ODPOWIEDZ
31 y/o
SPRING TIME
157 cm
kręcę lody i piekę w Kitten and the Bear
Awatar użytkownika
Któżby pomyślał, że ten jeden wyjazd będzie tyle znaczył... Tak wiele zmieni...
Złamie serce, ale uleczy duszę.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion/jego
typ narracjiTrzecia osoba
czas narracjiCzas przeszły
postać
autor

Ostatnie dni przed wyjazdem były dla Jamie stresujące. Sama nie wiedziała, co bardziej ją poruszyło. Czy to, że wyjeżdżała po raz pierwszy w życiu na wakacje? Czy to, że robiła to zupełnie sama? Niestety, przyjaciółkom nawaliło się strasznie dużo rzeczy na ten wyjazd i musiała w końcu lecieć sama. Czy wreszcie to, że po raz pierwszy oddawała pod opiekę kawiarnię. Na tak długo. Dwa tygodnie. Najdłużej, jak nie pilnowała kawiarni, to były trzy dni, wtedy, jak złapała wirusa i nie przyznała się nikomu, że to Corona...
I chociaż wiedziała, że Clem jest wspaniałą, bardzo odpowiedzialną, młodą osobą, to jednak czuła niepokój. A co, jeśli wywali jakaś rura? Albo popsuje się piekarnik? Albo lodówka zaleje całą podłogę? Co, jeśli jacyś klienci będą niemili dla Tinnie? Co, jeśli któraś z dziewczyn nie przyjdzie do pracy?
- Jamie? Więcej mąki wysypujesz z miski, niż zostaje w cieście. - Clem zauważyła delikatnie, przechodząc koło niej na zapleczu z blachą świeżych muffinek.
Te z rana już się kończyły. No właśnie, stale trzeba było pilnować...
Podniosła spojrzenie spłoszonej łani, stojącej naprzeciwko nadjeżdżającej ciężarówki, na Clementine.
- Może jednak nie polecę? - zaproponowała, mając na myśli stertę ubrań rozrzuconą na swoim łóżku, raptem jedno piętro wyżej. - Na pewno sobie ze wszystkim poradzisz!
Dodała szybko, nie chcąc, żeby blondynka poczuła się urażona brakiem wiary w nią.
- Po prostu wiesz, jaki potrafi być u nas ruch. - spojrzała w kierunku dziewczyny stojącej za ladą, szykującej kawę dla klienta.
Tinnie jest taka młoda, co, jeśli inne wejdą jej na głowę? Jakby świat miał się skończyć w ciągu tych dwóch tygodni.

Tinnie <3
Żejmi
znęcania się i bezsensownej przemocy
21 y/o
For good luck!
165 cm
Cukiernik w Kitten and the Bear
Awatar użytkownika
„Kocham gwiazdy zbyt mocno, by bać się nocy”.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Nuciła sobie pod nosem, gdy zręcznie manewrowała z tacą świeżych muffinek po zapleczu. Odłożyła gorącą blaszkę w odpowiednim miejscu na ladzie i złapała kolejną porcję, którą wsunęła do piekarnika. Ustawiła sprzęt na odpowiedni czas i zerknęła na Jamie, która w ostatnich dniach wydawała się dziwnie zestresowana. Nie wyglądała na osobę, która cieszyłaby się nadchodzącym wolnym. - Jamie? Więcej mąki wysypujesz z miski, niż zostaje w cieście - zmartwiona spojrzała na właścicielkę Kitten and the bear i podeszła do niej gotowa przejąć od niej zadanie jeśli zaszłaby taka potrzeba.
- Nonsens. Potrzebujesz tego odpoczynku. - zachęciła ją delikatnym uśmiechem, żeby jednak poleciała na te swoje wymarzone wakacje. W normalnych okolicznościach byłaby zestresowana tak dużą odpowiedzialnością. Ta cukiernia jednak była jej drugim domem i czuła się tutaj pewniej niż gdziekolwiek indziej. To był jej świat. Uwielbiała spędzać tu czas. Gdyby Jamie od czasu do czasu nie wyrzucała jej do domu, nieraz zarwałaby noc, żeby dokończyć dekorowanie tortu, kiedy dopadła ją twórcza wena. Rozumiała jednak obiekcje Jamie. Ten lokal był jej dzieckiem. Skarbem, a tego nie powierzało się byle komu. Szczególnie w przypadku Jamie, która nie potrafiła przestać myśleć o pracy nawet na chwilę. Sama nieraz łapała się na tym, że ciężko było jej odpuścić, ale Jamie powinna zadbać o siebie. Chciała dać jej taki komfort psychiczny, by mogła bez wyrzutów sumienia zaszaleć i zniknąć na te kilka dni.
- Poradzę sobie. Mam dwóch braci. Oni to bardziej będą przeżywać od ciebie i wcale nie zdziwiłabym się, gdyby koczowali przy jednym stole mnie pilnując. - zażartowała, żeby podnieść na duchu jakoś przyjaciółkę, która dalej wpatrywała się w nią, niepewna co powinna zrobić. - Będziesz żałować, jeśli nie polecisz. A ja będę zła, że nie pracujesz na najwyższych obrotach. Następnym razem, to ty mnie będziesz wyrzucać na urlop. I dostanę znowu zakaz przychodzenia tu na wolnym. - założyła dłonie na biodra, żeby dodać trochę powagi sytuacji i roześmiała się radośnie, gdy stanęła przy muffinkach. Przed wyłożeniem ich na ladę, musiała je jeszcze udekorować.

