ODPOWIEDZ
34 y/o
Catch the local sports fever
180 cm
adwokat Vishwakar, Bradford & Grant Llp
Awatar użytkownika
ignorantia iuris nocet, ignorantia facti non nocet
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona
typ narracjipierwszoosobowy
czas narracjiteraźniejszy
postać
autor

Emptiness wyglądało dzisiaj zupełnie inaczej i dam sobie rękę ujebać przy samym ramieniu, że nie był to pomysł Madoxa. On to tylko latino, ewentualnie jakiś twerk, a tymczasem dzisiaj po klubie walało się siano, a wokół kręciły kowbojskie kapelusze, wysokie buty z ostrogami, koszule w kratę i dżinsy, po oczach waliły błyskiem przesadnie duże klamry. Oczywiście nie mogło także zabraknąć ozdobnych sukienek, chociaż większość kobiet zdecydowała się jednak na króciutkie spodenki, ledwo zasłaniające pośladki, ale czy to mnie dziwi? Niespecjalnie, znałem przecież doskonale klientelę tego zacnego przybytku. Był nawet byk. Mechaniczny, ale wciąż trochę przerażający, od czasu do czasu w jego oczach świecą czerwone lampki, a z metalowego pyska bucha para. Kilku już próbowało go okiełznać i każdy poległ, chyba było jeszcze za wcześnie na takie zabawy, wieczór dopiero się zaczynał. Ja w zasadzie nie odstaję od reszty, też mam kowbojski kapelusz, elegancką koszulę, sprane dżinsy, a nawet sznurek z bogato zdobioną spinką pod szyją. No i buty, buty mam zajebiste, czerwone kowbojki wyhaczone kiedyś w okolicznym lumpie praktycznie za bezcen. Na byka jednak nie miałem odwagi się jeszcze zasadzić. Teraz opieram się nonszalancko o bar i klepię w podświetlony ekran iPhona, wystukując kilka wiadomości do Wendy. Czekam na ciebie w Emptiness. Mam ci tyle do powiedzenia. Weź kapelusz ;) Odkładam telefon na blat, szukając wzrokiem barmana, a kiedy wpada mi w oko to w pierwszej chwili nie wiem czy powinienem zostać czy jednak uciekać, bo to był ten sam koleś, z którym się kiedyś przelizałem na bani po pigułach i wszyscy już o tym kurwa wiedzieli. Nasze spojrzenia się krzyżują, więc jest już za późno na angielskie wyjście, co więcej przebiega mi przez myśl, że wcale nie dziwne, że się skusiłem, skoro był tak zajebiście przystojny, a w tym kowbojskim kapeluszu to już w ogóle. Niemniej przestaję wisieć na barze, w zamian usadzając dupsko na wysokim krzesełku, ale podbija do mnie i pyta co dzisiaj? A ja, żeby mi zrobił jakiś virgin drink, bo tak się składa, że nie piję - Dopisz mi do rachunku Madoxa - kiwam głową. On na to, że jak za hajs szefa to mi takiego mocktaila dopierdoli, że mi gacie same przez głowę zlecą, po czym uśmiecha się trochę flirciarsko i puszcza mi zalotne oczko. Właściwie teraz to co Madoxa to i moje, a skoro już zeszliśmy na temat Noriegi to się pytam czy dotarły już do niego wieści. Kręci głową, w międzyczasie wrzucając do szejkera kolejne smakołyki. Wyciągam usta w uśmiechu, opowiadając mu o moim ślubie z Madoxem i w pierwszej chwili to ma takie gały, że chyba nie dowierza, to pokazuję mu nawet filmik i obydwoje ciśniemy bekę. Kątem oka obserwuję jednak drzwi wejściowe, w oczekiwaniu na znajomą sylwetkę i kiedy pojawia się na horyzoncie, to macham do niej jedną ręką - Wendy, tutaj! - wołam ją do baru, zwracając się jeszcze do gościa za ladą - Jej drinki też dopisuj do rachunku Madoxa - puszczam mu oczko, po czym obydwoje parskamy śmiechem.

