ODPOWIEDZ
34 y/o
MADITO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

044.
We call this bonding.
Doctors call it something else.

trigger warning
przekleństwa
U Madox ostatnio działo się dużo... I szybko. Nawet nie miał czasu się zatrzymać i zastanowić. Wychodził do klubu, wracał i spędzał czas z Pilar, nigdy nie spokojnie, wiecznie coś.
I tych cosiów było już w tym momencie tyle, że trzeba było iść je z siebie wyrzucić na ringu. A że Madox ostatnio nie dogadywał się z ruskimi ochroniarzami, którzy trzymali stronę Maddie, a tą przecież Noriega zwolnił. To na trening umówił się z Ericiem.
Oczywiście Madox przyszedł wcześniej, żeby jeszcze dla rozładowania powalić sobie w worek. Mógł taki powiesić w klubie, wtedy zawsze miałby go pod ręką.
A teraz kiedy stracił prawą rękę w postaci blondynki, to był tam po prostu rozpierdol. I chociaż Larva zajmowała się sprawami związanymi z tą bardziej legalną stroną klubu, to goście z półświatka czuli się chyba... trochę zaniedbani. Noriega też mniej czasu spędzał w lożach VIP. Starał się z tego... wychodzić.
Dużo rzeczy się nawarstwiło, dlatego kiedy on tylko przyszedł do klubu, przebrał się i zrobił szybką rozgrzewkę z rozciąganiem, to zaraz walił w worek. I to wcale nie lekko, tak, żeby się wyżyć, zrzucić z siebie te wszystkie frustracje. Uderzenia, a do tego, łokcie, kolana i kopniaki. Worek na prawdę dostał wpierdol.
A zanim Stones pojawił się na sali, to Madox już się porządnie rozgrzał. Chociaż kiedy chłopak wszedł do salki, to Noriega zeskoczył z maty, żeby zbić z nim piątkę.
- Cześć młody, przyszedłem trochę wcześniej, to dawaj przebieraj się i rozgrzewaj, i jedziemy z tym treningiem - rzucił opierając się o jedną z metalowych szafek do przebierania, ręce skrzyżował na piersi, tak, że uwydatniały się jego tatuaże. Klatka piersiowa unosiła mu się już w przyspieszonym oddechu. Ale Madox to przecież nie umiał ustać w miejscu, więc zanim Eric się przebrał, to Noriega już zrobił sobie serię na skakance, a potem jeszcze porzucał piłką lekarską. A kiedy Stones wreszcie odpierdolił się w strój sportowy i stanął obok Madoxa na sali, to oczywiście go zagadywał... Bo to też było dla niego typowe... Nawijka.
- No i co tam słychać? Dawno się w sumie nie widzieliśmy, ale ten czas tak zapierdala... Wydaje mi się jakbym wczoraj wrócił z Meksyku, a już przecież byłem w Vegas - pokręcił głową i znowu się zamachnął, żeby z całej siły rzucić o ziemię piłką lekarską. Walnęła na matę z hukiem, który wybrzmiał w całej sali. Byli tu sami, więc dźwięki się niosły, ale Madox się wcale tym nie przejmował, no bo przecież to sala treningowa, a nie jakiś kościół, nie?

Eric Stones
zgrozo
stania w miejscu i postów z czata
25 y/o
ZAANGAŻOWANA FOCZKA
176 cm
młodszy inżynier oprogramowania AG
Awatar użytkownika
Let me hold you close
Fly this night above the rising moon
Crazy ovеr you, you, baby
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3-ecio osobowa
czas narracji-
postać
autor

#sie_kiedyś_sprawdzi

Odkąd Eryk spędził noc z Shereen, był jakiś taki… szczęśliwszy? Miał wrażenie, że otaczający go świat był w żywszych kolorach, nawet kiedy zakładał okulary przeciwsłoneczne. Miał ogromną ochotę pójść do klubu z karaoke i zacząć śpiewać przeróżne piosenki, lecz zamiast do klubu z karaoke, szedł właśnie do klubu wypełnionego bokserskimi ringami, gdzie zamiast mikrofonu miał na rękach rękawice i zamiast śpiewać, miał uderzać albo kogoś, albo coś - ogólnie miał wrażenie, że już dawno go tu nie było, aczkolwiek prawda była taka, że był dwa i pół tygodnia wcześniej, więc nie tak źle. Szedł ze sportową torbą przepasaną przez ramię, a gdy znalazł się po drugiej stronie drzwi wejściowych, Madox już zeskakiwał z maty, by się przywitać. Oczywiście również przybił piąsteczkę na przywitanie.
- Się robi, Mistrzu. - powiedział, salutując i szybkim krokiem idąc w kierunku szatni, gdzie zdjął swoje ciuchy i założył te sportowe. Widząc swoje krótkie spodenki, przypomniał sobie o spodenkach, które wręczył Sher, by miała w czym spać… aż się uśmiechnął do samego siebie, bo choć to nie były te same, to jednak długość się zgadzała.
Po schowaniu ciuchów, w których przyszedł do torby, wyciągnął z niej butelkę wody, aby się napić, i po wzięciu kilku łyków z bidonu wrócił do Madoxa. Przed wejściem na ring rzucił torbę na pobliskiej ławce, a następnie rozpoczął rozgrzewkę, próbując zmienić tor jazdy swoich myśli, gdyż doskonale zdawał sobie sprawę z tego, iż będąc tutaj, nie mógł być rozkojarzony – inaczej wróci z ładnie obitą buźką do domu, jak raz czy dwa mu się zdarzyło. Podczas rozgrzewki zrobił kilka okrążeń wokół sali, kilka przysiadów, pompek, brzuszków, pajacyków oraz skoków przez skakankę.
- Ja to mam wrażenie, że sto lat Cię nie widziałem. U mnie…? Cóż, jest całkiem ciekawie. Do Toronto wróciła przyjaciółka, którą poznałem, gdy się tu przeprowadziłem, i ogólnie no… jak byliśmy nastolatkami, to zacząłem mieć w niej crusha, ale o tym jej nigdy nie powiedziałem, tylko pocałowałem, gdy wyjeżdżała na studia, a ona na studiach poznała chłopaka, który, swoją drogą, okazał się psycholem, ale o nim też Ci później powiem. - zrobił krótką przerwę, by nabrać powietrza. - No także po powrocie, poprosiła mnie o pomoc. Rzecz jasna pomogłem i skończyło się tak, że przeżyliśmy bardzo… ciekawą, a zarazem intensywną noc. - kontynuował, unosząc kąciki ust. Dobrze, że był po rozgrzewce, bo to na nią mógł zrzucić odczuwalne ciepło w środku.
