30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

061.
Problem z kotem się nie rozwiązał. To znaczy, kot sam w sobie nie był problemem, ale mieszkał już u nich piąty dzień, bo Emma odwlekała rozmowę z właścicielem swojego lokum. W umowie co prawda była zgoda na małego psa albo kota, ale i tak nikt niejm chciała stawiać sprawy pod faktem dokonanym. A Teddy zaczynała mieć wrażenie, że to jej jutro zapytam przeciąga się w nieskończoność. To wszystko trochę komplikowało jej weekendowe plany, ale ostatecznie po prostu spakowała Liarę, załadowała ją do samochodu i podrzuciła do Burnett na dwa dni, żeby kotka mogła zacząć oswajać się z nowym miejscem. Nie mogła przecież zostać sama w lofcie, prawda?
Darling chciała wykorzystać wolny weekend inaczej niż na siedzeniu w domu przed telewizorem i postanowiła zabrać narzeczoną na małą wycieczkę. Nie gdzieś hen daleko w siną dal, tylko nad jezioro Simcoe, gdzie jako nastolatka jeździła z rodzicami Teddy. Co ważne, była to opcja absolutnie w jej zasięgu finansowym, bo plan zakładał dwie noce pod namiotem. A takie dwie noce pod namiotem raczej nie powinna nikogo zabić. Może tylko ich trzydziestoletnie kręgosłupy nie będą później szczególnie wdzięczne za ten pomysł.
W każdym razie Jett wziął za Darling półtorej zmiany, więc mogły wyruszyć w piątek zaraz po tym, jak April skończyła pracę. I to nie byle czym, bo motocyklem! Pogoda wyjątkowo sprzyjała jeździe na Kawasaki. Było ciepło i bez wiatru, więc idealnie na ponadgodzinną trasę nad jezioro. Cała podróż minęła szybko i bez większych niespodzianek. Teddy prowadziła ostrożnie, szczególnie na autostradzie, mając oczy praktycznie dookoła głowy. To jednak nie znaczyło, że nie potrafiła docisnąć gazu, kiedy nadarzała się okazja. W końcu w jeździe na motocyklu chodziło też o prędkość i ten charakterystyczny dreszcz adrenaliny. Najlepsze uczucie na świecie! Najważniejsze było jednak, żeby nie zgubić po drodze narzeczonej. Gdyby spadła, mogłaby się nieźle potłuc. Finch miała się mocno trzymać i trzymała się mocno. Czasami aż za mocno, bo Darling momentami miała problem, żeby normalnie zaczerpnąć powietrza.
Na miejsce dojechały w jednym kawałku, a motocykl zatrzymał się w cieniu rozpostartego drzewa. Teddy zeskoczyła na trawę i pomogła zejść April. Wszystkie rzeczy zmieściły w zamontowanym na ogonie bagażniku i zawieszonych po bokach, łącznie z niedużym, dwuosobowym namiotem, który właściwie rozkładał się sam. No prawie!
I jak? — zapytała, odpinając pasek pod jej głową. — Będziesz częściej jeździć ze mną w tym sezonie? — zapytała, kiedy zdjęła ochronne nakrycie ze swojej głowy i przeczesała palcami włosy. Teddy dużo się nasłuchała, chyba najbardziej od rodziców, że jazda na ścigaczu to samobójstwo albo szybka droga do oddania narządów. Darling nie miała nic przeciwko. Gdyby faktycznie zginęła, nieważne w jakich okolicznościach, chętnie przekazałaby swoje wnętrzności komuś innemu. Była zdrowa jak ryba, na pewno długo by komuś jeszcze posłużyły!

i weź tą pracę odstaw, zapalmy papieroska
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

46
Nie narzekała na pobyt kotki w domu ani przez sekundę. Nie poganiała Emmy, wierząc, że robiła co w jej mocy, by zająć się tą sprawą. Cieszyła się z obecności zwierzaka w domu i za wszelką cenę starała się nie przywiązywać do niej zanadto. Nie była przecież (aż tak) durna. Wiedziała, że jej narzeczona nie chce w tym momencie ogarniać życia ze zwierzakiem, a nie mogła jej czegoś takiego narzucać. To nie wybór serialu na wieczór albo muzyki w samochodzie, a poważna sprawa. Obie musiały czuć się z tym w porządku. Nie przeszkadzało jej to oczywiście wydawania na Liarę pieniędzy, dzięki czemu była już zaopatrzona w porządną kuwetę, dwa legowiska, drapak i drogie puszki, na temat których Finch bardzo długo rozmawiała z jakąś panią z zoologicznego, która naprawdę brzmała tak, jakby wiedziała, o czym mówi, a nie była tam z przymusu. Pożegnała się z Liarą licznymi buziakami w główkę, gdy odstawiały ją do Emmy, która pewnie też chciałaby dostać milion buziaków.
