-
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
— Może o tobie marzyłam, ty durna babo — wywróciła oczami, ale bardziej z rozbawienia niż z irytacji. — Nie moja wina, że byłaś ślepa zbyt ślepa, żeby to zauważyć. Rodzice powinni wysłać cię na jakieś badania wzroku czy coś — uszczypnęła ją w bok. Wcale nie odwracała kota ogonem, to była kolejna fanaberia Finch, żeby się wybielić! Darling dobrze znała te jej podchody.
Uśmiechnęła się łobuzersko, w myślach przeszukując szafo i pudło z rzeczami, których już praktycznie nie nosiła. I tak miała przejrzeć garderobę i zrobić porządek. Ta kurtka na pewno wciąż była w doskonałym stanie, bo przecież Teddy zawsze szanowała ubrania, a nie przypominała sobie, żeby biła się w niej z jakimś gównem. No i zanim zaczęła pracę w straży, to nabrała mięśni, więc już nie będzie tak żałośnie zwisać jej w ramionach. A jak będzie potrzeba, to zaciągnie April do ich starego liceum i dokładnie tam przyszpili ją do szafki. Wtedy po takich ekscesach mogłyby zostać zawieszone, ale teraz to mogą im naskoczyć!
— Bez sensu. To o czym ty myślałaś na tych lekcjach? — westchnęła z udawanym żalem, jakby naprawdę liczyła na to, że młodsza wersja Finch miała w szkole średniej sprośne fantazje i to z erotycznymi zabawkami w roli głównej. Ale teraz to chyba Darling poniosły fantazje. — Pierwszy raz chciałam ci się dobrać do majtek na tej imprezie u Kita-Peryskopa. To było po zakończeniu drugiej klasy. Nie mogłam w ogóle skupić się na niczym innym, a jeszcze jak się trochę podpiłam, to kompletnie oszalałam. Dużo się wtedy całowałyśmy, pamiętasz? Miałaś na sobie taką strasznie krótką spódniczkę i jak się nachylałaś, to widać było ci cały tyłek. Bardzo chciałam cię zaciągnąć w jakieś ustronne miejsce, ale tam było chyba z pięćdziesiąt osób i wszystkie pokoje były zajęte — mruknęła, ujmując podbródek narzeczonej w swoją dłoń. A potem wpiła się zachłannie w jej usta, jakby chciała sobie wynagrodzić to, czego nie zdołała wtedy zrobić. Na szczęście już faktycznie zdążyła to sobie zrekompensować. I to z nadwyżką! — Dużo było takich momentów. Najczęściej po alkoholu — dodała, wzruszając lekko ramionami. Co poradzić, że kiedy wypiła, robiła się znacznie odważniejsza? Jak widać, jednak nie na tyle odważna, żeby przelecieć Finch nie tylko spojrzeniem, ale też palcami. — Teraz ty mi wszystko natychmiast wyśpiewaj — wyszeptała w jej rozchylone wargi, po których przejechała koniuszkiem językiem.
Może wtedy zabrakło jej odwagi, ale teraz dobrze wiedziała, że będzie ją pieprzyć w wozie strażackim. To nie były słowa rzucane na wiatr. Zresztą, czy Teddy kiedykolwiek nie wywiązała się z obietnicy?
— Daj mi trochę czasu. Do tego też jest potrzebna odpowiednia organizacja. Wybacz, że to tak długo trwa, ale byłam zajęta planowaniem oświadczyn — powiedziała uspokajająco, wsuwając dłoń pod materiał jej sukienki. Tym sposobem chciała dać swojej niecierpliwej kobiecie do zrozumienia, że musi jeszcze chwilę poczekać. Dosłownie odrobinkę!
nie kalkuluję żadnego pytania, bo prawda jest naga, a ty jeszcze stoisz w ubraniu
-
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Słuchała jej z wielką uwagą. Jak było trzeba, to jednak potrafiła skupić się na dłużej. Nie rozproszył by ją nawet teraz przemarsz wojska środkiem sali. Najważniejsza teraz była Teddy i jej opowieść. A to, że historia dotyczyła akurat April, to swoją drogą. Przypadkiem się tak złożyło. Ważne, że historia była świetna.
