30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

42
Spojrzała na siebie krytycznie w lustrze, próbując zauważyć każde najmniejsze niedociągnięcie. Strasznie się siebie czepiała. Wyglądała przecież nieźle! Ale chciałaby być tym razem idealna. No dobrze, nie tylko tym razem. Zawsze, gdy wybierała się na randkę z Teddy, liczyła na coś podobnego. Wyszła w końcu z łazienki i rozłożyła szeroko ręce.
— I jak? — zapytała, po czym wykonała obrót wokół własnej osi, zdając sobie sprawę, że stanie w T pose nie jest zbyt reprezentatywne. Emma podniosła wzrok znad laptopa i przyjrzała się jej uważnie. W końcu jednak pokiwała zadowolona głową.
Zajebiście. Posika się z wrażenia. Wie w ogóle o co chodzi?dopytała, siadając wygodniej na kanapie. Burnett była na tyle miła, że pomogła jej z dopasowaniem ostatnich akcesoriów i uczesaniem się. Fryzura niby nie była skomplikowana, ale i tak Finch nie wychodziła. Chciała zrobić Teddy małą niespodziankę, dlatego zaproponowała, że spotkają się na miejscu. Nie była w sumie pewna, czy jej narzeczona jest teraz w domu. Może pojechała do Donovana? Albo raczej do Iris. Chociaż nie, lepiej żeby siedziała z Jettem przed ich randką, a nie wgapiała się na swoją byłą crush. Wszystko jedno! April zdążyła się za nią stęsknić tak czy siak, bo przecież nie widziały się od rana, kiedy do Finch wychodziła do pracy.
Do baru dotarła oczywiście nieco spóźniona. Ale tym razem to było celowo! Zależało jej, by Teddy na miejscu była pierwsza. Inaczej z niespodzianki byłby nici. Weszła do środka i rozejrzała się uważnie po spelunie. No dobra, to wcale nie była żadna speluna. To wyłącznie kwestia wystroju. Drinki należały tu do raczej drogich, a w toalecie było raczej czysto. Właściciele po prostu uznali, że ozdoby z pustych butelek po whishy, neony i plakaty sugerujące, że znajdują się w dużo większej metropolii niż faktycznie byli, to super pomysł. Właściwie mieli rację. April zawsze się tu bardzo podobało, ale nie pamiętała, czy była tu kiedyś z narzeczoną. Chyba nie. Zauważyła ją stojącą przy barze, pewnie zamawiającą sobie coś do picia. Odchrząknęła nerwowo i ruszyła w jej stronę z duszą na ramieniu. Martwiła się, że ten pomysł jednak nie spodoba jej się aż tak bardzo. Wyrwała kiedyś w podobny sposób swoją wieloletnią przyjaciółkę, ale to nie była przecież Teddy i w ogóle tamto to nie było do końca randka, więc było kiepskim punktem odniesienia.
— Dla mnie to samo — zagaiła barmana, który przyjął zamówienie od Darling. Gość spojrzał na nią z uniesionymi brwiami, skinął jednak głową i zajął się swoją robotą. Nie jego rolą było przecież komentowanie. April oparła się nonszalancko o bar i spojrzała na swoją partnerkę.
— Może się dosiądę? Wyglądasz, jakby brakowało ci rozmowy. Albo chociaż zgrabnej sylwetki w zasięgu wzroku — zagaiła tym razem do Teddy, spokojnym, mrukliwym tonem. Wyglądało na to, że próbowała ją właśnie wyrwać, jakby widziały się po raz pierwszy w życiu. Mogło coś w tym być. Finch zadbała przecież o to, by nie wyglądać jak ona. Wreszcie zrobiła użytek z pasów do samochodu, które przyszły jej jakiś czas temu w paczce. Nie trafiła się jeszcze żadna impreza ani konwent, na który mogła się tak ubrać, więc Teddy będzie pierwszą testerką jej cosplayu Panam z Cyberpunka, który oczywiście zawierał wspomniane pasy. Jeżeli tylko Emma nie kłamała, było naprawdę nieźle. Wysokie i ciemne buty dodawały jej nieco wzrostu dzięki grubej podeszwie. Miała na sobie jeansy, które ciasno opinały jej tyłek, eksponowany jeszcze dokładniej przez ułożenie pasów. Miała jej motocyklową kurtkę, pod którą miała wyłącznie zielony crop top, który w przypadku April akurat więcej odsłaniał niż zakrywał. Wraz z Emmą udało im się dopasować makijaż, by był ciemny i ostry, zupełnie jak u Nomadki, ale przy okazji nie przytłaczał Finch. Gdyby nie fakt, że nadal była blondynką, to pewnie po wysoko upiętych włosach można byłoby się pomylić i uznać, że postać wyszła z ekranu! No dobra, bez przesady, ale skoro przyszła tu ewidentnie z nastawieniem zabawy w odgrywanie ról, to można było troszkę naciągnąć fakty.

Ty jesteś taka moja mała Kate Moss
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

054.
Dużo ostatnio randkowały. Teddy absolutnie nie miała nic przeciwko! Mogłaby spędzać z April każdą wolną chwilę i nadal twierdziłaby, że widują się stanowczo za rzadko. Dlatego, kiedy narzeczona oznajmiła jej, żeby pojawiła się w barze o konkretnej godzinie, nawet nie próbowała protestować. Była ciekawa, co tym razem wymyśliła Finch. No i doskonale wiedziała, jak kończą się próby negocjowania z kobietą, która już podjęła decyzję. Pozostawało jej więc grzecznie przytaknąć i stawić się na miejscu. Nawet, gdyby chciała (a przecież nie chciała!), nie mogła zasłonić się pracą, bo miała dzisiaj wolne, które oczywiście wykorzystała w możliwie najbardziej produktywny sposób, czyli pół dnia przesiedziała u Donovana, grając na konsoli. Teddy uważała to za doskonałą formę spędzania czasu. Nie wszyscy podzielali jej entuzjazm, ale na szczęście nie wszyscy byli nią.