Jazda motocyklem okazała się ekscytująca. Nie miała jeszcze okazji jechać tak daleko, więc trochę martwiła się, że nie da rady. Trzymała się narzeczonej bardzo mocno, martwiąc się, że jeśli zrobi to za słabo to spadnie i tyle z niej będzie. A nie chciala przecież robić Teddy kłopotu! Może faktycznie momentami nieco przesadzała z uściskiem, ale przynajmniej rozpłaszczała ciało o plecy ukochanej, co powinno być raczej miłe. Próbowała jej komunikować w trakcie, że bardzo dobrze się bawi, albo że si trochę cyka, albo że Teddy wygląda mega seksownie, ale rozmowa na motocyklu okazała się dużo bardziej skomplikowana niż w samochodzie. To był największy minus takiej podróży. Środek transportu, w którym nie może sobie pogadać? Najgorzej. Darling pewnie wybrała go specjalnie, żeby mieć chociaż chwilę spokoju od jej ględzenia
Zsunęła się z motocykla i rozciągnęła, jakby to ona prowadziła przez cały czas i utrzymywała to bydle między udami. Z takimi rzeczami to nie miała wielkiego doświadczenia. Tak na co dzień funkcjonowały heteryczki? Masakra! Pozwoliła sobie ściągnąć kask i kiedy narzeczona zdjęła też swój i odłożyła je gdzieś na bok, złapała ją za kurtkę i przyciągnęła do siebie gwałtownie, by od razu wpić się zachłannie w jej usta. Pocałunkiem chciała przekazać te wszystkie komunikaty, które nie dotarły do ukochanej w trakcie jazdy.
- Może z raz czy dwa - mruknęła tuż przy jej ustach, przygryzając jeszcze zaczepnie jej dolną wargę. Najwyraźniej spodobało jej się! Narzeczona w tym wydaniu była dużo bardziej seksowna niż się tego spodziewała. Mogłaby ją równie dobrze pożreć od razu w całości, ale mają przecież na to cały weekend, więc nie będzie się specjalnie spieszyć. Odsunęła się od niej i dopiero teraz rozejrzała dookoła, próbując ogarnąć, czy naprawdę będą spały w namiocie, czy może za jakimś drzewem nie czaił się luksusowy hotel. Wszystko wskazywało na to, że to będzie jednak camping.
- No dobra, to mów mi wszystko! Co trzeba zrobić, ja to ogarnę. Znam się na śledziach i wszystkim - zapewniła, opierając ręce na biodrach w superbohaterskiej pozie. Amelia Shepard mówiła, że to dodaje pewności siebie, więc czemu miałaby nie skorzystać? Tak naprawdę nie wiedziała oczywiście niczego. Ostatni raz pod namiotem była właśnie z Teddy i to pewnie w liceum. A może na jakimiś festiwalu? Ale to zupełnie inny rodzaj namiotowania.

teddy darling
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Powoli zaczynała podejrzewać, że Emma i April uknuły jakiś spisek, żeby Liara jednak została z nimi. Coś za długo odwlekała rozmowę z właścicielką mieszkania. Nie mogła do niej po prostu zadzwonić albo napisać? Podejrzana sprawa. Przecież im szybciej to załatwi, tym szybciej będzie mieć kotkę u siebie. I Finch, która na pewno będzie wpadać praktycznie codziennie, to na pewno nie mógł być powód do narzekań. Zostaną sobie kocimi mamami i będą żyć długo i szczęśliwie. Strasznie głupia była ta Emma! Nawet Teddy zdążyła złożyć te elementy w całość, chociaż nie była żadną mistrzynią domysłów.
Oj, to wcale nie tak, że sobie wymyśliła sobie podróż takim, a nie innym środkiem komunikacji, żeby nie trzeba było gadać. A może trochę? Tylko w jeździe na motocyklu nie chodziło o paplanie, a o podziwianie widoków i wiatr we włosach! No z tym wiatrem nieco ją poniosło, bo przecież miały na głowach kaski. Darling pamiętała, jak kiedyś za szybkę wpadła jej osa. Całe szczęście, że jechała wtedy sama, bo na bank zrzuciłaby pasażera, kiedy tak znosiło ją slalomem od lewej do prawej. Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby to był pająk! Albo jakby z tyłu siedziała jakaś dziewczyna, z którą się wtedy umawiała. Prawdopodobnie nic by z niej nie zostało. Trochę szkoda, przecież to były ładne i miłe dziewczyny. W którymś momencie jednak udało jej się zjechać na pobocze i zdjąć kask. Nie została użądlona, a pewnie jeśli tak by się stało, to potem okazałoby się, że jest uczulona na jad. Nigdy czegoś takiego nie doświadczyła, a człowiek często nie wie, że jest na coś uczulony, dopóki coś mu się nie stanie.
Miała świadomość, że dobrze wygląda w skórzanej kurtce i na motocyklu, ale nie miała pojęcia, że aż tak dobrze. To, z jaką żarliwością April wpiła się w jej usta rozwiało wszelkie wątpliwości. Musiało być nawet lepiej niż dobrze! Uśmiechnęła się wprost w jej usta, a kiedy narzeczona puściła jej dolną wargę, sama ją przygryzła.
Jeszcze zrobimy z ciebie drugą Anę Carrasco — oświadczyła z pewnością w głosie, ale dopiero po chwili zdała sobie sprawę, że Finch nie miała pojęcia, o kim mówi. — To hiszpańska, zawodowa motocyklistka, Mistrzyni Świata w klasie World Supersport 300 z 2019 roku, która... — urwała, uświadamiając sobie, że narzeczoną na pewno to nie interesuje, więc machnęła tylko ręką. Kira byłaby zachwycona! Darling chyba spiknęła się nie z tą siostrą, co trzeba.