— O matko, pamiętam tę kieckę. Ja naprawdę się urodziłam puszczalska. — Odwróciła na moment wzrok, by dać sobie moment na tę samorefleksję. Może ona to miała w genach? Skoro w liceum zgrywała tę grzeczną, a i tak ciągnęło ją do pokazywania dupska, to coś musiało być na rzeczy. Teraz pozostaje zagadka, po kim to odziedziczyła? Po którymś z rodziców? Ale niby po którym? Aż trudno byłoby jej wybrać, które z nich mniej pasuje do takiej wizji.
— I zdecydowanie pamiętam, jak się całowałyśmy, bo nie byłam aż tak poza planszą jak ty. Pamiętam też, że nie mogłam przez to spać, więc rano byłam nie dość, że skacowana, to jeszcze niezaspokojona i zmęczona — przedstawiła swoją wersję historii, gdy oderwała się od ust narzeczonej, choć totalnie się z tym nie spieszyła. Rozkoszowała się każdym pocałunkiem zupełnie jak te kilkanaście lat temu. Dobrze, że teraz może poprosić ukochaną o zaspokojenie jej w stu procentach, a potem spać spokojnie. Jutro na pewno obudzi się niesamowicie wypoczęta i pełna chęci do życia – nawet jeśli miałaby przespać co najwyżej godzinę. Teddy kondycja już zdecydowanie wróciła, więc niczego innego się nie spodziewała. Ważne, że wejdzie w ten nowy dzień będąc
— Okej. Wyjazd do Calgary. To były jakieś popieprzone trzy dni. Cały czas myślałam wyłącznie o tym, żeby jednak cię zaliczyć. Marigold też to zauważyła. Pamiętasz Marigold? Właściwie to przez ciebie się wtedy z nią nie przespałam. Była zazdrosna, że cały czas cię szukam wzrokiem po pomieszczeniach. Wmawiała mi też, że jak się obmacywałyśmy na imprezie, to ją nazwałam twoim imieniem, ale niespecjalnie jej w to wierzę. — Machnęła ręką lekceważąco chcąc jeszcze bardziej spłycić słowa jej niedoszłej partnerki. April w trakcie studiów namówiła Teddy, żeby pojechała z jej grupką znajomych na weekend do Calgary. Cel był prosty – najebać się. Albo naćpać, co kto tam wolał. W ówczesnej ekipie znajdowała się niejaka Marigold, która bardzo się Finch podobała. Przed dniem wyjazdu opowiadała nawet Darling swoje niecne plany omotania sobie jej wokół palca.
— Akurat wtedy się za dużo nie całowałyśmy. No i ty chyba postawiłaś sobie za cel znaleźć sobie dziewczynę w każdym miejscu, do którego wchodziliśmy. — Pokręciła głową z rozbawieniem. Przez trzy dni poruszali się właściwie od jednej imprezy do drugiej. April niespecjalnie kojarzyła jakiekolwiek momenty snu. Gdyby nie ten drobny zgrzyt w kwestii doboru partnerki, myślałaby dziś o tym wyjedzie bardzo ciepło. Co się wybawili, to ich.
Wsunęła palce w jej włosy, czując, jak ręka strażaczki ląduje znowu pod jej sukienką. Mogła grzecznie poczekać na ten numerek w wozie strażackim. Okej, grzecznie to za dużo powiedziane. Po prostu postara się być cierpliwa. Żeby dodać narzeczonej nieco motywacji, przyciągnęła ją do siebie i złączyła ich usta w zmysłowym pocałunku. Niech wie, co ją czeka w tym na bank niewygodnym wozie.
dziwny czas, płonie cały świat, a ja ciebie w głowie mam
-
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Z trudem powstrzymała się od przytaknięcia. Tak, żeby utrzeć jej nosa. Nie uważała jednak, żeby w szkole średniej Finch była puszczalska. Po prostu lubiła odsłaniać to i owo. A że miała co pokazywać, to dlaczego miałaby chować przed światem fajny tyłek? Już wystarczyło, że sama długo kryła się ze swoją orientacją.