Jamie Park
gall anonim
31 y/o
SPRING TIME
157 cm
kręcę lody i piekę w Kitten and the Bear
Awatar użytkownika
Któżby pomyślał, że ten jeden wyjazd będzie tyle znaczył... Tak wiele zmieni...
Złamie serce, ale uleczy duszę.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion/jego
typ narracjiTrzecia osoba
czas narracjiCzas przeszły
postać
autor

Kitten and the Bear było nie tylko kawiarnią czy cukiernią. Było domem. Może nie takim prawdziwym, chociaż Jamie naprawdę zrobiła wszystko, żeby tak się stało, włącznie z urządzeniem sobie małego mieszkanka na górze. Ale było drugim domem dla bardzo wielu ludzi. Czasem właścicielka o tym zapominała, że udało jej się stworzyć miejsce, w którym ludzie chcieli spędzać czas. Niezależnie od tego, czy pracowali, czy zamawiali szarlotki, serniki i owsiane ciastka.
Rozczulona spojrzała na Tinnie. Zupełnie rozbroiła ją myśl o dwóch pilnujących porządku braciach Clem.
- To tylko nie każ im płacić za kawę! - uśmiechnęła się ciepło, ale jej brwi dalej wyrażały zdenerwowanie i brak pewności co do tej całej eskapady.
No tak, tylko na ile chodziło o kawiarnię, a na ile o podróż na drugi koniec kontynentu?
Potrzebowała odpoczynku. Kochała to miejsce, ale tak naprawdę całe jej życie było zbudowane wokół niego. Żaden facet nie był w stanie rywalizować z cukiernią. Zresztą nie tak miało wyglądać życie. Magiczna trzydziestka minęła rok temu. Już wtedy niezrealizowane plany przypominały kamień w bucie, ale przecież jeszcze rok można sobie dać. Trzydzieści lat to trzydzieści lat - nawet jeśli za dzień będzie już trzydzieści jeden.
- Nie bierz mnie pod włos! Założenie, że bez urlopu nie pracowałabym na najwyższych obrotach...
Miska trącona niezdarnym ruchem zatańczyła po metalowym blacie i zleciała z hukiem stali na podłogę, rozsypując mąkę dookoła.
- Jak widzisz, to właśnie wakacje wytrącają mnie z równowagi!
Powiedziała z przekąsem, zabierając się za sprzątanie bałaganu, który zrobiła. Głębszy oddech nieco uspokoił drżenie skoncentrowane gdzieś w okolicach splotu słonecznego. Jakby czuła, że ta wycieczka może zmienić wszystko. A co, jeśli okaże się, że wcale nie jest tutaj niezastąpiona? Wtedy całe trzydzieści lat jej życia było...
Uśmiechnęła się do Clementine, sięgając po miotłę i zmiotkę.
- Wiem, że sobie poradzisz... W wielu rzeczach jesteś lepsza ode mnie. - zauważyła, na moment zatrzymując się w połowie czynności. - Sama nie wiem, czego bardziej się boję... Że piorun walnie w rabarbar i coś się tutaj rozsypie, czy tego, że jadę gdzieś daleko sama...
Wstyd się było przyznać, ale to były jej pierwsze wakacje w życiu.

