ODPOWIEDZ
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

— Jeszcze raz dziękuję, że ze mną przyszłaś. Jesteś największym słodziakiem na świecie i na pewno ci to wynagrodzę — zapewniła narzeczoną, muskając wargami jej policzek. Wyciągnięcie ją na ten event wcale nie było takie proste. Jakiś czas temu rozmawiały, że z okazji wolnego dnia zrobią sobie po prostu leniwy dzień w mieszkaniu. Miały coś razem upiec, a potem napchać się tym ciastem, popijając winem i... tyle. Pewnie przez większość doby nie zdejmowałyby nawet piżam. Problem w tym, że Finch była rozgarnięta jak kupka liści i wszystko się jej pomieszało.
Dzisiaj odbywał się jeden z eventów, na których wypadało jej być. Nijaki ChromaVerse lub jak kto woli Christopher Daniel postanowił wydać płytę. Muzyka zrobiła się ostatnio wśród podopiecznych ich agencji bardzo popularna. Oznaczała łatwy zarobek, nową przygodę i wielką popularność. Wystarczyło tylko zapłacić odpowiednio dużo odpowiednim producentom, nagrać teledysk i... tyle. Kariera gotowa. Nie inaczej było z ChromaVersem. Tyle dobrego, że dzieciak nasłuchał się w liceum niezdrowych ilości Jamesa Blunta i dzięki temu nie wydawał jakichś generycznych klubówek tylko bardzo naiwne romantyczne ballady. Nie zmieniało to tego, że miał już na koncie jeden hit. Singiel latał po serwisach streamingowych jak szalony, a liczby na jego koncie szybowały w górę w niesamowitym tempie.
April była tylko dobrym duchem tego projektu. Nie zajmowała się osobiście Christopherem, dołączył do ich agencji zbyt późno, by piastowała nad nim indywidualną pieczę. Niemniej jednak wydarzenie było istotne, a ona nie chciała zostawiać swoich podopiecznych bez opieki. Tłumaczyła Teddy, że na pewno nie będzie tak źle. Że trochę muszą się pouśmiechać, sprawdzić, czy nic nie płonie i przedstawić się kilku osobom, z którymi wcześniej nie miały okazji rozmawiać. No i że muszą się pięknie ubrać. I nawet nie kłamała! Całe wydarzenie przebiegało w dość leniwym tempie.
Po wynajętej sali w galerii, która była pomysłem ChromaVersa, chodzili przeróżni influencerze, dziennikarze i nikogo nieobchodzące gwiazdy liczące na bycie zauważonymi. Finch podsuwała narzeczonej co rusz nowe kieliszki szampana, żeby nie zanudziła się na śmierć. Wszystko powoli przygasało. Sesje na ściankach skończyły się już dawno. Christopher wystąpił wraz z zespołem, zagrał trzy numery i chyba mu się znudziło. Instrumenty stały nadal na środku sali, nikt się jednak nimi nie interesował. Ludzie robili sobie fotki na Instagrama, nawiązywali nowe znajomości, pojedynczy dziennikarze przeprowadzali ostatnie wywiady, licząc po cichu, że ktoś z influencerów palnie coś durnego i będą mieli z tego fajny viral. April przez cały czas obserwowała swoich podopiecznych z bezpiecznej odległości. Nie wtrącała się, bo przecież nie było w co. Teraz wszystko już toczyło się własnym rytmem, a ewentualne problemy nie były czymś, z czym jej pracownicy mieliby sobie nie poradzić. Była czujna, ale starała się też zabawiać ukochaną, żeby czuła się totalnie zaopiekowana. Zdążyła podziękować jej za przyjście jakieś osiem razy i powtórzyć, że wygląda zjawiskowo jakieś dwanaście.
No chyba poszło całkiem nieźle, prawda? Nikt się na nikogo nie zrzygał, nikt nikogo nie przyłapał na niczym w toalecie... chyba mamy sukces. Uśmiechnięta od ucha do ucha Emma podeszła do nich wraz z Jasperem, którego trzymała pod rękę. Włożyła w zorganizowanie wydarzenia mnóstwo serca. Nic dziwnego, że jej zależało.
Podobało ci się? Może jednak chcesz dołączyć do zespołu?zagadnął do strażaczki Jasper Burns, jeden z pracowników April, którego Teddy nie miała wcześniej okazji poznać na żywo. W trakcie wydarzenia Finch zadbała o to, by przedstawić narzeczoną wszystkim, którzy tylko miaeli ochotę słuchać. Pamiętała też, by na temat każdego sprzedać jej garść plotek. Jasper kilka miesięcy temu rozwiódł się ze swoim mężem i teraz przechodził przez swoją slut erę, o czym dziś chyba miał świadczyć obcisły crop top i ćwiekowana obroża na szyi. Na szczęście było mu w tym bardzo do twarzy.

Słucham deszczu, to mój ulubiony numer. Chociaż jesteś człowiekiem, ciebie też słuchać lubię
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

047.
Na początku dość specyficznie podchodziła do udziału w całym wydarzeniu. To kompletnie nie był jej świat - pełen eleganckich ludzi, wymuszonych uśmiechów, rozmów o rzeczach, które niewiele ją obchodziły i zasad, których nie rozumiała. Teddy zdecydowanie lepiej odnajdywała się w wśród płomieni niż na salonach, gdzie każdy próbowała zrobić odpowiednie wrażenie. Już sama myśl o spędzeniu kilku godzin wśród celebrytów trochę ją męczyła. Mimo wszystko nawet przez chwilę nie rozważała odmowy. Czułaby się podle, gdyby nie towarzyszyła narzeczonej podczas czegoś, co najwyraźniej było dla niej ważne. A jeśli coś naprawdę miało znaczenie dla jej ukochanej, automatycznie stawało się ważne również dla Darling. April nigdy nie wymuszała na niej podobnych rzeczy, dlatego tym bardziej chciała być obok. Nawet jeśli oznaczało to wskoczenie w jakieś ładne ciuszki, small talk i udawanie, że nie ma ochoty uciec po pierwszych trzydziestu minutach. W sumie wybór tego, co miała na siebie założyć, było najmniejszym problemem.
