30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Po historii mogła spodziewać się wszystkiego. Niestety. Teddy widziała ją w najlepszych i najgorszych momentach jej życia. Byłaby w stanie pewnie zabawiać wszystkich anegdotami do białego rana, wybierając tylko takie, w których robi z nich kompletne wariatki. Miała nadzieję, że jednak nieco się powściągnie i nie wybierze tych skrajnie idiotycznych, a prędzej jakieś, w których chociaż jedna z nich wyjdzie na niesamowicie wspaniałą, fajną, dzielną i zabawną. Albo na chociaż jedną z tych.
Z początku niespecjalnie rozumiała, o czym Teddy opowiada. Zmarszczyła brwi i przysłuchiwała się z uwagą opowieści, podobnie jak wszyscy pozostali przy stoliku. Nie mogła sobie przypomnieć tej imprezy, ani tej dziewczyny. Zlewały jej się z dziesiątkami innych. Z każdym kolejnym słowem obraz stawał się bardziej klarowny, a zakończenie coraz bardziej konkretne. Gdyby opowiadała to sama, pewnie ujęłaby to nieco innymi słowami. Strażaczka odpuściła sobie wiele istotnych szczegółów, które mogłyby sprawić, że April nie wyjdzie na skończoną wariatkę. Tylko na pół wariatki na przykład. Nie chciała jej jednak przerywać. Właściwie nie dostała do tego wielu okazji, bo gdy tylko otworzyła usta, by zaprotestować na temat potencjalnej przemocy, narzeczona ją przegadała, twardo stając przy swoim. Finch westchnęła ciężko, dając jej po prostu dokończyć. Wiedziała, że w tym momencie pewnie i tak już jest stracona.
Eskalacja przemocy to ostatnie, o co cię podejrzewałem.Liam zmierzył ją uważnym spojrzeniem, jakby faktycznie odkrył coś nowego na temat szefowej i musiał sobie teraz na tej podstawie zbudować na nowo jej wizerunek w głowie.
Bo spędzasz z nią za mało czasu. Zdarzyło jej się wierzyć za bardzo w siebie, a za mało na przykład w historię relacji laski, z którą właśnie rozmawia.Emma odezwała się, zanim April w ogóle zdążyła wymyślić jakąś ripostę. Spojrzała na przyjaciółkę wyraźnie rozbawiona jej skołowaniem. Dobrze, że przy Burnett nie przytrafiła jej się aż taka pokopana sytuacja, bo pewnie byłaby już w połowie kompromitującej opowieści.
Ale że była taka podobna do Teddy i byłaś gotowa dostać za nią w twarz? Jakież to romantyczne! Mówiłam ci przecież, że jesteście zapisane sobie w gwiazdach odezwała się Flavia, patrząc na April z wielkim triumfem. Wypięła pierś do przodu i sięgnęła po swojego morderczego drinka, z którego upiła kilka łyków, a powieka nawet jej nie drgnęła. To dopiero był chlor.
— Mówiłaś też, że Teddy będzie chciała... — zaczęła Finch, chcąc się jakoś odszczekać tej pokręconej horoskopiarze, bo tego tylko brakowało, by taka wariatka uznała nagle, że jej chore domysły mają coś wspólnego z prawdą.
Szkoda, że mu nie dałaś w mordę. No wiesz, tak dla zasadyprzerwał jej Jasper, zwracając się bezpośrednio do strażaczki. Był jakiś nakręcony i złakniony krwi. Liczył na dużo bardziej brutalny koniec tej opowieści. Pewnie ten szatański drink, którego dostał przed momentem, wywoływał w nim takie pokręcone instynkty.
Ja wiedziałam, że nie masz żadnych świętości, ale żeby latać za zajętymi?Franky pokręciła głową z politowaniem. Finch obróciła się od razu w jej stronę, chcąc bronić własnego honoru. Teraz jeszcze wszyscy wezmą ją za puszczalską, no ładnie! Chociaż za taką pewnie mieli od dawna.
— Po pierwsze, za nikim nie latałam, po prostu rozmawiałyśmy. Po drugie, słowem nie wspomniała, że to był jej facet. Uznałam, że po prostu wyjątkowo natrętny kumpel, któremu coś się bardzo wydaje. A po trzecie, wpatrywała się we mnie jak w obrazek i gdyby koleś zjawił się kwadrans później, byłby singlem — wybroniła się, próbując brzmieć na przekonaną o własnych racjach, by ktokolwiek z obecnych przy stoliku chociaż rozważył próbę zaufania jej. Ekipa nie wyglądała na w pełni przekonaną, Jasper chyba nawet jej nie słuchał, bo wpatrywał się intensywnie w jakiegoś faceta w stroju marynarza, który stał przy barze. Finch nabrała powietrza, chcąc jeszcze coś dodać, ale odpuściła. Nie będzie kopać leżącego, czyli samej siebie.
Czyli wychodzi na to, że musiałaś ją sobie przez te wszystkie lata wychować, zanim się oświadczyłaś?Burnett spojrzała na strażaczkę z rozbawieniem. Znały się z April od studiów, więc nie miała nawet okazji obserwować z boku tej spokojniejszej wersji Finch. Właściwie dopiero teraz mogła dostrzec, że przyjaciółka może jest niestabilna emocjonalnie, ale ma złote serce.

Jaka majówka? Nic nie pamiętam. Spałem, leżałem w dziwnych miejscach
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie była to może historia, po której April musiałaby zmieniać nazwisko i wyprowadzać się na drugi koniec świata, ale z pewnością należała do tych, których ekipa z Amplifi wcześniej nie znała. I bardzo dobrze, przecież właśnie o to chodziło! Mieli usłyszeć coś, o czym nie mieli najmniejszego pojęcia. Nawet Emma, która wydawała się wiedzieć o April absolutnie wszystko. Jak widać, wciąż brakowało jej jeszcze kilku punktów doświadczenia, żeby oficjalnie przejąć po Teddy tytuł najlepszej przyjaciółki. Darling miała tylko nadzieję, że narzeczona nie będzie miała jej za złe tego publicznego demaskowania. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że wybrała jedną z najbezpieczniejszych historii ze swojego arsenału. Finch zdecydowanie nie straci przez nią w oczach zespołu. Podwładni nadal będą patrzeć na nią jak na idealną szefową, a może nawet utwierdzą się w przekonaniu, że lepszej nigdzie nie znajdą!