Clementine Thallman
Żejmi
znęcania się i bezsensownej przemocy
21 y/o
For good luck!
165 cm
Cukiernik w Kitten and the Bear
Awatar użytkownika
„Kocham gwiazdy zbyt mocno, by bać się nocy”.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Blondynka marzyła kiedyś o swojej cukierni. O miejscu, które stworzyłaby od zera i przelała w nie całą swoją pasję oraz kreatywność. Pochodziła z artystycznej rodziny, gdzie każdy próbował odnaleźć samego siebie w muzyce czy też sztuce. Gdy była mała, czuła presję związaną z odnalezieniem własnej drogi. Ładnie śpiewała, a lekcje gry na gitarze były przyjemne, ale to nie było to. Fotografia była jedynie hobby, ale malarstwo chociaż miało swój urok, to nie pochłonęło jej bez reszty. Długie lata szukała tego czegoś, a wystarczył jedynie krótki moment, żeby sobie uświadomić, co tak naprawdę chciała robić w życiu. Pamiętała, jak jej brat chciał ich rozweselić na święta i przyniósł pierniczki do ozdabiania. Wtedy to była dla niej głupota, ale tak się to potoczyło, że teraz pracowała u Jamie. Cieszyła się każdym dniem tutaj i dekorowała torty, wywołując uśmiechy na twarzach dzieci i dorosłych. Kochała tę pracę i ciężko było jej wyobrazić sobie, że kiedyś będzie musiała odejść stąd, żeby spełnić własne marzenia. Ten dzień jednak nie miał nastąpić w najbliższej przyszłości, więc się tym nie przejmowała.
- Dobrze, ale napiwek muszą mi dać. - zachichotała na samą myśl, że jej bracia faktycznie mogliby tutaj siedzieć cały dzień i ją pilnować. Bycie młodszą siostrzyczką miało swoje plusy. Mieli tylko siebie, więc pomimo tego, że każdy z nich próbował odnaleźć się w dorosłości, to dalej byli ze sobą zżyci.
Przyłożyła dłoń do ust, gdy miska upadła z brzękiem na podłogę. Od razu ruszyła na pomoc kobiecie i starała się posprzątać ten drobny chaos. Mąka była wszędzie i ciężko było ją zamieść, ale wspólnymi siłami okiełznały ten nieporządek, tak że nie było śladu po tym bałaganie. - Bo dajesz mi odpocząć. Teraz twoja kolej. Może w innym kraju cię natchnie na nowe smaki? Odkryjesz jakieś ciastka, które tu odtworzymy? - zachęcała delikatnie, specjalnie mówiąc jedynie o plusach tej wycieczki w kontekście pracy. - Potraktuj to jako delegację. Nie znam bardziej zaradnej osoby od ciebie. Poznasz tam fajnych ludzi. Wpijesz egzotycznego drinka. Opalisz się i będziesz żałować, że tak szybko do nas wracasz. Zaufaj mi. Sama bym poleciała gdzieś na wakacje, ale Albi i Benji są zajęci. Szkoda im pieniędzy na takie wypady, a mi głupio przyznać, że mam oszczędności. - bo jak miała im wytłumaczyć tę kwotę na jej koncie? Praca w cukierni była opłacalna i stać było ją na codzienne wydatki oraz utrzymanie, ale wakacje dla trójki? Musiałaby wtedy im powiedzieć o zdjęciach, które sobie robiła, a do tego za żadne skarby nie mogła im się przyznać.
- Tylko pomyśl... Bikini i plaża. Kupiłaś sobie jakieś, prawda? Masz zdjęcia? Sukienki też masz, czy ci pożyczyć? Nawet nie pokazałaś mu hotelu. - zaciekawiona spojrzała w kierunku jej telefonu. Uwielbiała planować takie wypady. Najchętniej zrobiłaby listę tego, co Jamie powinna spakować, ale nie chciała jej matkować. - Ja zawsze biorę na wyjazdy zbyt dużo ubrań. Dodatkowe pary majtek na wypadek tego lub tego... A tu jakieś szpilki. Dobrze, że chłopacy zawsze mają miejsce w walizce, bo w życiu bym się nie spakowała. Pamiętaj o ładowarce! I jakimś olejku. - oparła się o blat i przez chwilę rozmarzyła się o tym, jakby to fajnie było gdzieś pojechać.