Mówiłam, że pójdę z tobą nawet na drugi koniec świata — odparła beztrosko i zamoczyła w usta w szampanie, bo Finch już któryś raz z rzędu podmieniła jej kieliszek z pustego na pełny i dziękowała za obecność.
Po czwartej lampce przestała już liczyć, a szumiące w głowie bąbelki pozwoliły przetrwać event, który wcale nie był taki najgorszy. Szczerze mówiąc, Teddy wyobrażała sobie to znacznie gorzej. Wprawdzie ChromaVerse nie zmiękczył jej kolan (no kolejnego Noaha Kahana z niego nie będzie!), ale o ile trzymały się z boku, wszystko było do przeżycia. Za to była pod niemałym wrażeniem organizacji podopiecznych swojej narzeczonej, którzy zadbali o każdy szczegół. Widać było, że włożyli w to całe serce i znali się na swojej robocie. Nic dziwnego, w końcu ich przełożoną była sama April, a Darling zawsze uważała, że czego ta się nie dotknęła, to od razu zamieniała w złoto.
Nie zauważyłam również, żeby ktoś wdał się w bójkę, a miałam z tej perspektywy idealny widok na całą salę — uśmiechnęła się do Burnett, gdy ta podeszła do nich w towarzystwie Jaspera, którego Teddy znała wyłącznie z opowieści. — Pytasz o opinię kogoś, kto zupełnie się na tym nie zna — zwróciła się do Burnsa. — Chyba wszystko wyglądało tak, jak powinno wyglądać? Nie wiem, ale tutaj macie ekspertkę — powiedziawszy to, musnęła ustami policzek ukochanej. — Chyba jednak pozostanę przy swoimi zawodzie. Ale w straży trwają rekrutacje, jeśli któreś z was byłoby zainteresowane. Zawsze rekrutują, bo zawsze brakuje ludzi — wyjaśniła, chociaż musiało to zabrzmieć nieco żałośnie. Jakby w TFS działo się naprawdę źle i zaczynało brakować ludzi do pracy. — Mamy dużo przystojnych strażaków — dorzuciła jeszcze na zachętę, ale chyba nijak miało się to do wynagrodzenia za dwuzmianową pracę, w której dyżury trwały nawet dwie doby.
Trochę zapętliła się w tej swojej gadce, jak to bywało po szampanie, dlatego postanowiła po prostu przechylić kolejny kieliszek i zerknęła na April, zakładając za ucho niesforny kosmyk włosów.
I co teraz? Co zwykle robicie po takich fancy wydarzeniach? — zapytała, ale podejrzewała, że zwykle nie rozchodzili się od razu do domu. Może impreza trwała do samego rana i Teddy zdąży wypić jeszcze co najmniej kilkanaście takich lampek bąbleków?

i stęskniony bym cię skruszył i zajebał z ciebie kreskę
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Była naprawdę wdzięczna, jak Teddy dzielnie to znosiła. Faktycznie była dla niej zrobić naprawdę wiele! Trzeba było to zapamiętać. Oczywiście APril nie miała zamiaru teraz podle wykorzystywać strażaczki i ciągać ją za sobą na wszystkie imprezy, które akurat będą wypadały w dni bez dyżuru. C Cieszyła się po prostu, że może na niej liczyć w każdej sytuacji. Szkoda, że nie mogła jej się odwdzięczyć czymś podobnym w straży. Raczej nie nadawała się na akcje, nadawałaby się co najwyżej do ratowania. Mogłaby ewentualnie wyręczyć Teddy w myciu wozu, ale obawiałaby się, że jeszcze w trakcie coś popsuje. Cóż, będzie musiała wymyślić inne sposoby.
Emma przyglądała się Teddy z rozbawieniem, którego nie próbowała nawet ukryć. Jasper słuchał skonsternowany, jakby nie miał pojęcia, czy otrzymał właśnie poważną propozycję czy powinien się teraz grzecznie zaśmiać, bo to był żart. April nie miała zamiaru wyprowadzać go z tego zamyślenia, niech sobie chłopak radzi. Dobre podejście do relacji międzyludzkich były bardzo istotne w ich zawodzie, więc jak się chciał rozwijać, to musiał się ogarnąć.
Naprawdę dużo? Zajebiście. Wymagane są jakieś testy? Z chęcią poddam się jakiemuś bearowi, który...przerwał w połowie zdania, bo Emma walnęła go łokciem w bok, próbując ratować resztki jego godności. Chyba niespecjalnie zrozumiał, czemu go to spotkało, bo pisnął tylko zaskoczony i spojrzał na Burnett oburzony. April zaśmiała się głośno, absolutnie zachwycona swobodą, z jaką rozmawiał z nią jej podwładny.
— Obawiam się, że żadnego nie zaprosisz na porównywanie sikawek. Ale na pewno dadzą ci się pooglądać. Wyślę ci potem taki kalendarz... sam zobaczysz. — Puściła oczko, chcąc mu pokazać, że totalnie rozumie jego rozkminy i cieszy się, że może mu jakkolwiek pomóc. Gdyby tylko w jednostce był jakiś gej, na pewno ustawiłaby im randkę! Niestety wszyscy byli beznadziejnie zapatrzeni w kobiety. Znaczy nie żeby tego nie rozumiała – sama przecież w życiu nie zauroczyłaby się w mężczyźnie. Pozostawało tylko trzymać kciuki, by Jasper znalazł sobie kogoś odpowiedniego.
— Pilnujemy, żeby wszystkie dzieciaki rozeszły się do domu i nie zostawiły po sobie moralnego syfu, a potem idziemy się napić — wyjaśniła rzeczowym tonem, jakby to był faktycznie jakiś skomplikowany i fachowy plan. Cóż, w każdej robocie profesjonalizm wyglądał całkiem inaczej. Alkohol wprawdzie nie wchodził w zakres obowiązków na umowie April, ale trzeba było być elastycznym.
Część imprezy jedzie do Chrisa i ja chyba też tak zrobię. No wiecie, żeby pilnować, czy dba o wizerunek.Jasper wzruszył ramionami, jakby w gruncie rzeczy było mu to totalnie obojętne. Wymieniły z Emmą porozumiewawcze spojrzenia. W sumie czemu miałyby się w to jakkolwiek wtrącać? Był po godzinach, dostał zaproszenie, niech się chłopak wybawi, póki jest młody.
