandalista z wyboru | Northex Industries
Awatar użytkownika
Oficjalnie - prezes Northexu, nieoficjalnie - człowiek, który potrafi zamówić kawę w czterech językach, ale nie pamięta hasła do służbowej poczty.
Mówią, że wszystko mu się udaje. Ale nikt nie widzi, ile razy prawie nie spadł z własnego piedestału.
Żył szybko, kochał mocno, wydawało mu się, że jest niezniszczalny, że jest królem świata, do momentu, kiedy serce tego nie wytrzymało...
Teraz stara się je poskładać.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimki
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Galen wielu rzeczy w swoim życiu nie powiedział. Bo on kompletnie nie umiał w jakieś górnolotne wyznania, albo robił to za wcześnie i wszystko psuł, jak z Cherry, albo za późno jak z Meeną. Albo w ogóle w nieodpowiednim momencie, może jak planował z Peach? Tylko co on jej chciał wyznać?
Serce szybciej mu biło kiedy stała przed nim w tej białej sukni ślubnej, jego niebieskie tęczówki wisiały na jej pięknych, błyszczących oczach, a palce zaciskał na jej dłoni.
Nie wiedział czy chce ją pocałować, z jednej strony chciał, znowu poczuć te jej słodkie, miękkie wargi na swoich, z drugiej czy powinien jej tak mieszać w głowie?
Przecież Galen nie był żadnym księciem z bajki.
Nie mógł jej obiecać, że ona teraz zrezygnuje z tego ślubu z Jeffem, a on co? Oświadczy jej się, czy weźmie z nią ślub? On już chyba nie chciał brać ślubu. A jednak myślał dużo o Peach, kiedy ona była w tym programie. Tylko, że on w tej samej chwili, w tym samym czasie myślał też o Nelly i o Mayi.
Jego serce było zawsze pojemne, ciężko było w nim uświadczyć jedną tylko kobietę. Może to przez jego matkę, która nigdy mu tej miłości nie dawała?
- Peach bo ty... Ty jesteś kobietą, która nie potrzebuje takich pustych komplementów, jesteś... idealna - byłaby dla niego idealna. Odpowiednia księżniczka dla Galena Wyatta, może stała właśnie przed nim?
Tylko czy on wciąż chciał księżniczkę?
Czy już w swoim życiu nie odnalazł jakieś zupełnie innej drogi? Która jednak wcale nie prowadziła go do pięknego zamku z ogrodem, willi, gdzie mogliby wieść swoje piękne życie popijając je szampanem?
Galen Wyatt był rozbity miedzy tym co znał, a tym czego pragnął. Normalności.
Jego palce przesunęły się na jej kark i może by to zrobił? Może by ją znowu pocałował, żeby to sprawdzić, czego on tak naprawdę chciał, ale już się od niego odsunęła.
Podziękowała mu, a kiedy spuściła głowę, to Galen odruchowo sięgnął do jej dłoni, znowu ułożył na niej palce.
- Peach, wiesz, że zawsze możesz na mnie liczyć... - bo mogła. Zawsze. Kiedy mieli szesnaście lat i ona rzygała u niego na ten dywan za trzydzieści tysięcy, kiedy była w programie i ktoś musiał doglądać jej remontu. Zawsze mogła na niego liczyć.
Patrzył na nią, a kiedy podniosła głowę i mu oznajmiła, że musi iść na dół, to znowu zmarszczył brwi.
- Nie musisz - wypalił nagle - chodź ze mną, ucieknijmy stąd - bardzo głupi to był chyba pomysł. Ale... Galen ostatnio takie miewał. Wprowadzał do swojego poukładanego życia pierwiastek szaleństwa... a może właściwie wprowadzała go pewna brunetka? Jego myśli znowu zakręciły się wokół Majki, a zaraz wokół Peach, kiedy przyciągnął ją do siebie, objął w talii i spojrzał jej w oczy - porwę cię i będziesz jedyną panną młodą, która uciekła z programu - właściwie nie wiedział czy jedyną, bo on w ogóle nie oglądał tego programu.