Dopiero kiedy spojrzała na zegarek i przypomniała sobie o randce, uznała, że wypadałoby wrócić do domu. Musiała się jeszcze przebrać! Normalnie nie przywiązywała do nich większej wagi. Gdyby miała wybór między eleganckimi ciuchami a wygodnymi dresami, dresy wygrywałyby za każdym razem. Ale znoszona koszulka nie należała do najbardziej randkowych zestawów świata. A Darling naprawdę lubiła robić na April wrażenie. Nie żeby musiała się szczególnie starać. Była pewna, że narzeczona spojrzałaby na nią z takim samym zachwytem nawet wtedy, gdyby przyszła w poplamionej ketchupem bluzie, jednej dziurawej skarpetce i włosach sterczących na wszystkie strony. Wolała jednak tego nie sprawdzać. Sama czułaby się jak kretynka, mając na sobie łachmany, kiedy ukochana błyszczałaby przy niej jak gwiazda wieczoru. Widziała się rano w lustrze i wiedziała, że istnieją jakieś granice miłości. Najwyraźniej April jeszcze ich nie znalazła.
Ostatecznie postanowiła jednak wyglądać jak człowiek. A przynajmniej jak ktoś, kto nie zamierza przez kolejne cztery godziny siedzieć na kanapie z padem w rękach. Spięła włosy, bo świeżo umyte nie nadawały się do współpracy. Później zamieniła dresy na dopasowane spodnie, które tak lubiła, ale jakoś nie miała okazji, żeby włożyć na tyłek. Na szczęście leżały jak ulał, a to oznaczało, że nie zdążyła się ulać, odkąd miała je na sobie ostatnim razem. Narzuciła czarny top jedną ze swoich ulubionych, granatowych marynarek, a zamiast szpilek wybrała jasne adidasy. Nie była szczególną fanką przesadnego strojenia się, ale akurat ten zestaw zawsze się sprawdzał. Chciała wyglądać dobrze, a nie tak, jakby pomyliła randkę z galą rozdania nagród. Ogólnie wyglądała nieźle. Przynajmniej wystarczająco dobrze, żeby April przez chwilę się zagapiła. A jeśli nie, to zawsze mogła przypomnieć jej, że przecież zaręczyła się z nią dobrowolnie i było już trochę za późno na zmianę zdania. Poprawiła jeszcze mankiety marynarki, zgarnęła klucze i telefon, a potem ruszyła do wyjścia.
Do baru dojechała taksówką. Rozsądna decyzja, biorąc pod uwagę, że planowała pić alkohol. Lepiej nie parkować w mieście, kiedy ostatecznie i tak wracało się Uberem. Ostatnio i tak miała już problem, żeby następnego dnia wyjechać z parkingu naziemnego własnym samochodem, który zostawiła tam zwykle na noc. Dobrze, że nikt nie wlepił jej mandatu i nie odholował Toyoty! Kojarzyła lokal, ale chyba dawno w nim nie gościła. A na pewno nie z Finch. Może upijała się tutaj z jakąś inną dziewczyną? Całkiem możliwe. Usiadła przy barze i zamówiła Martini. I to wcale nie dlatego, że było najtańszą pozycją w karcie! Nie minęła chwila, a na wysokości swojego ramienia usłyszała znajomy głos. Odwróciła głowę z szerokim uśmiechem, który zaraz został zastąpiony przez szczere zdumienie. Zupełnie nie poznała jej przez ten strój! Wyglądała doskonale. I jeszcze ta skórzana, motocyklowa kurtka! Już chciała ją skomplementować, ale zamiast tego zdziwiła się jeszcze bardziej, że April wybiera tego samego drinka. Martini zamiast Jagerbomby? A to dopiero dziwactwo!
Teddy wpatrywała się w nią jak zahipnotyzowano i trochę potrwało, zanim w ogóle zorientowała się, w co jej ukochana pogrywa. Szybko jednak podłapała, poważniejąc i prostując się na barowym krześle.
Tak uważasz? — zapytała, obracając szklankę z drinkiem w dłoniach. — Wszystko świetnie, tylko nie wiem, co na to moja narzeczona — dla pełnego efektu uniosła dłoń, na której błysnął pierścionek. Czy nieznajoma zwariowała? Darling nie mogła przecież flirtować, była zaręczona!

podeszła patrząc niewinnie, ja rozpaliłem się jak diesel
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie narzuciła narzeczonej żadnego dress codu, więc mogłaby równie dobrze przyjść w piżamie, a April i tak byłaby zadowolona. Nie chciała jej przecież zmuszać do zakładania na siebie jakiegokolwiek cosplayu, a sugerowanie, że powinna założyć kurtkę motocyklową, mogłoby jej dać zbyt dużo podpowiedzi. A miała być przecież niespodzianka! Też chciała ją raz na jakiś czas zaskoczyć. Może i nie wynajmowała wozów strażackich i nie umieszczała ich na dachach, ale przynajmniej zawsze potrafiła się ładnie ubrać. Na całe szczęście Darling wyglądała bardzo dobrze. Finch nie mogła się powstrzymać przed obczajeniem jej z góry do dołu, zanim nie podeszła bliżej. Wyrwała niesamowitą laskę i za to należały się jej pochwały.
Była też bardzo zadowolona z efektu, jaki uzyskała. Teddy sprawiała wrażenie faktycznie zaskoczonej. I to pozytywnie! Przesuwała wzrokiem po jej ciele z prawdziwym zafascynowaniem, a o to przecież chodziło. Uśmiechnęła się kokieteryjnie, gdy oczy narzeczonej przestały przesuwać się po jej ciele, a skupiły na twarzy. W ogóle jej nie poganiała, mogła się tak gapić do woli.
