- To możesz... - Noriega doskonale wiedział, co jego kuzyn chce powiedzieć, zaraz dźgnął go łokciem w brzuch, bo jakby Ticiano dał jej swój album, to by mu potem zrzędził, żeby Madox dał mu swój. A on by swojego nie oddał. Nikomu i nigdy! Mogło to wyglądać trochę tak, jakby nie chciał dla niej tego albumu, ale przecież tak nie było.
- Twoja ciocia się nie zna - pokręcił głową - powinnaś mieć taki album - dodał zaraz jeszcze, ale już nie powiedział, że mogliby jej taki kupić, jakby się zrzucili, chociaż o tym sobie myślał, ale już oglądali te jego holograficzne, błyszczące strony.
A potem już jej dawał tego koliberka. Madox nie lubił buziaków, bo do nich zmuszały go ciotki, tarmosiły go wtedy najczęściej za policzki, albo ulizywały mu przy tym włosy. Jemu wcale się tak fajnie nie kojarzyły, chociaż ten od Pilar był trochę inny. Ale jeszcze sam nie wiedział czy lepszy, czy gorszy.
Za to Tio jakby się pogniewał.
I chociaż oni z Madoxem często rywalizowali, ścigali się, szarpali i popychali, kto pierwszy, ten lepszy, to jednak zawsze też... się dzielili. A dzisiaj Ticiano się nie chciał z nim podzielić jaguarem. Ale przeciąż Madox się nie będzie z tego powodu mazał, bo on się nigdy nie mazał, nawet jak Mustafa umarł, to nie, a Ticiano płakał wtedy jak baba!
Zaraz już wymyślał konkurs, rywalizację, która wyłoni zwycięzcę, to znaczy Pilar miała to wymyślić. Obaj wodzili za nią ciemnymi tęczówkami, kiedy spacerowała po domku, a potem się rozwaliła na ich fotelu. Madox trochę krzywo na to patrzył... Chociaż, trochę mu się nawet podobało to, że dziewczynka była taka śmiała, nie wstydziła się jak inne dziewczyny, tylko po prostu bawiła się z nimi jakby... była chłopakiem.
Chociaż jak kazała im tańczyć i śpiewać, to Madox aż otworzył usta ze zdumienia, bo on na pewno nie będzie tego robił. Ticiano chyba się zastanawiał, bo przeczesał palcami ciemne, równo ostrzyżone włosy. Noriega już nawet miał coś powiedzieć, pewnie coś w stylu, że chyba jest trochę un poco loco, ale ona na szczęście powiedziała, że żartowała. Obaj odetchnęli z ulgą, chociaż Tio z mniejszą, bo może on nawet znał jakieś piosenki? Madox znał jedną, wlazł kotek na płotek, pierdolnął go młotek, taka to była piosenka. Ale i tak by jej nie śpiewał.
- Bardzo śmieszne - mruknął Madox wywracając oczami, ale w zasadzie... było to trochę śmieszne. Bo nawet kąciki jego ust uniosły się ku górze, a zaraz bardziej kiedy powiedziała o tych dwóch konkurencjach - no i dobrze, dwa razy dostaniesz wciry Tio! - dźgnął palcem Ticiano w bok, a ten mu zaraz oddał i może by się tak dźgali dalej, gdyby Pilar im nie wyjaśniła pierwszej konkurencji.
Zaraz już we trójkę zeszli na dół, Tio i Pilar po drabince, a Madox oczywiście na jakiejś linie, na której skakał za samej góry, tym sposobem pierwszy był na dole. Ale zawsze to robił, a Ticiano wiecznie się bał. No ale to Madox był tutaj małpą, chociaż pewnie on sam uważał, że bardziej Spidermanem.
Madox stanął grzecznie za linią strzału, a kiedy dziewczynka wystawiła przed siebie ręce, to od razu chciał jej powiedzieć, że... która właściwie? On nigdy nie mógł się zdecydować, chciałby obie, i w tym czasie ubiegł go Ticiano, ale on i tak by chyba wybrał lewą, od serca.
I całe szczęście Tio nie trafił, więc Madox zaraz wydał z siebie głośne Ha!, a potem już brał od Pilar kamienie i procę. A akurat z procy to on umiał strzelać, nawet do kotów, więc co to dla niego butelka?
Ustawił się, wywalił język kiedy celował i strzelił. Raz... Drugi... A potem trzeci. Za każdym razem strącając butelkę, aż podskoczył na te trzy udane próby.
- No i co? - zapytał Pilar stając obok niej i trącając ją zaczepnie ramieniem, może liczył na jakąś pochwałę? Jego ciemne tęczówki złapały na moment jej spojrzenie, a Madox się uśmiechnął i jakieś iskierki zabłyszczały mu w oczach, kiedy się znowu odezwał - chociaż ty też super strzeliłaś w Alejandro, prosto w jego... - nie dokończył, bo Tio już wołał do nich, żeby patrzyli.
Tylko na co niby mieli patrzeć, jak Ticiano ustrzelił butelkę tylko raz. I chociaż Madoxa aż nosiło, żeby się z niego zaśmiać, to tylko zabujał się na stopach do przodu i do tyłu.
- No i co teraz? - zapytał dziewczynki znowu wpatrując się w jej okrągłą buzię.
aunque también le diste un buen tiro a Alejandro, justo en su... ⋆·˚ ༘ *