To ja pójdę sprawdzić czy żaden głos młodego pokolenia nie zostawił po sobie telefonów. I wyślę kilka fotek ludziom z Monstera. Ech i w ogóle... sama rozumieszEmma westchnęła ciężko, najwyraźniej nieco zmartwiona liczbą obowiązków, które ją jeszcze czekały. Finch posłała jej tylko pełen wdzięczności uśmiech. Jeżeli ktoś kiedyś zaoferuje jej lepszą pracę poza agencją, April prawdopodobnie strzeli sobie w łeb. Na szczęście na razie Burnett była cała jej! Odprowadziła pracowników wzrokiem i obróciła się w stronę narzeczonej.
— To jak? Zostaniemy jeszcze moment, żeby się upewnić, że nic nie wybucha, a potem może zabiorę cię na jakąś późną kolację? — Zaproponowała, łapiąc za materiał kamizelki, za który ją do siebie przyciągnęła. Na jej ustach od razu pojawił się uśmiech świadczący, że w głowie zaczął krążyć jej jeden, bardzo konkretny temat.
— Albo po prostu jakieś wino? — Objęła ją w pasie, trzymając bardzo blisko siebie. Wyglądała na dużo bardziej rozluźnioną niż w trakcie całej imprezy. Schodził z niej stres i wreszcie mogła w stu procentach skupić się na Darling.
— Możemy też siedzieć tu do rana, a ja będę ci mówić, jaka jesteś cudowna, kochana i niesamowita, że ze mną przyszłaś. — Snuła dalej propozycje, których miała wyjątkowo dużo, jak na to, co fruwało po jej głowie. Była gotowa dać Teddy troszkę więcej niż.. no dupy. Była w końcu do dyspozycji calutka, calusieńka.
— Mówiłam ci już dzisiaj, jak zajebiście wyglądasz? — rozproszyła sama siebie, wtulając twarz w policzek narzeczonej. Wzięła głębszy wdech, pozwalając się omotać tak lubianymi przez siebie perfumami. Zaczęła składać drobne pocałunki na jej policzku, leniwie zsuwając się w stronę szyi.

Moja miłość do ciebie wciąż płonie Jak Mississippi w ogniu
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Kapitan Whitman, który - podobnie jak reszta zespołu - szczerze cieszył się jej szczęściem, prawdopodobnie dostałby spazmów, gdyby Teddy naprawdę przyprowadziła swoją narzeczoną na dyżur. Nie chodziło nawet o to, że obecność April mogłaby komukolwiek przeszkadzać. Wystarczyłby jeden niefortunny wypadek, chwila nieuwagi albo zwykły pech, a odpowiedzialność natychmiast spadłaby na całą jednostkę. Straż pożarna nie była miejscem dla postronnych, nawet jeśli z boku wszystko wyglądało niewinnie. Nawet głupie mycie wozu strażackiego wymagało wprawy i siły, a przecież Finch, w oczach Darling, była takim drobnym okruszkiem! Poza tym wcale nie musiała jej się w żaden sposób odwdzięcza za to, że towarzyszyła jej na wydarzeniu. Mało tego, Teddy była chętna, żeby to sporadycznie powtarzać. Chciała być obecna w ważnych momentach życia ukochanej, nie oczekując niczego w zamian. Chyba na tym polegała prawdziwa miłość, prawda?
Była gotowa opowiedzieć Jasperowi o całej liście szkoleń oraz testów sprawnościowych i psychologicznych, które trwały przez wiele żmudnych miesięcy, ale jedynie zaśmiała się, kiedy szybko wyszło na jaw, dlaczego tak go tym zainteresowana. Niestety nie miała w ekipie żadnego geja. Chyba? A może któryś z chłopców po prostu tak dobrze się ukrywał? Musiałaby zagłębić się w temat i zrobić rozeznanie. Może jej najbliżsi koledzy gustowali w mężczyznach, ale na drugiej zmianie znalazłby się jakiś zagubiony homoseksualisty, który potrzebował zachęty, żeby się wyoutować? Darling miała wprawę w wyciąganiu ludzi z szafy. Wprawdzie zwykle pomagała oswoić się ze swoją orientacją kobietom, ale z facetem na pewno poszłoby jej równie rewelacyjnie!
Kalendarz jest świetny, a panowie praktycznie nadzy — poparła April, która jakoś nie kwapiła się do tego, żeby zmienić stronę z kwietnia na maj. Może dlatego, że zamiast Teddy na ścianie wisiałby jeden z braci Johnson w hełmie i samych slipach.
Tak właśnie przypuszczała, że po evencie przyszła pora na opijanie sukcesu. Bo fakt, że wszystko poszło po ich myśli, można było uznać za sukces? Nie różniło się to aż tak bardzo od świętowania udanej akcji po ciężkiej służbie, dlatego Darling pokiwała entuzjastycznie głową. Doskonale to rozumiała! Mimo wszystko posłała Emmie współczujące spojrzenie. Szkoda, że dziewczyna od razu nie mogła tym jebnąć wszystkim w pizdu, ale najpierw trzeba wywiązać się z przykrych obowiązków, żeby móc cieszyć się przyjemnościami.
Możemy tutaj zostać całą noc? — zdziwiła się szczerze, nie podejrzewając, że narzeczona ma takie znajomości, które pozwolą im na przesiadywanie w galerii do rana. Wsunęła dłonie pod materiał fioletowej marynarki, aby dotknąć jej ciepłej skóry plecach. — I to jest całkowicie legalne? Nie będziesz mieć z tego tytułu jakichś nieprzyjemności? Gdzie jeszcze możemy nocować? W kompleksie sportowym? W kasynie? W zoo? — dopytała natychmiast, bo teraz chciałaby zaliczyć April we wszystkich tych miejscach. To znaczy, zaliczyć z April wszystkie te miejsca!
Nadstawiła policzek, domagając się jeszcze więcej pocałunków, a potem wyeksponowała szyję i westchnęła błogo. Szczerze powiedziawszy, było jej naprawdę obojętne, czy stąd wyjdą, czy jednak zostaną. Z Finch zawsze bawiła się świetnie. Nawet na wydarzeniu, na którym nie potrafiła do końca się odnaleźć. Najchętniej nie odstępowałaby jej na krok, ale to było niemożliwe. I pewnie też trochę niezdrowe. Dobrze, że jednak razem nie pracowałyby, bo nie zdążyłyby za sobą porządnie zatęsknić. Ale co z tego, skoro Teddy tęskniła nawet wtedy, kiedy były blisko? Tak troszkę na zapas.
