Coś w tym było, że Madox lubił ludzi i on w swoim klubie zawsze bawił się świetnie, nieważne nawet z kim... bo chyba z każdym. Czasem za świetnie nawet, jak na to, że był właścicielem, a zapominał na przykład jak się nazywa.
Dzisiaj świetnie się bawił przy muzyce latynoskiej, zresztą jak chyba wszyscy, bo kiedy tequila krążyła w żyłach to w każdym budziło się coś z Shakiry, czy tam Malumy.
Ale zaraz się okazało, że w blond kolesiu obudziły się chyba jakieś maniery na poziomie rynsztoka... Chociaż może to był poziom Emptiness właśnie?
Jacy ludzie bawili się w klubach? W tym klubie? A no właśnie tacy jak oni, cały gabinet osobliwości.
I kiedy facet wyrzucał już z siebie te wszystkie słowa, to Madox naprawdę się ruszył i był gotowy go walnąć, ale zrobiła to River. Dobrze wymierzony kopniak prosto w jaja, aż sam Noriega się cofnął, bo mu się przypomniało, jak dostał takiego od Stewart, kiedy straciła chwilowo pamięć. A potem jeszcze River poprawiła łokciem, i może Madox jakby nie był zaręczony to by się zakochał, bo on miał jakąś chorą słabość do kobiet, które po prostu umiały się bić, a jego przyszła żona potrafiła złamać nos jednym ciosem. I jak tu się nie zakochać?
Tylko potem facet zdążył się odwinąć zanim Madox się ruszył i kiedy Cross wylądowała na ziemi, to się za nią obejrzał. Teraz to się wkurwił, bo Noriega mimo swej agresywnej natury i tego, że dla niego przemoc była na porządku dziennym, to nie popierał bicia kobieta. Dziwne jak na Kolumbijczyka, właściciela klubu nocnego, ale no cóż, taki był.
Już miał gościa sam skopać, tylko to co się zadziało potem wprawiło go w osłupienie.
Cekiniarz wisiał facetowi na plecach jak jakaś małpa, a kopa sprzedała mu na dokładkę
niedoszła i nieprawdziwa Madoxa. Noriega patrzył na to z otwartymi ustami, ale w końcu ruszył się z miejsca, bo... no chyba byłby chory, gdyby sobie darował. Jak on tylko bardziej od bójek to lubił chyba seks. Ale na to dzisiaj nie liczył, nie w klubie, chociaż może chętni też by się znaleźli. Madox nawet chwili się z gościem nie bawił, tylko chwycił go za rękę, a zaraz mu ją wykręcił tak, że prawie wyjebał ze stawu, podciął go jednym kopniakiem i na kolana, nisko. A ten chwyt to miał już chyba opanowany do perfekcji.
-
Najpierw przeprosi - rzucił i jeszcze gościa docisnął kolanem. Ochroniarze już czekali, ale wiedzieli, że szefowi się nie przerywa, no chyba, że wpadł w furię... to wtedy czasem go trzeba odciągnąć, ale dzisiaj był grzeczny.
Niegrzeczny był za to blondyn, bo się szarpnął i splunął krwią na podłogę, pod nogi River.
-
Nie będę jej kurwa przepraszał... - rzucił. Z jednej strony imponowało to Madoxowi, a z drugiej... jeszcze bardziej go podkurwiło i jak trzymał typa za rękę to wykręcił ją mocniej, aż facet krzyknął, na całe szczęście równo z Rickim Martinem, więc mimo tego, że zrobiło się dookoła zbiegowisko, to gdzieś dalej inne parki jeszcze sobie tańczyły.
-
Przeproś ją, albo ci kurwa wybiję bark, a już tak malutko brakuje... - warknął mu do ucha Noriega -
do trzech... jeden... - zaczął liczyć, a przy okazji wykręcał kolesiowi łapę tak, że bolało, kurewsko -
dwa... - złamie się czy się nie złamie? Ręka, czy gość? No miejmy nadzieję że on -
trzy.
Ciszę przerwał nie odgłos łamanej kości, na szczęście, tylko głos faceta.
-
Przepraszam...
-
Dalej - syknął Madox, bo co to za przeprosiny? Skoro już był na kolanach to powinien się bardziej postarać -
za co? - podpuścił go jeszcze Noriega.
-
Za to jak cię nazwałem - mruknął gość, trochę niechętnie, chociaż ten grymas na jego gębie to mógł też być po prostu przejaw bólu.
-
Bo jestem? - znęcał się nad nim Madox.
-
Co jestem? - zapytał facet.
-
No co jesteś? Debilem kurwa - od razu wypalił Madox, a zaraz pchnął kolesia na ziemię i machnął ręką na ochroniarzy -
zabrać go - do gościa doskoczyło dwóch karków, którzy zaraz go złapali za bety i wywlekli z klubu. A Madox najpierw się uśmiechnął do ekipy, która... no zajebiście sobie poradziła. Ale po chwili stanął na przeciwko River, żeby sięgnąć wytatuowanymi palcami do jej jasnego policzka, przesunąć nimi po bladej skórze -
będzie siniak... - zacmokał -
przepraszam, ale trochę mnie zamurowało - bo powinien zareagować wcześniej. Madox w końcu miał wyczulone reakcje, przez lata w tej robocie -
przyniosę ci lód - no tyle chociaż mógł teraz zrobić.
River Cross