ODPOWIEDZ
34 y/o
MADITO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

044.
We call this bonding.
Doctors call it something else.

trigger warning
przekleństwa
U Madox ostatnio działo się dużo... I szybko. Nawet nie miał czasu się zatrzymać i zastanowić. Wychodził do klubu, wracał i spędzał czas z Pilar, nigdy nie spokojnie, wiecznie coś.
I tych cosiów było już w tym momencie tyle, że trzeba było iść je z siebie wyrzucić na ringu. A że Madox ostatnio nie dogadywał się z ruskimi ochroniarzami, którzy trzymali stronę Maddie, a tą przecież Noriega zwolnił. To na trening umówił się z Ericiem.
Oczywiście Madox przyszedł wcześniej, żeby jeszcze dla rozładowania powalić sobie w worek. Mógł taki powiesić w klubie, wtedy zawsze miałby go pod ręką.
A teraz kiedy stracił prawą rękę w postaci blondynki, to był tam po prostu rozpierdol. I chociaż Larva zajmowała się sprawami związanymi z tą bardziej legalną stroną klubu, to goście z półświatka czuli się chyba... trochę zaniedbani. Noriega też mniej czasu spędzał w lożach VIP. Starał się z tego... wychodzić.
Dużo rzeczy się nawarstwiło, dlatego kiedy on tylko przyszedł do klubu, przebrał się i zrobił szybką rozgrzewkę z rozciąganiem, to zaraz walił w worek. I to wcale nie lekko, tak, żeby się wyżyć, zrzucić z siebie te wszystkie frustracje. Uderzenia, a do tego, łokcie, kolana i kopniaki. Worek na prawdę dostał wpierdol.
A zanim Stones pojawił się na sali, to Madox już się porządnie rozgrzał. Chociaż kiedy chłopak wszedł do salki, to Noriega zeskoczył z maty, żeby zbić z nim piątkę.
- Cześć młody, przyszedłem trochę wcześniej, to dawaj przebieraj się i rozgrzewaj, i jedziemy z tym treningiem - rzucił opierając się o jedną z metalowych szafek do przebierania, ręce skrzyżował na piersi, tak, że uwydatniały się jego tatuaże. Klatka piersiowa unosiła mu się już w przyspieszonym oddechu. Ale Madox to przecież nie umiał ustać w miejscu, więc zanim Eric się przebrał, to Noriega już zrobił sobie serię na skakance, a potem jeszcze porzucał piłką lekarską. A kiedy Stones wreszcie odpierdolił się w strój sportowy i stanął obok Madoxa na sali, to oczywiście go zagadywał... Bo to też było dla niego typowe... Nawijka.
- No i co tam słychać? Dawno się w sumie nie widzieliśmy, ale ten czas tak zapierdala... Wydaje mi się jakbym wczoraj wrócił z Meksyku, a już przecież byłem w Vegas - pokręcił głową i znowu się zamachnął, żeby z całej siły rzucić o ziemię piłką lekarską. Walnęła na matę z hukiem, który wybrzmiał w całej sali. Byli tu sami, więc dźwięki się niosły, ale Madox się wcale tym nie przejmował, no bo przecież to sala treningowa, a nie jakiś kościół, nie?

Eric Stones
ODPOWIEDZ

Wróć do „Kingsway Boxing Club”