Lubiła w niej ten brak wstydu. Pod tym względem April niejednokrotnie jej imponowała. Teddy była odważna, kiedy trzeba było. Na przykład w pracy. Wtedy w ogóle nie znała pojęcia strachu. Ale w innych sytuacjach nie dorastała narzeczonej do pięt.
Nawet nie pamiętała dokładnie, kiedy Finch tak się wyrobiła. W liceum to zwykle ona prowadziła ją za rękę, pokazując zupełnie inne barwy świata. Jak miały dosyć szkoły, chodziły na wagary i to Darling wychodziła z takim świetnymi pomysłami. Raz przed matematyką namówiła April, żeby ukradły z sali figury geometryczne i włożyły je do gablotki ze sportowymi trofeami. Innym razem zabrały historycy kredę, żeby nie mogła robić swoich pokurwionych, zbyt długich notatek na tablicy. Część spuściły w kiblu, a drugą pokruszyły, żeby spróbować wciągnąć biały proszek nosem. Jedyne, co tym osiągnęły, to podrażnienie gardła oraz bardzo intensywne kichanie. Z czasem Finch odpaliła się bardziej. A na studiach to już na maksa! Szkoda, że nie studiowały razem , bo chociaż pozostawały w ciągłym kontakcie, to jednak trochę je ominęło. Dobrze, że później wszystko udało im się nadrobić. Im dłużej Teddy o tym myślała, tym bardziej uświadamiała sobie, że na pewno bujała się z April już w szkole średniej. Po prostu była wtedy zbyt ślepa i głupia, żeby to dostrzec.
Czy June robiła na Tiffany równie duże wrażenie swoją bezwstydnością? Oczywiście, że tak. Wystarczyło na nią spojrzeć. Kiedy dziewczyna wypowiedziała te słowa na głos, to płony zapłonęły jej żywą czerwienią. Otworzyła usta, żeby odpowiedzieć, ale nie mogła wydobyć z siebie żadnego dźwięku, więc równie szybko je zamknęła. Teddy bardzo chciała odsunąć na bok prawdziwą siebie i wczuć się w rolę. Wyobrażała sobie, że Tiff nie ma nic wspólnego z nieśmiałością. A jednak nie potrafiła się przełamać. Znały się z Finch tak długo, a ona w dalszym ciągu potrafiła ją onieśmielić.
Odchrząknęła i pociągnęła kilka łyków drinka przez słomkę, szybko wlepiając wzrok w ekran. Wizja narzeczonej postaci, którą sobie wykreowała, diametralnie różniła się od jej prawdziwej narzeczonej. Owszem, April bywała zazdrosna. Czasami nawet bardzo, ale Darling nigdy nie robiła z tego problemów. Uważała, że to urocze. Poza tym nie dawała jej żadnych powodów i nawet jeśli ukochana chciałaby jej przetrzepać telefon, komputer i inne rzeczy, nic by tam nie znalazła. A przynajmniej nic, o czym nie powiedziałaby jej sama. Zawsze mówiła jej, z kim pisze. Nie miały przed sobą żadnych tajemnic. Chyba że chodziło o planowanie zaręczyn albo wymyślanie kolejnych randek, do czego potrzebne były małe konsultacje z osobami trzecimi.
—
[Nie wiedziałam, że można zakochać się od pierwszego wejrzenia] — odpisała i wzięła głęboki oddech, jakby to miało jej pomóc pozbyć się wypieków. na twarzy. Nieświadomie przyłożyła wierzch dłoni do rozgrzanego policzka. Na bak była purpurowa jak dorodny buraczek. —
[Nie możesz mi pisać takich rzeczy, bo w końcu puszczą mi hamulce. I sama się z tobą puszczę] — dokończyła zdanie i znów zerknęła na narzeczoną. Fakt, że znajdowały się w barze pełnym ludzi wcale niczego nie ułatwiał.
Nie spodziewała się innej odpowiedzi. I ostatnią rzeczą, jaką chciałaby zrobić, to kazać jej spierdalać. Niezależnie od tego, czy przemawiała przez nią prawdziwa Teddy, czy jednak Tiffany. Teddy chciała jej szeptać same niegrzeczne rzeczy, a Tiff... cóż, raczej nie dostanie żadnej statuetki za wierność w związku.
Odłożyła telefon na ladę i nachyliła się w kierunku narzeczonej. Jedną dłoń umieściła na jej udzie, a druga pociągnęła za rękaw kurtki, zmuszając, żeby również trochę się pochyliła. Kiedy była już wystarczająco blisko jej ucha, najpierw trąciła płatek nosem, a potem przesunęła po nim koniuszkiem języka.
—
Wyglądasz w tej skórze tak seksownie, że zaraz mnie popierdoli — wymruczała zniżonym głosem, otulając ją ciepłym oddechem. —
Odkąd tylko cię zobaczyła, nie mogę przestać myśleć o niczym innym, jak tylko o tym, żeby zerwać z ciebie wszystko inne i pieprzyć cię na tym barze. Albo na umywalce w łazience. Albo gdzieś na zewnątrz. Najlepiej przypartą do ściany — powiedziała i zanim się odsunęła, krótko musnęła ustami linię jej żuchwy. Po chwili wyprostowała się i znów sięgnęła po telefon, pozostawiając April w nieświadomości, czy teraz przemawiała przez nią Teddy, czy może jednak Tiffany. —
[I jak?] — wystukała kolejną wiadomość i zamieszała słomką w prawie pustej szklanki. W takim tempie będzie musiała poprosić o barmana o następną kolejkę.
chciałbyś w moją głowę wejść, to jest kolejką górską