Mówisz jak moja mama — zaśmiała się na słowa Flavii. Pani Darling od lat powtarzała, że Teddy i April są sobie po prostu przeznaczone. Tak miało być i koniec dyskusji. Było to o tyle zabawne, że kobieta na co dzień kierowała się faktami, logiką i medycyną, a jednak w kwestii tej dwójki najwyraźniej odkładała stetoskop na bok. Teddy przez lata słyszała też niekończące się zobaczysz, jeszcze będziecie razem. Nie spodziewała się jednak, że pewnego dnia matka oficjalnie wpisze ich związek do kategorii ingerencja sił wyższych. Najwyraźniej nawet nauka wiedziała, kiedy należy ustąpić miejsca losowi.
Co będę chciała? Hej, skoro już wywołałyście wszechświat do tablicy, to nie możecie teraz trzymać mnie w niepewności — powiedziała rozbawieniem, przenosząc spojrzenie najpierw na April, a potem na Flavię. Teraz naprawdę była ciekawa, co też gwiazdy miały do powiedzenia na ich temat! Nie żeby wierzyła w horoskopy. Oczywiście, że nie wierzyła. Była rozsądną, dorosłą kobietą! To zupełnie przypadkowy zbieg okoliczności, że od czasu do czasu, podczas porannej kawy, zaczytywała się w tych bzdurach. Jeśli jednak istniał gdzieś astrologiczny dokument opisujący ją i April, to chętnie poznałaby jego treść. Zwłaszcza jeśli zawierał informacje o tym, że są sobie pisane, będą żyły długo i szczęśliwie, a wszystkie przyszłe kłótnie kończą się pocałunkami i zamawianiem jedzenia na wynos.
Ale Beaumont uniosła ręce w obronnym geście, dając do zrozumienia, że nic nie powie. Brakowało tylko, żeby zasunęła sobie gębę, zamknęła ją na niewidzialną kłódkę i wyrzuciła kluczyk przez ramię.
O nie, żadnego mordobicia! — zastrzegła natychmiast, kiedy Jasper wydał się trochę zawiedziony końcówką historii, oczekując rozlewu krwi. — Jestem pacyfistką. Przemoc rodzi przemoc i w ogóle. Poza tym chłop nic nie zrobił. Zaczęłabym wymachiwać pięściami dopiero, gdyby faktycznie posunął się za daleko — wyjaśniła, bo co innego wszczynać bójki, a co innego stawać w obronie przyjaciółki. Wtedy Teddy nie zastanawiałaby się nawet przez chwilę. Od najmłodszych lat rodzice zapisywali ją na karate i inne sztuki walki, więc wiedziała, gdzie docisnąć palce do szyi, żeby obezwładnić przeciwnika.
No dobra, szanuję to — odparł Burns, ale jakoś bez przekonania. Chyba naprawdę liczył na jakiś plot twist, w którym Darling zawraca i wybija gościowi jedynki. A może po prostu był zbyt zapatrzony w marynarza, żeby dalej okazywać swoje niezadowolenia.
Argumentacja Finch była inwalidą. Nawet strażaczka spojrzała na nią z lekkim politowaniem, chociaż nie uważała, żeby swoimi podbojami wyrządziła komuś jakąkolwiek krzywdę. Co najwyżej samej sobie, gdyby jednak doszło do rękoczynów. W tym starciu nie miałaby szans, facet miał chyba ze dwa metry i łapę jak bochen chleba.
Ty naprawdę nie widziałaś, jak się obłapiali, prawda? — parsknęła śmiechem, ale jakim cudem narzeczona miała zakodować coś takiego, skoro mieszały jej się te wszystkie laski, do których kiedykolwiek podbijała? Aż dziwne, że jeszcze z żadną nie pomyliła Teddy! Zaraz przeniosła spojrzenie na Emmę i szybko pokręciła głową. — Wychować? Nie. Chyba nie sądzicie, że April można sobie tak po prostu okiełznać? — uniosła wysoko brwi, bo dalej uważała, że to niemożliwe.
A jednak jakoś ci się udało — wtrąciła Amara, wskazując podbródkiem na Finch. Darling uśmiechnęła się i nachyliła w kierunku ukochanej, żeby musnąć ustami jej policzek. Dalej uważała, że musiały do tego wszystkiego po prostu porządnie dojrzeć. A przede wszystkim przejrzeć na oczy i w końcu dostrzec, że to, co najlepsze, miały dosłownie na wyciągnięcie ręki.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Pokładanie wiary we wszechświecie nie było w jej stylu. Zabobony tego typu tylko ją irytowały. W przeszłości potrafiła porzucić randkowanie z kobietami, które okazywały się niezdrowo zafascynowane horoskopami, numerologią, kamieniami albo tego typu cholerstwem. Nigdy się pod tym względem z Flavią nie dogadywały. Dla niej to było zdecydowanie zbyt istotne, a Finch nie była w stanie objąć rozumem, jak można podchodzić do tego akurat w taki sposób. Ale jak widać można! I to wcale nie trzeba być kimś durnym, bo przecież Flavia zdecydowanie do takich nie należała.
— Wszechświat zazwyczaj nie wie, o czym mówi — odparła, nie wdając się w szczegóły, skoro Beaumont zrobiła się nagle taka tajemnicza. Myślał, by kto! Szkoda, że nie bywała taka w biurze i jednak zmuszała wszystkich wokół do wysłuchiwania tych mądrości. Przynamniej teraz April będzie jej to mogła wypomnieć przy najbliższej okazji i liczyć, że Flavia wyciągnie z tego jakieś wnioski.
