ODPOWIEDZ
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

36
Umówienie się z Megan poszło zadziwiająco łatwo. Pewnie powinna zrobić to dużo wcześniej, zamiast zakładać ciągle, że na pewno żadna z nich nie znajdzie miejsca w grafiku i będą przekładać spotkanie w nieskończoność. Obie miały na co dzień mnóstwo pracy, przez co ciężko czasami było pogodzić ze sobą życie prywatne, ale może tym razem zadziałała po prostu jakaś siostrzana magia? Wszystko jedno, cóż to takiego było – ważne, że się udało. Wyczyściła porządnie miejsce w kalendarzu, by zostawić je wyłącznie dla Megan, zrobiła małe zakupy i grzecznie stawiła się na miejscu nawet bez dużego spóźnienia!
— Cześć, Młodsza — przywitała siostrę, gdy ta otworzyła jej drzwi. Odstawiła od razu na bok torbę i porwała dziewczynę w ramiona, przyciskając ją do siebie z całych sił, jakby chciała wycisnąć z niej wszystkie soki albo przynajmniej oczy. Na szczęście nic z drugiej Finchówny nie wypłynęło, bo zrobiłoby się dość nieprzyjemnie i to całe spotkanie trzeba byłoby przenieść do szpitala. A przecież Megan sama mówiła, że nie ma ochoty wychodzić z domu. No dobra, szpital pewnie był wyjątkiem i tam bawiłaby się nawet lepiej. Ale już trudno, zostaną tutaj.
April weszła śmiało w głąb mieszkania, czując się jak u siebie. Jeszcze tego brakowało, żeby się krępowała przy siostrze. Ułożyła na stole wszystko, co ze sobą przytaszczyła, czyli dwie paczki ciastek i różową papierośnicę, w której zawsze nosiła blanty. Nastawiła sobie wodę na herbatę i z wielką ostrożnością wybrała kubek, z którego chciała się napić. Postawiła w końcu jakiś na blacie, zostawiając Megan pole do popisu. Mogłaby zrobić sobie napój sama, ale najwyraźniej chciała choć minimalnie poczuć się zaopiekowana.
— Wyglądasz doskonale. Wcale nie jak zapracowana i kompletnie odcinająca się od ukochanych sióstr. — Uśmiechnęła się szeroko, troszkę sobie z niej żartując. Oczywiście komplement był był szczery, a ten mały przytyk drobiazgiem do zapomnienia. April wcale nie miała jej za złe, że ostatnio rzadziej rozmawiały. Rozumiała, że w życiu zawodowym młodszej siostry mogło dziać się naprawdę sporo i ostatnie, o czym myślała, to plotkowanie. Zresztą – April wcale nie była jakaś lepsza. Też ciągle tonęła w pracy albo nowej relacji, o której zresztą musi dzisiaj wszystko Megan opowiedzieć. Ale bez pośpiechu, przecież miały czas.
— No to już, mów mi wszystko! Wyjęłaś komuś coś fajnego z żołądka ostatnio? W Chirurgach kiedyś wyciągali głowy lalek na przykład. O, to może też jakiś romans z prowadzącą? Albo prowadzącym? Od razu pokaż mi jakieś zdjęcie! — zaczęła wystrzeliwać z siebie kolejne pytania w tempie karabinu maszynowego. Porządny oddech wzięła, dopiero gdy skończyła. Uśmiechnęła się przepraszająco, bo nie chciała przecież przytłoczyć Megan sobą od pierwszych minut spotkania, ale po tylu latach znajomości siostra pewnie była do tego przyzwyczajona.

Megan Finch
Werka
dogadamy się
28 y/o
For good luck!
