-
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Kompletnie nie przejmowała się nasłuchiwaniem kroków i rozkminianiem, gdzie podział się ochroniarz. Jeżeli zmaterializuje się tutaj raz jeszcze, to trudno. Poradzą sobie z nim tak samo jak przed momentem. A jeżeli nie miał zamiaru wychodzić z budynku, to sprawa była właściwie załatwiona i pora było usunąć go z pamięci. Z tego wieczoru chciała pamiętać tylko to, jak wyglądała jej narzeczona. Na pewno nie jakieś chłopy jełopy. Była pewna, że na zawsze zapamięta minę ukochanej, gdy klęknęła przed nią z pierścionkiem. Będzie pamiętała smak jej skóry, gdy obmacywały się na fortepianie i dźwięk śmiechu, gdy puściły się (heh) biegiem przed siebie. Ochroniarz w tej opowieści za kilka lat stanie się rozmazaną postacią z tła.
Mruknęła niezadowolona na wieść o kluczach. Tego się obawiała, jej przecież też tam zostały. Była pewna, że Emma już dawno pojechała do domu, więc nawet ona nie stanie się tutaj tradycyjnym, ratunkiem. No nic, trudno. Nic się przecież ich rzeczom nie stanie, a jutro spróbuje zrobić to wszystko tak, by nie wpaść na wychodzącego po nocce ochroniarza. Oby tylko nie okazał się paskudną plotkarą. Miała nadzieję, że ta historia nie dojdzie do nieproszonych uszu – mimo wszystko. Jej zespół mógł sobie oczywiście plotkować do woli, ale lepiej żeby szefostwo te rewelacje ominęło. Bardzo się starała, by nie wychodzić przed nimi na kretynkę, więc nie do końca znali tę w pełni pokręconą stronę. Tym na szczęście będzie mogła martwić się dopiero od jutra. Teraz ważniejsze były dłonie narzeczonej krążące po jej ciele, poświęcające niewspółmiernie dużo uwagi jej dupie.
— Bo wtedy nie byłam jakąś pierwszą lepszą, żeby mnie zapraszać do hotelu — prychnęła, udając oburzenie. Zawsze ceniła się o wiele bardziej! Nie miała nic przeciwko spotkaniom na jedną noc, ale przecież z najlepszą przyjaciółką to niemożliwe. Nic dziwnego, że wolała zostać potraktowana jak księżniczka i zaniesiona do łóżka Teddy.
— Teraz z kolei jestem jedyną, więc możesz mnie brać, gdzie chcesz — dodała, wtulając twarz w zagłębienie przy jej szyi. Po całym ciele przemknęły jej rozkoszne dreszcze, gdy tylko dłoń partnerki wsunęła się pod materiał spodni. Zacisnęła znów palce na jej piersi, a pomruk zadowolenia, który wydała, rozpłynął się gdzieś na miękkiej skórze strażaczki.
— Znam kilka wygodniejszych miejsc niż środek ulicy — dodała ciszej, choć ani myślała się od niej odsuwać. Nie było w niej zbyt wiele wstydu, zawsze przecież dawała się jej obmacywać w najmniej obyczajnych miejscach ze wszystkich możliwych. To nie jej wina, że Teddy działała na nią tak mocno, że cierpliwość wyparowywała niemal natychmiast, robiąc miejsce spragnionej tęsknocie.
Upadniemy razem tak Jak jeszcze nigdy nisko
-
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Ochroniarz nie odegrał istotnej roli w tym wyjątkowym momencie, choć Darling podejrzewała, że kiedyś i tak będą wspominać tę sytuację ze śmiechem. Będzie co opowiadać potomnym! No może jednak bez wdawania się w szczegóły. Lepiej zachować romantyczną otoczkę i fortepian, pomijając fakt, że jedna matka próbowała dobrać się do majtek drugiej, sadzając ją na instrumencie klawiszowym.
— Wtedy to ja byłam jakąś pierwszą lepszą — wtrąciła, nawiązując do rozwiązłego życia swojej narzeczonej. Jak dobrze, że April wyszła przy niej na ludzi i Teddy zdołała ją okiełznać. Inaczej pewnie dalej puszczałaby się na lewo i na prawo w poszukiwaniu szczęścia, chociaż miała taką Darling na wyciągnięcie ręki. Zupełnie, jak teraz. Mogła ją sobie macać do woli i nikt nie miał żadnych powodów do narzekań.
