ODPOWIEDZ
34 y/o
MADITO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

049.
Pilar came to play the boss’s girlfriend.
Pati came to see the woman Madox suddenly couldn’t shut up about.

trigger warning
przekleństwa
Wszystko się pierdoliło.
Począwszy od tego, że Madox na śmierć pokłócił się z Williamem po tej całej akcji z Galenem Wyattem. Przez to, że on dostawał kolejne wiadomości z pogróżkami, od Nicka Daltona, jak uważał. Nicka, który wysłał Pilar tą pierdoloną paczkę. A kiedy poszedł w tej sprawie do Eliota, żeby załatwił mu widzenie u Daltona, z którym chciał przecież tylko porozmawiać, to komendant mu odmówił. Argumentował to podobnie do Pilar, że on nie umie tylko rozmawiać... I może Madox nawet by się z tego wybronił, gdyby nie zerwał się wtedy z krzesła i go nie kopnął, kiedy tylko pomyślał o tym, że Eliot ma to w dupie. Że on kurwa oddał tego psychopatę w ręce policji, a policja teraz... umywała rączki. Nic sobie z tego nie robiła, że ten zwyrodnialec wciąż nękał jego narzeczoną.
Madox był... delikatnie rzecz ujmując, wkurwiony.
Już chyba zjebał wszystkich, kogo się dało z klubu i znowu wszyscy chodzili koło niego na paluszkach. Larva w końcu wzięła się za robotę, za te faktury, które zalegały mu w gabinecie. Ochrona też nie schodziła z pozycji. Barmanki i tancerki go unikały i robiły swoje.
Brakowało tylko... kogoś, kto zajmie się klientami VIP, bo Noriega dzisiaj znowu musiał reagować. Praktycznie codziennie musiał, a przecież miał na głowie inne rzeczy, na przykład to... jak teraz kurwa spotkać się z Nickiem Daltonem.
I teraz z pomocą przychodziła mu Pati, właściwie to dosłownie, bo ona już od kilkunastu minut siedziała w jego biurze, w tym ozdobnym fotelu na przeciwko biurka, z nogą zarzuconą na nogę, ustami pociągniętymi karminową szminką. W ognisto czerwonej, opiętej sukience, na której odznaczały się jej tlenione kosmyki. Patricia Fernandes też była latynoską, a jednak farbowała na blond te swoje ciemne włosy i tylko smagła karnacja, wyraziste brwi i oczy... Ciemne, dzikie, zdradzały jej pochodzenie. No i akcent, z którym w tym momencie nadawała do Madoxa.
- Nie uwierzę, póki nie zobaczę Noriega… Ale słyszałam już, że jakaś chica latina caliente cię usidliła... Wiesz jak gadają, że... - urwała i podniosła na niego spojrzenie ponad czerwonymi paznokciami, które właśnie oglądała. Madox siedział za biurkiem, w swoim szefowskim fotelu i zerkał znowu na złoty, drogi zegarek na nadgarstku. Pilar powinna zaraz być, bo Madox zamierzał przedstawić jej Pati, zanim oficjalnie wprowadzi ją do klubu, jako nową menadżerkę od sekcji VIP.
- Że? - utkwił w niej te ciemne tęczówki. A Pati pochyliła się nad biurkiem w jego kierunku.
- Że poruchasz i zostawisz - powiedziała bez ogródek, ale zaraz prostowała się na fotelu - chociaż... ostatnio byłam na kolacji z takim Włochem, i wiesz akurat się zgadaliśmy o Emptiness i coś wspomniał, że to twoja narzeczona... i że jest psem, tak? Narzeczona z policji... Jestem jej tak kurwa ciekawa, że aż mnie skręca - Pati zerknęła na drzwi. A Madox pobujał się w fotelu na boki.
- I co jeszcze gadają? - chciał ją trochę pociągnąć za język, ale Pati wywróciła oczami, a zraz poprawiała nogę zmieniając tą którą miała na wierzchu, postukała szkarłatnymi paznokciami w blat biurka, robionego na specjalne zamówienie z Lapacho.
- A co ja jestem kurwa jakiś twój informator? Jeszcze mnie nie zatrudniłeś, na razie możemy sobie pogadać jak przyjaciele... I jako przyjaciółka to powiem ci, że pojawiają się pewne wątpliwości co do tego czyją stronę trzymasz - zmierzyła go spojrzeniem, a Madox też nawet na moment swojego od niej nie odwrócił.
- A ty czyją trzymasz Pati? - zapytał i teraz to on opierał się o biurko pochylając nad nim w jej kierunku.
- Wiesz kurwa czyją Madox... My się nigdy z psiarnią nie lubiliśmy - uśmiechnęła się do niego i zatrzepotała rzęsami. A Noriega pokiwał głową.
- No ja też nie... Ale kurwa Pati jak ona się rucha - opadł plecami na oparcie fotela i odchylił do tyłu głowę - a poza tym wiesz jak jest... Przyjaciół trzymaj blisko, a wrogów jeszcze bliżej - wzruszył ramionami, a ciemne spojrzenie przebiegło gdzieś po suficie. To Pati za to wisiało na jego twarzy, jakby chciała z niej coś jeszcze wyczytać.
- Mówisz? - zapytała przechylając na bok głowę - ty jej zrobisz dobrze językiem, a ona za to ci coś wyśpiewa na uszko? Taki macie układ? - zapytała bez owijania w bawełnę, bo Pati była dość bezpośrednia. Bardzo nawet. I może oni dlatego się tak dobrze dogadywali?
- Coś w tym stylu... - rzucił tylko Madox i znowu zakręcił się na krześle, Pati chciała się jeszcze odezwać, znowu opierała się o biurko, ale wtedy drzwi do gabinetu się otworzyły...

Dime algo al oído ✿˚ ༘ ⋆。♡˚
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor


034.
She looks like trouble
the question is: in a good way or bad?


Było cieżko.
Chociaż czy u niej kiedykolwiek było łatwo?
Raczej nie. Od dzieciaka przecież toczyła ciągłą walkę. Jak nie z innymi dziećmi z bidula, które szarpały ją za włosy i podpalały zabawki, po jebanych bandytów, którzy chcieli są zabić za każdym razem, jak ona wsadzić ich do paki, przez wszystko co związane z Madoxem, a teraz jeszcze po sprawę z Daltonem, która okazała się o wiele bardziej skomplikowana, niż mogło się wydawać.
Okazało się, że Eliot — tak jak Pilar się spodziewała — odmówił Noriedze wizyty u Daltona w zakładzie, argumentując to dokładnie tak samo jak ona kilka dni wcześniej, że był na to zbyt narwany. Czego jednak Pilar za nic się nie spodziewała, to że komendant wezwie ją kilka godzin później do siebie, akurat kiedy wróciła ze śledztwa i powie, że jeśli będzie chciała, załatwi go jej. Za plecami Madoxa. Oboje przecież dobrze wiedzieli, co by się stało, gdybyście dowiedział, a tym bardziej gdyby cokolwiek stało się Pilar. Eliot oczywiście zapewnił ją, że dostaliby specjalny pokój i dwóch ochroniarzy przy drzwiach i jednego w środku, żeby upewnić się, że wszystko było bezpiecznie. Wybór jednak zostawił jej. Bo Pilar sama jeszcze nie wiedziała. Biła się z myślami. Nie była pewna. Tak bardzo nie chciała się już kłócić z Madoxem, kurwa nienawidził się z nim kłócić, a przecież wiedziała, jak to się skończy, jeśli się dowie. Z drugiej jednak czuła, że była jedyną osobą na tym zasranym świecie, ktora byłaby w stanie cokolwiek wyciągnąć z Daltona.
Ciężka decyzja
Całą drogę do Emptiness się nad tym zastanawiała. Dwoiła w myślach i troiła, rozważała za i przeciw, snuła scenariusze, zresztą jak to zawsze miałą w zwyczaju. Nawet kiedy parkowała już czerwonego jaguara przy tylnym wejściu, wciąż nie była pewna. Wiedziała jednak, że na moment musiała odsunąć te myśli na bok i skupić się na Noriedze i nowej managerce Emptiness, która miała zastąpić Maddie.
Madoxowi zależało na tym, żeby Pilar ją poznała. Widziała po nim, że chciał, żeby się jakoś dogadały, a biorąc od uwagę jak [i[świetnie [/i]Pilar dogadywała się z jego znajomymi i byłymi… cóż, prognozy nie były zbyt optymistyczne. Obiecała sobie jednak, że dla niego postara się nie być zbyt sceptyczna. Miała świadomość, że to było dla niego ważne. Że potrzebował kogoś na już, a skoro ufał Pati… to Pilar naprawdę nie powinna tego stopować.
Weszła do środa wejściem dla personalu, jak na narzeczoną szefa przystało i jeszcze zanim ruszyła po schodach podeszła do dziewczyn na barze i poprosiła o trzy Santa Muerte, z którymi następnie udała się na górę. Ona też chciała zrobić dobre wrażenie. Może tym razem wcale nie musiała nienawidzić nowej pracownicy Noriegi? Chociaż kurwa gdzieś z tyłu głowy pamietała, jak Madox powiedział jej, że Pati próbowała się do niego dobierać… to nieco ją zniechęcało. Niemniej do środka wpadła z uśmiechem na ustach, trochę jak do siebie, trochę chcąc zaznaczyć, że też tutaj należała. Dziewczyna szefa.
Wybaczcie za spóźnienie — rzuciła przed jakimkolwiek dzień dobry. — Ale jakiś zjeb zajechał mi drogę, wiec musiałam za nim pojechać, żeby mu nieco obrysować auto. Tak na pamiątkę — wzruszyła ramionami. Może nie powinna tak od razu chwalić się tym, jak złośliwa potrafiła być, jednak Pati zdawała się nie mieć z tym problemu, biorąc pod uwagę, że zaśmiała się krótko na ta opowieść.
Już ją lubię — rzuciła, nim Pilar porządnie podeszła do biurka.
Dlatego, że to nie było twoje auto — Stewart od razu odpowiedziała, podchodząc i stawiając trzy szklanki na biurku. Dopiero wtedy odwróciła się w stronę kobiety, przyglądając się jej uważniej. Oczywiście była piękna, na pierwszy rzyt oka temperamentna, zdradzał ją błysk w oku i sposób, w jaki się nosiła. — Pilar — przedstawiła się z uśmiechem na ustach i wyciągnęła rękę do przodu.
Pati ewidentnie się jej przyglądała. Intensywnie. Z ciekawością. Na moment nawet spuściła wzrok na wystawioną rękę z pomalowanymi paznokciami na czerwono, ale finalnie… uścisnęła jej dłoń.
Patricia — odbiła piłeczkę, potęgując uścisk. Ale to dobrze. Stewart nienawidziła ludzi, którzy nie potrafili porządnie uścisnąć dłoni i robili to na odpierdol. To od razu dużo mówiło o ludziach. — Ale możesz mówić mi Pati — dodała, wracając na fotel, a Pilar za ten czas przeszłą na drugą stronę biurka i nachyliła się do Noriegi. Absolutnie nieprzejęta obecnością osób trzecich musnęła jego gorące usta — pierwsze powoli i przelotnie, a zaraz nieco bardziej ogniście.
Pomyślałam, że pewnie tu usychacie od gadania o biznesach — przewróciła oczami, jakby wcale ją to nie interesowało, ale prawda była taka, że było wręcz odwrotnie. Do tego po prostu chyba każde z nich musiało się kurwa napić. To nie był wcale łatwy czas, te ostatnie dni.