— Z tamtej domówki odebrała nas moja mama i pojechaliśmy do nas. Też miałam kaca, ale spałam jak zabita, bo urwał mi się film — wygrzebała z odmętów pamięci imprezę u Kita. Mimo wszystko pocałunki pamiętała bardzo dobrze, choć nie była pewna, czy wszystkie wydarzyły się naprawdę, czy może któreś jej się przyśniły. I czy to nie wtedy obłapywała April i namawiała ją do pokazywania cycków? Niewykluczone. Ale równie dobrze mogła to sobie ubzdurać.
— O wow, poczekaj chwilę! — zrobiła wielkie oczy na wspomnienie o wyjeździe do Calgary. To był jeden z tych wyjazdów, na które faktycznie udało im się pojechać całą ekipą. — Oczywiście, że pamiętam Marigold, ale co masz na myśli, mówiąc, że nie zaliczyłaś jej przeze mnie? Przez te trzy dni prawie się do mnie nie odzywałaś. Byłam pewna, że jesteś na mnie o coś wkurwiona. Tak chciałaś mnie zaliczyć? — parsknęła śmiechem, bo w życiu nie przyszłoby jej do głowy, o co w tym chodziło. — Ale w to, że nazwałaś ją moim imieniem, jestem w stanie uwierzyć. A gdybyś jednak ją zaliczyła, to też byś o mnie myślałaś? — poruszyła wymownie brwiami. Każdy z ich paczki wtedy, że Marigold miała słabość do Finch. Zresztą z wzajemnością. Chyba tylko naddebil by tego nie zauważył. Nic dziwnego, jeśli w końcu wylądowałyby razem w łóżku. Właściwie Teddy mocno kibicowała tej relacji, dlatego nie zamierzała dać sobie wmówić, że w tym wszystkim chodziło o nią.
— Nie wiem, o czym mówisz — zastrzegła natychmiast. Wcale nie próbowała znaleźć sobie dziewczyny wszędzie tam, gdzie poszli. W ogóle nie jechała do Calgary z takim założeniem! Chciała się tylko dobrze bawić, zanim rozpocznie cykl długich szkoleń strażackich. Czekały ją kursy z ratownictwa wodnego i górnego oraz skoki z samolotów gaśniczych, więc musiała wyszaleć się na zapas. — Czy to moja wina, że wszędzie tam, gdzie się pojawiam, zawsze znajdzie się ktoś, kto się na mnie gapi? No nie sądzę — wzruszyła ramionami, bo może rzeczywiście w trakcie tamtego wyjazdu trochę podbijała do nieznajomych dziewczyn, ale kogo miała wyrywać? W ekipie wszyscy byli połączeni, a April chętniej całowała się z Marigold, nie chciała pchać się między wódkę a zakąskę.
Miała jeszcze tysiące innych usprawiedliwień, ale narzeczona skutecznie zamknęła jej usta pocałunkiem. Darling wetchnęła głośno, przesuwając dłonią po jej udzie. Powinna teraz wezwać Jetta i nakazać mu, żeby zawiózł je pod remizę. Co z tego, że chłopaki mieli właśnie drugą zmianę, wcale nie było powiedziane, że coś nagle zacznie się palić. Wystarczy, że one były gorące i rozpalone.
— Przyczepa kempingowa na działce u Ethana — przypomniała sobie znienacka, przerywając pocałunek. To było ważne, musiała to powiedzieć! — Leżałyśmy wtedy w środku, kiedy reszta była przy ognisku. Kojarzysz? Byłam o tyle, dosłownie o tyle, żeby się do ciebie dobrać. Rozpięłam ci nawet spodnie i zsunęła je z bioder, ale wtedy weszła Marigold — mruknęła z wyraźnym niezadowoleniem. Cholerna Marigold! Najwyraźniej ona była wszystkiemu winna, a nie Teddy! Ale może to i lepiej, bo inaczej ktoś przerwałby im w trakcie. Tylko narobiłyby sobie ochoty, a potem nic z tym nie zrobiły, bo nazajutrz Darling musiała wracać do Gravenhurst, gdzie znajdowała się główna siedziba Ontario Fire College.