Z tym luksusowym hotelem, to ukochaną ewidentnie poniosła wyobraźnia. Już ustaliły, że satysfakcja nie opłaca rachunków. To znaczy, pan Finch to ustalił. Ale może chociaż funduje pobyt w luksusowych hotelach? Chyba też niekoniecznie.
Musimy przejść na pole namiotowe za tamtym ogrodzeniem — kiwnęła głową na tabliczkę, która oznajmiała wszem i wobec, że infrastruktura oferuje strzeżony kemping, toaletę i prysznice. Opłata za dwie noce wynosiła pewnie ze stówę, a to prawie jak za darmo. No i było jeszcze przed sezonem, więc pewnie będą całkiem same. — Najlepiej sprawdziłoby się leśne podłoże z igliwiem, bo izoluje od chłodu, ale trawa też będzie w porządku. Najważniejsze, żeby trzymała śledzie. Potem możemy wypożyczyć kajak albo rowerek wodny, ale wcześniej pozbieramy chrust na ognisko, żeby nie łazić po nocach po lesie. Wzięłam wegańskie kiełbaski z polecenia jednej pani z marketu. Powiedziała, że są zajebiste i nie smakują jak wegańskie. Stwierdziła, że w ten weekend będę się solidaryzować i nie zjem mięsa — dodała dumnie i złapała April za ramię, żeby wyprowadzić ją ze stanu superbohaterki i znów połączyć ich usta w pocałunku. Ostatnie prawie w ogóle nie jadała mięsa. Wyjątkiem było nocowanie u Iris, gdzie pochłonęła burgera. Nawet Jett żartował, że Teddy zamienia się w diplodoka.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Całowanie narzeczonej często potrafiło lepiej wyrażać jej uczucia niż same słowa. W nich nadal się trochę gubiła. Niby wystrzeliwała ich z siebie milion na minutę, ale zapominała, że przy okazji powinno być w nich trochę ładu i składu. Może powinny się komunikować wyłącznie językiem ciała, szczególnie, gdy coś idzie im kiepsko? Wtedy też nie musiałyby się ubierać już nigdy. Ile kasy zaoszczędziłyby na ubraniach, skoro by z nich nie korzystały! Może udałoby im się nawet odłożyć trochę na dom? Trzeba poważnie o tym pomyśleć.
— A jest ładna? — zapytała o najważniejszą kwestię w karierze Any Carrasco. Taka własnie z niej feministka, cholera jasna! Nie no. Motocyklistki nie oceniała pod tym względem. Z przyjemnością mogłaby jej kibicować, gdyby tylko wiedziała, o co chodzi w jej sporcie poza jeżdżeniem w kółko. Sama jednak średnio się do rajdów nadawała, więc musiała znaleźć coś, na czym dobrze się zna.
— Czy ja mam cię umówić na randkę z Kirą? — Spojrzała na nią podejrzliwie. Może faktycznie się pomyliła? Kiedy się poznały, jej młodsza siostra robiła jeszcze w pieluchy. Nie no, bez przesady. Ile jest różnicy między nimi? 5 lat? No to ledwo co te pieluchy odstawiła! Nic dziwnego, że wtedy Teddy zafascynowała się April, a potem pewnie nie było większej okazji do zgadania się, bo najstarsza Finchówna ciągle zawracała jej gitarę. Ale teraz? Mogła szaleć! Kira ostatnio wspominała, że z nikim nie spotyka się na stałe, więc jeśli to się zmieniło, to Darling miała szansę.
Słuchała jej bardzo uważnie, próbując niczego nie zapomnieć. Kiwała nawet głową, żeby wyglądać na bardziej zaangażowaną w rozmowę. To rozkładanie namiotu brzmiało na dużo bardziej skomplikowane niż myślała. A nie można go po prostu pieprznąć gdziekolwiek i iść się bawić? Że co, że potem może się okazać, że rozłożyło się namiot w jakimś dole i jak będzie padać, to w namiocie będzie powódź? Dobre sobie, kto by niby tak zrobił? Na pewno nie ja.
— Jesteś bardzo urocza, ale wiesz, że nie musisz tego robić dla mnie, jeśli nie masz ochoty? Nie oceniam cię za jedzenie mięsa — wyjaśniła, kiedy po dłuższej chwili się od siebie oderwały. Ujęła jej twarz w dłonie i pogłaskała kciukami policzki, uśmiechając się przy tym ciepło. Darling była dorosła, mogła decydować o diecie na podstawie własnych preferencji.
— Dobra, to chodź. Poszukamy chrustu, żeby rozłożyć na nim śledzie — powiedziała bardzo poważnym tonem, podchodząc do motocykla, aby zgarnąć z niego część rzeczy. Oczywiście, że robiła sobie jaja! Nie była aż taka durna. Chyba. Podzieliły się bagażami, które były im teraz potrzebne, dość uczciwie (czyli Teddy wzięła najcięższe, a April nawet nie próbowała protestować) i skierowały się w stronę pola. Finch rozglądała się bardzo uważnie, chcąc dostrzec jakiejś perfekcyjne miejsce. Jedno wpadło jej nawet w oko. Było tam trochę igliwia, było daleko od łazienek, więc nie powinny do nich docierać żadne zapachy i tuż obok stały dwa drzewa, wokół których można byłoby rozciągnąć hamak.