Dobrze wiesz, że łatwo się adaptuję i umiem dostosować do każdej sytuacji. Jeśli chcesz tutaj zostać i prawić mi komplementy do bladego świtu, to zostańmy. A jak wolisz iść na kolację albo na imprezę ze swoimi znajomymi, to dla mnie też brzmi to wspaniale — przymknęła oczy pod wpływem kolejnych pocałunków. — Zajebiście wyglądam, bo nie mam pod spodem stanika? A poczekaj, ty też przecież nie masz — przypomniała sobie i przesunęła dłońmi pod marynarką w taki sposób, aby dosięgnąć nagich piersi narzeczonej. Trwało to jednak tylko krótką chwilę, bo w pobliżu kręciło się jeszcze zdecydowanie zbyt dużo ludzi.

dziś złap mnie za rękę, jak w ulubionej piosence, dziś złap mnie za serce, tak jak nigdy wcześniej
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zastanawiała się nawet, czy nie powinna wydrukować wszystkich zdjęć, jakie dostała od Teddy z kalendarzowej sesji i po prostu nie poprzyklejać ich w miejsca innych miesięcy, ale jakoś nigdy nie było na to czasu. Pasowało jej jednak, że w mieszkaniu mają wieczny kwiecień i pozostawała przy rotowaniu przeróżnych zdjęć narzeczonej na ekranie blokady telefonu. W końcu z tego urządzenia korzystała zdecydowanie najczęściej, więc nic dziwnego, że chciała, by było bezpośrednio połączone z jej piękną ukochaną. Mogłaby zmieniać tapetę nawet co godzinę, bo przecież nie potrafiła się zdecydować, które z setek zdjęć Teddy, które miała na telefonie, jest najładniejsze.
— Sala jest wynajęta do jutra, bo rano ma być tu jeszcze sesja zdjęciowa. Może i nie powinnyśmy tu za długo przesiadywać, ale komu będzie chciało się o to czepiać? — Uśmiechnęła się pod wpływem jej dotyku i od razu poczuła, jak robi jej się cieplej. Ochrona mogłaby mieć może coś przeciwko, ale przecież Finch była dobra w zagadywaniu ludzi, wiec na pewno coś wymyśli. No i zawsze można dać też po prostu w łapę.
— Jeżeli chcesz, to załatwię wszystkie te miejsca. Będziemy najbardziej kreatywną i różnorodną agencją na świecie, bylebyśmy tylko miały co zwiedzać — zapewniła, rozbawiona jej entuzjazmem. Jakby się bardzo postarała, to byłoby to do zrobienia. Wynajęcie tego wszystkiego na firmę to przecież prosta sprawa! Trudniejsze byłoby uzasadnienie takich punktów w budżecie szefostwu, ale to przecież zespół ludzi przede wszystkim kreatywnych – na pewno by coś wymyślili.
Walker Court, w którym stały, powoli się opróżniał. Wszyscy zgarniali swoje graty i zmierzali we własnych kierunkach, a sala zyskiwała na uroku z każdą osobą, która z niej zniknęła. Kolorowe, delikatne oświetlenie tworzyło przyjemny klimat, dzięki któremu mogła się nieco zapomnieć i skupić wreszcie na narzeczonej, a nie na obowiązkach. Całowała jej nagą skórę, nie mogąc doczekać się, aż zedrze z niej te wszystkie zbędne warstwy i dopieści całą resztę. Po ciele Finch przeszły przyjemne dreszcze, gdy tylko narzeczona dotknęła jej piersi. To był świetny pomysł, żeby założyć na siebie cos takiego. Wiedziała, że jej mądra ukochana wykorzysta to w doskonały sposób.
— Wyglądasz zajebiście, bo jesteś najpiękniejszą kobietą, jaką widziałam i potrafisz mnie zachwycić nawet w spranym dresie — poprawiła ją. Brak stanika oczywiście był tutaj atutem, ale wcale nie był najważniejszy! April doceniała każdy skrawek swojej partnerki, wszystkie były przecież doskonałe.
— A przy tym jesteś tak nieprzyzwoicie seksowna. To wszystko jest tak pociągające. — Żeby pokazać jej, co konkretnie ma na myśli, wróciła do obcałowywania jej szyi oraz szerokich ramion. Odsłonięte ciało partnerki działało na nią odurzająco. Naparła na nią lekko, pchając ją w stronę środka sali, wciąż nie przerywając pieszczot. Kompletnie zapatrzona w Teddy nawet nie zauważyła, kiedy w pomieszczeniu zrobiło się pusto. Oparła ją o fortepian stojący wśród innych instrumentów i wsunęła chłodne dłonie pod materiał kamizelki, bezwstydnie zmierzając w stronę jej biustu. W ogóle nie martwiła się tym, że podniosła kamizelkę, eksponując jej nagi brzuch. Miała ochotę podrażnić się z nią w taki sam sposób, jaki zrobiła to ona, muskając jej piersi w geście obietnicy nadchodzącego długiego wieczoru, który będzie należał tylko do nich.
Nie przejmowała się zupełnie obnażaniem Teddy, bo naprawdę zostały w pomieszczeniu same. W te kilka minut wszyscy ulotnili się, jakby w budynku ogłoszono alarm przeciwpożarowy. Nic dziwnego, że została jedynie strażaczka i jej wsparcie!
— Mam coś dla ciebie — zapowiedziała, wreszcie się od niej odrywając. Wzięła ją za rękę i poprowadziła do siedziska przed fortepianem. Usiadła przed instrumentem, zostawiając też miejsce dla ukochanej, jeśli miałaby okazję z niego skorzystać. Przesunęła palcami po klawiszach na razie nie wydając jednak żadnego dźwięku, jakby chciała się upewnić, że instrument nie był wymysłem jej chorej wyobraźni. Na szczęście nie. Był całkiem rzeczywisty, nastrojony i wcale nie sztuczny, bo przecież wcześniej grał na nim Christopher.