Przygryzła dolną wargę, żeby się nie roześmiać, gdy Teddy pokazała jej pierścionek. Patrzcie ją, jaka wierna! Bardzo dobrze, tak powinno być. Nie to co Finch. Nie dość, że zdjęła pierścionek do stroju, to jeszcze podchodziła do obcych bab w barach. Skandal. Przez moment nawet chciała ją skarcić, że wybija się z konwencji, ale przecież nie dała jej żadnych instrukcji. Musiała po prostu improwizować. Powinno się jej to podobać, przecież na sesjach robiła to bez przerwy! Szkoda, że nie wzięła kostek, bo pokazałaby ukochanej przy okazji, że to udawanie elfów i turlanie liczb to naprawdę super zabawa. No nic, innym razem.
— Jak ty jej nie powiesz, to obiecuję, że też nie pisnę słówka — obiecała, sięgając po zamówione przez siebie martini. Zdecydowanie nie był to drink jej pierwszego wyboru, ale niech będzie. Byle sponiewierało, co nie? No dobra, z takiego myślenia wyleczyła się na szczęście po skończeniu studiów. A może pijaną Teddy będzie łatwiej uwieść i szybciej zapomni o swojej narzeczonej by dać się poderwać swojej narzeczonej?
— Zresztą, daj spokój. Teraz jesteśmy tutaj tylko ty i ja. Do świtu jeszcze mnóstwo czasu, a wraz ze wschodem słońca możemy się rozmyć ze swoich horyzontów na zawsze — zaproponowała, unosząc drinka w zachęcie do prostego toastu. Stuknięcie szkła miało przypieczętować, że w swojej miłości raz mogą być dla siebie przygodą ja jedną noc! Poznały się tak dawno, że nawet nie mogły fantazjować o tego typu scenariuszach, bo trudno było sobie wyobrazić ich reakcję. To teraz też oczywiście było naciągane, bo nie wymarzą się ze swoich głów, ale przynajmniej będą miały trochę radochy.
— Jestem June — dodała, bo przecież nie wypada tak rozmawiać bez żadnego przedstawiania się. Akurat to mogła nieco przemyśleć i wpaść wcześniej na coś mniej kretyńskiego, ale trudno. Nie dała po sobie poznać, że się zażenowała własnym wyborem. Wręcz przeciwnie! Wymruczała własny pseudonim z takim przekonaniem, jakby sam w sobie zawierał zaproszenie zaciągnięcia rozmówczyni do toalety na szybki numerek.

Nie ma chwili bym nie myślał o Tobie. Nie ma nocy bym nie widział Cię w snach
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Kurtka byłaby dobrą podpowiedzią. Chociaż znając Teddy, równie dobrze mogłaby niczego nie wyłapać i nawet przez chwilę nie zacząć niczego podejrzewać. Pomyślałaby pewnie, że ukochana chce po prostu pożyczyć skórę, bo przecież wielokrotnie powtarzała jej, że wygląda w niej niesamowicie seksownie. Jeśli coś nie rzucało jej się prosto w oczy, istniała całkiem spora szansa, że zwyczajnie to przeoczy. Kiedy April mówiła, że jest głodna, Darling zakładała, że jest głodna. Kiedy twierdziła, że musi coś załatwić, przyjmowała do wiadomości, że musi coś załatwić. A kiedy prosiła o pożyczenie kurtki, najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem było dla niej właśnie to, że chce pożyczyć kurtkę. Żadnych teorii spiskowych, dopóki ktoś nie zaczął machać jej rozwiązaniem przed nosem. A potem zastanawiała się przez dwa kolejne dni, jakim cudem wcześniej tego nie zauważyła.
Teatralne wymachiwanie pierścionkiem miało być niepodważalnym dowodem jej wierności. I było! Teddy uważała, że właśnie zachowała się wzorowo. W końcu nie każda kobieta potrafiła w tak stanowczy sposób dać do zrozumienia obcej kobiecie, że jest zajęta. No dobrze, może trochę przesadziła z tym gestem. Może nie było konieczne unoszenie dłoni na wysokość jej twarzy. Może nie musiała jeszcze obracać jej pod odpowiednim kątem, żeby kamień złapał światło. Ale szczegóły nie miały znaczenia. Liczył się przekaz, który oznajmiał wszem i wobec - łącznie z barmanem, który od czasu do czasu zerkał w ich stronę - że miała piękny pierścionek i była już zaklepana. Pozamiatane. W dodatku nie zamierzała ułatwiać April zadania! To Finch wymyśliła tę zabawę. Darling nie miała pojęcia, dokąd to wszystko prowadziło, ale skoro już uczestniczyły w jakiejś dziwnej randce polegającej na podrywaniu własnej narzeczonej, to zamierzała podejść do tematu z należytą starannością. Niech się trochę pomęczy. Niech poczuje na własnej skórze to, czego przez lata doświadczały wszystkie kobiety próbujące zwrócić uwagę strażaczki. A nie było ich wcale tak mało!
Teddy oczywiście nigdy nie uważała się za osobę szczególnie rozchwytywaną, ale życie regularnie przypominało jej, że najwyraźniej inni mieli na ten temat zupełnie inne zdanie. Co jakiś czas ktoś zapraszał ją na kawę, proponował drinka albo próbował rozpocząć rozmowę, która od samego początku zmierzała w bardzo konkretnym kierunku. Czasem nawet zauważała, że była podrywana! Ale kiedy już się orientowała, to druga strona zdążyła dojść do wniosku, że chyba jednak nie ma większych szans.