— Tu jest dobrze? — zatrzymała się na środku tegoż miejsca i spojrzała na narzeczoną z nadzieją, że faktycznie nie okaże się taka totalnie durna.

Zbuduję Ci dom, będziesz miała schron, Taki szałas na hałas
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Słowa były tym, czym April ujęła ją od samego początku. Zawsze to Finch była tą bardziej wygadaną, a Teddy z przyjemnością wcielała się w rolę uważnej słuchaczki. Oczywiście uwielbiała też jej dotyk - to w ogóle nie podlegało żadnej dyskusji - ale ich związek zrodził się z wieloletniej przyjaźni. Było w nim znacznie więcej niż tylko fizyczna bliskość. Jeśli jednak pocałunki miałby sprawić, że narzeczona przestanie szastać hajsem na lewo i prawo, to mogą całować się non stop, czemu nie! No dobra, właściwie nie zamierzała jej mówić, na co ma wydawać własne pieniądze. W końcu to były jej zarobki i mogła robić z nimi, co tylko chciała. Nie miały nawet wspólnego konta, choć pewnie prędzej czy później przyjdzie im o tym pomyśleć. Na razie każda gospodarowała swoim budżetem po swojemu i Darling wcale nie zamierzała tego zmieniać. Nawet jeśli czasem łapała się za głowę, widząc kolejną spontaniczną zachciankę Finch.
Ładna? — powtórzyła, unosząc wysoko brwi. Szczerze mówiąc, nigdy się nad tym nie zastanawiała. Kiedy oglądała popisy Any Carrasco, ta praktycznie zawsze miała na sobie kask, więc trudno było oceniać cokolwiek poza tym, jak świetnie jeździ. — Na pewno! W końcu jest dziewczyną, nie? — odparła z uśmiechem. Dla Teddy był to argument wystarczający. Sam fakt, że była kobietą, automatycznie wykluczał możliwość, żeby byłaby jakąś szkaradą. Nie była typem, a to najważniejsze!
Parsknęła cicho pod nosem i odruchowo mocniej objęła ukochaną w pasie. Najmłodsza z sióstr Finch była naprawdę super. Może sport niespecjalnie ją interesował, ale za to uwielbiała motoryzację, więc ilekroć się spotykały, zawsze znajdował się temat do rozmowy. Teddy mogła godzinami słuchać o samochodach, a później dorzucić coś od siebie o motocyklach albo wozach strażackich. Dawniej różnica wieku wydawała się ogromna i sprawiała, że ciężko było znaleźć wspólny język. Ale z biegiem lat zupełnie się zatarła i teraz z Kirą można było pogadać tak, jakby od zawsze były na tym samym etapie życia.
Po co? Jak będę chciała, to sama się z nią umówię. Mam jej numer — odparła, wzruszając przy tym nonszalancko ramionami. Po chwili uśmiechnęła się szeroko i sprzedała April lekkiego pstryczka w nos. — Czasami jesteś taka durna, no daję słowo — westchnęła z rozbawieniem, kręcąc przy tym głową. Kira nawet nie była w jej typie! No dobra, Kira była trochę w typie każdego. Wystarczyło na nią spojrzeć, żeby zrozumieć, skąd brało się całe to zainteresowanie. Aż dziwne, że nikt jeszcze nie zdołał zatrzymać jej przy sobie na dłużej. A może to po prostu ona nie dawała się nikomu uwikłać. Tak czy inaczej, Teddy swój wybór miała już dawno za sobą. Spośród wszystkich sióstr Finch wybrała tę jedyną słuszną i nie zamierzała zmieniać zdania!
Jasna sprawa, że strażaczka mogła jeść, co chciała. Nikt nikomu nie zaglądał do talerza, ale z drugiej strony nikt też jeszcze nie umarł od spędzenia jednego bezmięsnego weekendu, prawda? Chociaż kto wie. Świat widział już dziwniejsze rzeczy! Może Darling się przyfarci i nie podzieli losu tych nieszczęśników. Tym razem cmoknęła ukochaną w czubek nosa, dając jej do zrozumienia, że to żaden problem, bo przecież na co dzień i tak jadła mniej świnek i krówek, bo tak o wiele wygodniej było robić żarcie dla dwóch osób. A jak ją najdzie na comber z jelenia, to zawsze może skoczyć sobie do ulubionych teściów.
Oczami wyobraźni widziała, jak April układa na chruście śledzie i to jeszcze takie z puszki, w oleju i z pomidorami. Może i nie była taka głupia, ale umówmy się, to wcale nie było niemożliwe! Przeszły z tobołkami na teren kempingu, gdzie oprócz nich obozowała już jakaś grupka nastolatków. Najpewniej świętowali zakończenie roku szkolnego i właśnie przypieczętowywali początek wakacji głośnymi toastami z najtańszego piwa.
Tutaj będzie idealnie — potwierdziła, kiedy narzeczona znalazła odpowiednie miejsce. — Rano będziemy mieć cień, więc nie uprażymy się jak jaszczurki na słońcu — oceniła, rozglądając się dookoła. Melanżowe dzieciaki też nie powinny w niczym przeszkadzać. Ach, zapomniał wół jak cielęciem był!