- A wcześniej poszedłem na speed dating i tam też kogoś poznałem. Poszliśmy najpierw na kręgle, potem pojechaliśmy na taras widokowy i uczyłem ją całować… jeny, Madox, jak to jest… w sensie… mam wrażenie, jakby parabola mojego życia wystrzeliła w górę i boję się, że nagle… -jebnie w dół- zacznie piłować w dół. - powiedział zgodnie z prawdą o swojej obawie. Może mówił zbyt chaotycznie, lecz jakby miał tak wszystko od początku do końca przedstawić, to mogłoby to trochę potrwać. Niby nikt go nie poganiał, więc dlaczego się tak spieszył z przekazaniem tych wszystkich newsów? Nie potrafił wyjaśnić.
- Przywiozłeś mi pamiątkę z Meksyku? - spytał, zakładając rękawice i wchodząc na ring. Przyjął pozycję i zaczął podskakiwać na nogach, próbując blokować nadchodzące ciosy.

Box Master
34 y/o
MADITO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Madox w klubie bokserskim bywał... Najrzadziej to dwa razy w tygodniu, ale starał się częściej. Bo on po prostu lubił się bić, no i przede wszystkim musiał umieć to robić, trenować, żeby nie wyjść z wprawy. Zwłaszcza, że ostatnio zdarzało mu się oberwać nawet w klubie, w jego klubie. A dokładając do tego te wszystkie akcje, kiedy dostał w zęby przy Pilar.
Stały bywalec. Do tego zaprawiony w bojach, bo kiedy Eric wszedł na salę, to on właśnie kopnął w worek z pół obrotu. A potem jeszcze kolanem poprawił.
Był naprawdę rozgrzany i nabuzowany. Trochę nawet pożałował, że nie ma z nim ruskich ochroniarzy, żeby się z nimi ponapierdalać. Bo Erica to jednak nie chciał skrzywdzić.
Więc kiedy młody nawijał mu co tam u niego, to Madox wyżywał się jeszcze na worku. Ale słuchał Stonesa.
- Pocałowałeś? - powtórzył wypuszczając powietrze z płuc ze świstem, kiedy znowu uderzył w worek - to ile miałeś wtedy lat? - no i zaczął nawet coś liczyć przeskakując z nogi na nogę - dobra, nastolatkami - no cóż... Madox jako nastolatek to nie był taki romantyczny, zresztą on nigdy nie był. Ale słuchał historii Erica uważnie.
I nawet miał pytać o tego psychola, ale coś innego zainteresowało go bardziej. Kopnął jeszcze w worek i wprawił go w ruch, ale zaraz zatrzymał go łapiąc obiema rękami.
- O kurwa, no to dawaj jakieś szczegóły tej intensywnej i ciekawej nocy, może coś zerżniemy od was z Pilar - no tak, jakby oni w ogóle potrzebowali, kiedy u nich... wiecznie się coś działo. Było intensywnie i ciekawie - mi narzeczone ostatnio zrobiła striptiz na rurce - rzucił sobie tak jakby nigdy nic. Znowu boksując w worek. Ale zaraz spojrzał na Erica. Trochę to było... rozczulające, że Eric umawiał się z dziewczynami na takie słodkie randki, opowiadał o pocałunkach - uczyłeś ją całować? - oczywiście, że się zainteresował - to... ile ona miała lat? - i teraz Madox się zastanowił ile mógł mieć Eric. Z szesnaście? No nie, bo miał prawko, pracował. Pewnie osiemnaście.
- Ej no to patrz, to pewnie ta książka, co ci ją kiedyś dałem tak podziałała - oczywiście, że tak. Madox odsunął się od worka i zamiast tego stanął koło Stonesa, żeby zaraz walnąć go w plecy, nie z całej siły, ale może trochę za mocno? - nie myśl o tym młody. Skoro jest spoko, to się nastaw, że zawsze tak będzie, ja tak zawsze robię, nie ma co myśleć o tym, że się spierdoli - wzruszył ramionami. Madox nigdy nie myślał, a potem jak się spierdalało... to, wtedy już szył na bieżąco. Zresztą zazwyczaj tak działał, bez planu, biorąc to co dawał mu los. Z Pilar też tak było - a ja się kurwa zaręczyłem, czaisz to? - miał nikomu o tym nie mówić... Świetnie mu wychodziło, no ale Eric był jego kumplem, nie miał nic wspólnego z półświatkiem, ani policją, to chyba mógł wiedzieć? - stary wiesz co... No właśnie nie mam nic, bo taka akcja wyszła, że moja narzeczona... - zawiesił się, bo co miał powiedzieć, że jego narzeczona zastrzeliła największego meksykańskiego gangusa i musieli uciekać z kraju? - źle się poczuła i musieliśmy pilnie wracać - no tak lepiej brzmiało. Kiedy Eric założył rękawice to Madox sięgnął po tarcze bokserskie i też przyczepił je sobie do przedramion - dawaj, twoja kolej, bo ja już się trochę wyżyłem. Tak jak ci pokazywałem. Prawy prosty, sierp... - dyktował mu jak na jakimś sprawdzianie i wszystko blokował - garda - poprawił chłopaka - teraz lewa... kolano - Madox aż się uśmiechnął, bo młodemu nawet nieźle szło. Ale zaraz zdejmował trenerskie łapy, bo on jednak wolał walki saute - a teraz mnie zaskocz... A najlepiej powal - Madox sam złapał gardę ustawiając się na ugiętych nogach, a ciemne tęczówki wbił w chłopaka.

mój padawan 🥋
zgrozo
stania w miejscu i postów z czata
25 y/o
ZAANGAŻOWANA FOCZKA
176 cm
młodszy inżynier oprogramowania AG
Awatar użytkownika
Let me hold you close
Fly this night above the rising moon
Crazy ovеr you, you, baby
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3-ecio osobowa
czas narracji-
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Eric ogólnie podchodził poważnie do tematu z boksem, bo doskonale wiedział, że prędzej czy później mu się ta umiejętność przyda - bo nie wiadomo, kiedy znowu jakiemuś żulowi zjebanemu lub najebanemu typowi trzeba będzie pokazać, gdzie raki zimują. Poza tym po siedzeniu przed kompem 8 godzin (a czasami nawet i więcej) dobrze było wyrzucić z siebie całe napięcie i zmęczenie oraz wzmocnić ciało. Bo przecież sport to zdrowie. A poza tym, w liceum był pływackim świrem tj. w liceum należał do szkolnej drużyny pływackiej i nawet osiągał sukcesy - w rodzinnym domu, na jednej z półek w jego pokoju, stało kilka pucharów oraz wisiało kilka medali - kto wie, może gdyby nie wyszło mu z informatyką, dziś byłby pływakiem i reprezentowałby Kanadę na Olimpiadzie oraz zawodach międzynarodowych lub państwowych. Może zwiedziłby wiele państw i mógł pochwalić się przejażdżką na wielbłądzie albo nurkowaniem z delfinami. Chociaż kto wie, może kiedyś uda mu się to wszystko nadrobić. Potrzebował jedynie hajsu i zdrowia. I wolnego.