— Powiedziałaś, że mogę brać cię, gdzie chcesz, ale nie na ulicy, tak? Jesteś strasznie niezdecydowana, w ogóle za tobą nie nadążam — westchnęła z udawanym ciężarem, ale zamiast zabrać ją dłoń, wsunęła palce pod materiał bielizny. Finch działała na nią jak najgorszy możliwy nałóg - uzależniała samą obecnością. Teddy coraz częściej łapała się na tym, że przy niej przestawała myśleć rozsądnie. Jakby wszystkie logiczne argumenty rozpływały się pod wpływem jednego spojrzenia, dotyku i cichego śmiechu tuż przy uchu. I właśnie dlatego przez kilka długich sekund naprawdę rozważała kompletnie idiotyczny pomysł. Nie dbała i pojedynczy przechodniów, mijający ich po drugiej stronie chodnika. Dopiero po chwili dotarło do niej, że to faktycznie nie było najlepsze miejsce. I wcale nie chodziło nawet o ludzi. Wieczór był chłodny, a one obie były ubrane zdecydowanie zbyt lekko jak na temperaturę, która z każdą minutą coraz bardziej dawała się we znaki. Zaraz znowu się pochorują, a przecież dopiero co się zaręczyły! Dlatego, choć przyszło jej to z ogromnym trudem, powoli wycofała rękę z jej spodni.
— Jednak spróbuję być dziś odpowiedzialna — mruknęła, ale nie mogła przestać się uśmiechać. Sięgnęła do marynarki narzeczonej i zaczęła zapinać guziki. Dokładnie, jeden po drugim. Poprawiła jeszcze kołnierz, z wyraźnym niezadowoleniem odsuwając dłonie od jej ciała. Potem z równie ciężkim westchnieniem zapięła własną kamizelkę, chociaż wcale nie było jej zimno. Adrenalina i obecność ukochanej skutecznie podnosiły temperaturę bardziej niż jakiekolwiek ubranie.
Boże, jak bardzo ją kochała! To uczucie momentami wydawało się wręcz przytłaczające. Jeszcze niedawno Teddy była przekonana, że nie nadaje się do stabilności i poważnych deklaracji. I nagle April kompletnie zniszczyła każdą teorię, którą miała na własny temat.
— Widzisz, jakie poświęcenie? — rzuciła nonszalancko. — Powstrzymałam się od robienia niegrzecznych rzeczy w nieodpowiednim miejscu. Lepiej opowiedz mi o tych wygodniejszych miejscach — objęła ją ramieniem i poprowadziła w w kierunku głównej ulicy. Tak czy siak musiały znaleźć nocleg na dzisiejszą wieczór. Było zdecydowanie za zimno, żeby koczować pod mostem.
zaciągam się tobą, chociaż nie palę, chociaż nie palę wcale
-
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Mruknęła niezadowolona na uwagę o byciu pierwszą lepszą. April nigdy jej tak przecież nie traktowała i tyle to jej partnerka powinna już wiedzieć. Odsunęła się nieznacznie i spojrzała na nią, unosząc brew, ale nie skomentowała tego w żaden sposób. Nie będą się o to kłócić po raz enty, już im wystarczy. Puszczalskie chwile Finch miała już za sobą i póki jej partnerka żyje, to do nich nie wróci. Jeśli Darling nie spieszyło się do piachu, to nie było co tego roztrząsać.
— A w którym momencie powiedziałam, że na ulicy nie? — podłapała, uśmiechając się cwaniacko. Nie było to zbyt mądre i odpowiedzialne, ale April też przecież taka nie była. Na ten moment była gotowa się poświęcić i przełknąć potencjalną chorobę, byle tylko zaznać nieco przyjemności. Oddałaby jej się z nieukrywaną przyjemnością, choćby i po wielokroć. Pech jednak chciał, że poprosiła o małżeństwo tak rozsądną kobietę, która miała łeb na karku za ich dwie. Gdyby tylko wcześniej jej tak nie kusiła! Finch westchnęła głośno, gdy jej palce wsunęły się pod materiał bielizny. Przylgnęła do niej jeszcze bliżej, chcąc natychmiast poczuć ją dużo intensywniej. Z tym będzie jednak musiała poczekać, bo nie minęła nawet porządna chwila, a dłoń Teddy znalazła się po obszarem jej garnituru. Och, okrutny losie.
