ODPOWIEDZ
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

43
Wiadomo, że June była bałamutką. To kolejna rzecz, która łączyła ją z April. Zamiłowanie do flirtu może nie było najlepszą cechą, jaką można chwalić się na prawo i lewo, ale to nic. One były z siebie wyraźnie zadowolone. Nie było przecież niczego lepszego niż rzucenie odpowiednich słów, które sprawiają, że dziewczyna, z którą rozmawiasz, na moment traci rezon, uśmiecha się albo rumieni. Takie wytrącanie z równowagi przynosiło masę satysfakcji. A jak się jeszcze potem okazywało, że przez te wszystkie teksty dana dziewczyna nie może przestać o niej myśleć? No perfekcyjna sprawa. Oby z Tiffany wydarzyło się podobnie! Na Teddy to przecież zadziałało. Porządnie zwróciła jej w głowie na początkowym etapie ich romansu. Trzeba było to powtórzyć. Może powinna ją odświeżać tak raz do roku?
Może nawet za którymś razem dostrzeże jakąkolwiek zazdrość w narzeczonej. Może w momencie, gdy narzeczona faktycznie zrobi się zazdrosna na dłużej niż pół sekundy? A może April była po prostu zbyt święta i nie dawała jej żadnych powodów do takich odczuć? To bardzo prawdopodobne! Nie to co Darling! Dobrze, że Finch porzuciła zwyczaj grzebania w telefonach partnerek, bo jakby tylko się dowiedziała, że jej narzeczona ma dziwny zwyczaj ciągłego flirtowania ze swoją najlepszą przyjaciółką, to na pewno poczułaby się z tym kiepsko. Ale że nie zagląda jej przez ramię, to nigdy się niczego nie dowie i będzie żyła w szczęściu aż do końca świata.
Na koniec świata to ta Tiffany ją zabierała. June już podejrzewała, że nie dojadą na miejsce nigdy. Wsiadły do jakiegoś nieskończonego Ubera i na wieki zostaną w podróży w ramach jakiejś dziwacznej klątwy. Będzie się na niej tak znęcać psychicznie, póki słońce nie wybuchnie, czyli jeszcze dosyć długo. Na szczęście się pomyliła i kierowca wreszcie zatrzymał się na jakimś totalnym zadupiu. Teraz z kolei zaczęła podejrzewać, że typiara chce jej wyciąć nerki i porzucić w jakimś rowie. No nic, trudno. Ważne, by wcześniej dała buzi.
— No dobra i co dalej? Widzę... ciemność — zauważyła rezolutnie, rozglądając się uważnie. W środku nocy takie miejsca nie wyglądały zbyt korzystnie. Nie miała pojęcia nawet, jak dostać się z poziomu ulicy na punkt, o którym wspominała jej Tiffany. O matko, a jak ją z niego zrzuci? To będzie bardzo dramatyczna śmierć. Taka aż za bardzo. June nie była aż tak odklejona. April to co innego! Mogłaby tak spadać, a na koniec skręcić sobie kark. Albo nadziać się na pale. Skąd wytrzasnęłaby je w Toronto? Trudno powiedzieć.
— Chyba że to ma być jak te restauracje, co się je z zamkniętymi oczami? Na który zmysł ty będziesz mi oddziaływać? — Uśmiechnęła się słodko, mając nadzieję, że w tym nikłym świecie Tiff jednak dostrzega, że June nadal była śliczna, tylko lekko wstawiona i absolutnie cała jej. No na pewno nie żadnej Rory czy jak jej tam było, zdążyła już przecież dawno o niej zapomnieć. Nie mogła jej nawet wykorzystywać, by zrobić narzeczonej na złość, bo totalnie nie ogarniała... niczego.

