32 y/o
For good luck!
185 cm
pielęgniarz w North York General Hospital
Awatar użytkownika
I had a hole in the middle where the lightning went through, but I told my friends not to worry
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

No właśnie, niby nie eliminuje problemów, ale daje od nich trochę odpocząć, a to zawsze coś — wyszczerzył się z niewinną minką. Doskonale wiedział, że nie mógł odwlekać trapiących go tematów w nieskończoność, ale był w tym całkiem dobry. Szczególnie jeśli chodziło o te poważniejsze sprawy, jak poczucie samotności czy lęk przed utratą bliskich - te od lat trzymał gdzieś głęboko zakopane, niespecjalnie chcąc się z nimi mierzyć. Jeśli jednak chodziło o bardziej trywialne problemy, pokroju nieudanego flirtu czy... czymkolwiek to właściwie było, odkładał je na kilka dni, czasem tygodni, ale w końcu jakoś je przepracowywał. Zależało, o co dokładnie chodziło.
To musisz mieć mądrą mamę — wniosek był prosty. Aż żałował, że nie miał okazji jej poznać, bo na co dzień dobrze odnajdywał się w interakcjach ze starszymi osobami. Miał chyba taką naturalną aurę wnuczka, o którego można się było pomartwić, wejść mu trochę na głowę i ponarzekać, że wciąż nikogo sobie nie znalazł.

A to wszyscy tak nie robią? — zmarszczył brwi, tym razem całkowicie poważny. Sam często rozglądał się po otoczeniu, sprawdzając, czy nikt mu się nie przygląda albo nie zachowuje się podejrzanie. Może wynikało to z jego specyficznych cech osobowości, ale dla niego było to zupełnie naturalne i nigdy nawet nie przyszło mu do głowy, że mogłoby być inaczej. — No chyba zauważasz, kiedy to się dzieje. Przecież to się czuje — dodał. Sam często odczuwał jakiś dziwny dyskomfort, gdy ktoś się na niego gapił, normalnie jakby miał szósty zmysł.
Zgasił papierosa, ale na zewnątrz było całkiem przyjemnie, więc nie spieszyło mu się z powrotem do stolika. Grunt, że miał przy sobie Teddy i piwo. Reszta nie miała już większego znaczenia. Przysunął się do niej i wlepił wzrok w ekran jej telefonu.
Mi się właśnie ten ciemny podoba. Jest taki trochę edgy, a nie brudny. Śnieżnobiały... no niby ładny, ale potem będziesz się bała ruszyć, żeby niczego nie pobrudzić. Wygląda, jakby miał się poplamić od samego spojrzenia — parsknął ze swojego spostrzeżenia. — Hmmm... szkoda, ten beżowy też jest fajny. Dla mnie tylko ten biały odpada, ale może po prostu podchodzę do tego zbyt praktycznie — tym bardziej że sam średnio przejmował się czystością swoich ubrań. Oczywiście prał je regularnie i starał się nie chodzić w poplamionych, ale jako pielęgniarz przywykł do tego, że otoczenie często zostawiało na nim po sobie swoje ślady.
A April w jakim kolorze będzie? To w sumie ważne, żebyście jakoś do siebie pasowały — nie pamiętał, żeby wcześniej mu o tym mówiła, a uważał, że mogło to być dobrym wyznacznikiem przy wyborze odpowiedniego outfitu.