Wendy Gardner
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
twoja stara
???
34 y/o
NATCHNIONA GĄSIECZNIKA
163 cm
Just remember I'm forever your girl.
Awatar użytkownika
Just don't fall recklessly, headlessly in love with me, cause it's gonna be all heartbreak blissfully painful and insanity, if we agree.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Obrazek
Czekam na ciebie w Emptiness. Mam ci tyle do powiedzenia. Weź kapelusz.

Szybko wygooglowała nie tylko lokal, ale też o co mogło chodzić z kapeluszem, a potem bez strachu w oczach zanurkowała do swojej szafy. Otwierając ją oczywiście większość zawartości wysypała się na nią, ale nie poddawała się bo wiedziała, że ma w szafie coś idealnie na taką okazję! Jej szafa pełna była dziwacznych strojów i pewnie łatwiej byłoby jej znaleźć strój syrenki niż jakieś porządne ubranie na rozmowę kwalifikacyjną albo inne dorosłe przedsięwzięcie. Wepchnęła swoje pośladki w krótkie jeansowe spodenki (a jakżeby inaczej!), a zaraz na to zarzuciła frędzelkowy materiał. No jasne, że wszystko utrzymywało się na jej biodrach za pomocą paska z wielką ozdobną klamrą. Na nogi wsunęła czarne kowbojki pasujące do topu w tym samym kolorze, a pod szyją zawiązała biało czarną bandanę. Jasny kapelusz był idealnym zwieńczeniem jej stroju, w którym to wpakowała się do taksówki. Oczywiście przed tym zarzuciła na siebie frędzelkowatą brązową kurtkę, ale i tak na zewnątrz było tak rześko, że gdy wkroczyła do lokalu to marzyła o czymś na rozgrzanie.
Musiała przyznać, że lokal wyglądał o b ł ę d n i e! Pełno siana, ludzie poprzebierani tematycznie i — Och! Jest nawet byk! — pisnęła radośnie okręcając się wokół własnej osi prawie się przy tym wywracając, ale czy brak koordynacji powstrzyma ją przed wskoczeniem na byka? Wątpliwe! Już nie mogła się doczekać. Teraz jednak miała misję odszukać Patela, ale to było łatwiejsze niż przypuszczała. — William! — wykrzyczała radośnie zaraz szybko doskakując do baru i objęła przyjaciela jakby się nie widzieli całe wieki, ale przecież tak wiele się ostatnio wydarzyło, że naprawdę wydawało się jej, że minęła kupa czasu! W dłoń złapała fikuśny wisiorek Willa i poruszała zabawnie brwiami. — Niezłe cacko, ale te kowbojki — zagwizdała z uznaniem, bo czerwień rzucała się w oczy, po czym wsunęła się na wysokie krzesło obok niego i zamówiła po prostu piwo z nadzieją, że będzie lepsze niż ten ich ostatni sikacz na placu zabaw. Oparła łokcie o blat i nachyliła się w jego stronę szeroko się uśmiechając, a w oczach czaiło się nerwowe wyczekiwanie na najnowsze wieści, o których zresztą sam wspomniał w wiadomości. — Mam ci tyle do powiedzenia... tak napisałeś, więc zacznij może od tego czemu wieczór sponsoruje nam jakiś Madox i co się działo od naszego ostatniego spotkania — bo u niej… o cholibka, u niej też wiele się działo! Jej życie obecnie przypominało niskobudżetową komedię pełną pomyłek, w której emocjonalne uniesienia przeplatały się z absurdalnymi zwrotami akcji godnymi najgorszych telenowel. Od namiętnych włoskich pocałunków na trybunach po torontońskie awantury o dorastanied… Wendy czuła, że scenarzysta jej losu zdecydowanie przesadził z ilością dramatów na jeden sezon, a jeszcze nie było nawet finałowego odcinka!
Strach się bać.

