Aż się kurwa na nią zapatrzył tymi ciemnymi oczami, a zaraz i na ten sztuczny ciążowy brzuszek.
- Ja pierdole... - zaczął, kiedy się do niego przysunęła - brzmi zajebiście... - mruknął w jej usta, kiedy mówiła o tym p i e p r z e n i u, bo akurat Pilar kręciła go zawsze, a seks z nią był... mógłby pewnie o tym napisać książkę, biorąc pod uwagę to jak ostatnio na treningu godzinę nawijał o tym Ericowi - to może już zacznijmy? - szarpnął się do niej, a kiedy go ugryzła, to cichy pomruk wyrwał mu się z gardła, niekontrolowanie, bo przecież oni to lubili, rzucił jej spojrzenie spode łba, że jednak w to nie poszli, że się odsunęła. Ale mieli chyba trochę inne rzeczy na głowie. Sama kwestia dziecka w ich wypadku była niebezpieczna, prowadzili takie życia, jakie prowadzili, ciężko byłoby to połączyć. Bo co zrobili by z dzieckiem, gdyby chcieli na przykład, jechać sobie do Meksyku, zamknąć handlarza bronią? Przecież Madox nie grałby w golfa, z dzieckiem w nosidełku na piersi, bo po pierwsze chujowo szła mu gra w golfa, pamiętajmy, a po drugie to niebezpieczne.
Tacy nieodpowiedzialni ludzie raczej nie powinni mieć dzieci, chociaż kto wie co przyniesie los, jak w Toronto już się skończy ten baby boom? Może im odpierdoli? (albo ktoś dopierdoli)
Nigdy nie wiadomo.
Tak jak do końca nie było jeszcze wiadomo o co chodzi z matką Pilar, dlatego nie skomentował tego nazwiska, chociaż mu się podobało, pasowało do niej. Pilar Valens, nie... lepiej Noriega.
- Bo już się zakręciłaś na Sofii Valens - wypomniał jej trochę, ale wcale nie w złej wierze. Dziwne to było, bo o ile to zawsze Madox potrafił się nakręcić w jednej chwili, odpalić w kilka minut, to tutaj starał się podejść do tego na chłodno. Jakoś tak z głową. Na pytanie Stewart ile Pati może mieć lat, ściągnął do siebie brwi - podejrzewam, że mogłaby być twoją matką, albo moją? - uniósł jedną brew, bo tutaj to może mogłaby być jakąś jego mami, a matką to chyba nie. Popatrzył na Pilar z boku, kiedy tak szybko to wszystko policzyła - myślisz, że coś ją łączyło z Miguelem? - no i pozostawało to pytanie, czy Miguel był ojcem Pilar, aż Madox przez chwilę znowu się na nią zapatrzył. Zamyślił, czy miała w sobie cokolwiek z Benitezów. Nie byli wcale do siebie podobni, co innego te podpisy, Pati i P. Fernandez. Noriega czuł, że coś tutaj było na rzeczy, tylko co? I dlaczego Pati podrzuciła im tą sprawę? Śmierdziało mu to... chociaż może to on tą rybą? Tym portem?
- Może spróbuje ją jakoś podpytać? - zaproponował odnośnie Pati i tego co ją mogło łączyć z Miguelem, i dlaczego była przez niego do wszystkiego upoważniona. Jedna myśl przyszła mu wtedy do głowy - moją osobą kontaktową jest Maddie, gdyby mi się coś stało, to... ją informują - jeszcze tego nie zmienił. A zresztą korzystał z tego może raz w życiu, kiedy rzeczywiście wylądował w szpitalu i było ciężko, ale upoważnił ją, bo w razie czego musiała wiedzieć, żeby zająć się klubem - może Pati… przyjaźniła się z Miguelem? - tak jak on kiedyś z Maddie? Teraz chyba powinien to zmienić na Pilar, gdyby coś mu się stało, chociaż zakładał, że jednak będzie dobrze. Kiedy po tej hipotermii wylądowali ze Stewart w szpitalu, to też zadzwonili do Maddie, przywoziła mu wtedy te wszystkie ciepłe ciuchy.
Wbił spojrzenie w telefon, kiedy mu go podsunęła, spojrzał na dokument na którym rzeczywiście było nazwisko Sofii, ale brakowało pieczątki, a zaraz ciemne tęczówki przeniósł na Pilar - a może to stary Wyatt coś kręcił? Co powiedział Galen? Że dziwne, że on to podpisał? A może właśnie chciał to szybko przepuścić? Jak ja chce coś załatwić na szybko... na boku, to też sam tego pilnuje - co prawda Madox nie obracał taką gotówką jak Wyattowie, ale coś tam o prowadzeniu biznesu wiedział. Popatrzył za jej telefonem, kiedy go odrzuciła, ale zaraz pochylił się nad nią opierając na ramieniu - pomasować cię? Albo połóż się i spróbuj zasnąć? A ja pójdę... - miał zaproponować, że pójdzie pod prysznic, żeby jednak nie walić rybami w ich nowej, świeżej pościeli, ale kiedy Pilar powiedziała o Almie i Pati, to skinął głową - proste, jak spotkamy się z Almą, to trzeba jej wspomnieć, coś o jej kuzynce i zobaczymy jak zareaguje, akurat Alma jest... szczera. Gorzej z Pati - aż wywrócił oczami. Niby w klubie mu pomagała, sekcja VIP była dopilnowana, ale Madox nie mógł jej rozgryźć. Momentami była dla niego aż za miła.
Widział zamyśloną minę Stewart, to jak próbowała z tego jeszcze coś wyciągnąć, ale mieli wciąż za mało informacji, wiele luk, i teraz pewnie Luciano pomógłby im je zapełnić. Tylko jak go znaleźć?
Może jeszcze by nad tym pomyślał, ale zaraz złapał za poduszkę i ułożył ją sobie na skrzyżowanych nogach, poklepał ją ręką - chodź do mnie - kiedy Pilar się podsunęła to spojrzał na nią do góry nogami i jeszcze się schylił, żeby skraść z jej pełnych, gorących warg krótki pocałunek, z tej dziwnej perspektywy - mógłbym cię gdzieś zabrać nawet jutro. Kiedy tylko chcesz i gdzie chcesz - przesunął palcami po jej policzkach zgarniając jej włosy, odgarnął je na jedną stronę tak, że połaskotały go gdzieś w udo. Naciągnął wytatuowane palce strzelając kostkami - będzie bolało... - rzucił z poważną miną patrząc na nią do góry nogami, ale zaraz się uśmiechnął - żartuje, będę delikatny - i rzeczywiście delikatnie oparł kciuki na jej pulsach masując je okrężnymi ruchami, powoli. Palcami sunął po jej czaszce między włosami mierzwiąc przy okazji jej czarne włosy - ale cię potargam - sięgnął za jej uszy, a później do płatków o które też zaczepił, które zaczął delikatnie pocierać bawiąc się jej kolczykami - i gdzie pojedziemy po tym wszystkim? Gdzieś, gdzie będę cię mógł w końcu zakopać w piachu, po szyję - oczywiście, że musiał przejechać palcami po jej szyi zadzierając jej głowę bardziej do góry i teraz rzeczywiście masował jej potylicę w kierunku karku. Już kiedyś jej obiecał masaż, ale wiecznie coś... U nich wiecznie coś się działo. Jak oni o 3.17 w nocy prowadzili poważne rozmowy.
Ven a mí °❀⋆.ೃ࿔*:・