Trudno było jednak zachować totalną obojętność, kiedy ukochana wyglądała tak dobrze. Ale nie mogła przecież skapitulować po pierwszym drinku! Co to byłaby za frajda? Gdyby dała się poderwać po kilku zdaniach, to June wzięłaby ją za łatwą!
Może jej powiem, a może nie. Tylko gdzie jakaś babska solidarność? — uniosła brwi i przystawiła kieliszek do tego, który znalazł. — Żeby kobieta kobiecie robiła takie świństwa? — pokręciła głową, jakby naprawdę nie mogła uwierzyć, że nieznajoma chce dopuścić się takich okropnych rzeczy. I puścić z zaręczoną laską! — Kręcą cię zajęte? — dopytała, upijając łyk martini. To również nie był u niej drink pierwszego rzutu, ale za to w uczciwej cenie.
Faktycznie do tej pory nie miały ze sobą jednorazowego numerku! Przyjaźniły się od lat i chociaż noc po jarmarku w teorii miała się nigdy nie powtórzyć, to wracały do tego kilkakrotnie. A potem się ze sobą zeszły i to byłoby na tyle z seksu bez zobowiązań.
Tiffany — przedstawia się i nawet wyciągnęła do niej rękę. — Ale możesz mówić mi Tiffy — dodała od razu, bo skoro Finch poleciała z miesiącem, to ona też nie zamierzała być gorsza i postanowiła pozostać wierna nie tylko narzeczonej, ale i pierwszej litery imienia. Co z tego, że skrót brzmiał jak imię dla kundla. — Cały czerwiec tak celebrujesz? — zagadnęła i to był doskonały powód, dla których Darling nie powinna flirtować. Jakim cudem udało jej się zdobyć April, to pozostawało jedną wielką niewiadomą.

opowiedz mi o sobie, bo przecież się nie znamy. jak masz na imię w nocy, czym jest dla ciebie paryż?
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Miała dużo większe doświadczenie w podrywaniu niż byciu podrywaną. Może to kwestia jej osobowości? Z daleka pewnie wyglądała na wariatkę, której gęba się nie zamyka i jest w stanie kogoś zadusić własną intensywnością. Z bliska z kolei była wariatką, której gęba się nie zamyka i jest w stanie kogoś zadusić własną intensywnością. Nie dziwiła się specjalnie, że wiele osób to po prostu odstraszało i wolały nie sprawdzać jej na własnej skórze. Na szczęście sporo kobiet dawało się potem przekonać, że ta Finch nie była aż taka zła i warto było spędzić z nią noc albo nawet kilka tygodni. Wyglądało na to, że pod tym względem też były nieźle dobrane. April miała nadzieję, że jej narzeczona zauważy tym razem, że jest podrywana i da się porwać tej zabawie bez oszukiwania.
— Najwyraźniej bardzo kręcą mnie zajęte — odparła, przesuwając wzrok nieco niżej, by ponapawać się widokiem szerokich ramion i dekoltu pseudo nieznajomej. April raczej od tego stroniła. Nie wpakowałaby się w taką sytuację, gdyby od początku wiedziała, że dziewczyna, do której podeszła, jest zajęta. Po co miałaby się wplątywać w takie dziwaczne sytuacje? Czasem oczywiście żałowała, twierdząc, że dana dziewczyna jest w jakimś okropnym związku i z nią byłoby jej na pewno lepiej. Zdarzyło jej się też po prostu nie zrozumieć, że ktoś jednak jest zajęty i prawie nie dostać przez to wpierdolu, ale tak ogólnie to była bardzo grzeczna. Sama przecież nie chciałaby, żeby ktoś próbował ją poderwać, gdy była w związku. Wolałaby też, żeby nikt nie podrywał jej partnerek, ale powoli dostrajała się do myśli, że w życiu z Teddy to po prostu nie będzie możliwe, bo strażaczka miała w sobie jakiś kolosalny magnes, który przyciągał tłumy zawsze i wszędzie.
Skinęła głową i uścisnęła jej dłoń. Tiffany i June brzmiało całkiem nieźle. Może nie tak dobrze jak Theodora i April, ale wystarczająco na ten jeden wieczór. Oby teraz się tylko nie pomylić i nie nazwać jej imieniem innej kobiety. Wykręcenie się z czegoś takiego bywa bardzo trudne. Finch raczej nie miewała z tym problemów, miała dobrą pamięć do twarzy i nazwisk, ale była też wyjątkowo głupia, a po alkoholu nierozważna. Połączenie tych wszystkich cech mogło sprawić, że jednak się przejęzyczy i tyle wyjdzie z tego całego podrywu. Ale może nie będzie tak źle.
— Właściwie miałam bardzo spokojny miesiąc, ale chyba wreszcie znalazłam powód do świętowania — odpowiedziała, nie przejmując się tym, że niektórzy mogliby uznać próby podjęte przez Darling za nieco... dziwaczne. Cieszyła się, że narzeczona się dla niej stara i nie próbuje na niej żadnych sztuczek, tylko faktycznie angażuje się w zabawę.
— Może więc wypijemy moje zdrowie? — zasugerowała i też upiła kilka łyków martini. Od tego to jej za szybko nie sponiewiera niestety. A może stety? Nie może ciągle latać najebana, wypadałoby się w końcu ogarnąć.
— Dobra, o mnie wiemy już wszystko. Jestem gorąca, piękna i zwiastuję szczytowy, przełomowy punkt. To teraz powiedz mi coś o sobie. Czym się zajmujesz? — Uśmiechnęła się, najwyraźniej bardzo zadowolona ze swojego żartu. Bycie czerwcem było jednak wygodniejsze niż kwietniem. Oferowało dużo więcej żartów. Rodzice, jak zwykle, zrobili coś źle i wybrali jej nieodpowiednie imię.