- Eee… w sumie to dwadzieścia jeden, bo ona jest o rok młodsza i wyjeżdżała, mając właśnie dwadzieścia lat. - wyjaśnił, bo przypomniał sobie o tej ROCZNEJ różnicy wieku. Ale faktem pozostało, że był nastolatkiem, gdy uświadomił sobie, kto był jego crush'em… a wszystko stało się tak nagle.
- Polecam krzesło gamingowe. Jest wygodne... w sensie wygodnie się na nim siedzi. A poza tym jenyy... tak słodko wypowiadała moje imię. I jęczała też słoko. W ogóle cała była słodka, jak miód. - powiedział, wzdychając cicho i wracając pamięcią do tamtej nocy.
Słysząc o rurce wykonanej przez narzeczoną Madoxa, Eric zabawnie poruszył brwiami.
- Ooo, fajnie! Pewnie zrobiła zajebiste show. - domyślał się, bo nie sądził, by Pilar wykonała cokolwiek dla Madoxa chujowo. Inaczej nie byłaby jego narzeczoną - chyba?
Właśnie wykonywał któreś z kolei podciągnięcie na drążku, gdy został zapytany o wiek tej, którą uczył całować, a którą poznał na speed datingu.
- Mniej więcej w moim wieku jest. No ale nie ma co oceniać. Niektórzy nie mają szczęścia do poznania kogoś fajnego. - odparł, próbując usprawiedliwić dziewczynę.
- W sensie speed dating odbył się w tym roku. - dodał, by Madox wiedział, że to świeży temat, a nie jakiś z odległej przeszłości.
Wykonał jeszcze ze dwa podciągnięcia i zeskoczył, a następnie poszedł na ring, uznając się za wystarczająco rozgrzanego.
- Wiesz, że też tak myślę? - a tak serio to po części uważał że książka, a po części, że wreszcie ktoś docenił jego urok osobisty. Może wreszcie los się nad nim zlitował, dlatego postawił na jego drodze dwie dziewczyny - choć jego serce biło mocniej głównie dla jednej. Oczywiście poczuł uderzenie w plecy, ale odpowiedział jedynie Madoxowi lekkim uśmiechem.
Uważnie wysłuchał słów Noriegi i skinął głową.
- Masz rację. Nie ma co zawczasu sobie dowalać i się nastawiać negatywnie. - stwierdził, planując pójść za radą Madoxa, choć pewnie po jakimś czasie ogarnie go fala tych niezbyt miłych myśli, bo czy faktycznie da radę codziennie myśleć pozytywnie, gdy czasami czuł się zwyczajnie... przytłoczony?No ale przestał o tym myśleć, ponieważ usłyszał o zaręczynach i od razu wyciągnął rękę, by pogratulować kumplowi.
- Coo? OMG, to moje najszersze GRATULACJE! Znacie już datę ślubu? - spytał z czystej ciekawości ze szczerym uśmiechem na twarzy. Po uściśnięciu dłoni Eric uderzył Madoxa w ramię. Tak po kumpelsku.
Pokręcił głową, wzdychając, bo liczył po cichu na jakąś pamiątkę, a tu lipton ice tea. Z drugiej strony, akceptował powód, bo skoro narzeczona źle się poczuła, to faktycznie trzeba było szybko wracać.Chociaż ciekawe, dlaczego źle się poczuła.
- Zatruła się, czy coś poważniejszego jej zaczęło dolegać? - spytał, stojąc przed Madoxem i zaczynając wyprowadzać ciosy zgodnie z instruktażem, wkładając całą swoją siłę, a po uderzeniach podnosił wyżej gardę.
Spojrzał z powagą na Madoxa, bo nie spodziewał się, że nagle ten będzie chciał, by Eric go zaskoczył i nawet… powalił. No ale cóż, nie zamierzał się wycofać ani pokręcić głową. Zamiast tego skinął nią, dając znać, iż postara się wykonać otrzymane polecenie. Podniósł gardę i zaczął iść w lewą stronę. Nagle wyprowadził cios prawą ręką w kierunku szczęki Madoxa, lecz była to jedynie zmyłka - w ostatniej chwili skręcił biodra i spróbował zejść niżej, wyprowadzając krótki sierpowy na korpus. Nie szedł jednak na ślepo; cały czas obserwował ruchy przeciwnika i ustawienie nóg, gotów odskoczyć albo zablokować kontrę. Odskoczył w bok i ponownie wyprowadził cios, tym razem szybki lewy prosty, bardziej po to, żeby sprawdzić reakcję Madoxa niż rzeczywiście go trafić. Zaraz po nim dołożył prawy cross, wkładając w niego już więcej siły i ciężaru ciała. Starał się utrzymywać tempo oraz pracować na nogach.

box master🥊
34 y/o
MADITO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Madox od razu pomyślał sobie o tym, że on mając dwadzieścia jeden lat też wyjeżdżał z Kolumbii i już był po jednym prawie ślubie, który jednak na całe szczęście nie doszedł do skutku, bo panna młoda go zdradziła w dniu ślubu, z najlepszym kumplem.
On wtedy podjął decyzję o tym, że chce z kobietą spędzić resztę życia, a Eric pocałował swoją przyjaciółkę. Różne mieli historie, a jednak wylądowali razem na tej sali treningowej.
A kiedy Stones nawijał o tym gamingowym fotelu, to Madox zmarszczył brwi.
- Mówisz? Może sobie taki sprawie... ale ja nie gram w gry - stwierdził i zaraz się zastanowił co by mu powiedziała Pilar, jakby wstawił, do ich już przecież, mieszkania, takie krzesło - słodka? - Madox popatrzył na Erica z uniesioną ku górze brwią. I znowu sobie pomyślał, że jemu Pilar dałaby w mordę, gdyby nazwał ją słodką. A słodką jak miód... Chyba kazała by mu spać na kanapie.
- Ale w sumie ty też jesteś słodziak, to pasujecie do siebie - stwierdził w końcu jeszcze gdzieś w międzyczasie napierdalając w worek. No tak, Stones miał w sobie coś... słodkiego. Madox nie umiał tego nawet określić, ale to chyba o to chodziło, że był jak taki wesoły szczeniaczek.
- No... Pilar jest gorąca i dzika, trochę walnięta, ale kurewsko caliente i chodzi na pilates, i wiesz co ona umie, chłopie... - a co za tym idzie, to oczywiste, że zrobiła zajebiste show, ale nie było w tym nic słodkiego. Chociaż może to jak...