— Nudziara — mruknęła tylko nieco prowokacyjnie. Oczywiście w ogóle ją za taką nie uważała. W głębi duszy i głowy zdawała sobie sprawę, że ta decyzja była mądra. Przyglądała się jednak jak strażaczka zapina ich ubrania z wyraźnym smutkiem. Chciała się z nią trochę podrażnić. Miała szczerą nadzieję, że ukochana już niedługo będzie chciała jej udowodnić, że absolutnie nie jest nudziarą i nie marzy o niczym innym jak rozpinanie tych nieszczęsnych guzików.
— A chcemy zaszaleć z okazji narzeczeństwa czy wystarczy nam łóżko i śniadanie do pokoju? — Sięgnęła po telefon, by wejść na Booking albo inne cholerstwo, które szybko pozwoli ogarnąć im pokój w hotelu. Wybór nie był jakiś kolosalny, biorąc pod uwagę, że chciały być tam za kilka minut. Wszystko, jak zawsze, ograniczało się jednak do pieniędzy, a one dzisiaj dla Finch nie stanowiły żadnej przeszkody.
— Musimy wyprowadzić się kiedyś gdzieś, gdzie jest ciepło. Będziemy mogły się wtedy pieprzyć w dowolnym momencie i w dowolnym miejscu. Jak na Hawajach — zaproponowała, podnosząc wzrok znad ekranu. Świetny plan! Że też od razu jej tego nie zaproponowała, klękając przed nią z pierścionkiem. Jeśli kiedyś do tego dojdzie, to na pewno je w końcu zamkną, bo policja będzie znudzona zgarnianiem ich z ulicy w nieobyczajnych momentach. Ale co się w międzyczasie wybawią, to ich. Wspomnienia zostaną nawet za kratami.
Wydrylujesz śliną mnie, Otoczysz sprężystą łydką
-
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
— Sama sugerujesz, że znasz lepsze miejsca, a potem jojczysz, że zabieram rękę — zauważyła, zresztą bardzo słusznie! Gdyby nie te aluzje o innych miejsówkach, pewnie już wsuwałaby w nią palce. Trzeba pilnować, co się mówi!
Określenie, jakim podsumowała ją narzeczona, sprawiło, że Teddy parsknęła pod nosem, ale nie mogła nie się z tym nie zgodzić. Bywała nudziarą. To była niepodważalna prawda, która jednak wychodziła na dobre im obu. Gdyby nie chłodny wieczór, przyparłaby ją do ściany budynku i przeleciała bez najmniejszego zastanowienia. A tak to April powinna dziękować, że miała taką rozsądną kobietę. Inna na pewno nie byłaby tak odpowiedzialna i może zadbałaby o orgazm, ale w ogóle nie pomyślałaby o jej nerkach i płucach. Ciekawe, czy potem odwiedzałaby Finch w szpitalu, gdyby ta wylądowała pod reparatorem, bo zwykły kaszel przemieniłby się w niewydolność oddechową, a zapalenie pęcherza w sepsę.
— Znasz mnie. Wystarczy mi kawałek podłogi i jakiś dach nad głową — odparła beztrosko, bo naprawdę nie robiło jej różnicy, gdzie będą
Przeprowadzka do innego kraju brzmiała wyśmienicie. Dla takiej wizji wspólnej przyszłości, Teddy mogłaby nawet porzucić swoją naturę grudniowego dziecka i na dobre pożegnać się ze śniegiem. Na narty będą mogły sobie przecież polecieć w trakcie urlopu. Albo lepiej nie, zważywszy na to, jak dla April skończył się ostatni wypad w góry. To znaczy, było wspaniale, ale prawie zginęła, kiedy tak przekoziołkowała na stoku i zatrzymała się na ogrodzeniu.