Zaliczyli już rozbieranie i tańczenie na barze. Udało im się to ogarnąć nawet w jednym zadaniu! Teraz przydałoby się, żeby ktoś się przelizał, ktoś inny pobił i właściwie imprezę będzie można uznać za zaliczoną. Wszystkie te rzeczy na upartego mogłaby zrobić jedna osoba, ale dużo lepiej będzie, jeśli każdy dostatnie osobny przydział. Jeszcze kilka miesięcy temu Finch byłaby pierwszą chętną do obcałowywania nieznajomych, ale teraz na szczęście to nie było jej w głowie. Może jednak powinna spuścić komuś wpierdol?
— Nie przyglądałam mu się, bo nie był warty uwagi. Chciałam zapewnić tej biednej dziewczynie najlepszy wieczór jej życia, a on się całkiem niepotrzebnie wtrącił. — Twardo stała przy swoim, nie chcąc przyznać na głos, że była skończoną kretynką. Nie było to chyba zbyt rozsądne przy podwładnych, powinna chociaż udawać kogoś z garścią szarych komórek. Choćby i taką dziecięcą garścią. Finch nigdy nie była jakaś świetna w ocenianie ludzi, a przy tym była strasznie naiwna, co pozwalał wszystkim wokół dowolnie nią manipulować. Może tamta dziewczyna po prostu chciała omotać ją sobie wokół palca i użyć jako pretekstu do zerwania z tym facetem, bo nie miała odwagi zrobić tego inaczej? Możliwe. Być może Teddy zepsuła jej cały plan.
Coś musiałaś jej zrobić. Złagodniała ostatnio. Mamy nadzieję, że to nie taki chwilowy odpadł wywołany fazą motylków w brzuchu i po prostu taka zostanie.Flavia uniosła swoją szklankę w ich stronę i opróżniła ją do końca w toaście za własne słowa. Nadal nie drgnął jej przy tym nawet jeden mięsień. Skąd się brali tacy ludzie? April sięgnęła po swój alkohol, chcąc przypieczętować toast, ale trzy łyki wystarczyło, by mruknęła niezadowolona w szkło i odstawiła je chwilowo na bok.
Z tym się mogę zgodzić. Stabilna April to rzadka April przyznała Emma, również dołączając do toastu. Poszło jej nieco lepiej niż Finch, ale było jej bardzo daleko do poziomu Flavii. Ale to chyba wszystkim. Burnett obróciła się w stronę Jaspera, chcąc mu najwyraźniej coś powiedzieć, ale chłopak w międzyczasie gdzieś wyparował. Amara dostrzegła go w objęciach faceta, któremu się wcześniej przyglądał. Oby z zawodu był laryngologiem, bo po co inaczej tak dokładnie badać sobie gardła? Broadus wyraźnie mu pozazdrościła, bo rzuciła coś na temat zamówienia następnej kolejki i zniknęła gdzieś w tłumie. Finch chciała zawołać za nią, że przecież większość nie była nawet w połowie drinków, ale było za późno.
Może powinnaś odgapić od nich strategię, żeby też skończyć z oczami w kształcie serduszek? zasugerował Liam, uśmiechając się z lekkim politowaniem do Burnett. Dziewczyna westchnęła ciężko i wzniosła oczy w stronę sufitu. Zdecydowanie nie slyszała od niego tego typu sugestii po raz pierwszy.
— Nie wiem czy aż taka desperacja jest w twoim stylu, ale w sumie czemu nie spróbować? Nie możesz przecież do końca życia wzdychać do mnie. No wiesz, już za późno. — April wyszczerzyła się do przyjaciółki, prezentując z dumą pierścionek zaręczynowy. Została usidlona przez inną, najlepszą przyjaciółkę. Może Burnett miała po prostu za słaby refelks?
Ach, no tak. Odkąd usłyszałam o zaręczynach snuję się tylko od biura do mieszkania, całkowicie załamana. — Emma popatrzyła na narzeczone i pokręciła głową z rozbawieniem, podłapując żart. A może jednak w ogóle nie dowcipkowała, tylko naprawdę zdążyła pogodzić się z faktem, że April znalazła się poza jej zasięgiem? Kto ją tam wie.

Nie piję wódy, lecz zamawiam Belvedere. To dla tej niuni na jedną imprezę
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Jeśli już oficjalnie ustalono, że Teddy jest pacyfistką, a April nie zamierza nikogo całować, to może strażaczka powinna przejąć pałeczkę i uratować honor całej zabawy, idąc w ślinę z jakąś chętną barmanką albo kelnerką? Kandydatek raczej by nie brakowało. Nawet dziś niektóre kobiety oglądały się za nią tak ostentacyjnie, jakby chciały dostać odszkodowanie za skręcenie karku. Czasem miała wręcz ochotę podejść i zapytać, czy wszystko w porządku, bo ten kąt nachylenia głowy zdecydowanie nie wyglądał zdrowo. Problem polegał jednak na tym, że Darling nigdy specjalnie nie korzystała z podobnego zainteresowania. Nawet wtedy, gdy była singielką, podchodziła do takich sytuacji z wybitnym brakiem entuzjazmu. Owszem, zauważała spojrzenia. Owszem, wiedziała, kiedy ktoś flirtuje. Po prostu zazwyczaj reagowała na to mniej więcej tak emocjonalnie, jak na prognozę pogody na przyszły wtorek. A teraz nie miała już najmniejszej ochoty zawracać sobie głowy jakimikolwiek innymi kobietami. Jej zainteresowanie płcią piękną zostało brutalnie zmonopolizowane przez jedną konkretną osobę i rynek był zamknięty dla nowych inwestorów. Nawet jeśli ktoś zacząłby jej stawiać tarota przed nosem i oznajmił, że April wcale nie jest jej pisana na zawsze i na wieczność uczyńmy z życia święto.