Nie. Zero słodkości, raczej sam ogień. Aż Madox na moment się zawiesił, rozmarzył chyba, wracając myślami do tego pokazu Stewart, z piłką lekarską nad głową. A zaraz walnął nią z impetem o podłogę.
- No w sumie to racja, ja na przykład dopiero teraz poznałem kogoś fajnego, bo moje poprzednie panny były pierdolnięte, co jedna to lepsza - aż wywrócił oczami kręcąc głową. Madox jeszcze raz zamachnął się piłką rzucając ją przez całą salę, a zaraz już wskakiwał na ring i wołał do siebie Erica - no ale to co w końcu, która lepiej całuje? - tak jakby od tego zależało wszystko, chociaż... Stewart całowała zajebiście i Madox sam jej mówił, że nigdy nie miał laski, która się tak całowała.
Uśmiechnął się, kiedy Eric się zgodził, że to pewnie zasługa tej książki, a zaraz jeszcze trochę porozciągał się na ringu, z nogi na nogę i kark, obracając głową na boki.
- No właśnie, trzeba iść po swoje, jakbyś ty tutaj rządził, jesteś kurwa pierdolonym drapieżnikiem szczytowym, jaguarem - Madox to tak zawsze robił. Co prawda z różnym skutkiem, czasem z obitą gębą, ale jednak... I tak zawsze wychodził na plus. Może on w ogóle powinien się przebranżowić i prowadzić jakieś gadki motywacyjne? Nieźle mu chyba wychodziło.
Kiedy Eric mu pogratulował, to zbił z nim piątkę, uścisnął mu nawet rękę - dzięki młody. W sumie to... ja bym mógł nawet jutro, ale to Pilar ma wybrać kiedy, bo na razie to jest taki mały problem - przesunął wytatuowanymi palcami po karku - bo taki kumpel zabrał mnie do Vegas, a wiesz jak jest kurwa w Vegas, gruuubo. Naćpaliśmy się takimi mocnymi pigułami, jeszcze wjechał koks, alko i wzięliśmy ślub - westchnął zrezygnowany - no i teraz muszę się rozwieść, żeby wziąć ślub z Pilar, ale kurwa... jakby mi powiedziała, że chce jutro, to chyba bym ją wywiózł do Emiratów i tam wziął za żonę, kocham ją - jak Madox nigdy nie umiał za bardzo gadać o uczuciach, to akurat tym do Pilar mógł się chwalić wszystkim, tak jak tymi zaręczynami.
Może i Madox nie był za mądry, ale był spostrzegawczy, i kiedy zobaczył minę Erica, to zaraz go poklepał po plecach - następnym razem ci coś przywiozę młody, albo z Kolumbii, chce ją zabrać do Medellin, chociaż już tam byliśmy, ale wtedy jeszcze... - wtedy to Madox nie podejrzewał, że oni w ogóle się zejdą, bo jak? Na to pytanie co dolegało Pilar, Noriega nawet chwili się nie zastanowił, tylko zaraz wymyślał na bieżąco, a przecież był w tym dobry - a dostała jakieś dziwnej wysypki, okazało się, że plaża gdzie pływaliśmy była jakaś zanieczyszczona, wiesz źle to wyglądało... A w Meksyku to kazali jej się posmarować De La Cruz, taka maść siarkowa, no i bardzo to jebało... Wiesz jak daje siarka? No bukowałem pierwszy lepszy samolot do domu - pokręcił głową, że takie mieli przygody. A prawda jest taka, że zupełnie inne, bo Pilar zabiła meksykańskiego handlarza bronią, za co sama oberwała i trafiła do szpitala. Ukradli karetkę i uciekli z kraju, bo policja meksykańska nie chciała dać im spokoju.
Chociaż historia Madoxa też była fajna.
Zresztą nie było już okazji dłużej się nad tym rozwodzić, ale może i dobrze, bo nie wiadomo co Noriega jeszcze by wymyślił. Bo on już kazał Ericowi pokazać co potrafi... i do tego go powalić. Co na pewno nie było proste, bo Madox to jednak walczył od nastolatka, albo od dzieciaka nawet.
Chociaż pozwolił Ericowi pokazać na co go stać. Przyjął cios na klatę wypuszczając powietrze z płuc ze świstem.
- Dobrze, ale mocniej, jakbyś chciał mi wpierdolić, a nie poklepać, i pracuj na nogach - nawet go lekko kopnął gdzieś w łydkę, żeby go zachęcić. Uchylił się przed tym niepewnym ciosem Erica - dawaj, nie jesteśmy panienkami - zachęcił go i nawet sam mu oddał, nie lekko wcale, ale tak tylko, żeby zaczepić go, w bark. Dopiero na tego tylnego crossa, kiedy Stones się przyłożył, gdyby Madox nie odskoczył, a dostał w łeb, to może by go znokautował. Ale jednak Noriega naprawdę umiał się bić, zrobił unik, a zaraz już chwytał młodego za rękę, żeby pociągnąć go do przodu i podciąć. Ale Eric się nie dał, podparł się nogą, wybił, czym trochę zbił Madoxa z tropu, a potem kontra i co...
I to na glebie prawie wylądował Noriega, ale on też się odbił i zaraz już znowu stali na przeciwko siebie z gardą.
- Zajebiście - pochwalił chłopaka Madox - myślę, że już byś rozjebał nawet chłopaków. W środę będzie taki Beck, policjant, jak chcesz to wpadnij się sprawdzić, ja zamierzam obić mu mordę, bo ostatnio się trochę zapędził do mojej narzeczonej - wyjaśnił Ericowi, a zaraz pomachał do niego ręką, żeby znowu go zachęcić - dawaj kopniak, bo każdy się spodziewa pięści, a jak przywalisz z kolana to zaskoczysz - a Madox to lubił przecież zaskakiwać, chociaż prawda jest tak, że on działał według jakiś schematów, które go nie zawodziły, wyćwiczone do perfekcji i mógł Erica położyć na glebę pewnie w trzech ciosach.

Eres un maldito jaguar ⚡︎𓃮
zgrozo
stania w miejscu i postów z czata
25 y/o
ZAANGAŻOWANA FOCZKA
176 cm
młodszy inżynier oprogramowania AG
Awatar użytkownika
Let me hold you close
Fly this night above the rising moon
Crazy ovеr you, you, baby
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3-ecio osobowa
czas narracji-
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Mimo różnych historii oraz różnych bagaży doświadczeń, drogi zarówno Erica jak i Madoxa zaprowadziły ich prosto do Kingsway Boxing Clubu.
- Słuchaj… nie musisz grać. Po pierwsze fajnie wyglądają, po drugie są mega wygodne, po trzecie… będziesz mógł odhaczyć seks na nim. - powiedział, zabawnie poruszając brwiami, uważając wypowiedziane argumenty za wystarczające, by Madox na poważnie rozważył zakup przedmiotu, o którym rozmawiali. Poza tym, od tamtej nocy, za każdym razem gdy wzrok Erica padał na to stojące przy biurku krzesło, uśmiechał się do samego siebie.