Wyciągnęła z pokrowca wszystkie potrzebne elementy i po sprawdzeniu, czy przypadkiem niczego nie brakuje od razu wzięła się za montowanie stelażu namiotu, który miał nadać całości kształt, jednocześnie nawlekając na niego tropik. April mogła natomiast zająć się wbijaniem śledzi, co na bank szło jej wyśmienicie! Tak przynajmniej zakładała Teddy, która dzielnie walczyła z konstrukcją. I to tak intensywnie, że musiała zrzucić z siebie nie tylko skórzaną kurtkę, ale też koszulkę.

deszcz pada na namiot, ciała się dotykają
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Pokiwała entuzjastycznie głową, zgadzając się, że bycie kobietą wystarcza do bycia uznaną za ładną. Miała dokładnie to samo zdanie! Dobrze, że się tak ze sobą pod tym względem zgadzały i oczywiście pod jeszcze bardzo wieloma innymi. No i właściwie dobrze, że Teddy nie śliniła się jakoś skrajnie na myśl o tej sportowczyni, bo pewnie jeszcze by to April ukuło, a tak to mogła się wyłącznie cieszyć, że zdobyła jakąś nową wiedzę.
— Ona jest jeszcze durniejsza, lepiej do niej nie pisz — ostrzegła narzeczoną lojalnie. Wiadomo, że Kira była śliczna, bo to była obowiązkowa cecha każdego z Finchów. Może i rodzice pod względem psychiki zafundowali im masę okropieństw, ale przynajmniej przekazali wyjątkowo urodziwe geny. To już coś. Żadna z sióstr nie miała tendencji do tycia, nie musiały nosić aparatów na zęby w dzieciństwie i w ogóle były jakieś takie... sensowne. Dobrze się na nie patrzyło. Kto wie, może z czasem okaże się też, że nie mają na barkach zbyt wielu chorób genetycznych? Byłoby nieźle. Którąkolwiek z sióstr wybrałaby Teddy, byłaby zadowolona. Takich trzech perełek, to ze świecą szukać. Oczywiście miała kolosalne szczęście, że akurat trafiła jej się ta najfajniejsza, ale jakby coś się April stało i strażaczka nie miałaby głowy do szukania kogoś nowego po owdowieniu, to Finchówny są do dyspozycji.
Przyglądała się z zaciekawieniem wszystkim rzeczom, które jej narzeczona wyciągnęła z pokrowca. Ostatni raz, kiedy spała pod namiotem, nie było aż takich problemów. Ogarnęły z koleżanką Quechuę, a przy niej z rozkładaniem akurat nie ma absolutnie żadnych problemów, wystarczy się porządnie zamachnąć. Składanie wymaga trochę więcej zachodu, ale i tak mniej niż przy tym namiocie, który ogarnęła Teddy. April obeszła dookoła przygotowane miejsce, żeby sprawdzić, czy nie leżą tam tam jakieś wielkie kamulce albo nie wystają korzenie, o które mogą sobie wybić w nocy zęby, ale na szczęście niczego takiego nie było. Wbijanie śledzi bez postawienia namiotu nie byłoby chyba najmądrzejsze na świecie, więc wpatrywała się w powoli rozbierającą się strażaczkę. To dużo lepszy widok niż wszystko inne, co miała do zaoferowania matka natura. Usiadła sobie na ziemi obok, trzymając dzielnie wszystkie śledzie w rękach i wgapiała się w roznegliżowaną kobietę bez żadnego skrępowania. Dopiero kiedy Teddy na nią spojrzała, chyba trochę nie rozumiejąc, na co czeka, ocknęła się i wyszczerzyła do niej z zachwytem.
— Nie wiedziałam, że do rozbijania namiotu trzeba się rozebrać. Ja też mam to zrobić? — podniosła się z ziemi i zaczęła wreszcie naciągać linki i wbijać w ziemię śledzie. Wpadła nawet na to, by sięgnąć po młoteczek dołączony do zestawu i dobić skurwysynów do gleby tak porządnie. Była prawie jak Bear Grylls, a biorąc pod uwagę, że on się okazał jakimś strasznym oszustem, to właściwie była dokładnie taka sama jak on. Bardzo dzielnie pomagała również w rozwijaniu mat i śpiworów oraz wrzucaniu wszystkich gratów do namiotu.
— No i dobra! To jak poznam ten cały chrust? — zapytała, podnosząc się z klęczek, kiedy wreszcie wygramoliła się z namiotu po sprawdzeniu miękkości śpiworka. Spojler, było twardo. Ale w jej wieku, to nic dziwnego.