weź mnie i oddaj, rozbierz od środka
-
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
— Próbowałam cię nieco unikać, żeby łatwiej było mi się powstrzymać. No i Marigold była strasznie zazdrosna. Wtedy mi się wydawało, że nieco dramatyzuje, ale chyba miała trochę racji. Nie było szans, żebym zaciągnęła ją do łóżka, skoro jedyne, na czym obie mogłyśmy się porządnie skupić, to ty. — Zaśmiała się. Może po prostu powinny ją wtedy namówić na trójkąt? Marigold pewnie szybko by się przekonała, dlaczego umysł Finch skręcał w tamtą stronę. I na pewno bawiłyby się wybornie.
— Niewykluczone. — Pacnęła ją w ramię, ale jednak przyznała jej rację. Jeżeli faktycznie nie była w stanie uciec od myśli o przyjaciółce nawet w trakcie obmacywania się, to pewnie w łóżku skończyłoby się podobnie. Dobrze, że jednak do niczego nie doszło. Nie czułaby się z czymś takim w porządku. Marigold nie był przecież niczemu winna, to bardzo fajna i ładna dziewczyna. Po prostu miała pecha trafić na April.
— No a czyja wina, jak nie twoja? Te napalone na ciebie larwy z nieba chyba nie spadają, co? — mruknęła, tracąc na moment nieco entuzjazmu. W tej jednej kwestii chciałaby wrócić do siebie sprzed lat. Kiedyś nie trafiał ją jasny szlag przez to, jak duże Teddy miała powodzenie. No, może w pojedynczych przypadkach, jak w trakcie tego wyjazdu do Calgary. Ale tak poza tym? Kibicowała przyjaciółce z całego serca i nawet dziwiła się, że strażaczka nie zawsze z tego korzysta. Mogłaby przecież skomponować listę kobiet dużo dłuższą od tej Finchówny. Z drugiej strony może i dobrze, że wtedy się nie nauczyła brać z tego garściami, bo cholera wie, jak zachowywałaby się teraz. W związku była przecież bardzo grzeczna. April musiała oddać jej sprawiedliwość, przestała uganiać się za babami. Ale i tak czasem to nadmierne zainteresowanie doprowadzało ją do ciężkiej kurwicy.
Zaszumiało jej w głowie od kolejnych pocałunków i coraz śmielszych ruchów dłoni pod materiałem sukienki. Wspominanie tych wszystkich akcji i fantazji tylko ją dodatkowo nakręcało, więc w skali dobranej dla głowy April, była już nieźle wyjebana w kosmos. Nic dziwnego, że potrzebowała kilku chwil, żeby zrozumieć, o jakiej przyczepie jest mowa i kim do cholery był Ethan. Obraziłby się pewnie, gdyby mu o tym powiedziała. Nie, wcale nie. Zbiłby z nią piąteczkę dzięki powodom, które ją tak zamroczyły. Dobry chłopak.
— I ty się dziwisz, że nam nie wyszło? — Spojrzała na nią z rozbawieniem. Sama na miejscu Marigold miałaby tego wszystkiego serdecznie dość. Dziewczyny miały się mocno ku sobie, ale niestety nic konkretnego z tego nigdy nie wyszło. To po prostu nie był odpowiedni czas, by wchodzić w jakąś poważniejszą relację.
— Chyba powinnam zaprosić ją na kawę i zaktualizować, co u mnie. — Spojrzała na pierścionek, uśmiechając się szeroko. Nie miała okazji rozmawiać z Marigold od lat. Wymienianie się komentarzami i lajkami na social mediach trudno nazwać podtrzymywaniem znajomości. Ciekawe, czy jej niedoszła dziewczyna będzie zachwycona czy kompletnie zażenowana.