Peach J. Pepper
zgrozo
stania w miejscu; nudnego, miłego życia; postów z czata
27 y/o
PEACHY PEACH
178 cm
Influencerka Internet
Awatar użytkownika
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all mine
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Peach aż się wzruszyła, kiedy Galen ciągnie te miłe słowa w jej kierunku. Zawsze miło posłuchać, że jest się dla kogoś ważnym, a jeżeli mówi to osoba, od której najbardziej chciałoby się usłyszeć takie słowa, to wtedy one dotykają kilka razy mocniej. Dlatego z każdym kolejnym słowem Peach nogi miękły, czuła że zaraz straci równowagę i będzie musiała się wesprzeć na jego klacie. Dodatkowo usłyszeć to od Galena, który spotykał się z każdą modelką Victorias Secret w ostatniej dekadzie... może powinna sobie to wpisać do profilu na Instagramie jako "Galen Wyatt approved".
- Och bejbi, nie jestem idealna, ale nie będę się z Tobą kłócić bo jeszcze mi uwierzysz - uśmiecha się do niego i właśnie chciała już się odwrócić i odejść, ale Galen wcale jej nie pozwolił, co ją okropnie zdumiało, szczególnie, że kiedy teraz patrzyła w jego oczy i mówił jej o swoim szalonym planie. Gdyby nie była Peach, to by pewnie ją teraz zatkało i uciekłaby w podskokach ze swoim bilionerem w strone zachodzącego słońca. Ale była sobą i przez to nie mogła być nikim innym jak mówi ikona.
- Nie rób tak Galen, wiesz, że muszę wystąpić w tym odcinku. Ja doceniam, ale nie mogę... - urwała, kiedy ją do siebie przyciąga to znów sie zaczeła czuć jak jojo, bo nie dość że ją tak puszczał i znów przyciągał, to jeszcze robił coś, czego najbardziej nie lubiła, a przecież dobrze wiedział o tym, znali się przecież nie od dziś. Chciał ją do czegoś zmusić. A przecież ona miała jasny plan na to jak dzisiejszego dnia spędzi czas. Może faktycznie zmieniło się tyle, że nie planowała dłużej brać ślubu, ale to była jej decyzja, żeby pójść do programu, a nie wyobrażała sobie tego, że nagle zaprzepaści miesiąc pracy, nawet jeżeli on dawał jej argumenty. Kiedy tak stali blisko i czuła jego oddech na swoich ustach oczywiście ciężko było jej zebrać jakiekolwiek logiczne argumenty, ale jedną rzecz którą ma Peach a nie ma pewnie większość z dziewczyn jest to, że ona jednak Galena zna. I podejrzewa, że chociaż robi jej tu gest niczym z komedii romantycznej, to może się okazać, że za tydzień mu się odwidzi. Dlaczego jej to robił, nie miała pojęcia, w końcu byli przyjaciółmi do diaska! Ale może tak już mają te chłopy, że jeżeli odpowie się na ich nudesy z za dużą ilością serduszek, to uznają, że mają prawo niszczyć dziewczynom życie? Bo pomimo tego, że serducho jej kazało wierzć we wszystkie te teksty, najwyraźniej mała Peach nie mogła sama uwierzyć w to, że Galen Batman Wyatt mówiłby jej to tak na prawdę. Dlatego nagle pokręciła głową, a kiedy znów na niego spojrzała w jej oczach był widoczny tylko żal.