William N. Patel-Noriega 🐂🤠🌾
Winnie the Pooh ( dc: winniethepooh91 )
34 y/o
Catch the local sports fever
180 cm
adwokat Vishwakar, Bradford & Grant Llp
Awatar użytkownika
ignorantia iuris nocet, ignorantia facti non nocet
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona
typ narracjipierwszoosobowy
czas narracjiteraźniejszy
postać
autor

Witamy się uściskiem, a kiedy zwraca uwagę na moją spinkę to uśmiecham się szeroko - Niezłe, co? Kupiłem kiedyś na pchlim targu - kiwam głową, wiedziała doskonale o moim zamiłowaniu do oryginalnych błyskotek i to zdecydowanie była jedna z nich. Buty to jej prezentuję z każdej strony, bo się nimi jaram niemiłosiernie, nawet jeśli połowa moich znajomych uważa, że siara jak skurwysyn i nawet się nie nadają żeby w nich chodzić wyrzucać śmieci. Bezguścia totalne, nie to co ja czy Wendy - No, no, ty też się postarałaś - kiwam lekko głową, mierząc ją spojrzeniem, a potem obydwoje opadamy na wysokie stołki przy barze. Upijam łyka swojego bezalkoholowego drinka - No to jest akurat szalona historia, więc dobrze, że siedzisz - zaczynam. Czyli najpierw bomba. Robię krótką pauzę, jakbym chciał dodać, żeby się lepiej napiła, po czym nabieram w płuca powietrza i zaczynam opowiadać - Madox to jest taki mój kumpel, latynos, ten co mieszka na dole, wyższy trochę ode mnie, dużo tatuaży, kojarzysz? - oni właściwie byli z dwóch kompletnie różnych światów, ale może się gdzieś przecięli na jakiejś mojej domówce, chociaż czy ja wiem czy na tyle żeby się kojarzyć? W każdym razie to nie było aż tak istotne - Jest też właścicielem tego miejsca i mamy taki układ, że udzielam mu porad prawnych, a w zamian bawię się tutaj za darmo - tłumaczę pokrótce, znowu unosząc do ust swojego drinka - W każdym razie Madox został też ostatnio moim mężem, więc można powiedzieć, że to co jego to moje, więc nie krępuj się, pij ile wlezie - znowu robię pauzę, tym razem trochę dłuższą, żeby dać jej moment na przetrawienie tej informacji, no bo przecież niecodziennie dostaje się info, że twój przyjaciel wyszedł za mąż? I to za swojego kumpla. Zanim jednak zdąży cokolwiek powiedzieć spieszę z kolejną dawką równie pojebanych informacji - Wiesz co to jest strasznie popierdolona historia. Pojechaliśmy na weekend do Vegas, tak o, żeby się zabawić i przepuścić trochę siana w kasynach i tak jakoś wyszło - pod wpływem ogromnych ilości alkoholu i narkotyków - Że wzięliśmy ślub w kaplicy w naszym hotelu, tylko nie wkurwiaj się, że nie dostałaś zaproszenia, to była spontaniczna akcja - śmieję się, bo przecież nikt w życiu by się nie spodziewał, że męski wypad do miasta grzechu zakończy się zaobrączkowaniem - Chcesz zobaczyć filmik? Bo tak się składa, że nas nagrali i poszło do sieci - co prawda w necie krążyły tylko najlepsze fragmenty, ale za dyche baba z kaplicy wysłała nam pełną wersję na maila. To była jedna szokująca informacja, w rękawie miałem jeszcze przynajmniej jedną i ciekawe która zrobi na Wendy większe wrażenie.