170 cm
rezydentka chirurgii (MOTP) Mount Sinai Hospital | CAF
Awatar użytkownika
dance for me
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjitrzecia osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Miała taki brzydki nawyk, że jeśli tylko ktoś (lub coś) nie znajdowało się w jej orbicie, to po prostu nie istniało. Łatka osoby, która zapominała o istnieniu znajomych i rodziny była naprawdę niczym nowym, a sama Megan nie potrafiła na to nic poradzić. Może powinna ustawić sobie jakieś przypomnienia w telefonie, żeby chociaż napisać do sióstr raz w tygodniu i upewnić się, że żyją i niczego nie potrzebują? Właściwie to nie był taki najgłupszy pomysł.. Bo to naprawdę nie było tak, że miała je w dupie! Kochała siostry. Naprawdę. Po prostu... Po prostu hiper-fiksacja na punkcie pracy i codziennego życia, przeskakiwanie z jednego zadania na kolejne, cały ten cykl, który sobie wyrobiła i w którym najlepiej jej się egzystowało. Egocentryczne, tak, wiedziała, powinna postarać się bardziej, nie miała niczego na swoje usprawiedliwienie.
- Hey! - wpuściła April do środka, posyłając jej szeroki uśmiech, zanim z krótkim parsknięciem pozwoliła się porwać w ramiona, zaraz wydając z siebie groteskowy dźwięk rodem z kreskówki. W końcu była wyciskana jak pasta do zębów, nie? Musiała to wyolbrzymić z niskim "-hyyyy-", bo nie liczyłoby się inaczej. Swoją drogą, jej siostry były prawdopodobnie jedynymi ludźmi, którym Megan nie kazała na dzień dobry ściągać butów. To był duży deal! Nie żeby była pedantem, po prostu miała jakieś skrzywienie na punkcie całego syfu z ulicy, roznoszącego się po całym jej mieszkaniu i jakoś tak.. No nie mogła. Ale siostry mogły wszystko i, tak, równie dobrze to mogło być ich mieszkanie też.
Przerzuciła włosy z ramienia, na plecy, nie ważne, że nie dosięgały tak naprawdę ramion, więc przerysowany fabulous gest był tylko gestem i nie miał żadnej wagi, oprócz tej dramatycznej.
- A dziękuję, dziękuję, zrobiłam sobie wczoraj małe spa. Wiesz, bath bomb, maska na twarz i włosy, pełny serwis. - pochwaliła się, bo dbanie o siebie notorycznie przychodziło jej z trudem. Od pracy zbyt dużo i nieprzespanych nocy, przez dziwną relację z jedzeniem i generalną niechęć do otaczania troski siebie przynajmniej na tym samym poziomie, co ludzi wokół niej. Próbowała być w tym lepsza, serio. Na kawowym stoliku była nawet książka pod tytułem "Mindfullness", nawet jeśli częściowo przykrywała ją obszerna, medyczna literatura. Punkty za starania. - A tak poza tym, wcale się od was nie odcinam! Po prostu szanuję waszą przestrzeń.. - powiedzmy, że właśnie tak było i to wcale nie tak, że jako jedyna z trzech sióstr była skrajnie introwertyczna i jeśli już miała wolne i odpoczywała to wolała to robić w samotności i spokoju. Ups.
Znów się lekko roześmiała, zajmując się przygotowywaniem dla nich herbaty, słuchając radosnego paplania siostry. Mogła lubić swoją ciszę, ale mimo wszystko tego rodzaju znajomego chaosu też jej czasami brakowało. Może dlatego czuła się na oddziale ratunkowym jak w domu i tak dobrze w tym chaosie się odnajdywała? - Nie z żołądka, ale faceci, którzy "niechcący" upadają na falliczne obiekty, które nie są do tego stworzone, to naprawdę nie jest nic nowego. - wzruszyła lekko ramionami i w sumie mogłaby zacząć wymieniać różne dziwne przedmioty, które nieśmiali mężczyźni testowali jako dildo, ale nie sądziła, że April chciałaby rzeczywiście o tym słuchać.