ale masz cute profil *_*
panko
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mamy to lato w walizkach,
byle nad morze, a potem to chill out
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Pani Darling była anestezjolożką w prywatnej klinice, więc z Raymondem na pewno znaleźliby sporo wspólnych tematów. Tessa miała prawdziwego fioła na punkcie medycyny i była naprawdę dobra w tym, co robiła. Dom rodzinny przypominał małą bibliotekę, której większość półek zajmowały podręczniki lekarskie. Teddy sięgała po nie tylko wtedy, kiedy dotyczyły pierwszej pomocy - w końcu to najbardziej przydawało jej się w pracy strażaczki. I tak, wbrew pozorom, potrafiła czytać!
Jest bardzo mądra! Musisz wpaść do nas kiedyś na obiad. Od razu obdarzy cię uwielbieniem. Może nie takim, jakim darzy April, ale pewnie uzna, że jesteś przeuroczy — uśmiechnęła się szeroko. Rodzice zawsze traktowali jej znajomych tak, jakby byli członkami rodziny i każdy czuł się w domu Darlingów jak u siebie. Jett kiedyś się zapomniał i zwrócił się do Theresy "mamo". Od tamtej pory byli po prostu mamą i tatą T, bo imiona całej trójki Darlingów zaczynała się właśnie na literę T.
A robią? — odpowiedziała elokwentnie pytaniem na pytaniem. — No nie wiem, przecież jak gdzieś z kimś wychodzę, to poświęcam temu komuś sto procent uwagi. Skąd mam wiedzieć, że ktoś się na mnie gapi, kiedy jestem zaobserwowana rozmową z tobą? — uniosła wysoko brwi, nawet nie starając się ukryć zdziwienia. Może teraz akurat nikt na nią nie patrzył, bo byli na zewnątrz sami. Co prawda przy drzwiach stała grupka jakichś młodych chłopaczków, którzy też wyskoczyli na fajkę, ale nawet nie zerkali w ich stronę. Może to Cassidy był na to za bardzo wyczulony?
Na dworze faktycznie było przyjemnie, więc równie dobrze mogli potem kupić jeszcze po jednym piwie i po prostu posiedzieć na murku. Nie było ani za gorąco, ani za zimno. Pogoda wręcz idealnie nadawała się do picia w plenerze, ale chyba byli już trochę za starzy na włóczenie się po parkach i chowanie alkoholu pod ławką? Zresztą, znając ich szczęście, pewnie i tak skończyłoby się to mandatem za spożywanie alkoholu w miejscu publicznym. Tak na zwieńczenie wieczoru.
Myślisz? — przyjrzała się lepiej brudnemu garniturowi, który przypadł do gustu Raymondowi. — Nie no, masz rację, ta biel odpada. Przecież upierdoliłabym się cała już przy jedzeniu pierwszego dania. A może w ogóle powinnam iść w coś oryginalnego? Nie wiem, jakaś fancy krata? Albo bardziej wyzywający kolor? Jakaś neonowa zieleń. Czy to by było za wiele? — spojrzała na niego niepewnie. Chyba Teddy nie była aż tak odważna. Właściwie ludzie często brali ją za nudziarę, nawet własna narzeczona.
Zamyśliła się, kiedy Ray zapytał ją, w jakim kolorze wystąpi April. Zamrugała kilkakrotnie, zdając sobie sprawę z tego, że zwyczajnie tego nie wie.
Nie mam pojęcia — potwierdziła myśli słowami. — Ale podejrzewam, że nie pójdzie w zwykłej bieli i wybierze czegoś niestandardowego. Na razie to jest tylko takie gdybanie. Nie mamy nawet terminu ani nic. Właściwie to nie mamy nawet kasy na wesele, więc stan narzeczeństwa troch potrwa — powiedziała, bo jak tak sobie wstępnie ustalały, to okazało się, że chcą zaprosić dosyć sporo ludzi. Obie miały mnóstwo znajomych z różnych środowisk i nie chciałby nikogo pominąć. — Ale jak już przyjdzie co do czego, to wpadniesz plus jeden, prawda? — upewniła się, tym samym dając Rayowi do zrozumienia, że chciałaby widzieć go na swoim ślubie.