preséntame, cariño
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
MADITO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Oczywiście, że kiedy tylko Pilar stanęła w drzwiach gabinetu, to ciemne spojrzenie Noriegi od razu powędrowało do niej, mimo to nie ruszył się z miejsca, tylko powiódł za nią wzrokiem. A Pati w pierwszej chwili patrzyła na niego, jakby ona chciała właśnie z Madoxa wyczytać na ile ta jego relacja ze Stewart jest poważna... a może prawdziwa?
Prawda jest taka, że szefa Emptiness i jego nową menadżerkę od sekcji VIP sporo łączyło. Oboje potrafili czytać ludzi, dużo rzeczy wyciągnąć na podstawie samych obserwacji, albo podczas... rozmowy.
Chociaż zaraz brązowe, duże oczy Patricii skierowały się na Pilar, kiedy wyjaśniła powody swojego spóźnienia.
- Mówiłem ci, żebyś uważała na Jaguara - rzucił trochę od niechcenia Madox, ale czy tak naprawdę chodziło mu o samochód? A może o jej bezpieczeństwo, to już wiedziała tylko Stewart. Musiała to wiedzieć.
Pati za to uśmiechnęła się do Pilar z sympatią... bo może one też były podobne? Z tymi swoimi ognistymi temperamentami?
I kiedy stanęły na przeciwko siebie, to Madox rzeczywiście powiódł spojrzeniem od jednej, do drugiej, finalnie zatrzymując ja na swojej narzeczonej. Mógł gadać i kłamać, że łączy ich tylko zajebisty seks, ale zdradzało go to spojrzenie. To jak nie umiał od niej oderwać wzroku. To jak na nią patrzył.
Chociaż zaraz sięgnął do podkładek pod szklanki, które miał na biurku, bo wiadomo, że na tym jego drogim biureczku z Lapacho nie stawia się bezpośrednio szkła. Przesunął palcami po drewnie, na którym on przecież ostatnio zamierzał dobierać się do Pilar. A kiedy Stewart się przedstawiła, to znowu podniósł na nią spojrzenie, a zaraz skierował je na Pati, która oddała uścisk tak jak się spodziewał, bez zawahania. Jeden kącik jego ust uniósł się ku górze. Może się polubią? Byłaby to miła odmiana po niechęci Stewart do Maddie, wzajemnej zresztą.
Kiedy Pilar do niego podeszła, to odwrócił się w jej kierunku na krześle, sięgnął do jej bioder, zadzierając głowę do góry, kiedy pochyliła się, żeby musnąć jego wargi ustami. Pociągnął ją do siebie, między nogi, a zaraz szarpnął się do niej, kiedy już bardziej agresywnie wpiła się w jego usta. Oddając ten pocałunek należycie, ogniście. Nawet mruknął w jej pełne, miękkie wargi, a zaraz już ją ściągał do siebie na kolano, żeby wtulić się w nią. Pati patrzyła na to spod przymrużonych powiek, jakby jeszcze zastanawiała się na ile to pokazówka, a na ile coś rzeczywiście było na rzeczy. Ale Madox zaraz połasił się jeszcze do Pilar.
- Właściwie rozmowy o biznesach już mamy z głowy - rzucił i ponad udami Stewart sięgnął po szklankę z drinkiem, żeby go podnieść i zaraz upić kilka łyków. Pati się tylko uśmiechnęła.
- Madox oznajmił mi, że jeśli się nie dogadamy, to nie mam nawet czego tutaj szukać... - powiedziała Patricia, a jej brązowe tęczówki spoczęły na twarzy Stewart, przygryzła dolną wargę - ale myślę, że znajdziemy wspólny język, bo przecież... obie chcemy... dobra... klubu - powiedziała powoli zerkając na Noriegę. Klubu czy jego właściwie?
Ale Madox postanowił nie drążyć tematu. A zresztą znał Pati na tyle, że ona po prostu wiedziała co powiedzieć, co ktoś chce usłyszeć. A prawda jest taka, że najważniejsza dla niej była... no jej własna dupa. Dzisiaj odziana w tą drogą, czerwoną sukienkę. Pati lubiła się stroić, lubiła luksus i pieniądze, a te też całkiem przyzwoite, zaproponował jej Noriega. Chciała tej roboty, widział to po niej, po tym jak znowu zmieniła nogę, opierając czerwone paznokcie na odkrytym kolanie.
- Opowiadałem ci Pati, że Maddie nie za bardzo uznawała tutaj moją... narzeczoną, a to mnie wkurwiało - znowu przytulił do siebie Stewart. A Fernandez chyba znowu zastanowiła się, czy on to robi tylko po to, żeby wyciągać od tej naiwnej policjantki jakieś informacje? Tylko dlatego, że Pilar się zajebiście ruchała?
Już wiedziała, czy nie? Widziała to w jego spojrzeniu, które znowu padło na jego narzeczoną?
- Maddie to szmata, ja ci zawsze powtarzałam, że z nią będą problemy - Pati wywróciła oczami - ona za bardzo kolegowała się z ruskimi, a ruscy to wiesz... tylko groźnie wyglądają - i znowu strzeliła oczami, w końcu też sięgnęła po drinka, którego przyniosła im Pilar - mam nadzieję, że nie masz ich na dole? Bo ani ja, ani moi włoscy przyjaciele nie będziemy się tam czuć dobrze - powiedziała łagodnie, a zaraz spojrzała na dół na szklankę, na tę kostkę lodu z płatkiem złota - ładnie podane... Ale gdzieś już to widziałam - uśmiechnęła się delikatnie, a jej ciemne oczy tym razem zatrzymały się na Madoxie, ponad ramieniem Pilar.
Noriega drgnął delikatnie, ale tylko Stewart mogła to pod sobą poczuć, bo on nie dał nic po sobie poznać.
- Na dole sami Latynosi, ruscy tylko na klubie, a i tak, zostało mi ich trzech, bo ostatnio jednego wyjebałem - tego drinka nie skomentował, ale fakty są takie, że płatek złota zatopiony w lodzie to był kiedyś trik właśnie Pati.
Kiedy jeszcze prowadziła ten swój bar.
- Tego kochasia Maddie? - zapytała, jakby sobie właśnie siedzieli na ploteczkach. A Madox zmrużył oczy, Pati wiedziała... więcej niż mu się wydawało, ale przecież zawsze tak było. Fernandez lubiła wiedzieć, zupełnie tak, jak on. Napiła się ze szklanki, a potem oblizała czerwone wargi, oparła wilgotne, oszronione szkło na kolanie.
- A ty Pilar… prowadziłaś tą sprawę Galena Wyatta z kontenerami, prawda? Coś tam słyszałam, nawet takie pogłoski, że Wyatta pobili na komisariacie, to twoja sprawka? - pochyliła się do przodu, a kilka mokrych kropli spłynęło po jej smagłej skórze na kolanie. Pati była dobra. Kurewsko dobra. I możliwe, że w tym momencie nawet bardziej w temacie niż Noriega. Bo on przecież fiksował się bardziej na tych ich sprawach, a nie na tym co się działo dookoła. A Pati rozmawiała ze wszystkimi, wszędzie miała kontakty. Co zresztą im prezentowała. Od razu, bez owijania w bawełnę.