- Nie możemy tego zrobić, to byłoby nie fair. A ja nie chcę, żebyś myślał, że mogłabym kogokolwiek tak potraktować... nawet dla Ciebie - mówi powoli i chociaż serce rozpada jej się na milion kawałeczków, to wie dobrze, że musiała tak zrobić. Galen był idealnym chłopakiem, ale był babiarzem a ona też nie była święta. W tym ich świecie pozorów w którym Galen byłby najszczęśliwszy z księżniczką Hiszpanii nie było pewnie powodu, żeby mieli mówić sobie prawdę, ale Peach miała wrażenie, że jeżeli zaraz czegoś nie powie, to Galen będzie napierał na swoje, a skoro jest prezesem to nie jest przyzwyczajony do oporu. Poza tym wiedziała, że jak to dalej tak będzie wyglądało to wybuchnie, a to mogło skończyć się płaczem którego nie mogła mieć, bo przecież zaraz będzie kamerowana. Dlatego przechyla głowę i mówi:
- Porwiesz mnie i uciekniemy w stronę zachodzącego słońca? I co później? Dowiesz się szybko, że nie jestem idealna, bo wystarczy, że jeden raz wpadnie ci do głowy taka wątpliwość "och, więc wystarczyło tylko ją poprosić i nagle zgodziła się rzucić faceta z którym była zaręczona, wiec skoro to jej tak łatwo przyszło to co jeszcze zrobi?" A później obejrzysz jeden odcinek programu i to pytanie zacznie wracać coraz częściej - i już czuje, że te słowa sprawiły, że uścisk na jej pleach się rozluźnił. Galen właśnie dostawał zimny kubeł wody na głowę, więc musiał ją chronić, żeby nie ochlapala jego nowej koszuli. Skorzystała z tego i tym razem odchodzi od niego na dobre. - Jesteś wspaniały, nie sądziłam, że przyjdziesz do mnie, ale boję się, że nie wiesz co tu robisz. I jestem sto procent pewna, że to mówi Twoje złamane serce - aż staneła za jakimś krzesłem, żeby zbudować dystans, bo wiadomo, że jak była do niego przytulona, to ledwo co mogła zebrać myśli. Spogląda na niego smutno, bo cóż, przykro by było takiego cukiereczka sobie odmówić. - I to jest okej, ja Cię rozumiem, bo też mam złamane serce. I jeżeli będziesz w podobnej sytuacji zrobie to samo, też nie pozwolę Ci zrobić głupoty, ale to - tu pokazała na siebie i na niego i kręci głową. - Nie możemy tego tak zacząć, to jest poważne bo ja tak formalnie mam teraz chłopaka, i to brzmi jakbym miała go zdradzić. Nawet jeżeli bardzo bym chciała, nawet jeżeli to do niczego nie zaprowadzi, to mi to nie pasuje. - Peach już tak szybko mówiła, że zdaje się, że chce w te pięć sekund przed wyjściem na nagranie rozwiązać cały swój życiowy mess - Czy ty wiesz jak ja się czuję przez te smsy? Jakbym zdradzała was obu od miesiąca - przyznała się w końcu z ciężkim sercem, a przecież nap rzykład Galen to nic jeszcze nie wiedział o tych nocach z dwoma chłopami, z programu, więc już coś czuła, że to też mógłby być deal breaker, mimo że niby twierdził, że ją wspiera i jej drogę ku sławie.

Galen L. Wyatt
peach
Rozpadania się na miliony kawałeczków
34 y/o
GOLDEN BOY
182 cm
Prezes z przypadku, skandalista z wyboru | Northex Industries
Awatar użytkownika
Oficjalnie - prezes Northexu, nieoficjalnie - człowiek, który potrafi zamówić kawę w czterech językach, ale nie pamięta hasła do służbowej poczty.
Mówią, że wszystko mu się udaje. Ale nikt nie widzi, ile razy prawie nie spadł z własnego piedestału.
Żył szybko, kochał mocno, wydawało mu się, że jest niezniszczalny, że jest królem świata, do momentu, kiedy serce tego nie wytrzymało...
Teraz stara się je poskładać.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimki
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Galen może... miał trochę zaburzone pojęcie ideału, ale Peach mogła taka dla niego być. Była piękna, nigdy nie robiła mu scen, nigdy nie złamała mu serca. Nie próbowała nim manipulować, tylko... ona po prostu przy nim była, jako przyjaciółka. Wspierała go zawsze dobrą radą. I może on przez to... Ten Galen Wyatt, w którego życiu wiecznie brakowało miłości, on teraz pomieszał to co do niej czuł, z tym właśnie?
Z zakochaniem?
A może był w niej zakochany, w jej ciemnych, dużych oczach, które wpatrywały się w niego intensywnie, w jej gładkich, śniadych policzkach, po których przesunęły się delikatnie jego miękkie opuszki. W tych czarnych, gęstych lokach?
Nabrał mocno powietrze w płuca.
- Możesz... co tylko chcesz - i już znowu cofał się od niej, znowu zabierał rękę, jak to jojo, jak ten niezdecydowany nigdy Galen. Chciał, czy nie chciał?