Wendy Gardner
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
twoja stara
???
34 y/o
NATCHNIONA GĄSIECZNIKA
163 cm
Just remember I'm forever your girl.
Awatar użytkownika
Just don't fall recklessly, headlessly in love with me, cause it's gonna be all heartbreak blissfully painful and insanity, if we agree.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Madox, Madox, Madox — coś gdzieś dzwoniło, ale Wendy nie wiedziała w którym kościele. Pewnie w kaplicy w Vegas i dlatego jeszcze nie ogarniała co i jak, heh. Uniosła więc szklankę z piwem do ust w pełnej gotowości na opowieść w stylu Williama. Obstawiała, że może wygrał jakiś zakład w pokera, ale gdy się wsłuchiwała w słowa przyjaciela ze spokojem przetrawiła informacje o barterze i darmowych drinkach, uznając to za czysty geniusz z którego nawet mogła teraz okazjonalnie skorzystać. Nagle jednak usłyszała słowo mąż i nastąpiło lekkie zwarcie, a piwo zamiast trafić do jej żołądka postanowiło zmienić nagle kierunek i omal nie zakrztusiła się na śmierć. Kaszlnęła raz i drugi, a oczy to miała tak wielkie, że no prawie jak ta jej wielkaaaa klamra przy pasku. — Czekaj, co?!!!! — i aż się klepnęła w klatkę żeby złapać oddech. — Twój mąż?! William, na miłość boską, czy ty mi właśnie powiedziałeś, że wyszedłeś za mąż za wytatuowanego latynosa? — W skali od 1 do 10 dziwiła się tak 100/10 ale nie było w tym ani grama złych emocji. Kiedy Patel przeszedł do opowieści o Vegas, narkotykach, alkoholu i spontanicznej wizycie w kaplicy, Wendy przeszła z pierwszego szoku do fazy absolutnej euforii. Miała to wypisane na twarzy, ale ej! Ta informacja była tak absurdalna, a zarazem tak pasująca do wizji świata jaki miała w swojej pokręconej głowie, że na moment zapomniała o Mediolanie, Peterze i hokejowym dramacie. Może jej życie to była jakaś pokręcona telenowela, ale kiedy William odpalał jej tutaj oscarowy film to wiadomo, że wolała skupić się totalnie na nim. Trochę żałowała, że nie mogła tam w tle na tym ślubie zagrać drugoplanowej roli, ale nie będzie mu robić z tego tytułu problemów. — Ślub w kaplicy?! Tak na serio, jak to w tych wszystkich postrzelonych filmach? — pisnęła radośnie się uśmiechając. — Boże czemu ty odwalasz takie akcje jak mnie nie ma przy tobie — klepnęła go w ramię i kiwając głową z niedowierzaniem. — Przebrałabym się za Elvisa i bym wam tego ślubu udzieliła. Cudnie! Cudnie! — rzecz w tym, ze Wendy chyba nie bardzo ogarniała fakt, że te śluby w Vegas to takie są, że wypada się po nich na poważnie rozwieść. Ona w formalności to nie umiała. — To w sumie prawie jakbyśmy pili u ciebie na chacie, co nie? — zaśmiała się radośnie i nachyliła się bliżej przyjaciela. — No wiesz, ja to się dziwię, że dopiero teraz będę widzieć ten filmik! Ciesz się, że nie zobaczyłam go wcześniej w internecie zanim mi powiedziałeś, bo wtedy bym się trochę obraziła — i ponagliła go klepiąc po kolanie żeby szybciej odpalał. — Muszę zobaczyć, jak adwokat z Toronto przysięga miłość aż po grób w oparach tequili i z neonowym Jezusem w tle w dodatku jakiemuś wytatuowanemu typkowi — nie wiedziała czy był tam neonowy Jezus ale właśnie tak kojarzyło się jej Las Vegas.


William, wciskaj play i oglądamy 🎥🎟️🍿
Winnie the Pooh ( dc: winniethepooh91 )
34 y/o
Catch the local sports fever
180 cm
adwokat Vishwakar, Bradford & Grant Llp
Awatar użytkownika
ignorantia iuris nocet, ignorantia facti non nocet
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona
typ narracjipierwszoosobowy
czas narracjiteraźniejszy
postać
autor