Nigdy nikt, przed Tobą nigdy nikt Nie uczynił świąt Ze zwykłych dni.
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Miała w życiu kilka zasad, których nie traktowała elastycznie. Nie były to wielkie życiowe kodeksy ani skomplikowane filozofie, tylko taki prosty zestaw reguł, które pozwalały jej nie pakować się w niepotrzebne problemy i późniejsze rozkminy, co właściwie poszło nie tak. Jedną z nich było trzymanie się z daleka od zajętych kobiet. W życiu Teddy zdarzyło się już kilka sytuacji, w których dopiero po dłuższej rozmowie albo przy okazji przypadkowo rzuconego zdania wychodziło na jaw, że dziewczyna, która ewidentnie próbowała zawrócić jej w głowie, miała już dziewczynę. Albo narzeczoną. Albo nawet męża! Darling nigdy nie do końca wiedziała, co powinna wtedy czuć. Niby pochlebiało jej, że przyciąga czyjąś uwagę, ale mała wrażenie, że część takich kobiet po prostu szukała na boku odskoczni. Niezależnie jednak od motywacji, nie zamierzała w tym uczestniczyć. Nie interesowało jej rozbijanie cudzych relacji ani wchodzenie w coś, co już było czyjeś. Nawet jeśli na początku iskrzyło, a rozmowa była wyjątkowo przyjemna! Swoją drogą ciekawe, ile było takich kobiet, które nie przyznały się przed nią do tego, że kogoś miały. Pewnie kilka takich się znalazło, ale strażaczka już nigdy się o tym nie dowie.
Mimowolnie przygryzła dolną wargę, przyglądając się uważnie narzeczonej nieznajomej. Nie reagowałaby w podobny sposób, gdyby jej mózg nie miał zakodowane, że June to April. Trudno było wybić to sobie z głowy i na chwilę o tym po prostu zapomnieć. Ale to nie zmieniało faktu, że Teddy bardzo chciała zaangażować się w tę grę i pozgrywać niedostępną, żeby druga strona musiała się nieco nagimnastykować, zanim strażaczka rozłoży przed nią nogi w barowym kiblu.
I nie masz przy tym żadnych wyrzutów sumienia? Albo potem? — zapytała, obracając się na stołku w taki sposób, żeby mieć na nią lepszy widok. Zaparła się łokciem o blat i znów przystawiła kieliszek do ust. Strasznie wkurzały ją oliwki pływające na dni drinka. Co właściwie się z nimi później robiło? Zjadało? Jak widać, Teddy nie była zbyt obeznana w takich wykwintnych alkoholach.
Zapoznanie miały ją za sobą. Łatwo poszło. Dobrze, że Tiffany nie postanowiła być jeszcze bardziej tajemnicza i nie kazała June zgadywać swojego imienia. Wtedy to dopiero byłaby wyborna zabawa!
Och, wow — parsknęła, słysząc kolejny tekst. — Laski naprawdę na to lecą? — uniosła wysoko brwi i ciężko było stwierdzić, czy przemawia przez nią Tiffy, czy może jednak Teddy. Była naprawdę ciekawa, jakich sztuczek April używa na podryw. Oprócz poezji i gry na instrumentach. Wprawdzie zdarzało się, że Darling robiła za jej skrzydłową, ale nigdy nie kręciła się na tyle blisko, że podsłuchiwać jej flirtów. Efekty mogła zobaczyć dopiero później, kiedy Finch opuszczała imprezę z jakąś dopiero co poznaną panienką.
Jasne, czemu nie? Moim w ogóle się nie martw, mogę chodzić zasmarkana przez cały kolejny miesiąc — oznajmiła, znów łapiąc łyk drinka. Ani to było smaczne, ani mocne. Zdecydowanie powinny zamówić coś innego. A skoro Tiffy była tutaj tak bajerowana, powinna to dobrze wykorzystać! — Ale zdecydowanie lepiej będzie, jak wypijemy za twoje zdrowie coś innego niż tylko zwykłe martini — zasugerowała, licząc na to, że tym razem to June postawi drinka. Skoro tego wieczoru były kimś innym, to strażaczka mogła zamienić się w sępa i wydoić nieznajomą na hajs. Normalnie w życiu by czegoś takiego nie zrobiła!
Akurat pod względem skromności June niewiele różniła się od April. Może powinny zamienić się rolami, gdzie to Darling stałaby się tą wygadaną kokietką, a Finch niedostępną cnotką?
Jestem taggerką filmów — powiedziała pierwsze, co przyszło jej do głowy. Przynajmniej darowała sobie mundury i te wszystkie niebezpieczeństwa. — Oglądam filmy i seriale na platformach streamingowych, a potem przypisuje im słowa kluczowe. Netflix & chill. A ty? Co robisz? Oprócz bycia gorącą i piękną. Chociaż podejrzewam, że jest to bardzo czasochłonne — pokiwała głową, jakby doskonale rozumiała, z czym June codziennie musiała się zmagać. Musiała być skrajnie wyczerpana!

dddaję ci przestrzeń, powiedz, czy chcesz być w niej trochę więcej
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Oddzielenie ich relacji nawet na kilka godzin nie było możliwe. Musiały opierać się wyłącznie na chęci dobrego udawania. Dla Finch w sumie to było całkiem wygodne. Miała nadzieję, że dzięki temu sukces w podrywie był właściwie gwarantowany. Nie była aż taka pewna siebie, żeby kiedykolwiek zakładać, że jakakolwiek dziewczyna, do której podejdzie, po kilku chwilach będzie jej. Zdarzały się przecież nieudane podrywy albo pokruszone serca nie raz i nie dwa. Narzeczona prawdopodobnie jednak nie dałaby rady paskudnie jej porzucić, bo pewnie byłoby jej po prostu April szkoda! Miała za miękkie serce.