Tylko, że Peach właśnie chyba za dobrze go znała, wiedziała jaki jest. A on rzeczywiście mógł po tygodniu zmienić zdanie, na drugi dzień mógł je zmienić i stwierdzić, że mu się znudziło. Bo Galen... on chyba lubił najbardziej ten cały etap zdobywania, a kiedy już coś miał, kiedy to wpadało w jego ręce, to już go wcale nie cieszyło, nie bawiło. Bawiła go pogoń. Zakazane smsy, które sobie wysyłali, nudesy, które robił tylko dla niej. To, kiedy jej serce biło mocniej, gdy stał obok, jego wtedy też biło. Mocno, pewnie, ale czy to za sprawą tego zakochania? Czy może tego zdobywania? Ciężko było mu się określić.
Patrzył w jej oczy, teraz jakieś takie smutne.
- Świat... jest nie fair - znowu to robił... Mącił jej w głowie, przecież nie umiał się poddać. Nie umiał się tak po prostu z nią zgodzić i wycofać. Bo to był Galen Wyatt. A on zawsze zdobywał to co chciał.
Chciał ją.
I znowu zrobił krok w jej kierunku, ale już nie dotykał jej dłoni, po prostu stał tak blisko, żeby czuła mocny zapach jego niszowych perfum, żeby czuła bijące od niego ciepło. Widziała jak pod białą koszulą od Armaniego wali jego serce. Widziała w tych jego intensywnie niebieskich oczach, to, czego chciał.
- Jak nie spróbujemy, to nie będziemy nigdy wiedzieć, co później - znowu jej wiercił dziurę w brzuchu, budził jakieś wątpliwości. I może jakby się nad tym dłużej zastanowił, to rzeczywiście doszedł by do wniosku, że z czasem przychodzą różne myśli, i może te na temat Peach też by przyszły? Tylko Galen nigdy przecież nie myślał aż tak intensywnie o żadnej kobiecie. Coś mu nie pasowało, to ją zmieniał. Nie przywiązywał się. Nie przyzwyczajał.
Może rzeczywiście leczył w ten sposób złamane serce, którego nie poskładał jeszcze po rozstaniu z Cherry? A może... Galen po prostu taki był? Chciał coś w jednej chwili i to brał, wyciągał po to rękę bez zastanowienia, bo przecież on ma wszystko czego dusza zapragnie, do Galena Wyatta nie ma czegoś takiego jak, nie dostaniesz tego...
Ona stanęła za krzesłem, a on przed. W tym swoim idealnie skrojonym garniturze, który tak pasował do jej sukienki, że jakoś lepiej niż ten Jeffa, że pięknie by wyglądał z nią, uciekając stąd. Wsiadając do jego Porsche i odjeżdżając w stronę zachodzącego słońca. Idealny obrazek.
- A to jak się ma chłopaka, to jest się na niego skazanym? Nie można iść za porywem serca, tylko trzeba udawać, że ono bije dla Jeffa? Peach… dla Jeffa? - aż się skrzywił, bo to był przecież Jeff, jeszcze jakby to był jego inny rywal taki Trevor, to by było to zrozumiałe, Trevor ratował zagrożone gatunki i budował wioski w Afryce, a Jeff, on chyba tylko wyzyskiwał ludzi w Chinach i zatrudniał co rusz nowych prawników, żeby go z tego wybraniali.
Zrobił krok w jej kierunku wychodząc zza krzesła.
- Ale to przecież nie liczy się to co na ekranie, tylko to, co czujesz Peach - mógł tak gadać, ale prawda jest taka, że jakby się zeszli, a on by ją zobaczył z tymi dwoma facetami, to nie byłoby tak kolorowo.
Bo Galen to był niepoprawny romantyk, gdzieś za fasadą z tych pięknych niebieskich ślepi, z tej idealnie ułożone fryzury, siedziała dusza romantyka, szaleńca, który z miłości wiele rzeczy potrafiłby zrobić. Bo Galen tak bardzo chciał kochać... Tak bardzo chciał być kochany.
Ale...
- Dobrze, jeżeli wybierasz Jeffa Peach, to ja przecież nie będę się z nim bił, nie będę robił scen - a może by mógł? Galen też czasem miał swoje zrywy, jakieś takie przebłyski obłędu - tylko mi to powiedz... że nic do mnie nie czujesz - powiedział z pełną powagą na tej jego przystojnej twarzy. I czekał. Czekał na jej decyzję, którą postanowił chyba... uszanować?

Peach J. Pepper
zgrozo
stania w miejscu; nudnego, miłego życia; postów z czata
ODPOWIEDZ

Wróć do „Windermere Chapel”