- Cholernie słodka, stary… - poprawił kumpla, kompletnie nie spodziewając się tego, co usłyszy potem, bo aż nie wiedział, jak zareagować. Ostatecznie tylko parsknął krótkim śmiechem.
- Ja, ee… dzięki. - odpowiedział jeszcze, bo jakoś nigdy wcześniej nie brał pod uwagę takiego określenia w swoją stronę. Zaraz jednak przestał o tym myśleć, ponieważ swoją uwagę skupił na słowach Madoxa oraz jego zatrzymaniu z piłką lekarską nad głową.
- No… mogę się jedynie domyślać. Pewnie doprowadziła Cię do szaleństwa tym… wyjątkowym pokazem. A tak w ogóle, to Sher też jest gorąca… - stwierdził nagle, trochę dłużej zostając w pozycji leżącej, podczas wykonywania piętnastego brzuszka.
- To dobrze, że wreszcie trafiłeś na tę jedyną. I czekam na Wasze wesele, bo czuję, że będzie serio dojebane i zajebiste jednocześnie. - odparł z uśmiechem, oczywiście planując zabrać na nie Shereen. Znaczy no, zawsze istniała możliwość, że żadnego wesela nie będzie, aczkolwiek to by mega zaskoczyło Erica.
- Tylko wiesz, to trochę dwa osobne i różne przypadki… no ale pewnie nie dasz mi spokoju jeżeli nie odpowiem, więc… Shereen. - ją to mógłby bez przerwy całować. Poza tym, na jego ciele wciąż znajdowały się ślady po niej - choć pewnie już bledsze niż jak były jeszcze kilka dni wcześniej.
- Tak. Masz rację kurwa. Jestem pierdolonym drapieżnikiem. Jaguarem szczytowym. Rozjebię każdą przeszkodę na mojej drodze i zdobędę to, co moje. Inne jaguary niech się kurwa chowają. - powtórzył niczym za coachem albo trenerem. Jakoś tak spoważniał oraz podniósł wyżej podbródek, nawet i zacisnął dłonie. Potrzebował takiej mowy, tak. Była niczym powiew chłodnego wiatru albo zimny deszcz w gorący, letni dzień.
- Ja pierdolę… - tak skomentował wspomniany przez Madoxa problem i gdyby nie miał rękawic, wykonałby porządnego facepalma.
- To weźcie się rozwiedźcie i po problemie. - odparł, wzruszając ramionami, jakby to była najoczywistsza oczywistość lub coś bardzo prostego do wykonania.
- Kochasz Pilar i to się teraz kurwa liczy stary, ale pewnie o tym doskonale wiesz. - jakoś tak chciał jeszcze od siebie to Eryczek dodać, dlatego dodał.
- Okej, to trzymam za słowo. - w Kolumbii Stones nigdy nie był, dlatego też nie pogardziłby pamiątką. I w sumie uważał za urocze, że Madox planował zabrać Pilar do miejsca, w którym już kiedyś byli, tylko zapewne ich relacja wyglądała nieco inaczej A może w ogóle się wtedy nie znali?
Zacmokał i pokręcił głową, gdy usłyszał o wysypce, jaka zaatakowała narzeczoną Madoxa.
- Masakra. Dobrze, że udało Wam się wrócić, bo gorzej, jakby Wam na przykład jeszcze linie lotnicze robiły problem. - no bo przecież ktoś mógłby mieć problem, że na pokładzie znajdowała się chora osoba. Ludzie byli różni, ale większość raczej poważnie podchodziła do kwestii zdrowotnych - a może niekoniecznie?
No ale zaraz dostał bojowe zadanie, które starał się wykonać najlepiej, jak tylko potrafił. Oczywiście, otrzymane rady wziął do siebie i potraktował je poważnie - choć wydawało mu się, że cały czas pracował na nogach.
- Nie jesteśmy. Jesteśmy, kurwa, jaguarami. - powiedział Eric, wykonując podwójne uderzenie - najpierw prawą, potem lewą ręką. Ruch był szybki i agresywny, niemal instynktowny, jakby sam próbował udowodnić własne słowa. Mięśnie napięły mu się pod materiałem koszulki, a spojrzenie pozostawało utkwione w przeciwniku z dziką intensywnością. Szczerze? Po podcięciu uważał, że już po zawodach, lecz sam siebie zaskoczył, gdy jednak dał radę utrzymać równowagę.
Nagle… Udało mi się. a słysząc pochwałę wypowiedzianą przez Madoxa, Eric uśmiechnął się, czując dumę z samego siebie.
- Przyjdę. O której ma być ten policjant? I czekaj… serio próbował do niej podbijać? Co on, głupi czy zjebany? - spytał Eric, bo oczywiście planował pojawić się w środę tylko po to, żeby zobaczyć, jak Beck dostaje wpierdol. A kto wie - może po walce Madoxa sam zgłosi się do ringu, jeśli będzie okazja komuś obić mordę.
Skinął głową i z całej siły wykonał kopnięcie - najpierw prawą, potem lewą, a na końcu znów prawą nogą. Czuł, jak pracują mu mięśnie ud i łydek, a każdy kolejny ruch coraz mocniej podbijał adrenalinę.
- Serio, nie rozumiem typa. - mruknął jeszcze pod nosem, opuszczając gardę tylko na chwilę. - Jakby ktoś mi powiedział, że Twoja dziewczyna jest zajęta, to ostatnią rzeczą, jaką bym zrobił, byłoby flirtowanie z nią. Chyba że naprawdę chciał dostać w ryj albo był przekonany, że Pilar jest wolna. - bo przecież tak też mogło być. Eric nie znał historii z Beckiem.

un jaguar tremendamente salvaje🐆
34 y/o
MADITO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Pewnie ten seks na fotelu gamingowym przekonałby Madoxa, bo oni z Pilar rzeczywiście odhaczali jakieś dziwne miejsca, znowu się zastanowił, bo na dobrą sprawę, to oni nawet jeszcze swojego łóżka nie zaliczyli, tylko nagminnie jakieś blaty, albo stoły.
- Pomyślę o tym, ale pewnie jakbym to zaplanował, to i tak skończylibyśmy pod tym krzesłem, albo kurwa na biurku. Nie wiem, ale żadna inna kobieta nie zaskakiwała mnie tak, jak Pilar - coś w tym było. Stewart była nieprzewidywalna, i w zasadzie naprawdę niewiele potrzebowała, żeby zakręcić go na sobie do tego stopnia, że już nie było odwrotu - Stary ja planuje ją przelecieć w Jaguarze odkąd go jej kupiłem, a się nie da, bo ciągle coś, a potem i tak kończymy na blacie w kuchni. Ja tam kurwa częściej się ruchałem, niż gotowałem obiad, we własnej kuchni - pokręcił głową, bo to były fakty, że w ich wykonaniu działanie według określonego planu nie wchodziło praktycznie w grę, i to nawet nie tylko jeśli chodzi o seks. A druga sprawa, że Madox był fatalnym kucharzem, on umiał tylko kanapki. A Pilar ryż, też się dobrali.