¿Y tú qué piensas, cariño? ₊˚⊹ᰔ
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Patricia miała rację.
Obie chciały dobra klubu.
Chociaż Pilar najbardziej po prostu chciała dobra Madoxa.
Potrzebowali, żeby sprawy z półświatkiem uległy poprawie po tym, jak w ostatnim czasie Noriega nie tylko to wszystko zaniedbał ale też nadszarpnął ich zaufania swoim zachowaniem i chociażby faktem, że teraz bratał się bardziej z policją. Potrzebna była odpowiednie managerka, która to wszystko na nowo poustawia i będzie zajmować się problemami, kiedy takie będą faktycznie miały miejsce.
Poprawiła się na kolanach Madoxa, kiedy ten opowiadał o Maddie i tym, jak one dwie nie mogły się dogadać. Stewart też zastanawiało, czy się polubią, chociaż kiedy Pati uznałam że Maddie to szmata, jakoś… zaskrobała sobie jej wczesną sympatię. Patricia wydawała się bezpośrednia, jednak nie w ten sam roszczeniowy sposób, co Maddie. Wydawała się wyrażać sobie zdanie, ale w tym wszystkim i tak liczyć się z tym, co Madox miał do powiedzenia. Maddie tego nie potrafiła. Ona i tak robiła, co chciała. A przecież kurwa od tego była Pilar. Noriedze zdecydowanie wystarczyła w życiu tylko jedna buntowniczka.
Maddie za bardzo się tutaj zasiedziała — wtrąciła w końcu Stewart, ręką oplatając kark swojego narzeczonego, palce wplatając w jego włosy i delikatnie się nimi bawiąc. — Próbowała sama podejmować decyzje, kompletnie nie licząc się ze zdaniem Madoxa — wyjaśniła po krótce swoją perspektywę, na co Pati skinęła głową. Pilar zastanawiała się przez moment, ile ona tak naprawdę wie, bo o dziwo wydawała się wiedzieć wyjątkowo… dużo. Trochę za dużo jak na kogoś, kto w ostatnim czasie nie miał nic wspólnego z nimi i z tym miejscem. — Nie mówiąc już o tym, że zdradziła… — dodała, nachylając się po szklankę swojego Santa Muerte, ani na moment nie spuszczając spojrzenia z Patrici. I chociaż próbowała to ukryć, Stewart od razu zobaczyła to lekkie drgnięcie brwi do góry. Była zaskoczona. Nie wiedziała. — A tutaj kurwa nie toleruje się zdrady. Prawda, cariño? — na krótką chwile przeniosła spojrzenie na Madoxa. Na jego piękne, obłędnie czekoladowe oczy. Ostatnio temat zdrady dość mocno przewijał się przez ich życie i chociaż po ostatnich spekulacjach prawie doszło do tego, że się rozstali, tak Pilar naprawdę miała nadzieję, że jej narzeczony w końcu będzie w stanie jej ufać. Tylko on wiedział o co jej chodziło, ale jeszcze dla podkreślenia przedstawienia znowu nachyliła się do jego ust i musnęła je przelotnie. Przelotnie, bo Pati znowu się odezwała, ewidentnie zainteresowana.
A co takiego zrobiła ta suka Maddie? — upiła swojego drinka, chowając zaintrygowanie za szkłem. Chciała wiedzieć. Oczywiście, że chciała. Biorąc pod uwagę, że Pati zdawała się wiedzieć wszystko. A jednak tego nie. Nie miała pojęcia o tym, że była managerka Madoxa była wysłanniczka jego matki i tym samym to czyniło ją zdrajczynią. Proszę, jednak niektóre rzeczy Maddie jak widać umiała zachować dla siebie. — Chodzi o jej romanse z Ruskimi i klientami? Wynosiła informacje? — dopytywała, nie dając za wygraną i tym razem to Pilar delikatnie uśmiechnęła się, chowając za grubym szkłem, w kórym miała ciemnego drinka. A potem spojrzała na Madoxa, zostawiając dla niego odpowiedź na to pytanie. W końcu Pilar była tylko jego dobrze ruchającą się narzeczona, prawda? Nie mogła znać szczegółów. Pewnie Madox powiedział jej tylko, że Maddie go zdradziła, może nawet dopisał do tego jakaś bajeczkę, ale też nie mogła wiedzieć za dużo. Taki obrazek namalował im Eliot i to też powinni grać. Szczególnie przed Pati, jeśli Madox naprawdę chciał ją tutaj zatrudnić.
Podniosą na nią spojrzenie dopiero, kiedy Fernandez zaczęła bezpośredni temat kontenerów i Galena Wyatta. Czuła jak Madox lekko drgnął pod jej ciałem. Było to niewidoczne dla oka, ale już na pewno odczuwalne dla ciała. Ale co się kurwa dziwić, biorąc pod uwagę, że Wyatt w ostatnim czasie napluł im kurewsko dużo krwi.
Prowadziłam — przytaknęła i spojrzała wymownie na Pati. — A co, aż tak interesuje cię Galen Wyatt, że dyskutujemy tutaj o tym, kto mu przywalił? — bo trzeba przyznać, ze dziwne to było pytanie. Co ją to niby obchodziło? Miała jakieś powiązania z Galenem? Na komisariacie nie pierwszy i nie ostatni raz ktoś dał w twarz podejrzanemu. Dużo rzeczy zresztą robiło się za zamkniętymi drzwiami komendy. Madox też coś o tym wiedział.
W sumie to nie — Pati wzruszyła ramionami. — Tak chciałam zagadać. A poza tym, lubie kiedy mogole dostają po mordach — uśmiechnęła się w ich kierunku, upijając drinka. — Taki mój mały fetysz — dodała zadowolona i chociaż Pilar nie do końca uwierzyła w te słowa, tak zaśmiała się przelotnie, przytakując jej. Pati wydawała się kurewsko inteligentna. Wydawała się również dużo wiedzieć. Tacy ludzie naprawdę rzadko kiedy zadawali swoje pytania z przypadku. Często coś z tego chcieli mieć, nawet jeśli były to jakieś strzępy szczegółów, potrzebne do większej układanki.
To ucieszy cię informacja, że ostatnio znowu go pobili — wtrąciła, ale nawet na moment nie popatrzyła na Madoxa. W końcu ostatnie czego chcieli, to żeby Pati wiedziała, jak bardzo i do jego stopnia Noriedze zależało na Pilar.
I pewnie kurwa sobie zasłużył — skwitowała, przekładając nogi. — Tacy jak Wyatt myślą, ze są lepsi od innych. Wiecie, ze wszystko im się kurwa należy. Gówno prawda — warknęła, kręcąc głową z pewnego rodzaju zniesmaczeniem. I może nawet jeszcze by tak sobie siedzieli u Madoxa w biurze i dyskutowali na tematy przyziemne jak Galen Wyatt, ale nagle w pomieszczeniu wybrzmiał stukot drzwi.
Szefie — odezwał się jeden z goryli, który po chwili również wszedł do środka. — W VIPie znowu awantura — oznajmił, zarzucając ręce do przodu i czekając na dalsze instrukcje albo to, że szef pójdzie i załatwi sprawę. Tylko może to była idealna okazja na to, żeby to Pati się wykazała, a oni popatrzą? Pilar nie miała pojęcia, czy myśleli właśnie o tym samym, ale Madox mógł poczuć, jak Stewart zaciska wymownie palce na jego udzie.