— Nie mam i nie wiem, czy będę miała potem. Daj mi swój numer, to obiecuję, że się potem odezwę i dam znać — odparła i puściła do niej oczko. Na pewno nie pozwoli tak łatwo zbić się z tropu ani spłoszyć! W normalnej sytuacji może i by już odpuściła, jeśli wyczuwałaby, że tajemnicza kobieta, z którą rozmawia, faktycznie totalnie nie jest zainteresowana nawiązaniem bliższej relacji. Na całe szczęście akurat ta była, bo przecież dała sobie wsunąć na palec pierścionek, którym tak żwawo wymachiwała.
— Lecą. Zazwyczaj po czymś takim siedzą obok mnie dalej, leniwie popijają drinka i wpatrują się we mnie jak zahipnotyzowane... albo to tylko ty? — Przekrzywiła nieco głowę, jakby faktycznie rozważała, czy to była jakaś stała wśród jej podbojów. Najwyraźniej główną metodą Finch było po prostu bycie bezczelną. Albo pójście w zaparte. W końcu się przecież trafi na tyle zdesperowana, że za tym pójdzie! Dobrze, że April była taka ładna, to miała trochę prościej. Oczywiście to nie było tak, że wyłącznie strażaczka rozpływała się od środka w zachwytach. Finch spuściła na moment wzrok na usta swojej rozmówczyni, żeby móc zastanowić się, jak smakowały. Niby wiedziała, ale przecież coś mogło się zmienić. Z tym również w żaden sposób się nie ukrywała. Chciała żeby Teddy Tiff wyłapała ten gest, zanim ich wzrok znów się spotkał.
— To może coś z lodem, żebyś mogła się hartować? — Obróciła się w stronę barmana i zamówiła dla obu Caipirinhę. Drink pasował do letniego klimatu, który próbowała wokół siebie roztaczać. No i to było z jakiegoś powodu pierwsze, co przyszło jej do głowy, co nie było Jaggerbombą. Nie mogła przecież zdradzać swoich prawdziwych ulubieńców, bo to byłoby złamanie konwencji. Miały się skupić na porządnej grze, a nie łamaniu czwartej ściany.
— Czyli to twoja wina, że Netflix podsuwa mi Bojacka, mówiąc, że to fajne, trzydziestominutowe odcinki na rozluźnienie? — Uniosła brwi, zaskoczona, że dostała okazję spotkać tę osobę. Czyli oni jednak istnieli! I byli rozumni! Przynajmniej mniej więcej. Czemu więc ta robota była tak źle wykonana? Nie powinna jednak objeżdżać jej w tym momencie bardziej, bo to słaba metoda podrywu.
— Jestem instruktorką psiego surfingu. Mam wśród uczniów kilku złotych medalistów — palnęła pierwsze, co przyszło jej do głowy. No dobra, drugie. Najpierw chciała powiedzieć, że jest prawniczką, ale to byłoby zbyt obrzydliwie bliskie jej rzeczywistej historii. Druga wersja była dużo ciekawsza. Totalnir widziała się w takiej pracy.

Trochę się boję, że zaraz znikniesz. Trochę się boisz, że zaraz zniknę
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

April June chyba wydawało się, że jest na pozycji wygranej i chwila moment owinie sobie taggerkę filmów wokół paca. Nic bardziej mylnego! Teddy Tiffy nie da jej takiej satysfakcji. Ani tym bardziej numer telefonu. Jeszcze odebrałaby jej narzeczona i co wtedy? Przypał na maska. Lepiej nie kusić losu. Jak już miała hipotetycznie zdradzać swoją partnerkę, to tylko w tym barze i nie było mowy o utrzymywaniu kontaktu. O, no patrzcie ją! Jednak szybko oswoiła się z tą myślą o przyprawianiu ukochanej rogów. Oby naprawdę nie przychodziło jej to z tak zadziwiającą łatwością!
Istnieje spora szansa, że ja podam ci do siebie namiary, to nigdy nie odpiszę i będzie ci przykro. A chyba wolałabyś tego uniknąć, co? — poruszyła wymownie brwiami, chcąc dać do zrozumienia, że ktoś tej nocy skończy ze złamanym sercem i to na pewno nie będzie ona.
Faktycznie wpatrywała się w nią jak zaczarowana. Nie miała nawet zamiaru udawać, że jest inaczej. Ale w ramach tej całej zabawy musiała przynajmniej spróbować zapomnieć, że siedzi naprzeciwko własnej narzeczonej. A skoro już postanowiła wejść w tę konwencję, to znalazła sobie całkiem wygodne wytłumaczenie. To wszystko przez ten strój Panam z Cyberpunka! Przez makijaż, fryzurę i kurtkę! Zdecydowanie łatwiej było zwalić winę na stylizację niż przyznać, że i tak gapiłaby się na nią równie intensywnie niezależnie od tego, co miałaby na sobie. Teddy musiała jednak konsekwentnie trzymała się swojej wersji wydarzeń. To nie była April. To była June - tajemnicza nieznajoma, która postanowiła spróbować swojego szczęścia i poderwać ją przy barze. Nie była nawet przekonana, czy normalnie zainteresowałaby się kimś o takim temperamencie. Kiedy patrzyła na April przez pryzmat piętnastu wspólnych lat, można było przywyknąć do tego, jaka była intensywna, a w trakcie ich znajomości zdążyła odkryć, że większość cech, które teoretycznie powinny ją irytować, w wykonaniu Finch działała zupełnie odwrotnie. Gdyby jednak poznały się dzisiaj, jako zupełnie obce osoby, Darling prawdopodobnie nie wykazałaby większego zainteresowania. Może nawet przewróciłaby oczami i poszła usiąść na drugi koniec lokalu?