— Pamiętam dokładnie, co się stało, jak wyszłaś z przyczepy — zamruczała tuż przy jej ustach, przysuwając się z powrotem. Uśmiechnęła się łobuzersko, muskając zaczepnie jej wargi. Zsunęła palce z jej włosów na kark, drażniąc go paznokciami. Obrażona Marigold poszła gdzieś w pizdu, Teddy po prostu wróciła do ekipy, a Finch stwierdziła, że potrzebuje momentu, żeby się odświeżyć. Dobrze, że przyjaciółka rozpaliła ją wtedy na tyle mocno, że nie musiała zamykać się sama w przyczepie na zbyt długo.
Chciałbym z Tobą palić fury, Awionetki rozbić dwie. Wejść na dach pałac kultury I po linie spuścić Cię
-
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Trójką nie były jej bajką. Dwa razy próbowała i wyszła z niej prawdziwa jedynaczka. Nie lubiła się dzielić w łóżku i dochodziła (to na pewno!) do wniosków, że było zdecydowanie zbyt dużo cycków do macania, a ona miała za mało rąk.
— Próbowałaś mnie trochę unikać? — powtórzyła po narzeczonej, nawet nie starając się ukryć rozbawienia. — Unikałaś mnie jak strażak otwartego ognia w czasie suszy! Co, swoja drogą, jest właściwym zachowaniem, ale do końca wyjazdu myślałam, że zrobiłam coś nie tak. Nie pozostało mi więc nic innego, jak znaleźć sobie jakieś zajęcie — wzruszyła ramionami. Zachowanie April było zapalnikiem do tego, żeby wdawać się w gadkę z każdą napotkaną kobietą. Wcześniej nie patrzyła na to w taki sposób, ale teraz kropki zaczęły się łączyć. Niezależnie od tego, jak bardzo próbowała to sobie racjonalizować, tutaj od początku chodziło o Finch.
Gdyby nie skradała się powoli pod materiał bielizny ukochanej, najpewniej rozłożyłaby bezradnie ręce. A co ona mogła poradzić na to, że dokładnie tak było i wspomniane larwy faktycznie spadały z nieba? Darling wcale się o to nie prosiła! Nie chodziła przecież po mieście z zamiarem wyszukiwania lasek, które - czysto hipotetycznie - mogłaby zaciągnąć do łóżka! Najwyraźniej niektórzy mają moc przyciągania dziwnych ludzi, a Teddy miała moc przyciągania kobiet. A często i tak nic z tym nie robiła, bo albo z kimś już się spotykała, albo praca pochłaniała ją tak bardzo, że nie miała czasu nawet na przelotne numerki.
— Spadają — odparła krótko, naprawdę tkwiąc w przekonaniu, że panienki zlatują z nieba i nadziewają się prosto na jej palce. Chwila, co?
I tak szczerze dziwiła się, że April i Marigold jednak nie wyszło. To znaczy, wcześniej dziwiła się bardziej, bo teraz, mając jaśniejszy obraz całej sytuacji, nie była już aż tak zaskoczona. Mimo to wywróciła oczami, gdy narzeczona podzieliła się pomysłem spotkania z niedoszłą dziewczyną. Nie dlatego, że była zazdrosna, tylko dlatego, że od dawna nie utrzymywały kontaktu. Poza tym brała pod uwagę, że Marigold mogłoby zrobić się zwyczajnie przykro. Teddy na pewno by było, gdyby kobieta, w której była tak zakochana, odezwała się nagle tylko po to, żeby pochwalić się pierścionkiem zaręczynowym. I to jeszcze od dziewczyny, z którą mylono jej imię!
— Jesteś strasznie durna — podsumowała i nawet pokręciła pobłażliwie głową. — Daj jej spokój. Musiała mnie wtedy nienawidzić. Chcesz, żeby znienawidziła mnie jeszcze bardziej? — zapytała, uśmiechając się pod wpływem pocałunków i zahaczyła palcami o materiał majtek, przejeżdżając paznokciami po nagiej skórze przy pachwinie.
Nie przerwała dotyku, ale musiała odchylić się nieco, żeby przyjrzeć się lepiej twarzy April w panującym na sali półmroku.