aww, dziękuję! 🥺
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
32 y/o
For good luck!
185 cm
pielęgniarz w North York General Hospital
Awatar użytkownika
I had a hole in the middle where the lightning went through, but I told my friends not to worry
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Chętnie, chętnie. Nie zamierzam walczyć o podium z April. Zadowolę się zwykłą sympatią — uśmiechnął się. Trochę już nie ufał Teddy, kiedy zapewniała go o emocjach albo nastawieniu innych ludzi do jego osoby, ale z panią Darling raczej nie mógł popełnić podobnej gafy jak z Aidenem. Znając życie, pewnie szybko zeszliby na temat miejskiej służby zdrowia i wspólnych znajomych, a to zawsze był dobry sposób na przełamanie pierwszych lodów z kimś z medycznego środowiska.
No teraz to już zwątpiłem — pokręcił głową z udawanym zawodem. — Tyle lat na tym świecie i dopiero teraz się dowiaduję — zaśmiał się cicho. — Ja chyba nie umiem skupić się w stu procentach, jeśli nie chodzi o pracę. Zawsze muszę się rozejrzeć i upewnić, że dookoła wszystko gra — wzruszył ramionami. Oczywiście zdarzało mu się tak wciągnąć w rozmowę, że przestawał zauważać otoczenie, ale nie był to jego naturalny stan. Z jednej strony taka czujność pozwalała mu wcześniej wyłapywać dziwne sytuacje i przygotowywać się na różne interakcje, z drugiej bywała zwyczajnie męcząca. Gdyby miał wybór, zdecydowanie wolałby skupiać się tylko na jednej rzeczy naraz, ale osiągnięcie tego przychodziło mu z ogromnym trudem.
Krata byłaby fajna. Taka czerwona, szkocka — od razu podchwycił tę wizję. Od zawsze miał słabość do kiltów, więc bez problemu wyobraził sobie Teddy w czymś inspirowanym takim wzorem. Nie miał pojęcia, na ile pasowałoby to do charakteru ślubu albo samej Theodory, ale sam pomysł bardzo mu się spodobał. — Fuj, neonowa zieleń? Ludzie... — roześmiał się na samą myśl. Kojarzyła mu się z tandetą, modą sprzed kilkunastu lat i toksycznymi odpadami. — Za to miętowa zieleń, taka pastelowa, albo nawet jakaś ciemniejsza myślę, dobrze by to wyglądało na Tobie — Teddy od zawsze kojarzyła mu się właśnie z zielenią. Nie potrafił wyjaśnić dlaczego. Po prostu w jego głowie otaczała ją zielona aura. Sam siebie natomiast widział w ciemnoszarych barwach.
Hmmm... no tak, trochę się tu zapędzamy, ale dobrze, że już o tym myślisz. Ja pewnie odkładałbym takie decyzje do ostatniej chwili, a potem chodził zestresowany i narzekał, że mam za dużo na głowie — prychnął z rozbawieniem. Na szczęście żaden ślub nie groził mu w najbliższej przyszłości. A może nawet nigdy. Jakoś nie potrafił wyobrazić sobie siebie na ślubnym kobiercu, u boku partnera, z którym miałby spędzić resztę życia. Ta myśl sprawiła, że wyciągnął kolejnego papierosa. Odpalił go i odsunął się nieco od Teddy, żeby dym nie leciał prosto na nią. W pracy i tak miała wystarczająco dymów dookoła siebie.
Słuchaj no, jak mnie zaprosisz, to pewnie, że przyjdę. Nie przepuściłbym takiej okazji — uśmiechnął się ciepło. Niewiele miał znajomości podobnych do tej z Teddy. Podejrzewał, że dla niej był po prostu jednym z wielu kolegów, ale ona zajmowała bardzo wysokie miejsce wśród jego relacji poza pracą. Nigdy jej o tym nie powiedział. Po prostu nie czuł takiej potrzeby. — Dobra, a teraz powiedz jeszcze, jaka piosenka na pierwszy taniec? — zapytał z zaciekawieniem. Niby mocno wybiegali w przyszłość, ale akurat ten temat naprawdę go interesował. Muzyka była jedną z najważniejszych rzeczy w jego życiu i słuchał jej praktycznie bez przerwy, o ile nie był akurat w pracy albo nie spędzał czasu z innymi ludźmi.

teddy darling
panko
ODPOWIEDZ

Wróć do „National at The Well”