— Jesteś cwana tylko w tej ładnej buźce — Teddy zatrzymała się i ujęła jej podbródek. — Zawsze powtarzasz, że chcesz się bzykać w dowolnym miejscu, a jak przychodzi co do czego, to plaża nie, bo pasek włazi w każdą dziurę, a samochód jest niewygodny — uśmiechnęła się łobuzersko. Ale czy nie taka była prawda? I jak tutaj spontanicznie obłapiać ją nad oceanem albo na tylnym siedzeniu auta? — Wybierz cokolwiek i daj mi się w końcu przelecieć — oznajmiła stanowczo, łapiąc ją za materiał marynarki, żeby przyciągnąć bliżej i skraść kolejny pocałunek. Jednocześnie na oślep nacisnęła na ekran telefonu Finch. Niech zdadzą się na los. Była szansa, że trafią albo na jakiś odjechany apartament, albo na obskurny motel z pluskawami.
nieważne dom czy hotel, przez resztę życia razem
-
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
— To wielkie łóżko brzmi niegłupio. I może jakiś równie kolosalny prysznic? — zaproponowała, niespecjalnie przejmując się tym, że narzeczona robiła sobie z niej żarty. Teraz mogła sobie kpić, ale potem będzie przecież zachwycona tym, co April dla nich wybierze. Nawet Teddy musiała przyznać, że wygodniej śpi się na wielkim, porządnym łóżku niż na jakiejś zapyziałej polówce. Musi ją trochę nauczyć lepszego doceniania samej siebie, a sprawianie sobie takich prezentów sprawdza się pod tym względem perfekcyjnie. Z całego serca chciała ją traktować jak księżniczkę, to nie były tylko puste słowa. Nie miała wątpliwości, że jej ukochana na to zasługiwała. Nie dość, że była cudowną partnerką, to jeszcze po prostu dobrym człowiekiem, który bardzo ciężko pracował. Po wypełnianiu tego typu obywatelskich obowiązków należy się wszystko, co najprzyjemniejsze.
— Och, wypraszam sobie. Może i samochód jest niewygodny, ale przecież ci w nim nie odmawiam. — Ujęła jej twarz w dłonie, by skraść jej kolejną garść drobnych całusów. Plaża faktycznie nie była jej wymarzonym miejscem, ale bądźmy szczerzy – wystarczyłoby, żeby narzeczona zaczęła ją nieco urabiać i oddałaby jej się bez zająknięcia. Albo z bardzo dużą ilością zająknięć. Wystarczyło, że Darling się do niej ładnie uśmiechnęła, a ona już była gotowa porzucić wszystkie swoje przyzwyczajenia i zrobić tak, jak sobie życzy tego partnerka. To już jej pech, że nie wykorzystywała tego zbyt często i dawała się robić Finch jak głupia. Na pewno mogłaby osiągnąć dużo więcej, jeśli zaangażowałaby w to minimum postaranka.
— Naprawdę spodobały ci się te Hawaje, co? Klub i taras to za mało? Chcesz mnie zaliczyć w każdym możliwym miejscu? — Zaśmiała się, spoglądając na ekran, żeby sprawdzić, co wybrała jej narzeczona. O dziwo, było całkiem nieźle. Łóżko faktycznie było kolosalne, choć w pokoju brakowało jakichś pokręconych udziwnień, a prysznic był dość zwyczajny, jak na hotel. Wszystkie atrakcje znajdowały się poza ich pokojem, ale raczej nie planowały korzystać ani z basenu, ani SPA. Miały inne plany na tę noc. Nie zastanawiała się dłużej. Potwierdziła rezerwację i od razu ją opłaciła. Na szczęście nie miały tam też daleko. Sprawdziła na mapie, że to spacer na kilkanaście minut. Schowała więc telefon do kieszeni, nie potrzebowały Ubera.