Jej reakcje wcale mnie nie dziwią, właściwie obserwuję ją z zainteresowaniem wymalowanym na twarzy, tym większym im dalej posuwam się w fabułę - No, tak jakoś wyszło - wzruszam ramionami, chociaż prawdę mówiąc to nawet pasowaliśmy do siebie z Madoxem - obydwoje w kolorowych koszulach i błyskotkach, pokazuję jej nawet ten pierścień z zielonym oczkiem, który wciąż noszę na palcu i pewnie będę nosił do usranei śmierci bo po pierwsze to mi się podoba w chuj, a po drugie mimo wszystko wiąże się z szalonym aczkolwiek wesołym wspomnieniem. Może jak umrę to dostanie go jakieś dziecko Madoxa, o, bo to, że się kiedyś dorobią z Pilar gromadki latynoskich dzieciaków było pewne. Może kiedyś zostanę ojcem chrzestnym któregoś z nich i właśnie ten szczęściarz odziedziczy po mnie całą fortunę. Własnych dzieci nigdy nie chciałem mieć, za dużo przy tym zachodu, a żyliśmy przecież w takich czasach, że szklankę wody na starość pewnie poda mi jakiś robot - O, taki pierścionek dostałem na ślub - chwalę się - No, dosłownie jak w tych wszystkich postrzelonych filmach - potwierdzam. Potem w zasadzie było jeszcze gorzej - jak obudziliśmy się na pustyni w jakiejś komunie gdzie wszyscy chodzili nago i w końcu wróciliśmy do miasta autostopem, z bandą gejowskich motocyklistów. Gdyby ktoś mi próbował wcisnąć, że czeka mnie taki weekend to bym nie uwierzył. Wtóruję jej śmiechem, po czym popijam swojego drinka zanim odezwę się ponownie - A to byś musiała się za Shreka przebrać, bo Madox bardzo chciał żeby to Shrek był naszym mistrzem ceremonii - ona by mogła zostać Fioną co najwyżej, ale w sumie dla nawalonego Noriegi pewnie nie byłby to żaden problem - Właściwie to trochę tak - właściwie to w Emptiness czułem się trochę jak w domu - wielkim, szalonym domu pełnym osobliwości - Daj spokój, nie sądziłem, że to dotrze aż do Kanady, ale jak wróciliśmy to niektórzy ludzie ode mnie z pracy już wiedzieli, potem musiałem zebrać spotkanie w konferencyjnej i pokazać reszcie żeby mieć trochę spokoju - wywracam oczami. W sumie to nie musiałem, ale jak już zacząłem się dzielić dobrą nowiną to powiedziałem dosłownie kurwa wszystkim - No już, już, już odpalam - łapię za telefon i puszczam filmik, na którym widać, że jesteśmy porobieni w chuj, ten nierówny krok, dzikie spojrzenie i włosy lepiące się do spoconego czoła, za nami dwie półnagie tancerki w rolach świadków, a na końcu czerwonego dywanu facet pomalowany na zielono i jego kompan przebrany za osła, grający na keyboardzie I'm a believer. Shrek coś tam gada, że miłość jest jak bagno, a potem że możemy się wymienić pierścionkami, a potem że pora na całowanie i faktycznie chwytam Madoxa żeby go cmoknąć raz w policzek, później w drugi i wreszcie w usta. Wszyscy biją brawo, natomiast na koniec zwracam się prosto do kamery, żeby całemu światu oznajmić, że mam takiego zajebistego męża i kocham go w chuj. Całość wygląda totalnie absurdalnie, wręcz komicznie, jak coś co nie może wydarzyć się naprawdę. A jednak - Pojebane, co? - pytam w końcu, wbijając spojrzenie w Wendy, bo jestem ciekaw jak jej się spodobał ślub przyjaciela. W sumie szkoda, że jej nie było, chociaż Gardner wydawała się zbyt niewinna na takie spierdolone wojaże, nawet jeśli przecież niejednokrotnie pakowała się w różne dziwne akcje. Niejednokrotnie zresztą razem ze mną.