Na pewno oboje ciepło cię wspominają — zapewniła, kiedy narzeczona próbowała ustać przy swoim. Chyba do tej pory nie rozumiała, że to mogło skończyć się dla niej tragicznie. Mało to damskich bokserów chodzi po świecie? Nigdy nie wiadomo, co takiego wpadnie do pustego łba. — Och, stabilna April to obłożnie chora April — dodała jeszcze, bo przecież każdy, kto znał Finch, wiedział, że takie zachowania nie były w jej naturze. Może niech daruje sobie wciskanie języka obcym babom do gardeł, bez jakichś drastycznych, wewnętrznych przemian? W końcu Darling pokochała ją właśnie taką. A bycie mniej rozwiązłym jeszcze nikomu w życiu nie zaszkodziło. Przynajmniej można w ten sposób uniknąć wielu infekcji przenoszonych drogą płciową. Na dobre jej to wyjdzie!
Jakoś nie zdziwiłaby się wcale, gdyby Emma dalej wzdychała do April. W sumie wydawało się to całkiem oczywiste. Czy to czyniło strażaczkę zazdrosną. Jasne, że nie. Wierzyła to, że zarówno jej narzeczona, jak i Burnett nie tylko mają jakieś mózgi, ale też potrafią ich używać i nie odpierdolą niczego durnego.
Sorry, Emma. Kto pierwszy ten lepszy — skomentowała z uśmiechem, chociaż to jej bycie pierwszą przeciągnęło się trochę w czasie. Tak piętnaście lat. Nikt jednak nie mówił tutaj o tempie! I dobrze, bo jak widać, Teddy nie była szczególnym demonem prędkości. — Ale chętnie pomożemy ci kogoś znaleźć! Jaki jest twój typ? Poza moją narzeczoną, naturalnie — zaznaczyła, żeby Burnett przypadkiem się nie rozpędzała.
To może od razu zacznijmy wzorować się na April? — wtrącił Liam, wzruszając ramionami. — Nie, żeby można było cię podrobić, ale wystarczy zlokalizować w tłumie kogoś podobnego wizualnie. Charakter to drugorzędna sprawa — wytłumaczył, bo przecież wszyscy wiedzieli, że Finch była jedyna i niepowtarzalna! Emma nie znajdzie nigdzie drugiej takiej, więc niech od razu lepiej odpuści sobie poszukiwania, bo tylko się rozczaruje i będzie jej przykro.
A może jednak poszukamy jakiegoś ziomka? Po co się tak ograniczać — westchnęła teatralnie Flavia, najwyraźniej dokładnie wiedząc, o czym mówi. Zawsze to była dwa razy większa szansa na miłość!

z tyłu jest już freaky, pan się pyta czy podgłośnić, ja mu mówię si, si
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

W momencie, w którym Teddy zdecydowałaby się jednak pójść w ślinę z kimś obecnym w barze, kto nie byłby April, od razu mielibyśmy załatwioną kwestię bitki. Finch z pewnością rzuciłaby się na przeciwniczkę z łapami, a potem podobną krzywdę zrobiłaby samej strażaczce i wtedy już na pewno gdzieś by ją przymknęli. Przynajmniej jej ojciec byłby absolutnie zachwycony i dumny z siebie, że od początku miał rację! Pewnie pyszniłby się tym już zawsze, a April nie wytrzymałaby tego nerwowo i jemu też zrobiłaby krzywdę. Ostatecznie zakwalifikowałoby ją jako seryjną morderczynię niezdolną do życia w społeczeństwie. Może wywieźliby ją do Stanów Zjednoczonych, bo tam takich jebniętych przecież na pęczki i jakoś dotrwałaby do ostatniego tchnienia, wieszcząc koniec świata na ulicach Los Angeles?
— Mam wrażenie, że nieco dramatyzujecie — burknęła tylko pod nosem, gdy wszyscy zaczęli prześcigać się w określaniu, jak skrajnie dziwnym zjawiskiem była w swojej stabilnej wersji. A potem wszyscy się dziwili, że miała kompleksy i tak łatwo dawała się przekonywać głosom we własnej głowie, że jest z nią coś nie w porządku. To przecież nie tak, że sprawiało jej to jakąś radochę i robiła to wszystko dla hecy. Po prostu zbyt często nie była w stanie zrobić inaczej i to było naprawdę dołujące.
Myśl o tym, że jej narzeczona nigdy nie jest zazdrosna, nieważne, co dzieje się wokół, na dobre zadomowiła się już pod jej skórą. Powoli przestawała na to zwracać uwagę. To był po prostu faktu, z którym trzeba było przejść do porządku dziennego, bo przecież nie dało się go w żaden sposób zmienić. Nie traktowała tego jako wadę, to po prostu było częścią Teddy i tyle.
A może po prostu skupicie się na własnych mniej lub bardziej udanych relacjach?Emma zmierzyła wszystkich pozostałych przy stoliku wzrokiem, chyba niespecjalnie mając teraz ochotę na wpadanie w wir flirtu. April to zdecydowanie nie odpowiadało. Wiedziała, że nie może tak wchodzić z buciorami w cudze życie, ale strasznie ją korciło. Podniosła się z miejsca i usiadła obok Burnett, ignorując jej zmęczone spojrzenie. Objęła ją mocno i przytuliła do siebie, chcąc trochę upuścić te negatywne emocje. Nie po to się przecież tutaj spotkali.
— Wszyscy chcemy dla ciebie dobrze i przecież doskonale o tym wiesz. Ale nie będziemy się przecież nad tobą znęcać, bo jeszcze zrobisz nam wszystkim na złość i wyrwiesz się z rąk jakiejś wielkiej miłości. — Pogłaskała ją po włosach, chcąc w ten sposób jeszcze bardziej ją udobruchać. Burnett nieco się rozluźniła, ciesząc się, że jednak nie będą na niej przeprowadzać jakichś popierdolonych eksperymentów. To byłoby naprawdę niehumanitarne. Finch miała miękkie serce nie tylko do zwierząt. Przyjaciołom również nie chciała robić krzywdy! A przynajmniej niezbyt wielkiej. Podsunęła bliżej jej drinka, sięgnęła po własnego i stuknęła o szkło przyjaciółki, wywierając na niej presję rówieśniczą, by napiła się razem z nią. Na szczęście Emma nie przywykła do odmawiania April i po chwili obie opróżniły swoje szklanki. No i żadna się nie porzygała, to prawdziwy sukces. Finch pochwaliła ją dwoma całusami w policzki i wróciła na swoje miejsce. No, nie do końca, bo zamiast krzesła obok, wybrała kolana narzeczonej. Objęła ją mocno i schowała twarz w jej włosach. Te kilka kroków uświadomiło jej, że alkohol zaczynał naprawdę uderzać jej do głowy.