— Właściwie podoba mi się ten pomysł. Przyszła wiosna, wreszcie będzie cieplej i będę mogła dobierać się do ciebie na świeżym powietrzu. Musisz mi zrobić taką listę miejsc do zaliczenia — zaproponowała, uśmiechając się szelmowsko. Teraz to dopiero była dumna z samej siebie! Może powinna porzucić pomysł wpisywania tych wszystkich schadzek na firmowe faktury, bo znowu skończy się to jakimś pościgiem, ale tak poza tym nie widziała żadnych minusów tej sytuacji. Żeby zachęcić partnerkę do intensywnego myślenia, wpiła się zachłannie w jej usta. Serce natychmiast załomotało jej w piersi, chcąc wyrwać się do Teddy i objąć ją jak najmocniej. Ale na przytulanie przyjdzie czas później. Pchnęła ją i oparła plecami o drzwi bloku, obok którego akurat przychodziły. Przyszpiliła ją do chłodnej szyby nie przerywając pocałunków ani na moment. Zwinnym ruchem rozpięła guzik w jej spodniach i od razu wsunęła dłoń pod materiał bielizny. Nikt jej nie będzie zarzucał pruderyjności, jeszcze czego!
Weź mnie i oddaj, jesteś, to zostań
-
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
— Pod prysznicem też zamierzasz spać? — zapytała z łobuzerskim uśmiechem, chociaż doskonale wiedziała, co April a chwilę powie. Że strasznie dziwnie wypowiada słowo pieprzyć.
Darling mogła żartować sobie w najlepsze, ale wiedziała, że przy narzeczonej jej minimalistyczne podejście nie ma większych szans na powodzenie. Co najwyżej mogła trochę pomruczeć pod nosem i trochę poudawać, że ma w ogóle cokolwiek do powiedzenia w tej kwestii, ale finalnie i tak wpakuje się do pokoju, który będzie dokładnie taki, jaki wybierze narzeczona. I to w przekonaniu, że to była ich wspólna decyzja!
— Faktycznie nieczęsto mi odmawiasz — stwierdziła, odwzajemniając wszystkie całusy. Nie miała żadnych powodów do narzekań, a na urabianie jeszcze przyjdzie czas. Tylko musiała wziąć się w garść, zanim Finch całkiem wejdzie jej na głowę. Ale czy nie było na to już trochę za późno? Jeszcze znajdzie na nią jakiś sposób! Nie przypuszczała jednak, że wystarczy ładnie się uśmiechnąć, aby owinąć sobie ukochaną wokół palca. A przede wszystkim nie chciała gździć się z nią na plaży, kiedy tego nie lubiła. Chyba obie strony powinny mieć z tego przyjemność, a nie wyłącznie piach w oczach, prawda?
— Ty mi się podobasz, a nie jakieś tam Hawaje — odparła błyskawicznie, obserwując, jak ukochana rezerwuje pokój, który zdecydowanie był zbyt ubogi, jak na aprilowe wymagania. — Ale to prawda, chcę cię zaliczyć w każdym miejscu na ziemi. I w kosmosie też — przytaknęła i złapała ją za rękę, a ich dłonie od razu dopasowały się do siebie, bez szukania odpowiedniego ułożenia. To niesamowite, jak kompatybilne były ze sobą pod każdym względem!
Lista nie była taki głupim pomysłem. Już chciała ostrzec lojalnie, że to będzie naprawdę długi wykaz lokacji i pozycji, ale zanim zdążyła podzielić się wizją takiego zestawienia, została nieprzyzwoicie dociśnięta do drzwi budynku. Teddy wydała z siebie ciche stęknięcie, które zniknęła wraz z kolejnymi pocałunkami. Dopiero ręka, którą ukochana wcisnęła jej w majtki, sprawiła, że otworzyła szeroko oczy i gwałtownie wypuściła powietrze wprost w rozchylone usta.
— Podobno znasz kilka wygodniejszych miejsc niż środek ulicy — przypomniała, cytując wcześniejsze słowa Finch. — Chciałam tylko zauważyć, że jesteśmy na środku ulicy — powiedziała, mimowolnie napierając biodrami na dłoń, chcąc mieć z tego jeszcze większą przyjemność. — I chyba ktoś się na nas gapi — wyszeptała tuż przy jej uchu. Wzrok Darling powędrował ponad ramieniem narzeczonej. Grupka dziewczyn po drugiej stronie chodnika ewidentnie zwróciła na nie uwagę. Jedna z nich nawet się zatrzymała i wskazała je palcem, coś żywo komentując reszcie.
z tobą odlatuję prosto w drogę, uniesie nas, na innej planecie będę