Odiamos la traición, ¿verdad, cariño?
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
MADITO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Madox skinął głową na słowa Pilar odnośnie Maddie, bo coś w tym było, że blondi się tutaj rządziła, ale w zasadzie Noriedze w pewnym momencie to pasowało, kiedy leciał do Kolumbii, albo do Meksyku, że Maddie trzymała Emptiness w ryzach. Pati też by mogła...
Tylko Patricia była zupełnie inna od Maddie, inteligentna, wiedziała co i jak, znała ten cały gangsterski świat.
- A to mój klub, a przez Maddie później reszta załogi się zapominała... - wtrącił tylko, kiedy Pilar opowiadała o Maddie, chociaż kiedy wspomniała o tej zdradzie, to jakoś tak mocniej zacisnął wytatuowane palce na udzie swojej narzeczonej. Chociaż spojrzenie utkwił w Pati, chyba nie wiedziała o co chodzi. Ale przecież Madox jej nie powie, że robiła dla jego matki. Liczył na to, że o Esme akurat nie wie nikt.
- Nigdzie nie toleruje zdrady hermosa - piękna, ciemne tęczówki zawisły na twarzy Stewart, bo ona mogła coś o tym wiedzieć...
Ale Pati też wiedziała, bo akurat to przedmiotowe traktowanie kobiet, jakby były jego własnością, to było coś o czym półświatek wiedział, dupy Madoxa zawsze były nietykalne, nawet jeśli były tylko laskami do posuwania, na raz, albo kilka.
On teraz przecież, dopiero Pilar traktował na równi, liczył się z jej potrzebami, z jej zdaniem, ale kiedyś tak nie było... I może on powinien grać, że to się nie zmieniło? Stąd to stwierdzenie.
Na pytanie Pati przeniósł na nią spojrzenie.
- Tak, wynosiła informacje, i jeszcze głupio liczyła, że to się nie wyda - Madox aż wywrócił oczami, na pokaz, bo prawda jest taka, że on tyle lat ufał Maddie - jakby kurwa nie wiedziała z kim ma do czynienia - podkoloryzował, że niby on jest przecież wciąż taki... dobry. Ale aktorzenie zawsze mu wychodziło. Miał to chyba we krwi.
Chociaż nie potrafił się powstrzymać przed tym, żeby nie obruszyć się na wspomnienie Wyatta poprawił się na krześle przysłuchując wymianie zdań między Fernandez i jego narzeczoną. Galen Wyatt, kurwa...
Może już by skończyli ten temat?

Chociaż Madox też lubił kiedy bogole dostawali po mordach, z tym akurat mógłby się z Pati zgodzić, chyba też miał taki mały fetysz. Na kolejne słowa Pilar szturchnął ją kolanem, ale z drugiej strony Pati nie pociągnęła tematu, czyli nie wiedziała, że to on wystartował do Wyatta. Ale nie ma się co dziwić, ona nie trzymała z policją, większość jej informacji pochodziła z półświatka. To Madox miał układy z jednymi i z drugimi, dlatego kiedyś Pati bardzo zależało, żeby połączyli siły. Bardzo.
Madox miał nawet jeszcze coś dodać, może zmienić temat? Ale wtedy wybrzmiało to pukanie do drzwi.
- Właź - rzucił, bardzo kulturalnie zresztą... W sumie tak, bo najczęściej zza tych drzwi padały jakieś soczyste wypierdalaj, kiedy Noriega był zajęty. Dzisiaj też trochę był, chociaż kiedy ochroniarz powiedział, że znowu coś dzieje się w sekcji VIP, to Madox od razu przeniósł spojrzenie na Pati - no to co przywitasz się Fernandez? Właściwie jeszcze nikomu się nie chwaliłem, że to ty zajmiesz miejsce Maddie, więc to będzie trochę jak impreza niespodzianka - Noriega uśmiechnął się delikatnie, a zaraz ruszył się, żeby Pilar wstała z jego kolan, chociaż pod biurkiem szczypnął ją gdzieś w pośladek, zaczepnie. Posłał jej też przelotne spojrzenie.
Pati nawet się nie zawahała, wstała poprawiając sukienkę, przerzucając do tyłu gęste, jasne włosy. Obejrzała się na Madoxa.
- Powiedz mi tylko na ile sobie mogę pozwolić szefie, wiesz ja wychodzę z założenia, że im bardziej wściekły pies, tym bardziej trzeba je trzymać krótko, jak moje dobermany, ale one są akurat prze kochane - pozwoliła Madoxowi się wyminąć, Pilar też, a sama ruszyła trochę z tyłu. Chociaż Madox zaraz się na nią oglądał.
- Zaszalej, my tutaj też nie przebieramy w środkach - Pati tylko skinęła głową. Ale nawet przez moment w jej ruchach nie było widać zawahania, ona szła tam po swoje, z dumnie uniesionym podbródkiem, z dźwiękiem jej szpilek, który odbił się po schodach prowadzących na dół. Dopiero przy drzwiach Madox stanął w miejscu, otworzył je przed Pati, a sam zaraz sięgnął do ramienia Pilar, żeby przyciągnąć ją do siebie, objąć w pasie.
- Będzie ciekawie... - mruknął jej do ucha, kiedy weszli za Pati do sali VIP. Na dole było trochę osób. Więcej niż zazwyczaj, to musiała być jakaś imprezka. Na stoliku rozsypana kokaina, na podeście tancerka, która pozbyła się już stanika i teraz zasłaniała rękami pokaźnych rozmiarów biust. A na kanapie... Diego.
Madox aż strzelił oczami w sufit. Pod kanapą na podłodze leżał jakiś chłopak, jęczał zwinięty w kłębek, a dwóch ochroniarzy Diego stało nad nim. Obok goryle Madoxa.
- No czego się kurwa gapisz... kończ pokaz - rzucił Diego do tancerki, jakby nigdy nic. Dziewczyna się zawahała, a wtedy przed podestem stanęła Pati, w tych swoich niebotycznie wysokich szpilkach, z rękami skrzyżowanymi na piersi.
- Rojas… z łaski swojej nie strasz dziewczyn - odezwała się Patricia patrząc prosto na Diego, który poprawił się na kanapie, ale wtedy ten leżący na podłodze chłopak stęknął, a Diego Rojas zerwał się z miejsca, zamachnął i go kopnął. Chłopak jęknął głośno, ochroniarze Madoxa się ruszyli, ale ci Diego też, jak te wściekłe psy, które w każdej chwili mogły skoczyć sobie do gardeł.
Pati odrzuciła do tyłu włosy, a już za chwilę stała przed Diego, nawet nie musiała zadzierać za bardzo głowy do góry, przez te kilkunastocentymetrowe obcasy.
- I kurwa nie brudź podłogi... - bo rzeczywiście chłopak, którego skopał już krwawił - albo wypierdalaj i zabawiaj się z kumplami na ulicy - dodała Pati. A Diego zrobił krok w jej kierunku, tylko ona wcale się nie cofnęła.
- A co ty masz do tego Pati? To nie jest twoja miejscówka... - zaczął Rojas i zerknął w kierunku Noriegi, jakby to z nim chciał rozmawiać. Patricia jednak znowu ruszyła się do przodu, a zaraz dźgnęła bez zawahania Rojasa tym swoim czerwonym szponem w ramię.
- Tak się składa, że ten uroczy pokoik, to będzie od teraz moja miejscówka Rojas, więc... rozmawiasz ze mną - Diego znowu spojrzał na Madoxa, ale ten się nawet nie ruszył, tylko te wytatuowane palce przesunęły się po ramieniu Pilar. Nie potwierdził, nie zaprzeczył.
- Pierdolisz... - rzucił jednak Diego - no i co Pati? I od dzisiaj nie można się wydzierać na tancerki? I brudzić wykładziny? Bo Patricia się wkurzy? - parsknął i pokręcił głową. Jeden z jego goryli też parsknął. A Fernandes nie zaczekała ani chwili, doskoczyła do faceta i zdzieliła go w policzek, chciał jej oddać, ale ona już machnęła głową na ochroniarzy Madoxa, też Latynosów, a wystarczyło jej jedno ogniste spojrzenie, żeby ruszyli się z miejsca, czerwony paznokieć już wskazywał tego, który się z niej zaśmiał.
- Wyjebać go! - rozkazała tonem nie znającym sprzeciwu - no ruszyć kurwa dupy, bo możemy tu stać do rana i się gapić - no i ci goryle Madoxa rzeczywiście się ruszyli z miejsca, żeby go wyprowadzić. Ten drugi od Diego sięgnął pod marynarkę - nie radzę, bo nie jesteś kurwa u siebie - machnęła ręką i obok niej już stał kolejny goryl.
- Pati... - zaczął Diego, ale Fernandez tym razem wystartowała do niego, znowu dźgnęła go paznokciem - ty też nie jesteś u siebie Rojas… więc albo się dostosujesz, albo możesz wypierdalać ze swoją imprezką gdzieś indziej - Diego pokręcił głową - nie przeginaj Fernandez - ale Pati nawet się nie ruszyła...
Za to w końcu do przodu wyszedł Madox. Facet na ziemi jęknął i splunął krwią.
- Nie no kurwa, zabrać mi go stąd, dwa dni temu praliśmy tu wykładzinę - Madox nawet nie musiał się oglądać, bo już goryl, który ich tu przyprowadził podnosił chłopaka za fraki - Diego cabron, chciałbym żebyś jednak liczył się ze zdaniem mojej nowej nowej menadżerki, jeśli wciąż chcecie się tutaj bawić - wytatuowane palce oparł na jej ramieniu.
- Pierdolisz Madox... Serio? Pati? - Diego pokręcił głową, a Fernandez, chyba się wkurwiła. Bo ręka Noriegi opadła na dół, kiedy się szarpnęła do przodu. Znowu zrobiła krok w stronę Diego, pchnęła go. A potem nawet się zamachnęła, jakby jego też chciała spoliczkować. Diego złapał ją za rękę, zacisnął palce na jej nadgarstku, ale to nie był wcale koniec... Chociaż Rojas tak myślał, kiedy ciemne tęczówki zawiesił na twarzy Pati, ale ona zaraz się zamachnęła i uderzyła, celnie, kolanem w jego kroczę. Niby sukienkę miała dopasowaną, ale już wiadomo po co jej to głębokie rozcięcie na udzie. Teraz to Diego jęknął łapiąc się za jaja.
- Ty ku... - zaczął Diego, ale Pati się nie cofnęła. Wyprostowała się tylko.
- Zamknij się Rojas, bo ci poprawię... - warknęła.
- Mówiłem... - wtrącił tylko Madox i znowu wyrwał się do przodu, żeby tym razem stanąć przed Diego - amigo… zaczynasz mnie wkurwiać, więc Pati ma rację, jeszcze raz, a będziecie się bawić na ulicy... A teraz, jeśli już będziesz grzeczny i będziesz odpowiednio respektował moją nową menadżerkę, to może... znajdzie ci kogoś, kto ci obciągnie na przeprosiny - Madox wzruszył ramionami, a Diego się wyprostował, ale wciąż trzymał za krok. Posłał jakieś krzywe spojrzenie Pati.
- To może buzi na zgodę Fernandez? - zacmokał, a Pati w jednej chwili zrzuciła szpilki i pewnie by się rzuciła na Diego, ale Madox w porę zareagował i złapał ją w pasie, zatrzymał w miejscu, Diego za to się cofnął - żartowałem, loca - rzucił kręcąc głową, ale się uśmiechnął, delikatnie. Może miał jakąś słabość do loca chica, jak Madox?