— Jak ty to robisz, że jesteś zawsze taka piękna, mądra, super i trzeźwa? — mruknęła cicho, nie odsuwając się ani na milimetr i ignorując toczącą się przy stole dyskusję oraz zakłady na temat tego, czy Amara w ogóle będzie pamiętała, żeby przyjść się z nimi pożegnać, zanim zgarnie kogoś z gości lokalu do siebie do domu.

Możesz wpaść na melanż. Możesz paść na zawał
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nikt nie będzie tutaj nikogo bił ani zabijał. Przynajmniej nie na warcie Teddy. Była strażaczką, a nie organizatorką podziemnego fight clubu. I nikt nie będzie się tutaj całował. To znaczy, ona na pewno nie zamierzała. April powinna już wiedzieć, że Teddy była prawdopodobnie ostatnią osobą na świecie, która przysysała się do cudzych ust. Nawet kiedy była wolna i frywolna. Trzeba było ją namawiać na flirty prawie tak samo długo, jak biedną Emmę. No dobrze, Darling była jednak zdecydowanie mniej oporna. Był taki okres w jej życiu, kiedy zdarzało jej się zawiesić oko na jakiejś ładnej kobiecie. W końcu nie była ślepa. Miała puls. I większość podstawowych funkcji życiowych działała bez zarzutu. Ale to było kiedyś. Teraz miała narzeczoną i była w tej narzeczonej tak beznadziejnie zapatrzona, że aż zakrawało to o problem medyczny. Gdyby Finch kazała jej wskazać w lokalu jakąś inną atrakcyjną kobietę, Teddy prawdopodobnie nawet nie rozejrzałaby się dookoła. Najpierw spojrzałaby na April. Potem jeszcze raz na April. A następnie zapytała, po co miałaby szukać innych, skoro już znalazła najlepszą. I to była jedyna, prawidłowa reakcja! Ukochana powinna być dumna z tego, jak sobie ją wychowała.
Wszystkie pozostałe baby mogły równie dobrze nie istnieć. Mogły być modelkami. Aktorkami. Miss świata. Mogły mieć idealne włosy, idealny makijaż i nogi ciągnące się od ziemi aż do samego nieba. Mogły pachnieć jak marzenia i wyglądać jak okładki magazynów, a i tak nie miały najmniejszego podjazdu do April. W oczach strażaczki konkurencja została zakończona jeszcze przed rozpoczęciem. Wyniki ogłoszono, puchary rozdano, a wszyscy uczestnicy mogli spokojnie wracać do domu. Zwyciężczyni była tylko jedna. I właśnie przytulała Burnett.
Darling przyglądała się temu obrazkowi z wyjątkowym rozczuleniem. Finch była wspaniałą przyjaciółką! Cieszyła się, że Emma mogła tego doświadczyć. A może jednak powinna zacząć być o nią zazdrosna? W końcu ich relacja również rozwinęła się na podstawie wieloletniej przyjaźni. Ech, pomyśli o tym, ale dopiero jutro.
Ale tej wielkiej miłości trzeba czasami pomóc — Liam nie dawał za wygraną. Chyba obrał sobie za punkt honoru, żeby zeswatać kimś Burnett. Pewnie wystarczająco się nasłuchał, jak to Emma po cichu wzdycha do April. Teddy spojrzała na niego pobłażliwie, chcąc dać do zrozumienia, że to nie jest najlepszy moment i że może po prostu powinien pójść za ich przykładem i wyzerować swojego drinka. Ona tak zrobiła. I chociaż była dziś wystarczająco zahartowana w boju, alkohol i tak zapiekł ją w gardło. Najwyraźniej Flavia chciała ich wszystkich wykończyć i kupiła coś, co ewidentnie sprzedawali pod ladą.
Uśmiechnęła się szeroko, kiedy narzeczona postanowiła zmienić miejscówkę i wgramoliła się na jej kolano. Teddy objęła ją w pasie, głaszcząc czule po plecach.
To po mamie. A ostatnie po tacie — wyjaśniła skrupulatnie, bo faktycznie mocną głowę odziedziczyła po Trevorze. — Ale wcale nie jestem taka trzeźwa, wiesz? — dodała, czując, jak szumi jej w głowie. Nie był to stan, w którym zacznie słaniać na na nogach, ale taki, który tylko nagabywał do dalszej zabawy. — Za to ty powinnaś to wytańczyć — stwierdziła po chwili, składając kilka pocałunków na skroni April. Nawet trąciła nosem jej policzek, żeby ta na nią spojrzała. — Albo przynajmniej coś zjeść — zaproponowała, bo obiad jadły przecież dawno temu! Na bankmają tutaj jakieś frytki i zapiekanki. A skoro Teddy była taka mądra, to oznaczało, że zawsze ma rację i Finch powinna się jej słuchać!

zabiorę cię na mars, pierwszym rejsem x space, romantyczny elon musk, rezerwuję parę miejsc
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Będę bił, oczy podbijał, będę gwałcił i zabijał – jak śpiewał wieszcz. Ale to nie dzisiaj. Dzisiaj był wieczór radości i miłości. Musiały dawać z siebie jak najwięcej, by ostatecznie było jak najpiękniej! Byłoby szkoda, gdyby ich związek skończył się, zanim wezmą ślub. Powinny to wszystko chociaż sformalizować, zanim April zostanie zamknięta w jakimś zakładzie dla obłąkanych. Albo w więzieniu, bo uznają, że tylko udaje niepoczytalną, bo nikt na świecie nie byłby aż tak odklejony od rzeczywistości. Najgorzej jakby w tym zamknięciu zauroczyła się w jakiejś babie od nowa, bo przecież Teddy byłaby już martwa i cała historia zostałaby spisana po raz kolejny. Może jednak powinny skończyć tak jak w Romeo i Julii?