Wendy Gardner
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
twoja stara
???
34 y/o
NATCHNIONA GĄSIECZNIKA
163 cm
Just remember I'm forever your girl.
Awatar użytkownika
Just don't fall recklessly, headlessly in love with me, cause it's gonna be all heartbreak blissfully painful and insanity, if we agree.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

No, tak jakoś wyszło — cały William! Jemu te wszystkie szalone akcje tak jakoś wychodzą, dzieją się niepostrzeżenie, a potem ona z zapałem i wypiekami na policzkach ich wysłuchuje, jakby je co najmniej przeżywała teraz po raz drugi z nim. Jednak jak mogłaby mieć mu to za złe kiedykolwiek, skoro dostarczał jej tym tyle frajdy? Sama bywała szalona i miała głupie pomysły, potrafiła żyć chwilą i dać się porwać danej sytuacji, ale chyba nigdy nie złapała większego odklejenia od rzeczywistości niż jakieś mniejsze lub większe uniesienia po alkoholu. Perci co prawda wiele razy się zastanawiał czy czegoś nie bierze, gdy pierdzieliła trzy po trzy bez ładu i składu, ale za dzieciaka naoglądała się za wiele odurzonych rodziców, by bawić się w jakieś większe używki. Za każdym razem, gdy w grę wchodziło coś większego miała w sobie blokadę, której przeskoczyć nie umiała i nawet nie chciała, ale odklejki Williaamowe z chęcią przyjmowała. — Jest wspaniały! — oznajmiła biorąc jego dłoń w swoją by obejrzeć pierścień z każdej strony. — Pasuje ci — przytaknęła puszczając jego dłoń i uśmiechając się radośnie. — A w zielonym podobno ładnie wyglądam, więc myślę, że nie byłoby obciachu — gdyby tym Shrekiem została albo chociaż Fioną.
Oglądanie nagrania sprawiało jej niebywałą radość szczególnie, gdy na ekranie pojawił się facet pomalowany na zielono, a z głośnika poleciały pierwsze nutki I'm a believer grane na keyboardzie przez kogoś w stroju osła. Wendy roześmiała się na głos obserwując to szaleństwo z wypiekami na twarzy. Właśnie tego potrzebowała by rozładować przebodźcowanie po wycieczce do Mediolanu.
Miłość jest jak bagno! O boże, uwielbiam ten tekst — oznajmiła radośnie i napiła się łyka piwa. — I te dwie półnagie tancerki, c u d o w n e — wszystko, tam po prostu wszystko się zgrywało w całość. Wcale nie dziwiło jej, że powiedzieli sobie TAK.
Pojebane? No co ty, to istne arcydzieło. Nie znam gościa, ale już go lubię — i to wcale nie zasługa picia na jego koszt, bo dopiero miała w ręce pierwsze piwo i wcale nie zamierzała opijać go z najdroższych trunków. — A skoro bar jest darmowy to musisz mi pomóc przetrwać resztę wieczoru, bo o ile twój wypad do Vegas brzmi odlotowo, o tyle mój Mediolan przypomina raczej jakąś grecką tragedię, a ja totalnie spartoliłam sytuację z Peterem — wyznała znów pociągając piwo z kufla, a gdy odstawiła go trochę zbyt mocno dodała wyraźnie poruszona. — Ale tak mnie typ wkurzył, nie uwierzysz! Cisnał mi, że moje życie to ciągłe lawirowanie między fazą miesiąca miodowego, a byciem singielką i uwaga, teraz NAJLEPSZE: czy nie chciałabym być w związku, który trwa dłużej niż czas w którym zużywam jedną butelkę szamponu? — prychnęła — I jeszcze pocisnął mi, że za szybko zużywam szampon, czaisz? — ale to akurat prawda. Zużywała go zbyt szybko.