Jamie
gall anonim
31 y/o
SPRING TIME
157 cm
kręcę lody i piekę w Kitten and the Bear
Awatar użytkownika
Któżby pomyślał, że ten jeden wyjazd będzie tyle znaczył... Tak wiele zmieni...
Złamie serce, ale uleczy duszę.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion/jego
typ narracjiTrzecia osoba
czas narracjiCzas przeszły
postać
autor

Może niedługo nadejdzie czas na to, żeby mogła włożyć swoje trzy grosze do tej cukierni? Jamie na pewno potrzebowała kogoś, komu mogłaby ją powierzyć bez strachu i skrępowania. Ale to jeszcze dalekie gdybania.
Argumenty odnośnie nowych wypieków trochę ją rozbawiły. Właściwie każda wymówka jest dobra, byleby jakoś okiełznać swoje wyrzuty sumienia. Tylko że Jamie miała jechać z dwiema przyjaciółkami. To wysyp rzeczy w ich pracy sprawił, że koniec końców sama miała odwoływać swój wyjazd, ale one jej nie pozwoliły. A teraz Tinnie robiła to samo. Najchętniej zabrałaby blondynkę ze sobą, ale wtedy naprawdę nie miałaby komu oddać cukierni pod opiekę.
- Urodzinowa delegacja... - zachichotała pod nosem, pozwalając Clem, żeby to ona przejęła ogarnianie bałaganu.
W końcu będzie musiała ogarnąć całą kawiarnię i to przez dwa tygodnie!
- Hmmm... Nawet nie wiem, jak bym wyglądała opalona... - zawahała się. - Jezu...
Jęknęła, a na jej twarzy odmalował się wyraz absolutnej rozpaczy.
- Ja chyba nawet nie mam bikini! - spojrzała ze strachem na przyjaciółkę.
Jeżeli była jakaś rzecz, której Jamie szczerze nienawidziła, to były nią zakupy. Po wyjściu z pracy, w której bez przerwy przebywała z ludźmi... Różnymi ludźmi. Po prostu nie miała siły ani ochoty ładować się w kolejne tłumy. Ostatnio kupiła sobie nowe perfumy i to już był wielki wyczyn!
- Nie no... Zawsze lepiej mieć więcej bielizny niż za mało... - przytaknęła, czując, że to wszystko ją przerasta.
Jednak entuzjazm Clementine był zaraźliwy, a Ji-lin... Naprawdę potrzebowała tego wyjazdu. Jeśli teraz nie zacznie zmieniać swojego życia, to niby kiedy miałaby to zrobić?
- OK, to po kolei. Wiesz, jak robić zamówienia, prawda? Pamiętasz kod do alarmu? W razie czego możesz nocować w moim mieszkanku, jakbyś potrzebowała.
I dziewczęta zaczęły przechodzić krok po kroku całą stworzoną przez Park checklistę. Oczywiście nie było się do czego przyczepić, więc chwilę potem mogły przejść do zdjęć. Jasne było, że weźmie ze sobą głównie sukienki! W końcu to wakacje, a Jamie latem chodziła przede wszystkim w nich i spódnicach. Chwila spędzona z Clem sprawiała, że strach gdzieś się oddalał, a przynajmniej zasypiał na moment.