Finch nie miała zamiaru stawać po stronie Liama. Może i miał trochę racji, ale wiedziała, że wciskanie na siłę Emmie takich mądrości nic nie da. Zaprze się, zrobi na odwrót i tyle będzie z ich dobrych intencji. Powinna znaleźć jakiś sposób, żeby wplątać Burnett w miłość jakoś cichaczem. Znaleźć dla niej perfekcyjną kobietę i wrzucić je sobie w ramiona. Bardzo chciała, by przyjaciółka była tak samo szczęśliwa, jak ona teraz. Mogłyby potem chodzić na podwójne randki i w ogóle! To dopiero byłaby zabawa. Ale no do tego potrzebna była jeszcze jedna osoba, we trójkę byłoby trudno. Chociaż pewnie taka randka we trzy spodobałaby się April, bo miałaby pod ręką dwie kobiety, które w jakiś sposób ją adorują! Odmienny, ale to nic. Ale czy pozostałe dwie bawiłyby się równie dobrze? Pewnie nie, więc demokratycznie należało z tego zrezygnować. Finch zapisała sobie w głowie, by zastanowić się, czy nie zna kogoś perfekcyjnego dla Burnett. Są jeszcze jakieś singielki na tym świecie, ktoś się musi znaleźć. Ale to dopiero jutro. Dzisiaj mogła być wolna i radosna na swój własny sposób.
Bliskość Darling działała na nią jak wlanie w siebie kolejnej porcji alkoholu. Czy ta dziewczyna kiedyś przestanie jej tak mącić w głowie i będzie mogła przy niej zachowywać się normalnie? Pewnie nie. Przynajmniej dzięki temu zaoszczędzi na używkach, bo już od samego startu czuła się zawsze jakby była trzydzieści centymetrów ponad chodnikami. Flavia na pewno będzie jej tego bardzo zazdrościć. Jej łeb nie był przecież zbyt ekonomiczny.
— A wyglądasz jakbyś była najtrzeźwiejsza w świecie. — Otworzyła szeroko oczy, bo nie spodziewała się, że uda jej się wypowiedzieć takie skomplikowane słowo na jednym wdechu. A jednak! Nawet się nie zająknęła. Sok z gumijagód od Beaumont potrzebował pewnie jeszcze kilki minut, by przyszpilić ją do podłogi. Powinna w tym czasie podoświadczać jak najwięcej życia, bo potem cholera wie, co będzie z tego wieczoru pamiętać. A był przecież taki miły! Szkoda byłoby gubić te wszystkie wspomnienia.
— Wysyłasz mnie samą na parkiet w te wszystkie napalone lesbijki? Doskonały pomysł! — Ujęła jej twarz w dłonie, szczerząc się radośnie. Były jakieś plusy tego braku zazdrości. Przynajmniej April mogła robić wszystko, co jej się żywnie podobało, póki pozostawała wierna. Na scenie właśnie pojawiła się Anna Marena, przez co wszyscy oprócz nich podnieśli się ze swoich miejsc i ruszyli w tamtą stronę, by móc z bliska obserwować, jak artystka wykonuje wyjątkowo dynamiczny lip sync do Alter Ego od Doechii. Trenowanie gimnastyki większość życia zdecydowanie się opłacało. Finch nie potrafiła się jednak chwilowo oderwać od narzeczonej, a konkretniej mówiąc – od namiętnych pocałunków, w które ją wplątała, przyciągając ją do siebie jeszcze bliżej.

Leje się tequila, a my gramy w bilard, a ty weź się nie wychylylaj
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Jeśli Teddy zginie, a biorąc pod uwagę ryzyko zawodowe, to mogło wydarzyć się dosłownie w każdej chwili, April będzie mogła do woli przebierać w panienkach. A kto wie, co przyniesie najbliższa przyszłość. Nikt nie mógł tego przewidzieć, nawet autorka tego posta. Różnie to może być. Może Darilinh znów spadnie na łeb jakiś kolejny strop albo nabawi się takich poważnych obrażeń, że trzeba będzie podjąć reanimację, a przecież strażaczka podpisała dokument, w którym zaznaczyła, żeby nie podejmować u niej podobnych akcji ratunkowych. Finch posmuci się przez chwilę i szybko znajdzie pocieszenie w ramionach kogoś innego. Może Burnett się poszczęści i będą to właśnie jej ramiona?
Liam wygadywał straszne głupoty. Jasne, że chciał dobrze, ale chyba lepiej, jeśli nie zaczną bawić się w żadne swatki. To nigdy nie kończy się dobrze. Jeszcze wkopią Emmę na jakąś minę i to oni będą winni, jak trafi na jakąś okropną wariatkę. Ale jak chciała zacząć chodzić na randki, to musiała znaleźć sobie własną wariatkę, bo Teddy swojej nie odda. Nie lubiła się dzielić. I jak już kiedyś było wspomniane, słabo odnajdywała się w trójkątach. I innych wielokątach. Za mało rąk do dyspozycji i za dużo cycków do macania. Nie była aż tak wielozadaniowa. Ale była z kolei miękką pizdą i pewnie dałaby się narzeczonej namówić na coś takiego. Z Burnett czy tak z kimkolwiek innym. W końcu zawsze ulegała wszystkim jej pomysłom. Może to był jakiś sposób, żeby wywołać w Darling zazdrość? Skoro nic nie działało, to April koniecznie powinna spróbować czegoś w tym stylu! Gorzej, jeśli spotęgowałoby to uczucie zazdrości w niej samej.