Me encantan las chicas locas ✿˚ ༘ ⋆。♡˚
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Ciekawie z perspektywy czasu oglądało się Madoxa przyjmującego maskę.
To jak mówił, jak się zachowywał, nawet sposób, w jaki się poruszał i ją dotykał był zupełnie inny od tego, jaki był, kiedy byli sami. Mniej czuły, bardziej władczy i udający, że we wszystko miał wyjebane. Nie pokazywał emocji i to było coś od czego Pilar kompletnie nie odzwyczaiła. Już zapomniała, jak dobrze potrafił je ukrywać.
Wiedziała, że tak trzeba.
Że nie mogli — a w szczególności on — popełnić tych samych błędów, jakie zostały popełnione przy Maddie, czy innych ludziach z klubu. Skoro Pati miała swoje za uszami i potrafiła być niebezpieczna, nie można było pokazywać jej, jaka tak naprawdę relacja ich dzieliła. Z tego wszystkiego Pilar miała o wiele łatwiejszą rolę, bo przecież co to za problem udawać zakochaną po uszy idiotkę, która straciła dla niego głowę? Żaden, w końcu i tak to robiła. Była wpatrzona w niego jak w obrazek. W każdym pojedynczym spojrzeniu, jakie kierowała w jego stronę, można było ujrzeć błysk w oku. Jawny i niepodważalny. Było od niej uczucie. Dlatego kiedy temat zszedł na Galena, Pilar również się lekko spięła. Nie chciała już do niego wracać, ale przecież nie mogli pokazać przed Pati, że Wyatt miał z nimi cokolwiek wspólnego, dlatego trzeba było to odwrócić w żarty i rozmowy o waleniu po twarzy.
I nawet to nie trwało zbyt długo, bo zaraz okazało się, że w strefie VIP znowu była awantura. Pati wydawała się jednak gotowa do rozpoczęcia roboty od zaraz. Wypięła pierś do przodu i od razu pytała szefa na ile mogła sobie pozwolić. Pilar nawet pokiwała z uznaniem. Miło, że pytała go o zdanie, Maddie w życiu by tego kurwa nie zrobiła. Blondynka zawsze panoszyła się gdzie tylko chciała i jak chciała. Miła odmiana.
Niechętnie zsunęła się z kolan swojego narzeczonego, a potem ruszyła do wyjścia, czując na ramieniu dłoń Madoxa. Nie była pewna, czego mogła spodziewać się po Pati, jednak sposób, w jaki kobieta wparowała do salki w podziemiach jasno pokazywał, że ani trochę nie ruszał ją widok, jaki tam zastał: krew na podłodze, rozsypana kokaina na stole i masa goryli z każdej strony, każdy z dłonią przy pasku, gotowy w każdym momencie wyciągnąć broń. W końcu na tym poziomie klubu ludzie załatwiali problemy nieco… inaczej.
Pilar wciąż po części czuła się tutaj jak intruzka. Z jednej strony była narzeczoną szefa, szyła go tutaj, a ostatnio nawet tańczyła i dochodziła na podeście, jednak… no kurwa kretem nigdy wcześniej nie była. Na codzień nie przebywała tak blisko z półświatkiem, nie widziała tego aż tak od środka. Niemniej nie dała nic po sobie poznać. Po prostu stanęła przy framudze i obserwowała, jak Patricia rozpoczyna dyskusję z jednym z facetów.
Podobała jej się stanowczość Fernandez. Bił od niej ten charakterystyczny latynoski ogień, którego nie dało się podrobić. Nie pierdoliła się, po prostu przechodziła do rzeczy i mówiła do Diego tak, jakby pracowała tu już dobre kilka miesięcy, jakby to faktycznie było jej miejsce. Szkoda tylko, że Rojas nie chciał się za bardzo posłuchać, co poskutkowało siarczystym kopnięciem prosto w kroczę. Pilar aż prychnęła pod nosem, wywalając oczami. Nie pamiętała wiele z tego dnia, kiedy William przyszedł z papierami do ich mieszkania, ale akurat moment, w którym Madox zrobił kolano między nogi jakoś wyryło się w jej pamięci. Jego pewnie również. Nawet kiedy Diego złapał się za bolące miejsce, posłała Noriedze wymowne spojrzenie, zastanawiając się, czy myśleli o tym samym.
Nie było jednak okazji spytać, bo Madox zaraz wyrwał się do przodu, czując najwyraźniej, że to był dobry moment, aby wkroczyć i nie przeciągać dalej tego konfliktu. Nawijał do Diego jak prawdziwy szef tego przybytku, a ona znowu przyglądała mu się z boku, uświadamiając sobie, jaki to wielki był dla niej przywilej, że mogła oglądać go bez tej całej maski. Widzieć obie strony medalu. Widzieć jego wrażliwa stronę, tą która kochała na zabój, tą delikatną. Tak się na ym zakręciła, że nawet nie przeszkadzał jej widok Noriegi zaciskającego swoje palce na ramieniu Pati. A przecież miało być minimum pięć metrów. Szybko ta zasada wyjebała przez okno. Skrzywiła się natomiast gdy musiał przytrzymać ją w pasie. I to może nawet nie chodziło o sam kontakt, ale tutaj akurat Pati pokazała, że trochę ją ponosiło. Raczej osoba na jej stanowisku powinna umieć bardziej trzymać nerwy na wodzy, a wyrwała się do niego po raz drugi jak jakaś dzikuska. I ona chyba też doszła do podobnych wniosków, kiedy na moment złapała spojrzenie Pilar, które mocno się jej przyglądało. Jakby to sprowadziło ją na ziemie. Uspokoiła się w uścisku Noriegi i zarzuciła włosy do tyłu, tym samym wypinając pierś.
To jak będzie, Rojas? — spytała już o wiele bardziej spokojnie, po-wo-li podchodząc bliżej. — Będziesz grzecznym chłopcem? Czy jednak trzeba cię wypierdolić? — przedstawiła mu opcje, jakie miał do wyboru, a dwóch goryli na słowo wypierdolić również poszedł bliżej. Diego popatrzył na nich, a potem jeszcze przeleciał spojrzeniem po wszystkich twarz w pomieszczeniu, by skończyć na tej Pati.
Będę grzeczny… dzisiaj — odpuścił, chociaż oczywiście musiał dodać swoje cztery grosze, nachylając się do niej niebezpiecznie blisko. Jak widać swoich ciągnęło do swego. Oboje byli pojebani. Zupełnie jak Pilar i Madox. I pewnie co drugi inny latynos, w którym płynęła ognista krew. Diego wykonał krok do tyłu, a następnie opadł na kanapę. Przeniósł spojrzenie na drzwi, przy których stała Pilar. — A ta to kto? Nowa tancereczka? Może jednak skorzystam z tej oferty przeprosinowej, którą oferowałeś Noriega i mogłaby mi obiciągną…
A ta pani o tam… — nawet nie dokończył, bo Pati doskoczyła do niego szybciej niż Madox zdążył cokolwiek powiedzieć. Oparła dłoń na oparciu kanapy i nachyliła się nad Diego, również przelotnie spoglądając na Pilar. — To bardzo bliska koleżanka szefa — powiedziała to wystarczająco wymownie, żeby było wiadomo, o co chodzi. — Wiec na twoim miejscu następnym razem ugryzłabym się w język, bo kto wie, kiedy na stałe go stracisz — warknęła, jasno dając do zrozumienia, że Pilar była tutaj nie-ty-ka-lna. Powiedziała to z wyjątkową powagą, taka, że nawet Diego już nie próbował sobie żartować, tylko skinął głową, na znak, że zrozumiał. A Pilar? Pilar tylko uśmiechnęła się pod nosem. Plusowała sobie u niej ta cała Pati. Jak na razie oprócz tego jednego niepotrzebnego wybuchu poradziła sobie ze wszystkim nawet… śpiewająco? Faktycznie była dobra, tak, jak mówił Madox.
A ty złotko na co czekasz? — odwróciła się w stronę tancerki, która wciąż opierała się o rurę i właściwie to nic nie robiła. — Dokończ pokaz dla dżentelmenów, a jak skończysz, to przyjdź do mnie i porozmawiamy o jakimś bonusie za dzisiejszy dzień — dodała, puszczając do niej oczko, a potem jeszcze kolejne do Madoxa. Kurwa, mądre to było. I skuteczne jak się zaraz okazało, bo chyba pierwszy raz — a przynajmniej odkąd widziała Pilar — jakaś tancerka tutaj zamiast się pruć i wykłócać bezczelnie, po prostu wzięła się do roboty i zaczęła tańczyć. Szok.