Lubię każdy moment, gdy kogoś obgadujemy. No i te rozmowy w nocy, jakbyśmy byli sami na ziemi
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

056.
Zamiłowanie do flirtu może i nie było cechą, którą można się szczycić, ale umiejętność flirtu już tak. June szło całkiem nieźle, skoro Tiffany wyszła z nią z baru i sama postanowiła zabrać ją w tajemnicze miejsce. To samo tyczyło się April, bo jakoś udało jej się wyrwać Teddy, która dała sobie wcisnąć pierścionek na palec. I która sama postanowiła jebnąć na kolanko. Wprawdzie trudno stwierdzić, jak poważnie traktowała to Tiff, ale strażaczka była zaangażowana stuprocentowo. Finch już nie raz i nie dwa udowadniała, że potrafiła ją nie tylko zbajerować, ale też zawstydzić. Tutaj wszystko się zgadzało!
W przeciwieństwie do narzeczonej, Darling kompletnie nie potrafiła flirtować. Albo robiła to totalnie nieświadomie. Na pewno nie nazwałaby wymiany wiadomości z przyjaciółką flirtem, chociaż i tak nie miała przez ukochaną nic do ukrycia. Mogła sobie zaglądać sobie w jej telefon i wlezie. Nie zamierzała się kitrać po kątkach, a sms-y na forum były ogólnodostępne. Gdyby faktycznie chciała ją bajerować i nie zostawić po tym żadnych śladów, użyłaby jakichś hajdów. A może to doskonały pomysł na kolejną fabułę i na to, żeby Finch mogła wyrządzić karczemną awanturę? Byłaby wtedy w swoim żywiole! Oczywiście biedna Teddy nie miałaby zielonego pojęcia, o co jej chodzi. Bladego też nie.
Dojechanie na miejscu zajęło trochę czasu, ale Tiffany była przekonana, że widoki są tego warte. June na bank będzie zachwycona! Motocyklem byłoby o wiele szybciej, a przecież Uber nie mógł podwieźć ich na sam szczyt. Wysiadły więc pośród niczego i nawet sama Darling, która przecież miała genialną orientację w terenie, musiała rozejrzeć się dookoła, żeby się trochę rozeznać. Na szczęście trwało to zaledwie krótki moment, bo szybko doszła do tego, jak dostać się na górę pieszo. Do tej pory wjeżdżała tam jednośladowcem, nie można jej winić za to, że dziewczyna trochę się pogubiła. Poza tym dzisiaj wcielała się w Tiffany, a Tiffany na motorze nie jeździła. Jeździła nim za to June i to ona powinna ją tutaj przywieźć. Tiff łapałaby tylko wiatr we włosy i muchy w zęby, robiąc za passenger princess.
Musimy iść tam — wskazała ręką na dosyć wąską i stromą ścieżkę. Oby tylko się stąd nie spierdoliły, bo skończą jak ci ludzie podczas zabawy w toczeniu sera ze wzgórza. Bo to chyba była zabawa? Ciężko to nazwać zawodami. Raczej tradycją. Dobrze, że to Kanada, a nie Anglia, w której mieszkańcy mieli jakieś pokurwione pomysły. — Dasz radę w tych butach? — zapytała, ale to, co June miała na nogach wyglądało masywnie. Zupełnie jakby były przystosowane do takich wędrówek.
Musiałaby być beznadziejnie ślepa, żeby nie dostrzec uroku i urody April. To znaczy June. Dalej wyglądała fantastycznie! Jeszcze godzina czy dwie i Tiffany całkowicie straci dla niej głowę. Tak właśnie podejrzewała Teddy.
Musisz mi powiedzieć, na jakie zmysły już oddziałuję, to będę kombinować dalej — stwierdziła i zacisnęła palce na skórzanej kurtce, żeby przyciągnąć ją di siebie bliżej. — Słuchu? — wymruczała jej prosto do ucha. — Dotyku? — w tym miejscu przesunęła opuszkami palców po jej odsłoniętej szyi. — Smaku? — dopytała, składając delikatny, ale bardzo słodki pocałunek w kąciku jej ust. No dobra, Teddy chyba coś tam jednak o tym flircie wiedziała. Niewiele, ale jednak!