Chciałbym uciec z miasta do Trójmiasta, Zjarać chwasta no i wrócić
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Jeszcze durniejsza niż ty? Niemożliwe — rzuciła z rozbawieniem, posyłając narzeczonej zaczepne spojrzenie. Oczywiście wcale tak nie uważała. Szczerze mówiąc, żadna z sióstr Finch nie wydawała jej się głupia. Każda była po prostu inna, ale wszystkie sprawiały wrażenie poukładanych i ogarniętych. I żadna nie poszła w ślady rodziców, a to samo w sobie mówiło naprawdę wiele. Teddy wciąż miała największy problem z rozgryzieniem tej środkowej może dlatego, że nie istniała. Nie do końca wiedziała, jak ją czytać i czego się po niej spodziewać, ale uznała, że nie wszystko musi przychodzić od razu. Naprawdę zależało jej, żeby dogadywać się z rodzeństwem April. Zwłaszcza że z przyszłymi teściami od początku szło jej kiepsko. A to i tak łagodnie powiedziane. W tej sytuacji każda dobra relacja z kimś z rodziny Finch była dla niej na wagę złota. To jednak nie był wystarczający powód, żeby zakręcić przy którejś z sióstr, skoro już dawno trafiła na najfajniejszy egzemplarz!
Te namioty turystyczne, które rozkładały się same, nie nadawały się do niczego innego, jak do wyrzucenia na śmietnik. Darling lubiła mieć porządny sprzęt. Mogła odkładać na coś długiego miesiącami, ale potem zasypiała spokojnie, nie myśląc o tym, że coś się odwinie, przekręci i złoży wpół. Poza tym totalnie widzę małą Teddy jako skautkę, która uczyła się, jak rozpalać ogień krzesiwem. Na bank znała też podstawy budowania szałasu z gałęzi, mchu i liści. Ne była jednak na tyle niepoważna, żeby fundować ukochanej taką koszmarną noc, więc namiot wydał się dobrą opcją. Nie tak dobrą, jak nocowanie w kilkugwiazdkowym hotelu, ale jakąś tam na pewno!
Wszystko szło całkiem sprawnie. Przynajmniej do momentu, w którym strażaczka zorientowała się, że April bezczelnie się w nią wpatruje. No dosłownie przyłapała ją na gorącym uczynku. Teddy uniosła wzrok znad stelaża namiotu i od razu natrafiła na rozpromienioną twarz narzeczonej. Ta nawet nie próbowała udawać, że patrzyła gdzie indziej. I oczywiście Darling też nie była w stanie powstrzymać uśmiechu, kiedy Finch wyszczerzyła się do niej jak głupia do sera.
No tak — odparła i odchrząknęła, żeby zabrzmieć nieco poważniej. — Nie słyszałaś, że to jest pierwsza zasada, która obowiązują podczas obozowania? — stanęła obok, obserwując, jak April wbija śledzie. — Drugą jest całowanie się ze mną gdzie popadnie, a trzecią łapanie mnie za pupę. Nie jestem jednak przekonana, czy sprostasz tym wszystkim wyzwaniom — westchnęła ciężko, dorzucając do do wnętrza namiotu dwie małe poduszki. Całość prezentowała się nieźle. Ba! Teddy byłaby skłonna zaryzykować stwierdzeniem, że nawet bardzo dobrze!
Rozejrzała się po okolicy, szukając miejsca z największą ilością drzew, a potem wyciągnęła rękę i splotła swoje palce z palcami narzeczonej. Wspomniałam już kiedyś, że ich dłonie pasowały do siebie zaskakująco idealnie? Jakby od zawsze były stworzone właśnie po to, żeby się odnaleźć. Nie? No to wspominam o tej kompatybilności właśnie teraz.
Chrust to nic innego, jak suche gałęzie drzew i krzewów. Dostarcza dużo płomienia w krótkim czasie, dzięki czemu łatwiej później rozpalić grubsze kawałki drewna. A samo drewno opałowe jest już przygotowane na kampingu, więc nie musimy go rąbać. Chociaż wiem, że bardzo chciałabyś zobaczyć mnie w akcji — napięła prawe ramię, ukazując wyraźnie zarysowany mięsień. A było co pokazywać! Gorzej, jeśli April to jednak nie kręciło. Straszna lipa. — Drobnica to też jedna z najczęstszych przyczyn pożarów w lasach, bo bardzo łatwo się zapala. Wystarczy niewielka iskra. Nawet nie zliczę, ile latem mamy wyjazdów do takich pożóg. O, to powinno się nadać! — wskazała na drobne gałązki w gęstwinie. — Poczekaj, ja tam wejdę — dodała i puściła jej dłoń, żeby Finch nie musiała pchać się w zarośla. Darling była zahartowana i wiedziała, jak uniknąć sterczących gałęzi, żeby nie wydłubać sobie oka.

zasiądźmy dzisiaj przed ciepłym ogniskiem, dorzućmy do niego problemy wszystkie
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

April nie nadawała się do takich survivalowych akcji. Może nie była skrajnie wygodnicka, nie przesadzajmy, bo nie miała nic przeciwko przeżyciu kilku nocy w takich warunkach, ale żeby organizować sobie takie wycieczki pasjami? Albo żeby spędzać tak długie tygodnie? Albo właśnie żeby wybierać namioty, których rozkładanie tyle zajmuje i jest skomplikowane jak matematyka w liceum? Bez przesady. Do skautów tez się nie nadawała. Dobrze, że jej rodzice to mieszczuchy, które pewnie myślą, że jelenie to w tych combrach się już rodzą czy coś. Nigdy nie wyciągnęli jej na tego typu wakacje, ale nie miała im tego za złe. Zdecydowanie wolała te, na które wydawali porządne pieniądze. Nic dziwnego, że zabrała Teddy na Hawaje, a nie do buszu, prawda? Ale oczywiście nie miała najmniejszych wątpliwości, że tutaj też będą się dobrze bawić.