April spojrzała na partnerkę, uśmiechając się z czułością. Wpatrywała się w nią przez krótką chwilę, a miłość niemalże wyciekała z niej uszami. W głowie jej się nie mieściło, jaką była szczęściarą. Jakiś czas temu obiecała strażaczce, że coś dla niej napisze i wyglądało na to, że wreszcie dotrzymała obietnicy. Bez zbędnych zapowiedzi po prostu zaczęła grać. Utwór płynął miękko, można powiedzieć, że lekko filmowo. Czuła, jakby spacerowały właśnie po opustoszałej ulicy, a światła miasta odbijają się w mokrym chodniku. Melodia płynęła swobodnie. Była w niej nuta nostalgii, ale bez smutku. Chciała, by brzmiało to trochę jak wspomnienie chwili, która była krótka i przypadkowa, a jednak zmieniła wszystko. Lewą ręką prowadziła kołyszący rytm, a prawą dopowiadała historię ukrytą w jej głowie, przepełnioną czułością i uśmiechem. Każda kolejna nuta sprowadzała się do jednego – ogromnej miłości, jaką darzyła ukochaną.
— Miałaś rację, że trzeba zrobić to jak należy. — Podniosła się z miejsca i sięgnęła ręką do otwartej przestrzeni pod klapą fortepianu. Wyciągnęła z niej pudełeczko i klęknęła przed Teddy, otwierając je powoli. W środku był oczywiście pierścionek. Był subtelny i elegancki, bez przesadnych zdobień. W jego centrum znajdował się nieduży nieco szałwiowy szafir, który oczywiście perfekcyjnie pasował do koloru roześmianych oczu April. Wzięła głębszy wdech, jakby szykowała się co najmniej na kilkugodzinną przemowę... czyli dość krótką w jej przypadku.
— Wyjdziesz za mnie, Teddy? — zapytała po prostu. Poczuła, że na przemówienia i wyjaśnienia przyjdzie czas nieco później. Teraz istotne było wyłącznie to jedno pytanie. Serce waliło jej jak oszalałe. Martwiła się nieco, że przez huk, jaki wywoływało w jej głowie, nie dosłyszy odpowiedzi. Niczego bardziej nie pragnęła, jak krótkiego tak.

Że bez Ciebie umieram, powietrza mi brak
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie chciała, żeby April miała przez to jakiekolwiek kłopoty. Teddy nie chciała być powodem nieprzyjemności ani stawiać jej w niezręcznej sytuacji. Odkąd się znały, odruchowo pilnowała, żeby - dziś narzeczone, ale wtedy jeszcze przyjaciółka - nie pakowała się w problemy. Finch miała to do siebie, że najpierw działała, a dopiero później zastanawiała się nad konsekwencjami. Potrafiła wdawać się w niepotrzebne dyskusje, podejmować impulsywne decyzje albo ignorować zasady, jeśli uznawała je za bezsensowne. Z kolei Darling, która była mistrzynią przestrzegania zasad, musiała po prostu przypominać jej, że nie wszystko da się załatwić uporem.
Tym razem jednak ufała, że ukochana wszystko dobrze przemyślała. Wierzyła, że mogą spokojnie zostać w galerii jeszcze przez dłuższy czas, nie sprawiając nikomu problemu ani nie zwracając na siebie niepotrzebnej uwagi. Może w ogóle ochrona nie zauważy ich obecności, kiedy będą zachowywać się stosunkowo cicho? Tylko Teddy trudno będzie panować nad częstotliwością decybeli, kiedy narzeczona wyglądała tak dobrze!
A załatwisz mi fuchę zawodowej przytulaczki pand? — zapytała, wyobrażając sobie Amplifi jako wpływową agencję, która może wszystko. No dobra, może nie tyle agencję, co samą April, która potrafiła ogarnąć rzeczy na pstryknięcie palców. Jak to robiła? Darling szczerze nie miała pojęcia. Najwyraźniej jej kobieta miała jakieś niesamowite supermoce!
Pomysł związany z opieką nad pandami bardzo szybko zniknął jej z głowy, wyparty przez kolejne pocałunki. W trwającej chwili trudno było jej skupić się na czymkolwiek innym. Uwielbiała, kiedy Finch dotykała jej ramion. Jeszcze kilka miesięcy wcześniej prawdopodobnie próbowałaby je ukrywać pod luźniejszym ubraniem i unikałaby wszystkiego, co mogłoby zwrócić na nie uwagę. Zawsze wydawały jej się zbyt szerokie i niepasujące do obrazu kobiecości, który przez długi czas miała w głowie. Ale Finch sprawiała, że czuła się jak milion dolarów.
Nie każ mi się ze sobą licytować — mruknęła, dając poprowadzić się tyłem w głąb sali, gdzie narzeczona przycisnęła ją do fortepianu. Mogłaby się długo sprzeczać, która z nich była seksowniejsza i nie bez powodu uważała, że była to April. No wystarczy na nią spojrzeć! Miała wszystko, co jarało strażaczkę i czego nie chciała dostrzec przez piętnaście lat. Szukała jej w innych kobietach, mając na wyciągnięcie ręki. No bo jak wytłumaczyć fakt, że Darling umawiała się praktycznie z samymi jasnookimi blondynkami? Ewidentnie miała swój typ, ale dla urozmaicenia dorzucała tam jeszcze jakieś długonogie brunetki.
Wciągnęła gwałtowanie powietrze, ale nie dlatego, że ukochana miała chłodne dłonie. Jej dotyk działał na nią w niewytłumaczalny sposób i Teddy nawet nie próbowała tego objąć rozumem. A gdyby miała to rozkładać na czynniki pierwsze, chyba dostałaby kręćka.
Masz coś dla mnie? — powtórzyła, unosząc wysoko brwi. Dała się poprowadzić w do fortepianu i zajęła miejsce na ławce obok narzeczonej. Na początku siedziała wyprostowana, jakby nie do końca wiedziała, czego się spodziewać. — Och — wydusiła z siebie, gdy April nagle zaczęła grać.
Z każdym kolejnym akordem chłonęła dźwięki, które wypełniały przestrzeń wokół nich. Jej wzrok przesuwał się z rąk ukochanej na klawiaturę i z powrotem, uważnie śledząc pierwszy kontakt palców z klawiszami. W pewnym momencie nawet przymknęła na chwilę oczy, chcąc lepiej wczuć się każdy szczegół melodii, a kolana miękły jej z każdym kolejnym fragmentem utworu. Dobrze, że jednak usiadła, bo chyba by tutaj zemdlała!