Uśmiechnął się, kiedy Eric mówił, że Sher też jest gorąca, i słodka, jak sam Stones.
- No i git, najlepsze połączenie, to gorąca i słodka... - rzucił, ale zaraz się zastanowił, nie no Stewart nie była słodka, chociaż może... - moja narzeczona na przykład zajebiście się bije, i kurwa raz złamała facetowi nos jednym ciosem, za mnie, słodko, nie? - chyba mieli zupełnie inne definicje słodyczy, no ale co zrobić, w Kolumbii w ogóle wszystko wyglądało inaczej. Toronto w porównaniu do Medellin było szare i smutne.
- Chciałbym, żeby było, to znaczy, z jednej strony chciałbym typowo kolumbijskiego wesela, pełno ludzi i dwa dni imprezowania, ale z drugiej... - wywrócił oczami - ja już raz się do takiego wesela przygotowywałem i co się okazało, że kurwa panna młoda na tyłach kaplicy obciąga mojemu przyjacielowi, więc może z Pilar to będzie coś bardziej kameralnego - wzruszył ramionami. Madox był rodzinny, i kiedyś rzeczywiście myślał, że jego wesele to będzie impreza roku, a teraz... W tym momencie bardziej się skupiał na tym, co oni do siebie czuli ze Stewart. To im wystarczyło. Pokręcił się jeszcze z piłką i ze skakanką, bo przecież on ze swoją nadpobudliwością, to nie umiał ustać ani chwili. Chociaż, kiedy Eric oznajmił, że lepiej całuje Shereen to popatrzył na niego przez chwilę.
- No i tak powinno być młody, że się nawet nie zastanawiasz, tylko... Ja to nie widzę już innych kobiet poza Pilar, ale jeśli o mnie chodzi, to dajesz z siebie sto procent, albo wcale - w miłości też tak było, że Madox dla Stewart stracił głowę. Chociaż tyle co oni się dochodzili i byli o siebie zazdrośni, albo jedno, albo drugie. Ale to za sprawą tej gorącej, latynoskiej krwi chyba.
Później już nawijali o tym, że są drapieżnikami szczytowymi, jaguarami, a Madox roześmiał się głośno, aż jego śmiech poniósł się po całej salce, aż walnął Erica w plecy, żeby był jeszcze bardziej zmotywowany.
- Jesteśmy już na ostatniej prostej do rozwodu, bo na szczęście ten mój mąż to prawnik, ale Pilar się trochę wkurwiła. Zwłaszcza, że mieliśmy trochę przejść z zaręczynami, bo najpierw ona mi odmówiła, i to był cios prosto w serce - aż się walnął pięścią w klatę - potem ja jej, bo nie chciałem jej zmuszać, no i dopiero za trzecim razem się udało, po zajebistym seksie, w domu, do którego się włamaliśmy, ale to długa historia - ale to pokazywało też jaki ich związek był burzliwy, i dziki, bo kto kurwa się tak zaręcza? A gdzie klękanie na kolanko i jakiś romantyczny nastrój? Chociaż za pierwszy razem było kolanko, na plaży, przy obsranych przez psa gaciach.
Pokiwał głową, że na pewno przywiezie coś Ericowi z Kolumbii, tylko, żeby nie musieli uciekać z kraju. Ale może w końcu uda im się jechać tam na normalne wakacje, a nie na jakieś misje. Później też zgodził się z Ericiem i nawet rzucił coś, że Canada Air jest super. Tak super, że Madox i Pilar tam dwa razy lecieli w pierwszej klasie, bo raz Noriega udawał, że ma Touretta, a drugi raz Pilar, że nerwicę. Dzięki Canada Air.
Zaraz już walczyli na ringu jak te dwa jaguary, a Madox był naprawdę dumny z Erica, że on brał do siebie te jego rady, no i się przykładał. Za jakieś... dwadzieścia lat będzie umiał to co on. Bo Noriega bił się ze dwadzieścia lat, jeszcze w Medellin, gdzie się bawił w nielegalne walki.
- Wieczorem, pewnie koło dwudziestej, bo jednak policji to się nie spieszy - chociaż przecież Madox mieszkał z jedną policjantką, której wiecznie się spieszyło, oni z Pilar nie umieli usiedzieć na miejscu. Na to czy Beck jest głupi, czy zjebany, oczywiście, że Madox parsknął śmiechem. A zaraz oddał Ericowi jakiś cios w ramię, że dobre to było - właściwie to nie wiem co ich łączy, ale kurwa szarpnął ją... I jeszcze jej powiedział, że jestem chujową partią, czy coś takiego, ale już za to szarpanie powinienem mu wyjebać - stwierdził, i niby bronił te kopniaki Erica, ale nie skupił się do końca i jeden siadł mu dobrze na udzie, aż Madox odskoczył - dobrze, będzie kurwa siniaczek - pomasował się po nodze, ale prawda jest taka, że on się tym nigdy nie przejmował, siniakami, czy nawet jakimiś ranami. Znowu zawiesił ciemne spojrzenie na Ericu - dzięki młody, ja też bym twojej laski nie podrywał - chociaż prawda jest taka, że Noriega teraz w ogóle nie uderzał do innych kobiet, chyba, że musiał poudawać w klubie, to trochę się pouśmiechał, poflirtował, ale właściwie już zaczynali budować przed półświatkiem narrację, w której on rzeczywiście nie oglądał się za dupami. Może im to wyjdzie - właściwie to chyba myślał, że Pilar jest wolna, no bo powiem ci szczerze, że my dopiero teraz ujawniamy nasz związek, bo to trochę pojebane, ona policjantka, a ja... - zastanowił się, co on w ogóle powinien powiedzieć Ericowi - a ja nie jestem grzeczny, nie... - no tak, można by nawet go sklasyfikować jako gangusa, bandytę. Chociaż prawda jest kurwa dużo bardziej skomplikowana, i to też Pilar już wiedziała, że Madox był tak naprawdę policjantem, tylko działał pod przykrywką, od ośmiu lat - więc to nie jest wszystko takie proste, ale grunt to się nie poddawać - oni z Pilar się nie poddawali, walczyli o swoje. Najpierw on, kiedy nie pozwolił jej się wycofać, kiedy wbrew temu, czego od niego wymagała, on po prostu wpierdalał się w jej życie, z butami. A teraz już walczyli razem, ramię w ramię - w ogóle Pilar zajebiście walczy, myślę, że by cię rozwaliła młody, mnie się udało jej położyć - co prawda w całkowitym rozrachunku wygrał jednak Noriega, masą i tym, że ją unieruchomił, i może tym, że oni się nawzajem rozpraszali na macie. I teraz też Madox się rozpraszał samym myśleniem o Stewart.