To ty pożerasz mnie wzrokiem — zauważyła z rozbawieniem bo w pewnym momencie spojrzenie June uciekło niżej i zatrzymało się na jej ustach. I na pewno nie był to przypadek. Tiffany musiałaby być totalnie ślepa, żeby tego nie zauważyć. Zwłaszcza, że w tym samym momencie zwilżyła wargi językiem.
Im dłużej trwała ta dziwaczna randka w udawanie obcych sobie osób, tym swobodniej było się w tym zatracić. Oczywiście mogły próbować zachowywać pozory, ale i tak zdradzały je drobiazgi, przeciągające się spojrzenia i sposób, w jaki obie reagowały na każdą zaczepkę. Musiały na jeden wieczór przestać na siebie tak działać. Albo właśnie nie przestawać? Teddy trochę się w tym już gubiła. Nie mogła podstawić partnerce wszystkiego pod nos!
Bardzo czerwcowo i wakacyjnie — skomentowała wybór brazylijskiego koktajlu. Już podczas robienia wyglądał naprawdę fancy. Darling próbowała sobie przypomnieć, czy kiedykolwiek miała okazję pić caipirinhę. Pewnie nie, ale Tiffany na pewno lubowała się w takich fikuśnych trunkach! — Ale też ryzykownie. Nie wiesz przecież, czy nie mam uczulenia na cytrusy i za chwilę nie umrę. Wtedy będziesz musiała wytłumaczyć się ze wszystkiego mojej narzeczonej — cmoknęła, nabijając na wykałaczkę oliwkę, którą umieściła sobie w ustach. Nadgryzła owoc, upewniając się czy nie ma w nim pestki, a potem zjadła go do końca
Dokładnie tak. To moja wina — przyznała się bez bicia. — Lubię serwować ludziom depresyjne stany. Wszystko w zależności od mojego nastroju. Dlaczego mają się weselić, kiedy ja cierpię? — pokiwała głową i dopiła pierwszego drinka. Tiffany nie mogła być przecież tak pozytywnie nastawiona do świata, jak Teddy! — Serio istnieje coś takiego jak psi surfing? Teraz to ściemniasz — zmrużyła oczy, zastanawiając się, czy April nie robi ją teraz w chuja. Albo June. Obie naraz. Tiffy powinna wykazać się o wiele większą inteligencją i nie łykać wszystkiego niczym gęś kluski. — Robią jakieś fantastyczne sztuczki na tych deskach? — podłapała temat, szczerze zaciekawiona, jak to wygląda. Najgorzej, że nawet nie będzie wiedziała, co jest kłamstwem, a co prawdą!

liczę sobie dni, kiedy byłem kimś. ten, w którym poznałem ciebie
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie była pewna, czy powinna się cieszyć czy martwić, że jej narzeczona tak żywo wzbraniała się przed byciem poderwaną. Jeżeli zachowywała się tak też przy obcych ludziach, to ich małżeństwo było bezpieczne, do żadnej zdrady nie dojdzie i może kiedyś nawet pójdzie po świecie fama, że do tej typiary to szkoda nawet podchodzić, bo bredzi trzy po trzy. Ale z drugiej strony Finch powinna dostać choć trochę taryfy ulgowej! A może narzeczona naprawdę jej nie rozpoznała i jest święcie przekonana, że rozmawia z jakąś June?
— Przeciwnie. Jesteś warta złamanego serca — zapewniła, nadal dzielnie próbując. To akurat była szczera prawda! Nawet jeśli z jakiegoś dziwacznego powodu ich związek miałby się skończyć w jakiś burzliwy sposób, to każda chwila spędzona w towarzystwie Darling była tego warta. April zresztą była przyzwyczajona do życia z pokruszonym sercem. Właściwie to była w tej kwestii specjalistką, więc cóż szkodziło dopuścić do tego znowu?
— Cieszę się, że zauważyłaś — potwierdziła, uśmiechając się figlarnie. Udawać mogłaby bardzo wiele, ale na pewno nie to, że nie pożera jej wzrokiem. To akurat byłoby widoczne z kilometra. Musałaby przyjść w masce Iron Mana, żeby tego nie było widać. Chociaż może i nawet przez nią jakoś by przebiło? Cholera wie. Na pewno nie próbowała się z tym teraz w żaden sposób ukrywać. Wiedziała przecież, że narzeczona lubiła, gdy patrzyła na nią w ten sposób. Ale to nie było oszustwo i wyciąganie kart z rękawa. To akurat należało do jej arsenału metod na kobiety. Takie emocje było po niej zawsze od razu widać, a gdy odkryła, że całej masie dziewczyn tego typu spojrzenia schlebiają, przestała się ich wsytdzić.
Machnęła ręką, zbywając problem potencjalnego kontaktu z narzeczoną po potencjalnej śmierci od cytrusów. Jakoś dałaby sobie przecież radę jej to wytłumaczyć! Znaczy sobie. Znaczy co? Ważne, że żadnego uczulenia nie było, a drink powinien okazać się dostatecznie mocny, by zachęcić Tiffany, żeby przestała wyłącznie śmieszkować, a spróbowała nieco uwodzić swoją rozmówczynię. A jak nie, to też nic nie szkodzi. Zarówno April, jak i June były przecież zabawne, więc na żarty też na pewno uda jej się osiągnąć swój cel.
— Ale dzisiaj, mam nadzieję, masz dobry humor? — zapytała uprzejmie. Próby flirtu ze smutnymi laskami nigdy nie kończyły się dobrze. Jeżeli było widać to po danej dziewczynie z daleka, Finch nawet do takiej nie podchodziła. Umiała się też wymiksować z niezręcznej sytuacji, jeżeli coś okazywało się w międzyczasie. Najczęściej jednak przy niej trwała i zaczynała pocieszać, bo miała zbyt miękkie i naiwne serce, by porzucić kogoś w takiej sytuacji. A szczególnie kogoś, kto spodobał jej się na tyle, by do owego kogoś zagadać.