Na pytanie o romanse w miejscach pracy tylko się skrzywiła, wydając z siebie krótkie "bleh". Inni rezydenci byli okay, pewnie, ale im wyżej w hierarchii szpitalnej, tym bardziej Megan nie mogła sobie tego wyobrazić jako dobry pomysł. Poza tym, właśnie, gross. - Niee, nie lubię. Nawet jednonocne wyskoki to więcej urwania głowy niż to wszystko warte, serio, nigdy nie zrozumiem tej potrzeby. - mogłaby się zacząć rozgadywać na temat patriarchalnej skazy w kobiecym sposobie myślenia karzącym im patrzyć na związki jako stabilizację przyszłości, ale... No, nie chciała się nakręcać. - Także nic ciekawego, praca i nauka, standard. Lepiej mi powiedz co będziemy zamawiać do jedzenia i co u ciebie. - herbata się parzyła, także Megan miała moment, żeby wyciągnąć telefon z kieszeni bluzy, otworzyć Uber Eats i rzucić okiem, zanim oddała pałeczkę starszej Finch. Po całym tygodniu pracy, podejmowanie nawet tak prostej decyzji to było po prostu zbyt dużo, okay?

April Finch
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wprowadzanie chaosu do spokojnego życia siostry mogłoby spokojnie robić za jej hobby. Była zdecydowanie najbardziej pokręcona i gotowa do zarażania tym wariactwem spośród całej rodziny. Zawsze imponowało jej, jak młodsze siostry potrafiły wszystko ogarnąć, jednocześnie nie tracąc w tym siebie. Ona nie była w stanie tak funkcjonować poza pracą. Tylko w trakcie wykonywania obowiązków służbowych zamieniała się w zadaniową bestię, a tak poza tym? Totalnie nie odróżniała góry od dołu i jakoś w tym poczuciu trwała od trzydziestu lat. Może po prostu już się przyzwyczaiła? Fakt, że widywała się z Megan dużo rzadziej niż wtedy, kiedy razem mieszkały, na pewno był zbawienny dla ich relacji. Szkoda było czasu na kłótnie, kiedy już wyszarpywały losowi wspólne momenty.
Uśmiechnęła się totalnie zachwycona, gdy młodsza siostra przyznała, że zrobiła sobie wczoraj wieczór dla samej siebie. Chciała przede wszystkim, by Megan doceniała samą siebie i się rozpieszczała, bo wtedy będzie najszczęśliwsza. Domyślała się, że przy jej pracy nie było wcale oczywiste, by odnajdywać tak spokojne wieczory, tym bardziej była z niej dumna.
— Rozkoszujesz się przestrzenią, w której nas nie ma? Wszystko jasne — zażartowała, łapiąc ją z za słówka i przekręcając je na swoją modłę. Wiedziała, że to nie jest prawda. Megan przecież nie próbowała celowo zrobić jej żadnej krzywdy, to nie byłoby w jej stylu. Nie byłaby jednak sobą, gdyby powstrzymała się od kilku szpileczek. W tej całej siostrzanej miłości musiała się przecież znaleźć też łyżka dziegciu, bo inaczej się porzygają od tej słodyczy.
Zmarszczyła nos, wyraźnie niezadowolona z wizji, które pojawiły się w jej głowie. Jakoś nie mogła dopuścić do siebie myśli, że te wszystkie opowieści o wpychaniu sobie dziwacznych przedmiotów w otwory, które nie były w stanie tego znieść, były prawdziwe. Takie rzeczy nie były wymysłami scenarzystów ani autorów dowcipów, to wszystko brało się z prawdziwych historii. Potwierdzali to wszyscy lekarze, z jakimi kiedykolwiek rozmawiała.
— Jak to jest, że na te kretyńskie pomysły zazwyczaj wpadają faceci? — Pokręciła głową z dezaprobatą. Nie kojarzyła zbyt wielu historii, w których to kobiety wykazywały się takim skrajnym kretynizmem. Oczywiście też się takie znajdowały, ale miała wrażenie, że statystyki były jednak nieubłagane. A może po prostu była w stanie więcej wybaczyć bohaterkom tego typu opowieści?
Miała nadzieję, że nasłucha się pikantnych opowieści z życia miłosnego Megan, ale jednak musiała obejść się smakiem. Wywróciła rozbawiona oczami, słuchając o tym buntowniczym podejściu. Pod tym względem zdecydowanie różniły się najbardziej. April nigdy nie potrafiła być sama. Kiedy tylko skończyła liceum i odważyła się wyjść z szafy, wpadła w szaloną pętle licznych relacji. Co rusz spotykała się z jakąś nową kobietą, choć większość tych relacji to były tylko krótkie momenty. Nigdy nie wplątała się w związek, który trwały dłużej niż pół roku, dzięki czemu lista jej byłych była naprawdę imponująco długa. Może musiała nadrabiać nieco statystyki obu sióstr, bo przecież Kira również nie była demonicą miłostek?