she's not that bad
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
MADITO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Madox miał trudniej... Gorzej. Bo on musiał udawać, że mu nie zależy. A z drugiej strony, że udaje, że mu zależy, bo chce ją wykorzystać. Czyli miał udawać, czy nie?
Trochę udawał, obojętność może, to swoje wyjebanie, ale chyba nawet nieźle mu to wychodziło, bo Pati patrzyła na niego jakoś podejrzliwie. Tak jakby do końca nie mogła wyczytać jego intencji. Ale to dobrze, o to przecież chodziło, żeby nie wiedziała. Myślała, że to po prostu kolejna gra Noriegi, kiedy on sobie siedział w lożach z policją pijąc drinki, tylko po to, żeby coś z nich wyciągnąć.
Z niej też... wyciągał, w trochę przyjemniejszy sposób.
Chociaż drinki w Emptiness też mieli niezłe i Madox swojego wyzerował zanim ruszyli na dół.
Gdzie impreza chyba kręciła się w najlepsze, no może nie licząc tego jęczącego chłopaka na podłodze, dla niego się skończyła, ale Madox nawet z tym nie dyskutował. Lubili się z Diego, załatwiali dla siebie różne rzeczy, najwidoczniej mu się należało. Zresztą Pati też się tym nie przejęła. Po co wpierdalać się w jakieś porachunki, które ich nie dotyczyły, ani klubu...
Przejęła się za to tancerką, tak jak Madox, który przecież nagminnie ratował im tyłki, za pyskowanie, albo nie wykonywanie swojej roboty. A to takie ciężkie? Kręcić kurwa dupą na podeście? Chociaż akurat te panny, które to tutaj robiły miały naprawdę wprawę i czasami na tej rurce, to robiły takie figury, że Noriega nawet nie wiedział, że się tak da.
Ale teraz to zamiast zerknąć na tancerkę to przesunął palcami po ramieniu swojej narzeczonej, a kiedy złapała jego spojrzenie, to nawet mrugnął do niej jednym okiem. Wspominając chyba jej pokaz.
I kiedy Pati się tak dochodziła z Diego to Madox na początku chyba bardziej niż na to, to zwracał uwagę na Pilar, na to jak ona odbierała Pati, bo Madox ją znał, jej ognisty temperament, który poznał na własnej skórze.
Chociaż nie tak jak Diego tym kopniakiem.
On tak poznał ten Stewart, aż się skrzywił. A zaraz wywrócił oczami łapiąc na moment spojrzenie Pilar, z bezgłośnym ała na ustach.
Chociaż po chwili ciemne tęczówki przeniosły się na Diego, kiedy wkroczył do rozmowy tłumacząc przyjacielowi jak ma się odnosić do jego nowej menadżerki. Tylko, że Diego nie dawał za wygraną, a Madox aż wywrócił oczami, ale zaraz trzymał Pati w pasie odciągając ją na bok.
- Calma... - mruknął Noriega, do Pati? A może do Diego? Albo do ich obojga.
Tak, czy siak zadziałało, a może to jednak to spojrzenie Pilar? Bo Fernandez zaraz patrzyła właśnie na nią, i Madox też przy okazji wywracając oczami, i zabierając ręce, nawet jej pokazał, że on już trzyma paluszki przy sobie. Cofnął się do Stewart, chociaż kiedy Diego to na nią zwrócił uwagę, to od razu się odwrócił, spiął się i pewnie gdyby to nie był Diego, to bez ostrzeżenia by mu wyjebał.
Ale jednak Pati postanowiła w tym wyręczyć Madoxa. A Noriega tym razem zawiesił spojrzenie na jej twarzy, kiedy tak się pochylała nad Diego i tłumaczyła mu kim jest Pilar, nawet się uśmiechnął delikatnie. I kiedy Diego spojrzał jeszcze raz na Stewart, to Madox ruszył się z miejsca ją zasłaniając, i to też był jasny znak, że była nietykalna, ale jakby Diego jeszcze nie zrozumiał... to na koniec Noriega pokazał mu środkowy palec, ze złotym pierścionkiem z czaszką.
- No co ty Madox przecież nie startowałbym do twojej dupy... ani menadżerki - znowu zaczepił Pati, ale ona tym razem już nie dała się sprowokować, zakładała na siebie wysokie szpilki i poprawiała sukienkę. Diego jeszcze raz powiódł spojrzeniem między Stewart, a Fernandez i pokiwał głową z uznaniem. Co by nie powiedzieć, ale obie były piękne. Chociaż Madox już patrzył na jedną ślicznotkę, obok której znowu sobie stanął. Kiedy Pati goniła do roboty tancerkę, obejrzał się, ale zaraz już stał koło Stewart.
- Patrz... a ja im nigdy nie proponuje bonusów i mnie nie słuchają - mruknął tak, że tylko jego narzeczona go słyszała. A zaraz już znowu obejmował ją ramieniem i nawet miał ruszyć do wyjścia, bo tancerka rzeczywiście zaczęła się leniwie poruszać na podeście, a Diego oglądał sobie pokaz...
- Madox a może zostańcie na drinka? - rzucił nagle Rojas, a Noriega się skrzywił, ale tylko do Pilar, a zaraz odwracał się do Latynosa.
- Nie, wiesz co, mam robotę - chciał się z tego wykręcić.
- Jeden drink, ostatnio się nie napiliśmy, a chciałem się dowiedzieć, co słychać, no wiesz... w wielkim świecie - nalegał Diego - z twoimi dupeczkami - dodał. A Pati znowu wbiła w niego jakieś ogniste spojrzenie.
- Sam jesteś dupeczka Rojas, estúpido - teraz to Pati wyminęła Madoxa i stanęła koło Pilar. Po ich obu Madox widział, że to zły pomysł.
Bo tak było, to był kurwa zły pomysł, ale...
- A właściwie to mam do ciebie jedną sprawę amigo - i już Madox odwracał się do Diego, który zrobił mu miejsce na kanapie, ale Noriega szurnął po podłodze fotelem, żeby przystawić sobie go z boku. Skinął głową na Pilar i Pati, a Diego poklepał miejsce na kanapie obok siebie i chociaż spojrzał na Stewart, to tam właśnie usiadła Pati zarzucając nogę na nogę. A tym akurat sobie zaplusowała u Madoxa, on zresztą zaraz wyciągał rękę do Pilar, a kiedy podeszła to przesunął palcami po jej biodrze.
- Cariño, tráeme ron, doble, solo busca el mío - skarbie, przyniesiesz mi rum, podwójny, tylko znajdź ten mój, jeszcze ją poklepał po tyłku, jakby rzeczywiście była jego dupeczką. Pati spojrzała na Madoxa, a potem na Diego i przez chwilę się wahała.
- Może ja pójdę? - zaproponowała. A Noriega machnął ręką.
- Pilar ci pokaże, który to ten mój - czyli jednak odesłał je obie. Do baru, gdzie siedziało kilku innych Latynosów nad drinkami. Kolegów Diego.
I kiedy one obie weszły za ladę, to jeden z nich zagwizdał, tylko, że Pati nawet nie zwróciła na to uwagi, bo ona się już pochylała do Stewart.
- Rojas to dupek, trzeba na niego uważać... - rzuciła z ciemnymi oczami zawieszonymi na kanapie, na której Diego pochylił się do przodu słuchając Noriegi, który coś mu nawijał, opierając łokcie na kolanach, a za nimi w tle tancerka właśnie robiła szpagat wisząc na rurce.