Dopiero, gdy ukochana skończyła grać, Teddy spojrzała na nią z wymalowanym na twarzy zdziwieniem. Nie wiedziała, o co chodzi, a tym pierścionkiem kompletnie zbiła ją z pantałyku. Zamrugała kilkakrotnie, rozchylając w zdumieniu usta. Mogła się tego spodziewać! Dlaczego wcześniej jej nie przejrzała? Niby miała pewność, że Finch będzie chciała odwzajemnić zaręczyny, ale nie podejrzewała, że stanie się to tak szybko. A już na pewno nie dzisiaj!
Poderwała się z ławki i całe szczęście, że ta była jakoś przymocowana, inaczej przewróciłaby ją z rozpędu. Czerwone policzki piekły ją niemiłosiernie z rozemocjonowania, ale natychmiast pokiwała ochoczo głową.
Oczywiście, że tak! — natychmiast nadstawiła dłoń, pozwalając wsunąć narzeczonej wsunąć pierścionek na palec. Nawet nie zdążyła mu się jeszcze dobrze przyjrzeć, bo poczuła ogromną potrzebę, żeby wziąć ją w ramiona i unieść do góry. — Niesamowicie cię kocham — mruknęła tuż przy jej ustach. — To dlatego chciałaś wyciągnąć mnie na ten event? Brałaś w ogóle pod uwagę, że mogłabym jednak nie mieć ochoty ci towarzyszyć? Co wtedy? Gdzie znalazłabyś drugi fortepian? Mówiłam ci już, że uwielbiam, jak dla mnie grasz? Kiedy w ogóle znalazłaś czas, żeby napisać ten utwór? — zasypała April lawiną pytań, ale zanim dała jej szansę na odpowiedź, złączyła ich usta w namiętnym pocałunku. Gdyby tylko mogła, to odfrunęłaby z nią prosto do gwiazd i tyle by je widziano!

ludzie zazdroszczą, że cię mam, ja zazdroszczę sobie sam
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Gdyby tylko mogła, przebrałaby się teraz za pandę i natychmiast wykonała potężny przelew na konto narzeczonej. Ale w tym momencie to nie wchodziło w grę. Pokiwała więc po prostu głowa, bo przecież zrobiłaby dla niej wszystko. Takie przytulanie pand jest pewnie bezpieczniejsze niż bycie strażaczką! Chociaż z drugiej strony, to dość potężne miśki, więc pewnie też niebezpieczne, jak się je wkurwi. Ale Teddy na pewno żadnego nie doprowadziłaby do takiej skrajnej kurwicy. Miś z misiem się zawsze jakoś dogada. April odnotowała w głowie, że musi kiedyś skontaktować ukochaną z jakąś pandą. Może przy okazji odwiedzenia ich córki-krowy? Na pewno w pobliżu były też gdzieś te azjatyckie misiaki.
Nie obserwowała reakcji ukochanej na utwór zbyt uważnie. Była zbyt zestresowana, by to robić. Wiedziała, że jeśli tylko się na nią zapatrzy, to się pomyli albo spuści sobie jakimś cudem RZECZ na dłonie i tyle będzie z prezentu. Wolała się poświęcić muzyce. Chciała w ten sposób wyrazić miłość, co wcale nie było proste. To nie była kwestia tego, że piosenka nie zawierała żadnych słów. Finch czuła, że nawet kilkuset stronicowa powieść nie wystarczyłaby, żeby wyjaśnić Darling, jak bardzo ją kochała. Piosenka miała być jakimś substytutem. Ich prywatnym znakiem, że znaczą dla siebie absolutnie wszystko i w każdym drobiazgu, jaki oferował świat, mogły odnaleźć coś wyjątkowego i zarezerwowanego wyłącznie dla nich. Jakby wszechświat był właściwie stworzony na ich modłę.
Z przejmującym zainteresowaniem obserwowała natomiast jej twarz w oczekiwaniu na odpowiedź. Dobrze, że Teddy nie była taka durna, jak ona i nie dała jej czekać zbyt długo. Decyzja zapadła niemalże od razu. April wyszczerzyła się szeroko i wsunęła pierścionek na palec narzeczonej. Teraz już mogła o niej mówić tak oficjalnie i bez żadnych wątpliwości. Podniosła się i chciała natychmiast porwać ją w ramiona i zakręcić kilka kółek, ale strażaczka okazała się jak zwykle szybsza. Finch pisnęła zaskoczona, wtulając się w nią mocniej. Niesamowicie kochała ją za to wariactwo.
Wysłuchała jej pytań, starajac się zapamiętać ich kolejność, co wcale nie było proste w tych całych emocjach. Chciała jej wszystko dokładnie wytłumaczyć, opowiedzieć całą historię ze szczegółami, ale nie było jej dane, bo Darling zamknęła jej usta pocałunkiem. No trudno, akurat za to nie będzie na nią zła. Ujęła jej twarz w dłonie, oddając pieszczotę i na moment poświęcając się jej całkowicie.
— Oczywiście, że dlatego! Myślałam jeszcze o wynajęciu filharmonii, ale najbliższy termin mieli na listopad, dasz wiarę? — prychnęła oburzona, jakby to faktycznie była czyjaś wina i ktoś celowo rzucał jej kłody pod nogi. Gdyby musiała wynajmować sale samodzielnie, pewnie zapłaciłaby też dużo więcej. Byłoby ją stać, ale konto oszczędnościowe zrobiłoby się przez to nieco smutnawe. Dobrze, że jednak nie musiała sięgać aż tak głęboko.
— Przyznaję, że ten event trochę spadł mi z nieba. Christopher chciał najpierw to zorganizować w salonie Gucci, ale powiedziałam mu, że jest jakiś niepoważny i zaczęłam go namawiać na inne lokalizacje, między innymi na to miejsce. Pomyślałam, że to świetne miejsce! No wiesz, pierwszą randkę miałyśmy w muzeum, to jest galeria sztuki... ma to sens, prawda? — zaczęła opowiadać podekscytowana i nakręcona, jakby w międzyczasie zdążyła wciągnąć gdzieś kreskę długości jej przeciętnego słowotoku. Miała przecież tyle do opowiedzenia Teddy! Nie mogła się zdecydować, o czym mówić najpierw. Najchętniej mówiłaby wszystko na raz, ale to niemożliwe, przez co mówiła po prostu bardzo szybko, by móc skakać od słowa do słowa.