Cuando haces algo, lo haces al cien por cien ⋆👊·˚ ༘ *💥
zgrozo
stania w miejscu i postów z czata
25 y/o
ZAANGAŻOWANA FOCZKA
176 cm
młodszy inżynier oprogramowania AG
Awatar użytkownika
Let me hold you close
Fly this night above the rising moon
Crazy ovеr you, you, baby
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3-ecio osobowa
czas narracji-
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
- Ej, ale to akurat zajebiście, kiedy Twoja własna kobieta potrafi Cię zaskoczyć. - stwierdził, samemu będąc ciekawym, czy Sher go zaskoczy, bo na razie zrobiła to, odkrywając przed nim karty przedstawiające, iż czuła do niego to samo co on do niej. Sam dalej przeżywał szok, bo jednak nie spodziewał się takiego obrotu spraw po kilku latach, gdy sam walczył z wyciszeniem uczuć względem niej.
- No to trzymam kciuki, żeby wreszcie się udało. Pojeźdzcie na jakąś nocną wycieczkę albo zwal na nawigację, która przypadkiem zaprowadzi Was na jakieś totalne zadupie albo do lasu… - zaproponował, choć nie był pewien, czy te rady były dobre, bo podejrzewał, że jak do czegoś ma dojść - a szczególnie jeśli chodziło o seks - to dojdzie. Tak jak w przypadku Stonesa, który miał tylko pomóc przyjaciółce, a teraz… teraz ciągle o niej myślał i pragnął jej jak wody na pustyni.
- Też tak uważam. - zgodził się. - Słodka, gorąca i gotowa komuś przywalić za swojego faceta? Brzmi naprawdę zajebiście. W sumie… ciekaw jestem, do czego byłaby w stanie posunąć się Sher… - chętnie by chciał to zobaczyć, aczkolwiek przypuszczał, że wysoce prawdopodobna była BARDZO cięta riposta do takiego typka połączona ze środkowym palcem.
Przykro mu było, że Madox został w taki sposób potraktowany przez swoją byłą i rozumiał, dlaczego mógł chcieć bardziej kameralnego wesela.
- Nie przejmuj się tamtą typiarą w sensie, gdyby nie to co odjebała, nie miałbyś teraz tak zajebiście słodko-gorącej laski. - dodał od siebie, by pocieszyć Madoxa, który pewnie wcale nie potrzebował pocieszenia, no ale Eric chciał po prostu, by Noriega miał świadomość, że koniec końców dobrze się stało.
- Na spokojnie sobie to z Pilar przegadajcie i bez względu na decyzję niecierpliwie oczekuję zaproszenia. - powiedział zgodnie z prawdą, uderzając Madoxa w ramię, bo on, szczerze powiedziawszy, miał straszną ochotę się pobawić u kogoś, świętując zmianę statusu cywilnego tejże osoby. Jasne, chodził do klubów, ale jednak WESELE to wesele.
- Czyli w waszym przypadku miało miejsce do trzech razy sztuka… ciekawe, ile razy ja będę klękał, nim usłyszę to magiczne tak… - ogólnie miał to powiedzieć w myślach do samego siebie, no ale niezbyt mu wyszło.
- No ale najważniejsze, że rozwód już bliżej niż dalej. I ej, musisz mi kiedyś opowiedzieć tę historię, bo mnie zaintrygowałeś. - odparł zgodnie z prawdą, mając nadzieję, że Madox prędzej czy później opowie mu o tej przygodzie. Ciekawe, czyj był to dom… kogoś, kogo znał, czy jakiegoś przypadkowego jegomościa. to właściwie też zastanawiało Stonesa, który jak już to do opuszczonych domów właził, gdy miał zajawkę na urbexy.
- Dwudziesta, okej. - skinął głową. - Wpiszę sobie to potem do kalendarza. - tak, naprawdę planował sobie to zapisać, by mu przypadkiem nie umknęło.
Zacmokał i pokręcił głową, kiedy usłyszał o wykroczeniach policjanta, no bo halo, jak można szarpać kobietę? Toż to HAŃBA! Ta zniewaga krwi wymaga, i gdyby ktoś szarpnął Shereen, Eric też NA BANK by się wkurwił i próbowałby dać do zrozumienia temu, kto za to odpowiadał, że tak się NIE robi.
- A nie no, te dwa powody są wystarczające, by chcieć mu przyjebać. Zasłużył kutas. - odparł Eric, uśmiechając się, gdy usłyszał, że po jego uderzeniu zostanie siniak. Uśmiech Stonesa był nieco większy i radośniejszy, gdy do jego uszu dotarło, że Madox nie tknąłby jego kobiety. No i to się SZANOWAŁO. Zajętych pań się NIE tykało, bo to było bardzo niegrzeczne i nieładne.
- Dzięki, Madox. Szanuję. - rzucił, bo chciał nie tylko uśmiechem ale także słowami wyrazić wdzięczność za brak chęci podrywania JEGO dziewczyny.
- Nieważne, wyjebane, co myślał. Przegiął pałkę i to się liczy. - odparł, wzruszając tamionami, nie planując usprawiedliwiać stróża prawa ani stawać po jego stronie.
- Podobno przeciwieństwa się przyciągają. - powiedział, zabawnie poruszając brwiami, nie planując dopytywać ani wnikać, dlaczego tyle zwlekali - jakby nie patrzeć, jego własna siostra też pochwaliła się że z kimś kręci po około czterech miesiącach - aczkolwiek bardzo mu się spodobały te ostatnie słowa wypowiedziane przez Madoxa, na które aż uniósł kąciki ust.
- Dokładnie, nie wolno się poddawać, chociaż ja to myślę, że mając przy sobie właściwą osobę, każda walka była do wygrania. - stwierdził, bo nawet jeśli jedno upadało, to ta druga osoba nie kopała, nie powodowała, że człowiek zapadał się jeszcze bardziej pod ziemią, tylko wręcz przeciwnie, łapała za rękę i kazała wstawać.
- No proszę… może niech któregoś razu wpadnie na nasz sparing? Poznam ją chociaż… - bo nie był pewien, czy dałby radę w ogóle unieść w jej kierunku rękawicę - duma i wychowanie mogły mu stać na przeszkodzie… bo on to jednak kobiet nie bił - choć kilka razy miał ochotę, gdy taka jedna na studiach go wkurwiała.