Cariño, tráeme un poco de ron °🥂⋆.ೃ🍾࿔*:・
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Calma
Ile razy ona to już słyszała. Nawet gdyby chciała policzyć, nie byłaby w stanie. I chociaż przez większość czasu nie działało — bo latynosów nie dało się uspokoić jednym słowem — tak w tym przypadku zdawało się nawet mieć swój impakt. Diego westchnął głośno, a Pati wycofała się do tyłu i zabrała za ubieranie na nowo butów. Swoją drogą, Pilar nie miała pojęcia, jakim cudem ona tak szybko zrzuciła z siebie te szpilki, skoro potem zakładała je dłuższą chwilę. Pewnie były jak te gacie z guzikami, które się szarpało w kilka sekund, żeby można było komuś spuścić szybki łomot.
Pati ewidentnie miała swoje sposoby. Nie tylko na szybkie reagowanie jak się zaraz okazało, ale również na pracowników. Bo kiedy poprosiła tancerkę — grzecznie lecz stanowczo — żeby wzięła się do roboty i może dostanie za to jakiś mały bonusik, ta tylko skinęła głową i od razu zacisnęła palce mocniej na rurce, ponownie poruszając biodrami. Stewart zaśmiała się na słowa Madoxa o tym, że on nie proponował im kasy i jego nie słuchały.
A ty myślałeś, że one tutaj tańczą z przyjemności? — spojrzała na niego wymownie. Naprawdę nie trzeba było być wielkim geniuszem, żeby domyślić się, że większość dziewczyn pracowała tutaj przede wszystkim dla kasy. Pilar nie miała pojęcia, ile napiwku zostawiali niektórzy klienci w loży VIP, ale mogła się domyślać, że pewnie całkiem sporo. Szczególnie kiedy się ich odpowiednio nawodniło alkoholem i oczarowało. Tacy faceci sypali forsą dla czystej zabawy. W końcu więkość tej gotówki i tak była pewnie brudną forsą. — Na tym podejście to tylko jedna ostatnio tańczyła za darmo i z czystej przyjemności — dodała, nachylając się do jego ucha, przy okazji przesuwając językiem po wrażliwym płatku. Diego na moment wydał zająć się sobą, ale kiedy i oni chcieli się oddalić, Rojas nagle stwierdził, że chciał się z nimi napić. Pilar bez problemu wyłapała ten grymas Madoxa na twarzy, widziała po nim, że wcale nie miał ochoty. A jednak kiedy odwrócił się w stronę gościa, uśmiechał się szeroko, i tak odmawiał, że wcale nie odmówił. Miała ochotę przewrócić oczami, ale Rojas już na nią patrzył. Już chciał, żeby siadała obok niego. I może nawet by to zrobiła, żeby trochę utrzeć Noriedze nosa za jego decyzje, ale finalnie przyklapnęła tam Pati. Diego powiódł spojrzeniem po jej długich, pięknych nogach, które zdobiły czerwone szpile, a w tym czasie Madox przywołał swoją kobietę do fotela.
Kiedy kurwa otworzył usta, Pilar na moment spojrzała na niego jak na wariata. A przynajmniej w myślach zwyzywała go od loco chicos, bo nie dość, że mówił do niej, jakby była jakąś jego służką, to jeszcze do tego to ostentacyjne klepnięcie w tyłek, żeby się ruszyła. Gdyby byli sami, ten jego rum pewnie skończyłby na jego twarzy albo klacie, a Stewart wyrzuciłaby z siebie kilka słów, ale przecież tu mieli to grać. Dokładnie to. Madox, który znalazł sobie psa do wykorzystanie i Pilar, która była w nim kompletnie zauroczona.
Miała być jego d u p e c z k ą.
A więc poszła w to, uśmiechając się szeroko do swojego cariño, a następnie nachyliła nieco bliżej.
Lo que quierasco tylko chcesz, wymruczała z wielkim uśmiechem na twarzy, przy okazji łapiąc jego ciemne, przeszywające spojrzenie. — …Miel misiaczku, dodała tak przesłodzonym tonem, że dało się od tego dostać jebanej cukrzycy. Albo się porzygać, jedną z tych opcji. Całe szczęście Stewart nie dostała ani jednego ani drugiego i po prostu ruszyła w stronę baru, a jak się zaraz okazało: Pati razem z nią.
Przy ladzie siedziało kilku kumpli Diego, którzy oczywiście od razu zaczęli na nie gwizdać. I może Pilar by im coś opdpowiedziała, odpyskowała, a może nawet dała im w mordę, ale wtedy Pati przysunęła się do jej ucha i wyszeptała, jak to trzeba było uważać na Diego.
A na kogokolwiek, kto przesiaduje w tym pokoju nie? — odpowiedziała jej praktycznie od razu, schylając się do szafki i łapiąc spojrzenie Patrici. Pilar może i nie przebywała tutaj na porządku dziennym, jednak z tego co wiedziała, pomieszczenie VIP było przeznaczone dla samej śmietanki. Ludzi, którzy mieli coś do powiedzenia, mieli swoje wpływy, a co za tym szło, byli pewnie kurewsko niebezpieczni. — Co na niego masz? Czemu uważasz, że akurat na niego trzeba uważać? — dopytała, autentycznie ciekawa, przesuwając butelki z rumami i innymi trunkami. Skoro tylko w takiej pozycji mogły sobie porozmawiać, to Pilar nie miała z tym żadnego problemu, jednak kumple Diego chyba już tak, bo zaraz zaczęli nachylać się nad ladą.
A co wy tam robicie na dole? — rzucił jeden z nich, drapiąc się po zarośniętej brodzie, z której wypadło kilka resztek jedzenia. — Bez kitu, ej Noriega, twoje dupy się chyba tam całują — zaśmiał się głośno, zwracając na siebie uwagę szefa klubu jak i Diego.
Chicas, to nie krępujcie się, dajcie wszystkim popatrzeć — Rojas się wyprostował, próbował zajrzeć w stronę lady, ale ich wciąż nie było widać. Pilar przewróciła oczami i dałaby sobie rękę uciąć, że chociaż nie widziała twarzy Pati, ona pewnie zrobiła to samo. Faceci kurwa.
…I tu właśnie jest ten z Medellin — powiedziała głośniej, wskazując całe rząd butelek. — Nie ma lepszego rumu — dodała, prostując się do pionu. Pati oczywiście zrobiła to samo. Podała Stewart dwie szklanki, a ta zaś zalała je podwójnie, dokładnie tak, jak poprosił jej ją m i s i a c z e k.
— A nam już nie nalejesz? — kumpel Diego znowu się odezwał, i chociaż Pilar na moment zgromiła go wzrokiem, to zaraz gdzieś nad jego ramieniem ujrzała to Madoxa. Tym też miałą usługiwać? No chyba kurwa nie.
Rączki macie? — spytała w końcu, odkładając rum z hukiem na ladę. — No to sobie nalejcie — rzuciła bez ogródek, a potem po prostu złapała za dwie szklanki i wróciła go Madoxa i Diego. Jedną ze szklanek podała Rojasowi, a drugą swojemu mężczyźnie. Raz podwójny rum dla mojego b o t a k o t e c z k a i znowu się uśmiechnęła zaczepnie, chociaż jeśli Madox przyjrzał się jej twarzy, mógł zobaczyć w niej rozbawienie pomieszane z poirytowaniem. W pierwej chwili chciała usiąść mu na kolanach, ale może dupeczce nie wypadało? Dlatego na razie stanęła po prostu za nim, muskając dłońmi wytatuowane ramiona i czekała grzecznie, aż w końcu skończą to całe pierdolenie.
To opowiadaj, Madox — Diego oparł się o fotel i spojrzał na Pilar. — Jak osiedliłeś taką zadziorną piękność? — spytał, przyglądając się uważnie ich dwójce. Wiedział kim była Stewart? Czy może jednak nie miał pojęcia?


