- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description
-
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
-
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
-
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description
Desperackie wczepienie się zmieniło się w końcu w czułe przytulenie. Objęła ją całą sobą, rozkoszując się momentem tej słodkiej bliskości. Serce nadal waliło jej jak oszalałe, adrenalina pompowała krew w zastraszającym tempie, ale Finch i tak czuła się całkowicie spokojna i bezpieczna. Mruknęła zadowolona, totalnie oszołomiona i totalnie zakochana. Wokół Teddy nagle pojawiło się żółte światło. Wyglądało na to, że niebiosa wreszcie się o nią upomniały. Nie, chwila. Jakie, kurwa, niebiosa. To światło z klatki schodowej, którą miała za plecami. Ktoś najwyraźniej schodził po schodach. April oderwała się od drzwi i pociągnęła strażaczkę za sobą w stronę hotelu.
— Czyli jestem cwana tylko w ładnej buźce, tak? — dopytała, zapinając z powrotem guziki marynarki. Nie powinna spacerować z cyckami na wierzchu, no bez przesady. Uśmiechnęła się, jak zawsze bardzo dumna ze swojego przewinienia.
Zrobić to na schodkach w Hockach, wijesz się jak kotka
-
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description
Przez chwilę trwały w uścisku i pewnie tkwiłyby w nim do końca świata, gdyby nie zapalone światło, które przebiło się przez drzwi klatki schodowej. Niosące się kroki i szczekanie psa oznajmiło wszem i wobec, że ktoś właśnie wybierał się na nocny spacer ze swoim czworonogiem. Chwała, że dopiero teraz, a nie kilka minut wcześniej, inaczej Darling byłaby wściekła. Kto wie, może doszłoby nawet do rękoczynów albo wspomnianego morderstwa? Odsunęła się niechętnie od narzeczonej i podążając jej śladami, również zapięła guziki od kamizelki.
— Jesteś też ogólnie ładna, nie tylko w buźce — rzuciła, bardzo rozbawiona faktem, że April musiała jej to udowodnić. — No dobrze, nie jesteś tylko wyszczekana. Ani gołosłowna. I masz cały wachlarz innych zalet, ale o tym opowiem ci później — oznajmiła, bo ukochana dała jej (dała jej, to wystarczy, koniec, kropka) jasno do zrozumienia, że nie rzuca słów na wiatr.
Złapała ją za rękę i pociągnęła w kierunku hotelu, w którym pokój okazał się przytulny, a łóżko faktycznie było ogromne i Teddy pomyślała, że koniecznie muszą sobie takie sprawić, nawet jeśli miałoby zająć całą antresolę.