A co? Powinnam zacząć zataczać się po podłodze jak tamten facet? Wtedy uwierzyłabyś, że trochę mnie siekło? — w tym miejscu Teddy wskazała głową w kierunku, który zataczał się niezgrabnie przy barze. Nawet wytrącił jakiejś dziewczynie drinka z ręki, a szkło rozbryzgało się po posadce. — A może zrobisz mi test z jakichś trudnych słówek? — zażartowała, dźgając narzeczoną palcem między żebra. — Nie zapominaj, że jestem od ciebie trochę większa — zaznaczyła, bo akurat to była sama prawda. Strażaczka nie dość, że była wyższa, to na pewno ważyła więcej. Oczywiście w dużej mierze składała się z mięśni, a każdy wiedział, że z April to straszne chuchro. W każdym razie, Teddy na pewno była w stanie wlać w siebie trochę więcej alkoholu. No i była zahartowana w boju przez chłopaków z jednostki! Wiele razy musiała dotrzymywać im tempa, żeby nie wyjść przy nich na babę. Co z tego, że była babą.
Pokręciła głowę z lekkim politowaniem. No faktycznie, która kobieta pozwala bawić się swojej kobiecie w lokalu pełnym innych kobiet? I to w dodatku napalonych? Całe szczęście, że Darling była czujna i jak Finch zacznie odpierdalać jakieś dziwne rzeczy, złapie ją za chabety i zabierze do domu. Nie będzie przecież robić scen przy tych wszystkich ludziach. Chociaż powinno być jej totalnie wszystko jedno, jeszcze chwilę temu świeciła przed nimi gołymi cycami.
Widzisz, jaka jestem wspaniałomyślna? I w jakim zdrowym związku trwasz? Która inna laska rzuciłaby cię na pożarcie lesbijkom? Chyba że to ja jestem niespełna rozumu i nie powinnam ci na wszystko pozwalać? — uniosła figlarnie brew między jednym a kolejnym pocałunkiem. Występ? Jaki występ?
W sumie jej w innych relacjach sama obrywała za to, że gapiły się na nią jakieś dziewuchy. Jakby to była wina Darling! W rzeczywistości nie miała wpływu na to, że ktoś na nią patrzy. Tutaj jedynym rozwiązaniem była klatka, w której można ją zamknąć i nie wypuszczać do ludzi.

całujesz mnie, robisz to nawet fajnie
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie potrafiła wykorzystywać miękkiego serca Teddy w zbyt okrutny sposób. Jasne, że czasami nieco z nią pogrywała i uśmiechała się przesadnie słodko, wiedząc, że narzeczona prawdopodobnie zgodzi się na każdy durny pomysł, jaki wpadnie jej do łba. Nie miała jednak zamiaru nigdy wykorzystywać w ten sposób uczuć ukochanej albo robić jej jakiejś krzywdy. Przecież szczęście Teddy było dla niej absolutnie najważniejsze na świecie. Akurat na podwójną randkę z Emmą mogłaby ją zaprosić, bo byłaby święcie przekonana, że Darling nie przejmie się choćby na pół sekundy, nawet gdyby dziewczyny otwarcie ze sobą flirtowały, ale to raczej nie skończyłoby się dobrze. Prędzej pokłóciłaby się z samą Burnett, która pewnie poczułaby się wykorzystana. I słusznie! Jej krzywdy przecież też nie chciała. Zajęła miejsce jej najlepszej przyjaciółki, bo przywileje Teddy nieco się zmieniły, a przyjaciółką April była przecież bardzo dobrą. Musiała jeszcze popracować nad byciem super narzeczoną, a potem żoną, ale na szczęście trening czyni mistrza.
— Zataczać się to może nie, ale nawet nie plącze ci się język. Nie masz też rozbieganego spojrzenia i nie powtarzasz jak opętana, jak bardzo mnie kochasz albo szanujesz — zwróciła jej uprzejmie uwagę. Oczywiście, że różniły się rozmiarami i mocami przerobowymi, ale przecież strażaczka wypiła dużo więcej od niej! I dużo bardziej mieszała. Zgarnęła wcześniej ze stołu alkohol w każdym możliwym kolorze. Miała pewnie w żołądku niezłą tęczę, co właściwie pasowało do lokalu, w jakim się znajdowały. No i śmierdziała piwem, które na siebie rozlała. Można to wszystko było do siebie dodać, a i tak była twardzielką i gdyby April jej tak dobrze nie znała, to oczekiwałaby, że zaraz wsiądzie za kółko i odwiedzie je obie do domu. Dobrze, że Darling była tą rozsądniejszą w tej relacji i w życiu nie popełniłaby takiej głupoty.
Zaśmiała się krótko, słysząc o tej wspaniałomyślności. Nie żeby próbowała z niej kpić, skądże! Teddy naprawdę miała złote serce. Każdy normalny pewnie trzymałby April dużo krócej, a ona jej pozwalała na tak dużo. Finch nie miała żadnych powodów do narzekań. Narzeczona bardzo się dla niej starała i posłusznie dostosowywała się do wszystkich potencjalnych problemów, jakie tylko April była do tej pory zdolna na jej temat wyjaśnić. Wszystko zdążyła już w międzyczasie naprawić i pewnie zostanie już taka idealna do dnia, w którym rozdzieli je śmierć. I przez te wszystkie lata pewnie jednocześnie będzie zdziwiona, że Finch ma takie problemy z czuciem się wystarczającą! To wynikało głównie z wychowania, ale jakże tu być pewną siebie, mając obok kogoś, kto potrafi tak świetnie dostosować się do każdej sytuacji świata?
— Powinnaś mi pozwalać absolutnie na wszystko, przecież nie zrobiłabym niczego złego — zagwarantowała, uśmiechając się niewinnie. Troszkę sobie z niej żartowała tymi minami, ale mówiła poważnie. Jej puszczalstwo zostało dramatycznie uszczuplone, odkąd postanowiły być wreszcie razem. Zgarnęła włosy narzeczonej do tyłu, odsłaniając jedną ze stron jej szyi, która do tej pory była zdecydowanie za mało dostępna. Mruknęła zadowolona, przygryzając delikatnie skórę i za nią ciągnąc. Zdecydowanie powinna coś zjeść i tym czymś powinna być Teddy.
— Tobie mogłabym robić tylko świetne rzeczy. Uwielbiam przecież robić ci dobrze — zapewniła, muskając wargami jej ucho. Chciała być doskonale słyszana ponad dudniącą gdzieś za nimi muzyką. Z pewnością nie miało to niczego wspólnego z chęcią sprawdzenia, jak bardzo Teddy była zmęczona i pijana.