— Tak? — uniosła figlarnie jedną brew i przygryzła sobie dolną wargę. — Co się wtedy stało? Musisz mi opowiedzieć, bo mnie tam nie było. Albo pokazać — dodała mrukliwym, zachęcającym tonem. Wiedziała, że Marigold wyszła z przyczepy, bo spotkała ją później przy ognisku, ale reszta nie była jej znana.
jesteś o wiele lepszym wierszem niż każdy, który ja rzetelnie sklecę, chcąc cię uchwycić w tekście
-
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Prychnęła tylko w odpowiedzi. Niezdrowe zainteresowanie kobiet jej kobietą nie mogło brać się z znikąd. Jasne, Teddy była absolutnie zjawiskowa i nic dziwnego, że laski skręcały sobie karki, oglądając się za nią, ale przecież to nie kończyło się na gapieniu. Zbierały w sobie odwagę, by do niej zagadywać, wzdychać i próbować zwrócić na siebie uwagę, a to był moment zdecydowanej przesady. Finch była właściwie pewna, że obrączka nie stanie się żadnym odstręczeniem. Pewnie wręcz przeciwnie, zaczną lgnąć do niej jeszcze bardziej. Jeżeli nie osiwieje z nerwów wywołanych jej niebezpieczną pracą, to na pewno przez te baby.
— Ale mnie bardzo lubiła i to ze mną miałaby się spotkać. Ale masz rację, może ją najpierw porządnie przestalkuję i upewnię się, że jest spokojna i szczęśliwa. — Wiadomo, że nie spodziewała się po Teddy zazdrości, bo przecież ona nigdy nie była zazdrosna – to już wiemy. Nie chodziło jej też o sprawienie przykrości Marigold. Naprawdę chciała miło spędzić z nią czas i powspominać ze śmiechem. Przecież dziewczyna na pewno nie jest w niej zauroczona do dzisiaj, musiało przejść jej już dawno temu. Ale jeżeli znajdowała się teraz w kiepskim momencie swojego życia, to nie ma co ryzykować. April nie miała przecież ochoty na żadne kłótnie. Dobrze, że była specjalistką od social mediów i dobrze wiedziała jak i gdzie uderzyć, żeby wszystkiego się dowiedzieć. Darling nie była przecież ich jedynym wspólnym wspomnieniem. Na studiach spędziły ze sobą masę świetnych chwil, do których po prostu miło będzie wrócić.
— Pokazać? A od kiedy jesteś w stanie patrzeć bez dotykania? — Spojrzała na nią z niedowierzaniem. Zazwyczaj pokazywała jej przecież całkowicie coś innego i pewnie tym razem nie byłoby inaczej. A to byłoby oszustwo! Finch została wtedy w przyczepie zupełnie sama, znikąd nie było pomocy.
— Musiałam dokończyć to, co porzuciłaś — zaczęła, nachylając się tak, by móc szeptać jej do ucha. Ależ głupiutka ta Teddy, wszystko trzeba było jej tłumaczyć! Jakby sama nie mogła się domyślić, co takiego robiła, no naprawdę.
— Pieprzyłam się sama na tej kanapie, na której mnie zostawiłaś, zastanawiając się, czy jakbym jęczała tak głośno, jak miałam ochotę, to wróciłabyś i dokończyła — kontynuowała opowieść dalej, łapiąc za zamek od jej sukienki. Pociągnęła go powoli w dół, ułatwiając sobie dostęp do jej pleców.
— Oszalałabym, gdybyś wtedy zamieniła moje palce na swój język — dokończyła, przesuwając paznokciami po odkrytej skórze. Nie próbowała nawet ukrywać, że chciała, by teraz to Teddy zwariowała. Kuszący ton, drobna pieszczota i wizja niezaspokojonego ciała powinny przecież zadziałać perfekcyjnie.
Nakazuję, kochaj mnie, miłuj mnie tak, jak tego pragnę, Jak tego chcę
-
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Te wszystkie baby mogły sobie tylko patrzeć i to z daleka. April miała Darling na wyłączność, a ona nie dawała jej żadnych powodów do niepokoju. Wprawdzie nie miała wpływu na to, że ktoś przelatuje ją wzrokiem, nawet jeśli miała na sobie trzy warstwy ubrań, w tym golf, ale jakie to miało znaczenie? Nie była zainteresowana nikim, poza swoją narzeczoną. Wszystkie inne laski już dawno odeszły do lamusa.