— Może po prostu pizzę z jakąś kolosalną ilością sera? — zaproponowała, rozsiadając się wygodniej. Póki siostra nie postawi przed nią czegoś z mięsem, było jej względnie obojętnie, czym się zapcha. Na pewno potrzebowała czegoś kalorycznego, jeśli miała uzupełnić potem energię po własnej paplaninie.
— A wiesz co, no u mnie troszeczkę zmian. Delikatnych takich. Pamiętasz, jak ci opowiadałam, że zaczynam się zakochiwać w Teddy? — starała się brzmieć tak nonszalancko, jak tylko się dało, mimo że od środka rozpierały ją emocje. Z Teddy przyjaźniła się od piętnastu lat. Zawsze była jej najbliższą osobą, którą wszyscy Finchowie mieli okazje dobrze poznać. To ona lata temu wyciągnęła ją z szafy, ale przez ten cały czas żadna z nich nigdy nie myslała o wchodzeniu z drugą w związek. Wszystko zmieniło się w ostatnie święta, kiedy to przyjaciółki się ze sobą przespały, o czym już siostrze opowiadała. Wszystko od tamtej pory mknęło jak szalone. April, niby przypadkiem, ułożyła dłoń na blacie i zaczęła wystukiwać paznokciami jakiś rytm. Mimo całej udawanej nonszalancji miała nadzieję, że Megan zauważy, że na jej palcu pojawił się nowy pierścionek z różowym oczkiem.

Megan Finch
Werka
dogadamy się
28 y/o
For good luck!
170 cm
rezydentka chirurgii (MOTP) Mount Sinai Hospital | CAF
Awatar użytkownika
dance for me
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjitrzecia osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zdecydowanie tęskniła czasami za chaosem, które tylko jej siostry potrafiły wprowadzić do jej zwykle ułożonego życia i.. Tak, prawda, odkąd zaczęła życie na swoim, zorientowała się całkiem szybko, że całe to ułożenie często gryzło ją w dupę. Nawet jeśli na nudę nie mogła narzekać, za dużo rutyny potrafiło wywołać coś w rodzaju cabin fever, gdzie chciała chodzić po własnych ścianach i suficie, nie mogąc się na niczym skupić. Gdyby zastanowiła się nad tym dłużej, pewnie przyznałaby, że brzmiało trochę jak wypalenie przy ADHD, gdy życie robiło się za bardzo przytłaczające, a lista rzeczy do zrobienia wydawała się nie mieć końca. Zdecydowanie miały to we krwi, po kim? Pojęcia nie miała, dzięki siłom wyższym poza krótką, szybko odbębnioną rotacją na psychiatrii, nie miała z tą dziedziną niczego wspólnego. Physician heal thyself; wszyscy psychiatrzy mieli trochę nierówno pod sufitem.
- Absolutnie. Nie ma piękniejszej ciszy. - pokazała April język przez krótką chwilę, zaraz wyszczerzając się po raz kolejny w uśmiechu. Nie unikała sióstr, ani trochę, czasami zwyczajnie zapominała o bożym świecie w nadmiarze obowiązków, które sama sobie narzucała. Byli ludzie, którzy znajdowali względnie balans, między swoją rezydencją, a życiem, ale Megan zdecydowanie się do nich nie zaliczała.
- Powstrzymam się zanim zacznę ci opowiadać o wszystkich popieprzonych rzeczach. Płeć naprawdę nie jest istotna, idiotyczne pomysły są generalną przypadłością ludzi... I w dodatku zaraźliwą! Tik-Tok i viral wyzwania wcale nie pomagają. - to była naprawdę duża puszka z robakami, której April nie chciała otwierać i powinna jej w tej kwestii zaufać. Internet to była naprawdę piękna rzecz, pełna ciekawych ludzi, zainteresowań i wiedzy na wyciągnięcie ręki, różnych kultur, poglądów.. Ale też szkodliwych wpływów, które ciężko było wyłapywać i dusić w zarodku.