— A to te zasady dotyczą jednak tylko mnie? Niespecjalnie to sprawiedliwie, wiesz? — wycelowała w nią śledziem, wytykając te drobną bezczelność. Rozbierać się mogły obie, ale całować i łapać za dupę strażaczkę mogłą tylko ona! Znaczy no jak Darling zależało, to mogła się łapać sama siebie, ale to chyba nie była taka frajda, żeby to od razu do zasad dopisywać? A może po prostu sobie z niej robiła jaja i próbowała ugrać coś dla siebie po tym, jak zmiękczyła serce April tymi wegańskimi kiełbaskami? Całkiem możliwe. A Finch łykała wszystko jak gęś kluski, uważając, że Teddy – jak zawsze – jest jej wyrocznią.
Starała się nie zdemolować namiotu przy wbijaniu śledzeni, ani w trakcie ogarniania jego wnętrza. Poszło jej naprawdę dobrze. I jeszcze ani razu się nie potknęła o linkę! Na to pewnie wystarczy poczekać do końca dnia, w końcu musi się to przecież stać, ale na razie mogła być z siebie dumna. Była trochę też jak Lara Croft. Ona czasem popierdalała po takich dżunglach i robiła tam fikołki z bronią na plecach, więc teraz kolej April.
Starała się zapamiętywać ciekawostki na temat chrustu, choć narzeczona nie dawała jej zbyt wiele pola do popisania się. Ani nie mogła dorzucić żadnej swojej informacji o drewnie ani nawet dostrzec czegoś porządnego, bo zanim zdążyła wszystko przyswoić, to Teddy już się pakowała w jakieś krzaczory, bo wypatrzyła najlepsze kąski.
— Ale ty wiesz, że ja się nie rozpadnę, jak mi dasz bardziej skomplikowane zadanie niż wyglądanie ładnie, prawda? — Skrzyżowała ręce na piersi, przyglądając się jej z niedowierzaniem. Wiadomo, że przy jej poziomie rozgarnięcia nie można było zakładać zbyt wiele, ale też chciała się do czegoś przydać. W końcu skoro to miniwakacje, to Darling nie powinna brać wszystkiego na swoje barki, bo też miała prawo odpocząć.
— No dawaj, powiedz cokolwiek. Ja to ogarnę — zapewniła, wypinając pierś do przodu. Wyraźnie widziała ten wykrzyknik nad głową narzeczonej. Wystarczyło podejść, poprosić i zaraz dostanie questa, za którego na pewno czekała ją fajna nagroda i porządna dawka expa. Takie rzeczy to akurat bardzo lubiła.

W końcu są wakacje, zmartwień już nie widzę
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nikogo nie powinno dziwić, że Teddy uwielbiała takie wyprawy. Za dzieciaka regularnie jeździła z rodzicami pod namiot, a panu Darlingowi bardzo to odpowiadało, bo był zapalonym wędkarzem i każdą wolną chwilę najchętniej spędzał nad wodą. Jego córka szybko złapała bakcyla. Polubiła poranki w śpiworze, prowizoryczne śniadania i wieczory przy akompaniamencie świerszczy oraz trzaskającego w ognisku drewna. Nie od dziś było wiadomo, że z April miały zupełnie inne zainteresowania. Właściwie więcej je różniło, niż łączyło. Owszem, zdarzało im się jeździć razem pod namiot, ale strażaczka znacznie częściej wybierała się na takie eskapady z grupą znajomych, którzy równie mocno jarali się buszowaniem w dziczy i spaniem pod gołym niebem. Pozostawało mieć nadzieję, że ten weekend okaże się równie udany, pomimo że zdecydowała się wywieźć narzeczoną w jakąś odludną głuszę. Przynajmniej jezioro Simcoe oferowało widoki jak z pocztówki!
Najpierw się rozbierz, a potem pogadamy — odparła z niewinnym uśmiechem, kiedy April uznała wymyślone przez nią zasady za największą niesprawiedliwość świata. Teddy akurat nie potrzebowała żadnego pretekstu, żeby łapać narzeczoną za tyłek. Robiła to przy każdej nadarzającej się okazji i wcale się z tym nie kryła. Skoro jednak Finch uważała, że została wykluczona, to najlepiej zacząć od zdjęcia ubrań. Dopiero później mogła składać oficjalne zażalenia. Najlepiej w dwóch egzemplarzach!
Ale jakie skomplikowane zajęcie? O czym ty w ogóle mówisz? — zapytała, wychylając się zza zarośli. Zdążyła już podrapać sobie przedramiona jakimiś pędami, ale nawet tego nie zauważyła. Miała za sobą znacznie gorsze urazy niż kilka draśnięć. Zresztą właśnie dlatego wcześniej próbowała odwieść April od tego pomysłu. Nie chciała, żeby narzeczona niepotrzebnie przedzierała się przez te chaszcze, skoro sama mogła zrobić to bez większego trudu.