Tinnie
Żejmi
znęcania się i bezsensownej przemocy
21 y/o
For good luck!
165 cm
Cukiernik w Kitten and the Bear
Awatar użytkownika
„Kocham gwiazdy zbyt mocno, by bać się nocy”.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Jamie od miesięcy nie wzięła ani jednego dnia wolnego. Czasami w życiu bywały właśnie takie momenty, że człowiek musiał wyjść ze swojej strefy komfortu. Zaryzykować oraz powierzyć coś w dłonie drugiej osoby, żeby w końcu spojrzeć na siebie i przypomnieć sobie, że życie to nie tylko praca. Jamie poświęciła wiele dla tej cukierni. Przekazała pracownikom całą swoją wiedzę i w końcu nadszedł czas, żeby to oni przejęli stery. Wyrzuciłaby z walizkami właścicielkę za drzwi i nakazałaby jej należny urlop. A przynajmniej chciałaby mieć na tyle odwagi, żeby tak zrobić. Na razie było ją stać jedynie na tę rozmowę i delikatnie namawianie na wyjazd.
- Nie masz? - uniosła zaskoczona głowę i wyrzuciła do kosza mąkę, którą zmiotła z podłogi. - Jak można nie mieć stroju kąpielowego? Co ty tu jeszcze robisz? Obok centrum handlowego jest taki boski sklep. Mają też tam bieliznę i Panie, które tam pracują, zawsze dobrze doradzają. Ostatnio przepuściłam tam małą fortunę. W centrum handlowym jest Victoria's Secret też, ale tam ceny już bywają zabójcze. Mają świetną mgiełkę do ciała. - mogłaby przez cały dzień mówić o zakupach. Jej szafa wręcz już błagała o przejrzenie i sprzedaż niektórych ubrań, w których nie chodziła. Szczególnie te ubrania, które miała przeznaczone do mini sesji na swój profil na niebieską platformę. - Możemy wybrać się po pracy na małe zakupy, jeśli chcesz. Bez porządnego stroju kąpielowego nie polecisz na te wakacje. Przecież nie będziesz siedzieć na plaży w ubraniu. A nie mamy już czasu na zamawianie i przymierzanie strojów ze stron internetowych. - pogroziła jej palcem, tak na wypadek gdyby chciała się sprzeciwić. Nie chciała słuchać nawet tego, że wieczorem z nią nie pójdzie na te zakupy. Cukiernia ten jeden raz mogła poczekać. Najwyżej jutro wstanie wcześniej i nadrobi to, czego nie zdążą przygotować.
- Wszystko pamiętam! - ze śmiechem zasalutowała szefowej i grzecznie odpowiadała na każde pytanie byleby uspokoić kobietę. Mało co ją mogło zaskoczyć, a nawet gdyby pękła jakaś rura czy wydarzyło się coś równie abstrakcyjnego, to miała wszystkie numery zapisane. A złota rączka, do której zazwyczaj dzwoniły w takich przypadkach, traktował ją ze specjalnymi względami.
- Oh! - z rozmarzeniem wypisanym na twarzy oglądała ofertę hotelu, w którym miała zatrzymać się Jamie. - Patrz, jaka cudowna plaża! I basen! To all inclusive? Może poznasz tam jakiegoś przystojniaka? - przesuwała kolejne zdjęcia i zwracała uwagę kobiety na kolejne atrakcje, które oferowało otoczenie i sam hotel. - Pojedziesz na jakąś wycieczkę? Ta jest ciekawa, spójrz. I wcale nie droga. - postukała paznokciem w ekran i zachwycona dalej szukała. Definitywnie bardziej ekscytowała się wyjazdem niż sama zainteresowana.

Jamie Park
gall anonim
31 y/o
SPRING TIME
157 cm
kręcę lody i piekę w Kitten and the Bear
Awatar użytkownika
Któżby pomyślał, że ten jeden wyjazd będzie tyle znaczył... Tak wiele zmieni...
Złamie serce, ale uleczy duszę.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion/jego
typ narracjiTrzecia osoba
czas narracjiCzas przeszły
postać
autor

Jamie spaliła raczka w momencie, kiedy padło to pytanie. No bo rzeczywiście, jak można nie mieć stroju kąpielowego?! Ano można... Wystarczy nigdy w życiu nie pojechać na wakacje, a ostatni kostium był w kucyki Pony, kiedy miała dwanaście lat.
Spojrzała na Tinnie spłoszona jej energią. Na jej twarzy odbił się szczery ból, kiedy wyobraziła sobie kolejne godziny spędzone na buszowaniu po sklepach. Z drugiej strony... Czasem z odpowiednią osobą takie rzeczy to była prawdziwa frajda, a Clementine wydawała się wiedzieć coś niecoś o bikini i seksownej bieliźnie, prawda? Ciekawe czemu... Hehe...
Jamie nawet by się nie zdziwiła, gdyby Clem miała dużo bogatsze życie towarzyskie od niej. W końcu była już tyle razy zfriendzonowana po związku, że...
- Ten mały sklepik nie brzmi tak strasznie... - powiedziała w końcu niepewnie. - Pójdziesz ze mną?
Boże, przecież to ona powinna opiekować się Clem i to ona powinna uczyć Clem, jak żyć, a nie na odwrót. Delikatny uśmiech przemknął po buzi Koreanki i pokiwała głową na argument siedzenia w ubraniu na plaży. Odruchowo spojrzała na swoje przedramię, które jeszcze nie zdążyło nawet złapać słońca. Była blada jak trup... Albo jeszcze gorzej, jak Japonka! Kiedy ostatni raz spędziła więcej czasu na powietrzu? Nawet nie musiała przecież podróżować do pracy. Jezu, kiedy moje życie skurczyło się do jednego budynku?
Checklista, która miała zapewnić Clem, że jest przygotowana, tak naprawdę bardziej pomogła Jamie. Uspokojona, choć trochę, mogła nacieszyć się zachwytami przyjaciółki odnośnie wyboru hotelu. O, jakże przewrotny jest los, zważywszy na to, że spędzi w nim raptem jedną noc, a potem... Przeniesie się do wspomnianego przystojniaka, którego pozna przez przypadek.
- Proszę Cię... Przystojniacy to tylko problemy! - odpowiedziała, zupełnie nieświadoma tego, jak ten wyjazd zmieni jej życie. - No, chciałabym zrobić jak najwięcej ciekawych rzeczy. Wiesz... To naprawdę mój pierwszy raz.
Przyznała w końcu i, oderwawszy się od laptopa, dodała:
- W sumie... Jak przygotujemy wypieki, to... Mogłybyśmy wyrwać się z pracy na te zakupy.
Nie powinnaś tak robić, Tinnie to dalej Twój pracownik! Nie tylko przyjaciółka.
- Dziewczyny sobie poradzą... - ty se mów, ja se zdrów...