Związki tak po prostu nie były dla Megan. Po pierwsze, doskonale wiedziała, że jej życie było związane z kanadyjskimi siłami zbrojnymi i kiedy tylko skończy wszystkie swoje wybrane specjalizacje za te kilka lat, będzie na wojskowej smyczy, w gotowości, by wysłali ją gdziekolwiek była potrzebna. Nie przeszkadzało jej to ani trochę, ale gdyby miała w swoim życiu osobę, na której by jej zależało, musiałaby brać pod uwagę ich uczucia w tym wszystkim, prawda? Wolała sobie być sama wodą, wiatrem, masztem i okrętem, liczyć tylko na siebie w swoim dorosłym życiu, a jeśli już samotność jej doskwierała... Jeśli zabawki nie wystarczały, zawsze mogła wyhaczyć jakiegoś gacha na jedną noc, prawda? Świat się nie kończył tylko dlatego, że ludzka potrzeba bliskości czasami domagała się uwagi.
- Brzmi dobrze. Weź jakieś snacki też.. O, mają te serowe kulki z jalapeno? Uwielbiam je. Oh i coś słodkiego. I bąbelki. I... Oh, po prostu daj telefon. - zapętlała się sama we własnej głowie i mogła to zrzucić tylko na własny głód. Potrzebowała wszystkich tych kalorycznych, tłustych rzeczy dla własnego komfortu, by celebrować dzień wolny i wizytę starszej siostry... Nawet jeśli potem miała mieć z tego powodu wyrzuty sumienia. Życie. Odrobi na siłowni. Złapała swój telefon, dokładając do koszyka wszystko to, co sama wymieniła, już nie mogąc się doczekać, zwłaszcza na serowe, pikantne kulki..
- Mmhm? - zmarszczyła lekko brwi, podnosząc na siostrę krótkie spojrzenie znad ekranu telefonu, zanim wróciła do manewrowania po aplikacji, by upewnić się pięć razy, że zamówiła wszystko, na co rzeczywiście miała ochotę. Zadowolona, skinęła głową do własnych myśli, przeklikując się do płacenia i pozostało tylko czekać.. Co znaczyło, że mogła oddać swoją uwagę siostrze. Wskoczyła na blat, usadzając na nim dupencję. - Teddy jest super, ale to już wiemy, więc, co się zmieniło? - przechyliła ciekawie głowę, przyglądając się siostrze, która.. Była jakby zbyt spokojna. Powiedzmy sobie szczerze, April była chaosem i spokój naprawdę do niej nie pasował, zwłaszcza jeśli rozmowa schodziła w tereny uczuciowe.
Metaliczne kliknięcie pomiędzy głuchym stukotem paznokci o blat zwróciło jej uwagę i.. Byłą sroką, nie mogła się powstrzymać przed złapaniem dłoni siostry i podniesieniem bliżej ku swojej twarzy, by przyglądnąć się kamyczkowi ze szczerym "oooh". - Śliczny. Morganit? Czy różowy kwarc? Ooooh, a może spinel?! To by kosztowało fortunę, ale szanowałabym. - była tylko odrobinę popieprzona pa punkcie ładnych kamyków. Miała swoją kolekcję kryształów, a obsesja zaczęła się w dzieciństwie, od zbierania kamyczków jak każdy inny dzieciak, by z wiekiem stopniowo budować wartościową kolekcję złożoną z przeróżnych szlachetnych kamieni. Znała się na nich trochę... Ale nie na tyle, by tak po prostu móc rozpoznać taki wyszlifowany, osadzony w biżuterii.

April Finch
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Była psychicznie gotowa na każdą opowieść siostry z dyżurów. Im bardziej pokręcona, tym lepiej! Nie bez powodu tak lubiła seriale medyczne. Nie miałaby nigdy w życiu ochoty w tym wszystkim uczestniczyć. Fakt, że Megan zdecydowała się akurat na taką profesję, naprawdę jej imponował. To leżało daleko poza jej kompetencjami umysłu i psychiki. Nie wytrzymałaby nawet studiów, nie mówiąc już o pracy. Ale słuchanie o tym wszystkim z drugiej ręki? Jasne, że tak! Żałowała tylko, że Megan nie miała przy okazji jakichś pikantnych opowieści z pokoju lekarskiego, ale trudno, na to była w stanie cierpliwie poczekać.