— Jesteś strasznie słodka. I strasznie zazdrosna — podsumowała z zawadiackim uśmiechem. I to wcale nie tak, że Teddy nie znała pojęcia zazdrości! Jeśli ukochana da jej konkretne powody, na pewno wyjdzie z siebie i stanie obok. Może nawet się obrazi i przestanie się odzywać? Nie miały jeszcze okazji tego przerabiać, ale wszystko przed nimi!
Nie miały stuprocentowej pewności, że Marigold wciąż nie wzdychała po cichu do Finch. A może, pomimo upływu lat, dalej się z niej nie wyleczyła i namiętnie stalkowała na Instagramie? Nie można niczego wykluczyć. Wiedziała jednak, że odwiedzenie narzeczonej od odświeżenia kontaktu z ich dawną znajomą, dopiero byłby głupim pomysłem. April i tak postąpi w taki sposób, który będzie uważała za słuszny.
— Przed jarmarkiem patrzenie i niedotykanie wychodziło mi całkiem nieźle — przypomniała, zresztą zgodnie z prawdą! Po wyjeździe do Calgary i ekscesach w przyczepie kempingowej na działce Ethana, macanki zdarzały im się tylko sporadycznie. Aż w końcu całkiem z nich wyrosły, skupiając się na przyjaźni. Teraz Teddy chętnie zobaczyłaby, co Finch musiała dokończyć, kiedy... no właśnie! — Porzuciłam? — niemal weszła jej w słowo. — Och, to bardzo mocne słowa, jak na kogoś, kto prawie zerwał się z kanapy, słysząc skrzypnięcie uchylonych drzwi — posłała jej rozbawione spojrzenie, ale zaraz zamilkła. Zaraz, o czym to ona...
Zniżony do szeptu głos i ciepły oddech przy uchu totalnie wybił ją z rytmu. A kiedy April odsunęła zamek sukienki i przeciągnęła paznokciami po jej odsłoniętych plecach, wzdrygnęła się niekontrolowanie. Ciary wszędzie. Wzdłuż kręgosłupa, na ramionach i udach.
— Na pewno bym wróciła, ale byłaś wyjątkowo cicho. Jak nie ty — doparła, ale na samą myśl, że mogła ją wtedy mieć, czuła wewnętrzny rozpierdol. Niby nie było czego żałować, ostatecznie i tak skończyły w swoich ramionach, ale gdyby Darling mogła cofnąć czas, rozegrałaby to zupełnie inaczej. Na pewno wypiłaby mniej nalewki od dziadka Ethana. I zamknęła drzwi na cztery spusty, zanim zaczęła ściągać Finch spodnie.
— Pokaż mi — poprosiła, składając pocałunek w kąciku jej ust. — Obiecuję, że teraz cię nie porzucę. I zastąpię twoje palce swoim językiem — była gotowa przycisnąć dłoń do piersi w ramach tej przysięgi, ale zamiast tego złapała pod kiecką ukochanej za gumkę od majtek i w miarę możliwości nieznacznie zsunęła je z jej bioder.
jesteś, jesteś jak tysiąc gier w jednej, jak luty w roku przestępnym, lecę do ciebie za siódmy las
-
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
— Nie przypominam sobie, żebyś przed jarmarkiem patrzyła na mnie, jak się dotykam. Chyba że mnie kiedyś podglądałaś? — Ściągnęła brwi, przyglądając się jej bacznie. To by dopiero był zwrot akcji! Finch nigdy jej nie zaprosiła do sypialni na tego typu ekscesy, ale Teddy na pewno znalazłaby kilka pojedynczych sytuacji, w których mogłaby ją przyłapać na robieniu sobie dobrze. Albo obmacywaniu się z kimś innym, wiadomo. Nie podejrzewała jednak, by strażaczka się do tego do tej pory miała nie przyznawać, ale może jednak skrywała taki ogromny sekret?