— Utwór napisałam kilka tygodni temu i w międzyczasie go dopracowywałam. Chciałam go zachować właśnie na oświadczyny. Pewnie jeszcze przeciągnęłabym to trochę w czasie, ale po tym, co ty ostatnio zrobiłaś, to już nie byłam w stanie czekać. Roznosiło mnie z tych emocji i stwierdziłam, że jednak stawiam wszystko na jedną kartę i próbuję tutaj. — Rozłożyła szeroko ręce prezentując... no tutaj. Rozejrzała się wokół, upewniając się, że nadal były w sali całkowicie same. Na szczęście nikt się w międzyczasie nie przypałętał.
— Jakbyś tu dzisiaj ze mną nie przyszła, to po prostu zagrałabym jutro na pianie w domu i tam padła na kolana, bo naprawdę już nie byłam w stanie wytrzymać. Myślałam, że mnie rozsadzi, bo o wszystkim chciałam ci na bieżąco opowiadać, bo przecież zawsze chcę, ale z drugiej strony nie chciałam, bo miałaś mieć choć trochę niespodziankę i w ogóle... Och, to po prostu było okropne. Ale powiedz, udało się? Spodziewałaś się? Na pewno się spodziewałaś! — trajkotała nadal. Wciaż była też uśmiechnięta od ucha do ucha. Nie pamiętała, kiedy ostatnio czuła się taka szczęśliwa. Właściwie to nie była pewna, czy kiedykolwiek była aż taka radosna. Wzięła wreszcie głębszy oddech, bo miała wrażenie, że wszystkie te słowa wypowiedziała na jednym oddechu, a przecież nie była nawet w połowie opowieści! Wolała jednak nie paść tu trupem.

Więc proszę Cię, blisko bądź, Kochaj mnie, trwaj przy mnie, bo Wokół wzburzone morze, Tylko Twoja dłoń, stały ląd
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie zwracała większej uwagi na to, że utwór nie miał słów, chociaż bardzo lubiła, kiedy April dla niej śpiewała. To przez tę charakterystyczną chrypkę w jej głosie, w którą wsłuchiwała się jak zaczarowana. Mogła mówić o czymkolwiek, a Teddy i tak potrafiła słuchać jej godzinami, niekoniecznie skupiając się na treści, byle tylko móc słyszeć tę ciepłą barwę. Tym razem jednak nie było śpiewu, tylko sama muzyka fortepianu. Darling wcale nie traktowała tego jako czegoś gorszego! Była szczerze zachwycona tym, że ukochana gra specjalnie dla niej. Ich miłość nie potrzebowała potwierdzenia w lirycznych tekstach, bo wszystko było zawarte właśnie w takich gestach. Ile razy po prostu leżały obok siebie w milczeniu, trzymając się za ręce? Pewnie niewiele, bo Finch zwykle nie zamykała się buzia, ale wystarczyło, że były obok, a cisza między nimi nigdy nie była niezręczna.
Mogła poudawać, że zastanawia się nad odpowiedzią, ale nie potrafiła trzymać narzeczonej w niepewności. Sama i tak była zbyt podekscytowana, żeby w ogóle pomyśleć o jakimś wyimaginowanym zawahaniu. Chciała już mieć ten pierścionek na palcu i chwalić się nim wszystkim dookoła. Zrobiłaby to nawet teraz, gdyby nie były całkiem same. No nic, pokaże go później ochroniarzowi. Albo pani sprzątaczce. Niech widzą jej szczęście!
O matko, wynajęcie filharmonii musiałoby kosztować fortunę! Dobrze, że jednak nie mieli terminów. Mimo to Teddy odstawiła April na podłogę i pokręciła z niedowierzaniem głową, chociaż trudno było stwierdzić, czy tyczyło to braku dostępności czy samego pomysłu.
Jesteś niepoważna — skwitowała krótko, ale oczy jej się śmiały. Była taka szczęśliwa! Chyba nie było teraz na świecie nikogo szczęśliwszego! — I strasznie przebiegła. I taka mądra. I cholernie zdolna! Genialnie to sobie wymyśliłaś. No i teraz już rozumiem! Ta galeria totalnie ma sens — automatycznie rozejrzała się po sali, chcąc zapamiętać miejsce, w którym została poproszona o rękę. Ich pierwsza randka była w muzeum, zaręczyny w galerii, to gdzie powinny wziąć ślub, żeby zamknąć krąg? W jakimś nowoczesnym instytucie sztuki?
To było do przewidzenia, że Finch nie wytrzyma długo z oświadczynami. Teddy znała ją na wylot, a jednak dała się zaskoczyć. Normalnie jak jakiś przedszkolak! To pewnie przez to, że nie nastawiała się na oddanie zaręczyn. Kiedy uklękła przed nią w kinie, powiedziała, że wcale tego od niej nie oczekuje. Z drugiej strony wiedziała, że ukochana nie byłaby sobą, gdyby nie zrobiła tego po swojemu.
Zwariowałaś? Kompletnie się nie spodziewałam! Nie widać? — zaśmiała się głośno, bo co jak co, ale po Darling nie potrafiła tak dobrze udawać. A już na pewno nie przed April.
Zawsze cieszyła się z małych rzeczy, za które okazywała ogromną wdzięczność, choćby promiennym uśmiechem, ale teraz autentycznie była w szoku. I z każdą chwilą emocje w ogóle nie opadały. Najchętniej wzięłaby ją na tym fortepianie i pokazała, jak bardzo ją kocha, ale zamiast tego ponownie wzięła ją w ramiona w obawie, że jej narzeczona zaraz się tutaj zapowietrzy od tego paplania.
Nie spotkało mnie w życiu nic lepszego niż ty — wymruczała, przyciskając policzek do jej głowy, na której złożyła czuły pocałunek. — Dziękuję ci, że jesteś. I że ja mogę być — dodała, nawet nie starając się ukryć wzruszenia. Uroniła pojedynczą łzę, która otarła wierzchem dłoni. Nie będzie mazać się w tak wspaniałym momencie!