— Nie musisz mi od razu pokazywać zdjęć, ale zawsze fajnie jest posłuchać o ludziach głupszych od siebie — stwierdziła niespecjalnie przejęta faktem, że to, co powiedziała, nie było zbyt empatyczne ani delikatne. Przynajmniej było szczere! Współczuła oczywiście wszystkim, których spotykały okropieństwa, a takich na co dzień w szpitalach nie brakowało. Wierzyła jednak, że sale pękały w szwach od głupków, którzy robili sobie krzywdę na własne życzenie. Nic wielkiego im nie będzie, wyliżą się ze swoich ran, a opowieści o ich durnych pomysłach zostaną z nimi na zawsze.
Przez moment chciała nawet spróbować nadążać za siostrą i dodać do zamówienia wszystko, na co tylko wpadła. W międzyczasie zaczęła jednak czytać opisy innych dań, zastanawiając się, czy nie powinna wziąć czegoś jeszcze dla siebie i po prostu się rozproszyła. Oddała telefon bez cienia protestu, wiedząc, że tak będzie nie tylko szybciej, ale i wygodniej dla wszystkich. Mogła być tylko pod wrażeniem rozciągliwości żołądka siostry. Niby taka drobna, a potrafiła wcisnąć w siebie tyle, co nie jeden rosły chłop. To chyba wszystko zasługa ich genów. Megan musiała mieć wokół siebie mnóstwo koleżanek, które jej za to nie znosiły.
— Różowy szafir? Przynajmniej tak mi powiedziała. Nie znam się na kamieniach, co to za pytanie w ogóle! — zestresowała się nieco, że nie była w stanie udzielić siostrze odpowiednio dużo wartościowych informacji. Powinna się pewnie lepiej przygotować przed spotkaniem, ale do tej pory nie wpadło jej do głowy, by wypytywać o szczegóły zakupu pierścionka. Była zbyt zestresowana zrobieniem tego samego, by skupiać myśli na kosztach albo budowie biżuterii, którą miała na palcu. Uważała, że to tylko drobiazgi, a najważniejsza w tym wszystkim była intencja.
— Sama nie wiem, co się zmieniło. To wszystko potoczyło się przecież strasznie szybko. — Na jej wargach pojawił się z powrotem uśmiech. Była wyraźnie rozanielona. Samo spojrzenie na pierścionek wystarczało, by serce zaczęło jej łomotać jak szalone. Czuła w sobie mnóstwo emocji jednocześnie, co było dla niej raczej standardem. Tym razem na szczęście wszystkie były pozytywne.
— W życiu nie byłam tak zakochana. Ja wiem, że mówiłam tak wielokrotnie, ale tym razem to tak serio serio. Totalnie straciłam dla niej głowę i... w ogóle całe jestestwo — kontynuowała, o mało nie rozpływając się i nie zamieniając w wielką kałużę na podłodze. Dobrze, że jednak udało jej się utrzymać w stałej konsystencji, bo tylko narobiłaby siostrze kłopotów i powodów do sprzątania. Przez większość swojego życia skakała z kwiatka na kwiatek, w co drugiej dziewczynie, z którą była co najwyżej kilka miesięcy, widziała sens życia. Wszyscy wokół zdążyli się już tym gadaniem znudzić. Tym razem było jednak inaczej. Czuła to całą sobą. Nie było w niej ani grama wątpliwości.
— Kurwa, Megan, ja się żenię, przecież to najlepsze na świecie! — krzyknęła w końcu i porwała siostrę w objęcia, bo nie była w stanie usiedzieć na miejscu. Ścisnęła ją z całych sił, jakby to miało w jakiś sposób udowodnić, jak bardzo kochała Teddy.

Megan Finch
Werka
dogadamy się
ODPOWIEDZ

Wróć do „#10”