a teraz wieczorami szlajam się po centrum, ulicami, które mają zaimek twoich perfum
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Motocykl byłby na pewno dużo ciekawszym rozwiązaniem, ale tym razem musiały się bez niego obejść. Oczywiście głównie przez to, że June piła. Nie będzie przecież prowadzić po alkoholu, nie była aż tak skretyniała. W każdej innej sytuacji na bank zrobiłaby z Teddy swój plecaczek i ruszyłaby śmiało w nieznane! Pewnie zabiłyby się na pierwszym zakręcie, ale przynajmniej byłoby ekscytująco. Może Finch powinna po prostu poprosić narzeczoną, żeby nauczyła ją jeździć? Mogłaby od niej pożyczać motocykl, gdy była w pracy, żeby szybciej poruszać się po zakorkowanym mieście. Nigdy nie chciało jej się prowadzić samochodu, ale zakładała, że w przypadku motocykla sprawa wygląda trochę inaczej. Pewnie się ludziom bardziej chce przez to, jacy czują się cool. To akurat dla April byłaby bardzo dobra motywacja. Cóż, jest to niewątpliwie jakiś pomysł na całą serię wspólnych randek.
— Oczywiście, że dam radę — rzuciła bez głębszego zastanowienia. Wdrapałaby się tam nawet w szpilkach, gdyby istniała taka konieczność. Buty faktycznie były ciężkie, ale powinny sprawdzić się w takim terenie. Jedyne, co mogło zawieść, to koordynacja samej Finch, bo z nią bywało różnie. Ostatnio jednak udowodniła całemu światu, że jest wybitną koszykarką, więc może okaże się też doskonała we wspinaczce? Oby, bo inaczej będzie straszny wstyd.
Zaśmiała się krótko, gdy Tiffany przyciągnęła ją do siebie i zaczęła swoje niesamowite czary. A potem będzie jej wmawiać, że jest słaba we flirtowaniu, jeszcze czego! Oby z przyjaciółkami była jednak trochę grzeczniejsza, bo inaczej na głowie April pojawią się kolosalne rogi. Na razie jednak nic na tym łbie nie było. Ani w nim. No może poza narzeczoną, która postanowiła wprowadzić do jej wnętrza małe tornado.
— Czekaj, bo nie zarejestrowałam smaku. Zamyśliłam się. Musimy powtórzyć. — Uśmiechnęła się przepraszająco i zarzuciła jej ręce na ramiona. Ależ nieskupiona ta baba, no naprawdę. Ciekawe czy w szkole też taka była. Na bank! Dlatego przecież pracuje w miejscu, do którego nie było potrzebne żadne wykształcenie. Dobrze, że była taka ładna. Przylgnęła mocniej do swojej randki i złożyła delikatny pocałunek na jej wargach. I jeszcze jeden. I kolejny. Następny zrobił się nieco śmielszy, a kolejny okazał się już wyjątkowo odważny. Nie minęła chwila, a June już wkręciła Tiffany w obściskiwanie się ze sobą w jakichś przerażających ciemnościach. Randka doskonała.
— Węch też ci zaliczę. Masz doskonały gust — pochwaliła ją, kiedy wreszcie się od niej oderwała. Przytknęła nos do jej szyi i wzięła głębszy wdech, by jeszcze mocniej zaciągnąć się perfumami, które miała na sobie. Oczywiście chwaliła je z takim entuzjazmem, bo sama je Teddy niedawno kupiła. Trudno było wymyślić coś słodszego niż fakt, że Darling tak ochoczo korzystała z jej prezentów, szczególnie w momencie, gdy zakładała, że idą razem na całkiem zwyczajną randkę.

Wiem że pachniała jak Paryż, choć nigdy tam nie byłem
Werka
dogadamy się
ODPOWIEDZ

Wróć do „Scarborough Bluffs”