osito de peluche y gatito
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
MADITO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
W zasadzie czasem dziewczyny z klubu się sprzeczały o to, która zatańczy na dole, bo to rzeczywiście była okazja na solidny napiwek. Może nie było to przyjemne kręcenie dupą przed gangsterami, ale oni byli zazwyczaj hojni.
I może nawet Madox by to wyjaśnił Pilar…
Tylko ona już wtedy mu przypominała ten prywatny pokaz, który sama dla niego zrobiła, a Noriega zawiesił ciemne tęczówki na jej pięknych, czekoladowych oczach.
- Nie tylko tańczyła... - musiał mruknąć gdzieś w tą burzę, zmierzwionych, czarnych... kudłów, kiedy sięgnęła gorącymi wargami do jego ucha. Szarpnął się do niej, bo mogli sobie udawać, kłamać, oszukiwać wszystkich dookoła, ale nie umiał inaczej, już wytatuowanymi palcami sięgając jej talii, żeby ją do siebie przyciągnąć. Ale wtedy odezwał się Diego.
Madoxowi wcale nie chciało się z nim siedzieć, co Pilar bez problemu mogła dostrzec na jego twarzy. Ale z drugiej strony...
Miał do niego taką jedną sprawę, Diego mógł coś dla niego załatwić, tak w ramach podziękowania za to, że Madox gości go w podziemiu, ostatnio coraz częściej.
Może przegiął z tym rumem?
Chociaż z drugiej strony przecież on zawsze to robił. Rządził się, w końcu to był jego klub. I tak to poklepanie i cariño, które opuściło jego usta było chyba przejawem sympatii... Powinno być. Chociaż do swoich nic nie znaczących panienek, on zawsze mówił dziecinko, ale i tak Diego zdawał się nie zwrócić na to uwagi. Może Pati, która spojrzała na Stewart, a potem na Madoxa.
Który uniósł delikatnie jedną brew, kiedy Stewart nazwała go tym misiaczkiemMisiaczkiem, serio? Kurwa, czy on wyglądał na misiaczka? I jeszcze ten ton Pilar… Jezu, kurwa, dobrze, że tak na co dzień do niego nie mówiła.
Wywrócił oczami odprowadzając dziewczyny spojrzeniem, a zaraz pochylał się blisko Diego, ze swoją sprawą.
Pati, kiedy schowała się razem z Pilar za bar, przysunęła się jeszcze bliżej, Stewart z powodzeniem mogła czuć jej mocne perfumy.
- Diego ma kurwa wszędzie ludzi... Wszędzie, jest w chuj niebezpieczny, i nie patrzy wcale na to, czy kogoś lubi, czy nie, tylko na to, co mu się opłaca... - rzuciła Pati i może powiedziała by coś jeszcze?
Ale wtedy już ten jeden z koleżków Diego pytał, co one tam robią. Madox też obejrzał się w kierunku lady, i znowu uniósł jedną brew. To aż tak się polubiły? Pati i Pilar, że się całowały? No chyba nie... Opadł plecami na oparcie fotela z ciemnym spojrzeniem utkwionym w ladzie. Diego za to pochylił się w kierunku Noriegi.
- Obie posuwasz, czy któraś...? - zaczął, ale Madox tylko nonszalancko zarzucił nogę na nogę.
- Obie - rzucił krótko. A biorąc pod uwagę, że Diego był naprawdę ważny jeśli chodziło o Latynosów, to nawet dobrze, żeby tak myślał. Żeby zarówno Stewart i Fernandez były nietykalne.
Chociaż jego spojrzenie zaraz łapało to Pilar, kiedy wyjrzała zza lady. Nawet się ruszył na fotelu, gdy kumpel Diego domagał się drinka, bo może by do niego podszedł... i powiedział to samo co Pilar?
Jeden kącik jego ust uniósł się ku górze, gdy odmówiła.
- Mówiłem kurwa, że za barmankę płacicie dodatkowo, nikt nie chce tu stać, bo kurwa wiecznie sobie pozwalacie, a jaka jest zasada? - wskazał tabliczkę nad ladą, na której rzeczywiście wisiał napis patrzymy, nie dotykamy, tuż za plecami Pilar, do której zaraz zresztą Madoxa wyciągał rękę - a ona podaje tylko moje drinki - jeszcze jakoś dobitniej miał zaznaczyć swoje terytorium?
Diego chyba to wystarczyło, bo nawet kiedy jego wzrok zjechał na moment na tyłek Stewart, to zaraz podnosił go na tancerkę. Chociaż kiedy brał szklankę od Pilar, to niby niechcący przesunął palcami po jej skórze, złapał na moment jej spojrzenie. Jedną krótką chwilę, której Madox chyba nawet nie zauważył, bo on akurat zerknął w kierunku podestu.
Diego może i był narwany, tak samo jak Noriega, lubił... zamieszanie, ale prawda jest taka, że oni z Madoxem przyjaźnili się od lat i chyba naprawdę się szanowali.
Dopiero kiedy Pilar dawała mu szklankę, to Noriega też zawiesił na niej ciemne spojrzenie, chociaż na tego koteczka, to aż szerzej otworzył oczy.
- Gracias rana - dzięki żabciu, odpowiedział od razu i ledwo się powstrzymał, żeby nie pokazać jej przy tym języka. Przesunął palcami po jej ręce, a potem od razu upił rumu, i nawet w pierwszym jakimś odruchu chciał się nim podzielić z Pilar, ale zamiast tego odłożył szklankę na stolik, obok rozsypanej kokainy, na którą spojrzał jakoś tak tęsknie.
- Co? - wyrwało mu się, kiedy Diego zwrócił się do niego, a zaraz sięgnął wytatuowanymi palcami do dłoni Pilar, żeby ją pogładzić - to chyba ona usidliła mnie, wiesz przyszła tu w tej kurewsko gorącej, czerwonej sukience... - zadarł do góry głowę, żeby spojrzeć na Stewart. Bo coś w tym było, że ona odkąd tu przyszła pierwszy raz, w czerwonej sukience, to od razu zwróciła na siebie jego uwagę. Ta czerwona sukienka. Pełne, niewyparzone usta. I ruchy, które prezentowała na parkiecie.
A przecież Madox zawsze był taki podatny na kobiece wdzięki. Zawsze...
- No i wiesz, inne psy to nawet drinka nie postawią, tylko jeszcze liczą, że wypiją tutaj za darmo, a ona... postawiła od razu coś innego - zacisnął palce na dłoni Pilar, żeby szarpnąć ją do siebie, żeby wylądowała na jego kolanach, a on od razu się do niej wyrwał. Od razu łącząc ich usta w agresywnym pocałunku...
Bo przecież to mieli grać, że łączy ich dziki, bajeczny seks. Chociaż tego akurat nie musieli grać.
I tego pocałunku, który kradł z płuc powietrze, który sprawiał, że po skórze szedł przyjemny, intensywny dreszcz też nie... A jednak Madox zaraz wplótł palce w ciemne kosmyki Stewart i szarpnął za nie, żeby ją od siebie odsunąć. Lubił za nie szarpać... ale raczej ją do siebie. Bliżej. Intensywniej.
Tylko, że doskonale zdawał sobie sprawę, że jeśli pozwolą sobie na więcej, to już to nie będzie takie łatwe, żeby się od niej oderwać. Zwłaszcza, że dodatkowym bodźcem podsycającym to całe napięcie było to, że przecież siedzieli przed latynoska mafią i grali. Swoje role.
Madox przesunął wytatuowanymi palcami po udzie Pilar, i zaraz odezwał się do Diego.
- No i co? Załatwisz mi to? - zapytał i pochylił się ponad nogami Stewart po drinka, żeby oprzeć szklankę gdzieś na jej kolanie.
Rojas teraz wpatrywał się w Pilar.
- To czekaj, ona jest z policji? - zapytał. A Madox tylko wzruszył ramionami, upił rumu - chyba jeszcze policjantek nie posuwałeś, zawsze inaczej ich robisz... To znaczy, poczekaj, były takie dwie, nie? - Diego się zastanowił upijając rumu. I Madox może chciał coś powiedzieć, ale wtedy Diego odstawił szklankę na stolik z hukiem - dobra załatwię, ale coś za coś Madox - zerknął na Pati, która siedziała obok niego, przysłuchiwała się rozmowie niby od niechcenia, ale jednak Madox był pewny, że wszystko notowała w pamięci, każde jedno słowo, a na to zapewnienie Diego, że załatwi, przełożyła nogę siadając jakoś tak bliżej niego.
- No wiadomo, czy ja ci bracie kiedyś kazałem robić coś dla mnie za darmo? Zawsze się odwdzięczam - Madox też odłożył szkło, a zaraz poklepał Stewart po udzie - tylko powiedz co... - Diego przesunął spojrzeniem po Pilar, a potem jeszcze po Pati, a zaraz wbił wzrok w tancerkę na róże.
- Primero, esta zorra debería moverse mejor, lleva media hora meneando el culo y todavía no se ha quitado las bragas - po pierwsze, ta suka powinna się lepiej ruszać, kręci tyłkiem już od pół godziny, a nadal nie zdjęła majtek, zarówno Madox, jak i Pati spojrzeli na dziewczynę, ale to nowa menadżerka sekcji VIP się odezwała.
- Ej! Lalka, daj czadu, bo trochę przynudzasz naszych specjalnych klientów i będę musiała cię zmienić zamiast premii - rzuciła łapiąc jasne spojrzenie tancerki, która kiwnęła głową i wypinając w ich kierunku pośladki zaczęła z siebie ściągać cekinową bieliznę.
Diego znowu popatrzył na Pilar i na Pati, a potem na Madoxa.
- Los configuraste bien - dobrze je sobie ustawiłeś, rzucił, a zaraz jego ciemne spojrzenie padło na tancerkę.

cuando llegaste por primera vez con un vestido rojo 💋ྀིྀི
ODPOWIEDZ

Wróć do „Emptiness”