William N. Patel
Winnie the Pooh ( dc: winniethepooh91 )
34 y/o
Catch the local sports fever
180 cm
adwokat Vishwakar, Bradford & Grant Llp
Awatar użytkownika
ignorantia iuris nocet, ignorantia facti non nocet
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona
typ narracjipierwszoosobowy
czas narracjiteraźniejszy
postać
autor

Śmieję się razem z nią, a z nami nawet barman, który się zbliża żeby zapytać czy znowu oglądamy. Kiwam głową, że tak, więc zerka w ekran kątem oka. W międzyczasie proszę o kolejną porcję drinków, oczywiście na koszt mojego szanowanego małżonka, zaś on kiwa łbem, że okej i z wolna bierze się do roboty, żeby nam wykręcić dwa zielone napoje, tak tematycznie pod tego Szreka - No powiem ci, że jak posłuchałem tego potem na trzeźwo to kurwa, całkiem niezła przemowa, byłoby romantycznie, gdyby nie my - bo jednak byliśmy dwoma zjebami, którzy w kilka godzin byli w stanie porobić się do tego stopnia żeby wziąć ślub. Legalny, prawdziwy ślub w legalnej, prawdziwej kaplicy w Las Vegas - Musicie się kiedyś poznać, polubilibyście się - Noriega był specyficzny, ale Wendy też była i chociaż z pozoru wydawali się kompletnie odlegli, to myślę, że bardzo łatwo znaleźliby nić porozumienia. Głównie przez to, że obydwoje po prostu lubili ludzi - Co? Jak to? - blokuję telefon i odkładam go na blat, żeby poświęcić całą uwagę przyjaciółce. Marszczę przy tym brwi, a barman podsuwa nam świeże drineczki, co więcej wspiera się na łokciach obok i także wbija spojrzenie w Wendy, chyba go zaciekawiliśmy - A co zrobiłaś? Albo raczej czego nie zrobiłaś? - czekam na wyjaśnienia i kiedy padają to unoszę obie brwi. Nasz nowy towarzysz prycha głośno, gdy Gardner kończy swoją opowieść - Lol, laska masz zajebiste włosy, nie dziwne, że zużywasz na nie w opór szamponu, oddałbym życie za takie kłaki, co za typ, weź go sobie odpuść, potem jeszcze zacznie ci wypominać, że za często myjesz zęby i zużywasz za dużo pasty - zerkam na barmana, ale szybko powracam spojrzeniem do Wendy - Z tymi włosami to prawda akurat, ale czekaj, czekaj. A co w tym złego tak właściwie? Faza miesiąca miodowego jest najlepsza, wtedy jeszcze ta druga osoba nie zaczyna cię wkurwiać, już nie mówiąc o tym, że bycie singlem jest w ogóle top, nikomu nie trzeba się tlumaczyć - kiwam głową, a chłopak za ladą wchodzi mi w zdanie - I można się całować z kim chcesz - puszcza mi przy tym oczko, a ja wywracam ślepiami - To też, zresztą tak po prawdzie to co go to obchodzi? Czyli, że co? Coś jednak jest na rzeczy, skoro się aż tak przejmuje? - mrużę podejrzliwie oczy - A ty byś w ogóle chciała być w takim związku? Bo wiesz, jesteśmy wolnymi ludźmi, każdy może wybrać takie życie jakie mu odpowiada. Może ci zazdrości, że sobie żyjesz bez zobowiązań, a on utknął w relacji ze swoją pierwszą dziewczyną? - nie wiem czy Kristin to była jego pierwsza partnerka w sumie, ale Peter wyglądał na kogoś kto bardzo poważnie podchodzi do takich rzeczy.