Wydała z siebie tylko niezadowolony pomruk, gdy zarzuciła jej przerażenie byciem przyłapaną. Była kiedyś dużo bardziej zrównoważona najwyraźniej! Teraz pewnie co najwyżej opierdoliłaby przeszkadzacza z góry na dół za to, że nie umie pukać i wparowuje w środek pukania. A może w ogóle by się nim nie przejęła i kontynuowałaby zabawę licząc, że ze wstydu i przytłoczenia ten ktoś sam ucieknie? Trudno stwierdzić. Nie miała jednak ochoty tego sprawdzać. Wolała, by nikt się nie wtrącał w momenty, w których miała narzeczoną tylko dla siebie. Nawet telefon potrafił być denerwującym rozpraszaczem, a co dopiero jakiś znajomy. April wychodziła z założenia, że musi w pełni wykorzystywać każdą chwilę, jaką los im dawał, bo cholera wie, kiedy się skończą. A nawet jeśli mają dożyć później starości, to przecież wcale nie jest aż tak dużo! Zawsze mogło być więcej, więc trzeba czerpać garściami, żeby potem niczego nie żałować.
Uniosła biodra, ułatwiając jej zsunięcie bielizny. Najchętniej pozbyłaby się wszystkich warstw materiału jednym szarpnięciem, ale przecież ciągle siedziały w ciemnym i chłodnym kinie, a nie w wygodnym mieszkaniu. Trudno było jednak powstrzymywać się od każdego kolejnego pocałunku składanego na jej szyi. Bardzo nie chciała przerywać krążenia palcami po jej plecach, zanim nie zbada każdego ich milimetra z należytą im uwagą. Pchnęła biodrami do przodu, zachęcając strażaczkę do wsunięcia dłoni między jej uda, żeby mogła utwierdzić się w przekonaniu, że April nie potrzebowała dłuższej przerwy, była całkowicie gotowa i zatęskniona.
— I masz zamiar pieprzyć mnie w tym niewygodnym kinowym fotelu, zamiast zanieść mnie do domu? — Przesunęła językiem po skórze tuż za jej uchem, czując, jak wszystkie mięśnie napinają jej się w nerwowym oczekiwaniu i błaganiu o kolejny dotyk.
Nadal nosisz w oku ten sam błysk, jak największe gwiazdy kin
-
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
— Chodziło mi o gapienie się na ciebie i powstrzymywanie przed tym, żeby cię dotknąć, a nie o patrzenie, jak sama się dotykasz — zaśmiała się prosto w jej usta.
Nie miała wcześniej okazji zobaczyć, jak April sama się dotyka. Nie była też żadną zwyrolką, którą kręciło podglądanie. Co oczywiście nie oznaczało, że teraz nie miałaby ochoty popatrzeć, jak April robi sobie dobrze. Teddy i tak pewnie powykręcałoby we wszystkie strony, a utrzymanie rąk przy sobie dłużej niż pół minuty graniczyłoby z cudem. Tylko by się niepotrzebnie nakręciła. A może właśnie potrzebnie? W końcu Finch chętnie uniosła biodra, pozwalając zsunąć z siebie bieliznę. I wcale nie wyglądała na niezadowoloną. Warunki faktycznie nie działały na ich korzyść. Fotele, choć nieco się wysuwały, niewiele miały wspólnego z komfortem, a klimatyzacja w sali chodziła na pełnych obrotach.
— Taki miałam plan, ale chyba jednak wolę wziąć cię w domu — mruknęła, zaczepnie pochwytując zębami za jej dolną wargę. Po co miały się tutaj gnieść, skoro za dziesięć minut mogły być w ciepłym mieszkaniu i korzystać z wygodnego łózka? Może teraz wychodziła na małego złośliwca, bo nawet przelotnie przesunęła palcem po kobiecości ukochanej, ale zaraz z powrotem naciągnęła jej majtki na tyłek. Gdyby nie sugestia April, pewnie teraz klęczałaby między jej nogami, ale tak to musiały poczekać aż Jett odwiezie je do centrum, gdzie później miały już dla siebie calutką noc.