Dopiero po dłuższej chwili uświadomiła sobie, że nawet nie przyjrzała się dokładnie biżuterii, którą miała na palcu. Odsunęła się nieznacznie, jedną ręką wciąż obejmując narzeczoną, a drugą dłoń wyciągnęła w kierunku światła. Był prześliczny! I zdecydowanie miał zbliżoną barwę do tęczówek April, a Teddy przecież uwielbiała pasować do jej oczu.
Moi rodzice dosłownie oszaleją z radości, jak się o tym dowiedzą — odezwała się w końcu, bo jeszcze nie miała okazji, żeby poinformować o tym, że to już tak oficjalnie. A teraz to już podwójnie oficjalnie! Trevor pewnie będzie chciał upić je koniakiem, a Tess zacznie dopytywać o wszystkie szczegóły, łącznie z tym, kiedy planują ślub!

noszę cię na rękach, razem płomień i iskierka
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ta cała radość, która je rozsadzała, była po prostu nie do opisania. Miała nadzieję, że tak wariackie momenty jeszcze się kiedyś powtórzą. Oczywiście była przy Teddy radosna w szarej codzienności, ale euforia, która ją teraz rozsadzała, była po prostu nie opisania. Chciała żeby stworzyły wspólnie więcej takich momentów, teraz już oficjalnie jako narzeczone. Kolejny w kolejce na pewno będzie ślub! Nie miała wątpliwości, że to będzie jeden z najlepszych dni jej życia, choćby nie wiem co.
— I teraz już na pewno muszę załatwić Emmie podwyżkę. Bez niej nie udałoby mi się tego wszystkiego połączyć. I to na koszt wielkiej korporacji — zaznaczyła, bo nie chciałaby, żeby wszystko, co przyjaciółka dla niej zrobiła, zniknęło gdzieś w odmętach wspomnień. Cieszyła się, że nie musiała w to przedsięwzięcie angażować aż tak dużej liczby osób, jak Teddy, bo pewnie przez to by się wysypała. Burnett sama w sobie była przecież jak cztery przyjaciółki w jednej, więc w sumie po cholerę było wtajemniczać w to wszystko kogokolwiek dodatkowego? Wszyscy, którzy byli obecni na wydarzeniu, to tylko przypadkowi przechodnie. Finch kompletnie o nich wszystkich zapomni w przeciągu najbliższego tygodnia. A zresztą, gdyby nie Burnett, to pewnie nadal plątaliby się wokół nich po sali i wszystko psuli.
Wyszczerzyła się zachwycona, gdy narzeczona przyznała, że udało jej się wziąć ją z zaskoczenia. Nie zdziwiłoby jej wcale, gdyby Teddy była na to wszystko przygotowana. To przecież taka mądra kobieta. Niemniej jednak miło było czuć, że sprawiła jej niespodziankę. Nie dać niczego po sobie poznać, ani się nie wysypać z niecierpliwości, to dla April naprawdę ogromne osiągnięcie.
Wtuliła się w nią mocno, ciesząc się, że już nigdy nie musi jej puszczać. No dobrze, może nie dosłownie, ale mentalnie zostawi ją w ramionach do końca świata. A najlepsze w tym wszystkim było to, że Teddy chciała dokładnie tego samego. Finch była pewna, że nie była w stanie trafić lepiej.
— Kocham cię każdą cząstką energii, jaka się we mnie gromadzi — zapewniła, ściszając głos. Wyglądało na to, że miłość była naprawdę wariacka! Nakręcona April byłaby w stanie zasilić całe Toronto, gdyby tylko ktoś wymyślił, w jaki sposób przekuć paplaninę na prąd. Oby naukowcy kiedyś na coś takiego wpadli, to brzmi jak mega ekologiczne rozwiązanie. Byłaby dumna, gdyby mogła uczestniczyć w czymś takim.
Oparła się o fortepian i odetchnęła ciężko, dając partnerce moment na przyjrzenie się biżuterii. Wiedziała, że wybór akurat takiego kamienia był nieco samolubny, ale nie miała też wątpliwości, że to bardzo się Teddy spodoba. Kusiło ją strasznie, by zainwestować w biżuterię, która ogołociłaby jej konto równie brutalnie, co wynajęcie całej filharmonii, ale na szczęście się powstrzymała. Okej, Emma ją powstrzymała.
— A nie stwierdzą, że zwariowałyśmy? Powiedziałyśmy im, że jesteśmy razem jakiś miesiąc czemu — parsknęła rozbawiona ich niezwykłym tempem. Niezwykłym jak dla kogo, akurat w ich społeczności to było całkowicie normalne! No i z impulsywnością April. I z sercem Teddy, które zawsze się tej spontaniczności lubiło poddawać. Może jednak w ogóle nie będą zaskoczeni? Przeczesała palcami włosy, unosząc twarz w stronę sufitu. Potrzebowała momentu, żeby odnaleźć się w tej nowej rzeczywistości. Szumiało jej w głowie od tych emocji. Dobrze, że w ciągu całego wydarzenia nie piła zbyt dużo. Wiedziała, że to durny pomysł. Jej organizm i tak nie był specjalnie zainteresowany, miała totalnie ściśnięty żołądek.
— Myślałam, że nie dożyję końca tej jebanej premiery. Dobrze, że w międzyczasie nie osiwiałam ze stresu. Bo chyba nie osiwiałam? — Wyjęła telefon z kieszeni, wyraźnie zmartwiona własnym pomysłem. Teraz, kiedy schodziły z niej emocje, zaczynało do niej docierać, ile rzeczy mogło pójść nie tak. Spojrzała na samą siebie w aparacie i uśmiechnęła się z ulgą, bo kolor jej włosów w ogóle się nie zmienił. Wysłała jeszcze wiadomość do Emmy, w której umieściła po prostu mnóstwo wykrzykników. Burnett niemal natychmiast zasypała ją gradem emotek. Obróciła telefon w stronę narzeczonej, pokazując jej gratulacje przeplatane serduszkami, szampanem, tancerzami, płaczem i krowami.

Do mnie mów, bo ja chcę twoje słowa jeść. Do mnie mów, bo tak najsłodsza staję się
Werka
dogadamy się
ODPOWIEDZ

Wróć do „Art Gallery of Ontario”