Wendy Gardner
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
twoja stara
???
34 y/o
NATCHNIONA GĄSIECZNIKA
163 cm
Just remember I'm forever your girl.
Awatar użytkownika
Just don't fall recklessly, headlessly in love with me, cause it's gonna be all heartbreak blissfully painful and insanity, if we agree.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zaraz jak tylko zobaczyła tego zielonego drinka to sobie upiła kiwając barmanowi z uznaniem, bo to smaczne bardzo było! — Nie wiem o co ci chodzi, przecież wyglądacie bardzo romantycznie! — na tamta chwile, na tamten moment najwyraźniej wszystko się zgadzało skoro powiedzieli sobie tak, a to jak jest w rzeczywistości to tam mniejsza o to! W rzeczywistości to mieli ślub na papierze, ale nie ma takiego wagonu, którego nie da się odpiąć i na pewno wszystko sobie w czasie ogarną. Wendy to pewnie nawet nie ogarnęła, że to tak całkiem legitnie i na poważnie, za to bardzo poważnie potraktowała słowa Williama. — No to nas kiedyś zapoznaj! Ja lubię poznawać ludzi, może chciałby pojechać na Burning Man? Ja bym chciała, a nie mam z kim — zagadała oczywiście z nadzieją, że William ogarnie na tyle, że zaproszenie też jego dotyczy. Zaproszenie to za wiele powiedziane, o luźna propozycja. Wyrwanie z miasta dobrze by jej zrobiła, niby czasu dużo ale warto to sobie zaplanować.
No ale już nie było czasu skupiać się na przyjemnościach bo wtargnął temat drażliwy, od którego też powinna chyba odpocząć i wyrwać się na jakiś festiwal, ale najpierw należało go przegadać. Najlepsze to się okazało, że nie miała już jednego słuchacza, a dwóch i to jakich wspierających! Zaraz człowiekowi jakoś lepiej na sercu się zrobiło. — Dzięki! — odparła z takim tonem, jakby chciała dodać jeszcze prawda? no bo jej włosy były zajebiste, a to że zużywała przy tym sporo szamponu to doprawdy s z c z e g ó ł. I w sumie trochę się zafiksowała na tych słowach barmana, bo może nie dostrzegała tego jaki Peter jest tak naprawdę? Co jeśli w związku był właśnie taki pedantyczny i zaborczy, że wyliczałby jej nawet zużywanie pasty?! Jak ona jest tym typem co chaotycznie miętosi tubkę z pastą, zamiast ładnie równiutko wyciskać. — No ja właśnie nie wiem o co mu chodzi? Strasznie się odpalił nie wiem czy to przez to, że minął się w progu z Matthewem, a to był sam ranek no to wiesz — przekręciła znacząco oczami bo wiadomo, że u niej nocował — ale z jednej strony wyskoczył na mnie, że nie mogę być wiecznie w situationshipach i że sabotuję wszystkie swoje związki, a przy tym się uczepił Goodmana, jak mu powiedziałam, że nam w sumie spoko jest. No zgłupiałam, to mam być w związku czy mam nie być, o chuj chodzi — nie było w tym logiki, a z Goodmanem to był taki związek, że nie związek ale mniejsza o to. I poza tym jak ona brzydko mówiła to to tak śmiesznie brzmiało, zupełnie jej nie pasowało. — Ooooo, no właśnie, po co się ograniczać! — przytaknęła na to całowanie o którym wspomniał barman i upiła trochę shreka ze szklanki. — I wiesz co Will, teraz to ja już sama nie wiem czego chcę. Myślałam, że wiem ale potem mnie typ wkurzył i już sama nie wiem — no bo taka była prawda, a z Wendy to tak naprawde było różnie bo szybko łapała zajawkę, ale też bardzo łatwo można było ją wystraszyć i sprawić, że się wycofywała. Jeden zwał to sabotażem, inny ucieczką, a ona mechanizmem obronnym. Przecież się nie będzie masochistycznie wystawiać na zranienie prawda? — Wkurzyłam się i mu wygarnęłam, że jak mam być w związku to chce full pakiet, fajerwerki, uniesienia zaskoczenia, romantyczne gesty, wielkie kurwa filmowe nie wiadomo co, ale ma być, bo ja się ograniczać nie zamierzam i ma to być coś wielkiego, a dopóki tego nie mam to nie zamierzam się w nic na siłę pakować, a on do mnie, że to jakaś bajeczna wizja, a on tylko szuka stabilizacji i że tego nie rozumiem — wyznała i rozłożyła ręce tak jakby coś się właśnie rozjechało. — Wizje się nam mocno rozjeżdżają, na to wygląda — mówi się trudno i płynie się dalej, choć zawodu nie kryła.

William N. Patel
Winnie the Pooh ( dc: winniethepooh91 )
ODPOWIEDZ

Wróć do „Emptiness”