— Chyba że nie masz ochoty, to nie będę — zaznaczyła, wsuwając dłoń pod materiał jej koszulki, żeby móc przejechał paznokciami po plecach. Niespecjalnie się te słowa łączyły z czynami, ale kto by tam nadążył za Finch, przecież to durne i niezrównoważone.

Widać po oczach, że kochasz czasem tracić kontrolę
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Chyba faktycznie lepiej nie zabierać Emmy na randkę. April potrzebowała w swoim życiu przyjaciółki, a Teddy nie zamierzała jej tego odbierać. Pokłóciły się o jakąś kompletną bzdurę, obraziły na siebie, a potem Finch zostałaby bez osoby, z którą może plotkować. A przecież każdy potrzebował kogoś takiego. Oczywiście Teddy zawsze była gotowa wysłuchać ukochanej! Mogła jej słuchać godzinami. Ale to nie było to samo. Były rzeczy, które mówiło się partnerce i takie, które mówiło się przyjaciółce. Teddy doskonale rozumiała wszystkie zasad rządzące kobiecymi przyjaźniami, ale zdążyła też zauważyć, że działają one na zupełnie innych zasadach niż związki. Poza tym nie miała najmniejszego problemu z oddaniem swojego miejsca Burnett. Sama zyskała przecież znacznie więcej! Uważała, że świat jest lepszy, kiedy jej narzeczona ma więcej niż jedną osobę, do której może zadzwonić. A skoro Emma dobrowolnie pełniła tę funkcję, należało ją chronić za wszelką cenę. A może Burnett lubiła też facetów? Powinny zapoznać ją z Donovanem!
Kocham cię nie tylko wtedy, kiedy jestem pijana — zaznaczyła, bo to było akurat bardzo ważne Powtarzanie takich rzeczy po alkoholu wcale nie dodawało im większej mocy. Ba, alkohol miał tę paskudną właściwość, że ludzie przestawali być pewni, czy słyszą szczerość, czy po prostu kilka promili próbujących skleić zdanie. A Teddy nie chciała, żeby April miała jakiekolwiek wątpliwości. Kochała ją na trzeźwo. Kochała ją rano, kiedy obie były niewyspane i żadna nie miała ochoty rozmawiać z ludźmi. Kochała ją po ciężkim dniu. Kochała ją wtedy, kiedy Finch doprowadzała ją do szału swoim wyolbrzymianiem problemów. Bo po co tak je wyolbrzymiać, kiedy można wyolbrzymiać miłość?
Czy ty wmuszasz na mnie wyznania miłości? Daj mi jeszcze dwa drink, to nie dość, że będę mogła się od ciebie odkleić, to jeszcze będziesz musiała użerać się ze mną przez resztę wieczoru i pilnować, żebym nie zgubiła gdzieś majtek — zażartowała, ale zaraz ujęła twarz ukochanej w obie dłonie i spojrzała jej prosto w oczy. — Kocham cię, wiesz o tym? Na pewno wiesz! I żeby nie było, jutro też będę cię kochać. Pojutrze prawdopodobnie też — zapewniła, nie mogąc przestać się szczerzyć. April działała na nią bardziej niż procenty. I lepiej niż wszystkie istniejące narkotyki.
Darling była odurzona miłością. Totalnie naćpana. Ten stan nieważkości był o wiele bardziej odczuwalny niż jakiś tam alkohol, którego Teddy odczuje dopiero, jak podniesie się z miejsca. Może nie plątał jej się język, ale czy z nogami było podobnie?
Pozwalam ci na wszystko. Dalej tego nie zauważyłaś? — wetchnęło błogo, kiedy Finch przygryzła skórę na jej szyi. Automatycznie odchyliła się, robiąc jej jeszcze lepszy dostęp.
Obie doskonale wiedziały, że Finch miała przy niej więcej swobody niż przy kimkolwiek innym. Właściwie, gdyby ktoś przyjrzał się temu z boku, mógłby dojść do wniosku, że Teddy naprawdę pozwalała jej dosłownie na wszystko. No, prawie wszystko. Bo związek nie polegał przecież na pilnowaniu drugiej osoby na każdym kroku. Nie zamierzała mówić April, jak ma się ubierać, z kim rozmawiać ani co wolno jej robić. Od tego obie miały własne rozumy. Darling nigdy nie rozumiała ludzi, którzy próbowali zamknąć partnera w złotej klatce, a potem dziwili się, że ten nie jest szczęśliwy. Finch mogła być przy niej dokładnie taka, jaka była. Nie musiała niczego udawać. Nie musiała zastanawiać się, czy jest wystarczająco dobra, wystarczająco grzeczna albo wystarczająco jakaś.
Robisz mi świetne rzeczy — zapewniła, przymykając oczy. To nie był najlepszy pomysł, bo świat pod powiekami zaczął niebezpiecznie wirować. — Robisz mi dobrze w głowie. I w ogóle wszędzie. Jesteś moją ulubioną osobą we wszechświecie — wyznała, a gdy ukochana powiedziała, że może w każdej chwili przestać, otworzyła szeroko w oczy i spojrzała na nią z nieukrywanym zaskoczeniem. — Co? Nie! — zaprotestowała natychmiast. Czy ona była poważna? No chyba nie za bardzo. — Nie możesz tak ze mną pogrywać — dodała i naprawdę chciała zabrzmieć stanowczo, ale rozpadała się pod wpływem jej dotyku. — To znaczy, możesz, ale nie powinnaś, bo... — no właśnie, bo co? Pobije ją? Udusi? Zagrozi, że wyniesie się dzisiaj z sypialni i będzie spać na kanapie? To strasznie durne! Jedynie, co w stanie była zrobić, to przesunąć rękami wzdłuż jej ciała i uszczypnąć w pośladki.

jesteś jak ulubiona piosenka, co chodzi mi wciąż po głowie
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
ODPOWIEDZ

Wróć do „Woody's and SAILOR”