No to wystaw ręce — poleciła, a gdy Finch posłusznie wyciągnęła ramiona, Teddy zaczęła układać na nich kolejne gałęzie, wybierając te suche i odpowiednio grube. Dokładała jedną po drugiej, aż April ledwo było widać spod całego stosu chrustu. — Dobra, chyba wystarczy — oceniła z zadowoleniem, dorzucając ostatni patyk. Wygrzebała się z zarośli, otrzepując dłonie z kory i liści. — Nie zabrałam cię przecież na żaden obóz survivalowy. To ma być weekend pod namiotem, a nie casting do Nagiego instynktu przetrwania — na moment zmierzyła ją od stóp do głów, ale zaraz kąciki ust Darling uniosły się w łobuzerskim uśmiechem. — Chociaż naga w sumie możesz być — puściła do niej oczko, zgarnęła swoją kupkę gałęzi i ruszyła w stronę kempingu.
Szczerze mówiąc, nie bardzo wiedziała, jak April wyobrażała sobie ten wyjazd. Poza rozbiciem namiotu, nazbieraniem drewna, rozpaleniem ogniska i zwyczajnym odpoczywaniem nie było tu zbyt wiele do roboty. Ale skoro narzeczona tak bardzo rwała się do działania, Teddy nie zamierzała odbierać jej tej satysfakcji. Nawet jeśli jej rola miała się ograniczyć do transportowania drewna z punktu A do punktu B.

chcę rozebrać ciebie z twych nieprzyjemności, każdą cząstkę ciebie brać
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wydawało jej się, że skoro Teddy zaproponowała jej tego typu wyjazd, to miała zaplanowane jakieś pokręcone atrakcje. Nie wiedziała za bardzo, co się robi w buszu, więc trudno było jej sobie to wyobrażać, ale po ukochanej mogła spodziewać się wszystkiego. Na pewno będą się dobrze bawić, a to przecież najważniejsze. Ale czy wrócą do Toronto ze wszystkimi kończynami? Tego nie wie nikt. Finch obserwowała jak narzeczona przedziera się przez jakieś chaszcze i rani sobie skórę na rękach, kompletnie to oczywiście ignorując. Zawsze potrafiła być taka dzielna!
— A co się robi na takich wyjazdach? Walczy z wilkami o jedzenie? Buduje się tratwy? Walczy się z nietoperzami w jaskiniach o skarb przykryty hałdą węży? Rozpala się ognisko krzesiwem? Ja to wszystko mogę zrobić — wymieniała wszystko, co tylko przyszło jej do głowy. Wyciągnęła posłusznie ręce przed siebie. Starała się cały czas patrzeć na Teddy w trakcie wygadywania tych pierdół, przez co w pewnym momencie musiała się trochę wygiąć, bo sama zamieniała się w jakieś wyjątkowe, chrustowate drzewo. Chciała zaimponować Darling. Nie mogła jej mieć ciągle za skończoną frajerkę! To nic, że nią była. Chodzi o zasady. Nie chciała zostawać zbyt daleko w tyle. Chciała być traktowana jak pełnoprawna członkini społeczności, co Teddy powinna rozumieć po próbach wbijania się w klimat w jednostce między chłopakami.
Ruszyła posłusznie za narzeczoną. Po zrobieniu dwóch kroków udała, że drewno ją przeciążyło i zaraz pod nim runie, wszystko rozsypując, ale na spokojnie je opanowała i uśmiechnęła się głupkowato, bardzo dumna ze swojego żartu na poziomie. Na swoim własnym poziomie, jeśli trzeba już doprecyzować.
— Mogę chodzić tu rozebrana, ale obawiam się, że oni mogą tego nie wytrzymać psychicznie . — Ruchem głowy wskazała w stronę nastolatków, których mijali. Dzieciaki próbowały zrobić sobie jakąś pamiątkową fotkę, póki jeszcze ktokolwiek o tym pamiętał i ktokolwiek wiedział, jak trzymać telefon prosto, Byłoby im pewnie łatwiej, gdyby wszyscy wszystkim nie próbowali jednocześnie wskoczyć na plecy i podcinać nóg, ale co tam. Tak pewnie było weselej. April zrzuciła ostrożnie dostawę drewna obok namiotu i nawet wpadła na to, żeby nie zrobić tego centralnie przed wejściem, tylko kawałek dalej, gdzie nikt nie powinien się o nie potknąć. Chyba musiała ostatnio czytać jakąś książkę o przygodach w dżungli, bo szło jej dzisiaj wybitnie.
— To teraz już możesz mi pokazać, jaka jesteś silna, wysportowana, zgrabna i nabita — zaproponowała, znowu się do niej przyklejając. Zarzuciła jej ręce na szyję i przylgnęła od razu całym ciałem, choć miała wrażenie, że to troszkę za mało. Uśmiechnęła się w sposób, który jasno powinien dać Teddy do zrozumienia, w jaki sposób te wszystkie cechy będzie musiała udowodnić jej ponownie wieczorem. Ale teraz miały po prostu aktywnie wypoczywać! Rowery wodne i takie tam różne przyjemności. Na szczęście rowery nie zając, nie uciekną i zanim jeszcze skierowały się w stronę wody April zdążyła złożyć kilkanaście drobnych pocałunków na policzkach, żuchwie i szyi ukochanej.

teddy darling
Werka
dogadamy się
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”