Nunca te rindas💪( ◡̀_◡́)ᕤ
34 y/o
MADITO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Madox też uważał, że to zajebiście, kiedy twoja kobieta potrafi zaskoczyć, a jeszcze biorąc pod uwagę to, że on nienawidził nudy, że wiecznie szukał wrażeń, to idealnie się z Pilar dobrali. Wiecznie na adrenalinowym haju, i może on dlatego zrezygnował z większości używek, bo i tak dopamina wyjebywała poza skalę.
Parsknął śmiechem słysząc propozycję Erica - myślisz? Żeby wywieźć ją do lasu? - zaśmiał się jeszcze, bo go bawiła ta wizja, chociaż z drugiej strony... oni mieli takie przygody, że raz wylądowali w szczerym polu kukurydzy i tam już prawie ochrzcili Jaguara, ale nawinął im się jakiś... rolnik.
Uśmiechnął się znowu słuchając Stonesa, fajnie, że kogoś sobie znalazł, ale zaraz...
- Sher? A powiedz o niej coś więcej - czy naprawdę to był taki zbieg okoliczności, że Madox znał dziewczynę Erica? W zasadzie byłoby to bardzo w jego stylu, Noriega znał w chuj ludzi. Wystarczyło przy nim rzucić jakieś nazwisko, a on już - a kojarzę go, albo ją.
Madox w międzyczasie znowu sobie poskakał, ale prawie by się wywalił, kiedy Eric powiedział to słodko-gorącej laski - kurwa młody, tylko nie mów na Pilar słodka, myślę, że mogłaby ci wyjebać... Chociaż może tobie nie, ale mnie na pewno by wyjebała za takie coś - i nawet pokazał Ericowi ten cios, który Stewart by mu zasadziła, pewnie prosto między oczy, środkiem dłoni, a jakby trafiła w nos, to złamany. Oczywiście Madox też uważał, że dobrze, że jednak nie wziął za żonę Rosy, bo miałby już takie rogi, że kurwa sufit by rysował. Ale uśmiechnął się do Erica w podziękowaniu za słowa otuchy.
Pokiwał głową na kolejne słowa chłopaka, nie był pewny czy oni z Pilar zorganizują jakiekolwiek wesele, ale może? Kto ich wie, jak im się wszystko odmieniało w jednej chwili. Nigdy nie wiadomo, oni nauczyli się już chyba brać to, co im dawał los, po prostu.
- Taa, dobrze, że za tym trzecim się udało, bo pewnie dalej bym nie próbował... - zastanowił się przez moment - co ja pierdole... próbowałbym do skutku, ale pojebane, bo ja nigdy się tak nie uganiałem za dupami - to jest fakt, że Madox nie był w tym jakiś zawzięty, a jeśli chodzi o Stewart to jednak był, to przecież on na początku się jej narzucał, kiedy ona uważała, że nie mogą się spotykać - ja myślę, że tobie młody uda się za pierwszym razem - nawet puścił do Erica oczko. Bo Madox właściwie też liczył, że Pilar zgodzi się od razu, ale się przeliczył. Chociaż teraz, z perspektywy czasu, to kurwa... te zaręczyny tak do nich pasowały i do ich całej relacji, że chyba inaczej nie mogło być.
- Opowiem ci kiedyś, i o tym ślubie w Vegas to dopiero było pojebane, ale to przy piwku, albo czymś mocniejszym nawet, na trzeźwo ciężko to pojąć - ogólnie Madox miał czasem tak abstrakcyjne przygody, że brzmiały naprawdę odklejenie, ale to się działo. Był tak kolorową postacią na tle Toronto, że w zasadzie nawet to nie było jakieś dziwne.
Pokiwał głową, kiedy Eric zapisywał sobie sparing z policjantami. Madox lubił się z nimi okładać. A zwłaszcza teraz gdy miał powód, żeby obić mordę Beckowi, znowu się uśmiechnął, gdy Eric się z nim zgodził - pewnie, niech wie gdzie jego miejsce - co prawda sam Beck też umiał się bić i postury był podobnej do Noriegi, może nawet szerszy w barach? Więc im to szło na naprawdę równym poziomie. I to nie było takie kopanie i osłanianie, jak tutaj praktykowali z Ericiem, tylko już wszystkie ciosy dozwolone. Ale... to nawet bardziej kręciło Madoxa, że było trudno. Nawet sobie ze Stonesem piątkę zbili z tego szacunku, chociaż prawda jest taka, że Noriega nigdy nie patrzył, czy laska jest zajęta, czy wolna, jak mu wpadła w oko. A teraz to już w ogóle nie patrzył za laskami.
Zastanowił się, kiedy Eric powiedział to, że przeciwieństwa się przyciągają, czy oni rzeczywiście z Pilar byli tacy różni? Pod wieloma względami podobni, ale też... - najlepiej to jest jak się uzupełniacie, ja na przykład nie lubię planować, szyję na bieżąco, a Pilar potrafi w głowie ułożyć zajebisty plan, i to jest wiesz... To jest kurewsko seksowne, że ona jest taka opanowana, kiedy ja nie umiem wcale nad sobą panować - aż wywrócił oczami, ale coś w tym było. Madoxowi wystarczyła jedna iskra jako zapalnik, chociaż jego narzeczona też czasem była narwana, nie raz czuł to na własnej skórze. Aż klepnął Erica w ramię na jego kolejne słowa, bo się z tym zgadzał, że jak ma się przy sobie odpowiednią osobę, to każda walka jest do wygrania, i oni z Pilar to już nie raz pokazali. Ostatnio kiedy wspólnie załatwili Gonzalesa. Ale to przecież był jakiś pierdolony szczyt góry lodowej.
- Albo może wpadnijcie do nas z Sher? Zrobimy jakąś podwójną randkę, tylko ostrzegam nie gotujemy, mamy trzy psy na chacie i pięć osób, ale możemy coś zamówić, mam zniżki we wszystkich knajpach w okolicy, bo wiesz młody... myślę, że jakby przyszła na sparing, to byłbym zazdrosny, w chuj jestem - i to czasem pewnie bez powodu, ale taki już był Madox, bardzo emocjonalny, ekspresyjny. Oboje zresztą ze Stewart tacy byli - a słuchaj tego, ostatnio taki jakby były Pilar, z którą mieli kiedyś chemie, zadzwonił do niej z seks telefonem, no i ja go odebrałem, i pojechałem obić mu gębę, i teraz wielka afera, że jestem pojebany, bo kto tak robi, ale co byś ty zrobił Eric? - no bo już zdanie Williama i Ricza znał, ciekawy był co na to Stones.

Tal vez una cita doble? 𓌉◯𓇋
zgrozo
stania w miejscu i postów z czata
ODPOWIEDZ

Wróć do „Kingsway Boxing Club”