Sorry for so fast :( :cute:
Żejmi
znęcania się i bezsensownej przemocy
21 y/o
For good luck!
165 cm
Cukiernik w Kitten and the Bear
Awatar użytkownika
„Kocham gwiazdy zbyt mocno, by bać się nocy”.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Clementine wyznawała zasadę, że każdy przykry obowiązek można zamienić w coś swojego. Znaleźć ten jeden procent szczęścia, gdy myślami było się zupełnie gdzie indziej. Nie zawsze było łatwo. Bywały chwile wręcz ocierające się o porażkę. Tym razem jednak chciała wprowadzić w te tajne praktyki własną szefową, która była również jej przyjaciółką. Zakupy były zmorą mężczyzn i tych nielicznych kobiet, ale mały błysk w jej cudnie brązowych oczach zapowiadał, że tego wyjścia jej słodka Jamie nie zapomni.
Pójdziesz ze mną?
Ta propozycja była jak miód na serce dziewczyny.
- TAK! - rzuciła wszystko na blat, co miała w dłoniach i przytuliła ciemnowłosą, jakby ta co najmniej jej się oświadczyła. Chociaż w kobiecym świecie, wspólne zakupy do tak ważnego wyjazdu, zdecydowanie mogły być porównywalne do emocji, które towarzyszyły takim sytuacjom. Klasnęła jeszcze w dłonie, podekscytowana ich małym wyjściem i lekko marszcząc nosek, spojrzała na sylwetkę dziewczyny. Co najlepiej pasowałoby do jej figury?
- Niektóre problemy są warte czasu. - puściła porozumiewawcze oczko i zabrała się do pracy z jeszcze większą dawką entuzjazmu. Im szybciej skończą, tym wcześniej będą mogły się bawić w przymiarki i wybór odpowiedniego stroju. Może w całym tym ferworze również znajdzie coś dla siebie i zaszaleje. Chociaż jej szafa aż się prosiła o porządki i sprzedaż niektórych ubrań, których już nie nosiła. - Jak raz zakosztujesz luksusu wolnego, to gwarantuję ci, że częściej będziesz wyjeżdżać. Jak będę kiedyś bogata, to kupię sobie domek przy plaży. Pomyśl tylko, jak wtedy smakowałoby śniadanie. Siedzisz sobie na werandzie, obserwujesz fale i pijesz kawę. A burze! To musi być piękny widok! - rozmarzyła się przez chwilę, wyobrażając sobie siebie w takiej przyszłości. Praca powinna dawać frajdę, ale to właśnie te małe marzenia napędzały człowieka do działania.
- Nic więcej nie mów. Już się uwijam. - zachichotała, nie zdając sobie sprawy z walki, którą wewnętrznie rozgrywała jej szefowa. Słowa się rzekły. I choć miały mniej czasu, niż Clementine początkowo planowała, wybrały wspólnymi siłami kilka kompletów bielizny oraz prawdziwą gwiazdę wieczoru - strój kąpielowy. Pozostawało tylko pytanie, czy udało jej się przekonać Jamie do kolejnych wspólnych zakupów.
Jednego była pewna. Jeżeli udało jej się wywołać choć jeden szczery uśmiech na twarzy przyjaciółki, ten dzień można było uznać za udany.

Koniec <3
Jamie Park
gall anonim
ODPOWIEDZ

Wróć do „Kitten and the Bear”