— Fakt, że surfują po fali nie jest wystarczająco fantastyczny? Cóż, podstawą jest na przykład stawanie na tylnych albo przednich łapkach. To wyjątkowo urocze — wyjaśniła cierpliwie. Jak można nie być specjalistką od psiego surfingu? Przecież Teddy znała się na wszystkich sportach! Cóż, najwyraźniej Tiff miała pewne braki.

Nie zgubię swego dnia, ciepła Twoich rąk, Tańca na moście, choćby i w Awinion
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zmrużyła lekko oczy, słysząc kolejną próbę przekonania jej, że jednak powinna dać tej znajomości szansę. Naprawdę nie wiedziała, czy bardziej imponowała jej determinacja nieznajomej, czy bawiło ją to, jak bardzo nie chciała odpuścić. W końcu ile osób mogło powiedzieć, że spędza wieczór na odrzucaniu zalotów własnej przyszłej żony? A June dostała już kilka wyraźnych sygnałów! Pierścionek. Wzmiankę o narzeczonej. Kolejną wzmiankę o narzeczonej. I jeszcze jedną, tak na wszelki wypadek. Musiała jednak przyznać, że była pod wrażeniem jej uporu. Podbijanie do kogoś, kto otwarcie przyznaje, że jest zaręczony, wymagało pewnego samozaparcia. Tymczasem April June nie tylko nie odpuszczała, ale wręcz zdawała się traktować każdy kolejny argument jak nowe wyzwanie.
Na szczęście Teddy doskonale wiedziała, że nie ma do czynienia z przypadkową osobą. Co nie oznaczało jednak, że da ukochanej jakąś taryfę ulgową. Sama wymyśliła tę zabawę! Zaczynała nawet podejrzewać, że April naprawdę weszła w swoją rolę bardziej, niż na początku planowała. Może ukochanej faktycznie przez chwilę udało się zapomnieć, że siedzi przy barze z kobietą, z którą dzieliła mieszkanie, łóżko i znaczną część życia. I może naprawdę postanowiła sprawdzić, czy byłaby w stanie poderwać ją od zera. A słowa o złamanym sercu tylko to potwierdziły.
Jarają cię zajęte kobiety i złamane serce? Dziwaczne masz zainteresowania — podsumowała z cichym parsknięciem. Umówmy się, kto leciał na takie teksty? Chyba tylko jakieś byłe Finch.
Poczuła pod wpływem jej spojrzenia przyjemne ciepło rozlewające się gdzieś pod żebrami, chociaż oczywiście nie zamierzała tego po sobie pokazać. Jeśli na barowym stołku siedziałby ktoś inny, pozostałaby totalnie niewzruszona. Chyba June właśnie zdarzała się za ścianą i nie miała pojęcia, z jakim trudnym przypadkiem przyszło jej się zmierzyć. Ewidentnie przeceniała swoje możliwości. Nawet Tiffany nie mogła być podatna na takie zaloty! Nie, kiedy prawdziwa April stosowała metody, którymi uwodziła wszystkie inne baby, a te szły w to w ciemno i to bez trzymanki. Nie powinna przypadkiem poszerzyć horyzonty i przestać stosować sztuczki, które prawdziwa Teddy już znała? Może nie do końca z autopsji, ale z opowieści Finch. To wystarczyło, żeby się uodpornić. Z drugiej strony zadziwiające było, jak naturalnie wychodziło jej flirtowanie z obcymi laskami. Strażaczka zaczynała się nawet zastanawiać, czy April zachowywała się w ten sposób również wtedy, gdy wychodziła gdzieś z koleżankami. Bo jeśli tak, to może przez ostatnie miesiąca żyła w błogiej nieświadomości. Oczywiście ufała jej bezgranicznie, ale nie zmieniało to faktu, że obserwowanie narzeczonej w akcji było doświadczeniem co najmniej pouczającym. Finch najwyraźniej nie potrzebowała nawet pięciu minut, żeby przejść od niewinnej rozmowy do rzucania spojrzeń i tekstów, które u większości ludzi podniosłyby ciśnienie. W takim wypadku nie wróżyła ich związkowi świetlanej przyszłości.
Jasne, że mam dobry humor! A nawet wyśmienity. Jak mogłoby być inaczej? Jestem zakochana i szczęśliwa. Czego chcieć więcej? — sięgnęła po drinka, którego postawił przed nią barman. Był mocny, ale słodycz skutecznie niwelowała wyraźny posmak alkoholu i po kilku łykach smakował doskonale.
Psy posiadają doskonały zmysł równowagi i propriocepcję. Cztery łapy i nisko położony środek ciężkości bez trudu pozwala im utrzymać się na desce — wzruszyła lekko ramionami, jakby naprawdę psi surfing nie robił na niej wrażenia. Może Tiffany, w przeciwieństwie do Teddy nie znała się na sportach, ale na pewno miała inne zdolności. Może była świetna z fizyki, a dodatkowo grała na wiolonczeli? Miała smukłe, długie palce, więc wszystko by się zgadzało! — Musisz postarać się bardziej, jeśli chcesz mi zaimponować, June. I to do tego stopnia, żeby kompletnie wyleciało mi z głowy, że noszę pierścionek na palcu — wymownie zerknęła na swoją dłoń. Na razie pierścionek dalej był na swoim miejscu, a Tiff była jeszcze zbyt trzeźwa, żeby go ściągnąć i schować do kieszeni marynarki. Jakby to miało jakkolwiek wybaczyć jej zdradę!

ostatni buch i nasze stare smsy. i szybszy puls, i vhs z jednej imprezy
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
ODPOWIEDZ

Wróć do „Mimmo's Place”